-->

sobota, 25 maja 2013

Dobroń

Zajączkowski:
Dobroń -pow. łaski
1) 1398 kop. 1482 r, Baruch 252, por. 328: (Dobroń) - wś kap. do par. w Łasku należąca. W akcie uposażenia kośc. w Pabianicach (v.) wzm. o dziesięcinach, należnych temu kośc. z D.
2) XV w. Długosz, Lib. Ben. I, 279: Dobron- villa capitularis in iure Polonico locata, par. Łask. 3) XVI w. Ł. I, 447-448: Dobrony - villa, par. jw, dek. szadkowski, arch. uniejowski. 4) 1511-1518 P. 192: Dobrun - wł. kap. krakowskiej, par. jw, pow. szadkowski, woj. sieradzkie. 1552-1553 P. 238: Dobrun - jw. 5) XIX w. SG II, 75: Dobroń - wś i folw, par. w m., gm. Wymysłów, pow. łaski.
Uwagi: zob. uwagi przy Łasku. 

Taryfa Podymnego 1775 r.
Dębron, wieś, woj. sieradzkie, powiat szadkowski, własność kościelna, 39 dymów.

Czajkowski 1783-84 r.
Dobroń, parafia dobroń, dekanat lutomirski (lutomierski), diecezja gnieźnieńska, województwo sieradzkie, powiat szadkowski, własność: kapituła krakowska.

Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827 r.
Dobroń, województwo Kaliskie, obwód Sieradzki, powiat Szadkowski, parafia Dobroń, własność prywatna. Ilość domów 54, ludność 439, odległość od miasta obwodowego 5.

Słownik Geograficzny:  
Dobroń,  wś i folw., pow. łaski, gm. Wymysłów, par. Dobroń. Leży przy drodze bitej z Pabianic, do Łasku. R. 1827 było tu 54 dm., 439 mk. Par. D. liczy 2120 dusz. Wieś D. należała dawniej do Pabianic, posiadłości kapituły krakowskiej, dzisiaj jest własnością prywatnej osoby. D., jak również inne wsie tej parafii, należał pierwotnie do jurysdykcyi proboszcza łaskiego aż do r. 1780, w którym nowa parafia w Dobroniu założona została przez bisk. Ant. Ostrowskiego. Kościół drewniany w formie krzyża r. 1779 kosztem kapituły krakowskiej wybudowany został pod tyt. Ś-go Wojciecha męczennika i biskupa. Cmentarz kościelny, okrążony palisadami, drugi zaś do grzebania ciał zmarłych, na nowo ogrodzony został w r. 1875 staraniem obecnego probosz. Walentego Mruka. Kościół r. 1872 zewnątrz i 1878 wewnątrz cały wyrestaurowany i upiększony został. Dobra D. składają się z folw. D., attynencyj Mogilna i Grzybowiec, tudzież wsi D.; od Piotrkowa w. 42, od Łasku w. 7, droga bita przechodzi przez terrytoryum, od Łodzi w. 22, od rzeki Warty w. 33, Rozl. dworska wynosi m. 1376, a mianowicie: grunta orne i ogrody m. 642, łąk m. 153, lasu m. 480, nieużytki i place mr. 100. Płodozmian 5, 8 i 10-polowy, Bud. mur. 12, drewn. 27, cegielnia i wiatrak. Wieś D. osad 105, gruntu m. 1501. St. Ch.

Spis 1925:
Dobroń, wś i folw., pow. łaski, gm. Wymysłów. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne wś 114, folw. 4. Ludność ogółem: wś 823, folw. 94. Mężczyzn wś 406, folw. 39, kobiet wś 417, folw. 55. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego wś 823, folw. 94. Podało narodowość: polską wś 823, folw. 94. 

Spis 1925:
Dobroń-Gustawów, osada, pow. łaski, gm. Wymysłów. Spisano łącznie z wsią Kosobudy.

Spis 1925:
Dobroń Poduchowny, wś, pow. łaski, gm. Wymysłów. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne 15. Ludność ogółem: 107. Mężczyzn 56, kobiet 51. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego 107. Podało narodowość: polską 107. 

Wikipedia:
Dobroń (Dobroń Stary)-wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie pabianickim, w gminie Dobroń. Leży nad rzeką Grabią, przy drodze krajowej nr 14 i linii kolejowej między Pabianicami i Łaskiem. W miejscowości istnieje straż pożarna która została założona w 1911 roku W latach 1975-1998 miejscowość położona była w województwie sieradzkim. Miejscowość jest siedzibą gminy Dobroń. Liczy obecnie wraz z gminą około 6000 mieszkańców. Znana jest od 1398 r. Istnienie wsi odnotował także w swoich kronikach Jan Długosz. W okresie przedrozbiorowym wieś ta stanowiła część dóbr pabianickich kapituły krakowskiej. Był tu folwark, młyn i karczma. Po II rozbiorze Polski dobra przejęły władze pruskie i podarowały je Francuzowi de Saint Paterne, który był tu przez 50 lat. Następnie majątek został kupiony przez Ludwika Mamrotha, później - Teodozję Kossobudzką z d. Zakrzewską. W 1897 r. na przetargu majątek nabył Zdzisław Keller, a po 1914 r. Władysław Kucharski. W 1982 r. archeolodzy odkryli w Dobroniu osadę kultury pucharów lejkowych sprzed ok. 2,5 tys. lat p.n.e. Wieś składa się z Dobronia Dużego, Małego, Poduchownego, Dobronia Osiedla, rozbudowującego się osiedla Szczerki i Zakrzewek. Pomiędzy Dobroniem a Chechłem występuje wał wydmowy, tzw. "Góry Dobrońskie". We wsi znajduje się kościół świętego Wojciecha zbudowany w latach 1763 - 1779 wg projektu ks. Sebastiana Sierakowskiego. Budowla drewniana, modrzewiowa o konstrukcji zrębowej, szalowana, na planie krzyża, z trójkątnie zamkniętym prezbiterium. Wewnątrz trzy ołtarze barokowe, rokokowa chrzcielnica, cenne żyrandole. Wśród naczyń liturgicznych złocona puszka z 1736 r. Drewniana dzwonnica o konstrukcji słupowej. Kapliczka św. Jana Nepomucena z XVIII wieku, obecnie przeniesioną do kościoła. W 1960 r. odrestaurowano wnętrze kościoła. Podjęli się tego plastycy: Kazimierz Walik i Eligiusz Baranowski, obaj z Torunia. Wokół kościoła stare lipy. Na cmentarzu grób kilku nieznanych żołnierzy polskich, poległych we wrześniu 1939 r. w walce z Niemcami. Spotyka się tu jeszcze stroje ludowe zbliżone do sieradzkich. Rozwija się sztuka ludowa, zwłaszcza tkactwo, plastyka obrzędowa i zdobnictwo. Sukcesy, nawet za granicą, odnosi miejscowy zespół pieśni i tańca "Dobroń"prowadzący swą działalność od 1958 roku. W Dobroniu działa także od 1902 roku orkiestra dęta. Co roku bierze ona udział w obchodach święta Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze.

Wikipedia:
Dobroń Mały-wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie pabianickim, w gminie Dobroń. W latach 1975-1998 miejscowość położona była w województwie sieradzkim.  

Wikipedia:
Dobroń Poduchowny-wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie pabianickim, w gminie Dobroń. W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa sieradzkiego.  

Wikipedia:
Dobroń Duży-wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie pabianickim, w gminie Dobroń. W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa sieradzkiego.

Elżbieta Halina Nejman Majątki (Szlachta Sieradzka XIX wieku Herbarz)
DOBROŃ par. Dobroń, p. łaski Ldzań, Mogilnia, Róża w 1783 roku dobra kapituły krakowskiej. Sukcesorzy Maksymilianny Saint Paul dzielą się schedą , dobra otrzymują bracia Eugeniusz i Edward Saint Paul. (Kobyłecki 1833/287). Wieś i folwark w 1827 roku mają 54 domów i 439 mieszkańców. Parafia od 1780 roku założona przez biskupa Antoniego Ostrowskiego. Kościół drewniany z 1779 roku Św. Wojciecha. Dobra folwark Dobroń i attynencja Mogilno, Grzybowiec, wieś Dobroń mają ziemi 1376 mg dworskich, 480 mg lasu. Murowanych budynków 12, z drewna 27. Jest cegielnia i wiatrak. Wieś Dobroń ma osad 105, gruntu włościan 1501 mg. Po śmierci Edwarda Saint Paul dobra kupił Józef Brudzyński za 51 050 rbs. (Stokowski 1853 k.179) Dobra Dobroń od 54 lat w rękach tej samej familii zostających, przy drodze bitej fabrycznej z Warszawy do Kalisza egzystującey położonych w gruntach i granicach nie spornych, żadną 21 pożyczką, ani kanonem nie obciążonych. W dobrach tych znajduje się stawy, łąki ze zbiorem od 200 do nawet 300 fur siana, lasu około 16 włók każdego gatunku drewna a ogólna rozległość gruntów około 100 włók w znacznej części pszennych, kościół parafialny, ludność około 600 dusz, robocizna więcej jak dostateczna, propinacja w oberży przy schosse i dwu szynkach, gorzelnia z browarem, murowana, dom mieszkalny obszerny, wygodny w dobrym stanie, obok niego ogrody z oranżerią i ananasarnią , wszystkie budowle gospodarcze znajdują się dogodne w dobrym stanie w ostatnich latach nowo pobudowane. W 1858 były własnością Wincentego Mamrotha, handlarza drewnem. W 1937 roku Anny Kroenig, 375 ha. (Sikorski 1858 a.44, Dz. Urzędowy Guberni warsz. nr 20 ,1853 r.) Władysław Kucharski rejent pabianicki *1865.XII.23, †1923.V.29, właściciel d. Dobroń (cm. Dobroń)


1992 r.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kościół św. Wojciecha z lat 1776-1779 w Dobroniu

Fot. Janusz Marszałkowski
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzwonnica z końca XVIII w. przy kościele św. Wojciecha w Dobroniu

Fot. Janusz Marszałkowski
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zbliżenie

Fot. Janusz Marszałkowski
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kapliczka drewniana z XVIII w. z późniejszą figurką św. Floriana w Dobroniu

Fot. Janusz Marszałkowski
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Figura św. Floriana w kapliczce w Dobroniu

Fot. Janusz Marszałkowski
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pomnik poległych żołnierzy 72 pp w dniu 7.09.1939 r. w Dobroniu

Fot. Janusz Marszałkowski
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pomnik pomordowanych w latach 1939-1945 w Dobroniu

Fot. Janusz Marszałkowski



Dziennik Powszechny 1834 nr 208

Pisarz Kancellaryi Ziemiańskiey Wdztwa Kaliskiego. Po Maxymiliannie Amalii z domu Pirch. zamężney zaś St. Paul, w dniu 3 Sierpnia 1828 r. zmarłey, otworzyło się postępowanie spadkowe, i do przeniesienia tytułu własności dóbr Dobronia w Pcie Szadkowskim, Wdztwie Kaliskiem położonych na spadkobierców zmarłey termin na dzień 31 Października r. b. w Kancellaryi Ziemiańskiey Woiewództwa Kaliskiego został wyznaczony, Kalisz dnia 8 Kwietnia 1834 roku D. Dzierożyński.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1844 nr 18

(N. D. 278) Sąd Policyi Prostej Okręgu Szadkowskiego.
Uwiadamia wszelką publiczność kogo to dotyczeć mogło, że w dniu 12 (24)Grudnia r. b. spostrzeżonym został niedaleko traktu szossy na gruncie dóbr Dobronia w Okręgu tutejszym, człowiek nieżywy, średniego wzrostu, włosów siwych, oczów niebieskich, twarzy pociągłej ospowatej, około lat 56 mieć mogący, ubrany w surdut granatowy, kamizelkę sukienną, i spodnie płócienne równie granatowe, i buty, bez czapki, który wedle opinii lekarzy, przy sekcyi, appoplektycznie bez przyczyny 3-éj osoby życie zakończył; wedle zaś książeczki legitymacyjnéj i innych dowodów przy nim znalezionych, ma się nazywać Krysztof Sytz proffessyi gorzelany, a rodem z wsi Pietronki Wielkiego Xięztwa Poznańskiego pochodzić.
Szadek d. 18 (30) Grudnia 1843 r.
Borowski.


Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1847 nr 233

(Ν. D. 5373) Sąd Policyi Prostej Okręgu Szadkowskiego.
Zawiadamia szanowną publiczność, a w szczególności kogo to dotyczeć może iż w dniu 26 b. m. i r. przybyła do wsi Dobromia po żebraninie dziewczyna, która będąc chorowitą nagle tamże życie zakończyła, imie nazwisko oraz pochodzenie tej dziewczyny jest niewiadome, liczyła lat około 20, wzrostu średniego, twarzy ściągłej oczu niebieskich, nosa, brody i ust proporcyonalnych, włosów ciemno-blond, ubrana była w stanik z gorsetem wełniany w paski białe czerwone i modre potargany, w fartuch z nici czarnych i białych, koszulę płucienną złą i płachtę boso i bez chustki na głowie.
Szadków dnia 18 (30) Września 1847 r
Borowski, Podsędek.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1850 nr 137

(N. D. 2181) Sąd Policyi Prostej Okręgu Szadkowskiego.
Zawiadamia publiczność a wszczególnośći kogo to dotyczéć może, że na gruncie wsi Dobronia przy szosę od Pabianic do Łasku wiodącej dnia 21 Kwietnia (3 Maja) r. b. znaleziony został człowiek nieżywy, lat około 30 mający, twarzy sciągłéj, nosa małego zadartego, oczu szarych, włosów ciemnych bez zarostu, ubrany w dwie koszule cienkie z płótna kopowego, w spodnia jasno granatowe sukienne, drugie miał pod temi w kratkę letnie podarte w surdut szaraczkowy watowany przechodzony, kaszkiet czarny z daszkiem i buty stare, z nazwiska oraz miejsca pochodzenia niewiadomy, i wzywa aby o imieniu nazwisku jak niemniej o miejscu zamieszkania nieboszczyka, Sąd tutejszy lub Sąd Poprawczy Piotrkowski uwiadomić raczyła.
Szadek dnia 29 Kwietnia (11 Maja) 1850 r.
J. Sztandynger.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1852 nr 289

(N. D. 5652) Pisarz Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Po zgonie:  
3. Eugeniusza Saint Pasel właściciela dóbr Dobroń w Ogu Szadkowskim,
(…) otworzyły się spadki, do regulacyi których wyznacza się przedemnie Pisarza termin prekluzyjny na dzień 2 (14) Lipca 1853 r.
Kalisz d. 12 (24) Grudnia 1852 r.
Zengteller.

Kurjer Warszawski 1852 nr 292

Dnia 28 z. m. zakończył życie doczesne, w wieku blisko lat 57, w przejeździe do domu, w mieście Lututowie, w Powiecie Wieluńskim, ś. p. Eugenjusz Casafranca de Saint-Paul, Sędzia Pruski, Emeryt, Dziedzic dóbr Dobronia, w Pcie Sieradzkim, Obywatel wysoko ukształcony, ozdobiony rzadkiemi przymiotami. Pokój Jego duszy.— W. S



Gazeta Rolnicza, Przemysłowa i Handlowa 1853 nr 12

Dobra ziemskie DOBRONIA, w okręgu Szadkowskim w powiecie Sieradzkim gubernii Warszawskiej, pomiędzy miastami Łask i Pabianice, przy drodze bitej fabrycznej z Warszawy do Kalisza egzystującej, położonych. W dobrach tych, znajdują się stawy, łąki ze zbiorem od 200 do 250 a nawet 300 fur siana, lasu około 16 włók n. p. każdego gatunku gatunku drzewa, a ogólna rozległość gruntów około 100 włók miary nowo polskiej, ludność około 600 dusz. Gorzelnia z browarem murowana. Dom mieszkalny obszerny, wygodny, w dobrym stanie, obok niego ogrody z oranżeryą i ananasarnią, wszystkie budowle gospodarskie znajdują się dogodne w dobrym stanie, w ostatnich latach nowo pobudowane. Wiadomość na gruncie wsi Dobronia, u Rządcy, i w Kancellaryi podpisanego Rejenta.- W Szadku d. 26 stycznia (8 lut.) 1853 r. Stokowski.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1853 nr 70

(Ν. D. 84) Pisarz Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Po zgonie:  
3. Eugeniusza Saint Paul właściciela dóbr Dobroń w Ogu Szadkowskim,(...) otworzyły się spadki, do regulacyi których wyznacza się przedemnie Pisarza termin prekluzyjny na d. 2 (14) Lipca 1853 r.
Kalisz d. 12 (24) Grudnia 1852 roku.
Zengteller.


Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1853 nr 97

(N. D. 805) Rejent Kancellaryi Okręgu Szadkowskiego.
Na żądanie sukcessorów po niegdy Eugeniuszu Saint-Paul, właścicielu dóbr Dobronia, do spadku po tymże przystępujących, i wskutek układu, oraz złożonej deklaracyi, tychże, zawiadamia niniejszym iż w dniu 20 Maja (1 Czerwca) r. b. o godzinie 2 z południa w mieście Szadku w Kancellaryi podpisanego Rejenta odbędzie się publiczna licytacya na sprzedaż ryczałtem (oprócz inwentarza i ruchomości) dóbr ziemskich Dobronia, w Okręgu Szadkowskim Powiecie Sieradzkim Gubernii Warszawskiéj, pomiędzy miastami Łask i Pabianice przy drodze bitej fabrycznej z Warszawy do Kalisza exystującéj położonych, od lat 54. w posiadaniu jednej i téj saméj familii zostających i w tem czasie nigdy niewydzierżawianych, w gruntach i granicach nie spornych, żadną pożyczką publiczną ani kanonem nieobciążonych, w dobrach tych wystawiających się na sprzedaż, znajdują się, Stawy, łąki, ze zbiorem od 200 do 250 a nawet 300 fur siana, lasu około 16, włók nowo-polskich każdego gatunku drzewa z którego 2j3 części zdatnego, a ogólna rozległość gruntów około 100 włók miary nowopolskiéj a w znacznej części pszennych, kościół parafialny, ludność około 600 dusz, robocizna więcej jak dostateczna, propinacja w oberży przy Szosse i dwóch szynkach, gorzelnia z browarem murowana, dom mieszkalny obszerny wygodny w dobrym stanie, obok niego ogrody z oranżeryą i ananasarnią, wszystkie budowle gospodarskie znajdują się dogodne w dobrym stanie, w ostatnich latach nowo pobudowane.
Każdy przystępujący do licytacyi obowiązany złożyć na ręce Rejenta licytacją odbywającego vadium w ilości rs. 7500. O całem stanie i bliższych szczegółach oraz warunkach, pod jakiemi sprzedaż dóbr Dobronia następuje, chęć licytowania mający, przekonać się może, w każdem czasie na gruncie wsi Dobronia u Rządcy i w Kancellaryi podpisanego Rejenta.
w Szadku d. 26 Stycznia (8 Lutego) 1853 r.
Celestyn Stokowski.

Kurjer Warszawski 1861 nr 160

(Art: nad:) Z Kalisza.Podobało się niezbadanym wyrokom OPATRZNOŚCI, zabrać nam z tego świata w dniu 25 z. m. ukochanego naszego syna i brata, ś. p. Wincentego Mamroth, w 28mym roku życia jego, we wsi Dobruniu Powiecie Sieradzkim zamieszkałego. Dnia następnego zwłoki jego na wieczny spoczynek odprowadzono, a liczny orszak pogrzebowy, składający się z Obywateli okolicznych i mieszkańców samego Kalisza, wlał prawdziwy balsam pociechy w zbolałe serce nasze po stracie drogiego syna i brata. Ten czyn miłości bliźniego, był nam dowodem, iż osobiste tylko zalety człowieka bez względu na jego wyznanie i stan, jednają mu prawo do powszechnego szacunku, a przekonanie, że zmarły nasz syn i brat postępowaniem swojem potrafił zasłużyć sobie na uznanie swych współ-obywateli, łagodzi po części cios, którym tak srodze dotknięci zostaliśmy. Raczcie więc zacni Panowie przyjąć od pozostałej rodziny nieboszczyka, serdeczne podziękowanie, za oddaną mu ostatnią posługę, z głębi serc naszych pochodzące. Ludwik i Anna Mamroth, Maurycy Mamroth, w imieniu własnem i rodzeństwa.

Dziennik Powszechny 1862 nr 192

LISTY GOŃCZE. (N. D. 4033) Sąd Policji Poprawczej Wydziału Łęczyckiego. Wzywa wszelkie władze nad porządkiem i bezpieczeństwem kraju czuwające, aby na Emilię Wertle v. Sztumpel, urodzoną we wsi Dobroniu, Powiecie Sieradzkim, lat 25 wieku mającą, wzrostu średniego, budowy ciała szczupłej, włosów ciemnych, oczu niebieskich, twarzy ściągłej, nosa miernego, ust miernych, znaków szczególnych żadnych oprócz znaku na jednem oku od uderzenia z małego dziecka, baczną uwagę zwracały i tę za dostrzeżeniem Sądowi tutejszemu, lub najbliższemu zamieszkania dostawić raczyły, obwiniona ta bowiem postanowieniem JW. Namiestnika Królestwa nа dwa miesiące zamknięcia w domu roboczym jest skazaną. Łęczyca d. 10 (22) Lipca 1862 r. Sędzia Prezydujący, Asesor Kolegialny, Wójcicki.

Dziennik Powszechny 1863 nr 179

(N. D. 3678) Pisarz Kancelarji Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Po śmierci: 1. Ludwika Mamroth, właściciela dóbr Dobroń w Okręgu Szadkowskim, oraz współwłaściciela nieruchomości w Kaliszu, pod Nr. 65 i 361 położonych, niemniej wierzyciela sum:
a) Rs. 9015 kop. 2, na dobrach Ruda w Ogu Szadkowskim pod Nr 9.
b) Rs. 4035 na dobrach woli Będkowskiej w Okręgu Sieradzkim pod Nr. 6b i 7.
c) Rs. 3750 na dobrach Blizanowie Okręgu Kaliskim pod Nr. 21.
d) Rs. 1000 na nieruchomości w Kaliszu pod Nr, 30 położonej, pod Nr. 10 działu IV.
e) Rs. 748 kop. 10 1/2 na dobrach Brudzice z Okręgu Radomskiego pod Nr. 19.
f) Rs. 562 kop. 50, pod Nr. 9, i rs. 720, pod Nr. 10 działu IV. na nieruchomości w Kaliszu pod Nr. 199 położonej, z których pierwsza suma rozciąga się także na nieruchomości w Kaliszu pod Nr. 260 położonej.
g) Rs. 300, sposobem ostrzeżenia, na dobrach Niemojewie z Okręgu Sieradzkiego pod Nr. 20.
h) Rs. 2730, na dobrach Parzklin, w Okręgu Piotrkowskim pod Nr. 4 lit. n.
i) Rs. 825 na dobrach Dzierżążna z Okręgu Szadkowskiego pod Nr. 1b i 2.
k) Rs. 3321 pod Nr. 12 i rs. 4965, sposobem ostrzeżenia pod Nr. 15, na dobrach Brzeżno z Okręgu Konińskiego.
l) Rs. 443 kop 15, na dobrach Budzisław Górny z Okręgu Pyzdrskiego, pod Nr. 35.
ł) Rs. 1680 kop. 91 sposobem ostrzeżenia, na dobrach Czernice z Okręgu Wieluńskiego, pod Nr. 11 lit. o, działu IV.
m) Rs. 900, na dobrach Chmielnik z Okręgu Kaliskiego pod Nr. 3 działu III.
n) Rs. 1800 sposobem ostrzeżenia, przez zastrzeżenie na dobrach Prusicko, z Okręgu Radomskiego, pod Nr. 11 działu IV. i co do ostrzeżenia względem apelacji od decyzji Wydziału Hypotecznego, w księdze tych dóbr, na d. 5 (17) Grudnia 1861 r. wydanej, w przedmiocie spłaty kapitału 10,000 talarów w frydrychsdorach, w dziale IV. pod Nr. 2 hypotekowanego, bez evaluacji.
(…) Otworzyły się spadki, do regulacji których, wyznaczam termin ostateczny na dzień 5 (17) Lutego 1864 r., w tutejszej Kancelarji Ziemiańskiej, i pod prekluzją
Kalisz dnia 19 (31) Lipca 1863 r.
J. Ziemięcki.

Dziennik Warszawski 1866 nr 110

Korespondencje Dziennika Warszawskiego.
Sieradz. W dniu 23 kwietnia (5 maja), skutkiem uderzenia piorunu, spaliła się stodoła i obora, we wsi Dobroń, własnością kolonisty Pawła Prusa będąca; znalazł tam śmierć w płomieniach syn Prusa, 16 lat wieku liczący, spaliły się oraz 20 sztuk owiec, 2 wozy i rozmaite narzędzia rolnicze.

Zorza 1879 nr 36

* Dowiadujemy się, że w majątku ziemskim Dobruniu (pow. Łaski) proboszcz miejscowy, ksiądz Mruk, rozkrzewia z całą gorliwością oświatę wśród uboższej duchem braci wiejskiej.
Czcigodny ten kapłan nietylko że cały swój czas, wolny od zajęć stanowi duchownemu właściwych, poświęca wyłącznie nauczaniu i umoralnianiu dziatwy, ale prócz tego zachęcając ludek słowem i przykładem, do pracy, bogobojności i wstrzemięźliwości, cywilizuje go, podnosi moralnie i umysłowo.
Dodajmy jeszcze, że kościół, cmentarz i probostwo wzorowo są tu utrzymane, że świątynia pańska posiada piękne, świeżo odnowione organy i wreszcie, że nauczające kazania księdza Mruka ściągają w każdy dzień świąteczny tłumy pobożnych parafijan.
Oby przykład zacnego kapłana odbił się szerokiém „echem” w sercach innych kraju naszego pasterzy.

Tydzień Piotrkowski 1881 nr. 44

W d. 27 paźdz. (8 listop.) tamże, na 5-letnią dzierżawę dochodów propinacyjnych na gruntach włościańskich, w poduchownym majątku Dobroń, od sumy rocznej rs. 39 k. 15.

Tydzień Piotrkowski 1881 nr. 50

Tegoż dnia, w urzędzie pow. łaskiego, na 4-letnią dzierżawę propinacyi w majątku Żytowice, od sumy 110 rs. 25 k. rocznie i we wsi Dobroń, od sumy 29 rs. 36 k. rocznie.

Tydzień Piotrkowski 1885 nr. 12

Zbrojny napad. Na trakcie wiodącym z Łasku do Pabijanic, od czasu do czasu pokazuje się szajka opryszków, uzbrojona w broń palną, niepokojąc podróżnych częstemi napadami. Ostatni napad miał miejsce dnia 9-go marca r. b. o godzinie 1 w nocy, na osadę włościanina Jakuba Kobzę we wsi Dobruń, położony tuż przy szosie, obok karczmy, zawsze przepełnionej zgrają pijaków i rzezimieszków. Złoczyńcy dostali się do stajni przez dach; wyrwawszy poprzednio słomę i przełamawszy posowę, dotarli do wnętrza. Przebudzony hałasem syn właściciela osady, wybiegł, a dopadłszy do okna, rozbudził śpiących rodziców. Na alarm, włościanin Kobza wraz z bratem wybiegli z domu, a gdy na widok otwartych wrót stajni podeszli bliżej, zostali przywitani strzałami; Jakub Kobza ugodzony został kulą w ramię a brat jego w brzuch. Pomimo blizkiego położenia karczmy i innych wiejskich budynków, na razie nikt nie podążył z pomocą, a ranni, chroniąc życie, cofnęli się do domu. Złodzieje wyprowadziwszy konie, wciąż strzelając, uszli bezkarnie na zdobytym łupie. Policyja poszukuje złoczyńców, ale dotąd nic jeszcze nie wykryła. Zdaje się, że nici do tego śledztwa należy szukać w karczmie, w której musieli się znajdować złodzieje przed napadem. W każdym razie warto, aby ściślej straż ziemska wzięła w obserwacyję tak zwaną "karczmę w Dobruniu."


Kurjer Warszawski 1885 nr 76

= Napaść.
Z Pabjanic donoszą nam: „W dniu 9-ym marca około 11-ej godziny w nocy niewiadomi rabusie w liczbie dwóch napadli na osadę włościanina we wsi Dobroń, odległej od miasta Pabjanic wiorst 8 i otworzywszy drzwi od stajni wyprowadzili konie.
Zbudzony szelestem właściciel-chłopek, wyszedł na podwórko i został ugodzony kulą w ramię; na wystrzał wybiegł drugi chłopek i ten otrzymał ranę w brzuch.
Złodzieje grożąc, że położą trupem każdego, kto się ośmieli stawiać im opór—zabrali konie z bryczką i zniknęli bez wieści.

W czasie grabieży jeden z nich oświadczył właścicielowi koni, że już od lat trzech czyhał na nie i ledwie teraz mu się udaje je zabrać!..."  


Tydzień Piotrkowski 1891 nr. 28

Zmiany w duchowieństwie. Jak donoszą| "Gub. Wied." Wikary włocławskiej parafi Ś-go Jana, ksiądz Maryjan Włostowski, mianowany został proboszczem parafii Dobroń w pow. łaskowskim.

Dziennik Łódzki 1891 228

Na terytoryum gminy Wymysłów, dnia 21 z. m. znaleziono w potoku martwe zwłoki 20-letniego włościanina wsi Dobroń, Teofila Łubisza. 

Tydzień Piotrkowski 1897 nr. 44

Sprzedaże. Dyrekcyja tutejsza T. Kr. Z. rozpoczęła w tych dniach drugą, ostateczną sprzedaż dóbr za zaległość rat. Sprzedane dotąd zostały dobra: Dobroń w pow. łaskim, które nabył p. Zdzisław Keller za 12,973 rs.

Kurjer Warszawski (dodatek poranny) 1897 nr 306

Sprzedaż dóbr.
Za raty, zaległe Towarzystwu kredytowemu ziemskiemu, w okręgu dyrekcji szczegółowej piotrkowskiej sprzedane zostały majątki następujące:

Dobroń, w pow. łaskim, nabył p. Zdzisław Keller za 12,973 rs. 

Gazeta Świąteczna 1898 nr. 921

LISTY do Gazety Świątecznéj. Ze wsi Dobronia w powiecie łaskim, guberńji piotrkowskiéj. Położenie wsi. - Gleba i gospodarstwa. - W kościele i na plebanji.-Odpusty.-Szkoły. - Jak się odbywają, wesela. Wieś nasza jest rozdzielona na trzy części, czyli, jak tu mówimy, „kolońje", które leżą po obu stronach drogi bitéj z Pabjanic do Łasku. Gospodarze tu mają gruntu niejednakowo, od sześciu do trzydziestu morgów. I gleba również niejednakowa, - wjedném miejscu tęga i gliniasta, w inném piach taki, że na nim żadne zboże nie chce się udać. Tylko kilku gospodarzy, co mieszkają bliżéj kościoła, mają grunt jednakowy, równy, szczerkowaty. Gospodarze zamożniejsi chowają po dwa konie, po cztery albo pięć krów i sporo różnego drobiu; ubożsi - po jednym koniu i dwie albo trzy krowy. Kościół mamy drewniany, zbudowany w roku 1779. Nie jest on duży, ale też i niezbyt mały. W wielkim ołtarzu jest obraz Św. Wojciecha, w bocznych - po prawéj stronie Przemienienie Pańskie, po lewéj Matka Boska Częstochowska. Obraz Matki Boskiéj niedawno sprawiono, a stary przenieśliśmy do kaplicy pobudowanéj w roku 1895 niedaleko od kościoła. W roku 1888 cmentarz kościelny otoczono sztachetami z drzewa na podmurowaniu. Późniéj odnowiono wielki ołtarz, a zeszłego roku cały kościół i wieżę pokryliśmy blachą cynkową, co kosztowało cztery tysiące rubli. Odpusty miewamy dwa: na Święty Wojciech i na Przemienienie Pańskie. W roku zeszłym odpust Świętego Wojciecha obchodziliśmy z większą uroczystością z powodu dziewięćsetnéj rocznicy jego męczeństwa. Mamy we wsi urząd gminny; mieści się w domu nowym, zeszłego lata wybudowanym. Mamy i szkołę niedaleko od kościoła. We wsiach Mogilném i Chechle w naszéj parafji są również szkoły. Teraz opiszę, jak się u nas odbywają wesela. Zwykle we czwartek przed ślubem pan młody zaprasza drużbów i idą najpierw do panny młodéj, a późniéj do sąsiadów prosić na wesele. Nie wchodzą odrazu, ale pukają w okno i proszą, żeby im otworzyli. Wchodząc do mieszkania mówią: „Przekładamy swoje nogi, przez gościnne wasze progi; przysłaniśmy tu od rodziców pana młodego, chłopaka wesołego, od rodziców panny młodéj, bardzo pięknéj urody, abyście nami nie pogardzili, a te nizkie progi chętnie odwiedzili i dom weselny ucieszyli Wesele odbywa się w poniedziałek. Zrana drużbowie idą do tych samych mieszkań, gdzie byli we czwartek, i tak przemawiają: „Prosimy o czwartkową łaskę, wystawim wam gorzałki flaszkę i kieliszek damy wam mały, żebyście się nie popili, a nas drużbów nie pobili. Prosimy o konie i wóz, żeby był do kościoła przewóz." Obszedłszy sąsiadów zabierają pana młodego i z muzyką jadą do panny młodéj. A tu już i goście schodzą się na wesele. Chwilę się zabawią, potém jeden ze starszych występuje z przemową i zabierają się do kościoła. Gdy orszak weselny wraca z kościoła do domu, zastaje drzwi zamknięte. Stają więc wszyscy przed chatą, muzyka gra, a druchny śpiewają: „Otwórzcie nam, pani matko, ze zamku, prowadzimy młodą pannę we wianku. Otwórzcie nam, pani matko, z haczyka, prowadzimy młode państwo-graczyka." Drzwi się otwierają, orszak wchodzi do mieszkania, muzyka gra, a młodzież tańczy. Po wieczerzy druchny tak pannie młodéj śpiewają: „ A wyjdzże ty, wyjdź, Marysio, z za stołu, podziękujże ojcu, matce wesoło. - Za co ja mam ojcu matce dziękować? Nie chcieli mnie przez ten roczek przechować" i t. d. Starsi rozchodzą się powoli, a młodzież tańczy do późnéj nocy. We wtorek rano, drużbowie zaprzęgają konie i jadą z muzyką po starostę i starościnę. Następują oczepiny. Starościna wkłada pannie młodéj na głowę czepek, a druchny tak śpiewają: „Młoda panna na czepeczek prosi, bo go rada na swéj główce nosi. Złóżcie jéj się gospodarze pilno, bo Marysi w tę główeczkę zimno." I wiele jeszcze innych piosnek przy tém śpiewają. A każdego, kto na talerz rzuci pieniądz, częstują wódką. Gdy drużki przestaną, to znowuż starościna śpiewa: „A trzeba dać na czepeczek, trzeba dać, trzeba mydła, krochmaliku, trzeba prać it.d." Po oczepinach zasiadają do obiadu, a po obiedzie młodzież i starsi tańczą ochoczo do wieczora. Wieczorem podają wieczerzę, potém starsi się rozchodzą, a młodzież znowu tańczy. We środę odbywa się obiad u rodziców panny młodéj. Potém, jeśli panna młoda ma iść na inną wieś, następują przewoziny, a jeśli pozostaje wśród swoich, to się dłużéj bawią. Na tém wesele się kończy, ale że każdy z weselników ma głowę ciężką, i nie chce się wziąć do roboty, więc i resztę tego tygodnia spędzają na zabawach i ucztowaniu. S. M.

Gazeta Świąteczna 1899 nr. 951

Z pod Łasku w guberńji piotrkowskiéj pisze ktoś do nas: „Nie wiem, czy wszędzie, ale u nas w tym roku bydło jest niesłychanie drogie i z tego powodu zdarzają się częste kradzieże. Nocą na 17 stycznia we wsi Dobroniu skradli złodzieje jedyną krowinę wyrobnikowi Antoniemu Rudakowskiemu. Wieczorem 19 lutego w téjże wsi skradli krowę gospodarzowi Adamowi Łubisowi. Ale że Łubis zaraz szkodę spostrzegł, więc na jego krzyk przybiegli sąsiedzi i dogonili ptaszka furmanką na połowie drogi między Łaskiem a Zduńską-Wolą, o dwie mile od Dobronia. Lecz gdy dogonili, wszyscy się zgapili i nie wiedzieli, co mają zrobić. Tylko jeden znalazł się taki zuch. że doleciał, złapał krowę za rogi i powiada. - Puść pan krowę, bo to moja! - A złodziej ośmielony tém, że mu mówią „panie", powiada: - Co pan chcesz?! Ja tę krowę kupiłem! Przecież mam świadectwo - Niby to świadectwa szuka, a tymczasem wydostał rewolwer i dopiero począł umykać, a strzelać za sobą. Wszyscy się wtenczas zatrwożyli, i stoją niepewni, co robić. Widząc to furmani, którzy od Łasku jechali i rozmawiali ze złodziejem nie wiedząc, co to za jeden, poczęli go teraz gonić. Kiedy już złodziej wystrzelił jedenaście razy, jeden z furmanów, chłopak lat 20, myśląc, że w rewolwerze niéma więcéj nabojów, przyśpieszył kroku i już ma złodzieja schwytać, "a ten jeszcze wystrzelił i o mało, że go nie zranił. Chłopak dopadł, powalił złodzieja na ziemię, wydarł rewolwer i poczęstował leżącego parę razy biczyskiem. Przybiegł i drugi furman, i tak samo złodzieja przywitał. Nareszcie nadbiegli i dobroniacy, więc furmani do nich mówią: - Złapaliśmy wam ptaszka, teraz róbcie z nim, co chcecie. - I sami poszli do swoich koni. Jeden gospodarz, którego mieli za największego zucha, przywitał złodzieja widłami, ale przetrącił „szczelisko", więc począł się po głowie drapać i żałować, że widły popsuł. A wtém mówi do drugich:-Chłopcy, umykajmy, bo tu może jest więcéj złodzieji, to nam mogą zrobić tak, jak my jemu. - Zabrali się i poszli z krową w swoją stronę, a złodziej w swoją. Teraz się w Dobroniu wszyscy z nich śmieją, że nie wiedzieli, co mają ze złodziejem zrobić. W sobotę 4 marca we wsi Mogilnie w parafji Dobrońskiéj zmarł ś. p. Jan Albinowski. który na Święty Jan w tym roku byłby skończył równo sto lat. Albinowski., chociaż już w tak podeszłym wieku, nieraz jeszcze latem dosyć rano za bydłem chodził i dopiero na trzy dnie przed śmiercią zaniemógł. " St. Al.

Rozwój 1900 nr 117

Kościół w Dobruniu. Dozór kościelny parafii Dobruń, za staraniem miejscowego proboszcza postanowił w roku bieżącym odnowienie kościoła i wymalowanie obrazów w ołtarzach.

Rozwój 1900 nr 120

Dominium Dobroń
Letnie mieszkania

z wszelkiemi wygodami. Wiadomość na miejscu i w Łodzi u W-ej Kossobudzkiej, Piotrkowska Nr. 76.

Gazeta Świąteczna 1900 nr. 1006

Z pod Łasku w guberńji piotrkowskiej piszę do nas jeden czytelnik: W dniach 27 i 28 marca niektórzy gospodarze wyszli już z pługiem w pole. Ale po pięknéj pogodzie i po ciepłym deszczyku, który był 28 marca, znowu się oziębiło i przez ostatnie trzy dnie marca padał śnieg taki, że na pierwszy dzień kwietnia usłała się dobra sanna. Przytém było parę stopni mrozu. Opiszę tu dla przestrogi innym, jak u nas oszuści wyciągają pieniądze od ludzi łatwowiernych. Jeden gospodarz ze wsi Mogilnéj wybrał się z żoną na jarmark do Pabjanic. Gdy szli przez miasto, dogonił ich jakiś frant i pokazuje pierścionek i jakieś tam jeszcze błyskotki. Pyta, może kupią, bo to wszystko złote, a on musi tanio sprzedać, więc mogliby dobrze zarobić. Gospodarz spytał, ile to może kosztować, ale gdy nieznajomy zażądał 50 rubli, machnął ręką i poszedł w swoją stronę. Wtém dogania go jakaś żydówka i pyta się, co mu ów człowiek pokazywał, a potém mówi:-Kupcie wy to od niego, to ja wam zaraz dam 60 rubli. - Gospodarz rad był zyskać w jednéj chwili dziesięć rubli, a tu i żona jeszcze go namawia. Doganiają więc owego oszusta i zaczynają się z nim targować. Żydówka zaś stoji opodal i daje znaki, żeby kupili, a ona zaraz odkupi. Nieznajomy wreszcie opuścił z ceny 10 rubli. Gospodarz zapłacił mu 40 rubli, a wziął błyskotki i daléj z niemi do żydówki. Aż tu masz tobie! żydówka gdzieś znikła. Dopiero gospodarz zmiarkował, że będzie źle, i daléj w pogoń za oszustem. Ale i jego już nie było. Nic nie pomógł krzyk i płacz, pieniądze przepadły. Kiedy późniéj gospodarz poszedł do jednego sklepu ze swoim towarem, to mu powiedziano, że wszystkie kupione błyskotki warte najwyżéj 50 groszy.
- Inny gospodarz ze wsi Dobronia chciał kupić w Pabjanicach na jarmarku konia i miał ze sobą 40 rubli. Gdy chodził po rynku za kupnem, oszuści namówili go do gry w karty i zaprowadzili gdzieś między chlewy, gdzie nietylko ograć, ale i okraść by go mogli, gdyby nie to, że z nim był ojciec jego żony. Ten widząc, że zięć przegrał 2 ruble i jeszcze nie chce odejść, złapał mu pieniądze z ręki i dał jeszcze parę razy pięścią w kark. Zięć obraził się, ale potém sam przyznał, że go teść w taki sposób od większéj straty uchronił. N.

Goniec Łódzki 1902 nr 18

§ Zbrodnia. Na t. z. „Zakrzówkach" we wsi Dobruń, w powiecie łaskim, w trzeci dzień świąt Bożego Narodzenia, Walenty Baczyński, włościanin, w wieku lat 64, w chwili gdy wszyscy domownicy udali się

na nieszpory do sąsiedniego kościoła, zamordował własną pięćdziesięcio-kilko-letnią żonę, poczem całe jej ubranie utarzał w mierzwie stajennej, chcąc rzucić podejrzenie, że została zabitą przez konie w stajni. W godzinę już potem, powracający z kościoła domownicy zastali Baczyńską odzianą w świeżą bieliznę, na wierzch której włożono owe powalane w mierzwie ubranie. Takiej szybkiej obsługi zmarłej dokonał mąż- zabójca, przy pomocy nieco młodszej od nieboszczki sąsiadki. I byłoby może wszystko skończyło się cicho, gdyby nie miejscowy proboszcz, który zawahał się, bez świadectwa doktora, dokonać „pochówku" zmarłej zaraz nazajutrz wieczorem. Uderzony on został tak nagłem zejściem z tego świata zdrowej dotąd Walentowej i żądaniem Walentego tak nagłego pogrzebu, upozorowaniem jakoby zbytnią w chałupie ciasnotą. Zrobił się więc szmer we wsi, który doszedł do urzędu gminnego, a ten ostatni, niewiele się namyślając, wsadził odrazu zacnego pana męża do kozy. Tu, zręcznie przez wójta gminy interpelowany Baczyński i złudzony przezeń znacznem zmniejszeniem kaźni w razie przyznania się do winy, wyjawił otwarcie, że "poprawdzie buchnął nieboszkę w łeb, a że jeszcze żyła, dodusił ją rękami i kolanami". Wszystko to stwierdziła następnie obdukcya i śledztwo sądowe. Nawiasem objaśniamy, że B. przez całe życie miał w parafii opinię człowieka b. dobrego i pobożnego. Istotnie, wiecznie się modlił i chodził cały obwieszony szkaplerzami; do niego możnaby więc ściśle zastosować stare przysłowie, że „modlił się pod figurą, a miał dyabła za skórą".

Gazeta Świąteczna 1902 nr. 1106

Obłudnik. We wsi Dobroniu pod Pabjanicami, w guberńji piotrkowskiéj, mieszkał Walenty Baczyński, gospodarz podeszłych już lat, mający dwóch synów dorosłych. Na oko wydawał się uczciwy i bardzo pobożny, był zapisany do różańca i innych bractw. Ale to były tylko pozory, obłuda. W domu często dla marnéj rzeczy wszczynał kłótnię to z dziećmi, to z żoną. Jednéj niedzieli zrana gwałtownie się o coś sprzeczali. Pod wieczór obaj synowie poszli na nieszpory. Wracając spotykają ojca, a ten zdaleka z płaczem woła:-Co za nieszczęście, koń nam matkę zabił!-Synowie biegną do domu, a tu matka zimna leży. Gdy się wiadomość o tém po wsi rozeszła, to niemal każdy powiedział: - Zabił, ale pono taki koń, co chodzi na dwóch nogach. - Na drugi dzień poszedł ów zbrodniarz do księdza proboszcza i opowiadał, że stało się takie nieszczęście i że trzeba nieboszczkę pochować. Ksiądz pożałował go, ale kazał przynieść świadectwo od wójta, bo bez tego niemożna chować zmarłych śmiercią wypadkową. Wójt dał świadectwo, a tu po chwili przychodzi do niego starszy syn nieboszczki i mówi: - Ja na to nie przystaję, żeby matkę pochować. Choćby i rok leżała w grobie, to będę żądał, żeby ją odgrzebano, i dojdę prawdy, bo to nie koń był przyczyną jéj śmierci.- Wójt i pisarz poszli do Baczyńskiego, porozpinali na zabitéj szmaty, w które już była ubrana, a tu cała syja czarna i ręce posinione. Spisali zaraz protokół i odesłali do powiatu, a zbója męża wzięli do kozy. Z początku zaklinał się na Boga, że nie on żonę zabił, tyko koń; wkońcu jednak przyznał się do zbrodni. Okazało się, że nieboszczka miała kilkanaście żeber złamanych i wątrobę zgniecioną. Na pogrzeb nieszczęśliwéj zebrało się dużo ludzi, nawet i z dalszych wsi, a ksiądz proboszcz przy otwartym grobie wypowiedział wzruszającą mowę. Baczyńskiego okuto i odesłano do Łasku, a ztamtąd do Piotrkowa, gdzie osadzono go w więzieniu. Teraz ludzie przypominają sobie jego fałszywą pobożność tylko dla oczu i uszu ludzkich, i uczuli obrzydzenie do takiéj obłudy. P. A.

Goniec Łódzki 1903 nr 333

Proces z koleją kaliską. Z chwilą pobudowania nasypu pod linię kolei Kaliskiej w powiecie łaskim w majątkach Chechło, Dobroń, Orpelów, Kopyść i innych zatrzymano spadek wód, które przez lat trzy niszczą zasiewy, przyprawiając właścicieli majątków o olbrzymie straty.
Właściciele niektórych majątków z tego powodu starali się sprzedać swe dobra lecz wskutek tych okoliczności cena za włókę znacznie się obniżyła.
Występowano do zarządu kolei z zażaleniami i prośbami o zwrot strat poniesionych i zaradzeniu złemu, lecz skończyło się na obietnicy przeprowadzenia pod linią kolejową kanału i przyznaniu jednemu z właścicieli majątków wymienianych 700 rub. odszkodowania za poniesione straty w roku bieżącym.
Obecnie właściciele majątków wyżej wymienionych wystąpili do sądu okręgowego piotrkowskiego z akcyą cywilną przeciw kolei kaliskiej o odszkodowanie za ubiegłe trzy lata i zażądali przymusowego przeprowadzenia przez kolej kanałów, do odprowadzenia napływu wód podług spadku na drugą stronę linii kolejowej.
Ciekawy to będzie proces, straty bowiem poniesione w roku bieżącym wynoszą poważne sumy, gdyż wskutek obfitości wód w rzeczułkach, stanowiących dopływy rzek Neru i Grabi, które, mając zatamowane ujścia, rozlały, wszystkie niemal zbiory zostały zniszczone.

Gazeta Świąteczna 1904 nr 1206

Sprawa z koleją kaliską. Przy budowie drogi żelaznej z Warszawy do Kalisza, porobiono w nasypie kolejowym, w okolicy Pabjanic i Łaska w guberńji piotrkowskiej, zamało otworów dla przepływu wody. Z tego powodu właściciele gospodarstw przyległych do nasypu, a położonych z tej jego strony, gdzie pola są wyższe, miewają bardzo duże straty. Wał kolejowy zatrzymuje tam wodę spływającą z pól, woda więc, zwłaszcza na wiosnę, rozlewa się szeroko wzdłuż nasypu i niszczy zasiewy na polach. Trwa to już od trzech lat i naraziło gospodarzy na duże straty. Więc właściciele niektórych majątków, jak Chechła, Dobronia, Orpelowa, Kopyści i innych, występowali do zarządu koleji kaliskiej z żądaniem, żeby zwrócił im to, co już stracili, i zaradził złemu nadal. Kolej zapłaciła wtedy jednemu z właścicieli majątków 700 rubli odszkodowania za straty w roku zeszłym poczynione i obiecała porobić w nasypie potrzebne przekopy. Niektórzy gospodarze, niezadowoleni z tego, wytoczyli obecnie w sądzie okręgowym w Piotrkowie sprawę przeciw koleji kaliskiej, prosząc, aby sąd nakazał koleji wynagrodzić ich za straty w ciągu wszystkich trzech lat poniesione i zmusił ją nadto do rychłego zbudowania w tem miejscu odpowiednich przepływów w nasypie.

Gazeta Świąteczna 1904 nr 1231

W okolicach Łasku i Pabjanic, w guberńji piotrkowskiej, po owej pamiętnej burzy, która w dniu 18 czerwca tyle szkód zrządziła, przez czas jakiś prawie każdego dnia deszcz padał. Ale od 27-go czerwca nastąpiła powtórnie susza i trwała do 25 lipca. W niektórych wsiach, a między innemi i w Dobruniu gospodarze mieli już do tego czasu wszystko żyto w stodole. W poniedziałek 25 lipca zebrało się na burzę. Deszczu było bardzo mało, ale za to silne grzmoty i pioruny. Jeden piorun uderzył w stodołę Fr. Klucha. Od stodoły zapaliła się obora, a później stodoła z oborą Jana Klucha. Byłoby poszło z dymem więcej budynków, bo dachy były nawskroś wyschnięte; ale ludzie wzięli się dzielnie do ratunku i pożar powstrzymali. S. M.

Rozwój 1906 nr 66

Napad na plebanię. Dnia 18 marca o godzinie 9-ej wieczorem podczas nieobecności proboszcza, napadło 5 czy 7 drabów na plebanię w Dobroniu.
Po wybiciu okna w pokoju jadalnym, którem dostano się do wnętrza, napadnięto w przedpokoju na służbę domową; biciem chciano zmusić gospodynię do wydania bardzo drogiego kielicha, o kupnie którego prawie nikt z parafian nie wiedział.
Jednej z dworskich kobiet udało się uciec w chwili wtargnięcia złodziei na plebanię i ta dała znać o napadzie sąsiadom, skąd niezwłocznie dano pomoc. Uderzenie w dzwony kościelne wstrzymało złodziei od bicia służby i rabunku, a strzał pojedynczy spowodował ucieczkę tychże.
Pomoc dana była tak szybko, że złodzieje zdążyli zaledwie wyrzucić tylko dwa futra i pierzynę, a w ciemności przechodząc przez pokój jadalny, zbili dużą wiszącą lampę. Więcej nic nie skradziono i nie uszkodzono, a nawet wyższych futer i pierzyny nie zdążono zabrać.
Złodzieje salwowali się ucieczką przez otwartą widać uprzednio stodołę. Psa podwórzowego otruto.
Ludzi, wezwanych dzwonami, biegnących do plebanii, ostrzeliwali złodzieje i jednego z parafian raniono, leczy się w szpitalu w Łasku, a w poniedziałek; na razie stan postrzelonego dobry.

Złoczyńcy, po nieudanym napadzie na plebanię, udali się na wieś, gdzie skradli u trzech włościan dwa konie, chomont i wóz. Śledztwo wdrożono, straż bezpieczeństwa powiększono.

Rozwój 1906 nr 121

Z KRÓLESTWA.
o—
Napad na kasę. O północy z 25 na 26 maja r. b., t. j. z piątku na sobotę dokonano zbrodniczego napadu na kasę w urzędzie gminnym Wymysłów, znajdującym się we wsi Dobroń, powiatu łaskiego, gub. piotrkowskiej. 6 opryszków wtargnęło do urzędu gminnego, grożąc zabiciem z rewolwerów i zmusili pisarza gminnego do bierności i milczenia. Dostawszy się do kasy ogniotrwałej, mieszczącej pieniądze gminne, złoczyńcy usiłowali ją rozbić, gdy się to jednak nie udało, podłożyli jakiś materyał wybuchowy, który eksplodował, lecz kasy nie zniszczył. Na huk zaczęli się zbiegać ludzie, co widząc złoczyńcy, poczęli się oddalać.
Rzecz prosta, że uszliby bezpiecznie wobec bezbronności ludzi w naszych wioskach, lecz tym razem ujęciu złoczyńców pomogła okoliczność, zgoła nic wspólnego nie mająca z bezpieczeństwem
Oto owej nocy we wsi Dobroń n ks. Włostowskiego, zabawiał się między innemi naczelnik straży ziemskiej powiatu łaskiego, Miaczkow. Usłyszawszy w pobliżu huk i dowiedziawszy się o przyczynie, porzucił towarzystwo, pojechał natychmiast do odległego o 6 wiorst miasta Łasku, ztamtąd przez telefon zawiadomił władze wojskowe w Pabianicach o napadzie, a sam z kozakami wyruszył z powrotem ku Dobroniowi. Tropieni z dwóch stron złoczyńcy zostali ujęci przez żołnierzy wśród pól w pobliżu Pabianic, dokąd po napadzie wracali.
Wszyscy są robotnikami fabrycznymi z Pabianic, pozostającymi bez zarobku z braku pracy.
Ich nazwiska: Józef Stańczyk, 20 lat, z Pabianic; Józef Drobniewski, 26 lat, ze wsi Karczmy gm. Bujny; Józef Siekierski, 21 lat, z Rokitnika gm. Łask; Bolesław Żabicki, 23 lat, gm. Łękawa; Stanisław Kałużny, 32 lat, z Pabianic; Adam Struliński, 30 lat, z Zofjówki, gm. Dłutów.
Przyprowadzono ich do Dobronia, gdzie zostali poznani, jako sprawcy zamachu na kasę gminną. Osadzono ich w areszcie miejscowym i jednocześnie wdrożono śledztwo.

Rozwój 1906 nr 244

MACIERZ SZKOLNA.
Nowe Koła.
Ziemia piotrkowska. (...)
Koło w Rembiszowie. pow. łaski: pr. Wacław Zieliński, sekr. Stanisław Nowicki.
Koło w Bałuczu, pow. łaski: pr. ks. Stanisław Krulak, sekr. Prot. Załaczkiewicz.
Koło w Lutomiersku, pow. łaski: pr. Antoni Orzechowski, sekr. Jan Kłobukowski.
Koło w Dobroniu, pow. łaski: prezes ks. Marcyan Włostowski, sekr. Zdzisław Keller.

Gazeta Świąteczna 1906 nr 1313

Z powiatu łaskiego. Banda zbójów napadła w niedzielę l marca na plebańję w Dobroniu między Łaskiem a Pabjanicami w gub. piotrkowskiej. Łotrzy potruli psy, pootwierali bramy tylne i oknem wleźli do pokoju. Szczęściem księdza proboszcza nie było w domu. Draby wpadłszy do mieszkania zaczęły się znęcać nad gospodynią i dwiema służącemi, grożąc im rewolwerami i domagając się wydania kosztowniejszych rzeczy. Parobek pojechał z proboszczem za woźnicę, nie było w domu nikogo, kto by mógł stawić łotrom opór. Ale jedna służąca zdołała wymknąć się po ratunek. Ktoś dopadł do dzwonów i poczuł dzwonić. Złodzieje się przestraszyli. Widząc, że nic nie wskórają, uciekli zaniechawszy rabunku. Na głos dzwonów ludzie poczęli biedz w stronę kościoła. Kilku nadbiegających drogą od szosy natknęło się na złodziejów, którzy właśie w tę stronę uciekali. Pytają ich: — Coście za jedni? — A złodzieje dobywszy rewolwerów poczęli strzelać, nie dopuszczając nikogo do siebie, i tak umknęli. Jedna kula z rewolweru zraniła ciężko syna włościańskiego, Leona Adamka. Biedny chłopak leczy się obecnie w mieście Łasku w szpitalu, i niewiadomo, czy z tego wyjdzie. S. M.

Gazeta Świąteczna 1906 nr 1324

O napadzie na urząd gminny w Dobroniu, między Pabjanicami a Łaskiem, w guberńji piotrkowskiej, o czem była wzmianka w Gazecie przed dwoma tygodniami, pisze do nas jeden czytelnik: W piątek 25 maja o godzinie 11 przed północą stróże nocni, pilnujący urzędu gminy wymysłowskiej w Dobroniu, spostrzegli około 10-ciu ludzi, którzy wyszli z podwórza od wójta i skierowali się wprost do urzędu. Stróże obawiali się sami zaczepić taką gromadę, więc zbudzili zaraz kilku gospodarzy we wsi i poszli do wójta dowiedzieć się, kto to tam był. Wójta w domu nie było; żona zaś jego opowiedziała, że przed chwilą weszło do izby jakichś 6-ciu panów, mówili. że są z powiatu i że mają coś pilnego do wójta. Nie chcieli uwierzyć odrazu, że go niema, i szukali świecąc sobie po kątach izby, aż wkońcu zażądali klucza od kasy ogniotrwałej. Wójtowa o kluczu nic nie wiedziała, więc poszli z niczem. Gospodarze, domyślając się, co to znaczy, zbudzili więcej sąsiadów. Uzbrojili się, jak kto mógł, i tak gromadą odpędzono napastników. Było ich około 20-tu; wszyscy mieli rewolwery, a niektórzy mieli siekiery. Do kancelarji wleźli oknem, a gdy pisarz zamknął się w dalszych pokojach, wywalili kilkoro drzwi, dostali się do niego, i grożąc rewolwerami, zażądali pieniędzy i książeczek paszportowych. Dowiedziawszy się, że wszystko to jest zamknięte w kasie, podłożyli pod nią nabój dynamitowy i zapalili go. Od huku wszystkie szyby w oknach wyleciały, ale kasa była nienaruszona. Inni tymczasem strzegli domu wokoło. Ci, ujrzawszy zbliżającą się gromadę ludzi, zawołali na towarzyszów i zaczęli umykać. Plądrujący w kancelarji odbiegli drugiego naboju podłożonego już pod kasę, zostawili jedną siekierę i paczkę dynamitu, i uciekli. Stróż kościelny słysząc krzyki we wsi, dał znać do plebańji. U księdza był akurat naczelnik straży ziemskiej; dowiedziawszy się, co zaszło, posłał natychmiast wiadomość do Pabjanic, a sam pojechał do Łasku. Nad ranem żołnierze schwytali 6-ciu ludzi mocno uzarganych, a wracających do Pabjanic i nieumiejących wytłómaczyć, gdzie byli nocą. Przywieziono ich do Dobronia, gdzie trzech z nich poznano. Gminiak.

Gazeta Świąteczna 1906 nr 1341

Nawiedziny pasterskie. W drugiej połowie sierpnia i na początku września biskup djecezji Kujawsko-kaliskiej, ksiądz Stanisław Zdzitowiecki objeżdżał wsystkie parafje w dekanacie łaskim. W niedzielę 19 sierpnia wieczorem przybył do Pabjanic, gdzie zabawił przez poniedziałek i wtorek; środę spędził w Górce-Pabjanickiej, czwartek 23 sierpnia w Mikołajewicach, piątek i sobotę w Lutomiersku, a niedzielę 26 sierpnia w Kwiatkowicach, zkąd pojechał do Borszowic i innych parafij na południu od Łasku położonym. Do Łasku przybył dnia 8 września wieczorem i zabawił przez niedzielę, a w poniedziałek nad wieczorem odjechał do Dobronia. Na spotkanie najdostojniejszego Pasterza wyjechało z Dobronia 80 jezdców zgromadzonych ze wsystkich wsi należących do parafji, a z każdej ubranych odmiennie. Na granicy parafji ustawili się w dwa rzędy po obu stronach drogi i tak stali, aż przejechało dwustu jezdców z parafji Łaskiej towarzyszących biskupowi. Gdy nadjechała kolasa z biskupem, jezdcy z Dobronia wykrzyknęli:— Wiwat! niech żyje dostojny ksiądz Biskup! —i dopiero ruszyli za nim. Minęło już 15 lat od czasu, jak parafja nasza przyjmowała takiego gościa; to też ludzie dobrej woli zakrzątnęli się, jak mogli, żeby przyjęcie było wspaniałe. Wystawili dwie bramy—jedną przy zjeździe z drogi bitej, z napisem: „Witaj, najdostojniejszy Pasterzu", przystrojoną różnem zbożem i narzędziami gospodarczemi, drugą w pobliżu kościoła przy kaplicy murowanej, przystrojoną zielenią, z napisem łacińskim i godłami biskupiemi. Były też na tej bramie wystawione narzędzia tkackie, gdyż przeszło trzecia część parafjan trudni się tem rzemiosłem. Do tej bramy na spotkanie Biskupa wyszła procesja z chorągwiami, obrazami i kapelą z 15 osób, utworzoną, cztery lata temu, staraniem Wojciecha Kabzy, włościanina z Dobronia. Procesji przewodniczyło około 15 księży. We wtorek 11 września Biskup odprawił mszę Św., później słuchał dzieci pacierza i wybierzmował przeszło 400 osób. O godzinie 5 po południu odjechał do Dłutowa, żegnany przez parafjan i odprowadzony przez 80 jezdców. Do Dłutowa ztąd tylko 2 mile, ale droga ciężka, więc skierowano się przez miasto Pabjanice; chociaż tamtędy dalej, bo 3 mile, ale za to jest droga bita do samego Dłutowa. S. M.

Gazeta Świąteczna 1906 nr 1349

Nowe koła Macierzy szkolnej. We wsi Dobroniu pod Łaskiem, w gub. piotrkowskiej, założone zostało staraniem księdza proboszcza Włostowskiego parafjalne koło Macierzy szkolnej, do którego jeszcze przed wybraniem zarządu zapisało się 62 członków. W niedzielę 14 października członkowie wybrali z pomiędzy siebie zarząd następujący: przewodniczący ksiądz Włostowski, pisarz Zdzisław Keller, właściciel folwarku Dobronia, skarbnik Andrzej Pycio, włościanin z Dobronia; zastępcy: Szczepan Rękiewicz i Marcin Janik z Chechła, i Jan Wołosz z Mogilna; sprawdzacze: Andrzej Kopijas z Dobronia, Józef Rzepkowski z Chechła i Ludwik Dzienicki z Mogilna; przedstawiciele koła: Z. Keller i ksiądz Włostowski. W niedzielę 18 listopada została poświęcona czytelnia w Dobroniu. W parafii są trzy szkoły gminne, zatem więcej szkół zakładać niepotrzeba. Celem Macierzy będzie tylko dopilnować tych szkół, żeby w nich dobrze uczono, oraz zakładać czytelnie i ochronki. Członków do koła Macierzy z każdym dniem nam przybywa, tak, że 18 listopada koło miało 102 członków, którzy rocznej składki zobowiązali się dawać 130 rubłi. Może da Bóg, że zczasem jeszcze więcej się zapisze, bo teraz bardzo wielu jest takich, którym się ta rzecz nie podoba. Mówią:— Myśmy bez tego wyrośli, to i dzieci bez tego wychowamy. —Ale niechby spojrzeli na starszą młodzież, toć przecie widać dobrze, czego jest nauczona; nawet szkoda miejsca w Gazecie na opisywanie jej postępków. M. S.

Gazeta Świąteczna 1908 nr 1452

Zjawisko powietrzne. We wtorek 17-go listopada w różnych okolicach kraju naszego widziano wieczorem na niebie zorzę północną. Od czytelników Gazety otrzymaliśmy następujące opisy tego zjawiska: Z Dobronia pod Łaskiem w guberńji piotrkowskiej, pisze St. M .: „Nieraz spotykałem w Gazecie opisy zorzy północnej, ale samemu widzieć to zjawisko zdarzyło mi się dopiero teraz, dnia 17 listopada. Było to wieczorem, przeszło dwie godziny po zachodzie słońca. Wyszedłem na podwórze, a tu w stronie północno-zachodniej na niebie widno, jak gdyby miało słońce wschodzić, a z poza chmur wydostaje się ku górze nieba słup czerwono-żółty. Później taki sam słup ukazał się bliżej północnej strony, a następnie utworzył się już zupełnie na północy bardziej blady, ale dużo szerszy od poprzednich. Całe to zjawisko trwało nie dłużej nad 10 minut."

Gazeta Świąteczna 1909 nr 1464

Zmarli kapłani. Z parafji Dobrońskiej pod Łaskiem, w guberńji piotrkowskiej, piszą do nas: We wtorek 19 stycznia rozeszła się po całej naszej parafji smutna wieść, że proboszcz nasz zakończył żywot doczesny. Co prawda, smutek ten dawnośmy już przeczuwali, gdyż ś. p . ksiądz Józef Majkowski przez całą jesień narzekał na zdrowie, od połowy zaś grudnia choroba jego wzmogła się tak, że musiał zaprzestać spełniać obowiązki kapłańskie. To też smutne mieliśmy święta Bożego Narodzenia, bo chociaż księża z sąsiednich parafij przyjeżdżali dla odprawiania nabożeństw, to jednak w niektóre dnie święte byliśmy zupełnie mszy św. pozbawieni. Pocieszaliśmy się jednak nadzieją, że zdrowie naszego Pasterza się poprawi, gdyż był on jeszcze w sile wieku. Ale inne były wyroki Boskie... —We środę 20 stycznia wprowadzono wieczorem zwłoki do kościoła. Towarzyszyło temu kilkunastu księży oraz licznie zgromadzeni parafjanie. Ksiądz proboszcz z Mikołajewic miał mowę o znaczeniu i obowiązkach kapłana. Nazajutrz odbył się pogrzeb, na który ludzie przybyli nawet z sąsiednich parafij. Kościół był od samego rana zapełniony. Po nabożeństwie wypowiedział mowę ksiądz proboszcz z Górki-Pabjanickiej. Przy wyprowadzaniu zwłok z kościoła kapela tutejsza, z 15 osób złożona, zagrała marsza żałobnego. Nad grobem wygłosił znowu mowę proboszcz z Górki-Pabjanickiej, który z rozporządzenia Biskupa będzie zarządzał naszą parafją, aż otrzymamy nowego proboszcza. Ś. p. ksiądz Józef Majkowski urodził się dnia 19 marca 1858 roku we wsi Olkach, parafji Gąsewie, w ziemi łomżyńskiej. Nauki szkolne ukończył w Pułtusku, poczem wstąpił do seminarjum w Płocku, zkąd przeniósł się następnie do Włocławka, i tu w roku 1882 został wyświęcony na kapłana. Spełniał obowiązki wikarjusza najpierw w Wieluniu, zkąd po dwóch latach został przeniesiony do Kłobucka; tu przebył rok, poczem przeniesiony został do Koła. Był tu cztery lata pełniąc zarazem obowiązki nauczyciela religji w szkole. Następnie zarządzał czasowo parafjami Kowalewem i Lądem. W roku 1890 został proboszczem w Szczercowie, a po 4 latach przeniesiono go do Wielunia pod Uniejowem, gdzie rządził parafją przez lat 13. Ztamtąd w kwietniu 1907 roku przybył do nas. Choć w naszej parafji pracował niespełna 2 lata, ale pamięć o nim w sercach naszych długo pozostanie. Za jego staraniem, oprócz wielu robót poza kościołem, rozszerzono w kościele chór, a w dniu 3 maja roku ubiegłego poświęcone zostały stacje Męki Pańskiej, sprawione za 450 rubli z dobrowolnych ofiar parafjan. St. Mudzo.

Gazeta Świąteczna 1909 nr 1472

Listy do Gazety Świątecznej. Z gminy Wymysłowa w powiecie łaskim, gub. piotrkowskiej. Do naszej gminy Wymysłowa należy cała parafja dobrońska, oraz niektóre sąsiednie wsie z parafij: łaskiej, mikołajewickiej i Górki-pabjanickiej. Urząd gminny mieści się we wsi Dobroniu. W gminie mamy 5 szkół, które dawniej były wiejskiemi czyli gromadzkiemi, lecz przeszło 20 lat temu, zostały za zgodą gminiaków przerobione na gminne. Utrzymanie oraz naprawa tych szkół drogo gminę kosztuje, lecz pożytek z nich, zdaje się, jest niedostateczny, gdyż dobrze zauważyć można to po ludziach, że nie są należycie oświeceni; gdyby mieli zdrową oświatę, to by inaczej postępowali i żyli. Młodzież zamiast z każdym rokiem mieć więcej rozumu, i wolne chwile od pracy poświęcać na czytanie dobrych książek i gazet, albo na inne dobre rzeczy, to przeciwnie, marnuje czas na złe i niegodziwe zbytki, które potem niejednej rodzinie tylko wstyd i hańbę przynoszą. Prawie wszystka młodzież w naszej gminie trudni się tkactwem, biorąc przędziwo od przedsiębierców z miasta Pabjanic i pobierając zapłatę od sztuki. Możnaby na tem nieźle zarobić, gdyż niejeden z tkaczy, oszczędzając grosza, dorobił się, jak to mówią, "z dziesięciu palców" majątku. Lecz dzisiejsza młodzież tkacka, zamiast oszczędzać zapracowany grosz, wydaje go na rozmaite niepotrzebne rzeczy, sprawia "modne", cudzoziemskie ubrania, cudaczne kapelusze a raczej czupieradła, czego nasi dziadkowie nie znali; to też taki młokos jak się wystroji, to wygląda jak nieprzymierzając djabeł. Tak samo i kobiety. We wsiach Dobroniu, Mogilnej, Ldzaniu i Róży tak mężatki, jak i dziewczęta ubierają się w wełniaki i zapaski własnego wyrobu; ale w innych wsiach naszej gminy ubierają się jakoś z cudzoziemska. To też taka panna jak się "wystroji" do kościoła, to wygląda jak jakie straszydło, i śmiało możnaby ją postawić gdzieś w prosie albo jęczmieniu dla straszenia wróbli. Co zaś zbędzie od strojów, to resztę grosza wydają na tę przeklętą gorzałę. A gdy nastanie jakiś zastój w robocie, to taki naprzykład młokos, który nie zaoszczędził sobie nic na złe czasy, musi przestać udawać "panka" i pracować kosą albo cepami. — Szerzeniem pijaństwa trudnią się tutaj najbardziej sklepiki, które ukradkiem sprzedają wódkę. Powinniby temu zapobiedz wójt z sołtysami, albo starsi gospodarze; ale gdzie tam!.. Oni nawet radzi są z tego, że mają gdzie się zejść, poczęstować i "pobawić". Do jednego takiego sklepiku w ostatnim dniu zapust zeszło się kilku gospodarzy, i zaczęli się zabawiać po pijanemu tańcami. A tańczyli tak, że potem niektórzy wrócili do domu z potarganemi rękawami, poprutemi kożuchami, z sińcami na twarzy i czole. Nie o wszystkich tu mowa, bo i u nas są ludzie rozumni, którzy nietylko uczciwie żyją, ale i o sprawy ogólne dbają. Naprzykład we wsi Dobroniu założyli gospodarze przed kilku laty kapelę, która nieźle grywa. Było też tam koło Macierzy szkolnej, które utrzymywało dwie czytelnie; po zamknięciu jednak Macierzy i czytelnie dobrońskie zostały zwinięte. Dnia 21 lutego odbyło się w Wymysłowie zgromadzenie czyli wiec gminny. Lecz gminiacy nasi niebardzo dbają o swoje sprawy, gdyż ów wiec był aż 4 razy zwoływany, zanim się zgromadziła dostateczna ich liczba. A było o czem obradować. Zatwierdzano wydatki gminne poczynione w roku ubiegłym i uchwalano nowe na rok 1909. O kilku wydatkach ważniejszych wspomnę. Przeznaczono mianowicie: dla wójta 200 rub., dla pisarza 200 rub., dla stróża 100 rub., dla stójki 100 rub., na światło i przybory pisemne do urzędu gminnego 100 r., dla nauczycieli pięciu szkół 1500 r. Uchwalono również między innemi 120 rubli dla policji i 220 na towarzystwo dobroczynności w Warsawie. Tych dwóch podatków gmina nieraz odmawiała, lecz i tak musiała je płacić. Na koszta lecznicze za biednych mieszkańców gminy wypadło płacić 390 rubli. Jednego wydatku gminiacy nie zatwierdzili, bo uczynił go bez wiedzy i pozwolenia gminiaków wójt z pomocnikami. Mianowicie budowała gmina we wsi Mogielnicy szkołę; przeznaczone było na nią, tak jak i na budowaną poprzedniego roku w Żytowicach, tysiąc i 500 rubli. Ale wójt oddał tę budowę innemu majstrowi, który zażądał i otrzymał o 200 rubli więcej. Gminiacy oświadczyli, że tego wydatku, bez ich wiedzy uczynionego, nie uznają. Na tem się wiec zakończył. Wiecownicy rozeszli się co prędzej, i uchwał spisanych nikt nawet przy podpisywaniu nie przeglądał. To też niewiadomo, czy je w myśl wiecowników dokładnie spisano. Czytelnik.

Gazeta Świąteczna 1909 nr 1497

Zorza północna. Podajemy tu w dalszym ciągu opisy zorzy północnej, wstrzymane w zeszłym tygodniu z braku miejsca w Gazecie.
Z Dobronia w powiecie łaskim gub. piotrkowskiej: „Dzień był bardzo ciepły, pogodny. Po zachodzie słońca niebo zaczęło przybierać kolor czerwony, koło godziny 7-ej cały widnokrąg w tej stronie mienił się czerwono i niebiesko, przyczem poczęły wybijać się w górę słupy, niebardzo jednak wyraźne, bo w południowej stronie przyświecał księżyc. Niebo wyglądało bardzo wspaniale: na zachodzie widać było jeszcze zorzę od słońca, na południu przyświecał księżyc, a na północy jeszcze wspanialej zorza północna, która znikła dopiero około godziny l-ej w nocy. St. Mudzo

Rozwój 1910 nr 47

Z sądu. Drugi wydział karny Sądu Okręgowego piotrkowskiego przy zamkniętych drzwiach rozpatrywał sprawę 52 letniego Stanisława Kwiatkowskiego, sołtysa wsi Dobruń, Zakrzówek, gminy Wymysłów, oskarżonego o obrazę Majestatu. Po przesłuchaniu 7 świadków sąd uwolnił Kwiatkowskiego od odpowiedzialności.

Rozwój 1910 nr 149

Oddam w dzierżawę
ZAJAZD
i 7 morgów ziemi, w połowie drogi między Pabianicami a Łaskiem. Ziemia pszenna. Warunki przystępne. Miejscowość Dobruń — wiadomość w zajeździe.

Gazeta Świąteczna 1910 1513

Jasełka. We wsi kościelnej Dobroniu pod Pabjanicami, w guberńji piotrkowskiej, odbyło się w czasie świąt Bożego Narodzenia staraniem księdza proboszcza i właścicieli majątku piękne widowisko — jasełka. Patrząc na nie, zdawało się człowiekowi, że się przenosi duchem do owych odległych czasów i miejsca, gdzie się Pan Jezus narodził. Widowisko odbyło się w ogromnej szopie murowanej, mogącej pomieścić do dwóch tysięcy ludzi. Przedstawiała te jasełka wiejska młodzież z parafji. Na górze nad widownią mieściła się kapela parafjalna i drużyna śpiewacza. Przedstawienie urozmaicone było śpiewem kolend, muzyką i sztucznemi różnobarwnemi ogniami. Niektóre części jasełek głęboko wieków przejęły, naprzykład pierwszza odsłona, gdy pasterze po rozmowie o popisie ludności w Betlejemie i o mającym przyjść Mesjaszu, pokładli się spać, a wtem z góry błysnęła wielka łuna światła. Pasterze w największem przerażeniu budzą się ze snu, a wtedy zstępuje aniół i zwiastuje im wielkie wesele z narodzenia Zbawiciela świata, przyczem śpiewa naprzemian z innymi kolendę „Wesołą nowinę”. Albo znów w ostatniej odsłonie, gdy pasterze czekają z darami, a z poza dalszej zasłony wychodzi św. Józef, pytając, czegoby żądali. Zasłona się rozsuwa i oczom widzów ukazuje się stajenka oświetlona na chwilę ogniem kolorowym. W stajence żłobek, w nim na sianku Dzieciątko, a Najśw. Maryja siedząc obok śpiewa rzewnym głosem kolendę: „Lulaj-że Jezuniu, moja perełko...” Śpiew ten podchwytują inne głosy i kapela.—Bardzo też ładnie udane było składanie Dzieciątku Bożemu darów przez pasterzy. Jedni mieli ser, masło, jabłka, jajka, orzechy; inni — gołąbki, kurę, gęś, koguta, małą owieczkę i kozę. Stworzenia te od czasu do czasu odzywały się, każde swoim głosem, lub chciały ze sobą walczyć, zwłaszcza koza z gęsią, co pobudzało widzów do wesołości. Jeszcze bardziej rozśmieszył ich żydek, który wpadł wołając: handel! handel! i chciał kupować kury, gęś, kozę i jajka, a potem szydził z pasterzy, że takie małe ubogie Dzieciątko mają za Mesjasza, za co został przez jednego pasterza wyrzucony. — Jeszcze ludziska nie przestali śmiać się z tego, gdy ukazuje się, wciągnięta na drucie, duża gwiazda świecąca. Zatrzymuje się nad żłobkiem, a tuż za nią wkracza żołnierz rzymski okryty pancerzem, w hełmie na głowie, i po trzykroć wygrywa na trąbce pobudkę zwiastującą przybycie królów, poczem zaraz wchodzą poważnie trzej Królowie okryci płaszczami, w koronach na głowach. Oddają hołd narodzonemu Zbawcy, składają w ofierze dary, poczem razem z pasterzami śpiewają kolendę: „Bóg się rodzi” przy oświetleniu sztucznemi ogniami. Śpiew kolend tak bardzo trafił słuchaczom do serca, że wielu chciało klękać i razem je śpiewać. Prawie wszyscy widzowie, z małym bardzo wyjątkiem, widzieli jasełka pierwszzy raz w życiu. Wystawiono je w czasie świąt cztery razy, a za każdym razem obecnych było do tysiąca ludzi, z których wielu, gdyby nie te jasełka, byłoby spędziło ten czas to na plotkach, to na próżniactwie, to na hulankach nocnych, to wreszcie przy kieliszku. A wielu z młodzieży byłoby może pośpieszyło do sąsiednich Pabjanic, gdzie młodzikowi wiejskiemu nietrudno, niestety, o zgorszenie. Swój.

Gazeta Świąteczna 1910 1519

Z parafji Dobronia w powiecie łaskim, guberńji piotrkowskiej, piszą też do nas: Pod koniec sierpnia roku ubiegłego doszła do naszej parafji z miasta Kalisza smutna wieść, że zakończył tam życie ziemskie ś. p. ksiądz Walenty Mruk, który przed kilku laty był proboszczem w naszej parafji. Był to kapłan gorliwy, ostro karcił wszelkie niegodziwe czyny, a szczególniej zwalczał pijaństwo, które w owym czasie bardzo się w naszej parafji szerzyło. Ale, niestety, znalazło się kilku parafjan tak upartych, iż swem postępowaniem doprowadzili do tego, że proboszcz nasz został przeniesiony do innej parafji. Pomimo tego o naszej parafji nie zapomniał. Zapisując przed śmiercią swoje oszczędności na różne cele pożyteczne, ofiarował też na nasz kościół tysiąc rubli. Ś. p. ksiądz Mruk urodził się 1840-go roku we wsi Ciechanie w powiecie tureckim. Nauki szkolne pobierał najpierw w Łęczycy, później w Piotrkowie, następnie wstąpił do seminarjum we Włocławku, i tu w roku 1865 został wyświęcony na kapłana. Pełnił obowiązki wikarjusza najpierw w parafji Brzeźnie, zkąd po roku został przeniesiony do Łasku. W roku 1872-im został proboszczem naszej parafji. Tu pracował z pożytkiem przez lat 19; potem dziesięć lat przebył w parafji Mierzycach, rok w Godynicach i rok w Godzieszu. Zwolniony następnie z powodu osłabienia słuchu od obowiązków proboszcza, zamieszkał w Kaliszu, gdzie obsługiwał przytułek dla starców i pomagał w pracy parafjalnej. W ostatnim roku pojechał dla poratowania zdrowia do Rajnercu, i tam umarł dnia 9 lipca 1909 roku. St. Mudzo.

Gazeta Świąteczna 1910 1531

 Nowe kółko rolnicze zawiązało się we wsi Dobroniu pod Łaskiem, w guberńji piotrkowskiej, i zostało już przez władze zatwierdzone. Działalność jego będzie się rozciągała na całą parafję Dobrońską. Założycielami są: ksiądz proboszcz Stefan Wróblewski oraz parafjanie z Dobronia: Stanisław Mudzo, Michał Chlebot, Walenty Kopijas, Andrzej Pycio, Wacław Wentel i Szczepan Mielczarek. W dniu 15 maja odbyło się pierwsze zgromadzenie kółka, przyczem 57-iu gospodarzy zapisało się na członków. Do zarządu zostali wybrani: na przewodniczącego ksiądz Wróblewski, na skarbnika St. Mudzo, na pisarza M. Chlebot. Zastępcami zostali: przewodniczącego K. Adamek z Dobronia, skarbnika — Fr. Stankiewicz z Chechła, — pisarza A. Zdzienicki z Mogilna. Myśl założenia kółka powstała tu jeszcze na początku roku 1907 za proboszcza M. Włostowskiego, który jednak nie zdołał tego zamiaru do skutku doprowadzić, gdyż został od nas przeniesiony do Mykanowa pod Częstochową. Proboszczem zaś naszej parafji został ksiądz Majkowski z Wielenina; miał on już zdrowie osłabione i nie mógł sprawy naszej należycie poprzeć. W dniu 14 stycznia 1909 roku parafja nasza została pogrążona w smutku, gdyż ś. p. ksiądz Majkowski zakończył życie ziemskie. Wkrótce potem przybył do nas z Myśliborza ksiądz Wróblewski i z pożytkiem pracuje obecnie w naszej parafji. Za jego staraniem czytanie gazet znacznie się tu rozszerzyło, a teraz przy jego poparciu powstało kółko rolnicze. Oby nam tylko Bóg raczył dopomódz, abyśmy mogli prowadzić to kółko z pożytkiem dla naszych gospodarstw! S. M.

Gazeta Świąteczna 1911 nr 1567



Misje. Ze wsi kościelnej Dobronia w powiecie łaskim, guberńji piotrkowskiej, pisze do nas jeden czytelnik: Kościół w Dobroniu, drewniany, zbudowany został w roku 1779. Zpoczątku zarządzali nim księża wikarjusze z Pabjanic, później z Łasku; nareszcie po kilku latach utworzono tu parafię. Pierwszym jej proboszczem został ksiądz Marcin Kurkowski i on to, jeszcze w roku 1818-ym, urządził pierwsze misje w tej parafji. Od tego czasu upłynęło lat zgórą dziewięćdziesiąt i niema już takiego, coby te uroczystości misyjne pamiętał. Aż oto we wrześniu ubiegłego roku spotkało naszą parafję to szczęście, że po raz drugi odbyły się w naszym kościele misje święte. Prowadzili je księża: kanonik Wiśniewski z Godziesz, W. Burakowski z Sokołowa, E. Esman z Mierzyna i St. Wilkoszewski z Dobrej. Przybyli do nas ci misjonarze w sobotę 10 września. Misje trwały cały tydzień. W niedzielę 11 września odbyły się pierwsze nauki, a musieli je głosić księża na cmentarzu, bo zgromadziło się tyle ludzi, że nie mogli zmieścić się w kościele. Przez niedzielę, poniedziałek, wtorek i środę odbywało się po 6 lub 7 kazań dziennie. We czwartek do południa odbywała się spowiedź i nauka ala mężczyzn żonatych, a po południu spowiedź i nauka dla matek; w piątek do południa spowiedź i nauka dla panien, a po południu dla kawalerów. Przez te dwa dnie oprócz księży misjonarzy spowiadało jeszcze 18 innych księży, którzy przybyli na ten czas z sąsiednich parafij. O południu wysłańcy od całej parafji przynieśli na cmentarz krzyż misyjny. Najwspanialsze nabożeństwo odbyło się przy zakończeniu misyj w sobotę. Po mszy św. wszyscy, którzy w ciągu ubiegłych dwóch dni odbyli spowiedź, przystąpili uroczyście do komuńji. Było ich 2600. Jaki to był widok wspaniały, gdy sześciu księży wkoło kościoła przez godzinę rozdawało komuńję Św.! Później odbyła się uroczysta procesja z krzyżem misyjnym. Ustawiono go na miejscu widocznem, gdzie zaraz go misjonarze poświecili, poczem wszyscy księża uczcili go na klęczkach. Krzyż ten przez długie lata będzie przypominał nam uroczyste misje. Święte te ćwiczenia napełniły niejednego radośną nadzieją, że po nich raz na zawsze zniknie w parafji pijaństwo, które się tu bardzo rozwielmożniło. Ale zawiedliśmy się w swej nadzieji. Wprawdzie wielu wyrzekło się wódki, ale przeważnie tylko ludzie w średnim wieku; starsi nic z nauk misyjnych nie skorzystali i upijają się po dawnemu. Co gorsza, i młodzież się nie zmieniła i tak samo jak przedtem oddaje się nocami pijatyce po sklepikach, gdzie ukradkiem śmierdziuchę tę sprzedają. Parafianin.

Zorza 1912 nr 27

= Tuzin złotych godów obchodzono w Dobruniu w pow. Łaskim, gdzie 12 sędziwych par otrzymało błogosławieństwo w 50-lecie małżeństwa.

Gazeta Świąteczna 1912 nr 1618

Polowanie w nocy. Czterech gospodarzy we wsi Dobroniu pod Łaskiem, w guberńji piotrkowskiej, poszło w sam Nowy Rok nocą na polowanie. We dnie bali się polować, bo nie mieli pozwolenia na broń, więc dopiero pociemku się wybrali. To samo, bez porozumienia z tamtymi, zrobił też piąty gospodarz, Niemiec, bo i on również nie mógł się za dnia ze strzelbą pokazać. Niemiec wykopał dół za swoją stodołą i siedząc w nim czatował na zające. Wtem i owa gromadka myśliwych zbliża się do osady Niemca. Jeden z nich patrzy: coś się tam rusza w dole... Więc celuje i strzela... a tu rozlega się wielki jęk. Wszyscy się zlękli, widzą — człowiek leży i jęczy. Cały nabój dostał w plecy i w kark. Wezwano doktora; powyjmował ranionemu szrót z ciała. Ale postrzał był śmiertelny; Niemiec wkrótce umarł. Narazie nic się nie wydało. Raniony milczał, bo się bał, że jak się sprawa rozgłosi, to strażnicy odbiorą mu strzelbę i będzie jeszcze karany. Ale gdy umarł, żona jego dała znać strażnikom, co i jak było. Gospodarz poczuwający się do winy i jego towarzysze pochowali Niemca własnym kosztem, ale na tem się nie skończy; niewiadomo jeszcze, na jaką karę sąd ich skaże. Wł. S.

Gazeta Świąteczna 1912 nr 1621

Z igły widły zrobili ludzie, opowiadając jedni drugim przygodę owego Niemca, co to pisano o nim w Gazecie, że jakoby śmiertelnie został postrzelony we wsi Dobroniu pod Łaskiem, w guberńji piotrkowskiej. Naprawdę było to tak: Nie w Dobroniu, bo tam niema ani jednego Niemca, — tylko dwie wiorsty od tej wsi, na gruncie folwarcznym, którego część przed 15-tu laty rozprzedano, mieszka sześciu Niemców i tam jednemu z nich naprawdę przytrafiło się coś podobnego. Szedł jednego wieczora zkądciś do domu, a gdy był już niedaleko swego mieszkania, ktoś w polu strzelił, i jedna szrucina ugodziła go w plecy. Ale niewiadomo, kto strzelił, i Niemiec ani myślał umierać, bo szrucinę mu z ciała wyjęto i jest zupełnie zdrów. Wiadomość tę ludzie pochwycili, przeinaczyli, a czytelnik Wł. S ., widocznie z innej parafji, podał do Gazety to, co słyszał od innych. mieszkańcy Dobronia M., K. i A.

Gazeta Świąteczna 1912 nr 1641

11 złotych wesel. Z parafji Dobrońskiej, pod miastem powiatowem Łaskiem, w guberńji piotrkowskiej, piszą do nas: Aż 11 par obchodziło spólnie 50-lecie małżeństwa we środę 12-go czerwca w naszej parafji. Ponieważ taki obchód rzadko się zdarza, więc też na długo pozostanie w pamięci parafjan Dobrońskich. Choć to był dzień powszedni, jednak kościół zapełnił się ludźmi, jakby w święto. Jubilaci siedzieli półkolem koło wielkiego ołtarza, na krzesłach przystrojonych zielenią, w otoczeniu dzieci, wnuków i prawnuków. Po odśpiewaniu po łacinie pieśni „Przybądź, Duchu Stworzycielu...”, ksiądz zapytał jubilatów: „Czego żądacie od Kościoła Bożego?” Na to jubilaci odpowiedzieli: „Błogosławieństwa Bożego po pięćdziesięcioletniem pożyciu w małżeństwie.” Ksiądz odmówił modlitwy, udzielił błogosławieństwa i wręczył im laski z krzyżami. Następnie wygłosił bardzo ładną mowę. Odśpiewano potem po łacinie pieśń: „Ciebie Boże chwalimy...” i odbyła się msza Św., podczas której jubilaci przystępowali do komuńji św. Ponieważ to była jeszcze oktawa Bożego Ciała, więc po mszy św. odbyła się procesja. Bardzo ładny był widok, gdy 11 par jubilatów z krzyżami w ręku poprzedzało księdza z monstrancją. Po nabożeństwie ksiądz proboszcz zaprosił jubilatów do swego ogrodu na śniadanie, podczas którego przygrywała kapela parafjalna składajaca się z 12-tu osób. Dziewięć par jubilatów są to gospodarze ze wsi Dobronia, a dwie pary ze wsi Mogilna, Jest jeszcze w parafji i dwunasta para, ale z niewiadomej przyczyny, może z ciemnoty, nie chciała obchodzić złotego wesela. S. M.

Rozwój 1913 nr 72

Polowanie

na gruntach włościańskich wsi Dobronia pod Pabianicami, do wydzierżawienia na 3 lata od r. b. Zgłaszać się do kancelaryi gminnej w Dobroniu, (poczta Pabjanice) przed terminem. 

Gazeta Świąteczna 1913 nr 1681

Sprzedam plac pół-morgowy z domem drewnianym o dwóch izbach, przy domu mały sadek. Ów plac jest przy drodze krzyżowej, możnaby założyć sklep. Do szosy wiorsta. Do miasta Pabjanic 8 wiorst. Jan Magier w Dobroniu, gmina Wymysłów, poczta w Łasku, guberńja piotrowska.

Gazeta Świąteczna 1913 nr 1699

Listy do Gazety Świątecznej. Ze wsi Dobronia pod Łaskiem, w guberńji piotrkowskiej. Trzy lata minęły w maju, jak w parafji naszej za staraniem księdza proboszcza Stefana Wróblewskiego powstało kółko rolnicze. Obecnie należy do niego 75-ciu członków, a mianowicie: 30-tu z Dobronia, 19 z Chechła, 12 z Mogilna, 5 z Kosobód, 2 z Zakrzewek, l ze Ldzania i l z Róży. Zgromadzenia odbywają się w pierwszą niedzielę każdego miesiąca. Na zgromadzeniach tych wygłaszane bywają odczyty i pogadanki to o lepszzej uprawie roli, to o siewie zboża i sadzeniu okopowizn, o poprawie łąk i żywieniu bydła, i wogóle o wszelkich sprawach rolniczych. Zdawałoby się, że takie pogadanki powinny obchodzić każdego gospodarza, ale, niestety, wielu jeszcze nie rozumie tego, że z nich jest wielki pożytek. W roku 1911 kółko nasze przystąpiło do „centralnego” czyli głównego w kraju naszym Towarzystwa rolniczego w Warszawie, a także do okręgowego Towarzystwa w Piotrkowie. W początkach istnienia kółka odczuwaliśmy brak ludzi odpowiednich do kierowania sprawami kółka, bo w całej parafji nie mamy ani jednego większego rolnika. Otóż wydział kółek przy Towarzystwie rolniczem mając to na uwadze przysyła nam od czasu do czasu ludzi odpowiednich, mających wyższe wykształcenie rolnicze, którzy wygłaszają bardzo pouczające i zajmujące odczyty. Jeden taki odczytnik, Antoni Piątkowski, odwiedził nas dwa razy, i mówił bardzo obszernie o żywieniu bydła, o ulepszzonej uprawie roli, o siewie zboża, sadzeniu kartofli i buraków, hodowli warzyw i t. d . Inżyńjer Tuliszkowski znów mówił o budowaniu domów i zapobieganiu pożarom. Był też jeden odczytnik z okręgowego Towarzystwa rolniczego w Piotrkowie, który nas pouczał o żywieniu krów, wychowywaniu cieląt i urządzaniu takiego płodozmianu, któryby dawał dużo dobrej pasy dla żywiny. Z działalności kółka należy zaznaczyć to, że corok wysyłamy z pomiędzy siebie członków na naukę miesięczną do Liskowa i na tygodniową do Warszawy. Sprowadzamy też całemi wozami kolejowemi sztuczne nawozy, sprowadzamy spólnie nasiona, oraz lepsze odmiany zboża; kupujemy to wszystko w Towarzystwie handlowo-rolniczem w Łasku. Z narzędzi rolniczych członkowie kółka sprowadzili spólnie 10 bron sprężynowych, oraz 8 siewników rzędowych p. n. „Unikum” Melichara. Słowem, pracujemy w miarę możności nad polepszeniem bytu i staramy się nie pozostawać w tyle za innemi kółkami. Za staraniem też naszego kółka założona została w parafji straż ogniowa ochotnicza. Zachęcił nas do tego przewodniczący kółka, ksiądz Stefan Wróblewski. Na początku roku 1912 posłaliśmy w tej sprawie podanie do urzędu guberńjalnego i po kilku miesiącach otrzymaliśmy pozwolenie. We wrześniu przeszłego roku odbyło się pierwsze zgromadzenie członków straży ogniowej, na którem wybrano zarząd. Dzięki zapobiegliwości i staraniu tego zarządu straż nasza, choć ma szczupłe zasoby, dość dobrze się rozwija. Dnia l-go czerwca odbyło się poświęcenie narzędzi strażackich; na uroczystość tę przybyły straże sąsiednie z Łasku i Pabjanic. Poświęcenia dokonał ksiądz proboszcz Stefan Wróblewski, który też jest przewodniczącym straży. Z kościoła wszyscy strażacy z kapelą na czele udali się do poblizkiego ogrodu, gdzie odbyło się spólne śniadanie. Po południu w poblizkim lesie odbyła się majówka strażacka. Tegoż dnia zfotografowano na pamiątkę naszą straż. Stan. M .

Gazeta Świąteczna 1914 nr 1739

Listy do Gazety Świątecznej. Z Dobronia w powiecie łaskim, guberńji piotrkowskiej. Treść: Przy drodze bitej i koleji. — Stowarzyszenia i teatr. Po zamknięciu dawnych karczem. — Uchwala szkolna. — Walka o nową karczmę. Wieś Dobroń leży po obu stronach drogi bitej wiodącej z Łasku do Pabjanic. Przechodzi również przez wieś naszą kolej warszawsko-kaliska. Ma tu być nawet urządzony przystanek, ale niewiadomo z jakiego powodu sprawa ta długo się jakoś wlecze. Dobroń jest to wieś kościelna. Mamy tu kółko rolnicze, od roku istnieje straż ogniowa, a przed paru miesiącami została zawiązana spółka tkacka, w której wyrabiają różne sukna, chustki i t. p. Ktoby chciał się dowiedzieć szczegółowo o tych wyrobach, to może pisać do zarządu spółki tkackiej w Dobroniu (listy dochodzą przez pocztę w Pabjanicach). W tym roku we wszystkie niedziele i święta od Bożego Narodzenia aż do dnia 15 lutego straż ogniowa dawała na swą korzyść przedstawienia teatralne. Zpoczątku po Bożem Narodzeniu przedstawiano „jasełka”. A później opowieści z życia: „Dla szczęścia dziecka”, „Błażka opętanego” i „Wigilję św. Andrzeja”. Z przedstawień zebrano 218 rubli, a ponieważ urządzenie tych widowisk kosztowało 60 rubli, zatem kasa strażacka otrzymała czystego zysku 158 r. Przedstawienia takie są pożyteczną i przyjemną zabawą na długie wieczory świąteczne, i gdyby ludzie rozumieli ich znaczenie, toby straż była otrzymała dwa razy więcej zasiłku. Ale cóż, kiedy u nas ludzie na sprawy ogólne są obojętni. Niejeden, co by mógł iść za każdym razem na takie przedstawienie, wolał pójść do karczmy i tam się zabawiać kieliszkiem. Dawniej w Dobroniu były dwie karczmy, lecz od czasu, jak sprzedaż wódki objął sam rząd, obie zostały skasowane. Trzeba przyznać, że w ciągu lat kilku pijaństwo znacznie się zmniejszyło, natomiast zaczęło się rozpowszechniać czytanie gazet i pożytecznych książek. Dawniej nie wiedzieli tu ludzie, co to jest czytanie gazet, i wielu całemi dniami przesiadywało w karczmie; obecnie przychodzi do parafji naszej 50 egzemplarzy Gazety Świątecznej i 10 egzemplarzy innych gazet. Wraz z oświatą zaczął się postęp ku lepszemu w rolnictwie; gospodarze zaczęli lepiej uprawiać rolę, sprowadzać lepsze odmiany zboża, o wiele lepiej zaczęli karmić żywinę, z czego mają niezły dochód, gdyż w pobliżu mamy miasta fabryczne. Powstały też w ostatnich latach stowarzyszenia społeczne, o których wyżej wspomniałem. Z tego wszystkiego widać, że po skasowaniu karczem w naszej parafji znacznie się polepszyło. Ale cóż, kiedy znaleźli się ludzie, którym to wszystko się nie podoba i za ich staraniem, ni ztąd, ni zowąd, w czerwcu 1913 roku powstała w Dobroniu karczma, z której na całą parafję szerzy się pijaństwo i tamowanie wszelkiego postępu ku dobremu. W pierwszych dniach po otwarciu karczmy pijacy ciągnęli do niej, jak pszczoły do miodu, a ile karczmarz miał życzeń dobrego powodzenia, ile powinszowań, to nawet na wołowej skórze by tego nie spisać. Dwóch gospodarzy wtedy przez trzy dnie do domu nie wracało. Parafja Dobrońska cała należy do gminy Wymysłowa, ale urząd gminny mieści się w Dobroniu. W gminie mamy 5 szkół, we wsiach: Dobroniu, Chechle, Mogielnie, Markówce i Żytowicach. Ale rok temu uchwalono na wiecu gminnym wybudować w ciągu sześciu lat przy pomocy rządu jeszcze 3 szkoły — w Dobroniu, Chechle i Ldzaniu. Uchwała została zatwierdzona, i przytem przyszło zapytanie, czyby gmina nie zgodziła się umieścić tymczasem owych szkół w domach wynajętych. Na komorne i nauczycieli obiecano w połowie zapomogę rządową. Pełnomocnik gminny zachęcał, żeby gminiacy zgodzili się na to, gdyż w tych pięciu szkołach, które gmina ma obecnie, tylko połowa dzieci się uczy. Ale cóż, kiedy od czasu, jak w Dobroniu powstała karczma, wielu gminiaków przychodzi na wiec pijanych i tylko o tem myślą, żeby jak najprędzej do karczmy wrócić. To też większa część członków wiecu była przeciw otwarciu szkół tymczasowych i sprawa ta upadła. Kiedy więc w lutym tego roku znowu wiec się odbywał, ten sam pełnomocnik zaczął przedstawiać gminiakom, ile to złego karczma na całą okolicę sprowadza, i radził, żeby wiecownicy uchwalili prosić władzę guberńjalną o skasowanie karczmy w Dobroniu. Na wiecu tym było 220 gminiaków mających prawo głosu. W liczbie tej znalazło się tylko około 30 przeciwnych zniesieniu karczmy. I byłaby się ta sprawa pomyślnie skończyła, ale cóż, kiedy się znalazło kilku gorliwych opiekunów, którzy karczmy nadzwyczaj uporczywie bronili. Wójt z pisarzem, jak tylko posłyszeli, że pełnomocnik namawia do skasowania karczmy, zaraz się z miejsca obrad usunęli. Przy pisaniu protokółu ze zgromadzenia gminnego większa część gminiaków już się rozeszła, pisarz z wójtem zaś uchwały o zniesieniu karczmy do protokółu wcale nie wpisali i tłómaczą się, że nie słyszeli, aby o tem była mowa na wiecu. Pisarz powiedział, że pełnomocnik nie ma jakoby prawa przemawiać na wiecu, jeśli przedtem nie wpisał tego do księgi protokółów. I tak ważna ta sprawa spełzła na niczem. Jeden z sołtysów zaraz po wiecu poszedł do karczmy gdzie upił się do upadłego, i opowiedział karczmarzowi wszystko, co tylko kto przeciw karczmie mówił, radząc, żeby karczmarz pociągnął tych wszystkich do odpowiedzialności sądowej. Sołtys ten, choć pożycza gazety do czytania, to jednak jakoś nie wie widać o tem, że gmina ma prawo żądać zniesienia karczmy. Sługa prawdy.

Godzina Polski 1916 nr 92

Kronika łódzka.
Miejscowe Rady opiekuńcze w okolicy.
Zostały utworzone miejscowe Rady opiekuńcze w następujących miejscowościach:
(...) W Wodzieradach w następującym składzie: Edward Kremky z Piorunowa, Kazimierz Kulczycki z Wodzierad Górnych, Antoni Bartosik z Nowego Świata, Józef Malski z Przyrownicz, Marcin Oglaza z Dobruchowa, Ludwik Skupiński z Zalesia i Jan Bieliński z Wodzierad.
Prezydyum stanowią pp.: Edward Kremky — przewodniczący i skarbnik, Kazimierz Kulczycki — wice-przewodniczący.
Wymysłowie w następującym składzie: ks. Stefan Wróblewski — proboszcz z Dobrunia, Władysław Kucharski — rejent i obyw. ziem. z Dobrunia, Józef Walczakowski — sekretarz gm. Wymysłów, Andrzej Rożek — właściciel cegielni w Chechle, Stanisław Mudzo — gospodarz wsi Dobruń.

Prezydyum stanowią pp.: ks. Stefan Wróblewski — przewodniczący, Władysław Kucharski — wice-przewodniczący, Józef Walczakowski — sekretarz. (...).

Gazeta Świąteczna 1916 nr 1829

Listy do Gazety Świątecznej. Z Dobronia w powiecie łaskim, guberńji piotrkowskiej. Wieś kościelna Dobroń leży po obu stronach drogi bitej od miasta Łodzi do Kalisza, na połowie drogi między Pabjanicami a Łaskiem. Przechodzi też przez wieś naszą kolej żelazna z warszawy do Kalisza. To też z powodu blizkości tych głównych dróg, dużośmy od początku wojny widzieli i dużo ucierpieli. A po bitwie, która na początku grudnia 1914 r. przez cztery dnie wrzała w naszej parafji, pozostało niemałe spustoszenie. W pierwszych dniach po wybuchu wojny przesuwały się tędy w różne strony wojska rossyjskie; po dniu 10-ym sierpnia jednak zupełnie usunęły się z całej okolicy gdzieś dalej ku wschodowi. Urzędy rossyjskie i policja opuściły nas jeszcze przed wojskiem. Przez kilka dni potem w okolicy naszej nie było ani wojska żadnego, ani policji. Podjazdy niemieckie zobaczyliśmy pierwszy raz w dniu 19-ym sierpnia. W dniu 21-ym tegoż miesiąca przez miasto Łask i Pabjanice przechodziły większe wojska niemieckie, lecz w takim kierunku, że nasza wieś została ominięta. Później, po dniu 26-ym tegoż miesiąca, wojska niemieckie przeszły widocznie gdzieś w inną stronę; przez naszą zaś wieś od Łodzi w stronę Kalisza przeszły wojska rossyjskie, które później przez cztery tygodnie stały nad rzeką Wartą pod Sieradzem Za wojskami powróciła w nasze okolice policja i urzędy rossyjskie. W ostatnim tygodniu września wojska, które stały pod Sieradzem, wycofały się do naszej okolicy i przez cały tydzień część ich stała w naszej wsi. W tym samym czasie od strony Sieradza ludzie uciekali w wielkim popłochu całemi gromadami, opowiadając, że straszne rzeczy dzieją się jakoby w okolicach Kalisza. Z tego powstawał i u nas jeszcze większy popłoch. W ostatnim dniu września dochodziły nas wieści, że Rossjan okrążają w tych stronach od południa i od północy duże wojska niemieckie. Jakoż w dniu 1-ym października Rossjanie wycofali się pośpiesznie ku wschodowi, paląc za sobą wszystkie większe mosty na drodze bitej. Po ustąpieniu Rossjan ludzie z okolicy Sieradza powracali do swych siedzib, doznawszy niepotrzebnie trudów i niewygód. W parę dni po usunięciu się Rossjan przeszły przez naszą wieś od strony Kalisza do Łodzi nieduże oddziały niemieckie. Później przez cały październik było spokojnie, tylko dochodziły nas wieści, że w pobliżu Wisły i w okolicy Warszawy odbywają się duże bitwy. W ostatnich trzech dniach października od Łodzi w stronę Kalisza przechodziły przez naszą wieś spokojnie bardzo duże wojska niemieckie, w pierwszych zaś dniach listopada wkroczyło znów liczne wojsko rossyjskie. Część tego wojska poszła dalej na zachód, ale dużo żołnierzy zatrzymało się w naszej wsi, i stało tu przez dwa tygodnie, od czego nasze gospodarstwa bardzo dużo ucierpiały. W połowie listopada w stronie północnej od nas rozgorzała na szerokiej przestrzeni wielka bitwa. Rozlegał się straszny huk dział, widać było wielkie pożary. Walczono w tej stronie do końca listopada. Przez ten czas wojska rossyjskie przesuwały się przez naszą wieś w różne strony, zabierając z całej okolicy bardzo wielu gospodarzy na podwody. Niektórzy powrócili z tych podwód po dwóch tygodniach, inni po miesiącu, niektórzy przyszli piechotą bez koni i wozów dopiero po zajęciu Warszawy przez wojska niemieckie, a bardzo wielu do dnia dzisiejszego jeszcze nie powróciło. W ostatnich dniach listopada jednocześnie słychać było huk armat i od strony zachodniej. W dniu 1-ym grudnia 1914-go roku na całej granicy bojowej ucichło, ale za to pomiędzy naszemi wsiami wojska rossyjskie zaczęły kopać okopy, co było dowodem, że Rossjanie się cofają i bitwa przysunie się niezadługo ku naszej wsi. Widząc to niektórzy poczęli się pośpiesznie wynosić, z czem mogli, w dalsze okolice, ku wschodowi. Większa część jednak gospodarzy pozostała na miejscu, bo myśleli sobie, że gdy oba wojska przechodziły już parę razy przez naszą wieś bez bitwy, to i tym razem może przejdą tak samo. Tymczasem stało się inaczej. Nocą z 1 na 2 grudnia 1914 r. niespodzianie rozgorzała w naszej wsi bitwa. Z początku usłyszeliśmy gęste strzały karabinowe, a pózniej krzyk i hałas; we wsi toczyła się walka na bagnety. Ogarnęła nas wielka trwoga. Ale po paru godzinach bitwa ucichła, gdyż wojska niemieckie zajęły całą wieś. Myśleliśmy, że Rossjanie cofnęli się i bitwa już się skończyła. Ale gdzie tam! W stronie wschodniej, o wiorstę od wsi, wznoszą się wzgórza porośnięte krzakami. Gdy tylko nastał dzień, Rossjanie z za tych wzgórz zaczęli zasypywać wieś pociskami armatniemi, na co również odpowiadały armaty niemieckie, ukryte za wsią w stronie zachodniej. Rozlegał się straszny, przerażający huk; tu i ówdzie od pocisków armatnich powszczynały się pożary; zdawało się nam, że nastał koniec świata. Bitwa na armaty trwała bez przerwy przez trzy dnie. Mieszkańcy wsi uciekali nocami, gdzie kto mógł. byle ujść z życiem. Kilku jednak pozostało we wsi i przetrwali bitwę do końca, chroniąc się po dołach i piwnicach. Na dzień 8-my grudnia wszyscy mieszkańcy popowracali do swych zagród. Lecz zastali ogromne spustoszenie. Zawierucha tej strasznej bitwy przewaliła się przez wszystkie wsie w naszej parafji, ale najwięcej ucierpiały te, które leżą przy drodze bitej, gdyż tędy przeciągały największe siły. W Dobroniu spaliły się podczas tej bitwy zabudowania w 9 gospodarstwach, z mieszkańców zaś poniosło śmierć 9 osób. We wsi Chechle spaliły się zabudowania w 24 gospodarstwach, a śmierć poniosły 2 osoby. We wsi Kosobudach spłonęło jedno gospodarstwo, a śmierć poniosło 2 ludzi. W Wincentowie również spaliło się 1 gospodarstwo, a 2 ludzi zostało zabitych. W Zakrzewkach spaliły się 3 gospodarstwa, w Mogilnie 6, w Ldzaniu 5 gospodarstw, a 2 ludzi zostało zabitych, we wsi Róży spaliło się 1 gospodarstwo. Kościół parafjalny szczęśliwie ocalał. W niedzielę 5-go grudnia 1915 roku, jako w rocznicę przejścia wielkiej bitwy przez naszą parafję, odprawione zostało po nieszporach dziękczynne nabożeństwo z powodu ocalenia naszej świątyni. Gazety Świątecznej przychodziło do naszej parafji przed wojną 50 egzemplarzy, ale jak tylko wojna wybuchła, poczta wnet przestała przywozić nam listy i gazety. Do 1-go grudnia 1914 roku jeszcześmy jednak Gazetę Świąteczną czytali, kupując ją w mieście od roznosicieli. Od początku grudnia wszakże, przez 8 miesięcy, wcale do nas nie dochodziła. Aż dopiero po dniu 6 sierpnia 1915 r. zaczęliśmy naszą Gazetę na nowo czytywać z wielką ciekawością, kupując ją także w mieście od roznosicieli. Obecnie sprowadzamy do naszej parafji przez jedną księgarnię 40 egzemplarzy. W dniu 19-ym października roku ubiegłego we wsi Ldzaniu w naszej parafji wybuchnął z niewiadomej przyczyny pożar i pochłonął w przeciągu paru godzin 5 obór i 4 stodoły z całym zbiorem. Ogień ugasiła straż ogniowa ochotnicza z Dobronia. Dobroniak.

Zorza 1917 nr 40

— o— Okropna trąba powietrzna. Dnia 20 września około godziny drugiej po południu, nad miastem Pabjanicami, pod Łodzią i nad tamtejszą okolicą przeszedł straszny huragan. Wicher pędził z szaloną szybkością od strony południowej ku północnej, przewracajac po drodze wiatraki, drzewa, kominy, zrywając dachy, i t. p. Huragan ten trwał zaledwie trzy minuty, ale po jego przejściu ulice Pabjanic wyglądały jak pobojowisko po wielkiej bitwie. Drzewa powyrywane z korzeniami lub połamane i powykręcane, dachy pozdzierane. Z kościoła św. Mateusza huragan zerwał dach cynkowy, wartości przeszło 40,000 marek i pokręciwszy go rzucił na cmentarz kościelny. Z jednego znów domu orkan zerwał dach razem z belkami i rzucił na środek ulicy. W innem miejscu wicher przewrócił wielki komin fabryczny z cegły.
W lesie miejskim około 3,000 drzew zostało zniszczonych. Potrzaskane, połamane, powyginane, leżą pokotem. Straty ogólne zrządzone, przez orkan w Pabjanicach, sięgają dwu i pół miljona marek.
W okolicznych wsiach huragan także nabroił nie mało: w Chechle i Dobruniu przewrócił wiatraki, w Karnyszewicach zerwał dachy z kilkunastu chałup i stodół. Z podmiejskich okolic najwięcej ucierpiała gmina Czarnocin: dwór tamtejszy został prawie całkiem zniszczony, wiatraki prawie wszystkie w całej gminie pogruchotane. Z domów dachy pozrywane. Kapusta i wszystkie jarzyny w polach zbite przez grad na miazgę, lub powyrywane zupełnie z ziemi. Sterty zboża poroznoszone po polach. Wiele sztuk bydła pasącego się w polu padło, lub zaginęło. Nie obyło się także bez ofiar w ludziach.

Godzina Polski 1917 nr 127

Z Dobrunia (pow. Łaski).
Stara świątynia. Rzadko która wieś w gub. piotrkowskiej poszczycić się może posiadaniem tak starej świątyni, jak Dobruń, w pow. łaskim. Kościół tutejszy zbudowany został w 1779 roku. Burza wojenna, która przeszła tu w pierwszych dniach grudnia 1914 r. pozostawiła na świątyni znaczne ślady, dzięki jednak zabiegom miejscowego proboszcza, ks. S. Wróblewskiego, kościół odrestaurowano.
Życie społeczne. Proboszczowi zawdzięczać należy istnienie Kółka rolniczego, straży ogniowej i spółki tkackiej. Rozwój tych instytucyj podczas wojny został powstrzymany. W roku ub. utworzono tu Radę opiekuńczą, która rozciąga opiekę nad dziatwą.
Szkolnictwo. Przed wojną w gminie było szkół 5, obecnie otworzono 6 nowych, z których 4 otwarto staraniem Rady opiekuńczej, pozostałe 2 — osób prywatnych.

Uświadomienie wśród kmieci niezbyt duże, czego najlepszym dowodem, iż nie brak takich, którzy usuwają się od płacenia składki szkolnej, miejmy jednak nadzieje, że z czasem i najbardziej oporni przejrzą i zrozumieją, że tylko w oświacie mas leży przyszłość naszego narodu.

Godzina Polski 1917 nr 200

Odpust. W poniedziałek 6 sierpnia, jako w dzień Przemienienia Pańskiego, odbędzie się odpust w parafji wsi Dobroń, odległej o 7 kilometrów od Pabjanic. Spodziewany jest liczny zjazd włościan ze wsi okolicznych.

Godzina Polski 1917 nr 213

PABJANICE.
Kronika pabianicka.
Odpust. Dzisiaj przypada odpust w parafji wsi Dobroń, ku czci Przemienienia Pańskiego. Na odpust ten wybrało się wielu Pabjaniczan. Wieś Dobroń oddalona jest tylko o 7 kilometrów od Pabjanic.

Godzina Polski 1917 nr 248

Pożar. We wsi Dobroń, odległej od Pabjanic o 8 klm., wynikł z niewiadomej przyczyny groźny pożar, który strawił 22 domostwa.

Godzina Polski 1917 nr 260

Huragan.
(...) Po wsiach okolicznych straty są również poważne: (...) W Chechle wywrócony został wiatrak.
W Dobruniu również wywrócony został wiatrak.(...).

Gazeta Świąteczna 1917 nr 1892

Listy do Gazety Świątecznej. Z Dobronia w powiecie łaskim, guberńji piotrkowskiej. W jakiej okolicy wieś nasza leży, nie będę opisywał, bo już wiele razy było o tem w Gazecie. Jest to wieś kościelna. Kościół mamy drewniany, zbudowany w roku 1779. Po burzy wojennej, która w pierwszych dniach grudnia 1914 roku przewaliła się przez naszą parafję, pozostały na kościele nieduże ślady uszkodzeń, które wkrótce staraniem naszego księdza proboszcza zostały naprawione. Proboszczem jest u nas od 7 lat ksiądz Stefan Wróblewski. Za jego staraniem powstało tu w roku 1910 kółko rolnicze, a później straż ogniowa ochotnicza i spółka tkacka. Stowarzyszenia te z początku niezgorzej się rozwijały, ale dalszy ich rozwój zatamowała wojna. Mamy we wsi kółko śpiewacze przezwane „Lutnią”. Jest również kapela, utworzona przed kilku laty za staraniem gospodarza Wojciecha Kabzy. Kapela przyłączyła się do straży ogniowej. W przeszłym roku powstała i u nas rada opiekuńcza. Ale cóż, kiedy ludzie patrzą na nią jakoś lekceważąco i z niedowierzaniem, i na wszelkie sprawy, które rada przedstawia, są bardzo obojętni. Zbieraniem kwesty pod hasłem „Ratujcie dzieci!” zajęła się nasza rada bardzo gorliwie, ale zdołano kwestę przeprowadzić tylko w połowie gminy, w tej, która należy do parafji Dobrońskiej. Druga połowa gminy należy do trzech sąsiednich parafij, i rada nie zdołała na nią działalności rozciągnąć. Ale cóż, kiedy i w tej połowie gminy, która należy do parafji Dobrońskiej, też nie wszystkie wsie pośpieszyły z ofiarami. Dnia 11-go czerwca urządzono najprzód „dzień kwiatka”; młodzieńcy i panny, zaproszeni przez radę. chodzili przez cały dzień po ulicach z puszkami i zbierali drobne datki. Tego samego dnia o godzinie 2-ej po południu w sześciu większych wsiach odbyły się odczyty wygłoszone w jednej wsi przez księdza, w dwóch innych wsiach przez nauczycieli, a w trzech przez włościan z Dobronia. Po odczycie w każdej wsi chodziło od domu do domu po trzech gospodarzy upoważnionych przez radę, zbierając, co kto ofiarował, i zapisując datki i nazwiska dających. Otóż we wsiach Dobroniu i Mogielnej ludzie licznie zgromadzili się na odczyty i chętnie później składali ofiary. W trzech innych wsiach niewielu ludzi przybyło na odczyty i mniej było chętnych ofiarodawców. Najgorzej zaś przedstawiła się jedna wieś w parafji, w której nikt nie poszedł na odczyt, a co gorsza, wszyscy okazali się głuchymi na głos wołający „Ratujcie dzieci!” i nawet najmniejszej ofiary nie złożyli. A przecie wieś ta podczas bitwy w r. 1914 najmniej ucierpiała. Młodzież tamtejsza nie zważa na to, że cały kraj pokryty jest żałobą, ale urządza muzyki z tańcami, albo zabawy z pijatyką i grą w karty. Ale może da Bóg, że się to wkrótce zmieni na lepsze, bo rada opiekuńcza założyła w tej wsi szkołę i rodzice chętnie dzieci do niej posyłają. Dla przysporzenia dochodu na ratowanie dzieci urządzono we wsi Dobroniu przedstawienie teatralne ze śpiewami. Jednego dnia występowała młodzież z Dobronia, a nazajutrz młodzież ze wsi Chechła. Wreszcie na zakończenie wielkiej kwesty, w niedzielę 18-go czerwca wystąpiły kolejno obie gromadki; młodzież dobrońska przedstawiała „Sieroce wiano”, chechlińska zaś „Wiejskie wesele”. Szkół było w naszej gminie przed wojną pięć, ale cóż, kiedy nawet połowa dzieci nie mogła z nich korzystać. Teraz przybyło jeszcze sześć szkół, z których cztery założyła rada opiekuńcza, dwie zaś powstały za staraniem innych ludzi dobrej woli. Mamy więc obecnie 11 szkół. Kiedy w dniu 29-ym listopada odbywało się w naszym kościele nabożeństwo żałobne za duszę ś. p. Henryka Sienkiewicza, dzieci ze wszystkich szkół zapełniły niemal cały kościół. Na wiecu gminnym w grudniu roku przeszłego odzywały się głosy, żeby gminiacy opodatkowali się na szkoły, wyznaczając składkę od morga. Ale ciemnota wzięła górę, bo większa część gminiaków nie zgodziła się na to, żądając, żeby szkoły nadal utrzymywały się z opłaty za dzieci, co z pewnością stanie się dla wielu zaporą do uczenia dzieci. Przy sposobności wypada wspomnieć o dobrym przykładzie, który dobroniacy dali innym gospodarzom. Oto odbyły się tu trzy wesela zupełnie bez wódki, pieniądze zaś, któreby na nią poszły, przeznaczono na różne piękne cele. Tak tedy nowożeńcy Michał Łukasik i Marjanna Sulejówna złożyli radzie opiekuńczej 36 rubli na kupno mąki do rozdania najuboższym, Jan Grabarz z Zofją Chlebotkówną, przyobiecali 50 rubli na kupno książek dla wiejskiej książnicy, zaś Wojciech Łubisz z Katarzyną Sysiówną zakupili za 60 rubli książek dla innej wiejskiej czytelni. Wszyscy sześcioro są ze wsi Dobronia, oboje zaś Łubiszowie ukończyli szkołę rolniczą, on w Pszczelinie, ona w Kiączynie pod Kaliszem. Oby takiej młodzieży jak najwięcej było na naszej polskiej ziemi! Dobroniak.

Gazeta Świąteczna 1917 nr 1914

Podczas, gdy w Żarnowicy nowa straż przystępuje do zbożnej pracy, dając dowód miłości bliźniego i gotowości do ofiar, z Dobronia w powiecie łaskim przychodzi smutna nowina, że straż ogniowa ochotnicza, którą założył tam ksiądz St. Wróblewski, blizka jest upadku. — Wynika to, — pisze do nas jeden z członków tej straży, — z niezaradności i nieumiejętności zarządu. Pokazało się to najlepiej przy niedawnym pożarze. Ogień wybuchł przy końcu wsi i można było go stłumić, ale cóż, kiedy straż nie ma narzędzi, bo je poniszczyli, biorąc na własny użytek, gospodarze, u których były umieszczone. Przy pożarze straż miała tylko jeden hak, parę tłumnic i popsutą sikawkę. Sam widziałem, jak strażak rzucał się bezradnie na dachu stodoły, wołając, żeby mu dano wody, a z dołu, zamiast mu pomagać, krzyczano: „Uciekaj! daremne twe wysiłki!” I cóż dziwnego, że przy takim ratunku ogień zniszczył około dwudziestu zabudowań. Czytelnik.

Gazeta Świąteczna 1917 nr 1914

O pożarze w Dobroniu dnia 7 września otrzymaliśmy jeszcze takie pisanie: Podsycany silnym wiatrem ogień rozszerzał się bardzo szybko. Zanim straż ogniowa zdążyła przybyć na miejsce, już budynki w kilku zagrodach były w ogniu. Wieś zabudowana była w tem miejscu bardzo gęsto, a wiatr przerzucał daleko iskry i zarzewie, więc ratunek był bardzo utrudniony Straż ogniowa musiała zaniechać ratowania tego, co się już paliło, a natomiast wytężyła wszystkie siły, żeby nie puścić pożaru dalej na wieś, i to się jej przy mozolnej pracy udało. Gdyby nie ratunek straży, cała wieś byłaby poszła z dymem. Później przybyły też straże z Łasku i Pabjanic i spólnie z dobrońską pożar ugasiły. Spaliły się zabudowania w 20 gospodarstwach wraz z całym zbiorem tegorocznym. Z żywiny upiekło się żywcem 5 świń. Dobroniak.

Gazeta Świąteczna 1917 nr 1914

Trąba wietrzna. Z pod Pabjanic, w guberńji piotrkowskiej, piszą do nas: Nad okolicą Pabjanic przeciągała dnia 20 września z letniego zachodu ku zimowemu wschodowi burza z grzmotami, gradem i tak strasznym wichrem, że najstarsi ludzie takiego nie pamiętają. Wicher ten w całej okolicy połamał i powyrywał bardzo wiele drzew po lasach, sadach oraz przy drogach i obejściach gospodarskich. W polu porozrzucał bardzo wiele siana i ptaszyńca, które były skoszone a niesprzątnięte; nawet całe wozy sianem naładowane poprzewracał i siano z nich porozrzucał. Wiele też wozów z ludźmi na drogach poprzewracał. W Pabjanicach i po wsiach okolicznych dużo dachów zostało uszkodzonych lub pozrywanych, nawet i budynków dużo runęło. We wsi Dobroniu przewrócił wicher 6 stodół i wiatrak, w Chechle 6 obór, 5 stodół i 2 domy mieszkalne, w Wincentowie 2 stodoły i wiatrak, w Zakrzewkach stodołę, oborę i dom mieszkalny. Spustoszenie ogarnęło szmat ziemi 4 wiorsty szeroki, a jak długi, tego jeszcze dokładnie nie wiemy. Musiała to być trąba powietrzna, czy może nawet kilka trąb takich szło jednocześnie koło siebie. Dobroniak.

Godzina Polski 1918 nr 123


Dobroń (pow. łaski). Wieś Dobroń także uroczyście obchodziła dzień 3-go maja. Postanowiono z inicjatywy ks. Dziudy założyć bibljotekę i czytelnię im. Tadeusza Kościuszki, z której mogliby korzystać mieszkańcy całej wsi bezpłatnie.

Gazeta Świąteczna 1919 nr 1987

Zmartwychwstanie dzwonu. Z parafji Dobronia pod Łaskiem piszą do nas: Gdy rozeszła się wiadomość, że Niemcy będą zabierali dzwony, kilku gospodarzy za zachętą księdza Józefa Dziudy zdjęło z dzwonnicy naszej dzwon i dobrze go gdzieś ukryło. Aż oto teraz nadszedł dzień zmartwychwstania dzwonu. Wydobyto go z ukrycia i zawieszono w kościele na umyślnie urządzonem rusztowaniu, a dziewczęta przystrojiły go w koronę z zieleni i kwiatów. W dniu 16 listopada odbyło się zapowiedziane przedtem nabożeństwo dziękczynne z powodu ukończenia wojny i szczęśliwego przechowania dzwonu. Podczas uroczystej sumy, zamiast małych dzwonków dzwonił wielki, a głos jego budził dziwne uczucia, jakby zwiastował każdemu z obecnych, że jest wolnym na swej ojczystej ziemi. Po mszy św, odśpiewano hymn dziękczynny „Te Deum laudamus”, potem ksiądz Dziuda wygłosił bardzo piękną mowę i nastąpiło uroczyste zawieszenie dzwonu. A później dzwon wydzwaniał przez kilka godzin radosną nowinę — zmartwychwstanie swoje i zmartwychwstanie ukochanej Ojczyzny. Tegoż dnia ksiądz Dziuda urządził „loterję fantową”, zebrawszy przedtem osobiście po domach, co kto dał: rośliny, drób, naczynia szklane i t. d . Z tych rzeczy ksiądz przy pomocy straży ogniowej urządził wielką „loterję fantową”, urozmaiconą śpiewem tutejszej drużyny śpiewaczej zwanej „Lutnia” i dwóch sąsiednich kół młodzieży. Dzień tak spędzony dał miłą rozrywkę młodzieży i niemały pożytek, bo z loterji naszej zebrano 2100 marek czystego dochodu. Zaraz nazajutrz ksiądz Dziuda jakby zbudził z uśpienia zamkniętą przez rząd moskiewski Polską Macierz szkolną i założył książnicę imienia Tadeusza Kościuszki, przeznaczywszy na to 800 marek, 300 zaś marek obrócił na potrzeby straży ogniowej ochotniczej. Dobronianka.

Obwieszczenia Publiczne 1920 nr 50

Wydział hipoteczny sądu okręgowego w Piotrkowie obwieszcza, że zostały otwarte postępowania spadkowe po zmarłych:
10) Janie Kupskim, synu Grzegorza, właścicielu działki gruntu 3 dzies. 247 saż. kw., uregulowanego na jego imię do Nr 18 działu II wykazu hipot. kol. Dobroń Nr IV, pow. Łaskiego;

Termin zamknięcia powyższych postępowań spadkowych wyznaczony został na d. 31 grudnia 1920 r., a mianowicie co do punktów: 1, 3, 4, 5, 7, 15, 17, 18 i 19 — w kancelarji wydziału hipot.; co do punktów: 2, 7 i 17 — w kancelarji notarjusza Feliksa Kokczyńskiego, — zaś co do punktów: 8, 9, 10, 11, 12, 13 i 14 — w kancelarji Władysława Piaszczyńskiego, notarjusza przy wydziale hipot. sądu okręgowego w Piotrkowie, a w którym to terminie osoby interesowane mają się stawić, pod skutkami prekluzji.  

Obwieszczenia Publiczne 1920 nr 90

Wydział hipoteczny sądu okręgowego w Piotrkowie obwieszcza, że otwarte zostały postępowania spadkowe po zmarłych:
8) Ludwiku Króliku, synu Michała, właścicielu kol. Dobroń Nr X III pow. Łaskiego;
Termin regulacji powyższych postępowań spadkowych wyznaczony został na d. 17 maja 1921 r., w kancelarji wydziału hipot. sądu okręgowego w Piotrkowie,—w którym osoby, interesowane, mają się stawić, pod skutkami prekluzji.

Obwieszczenia Publiczne 1921 nr 44


Postępowania spadkowe.
Wydział hipoteczny sądu okręgowego w Piotrkowie obwieszcza, że otwarte zostały postępowania spadkowe po zmarłych:
14) Wawrzyńcu Prusiszu, synu Jana, właścicielu działki gruntu Nr. 2, przestrzeni 3 dzies. 180 sąż. kw. z kol. Dobroń Nr. IV, pow. Łaskiego;
Termin regulacji powyższych postępowań spadkowych, wyznaczony został na dz. 12 grudnia 1921 r. co do punktów: Nr. Nr. 1, 16 i 21 w kancelarji Seweryna Żarskiego, co do punktu Nr. 10 — w kancelarji Bronisława Cedrowskiego, co do punktów Nr. Nr. 12 i 22 w kancelarji Feliksa Kokczyńskiego, notarjuszy, zaś co do punktów Nr. Nr. 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 11, 13, 14, 15, 17, 18, 19, 20, 23 i 24 w kancelarji wydziału hipotecznego sądu okręgowego w Piotrkowie, w którym osoby interesowane mają się stawić, pod skutkami prekluzji.

Obwieszczenia Publiczne 1921 nr 70

Wydziel hipoteczny sądu okręgowego w Piotrkowie, niniejszem obwieszcza, że otwarte zostały postępowania spadkowe po zmarłych;
9) Nikodemie Paszkiewiczu vel Paśkiewicz, właśc. 2 działek gruntu N-ry 4 i 6 przestrzeni Nr. 4—3 dzies. 350 sąż. i Nr. 6—3 dzies. 180 sąż. z kolonji Dobroń Nr. VI, pow. Łaskiego;
Termin do regulacji powyższych postępowań spadkowych wyznaczony został na d. 11 marca 1922 r. co do punktów N-ry 1, 2, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 12 i 13 w kancelarji wydziału hipotecznego sądu okręgowego w Piotrkowie, co do punktu Nr. 3 w kancelarji Bronisława Cedrowskiego zaś co do punktu Nr. 11 w kancelarji Feliksa Kokczyńskiego, notarjusza przy tymże wydziale, w którym to dniu osoby interesowane mają się stawić, pod skutkami prekluzji.

Obwieszczenia Publiczne 1921 nr 82a

Wpisy do rejestru handlowego.
Do rejestru handlowego sądu okręgowego w Łodzi, wpisano następujące firmy pod Nr Nr:
3832 Jakób Kabza i Ska. Młyn parowy „Dobroń". Eksploatacja młyna we wsi Dobroń, pow. Łaskiego. Właśc.: Jakób Kabza, Antoni Minias, Michał Łukasik, Wojciech Lubisz i Łucjan Kabza, wszyscy we wsi Dobroń. Spółka firmowa, rozpoczęła czynności d. 17 stycznia 1921 r. Termin trwania spółki nieograniczony. Do zastępowania spółki upoważniony jest każdy ze wspólników. Weksle, umowy i wszelkiego rodzaju zobowiązania winny być podpisywane przez 3 wspólników łącznie, wszelkie inne dokumenty przez dwóch wspólników łącznie.

Rozwój 1921 nr 307

Pokaz rolniczy w Łasku.
Z inicjatywy Prezesa Okręgowego Towarzystwa Rolniczego p. Makarczyka, a pod kierownictwem przewodniczącego sekcji hodowlanej p. A. Kosińskiego urządzony został w Łasku jednodniowy pokaz rolny. Otwarcia pokazu dokonała p. Szwejcerowa, przecinając taśmę w bramie wejściowej. Po przemówieniah p. Makarczyka i Księdza prałata Augustynika, poszczególne Komisje przystąpiły do oceny okazów. Najliczniej był reprezentowany dział koni i to przeważnie włościjańskich. Nagród w narzędziach rolniczych za konie włościańskie przyznano trzynaście i prócz tego dwa listy pochwalne od C. T. R. Wyróżnieni i nagrodzeni zostali: Jan Stasiak z Borszewic p. Walenty Chmielecki z Woli Stryjowskiej, p. Tomasz Gruszczyński z Kopyści, p. Józef Nowaczyński ze Starej Poczty, p. Antoni Kubiak ze Starej Poczty, p. Wawrzyniec Ratajczyk z Brodni, p. Wawrzyniec Posieł z Borszewic, p. Walenty Jaśkiewicz z .......*, p. Stanisław Wałęska* z Woli Łaskiej, p. Antoni Zelewicz* z Ogrodzima.
Większej własności przyznano trzy listy pochwalne od C.T.R., a mianowicie: p. W. Makarczykowi, p. A. Nehringowi za grupę z trzech klaczy i p. J. Jakubowskiemu za klacz półkrwi własnego chowu.
Skromniej przedstawiał się dział bydła. Reprezentowane były obory p. A. Chmieleckiego z Łęk holenderska, p. Janusza Szwajcara z Ostrowa Czerwona polska, p. W. Kucharskiego z Dobronia nizinna czarno skokata, oraz po parę sztuk z folwarków Paprotnia, Kiki i Gorczyna. Panom Chmieleckiemu i Szwajcerowi przyznano listy pochwalne od C.T.R., a pozostałym listy pochwalne od Okr. Tow. Rolniczego. Włościanin z Dobronia p. Kabza za krowę podrasowaną otrzymał bronę sprężynową oraz 5000 mk. od Centralnego Towarzystwa Rolniczego.
W dziale nasio i warzyw przyznano 12 nagród.
Dział ten do przeniesienia był obesłany bardzo okazale, wystawione warzywa dosięgały wprost niebywałej wielkości.
W dziale drobiu przyznano listy pochwalne od Okr. Tow. Rolniczego p. Walickiej z Przeczni za indyki, p. Kaczyńskiej za kury jajanośne własnej selekcii.
W dziale pracy kobiet obdarzone zostały nagrodami pod postacią naczyń kuchennych włościanki: A. Minjasowa i B. Grabarzowa za śliczne wełniaki i zapaski, M. Rymkiewiczowa i Z. Kobzowa za płótno, K. Grabarzowa za len, K. Łubyszowa za rękawiczki i M. Bojarowa za przędzenie na wrzecionie.
W dziale ogrodniczym p. Janusz Szwajcer został nagrodzony listem pochwalnym od C.T.R. za wzorowo prowadzoną szkółkę owocową.
Spółdzielcza mleczarnia w Kurówku za Wyrób masła otrzymała list pochwalny.
W dziale maszyn rolniczych okazale wystąpił* syndykat Rolniczy w Łodzi Oddział w Łasku. Nie szczędząc pracy i kosztów zaprezentował wszelkiego rodzaju narzędzia i maszyny, to też zasłużenie cieszył się ogólnem z uznaniem, a pawilon Syndykatu Rolniczego był wprost oblegany przez zaciekawionych włościan.
Podczas wystawy ze specjalnie wystawionej trybunki wygłoszone były prelakcje ks. Cesarza proboszcza z Dobronia mówił o kulturze i poszanowaniu cudzego dobra.
Zawdzięczając energii przewodniczącego Wydziału Hodowlanego p. Antoniego Kosińskiego i Komitetu Wykonawczego w składzie p.p. Cetnarowicza Referenta Rolnego Łasku, Szymańskiego, zarządzającego Syndykatem, Janusza Szwajcera, Jana Sznajdra z Karszewa i Boguckiego sekretarzaf Okr. Tow. Rolniczego.

*nieczytelne, przypis autora bloga


Obwieszczenia Publiczne 1923 nr 7

Wydział hipoteczny sądu okręgowego w Piotrkowie obwieszcza, że otwarte zostały postępowania spadkowe po zmarłych:
5) Andrzeju Orchowskim, synu Marcina, właśc. działki gruntu N° 1, o przestrzeni 3 dzies. 456 sąż. w kol. Dobroń Nr. VI, pow. Łaskiego;

Termin regulacji powyższych postępowań spadkowych wyznaczony został na dzień 27 lipca 1923 r. co do punktów Nr. Nr. 1, 2, 3, 4, 6, 7, 9, 11, 12 i 13 w kancelarji pisarza wydziału hipotecznego sądu okręgowego w Piotrkowie, co do punktów Nr. 5 w kancelarji Feliksa Kokczyńskiego, zaś co do punktów Nr. 8 i 10 w kancelarji Seweryna Żarskiego notarjuszy przy wydziale powyższym, w którym to dniu osoby interesowane mają się stawić, pod skutkami prekluzji.

Zorza 1923 nr 22

Z Dobronia, gm. Wymysłów, starostwa Łaskiego.
U nas w Dobrońskiej parafji szkolnictwo się nieźle rozwija, w każdej wsi jest prawie szkoła. A niektórzy gospodarze światlejsi, posyłają swoich synów do wyższych szkół do Pabjanic lub do Łasku. Jest też biblioteka parafjalna, Kółko rolnicze, Straż ogniowa ochotnicza, kapela, która nieraz przygrywa w czasie nabożeństwa. Jest też drużyna śpiewacza, która w każdą niedzielę ładnie śpiewa na chórze. Obecnie jest już zbudowany ładny dom na mieszkanie dla organisty i kościelnego, gdzie będzie również obszerna sala na zebrania, ale dom ten jest jeszcze niewykończony wewnątrz, budowany kosztem parafji i niestrudzonej pracy naszego Księdza Proboszcza i komitetu budowy. W. Kaczorowski.

Obwieszczenia Publiczne 1923 nr 50

Wydział hipoteczny sądu okręgowego w Piotrkowie obwieszcza, że otwarte zostały postępowania spadkowe po zmarłych:
12) Władysławie Kucharskim, synu Adama, właśc. pozostałej reszty dóbr ziemskich Dobroń i współwłaśc. kol. Dobroń Nr IX, pow. Łaskiego.

Termin regulacji powyższych postępowań spadkowych wyznaczony został na d. 28 grudnia 1923 r. w kancelarji pisarza wydziału hipotecznego sądu okręgowego w Piotrkowie, w którym to dniu osoby interesowane mają się stawić, pod skutkami prekluzji.
_________________________________________________________________________________

 Ziemia Sieradzka 1923 grudzień
_________________________________________________________________________________


Gazeta Świąteczna 1923 nr 2193

Ze wsi Dobronia pod Pabjanicami, w województwie Łódzkiem, pisze do nas jeden czytelnik: Gospodarze w naszej okolicy, korzystając z łagodnej zimy, przeorują na wyższych gruntach nawóz i doprawiają ziemię. Wogóle ludzie u nas nie śpią, owszem, raźno się krzątają około polepszenia bytu. We wsi Dobroniu mamy straż ogniową ochotniczą i kapelę słynną na całą okolicę. Obecnie budujemy ładny dom dla organisty i kościelnego, gdzie też będzie wielka sala na zgromadzenia. Wszystko to zawdzięczamy usilnej pracy naszego proboszcza i dozoru budowy. Sypią też przez wieś do kościoła kawałek drogi bitej od głównej drogi, która idzie od Łasku do Pabjanic. Ludzie rozumni starają się, żeby wszystkie dzieci mogły korzystać z nauki, i prawie w każdej wsi w naszej okolicy jest szkoła, a niektórzy gospodarze posyłają dzieci do wyższych szkół do Łasku lub Pabjanic. Syn jednego gospodarza jest aż w Krakowie w szkołach. — Ceny w naszej okolicy są następujące: za korzec żyta (250 f.) płacą około 56 tysięcy marek, za worek mąki żytniej 70-procentowej (200 f.) 65 tysięcy, pszennej 60-procentowej (200 f.) 125 do 130 tysięcy, za ćwiartkę ziemniaków (65 f.) 1 tysiąc do 1100 marek; kaszy jęczmiennej, perłowej, pęczaku funt 500 marek, jaglanej 350 marek, tatarczanej 400 marek; masła kwaterka kosztuje 2300 marek, mendel jaj 2200 marek, kwarta mleka 300 do 500 marek; słoniny funt 3 tysięce marek, mięsa wieprzowego 2200 marek, wołowego 1400 marek. Krowy bardzo drogie, dochodzą do miljona marek, za cielęta płacą po tysiąc marek za funt żywej wagi, konie także są w cenie do miljona marek i więcej, para prosiąt od maciory kosztuje około 200 tysięcy m. Towary też bardzo podrożały. Spodnie cajgowe kosztują 10 tysięcy m., koszula tyleż. Torfu wóz jednokonny 13 do 15 tysięcy, pud drzewa 1500 marek, węgla 240 f. 9 tysięcy. Służba wiejska czuła się rok temu bardzo pokrzywdzoną; parobek do wszelkiej roboty w gospodarstwie dostawał 40 do 50 tysięcy marek na rok; obecnie słyszy się, że się godzili od 200 do 500 tysięcy marek na rok. W. Kaczorowski.

Obwieszczenia Publiczne 1924 nr 29a

Wpisy do rejestru handlowego.
Do rejestru handlowego sądu okręgowego w Łodzi wpisano nastę­pujące firmy pod Nr Nr:

7053 „Maksymiljan Cieślak i S-ka". Uruchomienie i eksploatacja tar­taku. Firma istnieje od d. 27 listopada 1922 r. Ruda, gm. Chociw, pow. Łaski. Właśc.: Maksymiljan Cieślak, kol. Wola Kleszczowa, Stefan Maszewski i Alfons-Roman Moszewski, obydwaj w Grabnie, gm. Wola Wężykowa, Kazimierz Gil w Wygiełzowie, Piotr Kubicki i Andrzej Kubicki w Pabjanicach, Antoni Machnikowski w Dobroniu, gm.Wygiełzów, Wawrzyniec Balcerzak w Rudzie, gm. Chociw i Wawrzyniec Judasz w os. Widawie, wszyscy zam. w pow. Łaskim. Spółka firmowa. Termin trwania spółki dziesięcio­letni z automatycznem dziesięcioletniem przedłużaniem. Zarząd należy do wszystkich wspólników. Weksle i zobowiązania pieniężne podpisują Maksy­miljan Cieślak i Alfons Roman Moszewski łącznie pod stemplem firmy. Żyra, przekazy i czeki podpisuje M. Cieślak lub A. R. Maszewski samo­dzielnie pod stemplem firmy; każdy z tych dwóch wspólników samodziel­nie podpisuje korespondencje, posyłki i przekazy pieniężne.

Obwieszczenia Publiczne 1924 nr 72

Wydział hipoteczny sądu okręgowego w Piotrkowie obwieszcza, że to­czą się postępowania spadkowe po zmarłych:
7) Adamie Kellerze, synu Adama, wierzyc. sum 4.000 rb. z %, kaucją 400 rb. pod Nr 3 i sumy 21.500 rb. z % i kaucją 2.150 rb. pod Nr 6, wraz z rygorami w dziale IV dóbr „Dobroń" pow. Łaskiego, na jego imię zabez­pieczonych, z których suma 21.500 rb. zabezpieczona jest także i w dziale IV wykazów hip. dóbr „kolonja Dobroń Nr XIII" i „kolonja Dobroń Nr IX", pow. Łaskiego;
Termin regulacji powyższych postępowań spadkowych wyznaczony został na d. 18 lutego 1925 r. co do punktów: NrNr 2, 3, 4, 5, 6 i 8 w kancelarji pisarza hipotecznego sądu okręgowego w Piotrkowie, zaś co do punk­tów NrNr 1 i 7 w kancelarji Seweryna Żarskiego, notarjusza przy tymże wydziale, w którym to dniu osoby interesowane mają się stawić, pod skut­kami prekluzji.


 Ziemia Sieradzka 1924 listopad

Dobroń W tutejszej parafji już dawno budynki parafjalne, przeznaczone dla służby groziły zawaleniem. Nasz czcigodny ks. proboszcz zrozumiał iż nie opłaci się dalej podtrzymywać starych budynków, i wsparty nie tylko dobrą wolą lecz przedewszystkiem ofiarnością swych parafjan, przystąpił przed dwoma laty w trudnych bardzo warunkach, ufny w pomoc Bożą, do budowy nowego domu, który jest już zbudowany ze składek parafjan dobrońskich i jest ozdobą całej naszej wioski. Mieszczą się w nim bardzo ładne i wygodne mieszkania dla organisty, kościelnego i obszerna sala parafialna, jakiej przy kościele u nas w kongresówce bardzo rzadko spotkać można. Nadto wybudował dla służby kościelnej murowane budynki gospodarcze, a w najkrótszym czasie przystąpi do budowy studni artezyjskiej. Zdziwi to niejednego, iż nasza, tak mała parafja mogła tyle dokonać, podczas gdy wielkie nieraz parafie na nic odważyć się nie mogą bo są "za biedne". Dziwimy się i my parafjanie dobrońscy, że tak gładko bez żadnego uszczerbku w naszem gospodarstwie tyle dokonaliśmy. Nikt z nas skutkiem tej ofiary nie zubożał. Pod kierownictwem naszego czcig. ks. prob. przekonaliśmy się, że w jedności siła, i że przy dobrej woli nie ma nic trudnego. Niechaj to będzie pobudka dla innych. Parafjanin.

 Ziemia Sieradzka 1924 grudzień

Dobroń. Nawiązując do ostatniej korespondencji z Dobronia, uważam za konieczne skreślić kilka słów odnoszących się do wybitniejszych osobistości zamieszk. w tutejszej parafji i gminie. Na pierwszem miejscu bezwzględnie stawiam miejscowego proboszcza ks. Jana Cesarza, bowiem oprócz prac, wymienionych w poprzedniej korespondencji, na nich nie poprzestaje i ziście stoicką cierpliwością, pomimo krytycznych czasów, wskutek zastoju w przemyśle bez uciekania się do parafjan po zasiłki w gotówce, zniszczone przed kilku laty przez okupantów niemieckich, organy odnowił rzez zaprowadzenie nowych piszczałek i w ubiegłym tygodniu oddał do użytku parafjan, a na miejsce zabranego dzwonu zamówił nowy i otrzymał zawiadomienie, że w krótkim czasie będzie wysłany do Dobronia. Ks. proboszcz nie ogranicza się tylko do spraw parafialnych, lecz gdy idzie o sprawy ogólno-krajowe, pierwszy staje do apelu i rozpoczęte dzieło, doprowadza do końca, co miało miejsce ze sprawą urządzenia "Tygodnia Lotniczego". Po otrzymaniu wezwania "Ligi Obrony Powietrznej Państwa" o urządzeniu "Tygodnia Lotniczego", zajął się urządzeniem przedstawienia amatorskiego, na którem "miejscowe Koło amatorskie" odegrało komedyjkę "Posag w Kominie". po skończeniu którego, uczniowie miejscowej szkoły elementarnej, znajdującej się pod kierownictwem p. Makarczyńskiego, wypowiedzieli z rezonemi odwagą wiersze odnoszące się do krajobrazu naszej wsi i Ojczyzny, czem dali możność zebranej publiczności spędzić mile czas i zapomnieć o codziennych troskach życia, a nauczycielstwu moralną satysfakcje za ich prace. Przed odegraniem powyższej komedyjki, ks. proboszcz wygłosił odczyt "o opanowaniu przestrzeni powietrznej przez człowieka" którego w skupieniu i z wielką uwagą wysłuchała zebrana publiczność, dziękując prelegentowi rzęsistemi oklaskami. Z urządzonego w ten sposób przedstawienia amatorskiego i dobrowolnych datków zebranych przez mieszkańców tutejszej gminy zebrano z przedstawienia czystego zysku 70 zł. z dobrowolnych ofiar zebranych przez sołtysów 122.44 zł. z doręczonej ofiary od p. Myszkowskiego z Orpelowa 15 zł. Zebraną gotówką złożono w tutejszem Starostwie. Za trudy i pracę włożoną przez ks. proboszcza i Koło amatorskie składam serdeczne podziękowanie. W dniu 25 czerwca 1924 roku zebranie gminy Wymysłów opodatkowując się po 1 zł, z morga postanowiło: przystąpić do budowy we wsi Chechło 4-ro klasowej szkoły i mając już przygotowany materjał, przystąpiło do budowy, przez oddanie, jej majstrowi Łobodzie Aleksandrowi, który wywiązując się z przyjętych na siebie obowiązków, dom szkolny wybudował i pokrył dachem, do skończenia domu szkolnego pozostały roboty wewnętrzne, część z nich jak: budowa pieców, podłóg i t. p. obecnie się prowadzi. Do wybudowania pozostał dom dla nauczycielstwa i gospodarcze budynki. Kosztorys został sporządzony przez powiatowego inżyniera p. Janiszewskiego, na sumę przeszło, 100 tysięcy zł. połowę tych kosztów pokryje państwo, na co już asygnowano 20 tysięcy zł. reszta przy dalszem prowadzeniu robót.


Obwieszczenia Publiczne 1925 nr 90

Wydział hipoteczny sądu okręgowego w Piotrkowie obwieszcza, że toczą się postępowania spadkowe po zmarłych:
1) Józefie z Pudełków Macikowskiej vel Majczykowskiej, II voto Strajbel, właśc. dwóch działek gruntu Nr. Nr. 2 i 3, przestrzeni po 3 dzies. 2284 sąż. kw. każda działka w kol. Dobroń Nr. II, pow. łaskiego;

Termin regulacyj powyższych postępowań spadkowych wyznaczo­ny został na d. 20 maja 1926 r. co do punktów Nr. Nr. 1, 2, 3, 6 i 7 w kancelarji pisarza wydziału hipotecznego sądu okręgowego w Piotrkowie, zaś co do punktów Nr. Nr. 4 i 5 w kancelarji Władysława Piaszczyńskiego, no­tarjusza przy tymże wydziale hipotecznym, w którym to dniu osoby inte­resowane mają się stawić, pod skutkami prekluzji.


Łódzki Dziennik Urzędowy 1926 nr 4

Franciszek Boroń, syn Pawła i Kunegundy z Wołoszów, urodzony dnia 19 września 1884 r., wyznania rzymsko-katolickiego, z zawodu tkacz, zamieszkały ostatnio we wsi Dobroń, gm. Wymysłów, pow. Łaski, powołany wskutek mobilizacji w 1914 r. do armji rosyjskiej, gdzie służył w niewiadomym oddziele, dotychczas nie powrócił do domu, nie daje o sobie znaku życia i z dowodu niewiadomego miejsca jego pobytu jest poszukiwany przez Powiatową Komendę Uzupełnień Łask w Sieradzu wskutek prośby jego żony Weroniki Boroń o uznanie go za zaginionego.
Wzywa się wszystkie osoby, posiadające o wyżej wymienionym jakiekolwiek wiadomości, mogące świadczyć o jego istnieniu lub zaginięciu do zawiadomienia o tem P. K. U. Łask w Sieradzu w ciągu trzech miesięcy od ogłoszenia niniejszego edyktu z powołaniem się na L. dz. 8266/25

Łódzki Dziennik Urzędowy 1926 nr 21

WYKAZ
unieważnionych kart ewidencyjnych i wydanych odpisów w Starostwie Łaskiem.
6) Karta ewidencyjna za Nr. 4373/1V, wystaw. dn. 22. 7. 24 r., wydana mieszkańcowi wsi Dobroń, gm.Wymysłów, Franciszkowi Bracha. — Odpis wystawiono dn. 1. 3. 1926 r.
Łask, dnia 18 kwietnia 1926 r.
Kierownik Starostwa:
(—) Dychdalewicz

Łódzki Dziennik Urzędowy 1926 nr 24

Stanisław Zdzienicki, syn Wojciecha i Marji z Marcinkowskich, urodzony 20.3 1880 r. we wsi Dobroń, pow. Łódzkiego, wyznania rzym.-kat., z zawodu handlowiec, zamieszkały ostatnio w Łodzi, powołany wskutek mobilizacji w 1914 r. do armji rosyjskiej, gdzie służył w 6 Libawskim p. p., nie daje o sobie znaku życia i z powodu niewiadomego miejsca jego pobytu, jest poszukiwany przez P. K. U. Łódź-miasto wskutek prośby jego żony Wiktorji Zdzienickiej o uznanie go za zaginionego.

Wzywa się wszystkie osoby, posiadające o wyżej wymienionym jakiekolwiek wiadomości, mogące świadczyć o jego istnieniu lub zaginięciu do zawiadomiona o tem P. K. U. Łódź- miasto w ciągu 3-ch miesięcy od ogłoszenia niniejszego edyktu z powołaniem się na L. dz. 12165/III.26.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1926 nr 28

STATUT
Spółki Wodnej dla Meljoracji Gruntów w Dobroniu, gm. Wymysłów, pow. Łaskiego.
Art. 1. Nazwa spółki: Dobrońska Spółka drenarska. Siedzibą spółki jest wieś Dobroń, gm. Wymysłów, pow. Łask.
Art. 2. Celem spółki jest: a) wykonanie meljoracji szczegółowej gruntów według projektu, sporządzonego przez inż. Feliksa Rzymkowskiego z dnia 15 września 1925 r. i zatwierdzonego przez władzę nadzorczą oraz b) należyte utrzymanie wykonanych w tym celu urządzeń i budowli.
Do ważności uchwał walnego zgromadzenia członków, zwołanego w sposób w art. 18 niniejszego statutu wskazany, potrzebną jest obecność nie mniej, niż połowy członków, którzy nadto muszą przedstawiać właścicieli, przynajmniej połowy obszaru gruntów, włączonych do spółki. W razie niezebrania się ilości członków dostatecznej dla prawomocności uchwał zgromadzenia , zostanie zwołane walne zgromadzenie z tym samym porządkiem obrad, w terminie od 7 do 14 dni ,po upływie terminu pierwotnie wyznaczonego. Uchwały tego zgromadzenia, zwołanego w drugim terminie, są prawomocne bez względu na Ilość obecnych na nim członków.
Zwykłe uchwały walnego zgromadzenia członków zapadają większością głosów obecnych, do powzięcia uchwały rozwiązania spółki, potrzebną jest większość 2/3 głosów obecnych.
Protokóły obrad zgromadzenia członków wraz z uchwałami wypisuje się do osobnej księgi protokółów. Każdy protokół podpisuje przewodniczący i członkowie zarządu.
Art. 18. Ogłoszenia Zarządu, dotyczące członków spółki, wywieszane być mają u przewodniczącego Zarządu, zastępcy przewodniczącego i u sołtysa wsi w miejscu do ogłoszeń przeznaczonem, widocznem i dla każdego dostępnem.
Zwołanie walnego zgromadzenia członków wraz z podaniem terminu i porządku obrad musi być ogłoszone przynajmniej na tydzień przed terminem zebrania; również na tydzień naprzód obowiązany jest powiadomić pisemnie przewodniczący Zarządu władzę nadzorczą o zwołaniu zgromadzenia członków z podaniem terminu i porządku obrad.
Ogłoszenia, dotyczące spółki, a mające na celu powiadomienie o danym przedmiocie szerszego ogółu, czynione są w miejscowym Dzienniku Wojewódzkim Urzędowym i według uznania Zarządu w innych pismach. Ogłoszenia podpisuje przewodniczący spółki.
Powyższy akt został zatwierdzony przez Starostwo Łaskie za L. 14863 (3) 11.
Łask, dnia 6.10 1925 roku.
Przewodniczący Zarządu (—) Antoni Minias.
Zastępca przewodniczącego (—) Józef Stankiewicz.

 Ziemia Sieradzka 1926 marzec

Parafja nasza w ostatnich czasach przechodziła chwilę większego podniecenia i ożywienia. Na miejsce zmarłego w listopadzie r. z. ś. p. Aleksandra Makarczyńskiego, nauczyciela z Dobronia, Władze Szkolne wyznaczyły p. Heninngera, ewangielika. Pomyślmy i zastanówmy się do wsi kościelnej, gdzie niema ani jednego ewangelika, otrzymujemy nauczyciela ewangelika, czy ta sama Władza odważyłaby się naznaczyć nauczyciela katolika tam, gdzie są sami ewangelicy? Czy dzieci katolickie mogą mieć zaufanie do nauczyciela ewangelika — zaufanie tak bardzo potrzebne w szkole, która ma nie tylko rozwijać umysł, ale przedewszystkiem urabiać charakter? Kogo i gdzie uczyć będą całe rzesze nauczycieli Polaków — katolików, jeżeli miejsca im należne, zajmę innowiercy? To też łatwo zrozumieć, jakie oburzenie i rozgoryczenie ogarnęło zainteresowanych rodziców, kiedy dowiedzieli się o nominacji nauczyciela ewangielika. Wobec tego Dozór Szkolny (ks. Proboszcz Jan Cesarz i p H. Błociszewski) upomnieli się o sprawiedliwość dla dzieci katolickich. Sprawa ciągła się, aż nareszcie ciężar spadł nam z serca i odetchnęliśmy wolną piersią, kiedy po 3-ch miesiącach otrzymaliśmy na nauczyciela p. Kiełczewskiego — za co Władzy Szkolnej jesteśmy bardzo wdzięczni. — Uroczystość ks. St. Staszyca obchodziliśmy 14-go lutego. W kościele na sumie narodu moc, wszystkie szkoły ze swoimi kierownikami, orkiestra bierze żywy udział, 85-cio letni Kazimierz Wołosz, gospodarz z Mogilna, trzyma sztandar narodowy, a towarzyszą mu dwaj młodzi adjutanci. Po sumie wszyscy stają w porządku i ruszamy: stary Wołosz dźwiga sztandar, za nim orkiestra rżnie jak się patrzy, potem szkoły, przedstawiciele miejscowych władz z ks. Proboszczem, wójtem A. Jachem i Radą gminną na czele, wreszcie narodu jak okiem sięgnąć wszyscy czapki mają w ręku. Zbliżamy się do szopy strażackiej. Ks. Proboszcz Cesarz wygłasza przemówienie, stawia nam w wymownych słowach Staszyca jako wielkiego miłośnika Ojczyzny, uczonego, gospodarza i dobrodzieja ludu. Aż w głowie się kręci, że jeden człowiek mógł tyle dobrego zrobić! Po przemówieniu wszyscy wchodzą do szopy strażackiej, dzieci deklamują, Karol Kobza uczeń 8 kl. gimn. odczytuje referat na temat, "Staszyc a sprawa żydowska". Z tysiącznych piersi rozlega się "Nie rzucim ziemi", poczem w największym porządku pełni wrażeń rozchodzimy się do domów, by zjeść obiad, a wieczorem być w Chechle, gdzie Macierz Szkolna pod kierunkiem p. T. Kamali, nauczyciela, daje okolicznościowe przedstawienie. Projekt Komisji Sejmowej, o małżeństwach cywilnych i rozwodach odbił się w naszej parafji echem ponurego przerażenia. Osłupieliśmy, kiedy usłyszeliśmy że są u nas panowie, którym takie bezeceństwa snują się po głowach. Przez cztery niedziele słyszeliśmy w kościele, co katolik ma w tej sprawie wiedzieć: o ustanowieniu, godności i przymiotach chrześcijańskiego małżeństwa, co ma sądzić o ślubach cywilnych i komu one się podobają. W niedzielę 21 lutego ks. Proboszcz Jan Cesarz odczytał w kościele, a po sumie p. A. Rożek przed kościołem następujący Protest: "My, katolicy parafji Dobroń, dekanatu Łaskiego, powiadomieni o projektowanych przez Komisję Sejmową małżeństwach cywilnych i rozwodach, zebrani w Dobroniu w dn. 21 lutego 1926 r. oświadczamy co następuje: Małżeństwo jest instytucją Boską, podniesioną przez Chrystusa Pana do godności Sakramentu—do Władzy Kościoła św. wyłącznie należy. Projekt o małżeństwach cywilnych i rozwodach w samem założeniu jest szaleństwem i zbrodnią przeciwko własnemu narodowi. Sprzeczny z Konstytucją i Konkordatem, projekt ten jest bezczelna prowokacją nas katolickich obywateli Rzeczypospolitej. To też projekt ten jako potworny piętnujemy i potępiamy i oświadczamy, że ustawy o małżeństwach cywilnych i rozwodach nie uznamy i do niej stosować się nie będziemy bo "więcej trzeba słuchać Boga aniżeli ludzi". W sprawach małżeńskich uznajemy tylko Prawo Kościoła. Tak nam dopomóż Bóg! Protest niniejszy stwierdzamy własnoręcznemi podpisami w imieniu swojem i upoważnieni do tego przez dwa tysiące osób zebranych parafjan". Protest ten wszyscy zebrani jednomyślnie uchwalili. Nastąpiły podpisy. Piękny przykład dało nauczycielstwo, pierwsze podpisując protest. Szkoda, że tu nie było którego z tych panów, którym w głowie śluby cywilne, i nie słyszał z jakim entuzjazmem protestował lud, jak wydzierano sobie pióra, żeby czemprędzej podpisać, a może i w niechby rozum przemówił i obudziło się zamarłe sumienie. Podpisało z górą 340 osób. Protest ten z podpisami otrzymał za pokwitowaniem p. poseł Fr. Rąb celem doręczenia tam, gdzie należy. — Wojciech Łubisz.

 Ziemia Sieradzka 1926 czerwiec

Wizytacja pasterska w Dobroniu. W dniu 11 maja przybył z wizytą kanoniczną ks. biskup Tymieniecki. W Chechle przy powitalnej bramie tryumfalnej zatrzymał się przy dźwiękach orkiestry i przemówił do licznie zgromadzonych. Potem udał się do Dobronia, gdzie przez gospodarza przyjęty chlebem i solą pięknie odpowiedział, a następnie odbył ingres do kościoła. Po odbyciu przepisanych modłów, miejscowy proboszcz ks. Cesarz w treściwem przemówieniu zobrazował stan parafji słusznie podkreślając zalety. Po odbyciu procesji żałobnej ks. biskup pokonsekrował dwa dzwony i przemówił do ludu o znaczeniu dzwonów w życiu katolika. Nazajutrz zwiedził i poświęcił dom ludowy odprawił mszę św. i udzielał bierzmowania. Po sumie odprawionej przez dziekana ks. Kopczyńskiego z prowizorycznej ambony na cmentarzu przemówił ks. biskup, na tle parku, pod rozłożystem drzewem płynęły od duszy jego arcypasterskie słowa do zasłuchanego tłumu, który całem zachowaniem się dał poznać że słuszne były pochwały, jakie o swych owieczkach wygłosił proboszcz, a co też w mowie pożegnalnej zaznaczył biskup — Z Dobronia J. Ekscelencja w towarzystwie ks. prał. Szaniawskiego udał się do Łasku o czem napiszemy w następnym numerze. K.

 Ziemia Sieradzka 1926 grudzień

Z Dobronia. Dnia 12 listopada to jest w sobotę o godz. 9 ej rano zebrały się dzieci ze wszystkich szkół powszechnych całej parafji do miejscowego kościoła na nabożeństwo. Podczas nabożeństwa wszystkie dzieci z ich nauczycielami i nauczycielkami odśpiewały pieśń o św. Stanisławie i hymn narodowy. Te pieśni zdawało mi się, że płynęły zgłębi serca każdego dziecka, gdyż z zapartym oddechem słuchałem wszystkich do końca. Po mszy ksiądz proboszcz od ołtarza wygłosił przemowę, w której zapoznał zebranych dzieci i wszystkich słuchających z żywotem św. Stanisława z jego wszystkiemi przejściami życiowemi, pełnych niesnasek i cierpień, zarówno cielesnych jak duchowych. O godz. 3-ej p. p. wszystkie dzieci, wskutek wielkiej zachęty ze strony księdza proboszcza, udały się do Rekwizyty Strażackiej, gdzie Stowarzyszenie Młodzieży Polskiej Dobronia miało generalną próbę ze sztuki pod tyt. "Do większych ja rzeczy urodzony i każdy z nas". W niedziele rano odbyło się nabożeństwo szkolne dla dzieci z całej parafji. Potem o godz. 10-ej ksiądz proboszcz miał kazanie także na temat "Żywot Św. Stanisława i obowiązujące wszystkich jego naśladownictwo". O godz. 6-ej p. p. w tej samej Rekwizycie Strażackiej Stowarzyszenie Młodzieży Polskiej urządziło Akademje ku czci Św. Stanisława Kostki, na której program złoży się deklamacje, jak n. p. "Anioł Pański" Tetmajera "Pielgrzymi" ilustrujący podróż Św. Stanisława do Rzymu. "Młodzieńcze Polski" Andrzejewskiego. Następnie ksiądz proboszcz wielki miłośnik spraw społecznych i oświatowych wygłosił ze sceny mowę o znaczeniu Św. Stanisława dla dzisiejszego człowieka. Tą mową, tak każdy był wzruszony, że obraz z życia Św. Stanisława, miał przed oczami swemi i z pewnością każdemu nasunęła wiele mądrych wskazówek dla jego życia w obecnych czasach. Po tej przemowie wystawiono sztukę, której próba była w sobotę. Tak była zainteresowana publiczność tą sztuką, że przy jej końcu powstał jeden ogrom oklasków i złożono bardzo wiele podziękowań dla księdza pr. i Stow. Młod. Polskiej. Akademie zakończono odśpiewaniem pieśni pod tyt. "O Św. Stanisławie Patronie nasz", po której wszyscy z Św. Stanisławem na ustach rozeszli się do domów. Czytelnik.


Gazeta Świąteczna 1926 nr 2356

Z Dobronia, wsi kościelnej w powiecie łaskim,województwie Łódzkiem, piszą do nas: Parafja nasza w ostatnich czasach przechodziła chwile podniecenia i ożywienia. Na miejsce zmarłego w listopadzie roku zeszłego nauczyciela ś. p. Aleksandra Makarczyńskiego, władze szkolne wyznaczyły ewangielika Heningera. Proszę tylko pomyśleć: do wsi kościelnej, gdzie niema ani jednego ewangielika, otrzymujemy nauczyciela ewangielika! Czy ta sama władza odważyłaby się mianować nauczyciela katolika tam, gdzie są sami ewangielicy? Czy dzieci katolickie mogą mieć do nauczyciela ewangielika zaufanie, tak bardzo potrzebne w szkole, która ma nietylko rozwijać umysł, ale przedewszystkiem urabiać ducha? Kogo i gdzie uczyć będą całe rzesze nauczycieli Polaków-katolików, jeżeli miejsca im należne zajmą innowiercy? To też łatwo zrozumieć, jakie oburzenie i rozgoryczenie ogarnęło rodziców, mających dzieci w szkole, kiedy dowiedzieli się o takim wyborze nauczyciela. Wobec tego dozór szkolny (ksiądz proboszcz Jan Cesarz i H. Błociszewszki) upomnieli się o sprawiedliwość dla dzieci katolickich. Sprawa ciągnęła się, aż nareszcie ciężar spadł nam z serca i odetchnęliśmy, kiedy po trzech miesiącach otrzymaliśmy na nauczyciela p. Kiełczewskiego, za co władzy szkolnej jesteśmy bardzo wdzięczni. — Uroczystość ku czci księdza Staszyca obchodziliśmy 14-go lutego. W kościele na sumie było moc ludzi, wszystkie szkoły ze swymi kierownikami, kapela. 85-cioletni Kazimierz Wołosz, gospodarz z Mogilna, trzymał chorągiew narodową, a towarzyszyło mu dwóch młodych adjutantów. Po sumie, z księdzem proboszczem, wójtem A. Jachem i radą gminną na czele, ruszyliśmy do szopy strażackiej. Ksiądz proboszcz wygłosił przemówienie, przedstawiając nam w wymownych słowach Staszyca jako wielkiego miłośnika Ojczyzny, uczonego gospodarza i dobrodzieja ludu. Potem dzieci mówiły z pamięci wiersze, a Karol Kabza, uczeń 8-ej klasy szkoły gimnazjalnej, odczytał pracę pod nagłówkiem „Staszyc a sprawa żydowska”. Wkońcu z tysiąca piersi rozległ się śpiew „Nie rzucim ”ziemi”. Wieczorem w Chechle staraniem Macierzy szkolnej odbyło się pod kierunkiem nauczyciela Kamali przedstawienie teatralne.— Pomysł komisji prawniczej o małżeństwach cywilnych i rozwodach odbił się w naszej parafji echem ponurego przerażenia. Osłupieliśmy, kiedy usłyszeliśmy, że są u nas ludzie, którym takie bezeceństwa snują się po głowach. Przez cztery niedziele słyszeliśmy w kościele, co katolik ma w tej sprawie wiedzieć o ustanowieniu, godności i przymiotach chrześćjańskiego małżeństwa, co ma sądzić o ślubach cywilnych i komu one się podobają. W niedzielę 21 lutego ksiądz proboszcz odczytał w kościele, a po sumie A. Rożek przed kościołem, sprzeciw, który wszyscy jednomyślnie uchwalili i podpisali. Podpisało zgórą 340 osób. (Sprzeciw ten znajduje się w poprzedniej Gazecie. Red.) Przesłano go za pośrednictwem posła Fr. Rąba, dokąd należy. Wojciech Łubisz.

 Ziemia Sieradzka 1927 październik

Młyn Motorowy wraz z placem w Dobroniu przy szosie Pabjanice — Łask 200 mtr. od przystanku kolejowego jest do sprzedania od zaraz w całości lub częściowo, samo urządzenie wewnętrzne młyna, które się znajduje w stanie bardzo dobrym. CENA PRZYSTĘPNA.Wiadomość u — W. SAWICKIEGO w Sieradzu ul. Rogatka — Kaliska dom p. Szwankowskiego.


Obwieszczenia Publiczne 1927 nr 93

Wydział hipoteczny sądu okręgowego w Piotrkowie, obwieszcza, że toczą się postępowania spadkowe, po zmarłych:
6) Jakóbie Piechota, synu Franciszka, właśc. działki gruntu Nr. 3, obejmującego 3 dzies. 297 sąż. kw. w kol. Dobroń Nr. VI, pow. łaskiego;
Termin regulacyj powyższych postępowań spadkowych wyznaczo­ny został na dz. 26 maja 1928 r., co do punktów 1, 2, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17 i 18 w kancelarji pisarza wydziału hipotecznego przy sądzie okręgowym w Piotrkowie, co do punktu 3 w kancelarji Se­weryna Żarskiego, zaś co do punktu 4 w kancelarji Feliksa - Tadeusza Kokczyńskiego — notarjuszy przy tymże wydziale hipotecznym, w którym to dniu osoby zainteresowane winny się stawić, pod skutkami pre­kluzji.


Gazeta Świąteczna 1927 nr 2405

Pożyteczne wykłady w Dobroniu. Ze wsi Dobronia w powiecie łaskim piszą do nas: W dniach od 7 do 10 lutego odbyły się tu czterodniowe wykłady rolnicze, Obszerną salę domu parafjalnego wypełnili gospodarze i gospodynie z całej niemal parafji, zgórą 300 osób. Nie brakło też i młodzieży dorastającej, która doskonale rozumie, że w obecnych czasach wiedza jest potrzebna każdemu, bo im kto lepiej zna swój zawód, tem łatwiej wykonywa pracę i obfitsze zbiera z niej plony. Przewodniczący kółka rolniczego ksiądz proboszcz Cesarz pięknemi słowy powitał zgromadzonych, wyrażając zadowolenie z tak wielkiej liczby słuchaczów, poczem zwracał uwagę na wychoctwo Polaków do obcych na robotę. Czy ta Ojczyzna jest tak uboga, — mówił, — że brak w niej chleba tym, którzy własnemi piersiami, krwią i ranami wywalczyli jej wolność? Czy dla nich naprawdę niema miejsca i chleba, że muszą go szukać aż na obczyźnie? Tak źle nie jest: ziemia polska może zaspokojić nietylko potrzeby swego ludu, ale nawet obcym daje obfity i smaczny kawałek chleba, byle umieli dobrze koło niej chodzić. Prawda, że ludzi rok rocznie przybywa, a ziemia się nie rozmnaża, ale rolnicy w innych krajach nie szczycą się też wielkiemi obszarami ziemi, lecz wielce udoskonaloną uprawą roli i hodowlą. Polakom dużo brak w porównaniu z zagranicą. Brak im przedewszystkiem dostępnych pożyczek, szkół rolniczych, narzędzi i nasion dobrych, co rolnik zagraniczny już oddawna posiada. A więc nie pozostaje polskim gospodarzom ani jedna chwila do stracenia; trzeba umiejętnie i świadomie brać się do pracy na roli, a ona napewno sowicie się opłaci. Zkoleji przemawiał p. Jakubowski, przewodniczący okręgowego towarzystwa rolniczego w Łasku, o znaczeniu rolników, którzy w naszym kraju, przeważnie rolniczym, stanowią podstawę narodu i jego bogactwa. Następnie p. Szwejcer z Łasku w przystępnej i pouczającej mowie wyjaśnił położenie Polski, jej wielkość i gęstość zaludnienia w stosunku do państw sąsiednich, oraz wydajność pracy rolnika zagranicą i u nas. P. Hening, członek zarządu okręgowego towarzystwa rolniczego i przewodniczący kółka rolniczego, omawiał położenie sadownictwa i warzywnictwa, które w znacznym stopniu jest zaniedbane. Potem były jeszcze wykłady o uprawie ziemi i stosowaniu nawozów sztucznych pod okopowizny, o warzywnictwie i pszczelnictwie, o hodowli drobiu, o karmieniu krów mlecznych, o wychowie cieląt, wreszcie o spółkowych mleczarniach i osuwaniu łąk. Na skutek tego ostatniego przemówienia, wygłoszonego przez p. Karczewskiego z Kurówka, obecni na wykładach gospodarze zawiązali spółkę ulepszeniowo-wodną. Wszyscy mówcy mieli jeden cel, a mianowicie: rzucić garść wiedzy skołatanym i niedoświadczonym rolnikom, żeby dopomódz im zmienić to szare życie na lepsze i jaśniejsze, przyczem wyrobić w nich to przekonanie, że ziemia nie jest dla nich macochą, że wszystko można mieć, byle tylko chcieć. Słuchacze zebrali pomiędzy sobą składkę na zakupienie 70 tomów najniezbędniejszych książek o treści rolniczej, hodowlanej i weterynaryjnej. Słuchaczka Sysiówna



Z Otchłani Wieków 1928 nr 1

Osady z młodszej epoki kamiennej w pow. łaskim (woj. łódzkie). Na wydmie w Dobruniu odkryła tu p. prof. Helena Salska z uczniami gimnazjum pabjanickiego osadę kultury "wielkopolskiej" z licznemi ułamkami naczyń glinianych, częściowo bogato zdobionych, oraz narzędziami i okrzeskami krzemiennemi. Zabytki ofiarowane zostały do Działu Przedhistorycznego Muz, Wielkopolskiego. W Slątkowicach, w tymże powiecie odkrył p. Jan Dylik, słuchacz Uniw. Pozn. drugą osadę z tegoż okresu.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1928 nr 3


Na zasadzie postanowienia Województwa z dnia 25.1 1928 r. L. BP. 322, wciągnięto do rejestru Stowarzyszeń i Związków Nr. 1757, Kółko Myśliwskie w Dobroniu, pow. Łask.


Łódzki Dziennik Urzędowy 1929 nr 3

Ogłoszenie.
Starostwo Powiatowe w Łasku ogłasza, że dnia 31 maja 1927 roku na zasadzie art. 222 Ustawy Wodnej z dnia 19.9. 1923 r. zatwierdzony został Statut Spółki Wodnej w Dobroniu, gm. Wymysłów, pow. Łaskiego.
Spółka nosi nazwę: „Spółka Wodna „Jutrzenka" w Dobroniu".
Celem Spółki jest osuszanie gruntów członków Spółki według przedłożonego Starostwu projektu.
Statut Spółki uchwalony większością głosów członków Spółki na zebraniu w dniu 13 kwietnia 1927 r., ułożony został według wymogów okólnika Min. Robót Publ. z dnia 20.7. 1923 roku Nr. 417/23 (Monitor Polski Nr. 161, poz. 225).
Łask, dnia 10 stycznia 1929 r.
Starosta Powiatowy.

(—) (podpis nieczytelny).


Łódzki Dziennik Urzędowy 1929 nr 4

WYKAZ STOWARZYSZEŃ I ZWIĄZKÓW zarejestrowanych przez Wojewodę Łódzkiego.
L. p. 2049 d. 14. XII, 1928 r. L, II Zw. 9052 Kółko Rolnicze w Dobroniu, pow. Łask.

Obwieszczenia Publiczne 1929 nr 45

Wydział cywilny sądu okręgowego w Łodzi, na zasadzie art. 1777-3 U. P. C., oraz zgodnie z decyzją z dnia 4 kwietnia 1929 r., obwieszcza, że na skutek podania Weroniki Boroniowej, zamieszkałej we wsi Dobroń, gm. Wymysłów, star. łaskiego, wdrożone zostało po­stępowanie celem uznania męża jej, Franciszka Boronia, za zmarłego i z mocy art. 1778-8 U. P. C., wzywa tegoż Franciszka Boronia, męża petentki, a syna Pawła i Kunegundy z Wołosiów, urodz. we wsi Dobroń, gm. Wy­mysłów, star. łaskiego w dniu 19 września 1884 roku, ostatnio zamieszkałego we wsi Dobroń, gm. Wymysłów, star. łaskiego, obecnie po po­wołaniu do wojska rosyjskiego, niewiadomego z miejsca pobytu, aby w terminie 6-miesięcznym, od daty opublikowania niniejszego, stawił się w kancelarji wydziału cywilnego sądu okręgowego w Łodzi, przy ul. St. Żeromskiego L. 115, albowiem po tym czasie nastąpi uznanie go za zmarłego.

Nadto wydział cywilny sądu okręgowego w Łodzi wzywa wszyst­kich, którzy o życiu lub śmierci pomienionego Franciszka Boronia po­siadają wiadomości, by o znanych sobie faktach zawiadomili sąd naj­później w oznaczonym wyżej terminie do spr. Z. 1243/28.  

Rozwój 1929 nr 133

ROZBUDOWA SIECI TRAMWAJOWEJ NA PROWINCJI.
Jak się dowiadujemy sprawa budowy tramwaju na linji Pabjanice — Łask jest już na drodze realizacji. Zainteresowana w tej sprawie gmina Dobroń postanowiła sprzedać Ł. K. D. potrzebne pod budowę tej linji tereny, również i Łask postanowił odstąpić potrzebne tereny. Rozpoczęcie budowy nowej linji tramwajowej nastąpi prawdopodobnie już w lipcu r. b. (p)


Gazeta Świąteczna 1929 nr 2532

Z gminy Dobronia w powiecie łaskim piszą do nas: Gmina Dobroń nazywała się dawniej Wymysłów, ale nazwa ta staraniem rady gminnej zmieniona została, ponieważ urząd gminny znajduje się w Dobroniu. Gmina ta na polu gospodarczym i społecznem przez kilka lat znacznie naprzód postąpiła. W roku 1925 wybudowano 4-klasową szkołę powszechną we wsi Chechle. W roku 1927 wystarano się o przystanek kolejowy osobowy w Dobroniu, co gminę kosztuje do 3000 zł. W roku 1928 uruchomiono gminną kasę pożyczkowo-oszczędnościową i założono 6 samodzielnych straży ogniowych, ponieważ zaś dawniej była już jedna w Dobroniu, więc jest ich obecnie 7. Wszystkie te straże gmina rok rocznie wspomaga, przeznaczając na to zgóry jakiś zasiłek. Dnia 20 lipca ogólne zebranie gminne w obecności starosty powiatowego i inspektora szkolnego postanowiło wybudować w Dobroniu 7-klasową szkołę powszechną. Są to sprawy dotyczące całej gminy, ale należy tutaj wspomnieć o pracy, dokonanej w samym Dobroniu. Mieliśmy tu dotychczas straż ogniową, towarzystwo muzyczne, chór śpiewaczy, kółko rolnicze, spółkę poprawy gruntów, przysposobienie wojskowe, kółko myśliwskie, w tym zaś roku przybyły: drużyna dziewcząt przy straży ogniowej, chłopięca drużyna strażacka, złożona z chłopców w wieku 7 do 14 lat, koło „ligi obrony powietrznej państwa”, koło młodzieży i koło gospodyń wiejskich. To też władze powiatowe popierają naszą działalność i na początku zeszłego miesiąca okręgowy związek straży ogniowych urządził w Dobroniu 14-dniowe wykłady dla podoficerów straży ogniowych, na które zgłosiło się 30 podoficerów. W. Boniński. 

Obwieszczenia Publiczne 1930 nr 104

Wydział hipoteczny sądu okręgowego w Piotrkowie obwieszcza, że po śmierci niżej wymienionych osób toczą się postępowania spadkowe, a mianowicie po zmarłych:
9) Janie - Fryderyku - Stefanie vel Frydrych Sztejben, synu Marcina, właścicielu działki gruntu o przestrzeni 3 dzies. 849 sąż. kw., w ko­lonji Dobroń Nr. VI, pow. łaskiego;
Termin do regulacyj powyższych postępowań spadkowych wyznaczony został na dzień 7 lipca 1931 roku, co do punktów: 1, 2, 3, 4, 7, 8, 9, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18 i 19 w kancelarji wydziału hipo­tecznego sądu Okręgowego w Piotrkowie, co do punktów 5 i 6 w kance­larji Feliksa - Tadeusza Kokczyńskiego, zaś co do punktu 10 w kance­larji Marjana Byczkowskiego, notarjuszy przy tymże wydziale hipo­tecznym, w którym to dniu osoby zainteresowane winny się stawić i zgło­sić swoje prawa, pod skutkami prekluzji.

Echo Łódzkie 1930 czerwiec

Głos "Echa" znalazł oddźwięk! Cieszcie się letnicy z Kolumny i Dobronia! Nowe pociągi. Łódź, dn. 28 czerwca. Jak wiadomo, w roku bieżącym zostały otwarte dwa nowe przystanki kolejowe w Kolumnie i Dobroniu, w miejscowościach letniskowych. W związku z powyższem kierownictwo łódzkiego węzła kolejowego z jednej strony chcąc odciążyć pociągi jadące do Lwowa, z których korzystali Łodzianie zamieszkali w Kolumnie lub Dobroniu, z drugiej zaś chcąc udogodnić podróż pasażerom — postanowiło z dworca Łódź-Kaliska do tych miejscowości zaprowadzić specjalne dodatkowe pociągi w niedziele i dni świąteczne. Pociąg dla przewiezienia pasażerów do Kolumny i Dobronia w niedziele i dni świąteczne odchodzić będzie z dworca Łódź- Kaliska rano o godzinie 9.30 powrotny zaś z Łasku wyruszać będzie o godzinie 20.20 wieczorem i przybywać do Łodzi na dworzec kaliski o godzinie 21.4 wieczorem. Należy zaznaczyć, że z chwilą uruchomienia tych pociągów, a więc już od nadchodzącej niedzieli — odchodzący z dworca Łódź-Kaliska o godz. 10.4 pociąg do Lwowa, którym dotąd jechali Łodzianie zdążający do Kolumny i Dobronia nic będzie się zatrzymywał na tych stacjach. Zarządzenie to nastąpiło na skutek tego, że pociąg ten zatrzymując się w Kolumnie i Dobroniu stale się spóźniał. Jednocześnie zdołaliśmy się poinformować, że już w najbliższym czasie na przystankach w Kolumnie i Dobroniu — podjęte zostaną roboty dookoła wybudowania czegoś w rodzaju budynku dworcowego, dla umożliwienia pasażerom schronienia się w razie niepogody.


Łódzki Dziennik Urzędowy 1931 nr 14

WYKAZ
Stowarzyszeń i Związków, które decyzją Wojewody łódzkiego w dniach i przy liczbach niżej wyszczególnionych zarejestrowane zostały.
L. p. rej. 2571 Koło Gospodyń Wiejskich w Dobroniu, pow. Łaski, z dn. 29. XII. 1930 r. L. II. AP. 8377.
L. p. rej. 2577 Kółko Rolnicze w Dobroniu, pow. Łaski, z dn. 8. I. 1931 r. L. II. AP. 8378.
Naczelnik Wydz. Bezp. Publ.
(—) Szutowski.


Obwieszczenia Publiczne 1932 nr 73

I wydział cywilny sądu okręgowego w Łodzi, na zasadzie art. 275, 293, 298, 299, 301, 309 i 3091 U. P. C., wzywa pozwaną Teodozję Kossobudzką, z miejsca pobytu niewiadomego, aby pod skut­kami w art. 310, 311 tejże ustawy przewidzianemi, w ciągu 4 miesięcy od dnia ogłoszenia niniejszego, stawiła się osobiście lub przez pełno­mocnika w kancelarji I wydziału cywilnego sądu okręgowego w Łodzi, przy ulicy Pl. Dąbrowskiego Nr. 5 i wskazała wybrane przez siebie miejsce zamieszkania prawnego. (Nr. spr. C. 1665/32).

Joanna Stefan, Helena Stefan i Florentyna Zbyszyńska, w skar­dze powodowej, wniesionej do I wydziału cywilnego sądu okręgowego w Łodzi, przeciwko Teodozji Kossobudzkiej, wnosi: 1) uznać że dział­ka gruntu obejmująca przestrzeni 3 dziesięciny 849 sążni kwadratowych, oznaczona na planie Nr. 16 wraz z prawami do wspólnych gruntów prze­strzeni 897 sążni kwadratowych, zapisana w księdze hipotecznej dóbr ,,Kolonja Dobroń Nr. VI", powiatu łaskiego (rep. hip. Nr. 63c) na mocy aktu, zeznanego przed byłym notarjuszem w Piotrkowie Karolem Filipskim w dniu 4/16 maja 1895 roku za Nr. 574 została sprzedana przez Teodozję Kossobudzką, Janowi-Fryderykowi Stefanowi; 2) zasądzić od pozwanej na rzecz powodów koszta sądowe i wynagrodzenie za prowa­dzenie sprawy; 3) wyrokowi nadać rygor natychmiastowego wykonania.

Obwieszczenia Publiczne 1933 nr 14

Sąd grodzki w Łasku, na mocy art. 94 prawa wekslowego z dnia 14 listopada 1924 roku, wzywa posiadaczy 3-ch weksli in blanco, każdy po 100 złotych, wydanych przez Antoniego i Marjannę małż. Mudzo, zamieszkałych we wsi Dobroniu, gm. Dobroń, pow. łaskiego, aby w ciągu 60 dni od daty opublikowania niniejszego ogłoszenia, stawili się do sądu grodzkiego w Łasku i okazali wymienione wyżej weksle pod rygorem uznania tych weksli za umorzone. Nr. Z. 224/32.

Prawda Pabjanicka 1933 nr 16

Bestja w ludzkiem ciele.
W dniu 8 maja b.r. we wsi Do­broń, powiatu łaskiego, straż pożarna, której naczelnikiem jest sekretarz gmi­ny p. Władysław Boniński, urządziła zabawę taneczną. Na zabawie, skra­dziono p. Kulmatyckiej, żonie nauczy­ciela, z torebki 5 zł.
O kradzież posądzony został nie­winnie niejaki 17-letni Rykała. Rykałę, p. naczelnik przy asyście 4-ch straża­ków zaprowadził do aresztu gminnego, gdzie go skatowano do nieprzytom­ności. Charakterystycznem jest, że delikwenta rozebrano do naga i bito go batami.
Po pewnym czasie, dochodzenie ujawniło faktycznego złodzieja.
P. naczelnik — a zarazem sekre­tarz gminy za daleko posunął swoją gorliwość służbową, biorąc na siebie obowiązki oprawcy.
A może pan naczelnik jest sa­dystą !

Prawda Pabjanicka 1933 nr 17

SKRZYNKA DO LISTÓW.
Do
Szanownej Redakcji Gazety „Prawda Pabianicka"
w Pabianicach.
Uprzejmie prosimy Szanowną Re­dakcję o zamieszczenie w swem poczytnem piśmie następującej notatki:
W „Prawdzie Pabjanickiej" Nr 16 znalazła się notatka z Dobronia p. t. „Bestja w ludzkiem ciele", w której jest mowa o skatowaniu do nieprzy­tomności 17-to letniego młodzieńca Rykały przez strażaków. Że korespon­dent powyższej notatki wprowadził w błąd Prawdę Pabjanicką, donosząc o „skatowaniu" świadczy następujące wydarzenie, które miało miejsce bez­pośrednio po wspomnianej egzekucji. Oto ten sam 17-to letni niewinny ba­ranek Antoni Rykała usiłował rzeczy­wiście w sposób bestjalski zgwałcić 45 cio letnią, poważną niewiastę Józe­fę Partyka, w jej własnem mieszkaniu. Sprawą tą zajęła się policja, a epilog jej będzie miał miejsce w Sądzie.
O wybrykach tego zwyrodniałego młodzieńca moglibyśmy więcej napisać.
Narazie ograniczamy się na podaniu powyższego faktu, nie chcąc zabierać cennego miejsca w Waszem piśmie.
Dodać musimy, że nie zajmowali­byśmy się podobnem indywidum, gdyby tu nie szło o dobro znanej na terenie powiatu Straży i jej zasłużo­nego dla organizacyj społecznych Na­czelnika p. Władysława Bonińskiego, który przez ukaranie chciał wyprowa­dzić młodzieńca na dobrą drogę.
Dobroń, dnia 13 czerwca 1933 r.
Dobroniacy.
Od Redakcji.

Jest faktem, że p. Boniński pole­cił wytrzepać skórę Rykale, swoim podwładnym strażakom, którzy pole­cenie wypełnili zbyt gorliwie, katując Rykałę do nieprzytomności.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1933 nr 20

ROZPORZĄDZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dnia 28 września 1933 r. L. SA. II. 12/13/33.
o podziale obszaru gmin wiejskich powiatu łaskiego na gromady.
Po wysłuchaniu opinij rad gminnych i wydziału powiatowego zgodnie z uchwałą Wydziału Wojewódzkiego z dnia 15 września 1933 r. na podstawie art. 107 ustawy z dnia 23 marca 1933 r. o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorjalnego (Dz. U. R. P. Nr. 35, poz. 294) postanawiam co następuje:
§ 1.
VI. Obszar gminy wiejskiej Dobroń dzieli się na gromady:
1. Chechło, obejmującą: wieś Chechło, kolonję Dobroń Nr. 9 (Mass), kolonję Gliny, kolonję Gustawów, kolonję Kosobudy.
2. Dobroń, obejmującą: wieś Dobroń, folwark Przygoń, osadę Przygoń vel Bugaj.
3. Dobroń Poduchowny, obejmującą: wieś Dobroń Poduchowny, folwark Dobroń, grunty rozparcelowanego majątku Dobroń, kolonję Szczerki, kolonję Zakrzewki.
§ 2.
Wykonanie niniejszego rozporządzenia powierza się Staroście Powiatowemu Łaskiemu.
§ 3.
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
(—) Hauke-Nowak
Wojewoda.

Obwieszczenia Publiczne 1933 nr 39

DYREKCJA GŁÓWNA TOWARZYSTWA KREDYTOWEGO ZIEMSKIEGO W WARSZAWIE
na zasadzie artykułów 218 i 219 Ustawy Towarzystwa zawiadamia.
OKRĄG ŁÓDŹ

5.Wierzycielkę hipoteczną dóbr DOBROŃ, powiatu łaskiego, a mianowicie: Kornelję Konstancję Kellerową.






Rozwój 1933 nr 216 (Prąd)

Upadek z pociągu
(a) W dniu wczorajszym w pociągu osobowym zdążającym z Kalisza do Łodzi zdarzył się nieszczęśliwy wypadek, ofiarą którego padł 42 konpuktor kolejowy Adam Sadomski zamieszkały w Dobroniu powiatu Łaskiego.

Sadowski jadąc służbowo w pociągu w czasie przechodzenia z jednego wagonu do drugiego wskutek nieostrożnego stąpnięcia wypadł na tor w czasie gdy pociąg przejeżdżał odcinek między Pabjanicami i Łodzą Kal. Wskutek wypadku Sadowski odniósł rany głowy i klatki piersiowej. Pociąg wstrzymano niezwłocznie i rannego przewieziono na stację Łódź- Kaliska skąd pogotowie ratunkowe przewiozło rannego do szpitala Św. Józefa.


 Łódź w Ilustracji 1934 nr 14 


Echo Tureckie 1934 nr 23

Z życia Związku Młodzieży Ludowej pow. łaskiego.
Nad Związkiem Młodzieży Ludowej pow. łaskiego zaczęły ostatniemi czasy zbierać się chmury tak że zdawałoby się, że praca na tym terenie osłabła. Chcąc przekonać się, czy te krążące pogłoski odpowiadają prawdzie, postanowił Wojewódzki Zarząd zwołać trzy Konferencje rejonowe prezydjów Kol. w poszczególnych Kołach.
Na tak zwołaną konferencję w Kwiatkowicach w dniu 17 maja zjechały się Koła: z Krzatowa, Mostek, Piorunowa, Magnusów Przyrownicy, Wrzący, Florentynowa, Józe­fowa i Wodzierad. Pod przewodnictwem członka Powiatowego Zarządu Z.M.L. kol. Bliźniewskiego omawiano sprawy organiza­cyjne, zastanawiano się nad programem prac w Kołach oraz omawiano bolączki wsi. Po wspólnym posiłku, przygotowanym przez kol. Kłysa, rozjechali się wszyscy, unosząc do swoich Kół energję i zapał do dalszej pracy nad podniesieniem kultury i dobro­bytu wsi polskiej.
Konferencja w Mogilnie, odbyta w dniu 18 maja przy obecności Kół z Gorczyna, Ślądkowic, Rokitnicy, Marzenina, Dąbro­wy, Gucina, Jesionny, Sięganowa, wywarła na wszystkich b. miłe wrażenie, pozostawiając w sercach uczestników na długi czas wspomnienia spędzonych pożytecznie wspól­nych chwil. Zebraniu temu przewodniczył v-prezes Pow. Zarządu kol. Zygmunt Wajs, który omówił sprawy organizacyjne; referat o celach i zadaniach Koła Młodzieży Ludowej wygłosił kol. Kania z Mogilna, a o wy­chowaniu obywatelskiem kol. Gaweł z Jesionny. Konferencję tę zaszczycił swoją obecnością ks. kanonik Brejtenwald Wacław z Dobronia oraz sekretarz gminy Dobroń p. Boniński. Po obradach zasiedli wszyscy do posiłku przygotowanego przez miejscowe Koło pod kierunkiem państwa Staniaków; w czasie posiłku w bardzo serdecznych sło­wach przemówił do młodzieży ks. kanonik Brejtenwald podkreślając doniosłą rolę, ja­ką odgrywają Koła Młodzieży Ludowej w wychowaniu pełnowartościowego obywatela —Polaka i dobrego katolika. Po wysłucha­niu śpiewów i inscenizacyj przygotowanych przez członków Koła w Mogilnie, udali się wszyscy na wieś oglądać prace wykonane wspólnym wysiłkiem przez miejscowe Ko­ło Z.M.L. na terenie wsi Mogilna, a mianowicie: wyrównaną wzdłuż całej wsi dro­gę okopaną rowami, przeprowadzony wzdłuż drogi chodnik, wyrównane płoty, zmeljorowaną łąkę, nadzwyczajną czystość w domu i całym obejściu gospodarskiem, robótki ko­biece i t.d.
Uczestnicy tej konferencji podziwiali te wyczyny młodzieży postanawiając sobie pójść śladem swoich kolegów z Mogilna i przystąpić do tej ciężkiej ale jakże przy­jemnej i owocnej pracy nad sobą samym i nad wsią swoją.
W dniu 19 maja odbyła się taka sama konferencja w Wygiełzowie przy udziale Kół z Korczysk, Rudziska, Dąbrowy Rusiec­kiej, Górek Grabińskich, Brzesk, Sobiepan, Kamostku, Pruszkowa, Dębów-Wolskich, Zelowa, Bujn Księżych, Buczku, Polowej, Chrząstawy i Rudy, której przewodniczył kol. Kazimierz Uniejewski, prezes Pow Zarządu Z.M.L.
Na konferencję tę przybył ks. proboszcz z Wygiełzowa i p. Bolesław Sawicki, właś­ciciel maj. Wygiełzów. Referaty wygłosili kol. Uniejewski o sprawach organizacyjnych, kol. Piotrowski o wychowaniu obywatelskiem i kol. z Koła Młodzieży w Wygiełzo­wie o pracach młodzieży Z.M.L. Zebranie to zakończono posiłkiem wspólnym, przygotowanym przez państwo Uzdrowskich, po którym urządzono wspólną zabawę. Na za­kończenie przybył z Zarządu Woj. kol. Mikołaj Borysławski i udekorował uczestników odznaką związkową, wskazując w krótkiem przemówieniu na rolę młodzieży i Związku w kulturalnym rozwoju wsi pols­kiej.
Na wszystkich tych odprawach był obec­ny z ramienia Zarządu Wojew. kol. inż. Tadeusz Kawczak, który w referacie swoim w mocnych słowach omówił rozwój organizacyj młodzieżowych na terenie wsi, ide­ologię Z.M.L. oraz sprawy przysposobienia rolniczego, gospodarstwa rolnego i gospo­darstwa kobiecego.
Wszystkim tym ze starszego społeczeńs­twa, którzy poparli inicjatywę urządzenia tych konferencyj przyczynili się do ich zor­ganizowania i zaszczycili je swą obecnoś­cią, Zarząd Woj. Z.M. L. składa serdeczne Bóg zapłać.

Obwieszczenia Publiczne 1934 nr 39

Wydział hipoteczny sądu okręgowego w Łodzi, sekcja ziemska, niniejszem obwieszcza, że po niżej wymienionych zmarłych toczą się postępowania spadkowe:
9) Ignacym Jeske, synu Marcina, zmarłym w dniu 10 marca 1901 roku w Markówce, pow. łaskiego, właścicielu działki gruntu Nr. 10, obejmującej 3 dziesięciny 190 sążni kw., w kolonji Dobroń, Nr. VI, pow. łaskiego;
Termin zamknięcia powyższych postępowań spadkowych wyzna­czony został na dzień 22 listopada 1934 roku, w tutejszym wydziale hi­potecznym.

We wskazanym terminie osoby zainteresowane, osobiście lub przez pełnomocników, winne zgłosić swoje prawa, pod skutkami prekluzji. Nr. 192/34.

Obwieszczenia Publiczne 1934 nr 87

Wydział hipoteczny sądu okręgowego w Łodzi, sekcja ziemska, niniejszem obwieszcza, że po niżej wymienionych zmarłych toczą się po­stępowania spadkowe:
16) Kacprze Krukowskim, zmarłym 22 sierpnia 1933 r., właści­cielu działki o pow. 2 dz. 2017 sążni kw., uregulowanej w księdze Kolonja Dobroń Nr. VI. Rp. 63c, pow. łaskiego.
Termin zamknięcia powyższych postępowań spadkowych wyzna­czony został na dzień 10 maja 1935 roku w tutejszym wydziale hipo­tecznym.
We wskazanym terminie osoby zainteresowane osobiście lub przez pełnomocników winne zgłosić swoje prawa po dskutkami prekluzji. Nr. 706/34.

Prawda Pabjanicka 1935 nr 27

Z sali sądowej.
Dzielna dziewczyna.
Działo się to w 1904 r. Bojówka miejscowej P.P.S. otrzymała od „góry" rozkaz urządzenia napadu na urząd gminny w Dobroniu, a to celem zdo­bycia blankietów paszportowych, potrzebnych dla skompromitowanych dzia­łaczy, których trzeba było wysłać zagranicę. Napadu dokonano, w któ­rym wybitny udział brała mieszkanka m. Pabjanic p. Abramowska (panień­skie nazwisko Koncka, pseudonim par­tyjny „Ewa") jako wówczas piętnasto­letnia dziewczyna, zawożąc bojówce na miejsce zamachu broń w postaci kilku rewolwerów. Chciano jej za to wręczyć wynagrodzenie w wys. 10 rb., których nie przyjęła oświadczając, że nie pracuje dla zarobku, a dla idei. Wogóle p. Abramowska oddała nieo­cenione przysługi partji PPS. przewoząc, bibułę i broń z Łodzi do Pa­bjanic i t. d., aż wreszcie po dłuższym czasie ofiarnej pracy o wolność i nie­podległość wpadła w ręce siepaczy carskich, dzięki prowokatorowi Danec­kiemu. Siedziała biedaczka przeszło rok w więzieniu w śledztwie, a następ­nie wyrokiem sądu wysłana została na 2 letni pobyt na Syberję. (wysyłka).
Obecnie p. Abramowska znajduje się w ciężkich warunkach materjalnych i jako b. więźniarka polityczna stara się o przyznanie jej renty w związku z czem przed kilku dniami Sąd Grodzki w Pabjanicach przesłuchał w drodze rekwizycji, na powyższe okoliczności następujących świadków — mieszkań­ców Pabjanic: p. Feliksinskiego (senio­ra), p. Kałużnego, p. Marcelego Po­leskiego, p. Icka Kolskiego, p. Franciszka Cieślaka i p. Władysława Graczyka.
tego sianownygo pyskatygo przybłyndy — ptoszka niebieskigo, tkórymu sie opoliły skrzydełka gdziesik na Kresach, a tkóry znolozl przytulisko i dobrom posadę w naszym mieście, ze szkodom naszych dzieci zmuszonych szukać ro­boty po całym świecie. Karkuluje jo sobie, że cholernik tyn niedługo już pociungnie w Pabjanicach, jak te inne jego kolegi różne zimby, co dej Boże amyn.
Już nimom wincy co do pisanio. Pozdrówcie odymnie pepesioków i samygo posła Szczerkowskigo, tkóry paminto o mnie w winziniu. Niech mu Pon Bóg do za to prezydynta Pabja­nic, a nastympnie kłaniejta sie wszyćkim znajomym i Waszy i moi famule. Po świntach pewnikim wyjdę na wol­ność.
Wasz Mądralski
Weber rynczny.

 Orędownik 1935 nr. 83

Zwłoki w stodole. Krwawe rozwiązanie trójkąta małżeńskiego. Pabjanice, 7. 4. W dniu wczorajszym miasto Pabjanice zaalarmowane zostało krwawym wypadkiem, jaki się rozegrał w jednej za zagród we wsi Dobroć. W Pabjanicach przy ul. Chłodnej nr. 11 zamieszkiwał od dłuższego czasu pracownik firmy Krusze-Ender. Leonard Sobczyk, lat 43. W tym samym domu mieszkał Stanisław Rogoziński który posiadał urodziwą żoną. Po pewnym czasie Sobczyk postarał się o nawiązanie z Rosińskim stosunków koleżeńskich, aby w ten sposób zbliżyć się do żony przyjaciela. Między Sobczykiem a Marją Rogozińską powstał węzeł miłosny. Mąż Rogozińskiej zauważywszy, że jego przyjaciel żonę jego traktuje poufnie, zaczął ich podejrzewać. W ostatnim tygodniu Sobczyk odwiedzał codziennie kolegę. W poniedziałek, 1 kwietnia Sobczyk niespodziewanie opuścił dom. Krótko potem żona Rogozińskiego. Marja korzystając z nieobecności swego męża, zabrała mu 250 zł i poszła śladem kochanka. Dnia 4 kwietnia przyszła ona do swego męża. który pracuje w hurtowni „Społem" i dała mu dwieście złotych, nadmieniając, aby w razie jej śmierci pochował ją w nowej sukni. W dniu wczorajszym sprawa ta znalazła krwawy epilog. Kochankowie udali się do łasku i wracając z powrotem zatrzymali się u jednego znajomego we wsi Dobroć. — Tam zanocowali w stodole. Nad ranem gospodarz, wchodząc do stodoły, ujrzał leżącą na klepisku w kałuży krwi Rogozińską, dającą słabe znaki życia, na belce zaś wisiał powieszony Sobczyk. Powiadomiony posterunek policji wezwał pogotowie ratunkowe, które udzieliło pierwszej pomocy rannej Rogozińskiej, odwożąc ją do szpitala Ubezpieczalni Społecznej w Pabjanicach. Zwłoki Sobczaka zabezpieczono na miejscu do czasu przybycia władz sądowo-lekarskich. Rogozińską uda się może utrzymać przy życiu.

 Orędownik 1935 nr. 86

SAMOBÓJSTWO. We wsi Dobroń w dniu 6. b. m. Sobczyk Leonard, lat 40, mieszkaniec miasta Pabjanic, usiłował zapomocą pchnięcia nożem pozbawić życia Mariannę Rogozińską a następnie sam pozbawił się życia przez powieszenie się. Rogozińska przebywa w szpitalu w Pabjanicach, rana jest lekką. Przyczyna śmierci prawdopodobnie miłosna.

 Orędownik 1935 nr. 139

Dlaczego w Dobroniu. W poniedziałek, dnia 17 czerwca odbył się we wsi Dobroniu pod Pabianicami, miejscowości oddalonej o 7 kilometrów od miasta, przegląd koni dla miasta Pabjanic. Wyznaczenie przeglądu koni w Dobroniu sprawiło wiele trudności właścicielom, którzy rok rocznie dostarczyli koni do przeglądu w mieście na plac obok rzeźni miejskiej przy ul. Żwirki i Wigury. W tym roku jednak ku wielkiemu ich niezadowoleniu przegląd zarządzono w Dobroniu. (p)

 Orędownik 1935 nr. 140

Nieszczęśliwy wypadek. W niedzielę, dnia 16. b. m. na szosie Pabjanice - Łask, we wsi Dobroniu zdarzył się następujący wypadek: W stronę Pabjanic podążał motocykl nr. 19 667 W. w bardzo szybkiem tempie. W pewnej chwili przez szosę przechodziła 11-letnia dziewczynka Marjanna Szczepaniakówna z Dobronia. Motocykl wpadł całą siłą na dziewczynkę, która doznała ciężkich pokaleczeń ciała. Sprawca nieszczęścia zdołał zbiec. Pierwszej pomocy nieszczęśliwej dziewczynce udzielił szofer z Ł. W. T. E. K. D., który następnie odwiózł ją do szpitala do Łasku. Przybyłemu posterunkowemu podano nr. motocykla, który najechał dziewczynkę.

Obwieszczenia Publiczne 1936 nr 100

Wydział Hipoteczny Sądu Okręgowego w Łodzi, Sekcja Ziemska, niniejszym obwieszcza, że po niżej wymienionych zmarłych toczą się postępowania spadkowe:
16) Karolu - Aleksandrze Kroeningu, zmarłym w dniu 31 lipca 1936 r., właścicielu reszty dóbr Ziemskich Dobroń, pow. łaskiego, rep. nr 62;
Termin zamknięcia powyższych postępowań spadkowych wyzna­czony został na dzień 19 marca 1937 r. w tutejszym Wydziale Hipo­tecznym.

We wskazanym terminie osoby zainteresowane osobiście lub przez pełnomocników winny zgłosić swoje prawa, pod skutkami pre­kluzji, 374/36.

 Orędownik 1936 nr. 173

Z wędrówek "Orędownika" po Polsce Piękne tradycje Dobronia. Notatka z przeszłości - Niechlujni sąsiedzi - Walka o lepsze jutro. Pabjanice, w lipcu. Gmina Dobroń, położona przy głównej arterji komunikacyjnej Warszawa —Poznań, jest — jak to słusznie niektórzy podkreślają — chluba powiatu łaskiego. Cechuje ją rdzenna polskość, wyrażająca się nietylko w zachowaniu tradycji ludowej (stroje ludowe, pieśni gminne, gwara), nietylko w wysokiej kulturze wiejskiej, ale przedewszystkiem w tem, że wieśniak Dobronia twardo stoi przy wierze ojców, dzierżąc krzepką dłonią pług, którym przeorywując z umiłowaniem ziemię-żywicielkę. I nie od święta szczyci się gmina nazwą Dobroń. Kiedykolwiek była potrzeba, czy to w powstaniu kościuszkowskiem, czy w roku 1831, 1863, a wreszcie podczas nawały bolszewickiej — mieszkańcy Dobronia byli pierwszymi z tych, którzy na zew ojczyzny stawali do broni. Niegdyś, w zamierzchłej przeszłości, szumiały tu nieprzebyte bory. Pierwsza osada, jaką tu założono, nosiła nazwę Wymysłowa i składała się ze smolarzy. Dopiero później, z chwilą wycinania drzew, osada zamieniła się na rolniczą. Pierwszą świątynię wzniesiono w r. 1779 z modrzewiowego drzewa, sumptem ks. Jerzego Dobrzeńskiego, kanonika krakowskiego, który administrował wówczas tą ziemią. Dobrzyń — dodać należy — należał do dóbr kościelnych kapituły krakowskiej. Pierwsze funkcje wójta po wejściu w życie ustawy o gminach wiejskich, pełnił dziedzic majątku Wymysłów, Kokieli. W roku 1888 wójtem zostaje Skonieczny, który biura gminne przeniósł do swego majątku Przygoń. W kilka lat później gmina zostaje przeniesiona do wsi Dobroń, skąd następnie do Chechła, aż wreszcie w roku 1896 przeniesiono siedzibę gminy już na stałe do wsi parafjalnej w Wymysłowie. Niegdyś w okolicy (jak np. w Ldzaniu i Mogilnie) słynne były kopalnie marglu (kamień wapnik). Dzisiaj kopalnie te, aczkolwiek jeszcze czynne, nie mają większego znaczenia. Wydobywany kamień używa się do budowy domów, dróg itp. Jak kroniki głoszą w XII wieku wydobywano tu rudę żelazną, którą w osobnych piecach przetapiano na żelazo użytkowe. Ślady tych hut jeszcze po dziś dzień się zachowały. Z ostatnich lat pamiętna była wojna światowa. W Dobroniu i całej okolicy rozszalała się pożoga wojenna, niszcząc i paląc dobytek ludzi i ścieląc pola gęsto trupami... Po wojnie światowej gmina Dobroń, dzięki szybkiemu rozwojowi sąsiednich miast, jak Łask. Pabjanice, Łódź, — również zaznaczyła się wspaniałym rozwojem. Dotychczasową gminę z Wymysłowa przeniesiono do Dobronia. Gmina liczy 16 gromad z 6155 mieszkańcami. Nad podniesieniem poziomu rolniczego usilnie pracują kółka rolnicze, kółka gospodyń i inne. Ożywioną działalność nad moralną i kulturalną stroną gminy rozwija tak. Akcja Katolicka, grupująca w sobie około 10 organizacyj, jak i Polska Macierz Szkolna. Na moralny stan gminy wpływa nieco ujemnie sąsiedztwo żydowskiego ośrodka letniskowego Kolumna. Żydostwo zgnilizną moralną stara się zanieczyścić i ten polski zakątek, urządzając ciągłe dancingi. Rozpasane Żydówki starają się zdemoralizować zdrową, młodzież wsi polskiej. Ale młodzież nasza jest zdrowa moralnie i nic jej nie zagraża. W ostatnich czasach ludność gminy Dobronia, podejmując wici, rzucone przez narodowców, stanęła do broni nowej, do walki o narodowy kraj, o Polskę dla Polaków.

 Orędownik 1936 nr. 180

Echa zjazdu w Dobroniu. W dniu 19 lipca r. b. odbył się zjazd we wsi Dobroń pod Pabjanicami zorganizowany przez Stronnictwo Narodowe. Członkowie z placówki pabjanickiej udali się do Dobronia pieszo. Po drodze zostali zatrzymani przez posterunkowego p. Grabarczyka, który odbierał mieczyki Chrobrego. M. in. zabrał mieczyk Chrobrego Edmundowi Przedmojskiemu. W dniu 31 lipca r. b. starostwo powiatowe w Łasku doręczyło p. Przedmojskiemu mandat karny, skazujący go na 3 zł grzywny. Od nakazu tego Przedmojski odwołał się.

 Orędownik 1936 nr. 302

Ochotnicza Straż Pożarna w Dobroniu jakoś niedomaga. Wykazała to inspekcja z dnia 15 b. m., w czasie której urządzono alarm z polecenia p. inspektora. Alarm wypadł bardzo niepomyślnie (brakło nawet sikawki). Prezesem O. S. P. jest sekretarz gminy p. Boniński.

Gazeta Świąteczna 1936 nr 2869

Potrzebny pomocnik ogrodnika, samotny, wynagrodzenie skromne, Dobroń, Machnikowski, p. Łask. 

Obwieszczenia Publiczne 1937 nr 11

Wydział Hipoteczny Sądu Okręgowego w Łodzi niniejszym ob­wieszcza, że po niżej wymienionych zmarłych toczą się postępowania spadkowe:
2) Marcinie Świtańskim, zmarłym w Warcie w dniu 21 stycznia 1917 r., właścicielu działki nr 12, o powierzchni 3 dzies. 180 sążni, ure­gulowanej w księdze Kol. Dobron, nr IV, pow. łaskiego, rep. nr 63n;
Termin zamknięcia powyższych postępowań spadkowych wyzna­czony został na dzień 9 sierpnia 1937 roku w tutejszym Wydziale Hipo­tecznym.

We wskazanym terminie osoby zainteresowane osobiście lub przez pełnomocników, winny zgłosić swoje prawa, pod skutkami prekluzji.

 Orędownik 1937 nr. 110

Noworodek w rowie. W rowie rzeczułki obok Dobronia chłopiec łowiący ryby znalazł nieżywego noworodka płci męskiej znajdującego się w stanie rozkładu. Policja czyni energiczne poszukiwania za wyrodną matką.

 Orędownik 1937 nr. 119

Z życia Str. Narodowego. W niedzielę, dnia 23 maja br. po sumie w auli parafialnej, odbyło się w Dobroniu zebranie Str. Narodowego pod przewodnictwem p. Pawlaka. Kierownik koła S. N., udzielił głosu vice-prezesowi Zarządu Okręgowego S. N. w Łodzi kpt. L. Grzegorzakowi, który w godzinnym referacie przedstawił sprawy rolnicze i polityczne w Polsce, wzywając równocześnie do wytężonej pracy w szeregach Str. Narodowego. Na zakończenie zebrania odśpiewano "Rotę" i wzniesiono okrzyki na cześć Polski Narodowej z R. Dmowskim na czele.


 Orędownik 1937 nr. 121

Pożary. Dn. 22 bm. na szkodę p. Wojciecha Łobody we wsi i gm. Dobroń spaliła się stodoła z przybudówkami. Straty wynoszą 1100 zł. Dn. 22 bm. na szkodę powstał pożar, na szkodę p. Majera Jana w jego zabudowaniach w Dobroniu lecz dzięki akcji wiejskiej drużyny ratowniczej został ugaszony bez strat.

 Orędownik 1937 nr. 178

Odpust w Dobroniu. Dorocznym zwyczajem odbędzie się w dniu 6 bm. w Dobroniu pod Pabianicami wielki odpust Przemienienia Pańskiego.

 Orędownik 1937 nr. 205 bis

Tragiczna śmierć prezesa kolarzy Pabianice. (Tel. wł.). Wczoraj po południu zginął tragiczną śmiercią koło Dobronia (pod Pabianicami), na 10 kilometrze szosy Pabianice — Łask, śp. Stanisław Pawłowski, lat 22, prezes sekcji kolarskiej towarzystwa "Orle", zamieszkały w Pabianicach przy ulicy Chłodnej 7. Śp. Pawłowski jechał samochodem półciężarowym magistratu miasta Pabianic za kolarzami, odbywającymi wyścigi o mistrzostwo m. Pabianic na 100 km, urządzonymi przez Towarzystwo Cyklistów. W pewnym momencie, na zakręcie, śp. Pawłowski, chcąc zobaczyć kolarzy, wychylił się i wskutek podskoku samochodu wypadł na szosę; doznał on pęknięcia czaszki i zmarł na miejscu. Zwłoki przewieziono do kostnicy szpitala miejskiego w Pabianicach.

Echo Łódzkie 1937 listopad

AGENCJA POCZTOWA W DOBRONIU. W Dobroniu koło Łasku założona została agencja pocztowa, która załatwia wszelkie sprawy wchodzące w zakres urzędu pocztowego. Jeśli chodzi o inkaso weksli agencja przyjmuje do inkasa i ewentualnego zaprotestowania weksle, opiewające na sumy nie większe niż 200 złotych. Założenie poczty w Dobroniu wypełniło lukę, którą wszyscy wydatnie odczuwali.

 Orędownik 1938 nr. 42

Opiekujmy się przydrożnymi krzyżami. Przejeżdżając główną szosa przez Dobroń, z przykrością trzeba spojrzeć na stojący za wsią od strony Łasku krzyż przydrożny, chylący się ku ziemi wprost błagający każdego przechodnia o zaopiekowanie się nim. Apeluje się do tamt. parafian, ażeby przecież tym symbolem i drogowskazem życia naszego się zaopiekowali i ustawili go w pozycji prostej. —Zaznaczyć trzeba, że obok tęgo krzyża prowadzi główny trakt Łódź — Kalisz, przez który przewija się dziennie bardzo dużo pojazdów. Nie można więc dopuścić, by pochylony krzyż robił nadal na przejeżdżających smutne i przykre wrażenie.


Obwieszczenia Publiczne 1938 nr 52

Wydział Hipoteczny Sądu Okręgowego w Łodzi, Sekcja III Ziem­ska, niniejszym obwieszcza, że po niżej wymienionych zmarłych toczą się postępowania spadkowe:

1) Karolu-Aleksandrze Kroeningu, zmarłym w dniu 31 lipca 1936 r., właścicielu reszty kolonii Dobroń nr XVII, pow. łaskiego, rep. hip. nr 63-32, oraz wierzycielu 24.898 złotych, zabezpieczonych na tejże kolonii;
Termin zamknięcia powyższych postępowań spadkowych wyzna­czony został na dzień 4 października 1938 roku w tutejszym Wydziale Hipotecznym.
We wskazanym terminie osoby zainteresowane osobiście lub przez pełnomocników winny zgłosić swoje prawa, pod skutkami prekluzji. 321/38.

 Orędownik 1938 nr. 60

Stracił oko przy rąbaniu pieńka. Mieszkańca Dobronia, Kupskiego Antoniego w czasie rąbania pieńka odłamek drzewa uderzył tak nieszczęśliwie w oko, że spowodował jego wypłynięcie. Nieszczęśliwego mężczyznę odstawiono do szpitala w Łasku.

 Orędownik 1938 nr. 133

Trup noworodka na cmentarzu. Dnia 5 bm. na cmentarzu we wsi Dobroń znaleziono zwłoki noworodka płci męskiej. Za wyrodną matką wszczęto poszukiwania.

 Orędownik 1938 nr. 182

Protokół za rozdawanie legalnych ulotek. Jak we wszystkich miejscowościach okręgu łódzkiego, członkowie Str. Nar., w Dobroniu kolportowali na swoim terenie ulotki pt. "Polacy" apelujące do społeczeństwa polskiego o godne uczesanie i wzięcie udziału w uroczystościach urządzanych przez Stronnictwo Narodowe w całym kraju w dniu 15 sierpnia rb. ku czci rocznicy pamiętnego "Cudu nad Wisłą". Do członka Piotrowskiego J. podszedł posterunkowy i spisał mu protokół za rozdawanie powyższych ulotek, które są legalne. Niewątpliwie władze sprawę tę wyjaśnia.

Obwieszczenia Publiczne 1939 nr 64

Wydział Hipoteczny Sądu Okręgowego w Łodzi, Sekcja III Ziemska, niniejszym obwiesz­cza, że poniżej wymienionych zmarłych toczą się postępowania spadkowe:
10) Karolu - Aleksandrze Kroeningu, zmar­łym w dniu 31 lipca 1936 r., właścicielu reszty kolonii Dobroń, pow. łaskiego, rep. hip. nr 63 ц.
Termin zamknięcia powyższych postępowań spadkowych wyznaczony został na dzień 15 lu­tego 1940 roku, w tutejszym Wydziale Hipotecz­nym.


We wskazanym terminie osoby zaintereso­wane osobiście lub przez pełnomocników winny zgłosić swoje prawa, pod skutkami prekluzji. 

 Orędownik 1939 nr. 131

Spłonęły dwie zagrody Łódź, 7. 6. — W Dobroniu w czasie opalania liszek na drzewie zapruszony został ogień w zagrodzie Stanisława Milczarka. Pożar następnie przeniósł się na sąsiednie zabudowania Jana Kupskiego. Obie zagrody uległy zniszczeniu. Straty oblicza się na 9 tys. zł.

Gazeta Świąteczna 1939 nr 3030

Sprzedam lub wydzierżawię ogród 7-morgowy, inspekty, maliny, porzeczki, agrest, rabarbar, sklep spożywczy, dom 10 mieszkań, piwnice. Na miejscu przystanek kolejowy i autobusowy, elektryczność, poczta, gmina, kościół, szkoła, okolica letniskowa, do Kolumny 2 kilometry. Cena do ugody. Przystanek i poczta Dobroń, woj. Łódzkie, Machnikowski.

Echo Łódzkie 1939 luty

NOGA CHŁOPCA W TRYBACH KIERATU. We wsi Dobroń pod Pabianicami zdarzył się nieszczęśliwy wypadek, który spowodował kalectwo małego chłopca. Ośmioletni Czesław Kabza, kręcąc się wokół uruchomionego kieratu przez nieostrożność własną spowodował, że noga jego dostała się w tryby maszyny. Stopa nogi została pogruchotana. Nieszczęśliwego chłopca odstawiono do szpitala w Pabianicach.

Dziennik Łódzki 1946 nr 106

Z Dobronia.
Nieuczciwy kasjer.
Kasjer dworca kolejowego w Dobroniu, miast pełnić związane z jego stanowiskiem funkcje, odpoczywa w gabinecie zawiadowcy stacji.
Na uwagę, iż należałoby otworzyć kasę i obsłużyć pasażerów, ob. kasjer odpowiedział, iż "do Kolumny można tak sobie jechać" - a że pociąg już ruszał pasażerowie zmuszeni byli w biegu zajmować miejsca i jechać bez biletu, za co w Kolumnie spisano im protokóły i wymierzono kary pieniężne.
Dobrze byłoby, aby władze i PKP zechciały zwrócić uwagę na kasjera stacji Dobroń.

Dziennik Łódzki 1946 nr 182

Łask
W konkursie recytacji, śpiewu i tańca
wzięły udział szkoły rolnicze pow. łódzkiego
W sali Związku Harcerstwa Polskiego w Karniszewicach (gminy Górka Pabianicka) odbyło się uroczyste zakończenie roku szkolnego Szkól Rolniczych powiatu łaskiego urządzone staraniem-Inspektoratu Szkół Rolniczych, stających do konkursu w recytacjach wierszy, śpiewie solowym i chóralnym oraz tańcach ludowych zespołowych.
Po uzgodnieniu przez czterech przedstawicieli sądu konkursowego najlepiej wykonanych produkcji zbiorowych i indywidualnych, wyznaczono miejsca zespołowe:
I miejsce otrzymała Szkoła Rolnicza w Mikołajewicach (Lutomiersk), II-ie
Szkoła Rol. w Karniszewiczach (Górka. Pab.), III-e — Szkoła Rol. w Przeczni (Wygiełzów), IV-te — Szk. Roln. w Pstrokonie (Zapolice), V-te — Szk. Roln. w Woli Żardzyńskiej (Widzew), VI-te — Szk. Rol. w Dobroniu, VII-me Szkoła Roln. w Hucie Dłutonowej (Dłutów), VIII-me — Szk. Roln. w Przatowie.
I nagroda — piłka siatkówka, II nagroda — radio, III nagroda — tablica szkolna, IV — garnek emaliowany 10-cio litrowy. V nagroda — Dzieła Mickiewicza, VI nagroda — »Przedwiośnie« — Żeromskiego, VII nagroda — »Ludzie stamtąd« — M. Dąbrowskiej. VIII nagroda — »Ogród owocowy« podręcznik dla Szkół Rolniczych.
Po uroczystym rozdaniu nagród młodzież pozostała na sali, gdzie zor*

*brak dalszego ciągu tekstu w gazecie, przypis autora bloga


Dziennik Łódzki 1951 nr 158

Dlaczego chłopi z gminy Dobroń
nie mogą się zdecydować
na większą kontraktację?
Kontraktacja trzody chlewnej przynosi wielkie korzyści tak chłopom, jak i naszej planowanej gospodarce narodowej. W dniu 21 maja br. została ogłoszona ustawa Prezydium Rządu RP. o uzupełniającej kontraktacji na rok bieżący i o warunkach kontraktacji na rok 1952.
Na zebraniach gminnych i gromadzkich referenci wyjaśnili chłopom, że kontraktacja będzie miała charakter powszechny, że przy ustalaniu planów skupu zboża wszyscy hodowcy zakontraktowanej nierogacizny skorzystają z ulg w odstawie zboża, przez co zwiększą swoje bazy paszowe, że właścicielom zakontraktowanych macior rozrodowych przysługuje poza tym zniżka podatku gruntowego o 60 zł.
W licznych gminach chłopi docenili dogodne warunki i masowo przystępują do dodatkowej kontraktacji.
Natomiast mieszkańcy gm. Dobroń, pow. łaski ciągle jeszcze zastanawiają się i ociągają. Do 7 czerwca zakontraktowano tylko 10 sztuk.
Co wpływa hamująco na akcję kontraktacji w gm. Dobroń?
Obawa przed plagą krzywicy, na którą w miesiącach: lutym, marcu i kwietniu br. nie mogli znaleźć środków zaradczych. A na krzywicę zapadło wówczas ponad 20 proc. zakontraktowanego pogłowia.
Zarząd GS w Dobroniu zwracał się kilkakrotnie do PZGS o przydział mączek, leczących krzywicę u nierogacizny, lecz mączek tych nie otrzymał i nie rozdzielił wśród hodowców.
Rezultat nie dał na siebie długo czekać. W marcu dostawa żywca do punktu skupu spadła do 30 proc. zaplanowania, w kwietniu i maju — do 50 proc. Na czerwiec również nie przewiduje się poprawy.
Wiadomo, że trzoda chlewna, dotknięta krzywicą, źle się tuczy, a nawet marnieje. Ponad 50 proc. pogłowia świń nie dotarło do punktu skupu w gm. Dobroń i "rozeszło się po kościach" wolnego rynku.
A na dodatek w chłopach pozostała niechęć do kontraktacji. Większość z nich nastawia się obecnie na hodowlę krów i produkcję mleka. (cm)

Dziennik Łódzki 1951 nr 217

Płyną złote strumienie ziarna...
Niech robotnik wie, że jestem jego siostrą" mówi małorolna chłopka Maria Beczke z gr. Rusiec.
Pracownicy gminnych punktów skupu zboża przeżywają obecnie bardzo gorący i pracowity okres, a szczególnie w te dni, gdy od rana do wieczora nadjeżdżają chłopskie wozy, załadowane worami żyta, pszenicy, jęczmienia czy owsa.
W pow. radomszczańskim takim znojnym dniem dla magazynierów był dzień 10 sierpnia, kiedy to przez ich ręce przepłynęło zamiast zaplanowanych 206 ton aż 483 tony ziarna.
Tego dnia GS w Dąbrowie Zielonej przejęła o 60 q więcej niż przewidywał dzienny plan, GS w Brzeźnicy o 80 q więcej, a GS w Gidlach aż o 150 q więcej.
Również i w pow. łaskim dzień 10 sierpnia zaznaczył się wielkimi dostawami zboża. Punkt skupu w Zapolinie przekroczył swój dzienny plan o 2 q w Sędziejowicach o 20 q, w Widawie o 28 q, w Dobroniu o 30 q i w Lutomiersku o 32 q.
W pow. brzezińskim wyróżniły się gminy Będków, Dobra, Niesułków i Dmocin, które dzienny plan dostawy zboża przekroczyły o 160 q.
Jednocześnie wydłuża się lista chłopów, którzy odsprzedają dla państwa znacznie więcej zboża niż przewiduje zobowiązania. Np. Stanisław Górski z gr Strzelce (pow. radomszczański) zamiast 77 kg odsprzedał 300 kg, a wdowa Maria Beczke z gr. Rusiec (pow. łaski) w ogóle nie objęta planem skupu, gdyż posiada tylko 40 arów ziemi, przy wiozła do GS w Dąbrowie Rusieckiej 50 kg i oświadczyła:
— Ziarnko do ziarnka i będzie z tego miarka dla całego narodu. Niech robotnik wie, że i ja jestem jego siostrą.
W Kiernozi (pow. łowicki) Adam Rybus przywiózł do punktu skupu zamiast 750 kg 1.700, a Antoni Sokołowski za miast 250 kg przeszło pięciokrotnie więcej, gdyż aż 13 i pół kwintala.
(c. m.)

Dziennik Łódzki 1951 nr 283

"Cud"
w Dobroniu.
Prawie w każdej gminie jest już spółdzielcza masarnia. Niestety wyjątek stanowi Dobroń koło Łasku. Może dlatego jest to wyjątek że Dobroń ma „cudownego" rzeźnika i dlatego tak bardzo go się pielęgnuje. Nazywa się Józef Stężyński.
Otóż w dn. 23 bm. stał się w jego zakładzie cud. Przydzielono mu do uboju cielaka o wadze 41 kg. żywca. Mięso miało być dostarczone dla internatu szkolnego. Wprawdzie nazajutrz dostarczono je kierownictwu szkoły, ale o dziwo, było go zaledwie 18 kg. Co się stało z resztą, nikt nie wie, bo nikt nie przeprowadza nad rzeźnikiem kontroli. W GS prezes Józef Ropęga wie, że cielaka ubito i ponoć było z niego 20 kg mięsa, w Prezydium GRN w Dobroniu, sekretarz wie również, że mięso było przeznaczone dla szkoły, ale w jaki sposób po ubiciu 41 kg cielaka, może pozostać tylko 18 kg mięsa — tego nikt dotychczas jakoś w Dobroniu nie umie wytłumaczyć.

Więc istny cud.

Dziennik Łódzki 1951 nr 283

Trzech prawdziwych sołtysów
i jeden Piechulski
Wykonywanie planów gromadzkich zależy również od prowadzonej przez sołtysów pracy uświadamiającej w gromadzie. Tam, gdzie sołtysi zabrali się z pełnym zapałem do pracy, chłopi odstawiają systematycznie zboże i ziemniaki oraz wpłacają podatek gruntowy i wykonują inne zobowiązania.
Często przykład dobrego sołtysa w gromadzie, który wywiązał się jako jeden z pierwszych ze swych obowiązków, jest wzorem i zachętą dla chłopów.
Sołtysa Antoniego Rogalewskiego z Wymysłowa Francuskiego w gm. Dobroń zna cała gromada i gmina. Jako jeden z pierwszych wpłacił on podatek gruntowy, FOR oraz I ratę Narodowej Pożyczki Rozwoju Sił Polski. Wykonał już roczny plan sprzedaży państwu zboża i ziemniaków. Za jego przykładem poszła cała gromada i dziś wykonała już w 90 proc. roczny plan dostawy zboża i ziemniaków. Gromada nie może jednak zameldować o całkowitej spłacie podatku gruntowego i FOR, bo ociąga się Zofia Błaciszewska, mająca 15 ha dorodnej ziemi. Gromadzie brakuje do wykonania planu 4 tys. zł, których nie chce zapłacić oporna bogaczka.
Również sołtys gromady Róża nie chce, by go wyprzedzili inni. Sam uregulował już wszystkie zobowiązania wobec państwa, a obecnie rozmawia z chłopami, chodząc od chałupy do chałupy, uświadamia rolników o znaczeniu wykonania obowiązków wobec państwa. Pomogło to wiele, bo już dziś gromada w 100 proc. spłaciła podatki, a wykonanie planowego skupu zboża i ziemniaków znacznie się poprawiło.
Także i sołtys grom. Dobroń — Ludwik Partyka nie chce, by wieś jego pozostała na szarym końcu.
Gromada wpłaciła I-szą ratę Narodowej Pożyczki Rozwoju Sił Polski, już 154 chłopów spłaciło podatek gruntowy i FOR. Zwleka jeszcze 6-ciu, ale i oni zapłacą, jak się z nimi porozmawia i wytłumaczy — mówi sołtys. Gromada wykonała już 65,6 proc. rocznego planu skupu zboża.
Wszędzie tam, gdzie dobrze pracują sołtysi i aktyw gminny, plan roczny dobiega końca, jak np. w grom. Dobroń Poduchowny, która wykonała już 70,3 proc. rocznego planu skupu zboża i Chechło 50,8 proc.
Zdarzają się jednak sporadyczne wypadki, że sołtysi sami nie spełniając swych zobowiązań, namawiają jeszcze rolników, by nie śpieszyli się z odstawą, żeby nie odstawiali wszystkiego, a tylko tyle, „ile mogą". Tak rozumie swe obowiązki sołtys Piechulski, z gromady Orpelów, a skutki tego jasne. Gromada wlecze się w ogonie za innymi. Plan roczny skupu zboża wykonała zaledwie w 37 proc., a miesięczny w 35 proc.
Piechulscy będą osamotnieni — za Rogolewskimi idzie coraz więcej chłopów.
(jek)

Dziennik Łódzki 1953 nr 54

Na polach woj. łódzkiego rozpoczęła się orka
W wielu gromadach woj. łódzkiego, posiadających grunty o glebach piaszczystych, chłopi już w końcu lutego przystąpili do przyorywania obornika czy to pod ziemniaki, czy pod zboża jare.
— Pod ziemniaki najlepiej przyorać obornik jesienią — mówi pracujący w polu Józef Górczyński z Brzykowa (gm. Widawa, pow. łaski) — no, ale ubiegła jesień z powodu ulewnych deszczów nie pozwoliła na to. A więc ponieważ luty uśmiechnął się do nas rolników, łapię czas za nogi i przygotowuję glebę pod wiosenne uprawy.
Z bułanka unosi się raz po raz kłąb pary. Mimo że słońce jasno przyświeca, dmie porywisty, chłodny wiatr. Górczyński cmoka na konia i dodaje z uśmiechem:
— Jak tak dalej będzie, pod koniec tygodnia zaczniemy siać mieszanki motylkowe na paszę dla bydła. Nasz instruktor rolny Józef Owczarek wystarał się dla gminy o odporne na zimno nasiona.
Na 18 istniejących w pow. łaskim GOM-ów całkowicie do wiosennej akcji siewnej są już gotowe: Ksawerów, Górka Pabianicka, Dobroń, Buczek, Wygiełzów, Zelów, Pruszków, Sędziejowice, Zapolice, Wodzierady, Bałucz, Lutomiersk.
GOM-y Dłutów, Łask, Chociw, Szczerców, Widawa i Rusiec, po otrzymaniu brakujących części wymiennych, kończą remonty ostatnich siewników.
Akcja podpisywania umów z chłopami na siew rzędowy znajduje się dopiero w fazie początkowej i wykonana została zaledwie w 30 proc.
***
POM Gorczyn, ukończywszy już 19 stycznia remonty pługów. kultywatorów, bron, wałów i siewników rozplanował wspólnie z zarządami 11 spółdzielni produkcyjnych zasiew kultur wiosennych i zawarł umowy na przeprowadzenie orek głębokich oraz kultywacji.
W dniach najbliższych, po otrzymaniu z Ekspozytury POM w Łodzi nowego cennika, wyruszą do gromad kilkuosobowe ekipy w celu zawierania umów z mało i średniorolnymi chłopami na przeprowadzenie traktorami orek głębokich i kultywatorowania
Należy się spodziewać, że Wydział Polityczny POM Gorczyn oraz Agronomowie jeszcze przed rozpoczęciem wiosennej kampanii siewnej udzielą szerokiej pomocy fachowej nowopowstałym spółdzielniom produkcyjnym w Markówce, Zielencicach, Nowej Woli, Szynkielewie i Okupie Małym.

C. M.

Dziennik Łódzki 1958 nr 208

Harcerze z Dobronia zajęli
I miejsce we współzawodnictwie obozowym
* Elektryczność pod namiotami * Punkt lekarski dla ludności
W osadzie Dobroń odbyło się uroczyste zakończenie obozu harcerskiego. Na uroczystość przybyli przedstawiciele Komendy Chorągwi Ziemi Łódzkiej, Komendy Hufca — Łask, przedstawiciele władz terenowych, Koła Przyjaciół Harcerstwa, miejscowa ludność, no i oczywiście uczestnicy obozu.
Dobroń ma powód do dumy. Obóz szkoleniowo-wypoczynkowy zorganizowany przez miejscowy szczep harcerski, kierowany przez znanego tutaj działacza harcerskiego dh. F. Szczepanika zdobył I miejsce we współzawodnictwie obozowym w województwie łódzkim.
Harcerze z Dobronia wraz z harcerzami drużyny z Ksawerowa oraz z Przatowa rozbili swoje namioty w pięknej górskiej miejscowości — Piwnicznej w pow. nowosądeckim.
Na uwagę zasługuje fakt, że obóz był zelektryfikowany, a lekarz obozowy dr Kobza wraz z harcerzami zorganizował w okresie obozu bezpłatny punkt lekarski dla miejscowej ludności.
Piękna to była uroczystość. Przy herbatce, harcerskich pieśniach i zabawie szybko upływał czas.
Na nowo odżyły wspomnienia z pełnych przygód obozowych harców i zrodziło się postanowienie, że obóz na Mazurach w przyszłym roku będzie jeszcze lepszy. Serdecznie Wam tego życzymy, druhowie z Dobronia.
Ele.

Dziennik Łódzki 1958 nr 218

Rajd „Dziennika" po przetwórniach owocowo-warzywnych.
Są możliwości-ale...
Powódź owocowa trwa. Na punktach skupu nadal tłoczno, sznury chłopskich furmanek czekają na wyładunek owoców przed spółdzielniami ogrodniczymi i zakładami przetwórczymi... Tymi ostatnimi zajęliśmy się dzisiaj, aby przekonać się, czy „nieplanowany" tegoroczny urodzaj owoców, przetwórnie owocowe należycie wykorzystują, czy łodzianie zimą odczują „owocową powódź".
Odwiedziliśmy trzy zakłady, które w większości zaopatrują nasze miasto w przetwory owocowe.
W Dobroniu pod Pabianicami znajdują się duże spółdzielcze zakłady spożywcze „Witamina", zatrudniające ponad 100 ludzi. Dzienna produkcja „Witaminy" wynosi 5—7 tys. słoi kompotów.
"Witamina" zajmuje się przede wszystkim produkcją rożnego rodzaju kompotów owocowych oraz przecieru pomidorowego na koncentrat. Poprzez Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Hurtu Spożywczego spółdzielnia ta dostarczy na rynek łódzki ponad 300 tys. sztuk słoi kompotów (0,5 i 0,9 l).
-A co z produkcją dżemów, powideł, marmolad, soków —tak bardzo poszukiwanych zimą produktów?
-Otóż dotychczas spółdzielnia nie produkowała tych przetworów. Powód — asekuracja przed deficytem. Bo trzeba wiedzieć, że np. koszty produkcji zawierającego 60 proc. cukru jednego litra soku wiśniowego wynoszą 21,14 zł, a cena sprzedaży 16.62 zł. Różnica między kosztami produkcji dżemu (0.5 kg, słoik), a ceną sprzedaży wynosi 5 zł. Podobnie jest z powidłami i marmoladami oraz z przecierem pomidorowym. Dopiero w ostatnich dniach spółdzielnia otrzymała z Centralnego Związku Spółdzielni Pracy pismo gwarantujące dofinansowanie kosztów produkcji tych przetworów i już w IV kwartale „Witamina" rozpocznie ich produkcję. A było już tak, że np. w ub. roku wyprodukowano moszcze (soki surowe) na soki i trzeba było sprzedać je winiarni, ponieważ nie przydzielono dotacji na pokrycie deficytu.
Piętą Achillesową „Witaminy" jest brak opakowań. Co roku nasze huty szklane nie nadążają za potrzebami przemysłu, a punkty skupu opakowań wtórnych nie mogą tego zrekompensować. A cóż robić teraz w okresie szczytu? Motywacja przemysłu szklanego, że wielki tegoroczny urodzaj był... nie zaplanowany wydają się zbyt dziwne. „Witamina" gdyby posiadała odpowiednią ilość opakowań, mogłaby podnieść produkcję o 40 procent. (...)
Nasz rajd po przetwórniach owocowo-warzywnych, zaopatrujących Łódź w przetwory wykazał, że mimo dużych trudności, o których pisaliśmy, łodzianie zimą będą dobrze zaopatrzeni w przetwory owocowe.
LUG. LECH.

Dziennik Łódzki 1961 nr 188

12-letni chłopiec uratował
tonące dziecko
Do Wieruszowa nad rzekę ściąga w każdą niedzielę mnóstwo wycieczkowiczów. Są wśród nich również rodzice dzieci przebywających tu na koloniach PKP. Ubiegłej niedzieli jeden z chłopców z tej kolonii, Henryk Szczepanik wypoczywał nad rzeką z matką, która przyjechała do niego w odwiedziny. W pewnej chwili usłyszał krzyk tonącego dziecka.
Chłopiec nie namyślając się długo skoczył w ubraniu do rzeki i po kilku sekundach wydobył tonące maleństwo.
Bohaterski czyn chłopca zasługuje na pełne uznanie. Toteż słusznie otrzymał on pochwałę na porannym apelu kolonijnym. Henryk Szczepanik pochodzi z Dobronia Poduchownego k. Łodzi. Ojciec jego jest dróżnikiem w Dobroniu. (k)

Dziennik Łódzki 1962 nr 10

Na przykładzie Dobronia
W cieniu wielkiego miasta
swym poprzednim artykule pt. „Zdobywanie miasta"*) podkreślałem, że ekspansja ludności wiejskiej na miasto wywodzi się z przekonania, iż jest ono Mekką życia ułatwionego. Dziś wybrałem się na wieś, ażeby prześledzić, jak miejski styl życia, miejska kultura wpływa na świadomość mieszkańców wsi podłódzkich.
Odwiedziłem w tym celu Dobroń. Jest to wieś zamieszkała przez ok. 2 tys. osób, oddalona od Łodzi o jakieś 30 km i posiadająca z nią świetne połączenia komunikacyjne (kolej i autostrada). Skłonił mnie do tego wyboru fakt, że w ubiegłym roku studenci Zakładu Socjologii pod kierownictwem mgr Wacława Piotrowskiego prowadzili tam badania na temat wpływu wielkiego organizmu miejskiego na życie wsi podmiejskiej.
Należy przyznać, że wybór był trafny, aczkolwiek Dobroń nie jest w pełni typowym reprezentantem wsi podłódzkiej, ponieważ w przeciwieństwie do innych, wyróżnia się bogatym wewnętrznym życiem kulturalnym.
Istnieje tam 138-osobowy zespół artystyczny, w skład którego wchodzi: chór, balet, kapela i orkiestra. Zespół ten kierowany od trzech pokoleń przez ród Kabzów, integruje w pewnym sensie lokalną społeczność.
Jednak poza tą jedyną tradycyjną formą życia kulturalnego, Dobroń — jak przystało na wieś współczesną — stracił wszelką autonomię wewnętrzną, uzależnił się całkowicie od miasta. Świadczyć może o tym taka np. drobny fakt: nie tylko nie piecze się tam chleba w domu, w chlebowniku, ale nawet w samej wiosce nie ma piekarni; produkty piekarnicze przywozi się aż z Pabianic.
30 proc. mieszkańców wioski pracuje w Łodzi i w Pabianicach. Nie są to jednak wyłącznie popularni chłopi-robotnicy, ale także chłopi-inżynierowie, chłopi-urzędnicy, chłopi-rzemieślnicy, a więc ludzie pracujący dla miasta.
TYLKO SZEŚCIU POZOSTAŁO NA WSI
Młodzież dobrońska masowo kształci się w średnich szkołach zawodowych, mniej w wyższych. W ubiegłym roku na 60 siedmioklasistów, tylko sześciu pozostało na wsi.
Gospodarstwa dobrońskie są średnie, dominują wśród nich 5—6-hektarowe. Ponad 10-hektarowych w ogóle nie ma. Chłopi miejscowi prowadzą w związku z tym świadomą politykę samoobrony przed rozdrobnieniem rolnym. Dlatego też tylko jednego z synów przysposabia się do dziedziczenia, a reszta musi iść do miasta uczyć się zawodu. Wśród dziewcząt największym powodzeniem cieszą się szkoły krawieckie, gastronomiczne i handlowe, rzadziej pedagogiczne; wśród chłopców popularne są wszelkie szkoły techniczne, zawody takie, jak elektryk, ślusarz, spawacz, tokarz itp. Kilkanaście osób z wioski ukończyło w okresie powojennym studia wyższe.
Charakterystyczne jest jednak, że po ukończeniu szkoły niemal wszyscy wracają na wieś mieszkać, a do pracy wolą tylko dojeżdżać. Oczywiście niepokoić może fakt, że w ogóle mały odsetek młodzieży kształci się w szkołach rolniczych, a ponadto i to, że do prowadzenia gospodarstw przeznaczane są dzieci najmniej zdolne, przeważnie te, które w ogóle nie chcą się uczyć.
Tu właśnie spotykamy się z przemożnym wpływem miasta. Jeśli już wysyła się dziecko do szkoły, to nie po to, by powróciło „do gnoju", ale po to, żeby zdobyło kawałek lżejszego („miejskiego") chleba.
DLACZEGO WILLE, A NIE BUDYNKI GOSPODARCZE
Rzecz jasna, państwo popiera kształcenie się młodzieży chłopskiej. Jest to w jakimś sensie historyczna rekompensata. Idzie jednak o to, że w Dobroniu spotkałem lekarzy, inżynierów, chemików „własnego chowu", ale nie spotkałem ludzi z wyższym wykształceniem agronomicznym.
Wśród ludności wiejskiej przeważa pogląd, że uwolnienie się od ciężkiej pracy może się dokonać poprzez uwolnienie od pracy na roli. Natomiast nie spotkałem się w Dobroniu z poglądem, że uwolnić się od ciężkiej pracy można także poprzez mechanizację i modernizację rolnictwa. Sądzę, że dużą rolę do spełnienia mają w tym miejscu organizacje społeczne i polityczne, działające na wsi.
Wpływ miasta przejawia się w Dobroniu nie tylko w jakimś ustawieniu do zawodu i stosunku do pracy, ale także w cechach czysto zewnętrznych i pozornych, jak np. ubiór miejski, zachowanie, styl itp. Skutki owego wpływu zauważyłem także na przykładzie budownictwa wiejskiego. Szereg co bogatszych gospodarzy buduje piękne wille z garażami, z łazienkami, centralnym ogrzewaniem i innymi wygodami. Natomiast mniejszą wagę przywiązuje się do budynków gospodarczych.
MIEJSKIE ASPIRACJE
Pewien mit miasta, szczególnie głęboko zakorzeniony jest wśród młodzieży, która pragnie pozbyć się jak najszybciej „piętna" wiejskiego. Dlatego też w Dobroniu starzy nie są skorzy do przekazywania zbyt wcześnie ziemi swym dzieciom. Młodzież bowiem nie chce pracować na roli, ale natychmiast po dokonaniu podziału ziemi, sprzedaje spadek, buduje sobie wygodne wille, kupuje samochody, motory i migiem przeobraża się, ale nie w proletariuszy, tylko w drobnomieszczan. Takie są gołe fakty. Młodzież wiejska choruje na aspiracje miejskie i ciągnie do miasta. Dawniej była to życiowa konieczność, dziś jest to życiowa ambicja, dawniej migracja odbywała się w trybie degradacji na skutek zubożenia — dziś w trybie awansu społecznego.
Oczywiście zjawisko do dodatnich nie należy. Ale, niestety, to są koszty uboczne szybkiej industrializacji, przekształcania się Polski z kraju rolniczo-przemysłowego w kraj przemysłowo-rolniczy. Dotychczas te sprawy traktowano przede wszystkim od strony politycznej i ekonomicznej, a tymczasem niepostrzeżenie obok nich wyrosły skomplikowane dylematy społeczne, które też czekają na swoich lekarzy. Jeszcze czekają.
KAROL BADZIAK

Dziennik Łódzki 1969 nr 26

Kobieta zgilotynowana
w wyniku karambolu w Dobroniu
Kolejnym ostrzeżeniem dla kierowców, nie doceniających wagi maksymalnej ostrożności niezbędnej w czasie jazdy w obecnych warunkach, może być wypadek, jaki miał miejsce w Dobroniu w powiecie łaskim. W ub. wtorek, przejeżdżający przez Dobroń autobus marki „Jelcz", wpadł na łuku szosy w poślizg, potrącił ciężarówkę „Star" i wyhamował na poboczu. Z autokaru zaczęli wychodzić pasażerowie.
Jedna z pasażerek 67-letnia Irena Mik, stojąc w drzwiach, przyglądała się jak mężczyźni starają się wyprowadzić wóz z pobocza. W tym momencie, w tym samym miejscu w poślizg wpadł nadjeżdżający samochód-cysterna, a zaraz po nim osobowa „Skoda". Utworzył się karambol z czterech samochodów. Zderzenie to miało niezwykle tragiczne następstwa. Na skutek uderzenia, zatrzasnęły się drzwi autobusu, gilotynując wyglądającą kobietę.
W sprawie okoliczności wypadku wszczęto dochodzenie. Jedno nie ulega wątpliwości — niebezpieczny odcinek musiał być miejscem zaniedbanym przez służbę drogową, skoro wpadły na nim w poślizg aż trzy samochody. Karambol w Dobroniu był w roku bież. już 62 wypadkiem drogowym w województwie łódzkim.
W wypadkach tych zginęły 3 osoby, obrażeń doznało 43 osoby i uszkodzonych zostało 70 pojazdów.
M. Kr.

Dziennik Łódzki 1969 nr 115

"Dobroń" ma już 10 lat
Interesująca impreza regionalna odbyła się w ubiegłą niedzielę w Dobroniu w pow. łaskim. Tamtejszy zespół pieśni i tańca ziemi łaskiej, dobrze znany wszystkim mieszkańcom woj. łódzkiego i coraz częściej popularyzujący folklor ziemi łódzkiej w innych rejonach kraju — obchodził uroczyście swój jubileusz 10-lecia działalności.
W położonej 22 km od Łodzi wiosce, od kilku już pokoleń kultywowane jest wielkie umiłowanie folkloru. Wprawdzie stare zwyczaje regionalne, stroje ludowe nie są tu już zachowywane na co dzień (Dobroń jest bowiem wsią nowoczesną, silnie związaną z łódzkim okręgiem przemysłowym), ambicją jednak zarówno starszych jak młodszych mieszkańców Dobronia, jest gromadzenie i zabezpieczanie przed zapomnieniem autentycznego materiału folklorystycznego.
W czasie uroczystości jubileuszowej, zasługi wielu działaczy kulturalnych przypomniał prezes rady opiekuńczej zespołu — R. Chmielewski. W ciągu pierwszego 10-lecia działalności zespół „Dobroń" wielokrotnie wyróżniany był na konkursach i przeglądach. Zespół jest laureatem nagrody ministra kultury II stopnia, posiada Odznakę Tysiąclecia oraz Honorową Odznakę Województwa Łódzkiego. Odznaki Zasłużonego Działacza Kultury posiada także kilka osób z zespołu. Od lipca ub. roku działalność kulturalna zespołu prowadzona jest w wybudowanym ze środków spółdzielczości własnym klubie.
W czasie uroczystości jubileuszowej, na którą przybyli m. in. przedstawiciele władz wojewódzkich z sekretarzem KW PZPR — E. Gajewskim oraz gospodarze pow. łaskiego, zespół zaprezentował wspaniały koncert, na który złożyły się trzy opracowane przez choreografa J. Kikową oraz kierownika muzycznego J. Kaźmierczaka, obrazki regionalne, w tym tradycyjny dobroński siemieniec. Z okazji jubileuszu „Dobroń" otrzymał życzenia dalszej owocnej pracy dla regionu od centralnych i wojewódzkich instytucji kulturalnych. Nadeszły także gratulacje sekretarza Rady Państwa — J. Horodeckiego.
M. Kr.

Dziennik Łódzki 1969 nr 115

Podziwiamy folklor ziemi łódzkiej
Wspominaliśmy już o wielkiej paradzie folkloru ziemi łódzkiej, jaką będą organizowane w dniu 18 bm. występy laureatów Wielkiego Konkursu Folklorystycznego. Poprzedzające je eliminacje konkursowe wykazały, że wbrew pesymistom, folklor ludowy w woj. łódzkim jest nadal żywy. A co więcej — że po okresie niedoceniania stał się na nowo atrakcyjny, nie tylko dla ludowych wykonawców i zespołów artystycznych przy domach kultury, ale także dla szerokiej publiczności.
W niedzielnej imprezie wystąpi ok. 20 zespołów, nagrodzonych w eliminacjach oraz soliści. Na repertuar ich składają się atrakcyjne przyśpiewki, dowcipne gawędy, piękne tańce, muzyka i widowiska ludowe.
Ciekawostką programu będą fragmenty aż trzech różniących się od siebie wesel ludowych z ziemi łódzkiej i piękny obrzęd przędzenia lnu pt. „Kądziołki". Bardzo ciekawie zapowiadają się występy Zespołu Pieśni i Tańca Ziemi Łaskiej z Dobronia, w pięknym widowisku „Siemieniec", kapeli ludowej z Nowego Miasta i zespołu z Lipiec Reymontowskich, z fragmentami „Wesela Boryny" według powieści Wł. Reymonta. Niemniej atrakcyjny jest program zespołu „Piliczanie" z Tomaszowa Maz. i Białej Góry oraz szeregu innych zespołów i solistów z Wielunia, Kutna, Łęczycy, Warty, Zduńskiej Woli, pow. rawsko-mazowieckiego i innych. Wystąpią także w tryskających ludowym dowcipem gawędach popularni gawędziarze — K. Maurer, R. Bińczyk, K. Staniec i A. Domagała.
Niedzielne widowisko zapowiada się więc nader interesująco i wzbudziło duże zainteresowanie wśród mieszkańców Łodzi i woj. łódzkiego. Będzie ono godnym zakończeniem tegorocznej Łódzkiej Wiosny Artystycznej.
Występy odbędą się o godz. 11 i 15 w sali Teatru Muzycznego w Łodzi (ul. Północna 47/51).
(T. S.)

Dziennik Łódzki 1969 nr 128

W Dobroniu pow. Łask motocyklista Stanisław Malec zderzył się ze „Starem", doznając obrażeń ciała.

Dziennik Łódzki 1969 nr 165

Prowadząc motorower, A. Lasocki uderzył w Dobroniu pow. Łask w motocykl. Motocyklista A. Przybyłek i jego żona doznali ciężkich obrażeń ciała. 

Dziennik Łódzki 1971 nr 43

O godz. 20.30 na stacji kolejowej w Dobroniu pow. Łask pociąg pośpieszny potrącił 26-letniego Mariana W. (Kolumna), który poniósł śmierć.

Dziennik Łódzki 1972 nr 143

W Dobroniu podczas wyprzedzania wywrócił się jadący motocyklem Jerzy S. l. 36. Motocyklista, oraz jego żona, zostali poważnie poturbowani.

Dziennik Łódzki 1973 nr 295

Kronika wypadków
Wczoraj o godz. 16.20 w Dobroniu pow. Łask kierowca „Sana" FW 2055 Jan P. zam. w Osjakowie potrącił na przejściu dla pieszych Tadeusza K. (50 lat) zam. w Dobroniu. Pieszy poniósł śmierć.


Dziennik Łódzki 1974 nr 10

Kronika wypadków

Na stacji PKP Dobroń podczas wsiadania dostał się pod wagon Stanisław B. zam. w Kolumnie, który doznał urazów głowy i ogólnych potłuczeń. Przewieziono go do szpitala.


Dziennik Łódzki 1974 nr 43


Godz. 19 Dobroń pow. Łask. Kierowca "Jelcza" Czesław W. potrącił jadącego rowerem Ignacego G. Rowerzysta doznał bardzo ciężkich obrażeń ciała i przebywa w miejscowym szpitalu.

Dziennik Łódzki 1974 nr 177

Dobroń. Na skutek nieostrożnej jazdy motocyklista Ryszard M. uderzył w tył "Trabanta" IS 7770. Z obrażeniami przebywa w szpitalu w Pabianicach, (ch)

Na Sieradzkich Szlakach 1997/2


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza