-->

czwartek, 25 kwietnia 2013

Pyszków

Taryfa Podymnego 1775 r.
Pyszków, wieś, woj. sieradzkie, powiat sieradzki, własność szlachecka, 30 dymów.

Czajkowski 1783-84 r.
Pyszkow, parafia brzeznio (brzeźnio), dekanat warcki, diecezja gnieźnieńska, województwo sieradzkie, powiat sieradzki, własność: Pstrokonscy.

Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827 r.
Pyszków, województwo Kaliskie, obwód Sieradzki, powiat Sieradzki, parafia Burzenin, własność prywatna. Ilość domów 25, ludność 200, odległość od miasta obwodowego 2.

Słownik Geograficzny:  
Pyszków, w XVI w. Pyskowo, Pysskow, wś i fol. nad rzeką Zeglinną, pow. sieradzki, odl. 16 w. od Sieradza, gm. Barczew, par. Brzeźno. Wś ma 22 dm. i 405 mk. (z pust. Olszaki); fol. 7 dm. i 147 mk. (z fol. Staropole i Lipno); gospodarstwo folwarczne staranne. Dobra P. składały się w 1887 r. z fol. P., Lipno i Staropole, rozl. mr. 3271: fol. P. gr. or. i ogr. mr. 454, łąk mr. 194, past. mr. 8, lasu mr. 2507, nieuż. mr. 74, razem mr. 2787; bud. mur. 10, z drzewa 7; fol. Lipno gr. or. i ogr. mr. 166, łąk mr. 13, past. mr. 64, nieuż. mr. 7, razem mr. 250; bud. mur. 2, z drzewa 4; fol. Staropole gr. or. i ogr. mr. 225, łąk mr. 1, nieuż. mr. 8, razem mr. 234; bud. mur. 1, z drzewa 2; las urządza się. Wieś P. os. 60, z gr. mr. 295; wś Lipno os. 14, z gr. mr. 44. Jest to starożytna osada, jak o tem świadczą liczne cmentarzyska i wyroby kamienne (siekiery i dłuta), tu wykopywane. W XV w. niejaki Swyaszko (Świętosław), haeres de " Lypycze", mający na Charłupi i Pyszkowie, dziedzictwie jakiegoś Wincentego, pewną sumę, zapisał mansyonarzom w Warcie, których ufundował Jakub z Sienna, arcyb. gnieźnieński, 11 grzyw. rocznego dochodu z tej sumy zabezpieczonej na Pyszkowie i Charłupi. Wincenty miał prawo skupić ten czynsz za opłatą 165 grzyw. Łany kmiece w P. płacą dziesięcinę kanonii i prebendzie gnieznieńskiej, zaś plebanowi w Brzeznie tylko kolędę (Łaski, L. B., I, 412 i 420). Około 1559 r. dziedziczyli P. Tomasz syn Jana i Jadwiga z Pyszkowskich, małżonkowie Charłupscy. Od tych przeszedł w ręce Bużeńskich (h. Poraj) z Bużenina. Z tych około 1628 r. dziedziczył na Pyszkowie Jan Bużeński al. Gniewiecki. Dobra bużenińskie, złożone z Bużenina, Wielkiej Wsi, Strumian, Witowa, Prażmowa, Ligoty, Strzałek, Majaczewic, Szczawna, Woli Szczawińskiej, Biadaczewa, Barczewa, Pyszkowa, Lipna, Będkowa i Wólki Będkowskiej, przeszły do Pstrokońskich h. Poraj około 1637 r.; zaś w 1771 r. Magdalena Pstrokońska, ostatnia ze starszej linii, wniosła te dobra, będące podówczas w zastawie, w dom Korabitów Kobierzyckich, dotąd tu władających. W lasach P. w lutym 1863 r. był rozbity oddziałek ks. Makarego Drohomireckiego, który tu zginął. Br. Ch.

Spis 1925:
Pyszków, wś i folw., pow. sieradzki, gm. Barczew. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne wś 40, folw. 4. Ludność ogółem: wś 282, folw. 48. Mężczyzn wś 135, folw. 25, kobiet wś 147, folw. 23. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego wś 282, folw. 48. Podało narodowość: polską wś 282, folw. 48. 

Wikipedia:
Pyszków-wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie sieradzkim, w gminie Brzeźnio. W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa sieradzkiego. Ocalał dwór, zapewne z 2 poł. XVIII w. Murowany, parterowy z mieszkalnym poddaszem, częściowo podpiwniczony. Zbudowany na planie litery L. Zwrócony frontem na pd.-wsch. Krótsze skrzydło poszerzone od pd. z wydzieloną wieżą na planie kwadratu z 2 poł. XIX w. Piwnice sklepione płaską kolebką. Układ wnętrza dwutraktowy, na osi sień z dwubiegową klatką schodową. Na osi frontu płytki ryzalit z gankiem wspartym na 4 kolumnach i pilastrach, dźwigający trójkątny szczyt. Dach naczółkowy. Parafia utworzona w 1971 r. W 1988 r. bp Henryk Muszyński poświęcił kościół MB Królowej Polski zbudowany wg projektu arch. Mirosława Pasikowskiego na miejscu dawnej kaplicy. Według rejestru zabytków KOBiDZ na listę zabytków wpisany jest obiekt: pałac, pocz. XIX w., nr rej.: 583-XIII-45 z 11.06.1953

 1992 r.

Wieś Ilustrowana 1910 kwiecień 

  Wieś Ilustrowana 1911 kwiecień

  Wieś Ilustrowana 1911 kwiecień

  Wieś Ilustrowana 1911 kwiecień

Akta metrykalne (Parafia Brzeźnio) 1673

4. maja. Ja, Bonawentura Iskrzycki proboszcz Brzeźnia, ochrzciłem Stanisława, syna Urodzonego Pana Mikołaja Stokowskiego i Jadwigi, prawowitych małżonków z Wronska. Rodzicami chrzestnymi byli Adam Ligęcki prepozyt Buzin? i Urodzona Pani Ludwika Chlebowska na dzierżawie w Pyszkowie.

Akta metrykalne (Parafia Brzeźnio) 1694

6 listopada. Ja, Tomasz Józef Wulgeski proboszcz brzeźnieński, ochrzciłem dwoma imionami Marcin i Andrzej, syna Urodzonego Pana Mikołaja Mstowskiego i Zofii, prawowitych małżonków mieszkających w Pyszkowie. Rodzicami chrzestnymi byli Urodzony Pan dwóch imion Stanisław Michał Zapolski i Urodzona panna Konstancja Zapolska mieszkająca w Brzeźniu.

Akta metrykalne (Parafia Brzeźnio) 1703

8 lipiec
Wieś Pyszków
Ja, Tomasz Józef Wulpeski kapłan brzeźnia, ochrzciłem dwoma imionami Piotr i Paweł, syna Urodzonego Stanisława Pągowskiego i Zofii jego żony. Rodzicami chrzestnymi zaś byli Wielmożny Pan Albert Pstrokoński z Pyszkowa i Urodzona Anna Ruszkowska z Brzeźnia.

Akta metrykalne (Parafia Brzeźnio) 1711

Listopad
Pyszków.
29 tego samego. Ten sam, jak wyżej, ochrzciłem dwoma imionami Konstancja Salomea, córkę Urodzonego Pana Wojciecha Pstrokońskiego i Marianny jego żony. Rodzicami chrzestnymi byli Wielmożny Pan Jan Wolski i Wielmożna Urodzona Pani Helena Szałoska.

Akta metrykalne (Parafia Brzeźnio) 1713

Dwór pyszkowski.
8 kwietnia. Ten sam, ochrzciłem imionami Józef Antoni, syna Wielmożnego Pana Wojciecha Pstrokońskiego i Marianny jego żony. Rodzice chrzestni Jaśnie Wielmożny Pan Wojciech Pstrokoński stolnik sieradzki i Wielmożna Katarzyna Zapolska.

Akta metrykalne (Parafia Brzeźnio) 1715

Kwiecień
Pyszków.
Przewielebny Marian Wolski ochrzcił dwoma imionami, mianowicie Justyna i Katarzyna ze Sieny, córkę Wielmożnego i Urodzonego Pana Wojciecha Pstrokońskiego i Marianny jego żony. Rodzicami chrzestnymi byli Przewielebny Jakub Wylumski proboszcz brzeźnieński i Wielmożna Urodzona panna Justyna Zapolska. 12 tego samego.

Akta metrykalne (Parafia Brzeźnio) 1719

Pyszków.
21 września. Ten sam, ochrzciłem imieniem Mateusz, syna Mikołaja Myśliwczyka i Katarzyny jego żony, poddanych Wielmożnego i Urodzonego Pana Wojciecha Pstrokońskiego. Rodzicami chrzestnymi byli Paweł organista i Regina Czamerska z Brzeźnia.

Akta metrykalne (Parafia Brzeźnio) 1722

Pyszków
6 luty
Ten sam, jak wyżej, ochrzciłem Walentego, syna z nieprawego łoża poddanych Wielmożnego Pana Pstrokońskiego z Rudlic. Rodzicami chrzestnymi byli Józef Wenek i Ewa Jakuboszczanka z Pyszkowa.

Akta metrykalne (Parafia Brzeźnio) 1722

Pyszków
8 marca. Ja, brat Benedykt Dobrowolski z Zakonu św. Franciszka Braci Mniejszych Obserwantów, ochrzciłem Kazimierza, syna Mikołaja Myśliwczyka i Katarzyny jego żony, poddanych Wielmożnego Pana Wojciecha Pstrokońskiego. Rodzicami chrzestnymi byli Józef Wenek z Pyszkowa i Babara Kochowna z Brzeźnia.

Akta metrykalne (Parafia Brzeźnio) 1722

Nowa Wieś
14 czerwca. Ja, jak wyżej, ochrzciłem Władysława, syna Urodzonego Pana Aleksandra Ziółkowskiego i Urodzonej Pani Marianny jego żony. Rodzicami chrzestnymi byli Wielmożny Pan Jan Wolski z Barczewa i Wielmożna Panna Zofia Pstrokońska z Pyszkowa.

Akta metrykalne (Parafia Brzeźnio) 1722

Wrzesień
Pyszków.
14. Ja ochrzciłem Reginę, córkę Macieja woźnicy poddanego Wielmożnego Pana Alberta Pstrokońskiego z Rudlic i jego żony Marianny. Rodzicami chrzestnymi byli Paweł Górski organista brzeźnieński i Ewa Maraska z Brzeźnia.

Akta metrykalne (Parafia Dąbrowa Wielka) 1821 

Zapowiedź 2-ga
Roku 1821, 4 stycznia w niedzielę. My wikariusz parafii Dąbrowy Wielkiej, zastępca Urzędnika Stanu Cywilnego gminy Dąbrowy Wielkiej powiatu sieradzkiego i województwa kaliskiego, udawszy się pod drzwi .... zaszło przyrzeczenie małżeństwa między JW Łukaszem Kobierzyckim kawalerem pełnoletnim, radcą wojewódzkim kaliskim, dziedzicem dóbr Dąbrowy Wielkiej, Pyszkowa, Lipna, w dobrach Dąbrowy Wielkiej zamieszkałym, Ur. Michała Kobierzyckiego dziedzica dóbr Łykowa z Magdaleną z Pstrokońskich spłodzonym synem z jednej: a JW. Faustyną Wężykówną panną małoletnią lat ośmnaście mającą, zamieszkałą w Myjomicach i w gminie Myjomice w powiecie ostrzeszowskim, spłodzoną z Ur. Ksawerego Wężyka dziedzica zamieszkałego w Mroczynie i Marianny z Karśnickich z drugiej strony...

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1855 nr 134

(Ν. D. 3119) Sąd Policyi Poprawczej Wydziału Kaliskiego.
W d. 17 Lutego (1 Marca) r. b. znaleziono w pustej oborze we wsi Pyszkowie gminy Dąbrowa Wielka w Powiecie Sieradzkim ciało zmarłego chłopca mogącego mieć lat 12, z odzieży którego wnosić należy iż się trudnił żebraniną, z imienia i nazwiska oraz pochodzenia nikomu w tej wsi nie znany.
Wzywa przeto osoby któreby jaką wiadomość o wspomnionym chłopcu posiadały, iżby takową najbliższej Władzy lub w prost Sądowi naszemu udzieliły.
w Tyńcu pod Kaliszem dnia 12 (24) Maja 1855 r.
Sędzia Prezydujący, Radca Kollegialny,
Swierczyński.


Kurjer Warszawski 1858 nr 168

Towarzystwo Rolnicze w Królestwie Polskiem. — Podaje do publicznej wiadomości, iż w następstwie ogłoszonych w miesiącu Marcu r. b. konkursów, wyznaczone przez Towarzystwo nagrody, przyznane zostały przez Okręgowe, Powiatowe i Oddziałowe Delegacje osobom, których lista według kategorji nagród poniżej zamieszcza się: a) List pochwalny z dodatkiem pieniężnym Rs: 15, dla czeladzi, sług i rzemieślników wiejskich: 21) W Okręgu Sieradzkim: Wojciech Kaniewski, Leśnik z Pyszkowa.



Wiadomości z Pola Bitwy 1863 nr 4

W lasach Widawskich, pomiędzy Nową-Wsią i Pyszkowem, oddział Makarego Drohomireckiego miał potyczkę z moskalami (15 lutego). Naszych było 32, moskali 400 piechoty i 150 kozaków. Nasi bronili się po bohatersku , legło pięciu, pomiędzy nimi dzielnego serca i mężnego ramienia nieodżałowany dowódzca Makary Drohomirecki, wzór kapłanów ksiądz Jerzy z Rychłocic , malarz z Częstochowy, i dzielny młodzieniec Hauke, który śmiercią swoją chciał zatrzeć nie miłe wspomnienia pamięci swojego dziada; reszta oddziału cofnęła się i połączyła z innemi oddziałami.

Kurjer Warszawski 1874 nr 31


Z Sieradza donoszą nam między innemi: W dobrach Chojne, p. Dangel, założył w roku zeszłym plantację morwową, liczącą około l00,000 drzewek, w Złoczewie znowu p. Dobrowolski urządził ananasarnię, a w Pyszkowie p. M. Kobierzycki bażantarnię.  

Dziennik Warszawski 1872 nr 231

N. D. 6708. Rejent Kancelarji Ziemiańskiej w Kaliszu.
Po śmierci:  
6. Ferdynanda Hałaczkiewicza co do sumy rs. 234 kop. 20 na Wielgiej wsi Grzmiąca B. z okręgu Sieradzkiego w dziale IV Nr. 6 na dobrach Pyszkowie z okręgu Sieradzkiego pod Nr. 3 w Dziale IV co do rs. 1,800 na dobrach Branica z okręgu Szadkowskiego pod Nr. 29 w dziale IV rs. 1,500 wraz z rygorem w dziale III Nr. 13 na dobrach Dąbrówki z okręgu Sieradzkiego w dziale IV ad Nr. 6bbb. co do rs. 33 kop, 17 na dobrach Bukowcu z okręgu Sieradzkiego w dziale IV Nr. 3 rs. 1,800 na dobrach Woli Przatowej z okręgu Szadkowskim w dziale IV Nr. 2 rs. 4,500 na dobrach Dziadkowice, z tegoż okręgu w dziale IV Nr. 18 rs. 3,255 na dobrach Sędowie B. z okręgu Wartskiego w dziale IV Nr. 22 rs. 1,500 na dobrach, Woli Stryjowskiej z okręgu Szadkowskiego (…)
(…) otworzył się spadek do regulacji którego wyznaczony został termin przed podpisanym Rejentem na d. 30 Kwietnia (12 Maja) 1873 r.
Kalisz d. 19 (31) Października 1872 r.
Wilchelm Grabowski.

Kaliszanin 1874 nr 11


Z Sieradza donoszą nam między innemi: W dobrach Chojne, p. Dangel, założył w roku zeszłym plantację morwową, liczącą około 100,000 drzewek, w Złoczewie znowu p. Dobrowolski urządził ananasarnię, a w Pyszkowie p. M. Kobierzycki bażantarnię. W Sieradzu były z powodzeniem dwa bale na cel dobroczynny, a teraz ma być bal dziecinny. W skutek częstych pożarów, urządzoną została nocna straż. W Sieradzu zdarzają się nader częste kradzieże.

Kurjer Warszawski 1880 nr 285

Z wystawy sztuk i starożytności
(…) Zaczynamy nasze sprawozdanie od świata pogańskiego, bo najstarszy on na wystawie. Wcale poczesna liczba zabytków złożyła się na tę grupę.

Widzimy tu obok zwyczajnych, grubych, ładne, bogatych i charakterystycznych zdobień popielnice, wykopane w Pyszkowie pod Sieradzem. (...)

Kaliszanin 1881 nr. 37

We wsi PYSZKOWIE pod Złoczewem jest do sprzedania 200 sztuk skopów na zapas lub do chowu. Bliższa wiadomość na miejscu.

Kurjer Warszawski 1882 nr 234

P. J . Kobierzycki, właściciel Pyszkowa w sieradzkiem, uorganizował straż ochotniczą ogniową z włościan wyłącznie złożoną.
Straż ta licząca 80 członków, umundurowana i przyrządami ochotniczemi kosztem pana K. opatrzona, dała już kilka dowodów wysokiej swej użyteczności i... zręczności.

Do naśladowania!  

Gazeta Świąteczna 1882 nr. 95

Nowiny. Jeszcze zabiegłość jedna zacna i pomyślana dla ludzkiego pożytku; dziwimy się tylko, czemu z miejsca do nas nic o niéj nie napisano. Wiadomość o tém przychodzi z pod Złoczewa, położonego w powiecie Sieradzkim, my zaś w Złoczewie mamy gorliwego co do rzeczy publicznych obywatela Muchę, który nam ztamtąd nowin udziela. Od niego o tem nie mamy nic, więc podajemy tak, jak inne pisma donoszą. We wsi Pyszkowie, siedm wiorst od Złoczewa, dziedzic tamtejszy, p. Kobierzycki urządził straż ogniową, która całą okolicę od wielkich strat przy pogorzelach ochrania. Składa się straż ta z ośmdziesięciu ludzi, a wchodzą do niéj nie tylko oficjaliści i służba dworska miejscowa, ale i zuchy chłopaki z przyległych wsi. Nie jest ona umiejscowiona w Pyszkowie tylko, ale ma cztery oddziały, każdy zaś oddział we wsi innej jest pomieszczony, z narzędziami, zaprzęgiem i wszystkiem tem, co do ratunku trzeba. Każdym oddziałem kieruje kto inny, to jest trzyma nad nim komendę przy wyjeździe i przy niesieniu pomocy, a co dzień należy do niego dogląd, żeby wszystko było w porządku. Głównym naczelnikiem jest sam p. Kobierzycki, a ma zapewne i zastępcę na ten wypadek, jakby się zdarzyła pogorzel pod nieobecność jego. Sam też p. Kobierzycki i własnym kosztem sprawił jedną wielką sikawkę, sześć pompek mniejszych, trzy beczki do wody, ośm bosaków, topory, wiadra, łopaty, - słowem to wszystko, co jest niezbędne dla ratunku przy pogorzeli. Zajął się p. Kobierzycki urządzeniem straży tak umiejętnie i z usilnością taką, że w krótkim czasie prostych chłopów tamtejszych wykierował na dobrych strażaków ogniowych. Mieliśmy dowód tego niedawno, przy dwóch pogorzelach we wsi Dąbrowie, gdzie straż pyszkowska wielkie oddawała usługi; uratowała ona część siana i to z palącej się już sterty, oraz przerwała ogień od przejścia na inne budowle, z objętych płomieniem stodół włościańskich. - „Takich straży więcéj, mówi piszący ztamtąd, - a mniéj klęsk będzie od ognia, któremu tak często podlegają wsie nasze." - Aż miło posłuchać o takiéj zabiegłości! To już prawdziwie po obywatelsku rzecz obmyślana i daj to Boże, żebyśmy z innych okolic posłyszeli to samo. Winszujemy tymczasem dobrego przykładu p. Kobierzyckiemu, zuchom strażakom jego i wszystkim wsiom, które się przyłożyły do utworzenia straży. Żeby nieść pomoc skuteczną przy pogorzeli, mało tego, że się na czas stanie z ratunkiem; lecz wiedzieć jeszcze potrzeba, jak użyć gotowej siły i gotowych narzędzi, a każdy taki strażak powinien wiedzieć znowu, jak ma wykonać komendę. Otóż i co do tego, odbywa się tam zwoływanie straży, wszystkich części razem, i z ludźmi idzie przytém taki mustrunek, jak żeby to było naprawdę przy ogniu. Chłopaki nawykają do zręczności i wprawy; gdzie z pomocą pojadą, to nie napróżno. Mają także i umundurowanie swoje, które uboższym p. Kobierzycki posprawiał. Chcielibyśmy wiedzieć o nazwiskach tych gospodarzy z Pyszkowa i innych wsi, którzy najwięcej dopomogli przy urządzeniu straży, oraz tych znowu, co są naczelnikami części, jak i o nazwiskach zuchów strażaków, którzy się odznaczyli najwięcéj przy ogniu w Dąbrowie. Chcemy te ich nazwiska wydrukować w Gazecie, żeby wszyscy wiedzieli na cały kraj, co to za poczciwości ludzie teraz są u nas. Jak się pokaże gdzie taki, to o nim powiedzą: - „O, patrzaj!.... to Pyszkowianin". Prosimy p. Muchę w Złoczewie o ich nazwiska.

Kaliszanin 1882 nr 102

Ze Złoczewa. We wsi Pyszkowie p. Józef Kobierzycki urządził czytelnię dla założonej tamże przez niego straży ogniowej. Czytelnia ta składa się z 110 dziel przystępnej dla włościan treści. Pan J. K. na ten cel umyślnie kazał umeblować dwa pokoiki, z których w pierwszym zbierają się strażacy, a nawet i inni włościanie i słuchają co niedzielę i święto przez kilka godzin czytanych im książek przez dowódzcę straży p. Witolda Biernackiego, w drugim zaś pokoiku mieści się szafa z książkami do czytania i książki do zapisywania nazwisk wypożyczających je do domu. Ponieważ nie wszyscy strażacy umieją czytać, zatem 8 umiejących, obowiązało się podczas wie­czorów zimowych pełnić funkcję lektorów.
X. kanonik z Brzeźnia ofiarował także kilka książeczek dla czytelni i wspólnie z p. Kob. stara się o umysłowy rozwój kmiotków.
Wiadomością powyższą dzielę się z sz. redak­cją, sądząc, że ona godną jest rozgłosu, aby inni, którzy nie wiedzą nieraz jak użyć grosza, poświę­cili go na taki lub podobny temu cel. Więcej ludzi dbających o oświatę ludu wiejskiego, więcej usiłowań o ulepszenie ich zaniedbanego moralnego ustroju, a mniej będzie pijaństwa, kradzieży i innych czynów niegodnych człowieka. Wtenczas tylko spodziewać się będziemy mogli wierności, przywiązania i posłuszeństwa od swych podwła­dnych, jeśli tak przykładnie o nich myśleć bę­dziemy. Leonard Żak.

Zorza 1883 nr 27

X Przykładna gmina. Niedawno urządzono straż ogniową we wsi Pyszkowie w Sieradzkiem. Dziedzic téj wsi p. Kobierzycki widząc użyteczność téj straży ochotnićzéj zwiększył jéj grono. — Lecz to nie wszystko, ochotnicy straży Pyszkowskiej obowiązali się w czasie wolnym kształcić swe umysły przez czytanie książek odpowiednich i pożytecznych. Na przedstawienie bowiem swego naczelnika, aby zamiast na próby i ćwiczenia gimnastyczne, które z powodu chłodnej pory lub deszczu odbywać się nie mogą, uczęszczali do odpowiednio urządzonej przez gminę czytelni i sami obznajmiali się z treścią pism i dzieł ludowych, z ochotą przystali. Posiadający początkowe wyksztnłcenie zobowiązali się czytać kolejno książki w naznaczone wieczorem godziny w obec swych towarzyszów, a nawet uczyć bezinteresownie nie umiejących czytać. I oto z biblioteczki czyli czytelni ludowej niedawno założonej w gminie chętnie korzystał ludek...
Co do saméj straży, to zaznaczamy, że składa się ona z ośmdziesięciu ludzi, a wchodzą do niéj nietylko oficyaliści i służba dworska miejscowa, ale i chłopaki z przyległych wsi. Nie jest ona umiejscowiona w Pyszkowie tylko, ale ma cztery oddziały, każdy zaś oddział w innej wsi jest pomieszczony, z narzędziami, zaprzęgiem i wszystkiem tem, co do ratunku potrzeba. Każdym oddziałem kieruje kto inny, to jest trzyma nad nim komendę, a przy wyjeździe i przy niesieniu pomocy codzień należy do niego doglądać, żeby wszystko było w porządku. Głównym naczelnikiem jest sam pan Kobierzycki, który własnym kosztem jedną wielką sikawkę, sześć pompek mniejszych, trzy beczki do wody, ośm bosaków, topory, wiadra, łopaty,— słowem to wszystko co jest niezbędne dla ratunku przy pogorzeli. Zajął się p. Kobierzycki urządzeniem straży tak umiejętnie i z usilnością taką, że wkrótkim czasie prostych chłopów tamtejszych wykierował na dobrych strażaków ogniowych. Dowód tego był niedawno przy dwóch pogorzelach we wsi Dąbrowie, gdzie straż Pyszkowska wielkie oddawała usługi; uratowała ona część siana i to z palącéj się już sterty, oraz przerwała ogień od przejścia na inne budowle, z objętych silnym płomieniem stodół włościańskich.

Gazeta Świąteczna 1883 nr. 100

Nowiny. Czytelnia Wiejska. Kilka tygodni temu, w numerze 95 Gazety była podana wiadomość o straży ogniowej wiejskiéj, urządzonéj przez dziedzica dóbr Pyszkowa pod Złoczewem w gub. Kaliskiej,-a teraz znowu z wielką przyjemnością dzielimy się z czytelnikami naszymi tém, co nam donosi z tejże okolicy pan Mucha. Oto właściciel Pyszkowa, pan Kobierzycki, zachęciwszy już ludzi dworskich i włościan z okolicy do łączenia się dla wspólnéj obrony od ognia, i do ratowania nieszczęśliwych dotkniętych tym strasznym żywiołem, następnie pomyślał o dopomożeniu tak podwładnym swojim, jako też i sąsiadom, w oświacie-i dał im wszystkim sposób spędzania wolnego czasu przyjemnie a pożytecznie. Zakupił on na początek 110 książek odpowiednich oraz gazetę i przeznaczył w swym dworze dwa pokoje stosownie urządzone na czytelnię. Schodzą się do téj czytelni w każdą niedzielę i święta po południu wszyscy strażacy, oraz wielu włościan nie należących do straży-i czytają różne rzeczy lub słuchają, jak któś na głos czyta. Przytém strażacy mają ten przywilej, że mogą książki wypożyczać do domów. Księgozbiór powoli wzrasta kosztem samego dziedzica, a w pomoc mu przychodzi proboszcz z parafji Brzeźno, który także kilka dzieł ofiarował. Od niedawna ta czytelnia istnieje, bo dopiero 12-go listopada została otwarta, a już błogosławione jéj skutki są widoczne. Nikt teraz w święto nie zobaczy Pyszkowiaka w żadnéj karczmie, a o kradzieżach leśnych nie słychać wcale. Pięknie to świadczy o ludzie tamtejszym, bo widać, że dobre ziarno na poczciwy grunt trafiło, kiedy tak prędko taki plon wydaje. Sam też dziedzic czuje się pewnie szczęśliwym, widząc życzliwość dla siebie w swych sąsiadach i większą staranność w wypełnianiu obowiązków ze strony podwładnych. Warto doprawdy powtórzyć tu słowa donoszącego nam o téj czytelni pyszkowskiéj p. Muchy. Oto jak mniéj-więcéj on pisze: „Przykład pana Kobierzyckiego powinien zachęcić i innych, aby poszli jego śladem i na podobnież szczytny cel użyli cząstki swego grosza. Bez wielkiego kosztu można o wiele podnieść w oświacie tych, którzy nie mają innej sposobności nauczyć się czegoś. Niepotrzeba na to ani poświęcenia się, ani dużego majątku, ale tylko oddania dla dobra bliźnich kilku chwil wolnych od czasu do czasu, oraz odrobiny zaoszczędzonego od zbytków grosza. Róbmy tak, jak dziedzic Pyszkowa, a nie będziemy narzekali na błędy współbraci naszych. Dopomóżmy im tylko wydźwignąć się z ciemnoty, a oni, ujrzawszy lepszą drogę wskazaną im przez nas, pójdą po niéj i dozgonnie wdzięczni nam za to będą. -Niejeden może powie, że jego podwładni czytać nie umieją; aleć dziś znajdzie się wszędzie choć jeden taki, co czytać umie, i każdy może zaprowadzić znowu u siebie to, co zaprowadzono w Pyszkowie. Oto znalazło się tam ośmiu ochotników, a mianowicie: Marcin Sztolcman, Józef Stępiński, Walenty Siemieński, Ludwik Nowakowski, Józef Węcek, Ignacy Zaborowski, Józef Zborowski i Józef Gertner, z których każdy podjął się dopomagać w wieczory zimowe czterem strażakom w nauce czytania i pisania. (Używają też oni zapewne przytém książek, ułatwiających taką naukę, czyniących ją pożyteczniejszą, szybszą i nawet możliwą dla samouków). Szczęść Boże tak zacnym usiłowaniom. Czytelnia w Pyszkowie została oddana przez jej założyciela pod zarząd Witolda Biernackiego, który także przewodniczy strażakom w śpiewach. Oto bowiem piętnastu Pyszkowiaków, do straży ochotniczej należących, nauczyło się śpiewać i, poczynając od trzech króli, mają zbierać się co niedzielę i święto na chórze w kościele parafjalnym w Brzeźnie, aby swém pieniem towarzyszyć nabożeństwu.- Wypada też wspomnieć, że kościół w Brzeźnie został niedawno odnowiony staraniem proboszcza księdza Pawlikowskiego i pana Andrzeja Olszewskiego, a włościanie z parafji chętnie składali na tę odnowę po kilkanaście złotych.

Kurjer Warszawski 1883 nr 258


— Wystawa starożytności w Sieradzu urządzona staraniem dra Stanisławskiego na cele dobroczynne, o której już donosiliśmy, otwartą być ma w dniu 6-ym b. m. Najwięcej okazów dostarczyła okoliczna osada Pyszków. O samej wystawie nie omieszkamy w swoim czasie zawiadomić czytelników naszych.  

Kurjer Warszawski 1883 nr 274

= Jeszcze o wystawie sieradzkiej.
Korespondent nasz, p. W. M., w dalszym ciągu opisu wystawy sieradzkiej przytacza następujące szczegóły o dziale wykopalisk i zbroi.
Umieszczono je w mniejszej sali, przedzielonej łukiem, na czterech długich stołach.
W grupie wykopalisk zwraca szczególną uwagę zbiór p. Stawiskiego z Podłężyc, obejmujący strzałki krzemienne, siekierki, żelazce do grotów i inne drobiazgi, jak paciorki, bransolety, szpilki.
Urny dobrze przechowane, łzawnice, kafle starożytne z okolic Praszki, młotki, naramienniki znalezione w Pieczyskach pod Grójcem, szczyty, czekany itd. stanowią interesującą mozajkę przedhistorycznych okazów.  
W liczbie wystawców tego działu spotykamy prof. Przyborowskiego i p. Kobierzyckiego z Pyszkowa.
Na czwartym stole umieszczono sześć napierśników stalowych, jeden z nich z koroną i monogramami A. R . pochodzi ze zbrojowni Augusta II-go.
Do zbroi wypada zaliczyć dwa szyszaki, naramienniki, ostrogi, pistolety, pięknie przechowany egzemplarz szabli „batorówki" z r. 1575-go (wł. p. Kożuchowskiego), puginał ofiarowany w r. 1812-ym jenerałowi Wybranowskiemu pod Moskwą przez marszałka Duroc, sajdak turecki z pod Wiednia i szablę z czasów Napoleona I-go.
Kilka koszulek drucianych, rzęd na konia w ogniu pozłacany, karabele, kordelasy i kindżały wypełniają dość okazale przedstawiający się dział broni starej.  

Gazeta Kaliska 1893 nr. 76

(we wsi Będziechowie, w pow. tureckim, 5-letnia dziewczynka Józefa Janaszkiowicz, skutkiem zapalenia na sobie ubrania, zmarła nazajutrz;) dnia 13-go we wsi Pyszkowie, w pow. sieradzkim, uległ podobnemuż losowi i z tej samej przyczyny 4-letni Michał Błaszczyk.


Kurjer Warszawski (dodatek poranny) 1898 nr 53

+ Piorun. Z pow. sieradzkiego, gub. kaliskiej piszą do nas: We środę, dnia 19-go b. m., we wsi Pyszkowie między godziną 2 a 3-cią po południu podczas zawiei śnieżnej padł piorun, i poczynając od pierwszego z brzegu domu, przeleciał przez wszystkie prawie chaty, druzgocąc okna i sprzęty domowe. W pierwszem domu wpadł oknem, oparzył dwie przędzące len kobiety, wpadł do następnego domu i tak doszedł do karczmy, tam przeleciał dwie izby i wybiwszy w komorze otwór, przeleciał na drugą stronę ulicy, gdzie również wybiwszy szybę przeleciał na linję domów od strony lasu za stawem i tak samo powybijał szyby. Przeleciawszy wreszcie ponad stawem wpadł do dwóch murowanych domów i znikł. W drodze swojej piorun nikogo nie ranił, nikogo nie zabił i nie zapalił na szczęście żadnej strzechy. Wypadek ten wywarł straszne wrażenie na wieśniaków.

Gazeta Kaliska 1902 nr. 43

Dom. Pyszków. poczta Złoczew. ma do sprzedania 500 kóp zarybku karpi.

Gazeta Kaliska 1906 nr 263

Majątek Pyszków, poczta Złoczew, pow. sieradzki, ma do sprzedania: około 500 kóp zarybku karpi, wielkości 7 do 10 sztuk na funt, i parę set kóp mniejszych. Reflektanci mogą się zgłaszać pod powyższym adresem. Zarządzający A. Sommerfeld.

  Wieś Ilustrowana 1911 kwiecień

Dopiero zbaczając ku zachodowi trafiamy na wieś Będków, przeważnie lesistą w dobrej glebie i dobrze zagospodarowaną własność p. Stefana Korab Kobierzyckiego, która tuż graniczy z Pyszkowem tegoż właściciela. Do połowy XVII tego wieku rodowa posiadłość Porowskich później Pstrokońskich, Wężyków Osińskich i Kobierzyckich. Pyszków i Lipno 70-kilkowa włókowa posiadłość, przeważnie pokryta lasami, ma piękny pałac postawiony w połowie zeszłego wieku przez Michała Korab Kobierzyckiego i 4-włokowe gospodarstwo rybne prawidłowo prowadzone, ongi dziedzictwo Pyszkowskich, od połowy XVI w. Burzeńskich i następnie jednego z nimi rodu z Pstrokońskich z Burzenina. Upamiętniony w r. 1629 (1) za czasów dziedzictwa Hieronima Burzeńskiego i małżonki jego Zofii z Rożnów najazdem, który szeroko zasłynął w województwie sieradzkiem, bo w czasach względnego jeszcze ładu Rzpitej, a niesłychanym gwałtem był powodem śmierci Hieronima Burzeńskiego. Pozwólmy żałosnemi słowy pozostałej wdowy choć w skróceniu opowiedzieć krwawe dzieje chwili: "Niepomnąc na surowość prawa pospolitego i domu szlacheckiego obwarowane bezpieczeństwo" napadli ur. Porowscy z Będkowa i inni "zebrawszy ludzi kupę swawolnych i infamisów, do dwóchset vi et violenter manu armata z rozwionioną chorągwią z trąby i bębny z hakownicami i śmigownicami... z Niedzieli 1-szej po św. Andrzeju na Poniedziałek godzin 4 przededniem na dwór Piskowski" i "najpierw konie zabrali ze stajni i stajnię zapalili... a po takowym ogniu wszystką potęgą, z wielkim hukiem i strzelaniem gestem na dwór nastąpiwszy wrota wyłamali... małżonka jej pojmali (1) Sir. Castr. Relat. K. 18 f. 91. skrępowanego jedni obuchami bili, drudzy różne rany tłuczone... onemu zadawszy i dom protestanta skrwawiwszy... zranionego na wóz wziąwszy strażą opatrzyli..., a protestantkę pojmawszy... uwięzili i słowy obelżywemi lżyli. Zaczem do izb, komór, komnat, skrzyń się rzucili i zrabowali wszystko złoto, srebro, klejnoty, szaty ect., a na ostatek obory, gumna, stodoły, spichlerz i inne podpalili, a protestantkę nahajką przeciąwszy puścić kazali". Dołączony do protestu regestr pobranych ruchomości dodaje, że w kobylarni zgorzało klaczy 90 w stodołach siana wozów 200 przyczem zabrali koni szpakowatych 7, które kosztowały złp. 3,000, klacz gniadą Turską valoris złp. 800, źrebca cisawego 3-letniego valoris złp. 300, 2 źrebce dropiate valoris złp. 300, 2 gniade valoris złp. 200, w gotówce 6,000 złp., a także złote łańcuchy, manele, pierścienie, czary, rozturchany złociste, złotogłów, kobierce Andziarskie, Tureckie, kilimy Perskie i t. d. Z protestacji Burzeńskiej widzimy, że Hieronim Burzeński prowadził tu hodowlę koni, którą umożliwiały liczne łąki w tych dobrach. W połowie XVII w. przechodzi Pyszków do drugiej linji Burzeńskich zwanej Pstrokońskimi z Burzenina, gdy znakomity obywatel z czasów króla Michała i Jana III Spytek z Burzenina Pstrokoński kasztelan brzesko-kujawski wedle Pawińskiego 12-stokrotnie poseł na sejmy z województwa brzesko-kujawskiego i kilkakrotny z sieradzkiego skupia w swej osobie wszystkie dobra Burzeńskie i inne klucze i rezyduje na zamku w Burzeninie. Tegoż syn biorąc działem Pyszków zakłada tutaj swą rezydencję i tutaj-to w dn. 4 września 1710 r. (1) Wojciech z Burzenina Pstrokoński, stolnik i marszałek województwa sieradzkiego, datuje swe uniwersały do obywatelstwa sieradzkiego w czasie zamieszek krajowych. W połowie zaś XVIII w. drogą wiana dostaje się Pyszków, wraz z innemi Burzeńskiemi dobrami, od Pstrokońskich w dom Kobierzyckich, w których posiadaniu dotąd pozostaje. Wśród lasów i moczarów na wzgórzu stoi krzyż otoczony schludnem ogrodzeniem — to mogiła poległych tu w r. 1863: księcia Makarego Drohomireckiego, młodziutkiego 16-letniego Haukego, syna znanego jenerała, księdza Janego proboszcza brzykowskiego i malarza Pawłowskiego, niezapomniana dotąd i jako miejsce pielgrzymek nawiedzana i ozdabiana corocznie kwieciem łąk naszych.


Łowiec Polski 1912 nr 3

Dnia 9 i 10 stycznia odbyło się polowanie w lasach Pyszkowskich gub. kaliskiej, u p. Stefana Kobierzyckiego; w 14 flint ubito ogółem: 107 zajęcy, 2 lisy, 7 cietrzewi, 1 rogacza, 8 kuropatw i 2 dziki. Królem polowania był p. Jan Nieniewski, mając na rozkładzie 17 sztuk.


Leśnik Polski 1913 nr 7-8

Lista członków Wydziału Leśniczego C. T. R. i wpłacone przez nich sumy.
Kobierzycki Pyszków, p. Złoczew, za r. 1913—2 rb. 25 kop.

Ziemia Sieradzka 1919 nr 29  lipiec

Ze wspomnień starego strażaka. Lat czterdzieści mija, jak w całej Polsce powiał świeży prąd żywiołowy organizacji straży ogniowych ochotniczych. Gdy w zaborze austrjackim każde miasto, każda większa wieś siliła się, aby powołać tę instytucję do życia, zabór rosyjski, pod twardą ręką generała Hurki jęczący, zaledwie w miastach gubernialnych i gdzieś niegdzieś powiatowych pomyślał o tej obywatelskiej służbie nie z niechęci, lecz zrażony przeciwnościami, jakie na każdym kroku władze opiekuńcze strażom stawiały, widząc w nich przyszłe kadry "polskiego miatieża". Miał Sieradz już wówczas swoją dzielną straż ogniową pod wodzą K. Trąbczyńskiego i prezesurą niezapomianego dr. Józefa Stanisławskiego w r. 1880; silił się i Złoczew, by posiąść takową pod energiczną ręką aptekarza Nowierskiego, ale wsie ziemi Sieradzkiej cicho i obojętnie patrzały sennemi oczyma, z niedowierzaniem kiwając głowami, azali to nawet godziwe ratować to, co ręka Pańska na zagładę skazała, uderzywszy piorunem swego gniewu. Wśród takich okoliczności powrócił młody panicz z dalekiej akademji rolniczej w Galicji, aby spocząć na chwilę po trudach w ojczystem gnieździe, a napatrzywszy się w Dublanach pod Lwowem na działalność i pożytek, jaki straż ogniowa przynosiła, wystąpił do rodzica z propozycją zorganizowania w Pyszkowie, gm. Barczew, straży ogniowej ochotniczej. Rodzic był powolny i rozumiał wagę propozycji, a że sikawka była na miejscu, majstrzy pod ręką, drzewa nie brakowało, a żelazo było na składzie — szybko myśl w czyn się zamieniła. Znalazły się beczki, wóz rekwizytowy, dwie sikawki, bosaki, topory, pasy, kaski i bluzy, a młodzież folwarczna ochoczo stanęła w którąś pogodną niedzielę do apelu, dumna z włożonych na nią nowych obowiązków. Zjawiła się nawet trąbka do sygnałów, a sygnaliści Bartnicki i Rybacki — i zagrzmiał Pyszków nieznanym dawno rozgwarem, przypominającym r. 1863, kiedy oddziały generała Taczanowskiego rozłożyły się w podwórzu i dworze, tworząc barwny i niezapomniany obraz radosnych nadziej gwarnej i szumnej poezji życia ówczesnej młodzieży. Niedziela za niedzielą w porze popołudniowej brzmiało komendą i sygnałami strażackimi obszerne podwórze dworskie, zbudowano wieżę dla ćwiczeń, ustanowiono dyżur nocny dla ludzi i koni, a każda krwawa łuna w okolicy była sygnałem ruchu i czynu. Z przybyciem do Pyszkowa Witolda i następnie Juljana Biernackich, studentów uniwersytetu warszawskiego, nowe wstąpiło życie w organizację straży. Witold Biernacki — muzykalny i obdarzony ładnym głosem — tworzy w krótkim czasie chór strażacki, który w niedzielę zjawia się w Brzeźniu w kościele i wykonywa przy akompaniamencie organów pieśni religijne ku zdumieniu parafjan, którym poczciwy ksiądz K. Pawliński, proboszcz miejscowy i kanonik kaliski, od używanego przysłowia "psia wełna" zwany, tłomaczył z ambony, co to zacz ci śpiewacy i jaki jest pożytek ze straży ogniowej. Juljan Biernacki pomaga do założenia czytelni i biblioteki strażackiej, w której wieczorami zbiera się młodzież wiejska i czyta bądź słucha czytanej głośno "Gazety Świątecznej" lub książki pożytecznej z dziedziny historji polskiej, rolnictwa i chowu bydła. Raz po raz spotykając się, Straż Pyszkowska rywalizuje ze Strażą Sieradzką lub Złoczewską w pracy i uczestniczy w poczęstunku po pracy, wszystko to stwarza atmosferę miłą i serdeczną, a śpiewy narodowe, ludowi nieznane, śpiewane podczas powrotu od ognia, wbijają się w pamięć uczestników i pozostawiają niezatarte wspomnienia. Z śmiercią rodzica panicz obejmuje administracją majątku i rozszerza zakres czynności straży ogniowej, dołączając do niej lokalne oddziały jeszcze pięciu folwarków, a wślad zatem przyłączają się ochotnicy z Barczewa, Stefanowa i Ręszewa, którzy chodzą w niedzielę do Pyszkowa na ćwiczenia, a w razie pożaru dążą tamże, by wsiadać na wozy lub konie i spieszyć do pracy. Zdarza się nawet, że zamknięty w kozie gminnej młody strażak ze Stefanowa, usłyszawszy trąbki alarmowe, wybija dziurę w glinianej ścianie kozy i dopada sikawki, przejeżdżającej przez Barczew. Rzeka Warta nie stanowi przeszkody dla oddziału z Bogumiłowa, który, wziąwszy przewodnika z Chałupek, przeprawia się w czasie burzy przez takową, śpiesząc do pożaru w Piaskach. Ogień w Rudlicach, do którego pośpieszyła Straż Pyszkowska wraz z Złoczewską, — wspólny powrót i koleżeński poczęstunek w Złoczewie zachwyconemu miejscowemu nauczycielowi nasunął myśl, by w "Gazecie Świątecznej" oddać hołd tej pierwszej straży ogniowej wiejskiej. Skutek był niespodziewany i ujemny. Czujne organa zwierzchniej władzy w Warszawie zostały przerażone tą korespondencją. Jakto? — tam w zapadłym kącie ziemi Sieradzkiej działa jakaś straż ogniowa, niezatwierdzona przez władzę?— czynna jest czytelnia i biblioteka? Okropność! Zapytana władza powiatowa dostaje potężnego nosa za jej krótkowzroczność, spada na niewinną bibliotekę i czytelnię rewizja żandarmów, nie mniej — zjeżdża do Pyszkowa naczelnik straży ziemskiej Peker, spisuje katalog biblioteki, zamykając takową, i pod surową odpowiedzialnością nakazuje właścicielowi majątku rozwiązać straż ogniową. Daremnie w prośbie do naczelnika powiatu i następnie gubernatora przedstawiano korzyści, jakie straż przynosiła — wyrok był nieodwołalny, poufnie zaś poradzono, by udać się do generał-gubernatora Hurki, a może "Jego wysoko prewoschoditielstwo da razrieszenie" i wszystko będzie dobrze, zastrzegając jednak, że o bibliotece i czytelni trzeba zapomnieć, boć to przecie sam kurator Apuchtin poruszył tę kwestję.. Wybrał się tedy młody naczelnik straży do Warszawy i z W. Biernackim poczęli deptać po urzędach, aby ocalić byt straży ogniowej. Zaczęto od Kornilowa, zarządzającego kancelarją gen.-gubernatora, z którym odbyto konferencje i złożono podanie o posłuchanie u Hurki. Wyfrakowani delegaci stanęli u progu zamku naszych "królów" i wśród szpaleru czerkiesów przeszli do podłużnej sali poczekalnej, gdzie już wielu interesantów oczekiwało swej kolei, ustawiwszy się skromnie pod ścianami. Wtem podbiegł jakiś dyżurny urzędnik, a dowiedziawszy się, że to "pomieszczik" ma sprawę, przeprowadził delegatów do wielkiej sali i polecił zająć miejsce. Barwny tłum przechadzał się w tej sali: generałowie, dygnitarze świeccy., obwieszeni suto orderami, popi długobrodzi i długowłosi — wszyscy tworzyli zespół ciekawy i oryginalny, a wśród nich kręcili się urzędnicy, przybrani we frakach o złotych guzikach, lub służba carska, zdobna w szerokie lampasy, na których widniały dzierzące złotem dwugłowe orły. Do delegatów na sali przysunął się znów młody urzędnik z zapytaniem, w jakiej sprawie przybyli, i odebrał z rąk ich podanie, które począł czytać, gdy zaś doszedł do punktu, gdzie napisano, że na urządzenie straży ogniowej wydano przeszło 2,000 rb. uprzejmie się uśmiechnął i rzeki: "Proszu Was, gospoda, sadities!" Dłuższy czas ze zdenerwowaniem zebrani oczekiwali na przybycie jego ekscelencji, nagle drzwi główne z trzaskiem się rozwarły i w nich ukazał się mężczyzna dobrej tuszy, średniego wzrostu w zielonym mundurze o twarzy, zdobnej w siwe gęste bokobrody, którego razem otoczyli obecni na sali, — a równocześnie do naszych delegatów dopadł urzędnik, który odebrał od nich prośbę i powiódł ich przed oblicze władcy "priwislinja", któremu krótko objaśnił, o co chodzi. Zwrócił się teraz Hurko do delegatów i, dobrotliwie uśmiechając się, wysłuchał kilku słów, wygłoszonych w języku urzędowym przez W. Biernackiego, którego obdarzył uściskiem ręki i zapewnieniem: "razsmotrim eto dielo." Posłuchanie było skończone, a władca przeszedł do pierwszej sali, gdzie z obecnymi mniej dobrotliwie się obchodził, wymyślając nieraz głośno biedne matki, proszące o litość nad ich "nieblagonadieżnymi" synami. W miesiąc później przyszła na prośbę o zatwierdzenie straży odpowiedź odmowna, głosząca, że tylko w miastach gubernialnych, a wyjątkowo w powiatowych dopuszczalne są instytucje straży ogniowych ochotniczych; rozżalonemu zaś Witoldowi B. oświadczył naczelnik powiatu, że przecież, jako prywatny człowiek, może jeździć zawsze do ognia. Czterdzieści lat ubiegło od owych chwil; nastąpiła wojna wszechświatowa, okupacja niemiecka — i odżyła z zapałem idea organizacji straży ogniowych ochotniczych. A gdy w ziemi Sieradzkiej poczęły takowe wzrastać żywiołowo, wtedy i gmina Barczew pomyślała o straży ogniowej i pozwała na naczelnika Stefana Kobierzyckiego, właściciela obecnego Pyszkowa, gdy prezesem został poseł sieradzki, Tadeusz Puławski, właściciel Dąbrowy Wielkiej. Znów więc w roku zeszłym park pyszkowski ożywił się rozgwarem rzesz licznych: to zabawa ogrodowa i loterja fantowa na rzecz straży tu się odbyła, a starsi wspominali dawne dzieje i owych Honciów, Ruszkowskich, Torbińskich, Rybackich, Siemińskich, Nowaków, Pośpiechów i Bartnickich, co ongi z zapałem garnęli się do straży, nie szczędząc trudu i oddania się sprawie. Józef Kobierzycki.


Ziemia Sieradzka 1920 luty

Dom. Pyszków sprzedaje ZARYBEK KARPI. Prosi o wczesne zgłoszenia.

Ziemia Sieradzka 1920 maj

W dniu 6 kwietnia r. b., w trzeci dzień świat Wielkiejnocy odbył się pochód ze Złoczewa do lasów pyszkowskich, oddalonych o 7 wiorst, gdzie znajduje się mogiła, w której spoczywa 18 powstańców, walczących w 63 roku o niepodległość Ojczyzny. Jak twierdzą miejscowi weterani, wśród powstańców spoczywa ksiądz, który wówczas był proboszczem w Brzykowie pod Widawą. Mogiła znajduje się w pięknym i, jak na wówczas, małodostępnem położeniu, dawniej wśród buków, które z czasem zostały wycięte. Mogiła przechowała się do czasów obecnych zupełnie w dobrym stanie: widać, że patriotyczne oko czuwało, by przekazać ją potomstwu. Tu u stóp tej mogiły podczas rządów okupacyjnych zagrzewały się serca naszej młodzieży, należącej do organizacji P. O. W;, tu odbywały się ich zbiórki i ćwiczenia, to też mieszkańcy m. Złoczewa i okolicy liczą sobie za święty obowiązek w trzeci dzień Wielkiejnocy odwiedzać tych, co, za niepodległość walcząc, położyli swe kości w lasach pyszkowskich. Po przybyciu pochodu na miejsce p. dyrektor progimnazjum złoczewskiego wygłosił mowę okolicznościową, nawiązując ją do chwili obecnej i nawołując do łączności i organizowania się, by wpływ wrogich nam jednostek i narodów nie miał wśród nas miejsca. Po mowie p. dyrektor zaproponował sprzedaż kwiatka na plebiscyt. Do sprzedaży powołano 3 panienki i 3 żołnierzy, którzy, korzystając z urlopów świątecznych, w znacznej liczbie przybyli złożyć hołd poległym. Nastrój był bardzo uroczysty: orkiestra przygrywała marsze, młodzież się bawiła, a starzy, usiadłszy gromadami na murawie, gawędzili, wspominając dawne czasy. Każdy chętnie dawał mareczkę za kwiatek, tylko ludek okoliczny, zdaje się, ten upojony hasłami thugutowskimi, trzymał się zdaleka i z pod łba spoglądał na to wszystko. Zebrane 290 marek przeznaczono na plebiscyt za pośrednictwem Redakcji "Ziemi Sieradzkiej". Organizatorami pochodu byli pp.: Klemens Piątkowski i Wincenty Wypychowicz ze Złoczewa. Obserwator.

 Ziemia Sieradzka 1923 nr 15 kwiecień

Czcijmy mogiły bohaterów! "Z przeolbrzymią dumą przystępuje każdy Polak do poznawania porozbiorowych dziejów swego narodu. Jest to jeden z najpiękniejszych okresów naszej historji, — stanowiąc równocześnie jedną z najświetniejszych stronic dziejów ludzkości. Historja zna niemało narodów, które część życia swego w niewoli przepędzić musiały, niemało narodów, które walczyły przeciw tej niewoli z wytrwałością i poświęceniem, lecz historja nie zna ani jednego narodu, któryby wpadłszy w niewolę tak wyjątkowo ciężkich warunkach — bronił swej niepodległości z taką odwagą i poświęceniem, —jak jej bronił naród polski". (Siemiradzki — Dzieje porozbiorowe). "Dziś, kiedy w poszumie z mogił powstańczych porwanych-sztandarów, w Wolności, idziemy w słońce lepszego jutra — spieszmy poznawać księgi męczeństwa narodu polskiego — wszędzie tam, gdzie będziemy się potykać o kości naszych ojców i dziadów; spieszmy z pyłu zapomnień—wznosić do wiecznej pamięci mogiły nieznanych bohaterów-powstańców, bo o nich kryją się patenty na nieśmiertelność naszego narodu, a w grudkach ziemi zlepionych ich krwią i łzami, znajdziemy słowa "Jeszcze Polska nie zginęłą", będące pierwiastkami naszego życia". Jedną z tych licznych mogił w powiecie sieradzkim—jest mogiła, kryjąca zwłoki, ośmiu powstańców w lesie pyszkowskim (maj. i wieś Pyszków.) Ognisko nauczycielskie w Złoczewie, w imię powyższego — zwraca się z płomiennem wezwaniem do wszystkich mieszkańców powiatu — do podjęcia pracy, by na mogile tej jaknajwcześniej stanął krzyż, jako symbol i pomnik naszego ukochania bohaterów. Z tego powodu zwracamy się do wszystkich mieszkańców ziemi sieradzkiej, by spieszyli z datkami na cel powyższy. Wiadomości i ofiary można składać w administracji "Ziemi Sieradzkiej" — w szkole Nr. 1 w Sieradzu (w klasztorze i w szkole Nr. 1 w Złoczewie. Uczmy się naszej historji— z mogił! Zarząd Ogniska Kirschanek Fr. — prezes Kukuła Antoni — sekretarz.


Obwieszczenia Publiczne 1923 nr 45

Do rejestru handlowego, Działu A, sądu okręgowego w Kaliszu wciągnięto następujące firmy pod Nr Nr:
d. 16 lutego 1923 r.
4855 "Błażej Krawczyk", sklep spożywczy we wsi Pyszkowie, gm. Barczew, pow. Sieradzkiego. Właśc. Błażej Krawczyk w Pyszkowie.


Rozwój 1923 nr 138

Budowa pomnika powstańców 1863 roku.

Dn. 6 maja rb. zawiązał się w Złoczewie, ziemi sieradzkiej, komitet budowy pomnika na mogile powstańców 1863 r. w lesie pyszkowskim, obok Złoczewa. Wśród gęstwiny leśnej, w skromnej mogile, spoczywają tu powstańcy: ksiądz Jany, książe Drohomirecki z Małopolski, student uniwersytetu Hauke (Bosak) i malarz Malinowski z Sieradza. Komitet prosi tą drogą rodziny poległych bohaterów, o ile istnieją, o podanie szczegółów z ich życia, celem ułożenia kroniki, jak również zwraca się do społeczeństwa o składanie ofiar na wspomniany cel. Adres: Komitet budowy pomnika 1863 r. Złoczew—Kaliski.

 Ziemia Sieradzka 1923 maj

Ze Złoczewa. Z inicjatywy i za Staraniem Ogniska Nauczycielskiego w Złoczewie został zorganizowany komitet budowy pomnika bohaterów 1863 roku, poległych we wsi Pyszkowie. Do komitetu wybrano: p. Kirszanek — przewodniczący p. Rembowski — zastępca ks. W. Kiełkiewicz — skarbnik p. Kukuła - sekretarz. Do komisji rewizyjnej — dr. Zieliński, p. Kuraś i p. Niklasiński. Na członków komitetu opiekunów p. J. Goszczyński i p. Jagodziński, p. J. Szremski, dr. Szybowski, p. Kobierzycki i ks. Lutoborski. Ofiary należy przysyłać na ręce skarbnika.


Obwieszczenia Publiczne 1925 nr 17

Wydział hipoteczny, powiatowy, w Sieradzu obwieszcza, iż na d. 29 maja 1925 r. wyznaczony został termin pierwiastkowej regulacji hipoteki dla dwóch osad włościańskich, położonych we wsi Pyszkowie, gm. Barczew, oznaczo­nych NrNr 38 i 52 tab. likw., przestrzeni 3 morgi każda, pierwsza z budyn­kami, nabytych na mocy aktów z d. 6 grudnia 1887 r., Nr 620, i z d. 17 lipca 1896 r., Nr 431, przez Franciszka i Józefę małż. Andrysiaków na żądanie Franciszka Andrysiaka.

W powyższym terminie winny zgłosić się osoby interesowane w kancelarji hipotecznej, pod skutkami prekluzji.

 Ziemia Sieradzka 1925 nr 49 i 50 grudzień


Obwieszczenie.
Komornik przy Kaliskim Sądzie Okręgowym Roman Grzesik, zamieszkały w Sieradzu przy ulicy Wartskiej pod Nr 5 na zasadzie art. 1141, 1148,1149, 1570. U. P. C. niniejszem podaje do publicznej wiadomości, że w dniu 9 kwietnia 1926 r. o godzinie 10 rano, w Sali posiedzeń Sądu Pokoju I Okr. w Sieradzu, sprzedawaną będzie osada włościańska należąca do Michała Maciejewskiego, położona we wsi Pyszków. gm. Barczew, Starostwie Sieradzkim pod Nr 5 tabeli likwidacyjnej, przestrzenią 11 mórg 288 prętów, w tem około 1 morga łąki, z prawem korzystania serwitutami z majątku Pyszków. — Na wymienionej osadzie znajdują się następujące zabudowania. (a) dom mieszkalny-drewniany, o jednej izbie pod słomą, b) stodoła drewniana o dwóch sąsiekach i klepiskach, łącznie z oborą — pod jednym słomianym dachem, c) obory i chlewy w stanie lichym, pokryte słomą. — Oprócz powyższych zabudowań na osadzie znajdują się: płoty sztachetowe, l3 sztuk dzikich drzewek; 4 gruszki, 22 wiśnie, 4 korce wysianego żyta, oraz żywy i martwy inwentarz, a mianowicie: klacz maści gniadej, krowa maści czarnej: sieczkarnia, wóz kolejniak z drabami, i półkoszkami, dwie brony i pług. — Wyżej wspomniana osada nie ma urządzonej księgi hipotecznej, obciążona dożywociem na rzecz wdowy Maryanny Nowak, oraz spłatami sukcesyjnemi na rzecz Michała i Władysławy Nowaków w sumie 709 zł. Szczegółowo w akcie Notarjusza Tymienieckiego za Nr 130 w r. 1910 wyszczególnionym, wyznaczona do sprzedaży z publicznej licytacji na zaspokojenie pretensji Walentyny Figasowej w sumie 562 złote z mocy tytułu wykonawczego Sądu Pokoju II Okr. w Sieradzu z dn. 7 lipca 1926 r. za Nr C. 169/25. Licytacja rozpocznie się od sumy szacunkowej 3000 zł. Osoby zamierzające wziąźć udział w licytacji, obowiązane są złożyć 10 proc wadjum od sumy szacunkowej, czyli 300 zł., osoba utrzymująca się przy kupnie obowiązana jest złożyć przed upływem dni 7 opłaty aljenacyjnej i resztę szacunku przed upływem dni 14.— Warunki licytacyjne, oraz dokumenty, odnoszące się do powyższej sprzedaży, są do przejrzenia dla osób interesowanych w Kancelarji Komornika, a w dzień licytacji w Sali posiedzeń Sądu Pokoju I Okr. w Sieradzu. KOMORNIK SĄDOWY: R. Grzesik


Obwieszczenia Publiczne 1925 nr 104

Komornik przy kaliskim sądzie okręgowym, Roman Grzesik, za­mieszkały w Sieradzu, przy ul. Wartskiej 5, na zasadzie art. 1141, 1148. 1149, 1570 U. P. C., niniejszem obwieszcza, że w dn. 9 kwietnia 1926 r., o godz. 10 rano, w sali posiedzeń sądu pokoju I okr. w Sieradzu, sprzeda­wana będzie osada włościańska, należąca do Michała Maciejewskiego, położona we wsi Pyszków, gm. Barczew, star. sieradzkiem, pod tab. likw. Nr. 5, przestrzeni 11 morgów 288 prętów: w tem około 1 morga łąki, z prawem korzystania z serwitutów maj. Pyszków.
Na wymienionej osadzie znajdują się następujące zabudowania: a) dom mieszkalny, drewniany o jednej izbie, pod słomą, b) stodoła drew­niana o dwóch sąsiekach i klepiskach, łącznie z oborą pod jednym sło­mianym dachem, c) obory i chlewy w stanie lichym, pokryte słomą. Oprócz powyższych zabudowań na osadzie znajdują się płoty sztachetowe, 13 sztuk dzikich drzewek, 4 gruszki, 22 wiśnie, cztery korce wysia­nego żyta, oraz żywy i martwy inwentarz, a mianowicie, klacz maści gniadej, krowa maści czarnej, sieczkarnia, wóz kolejniak z drabkami i półkoszkami, dwie brony i pług.
Wyżej wspomniana osada nie ma urządzonej księgi hipotecznej, obciążona dożywociem na rzecz wdowy Marjanny Nowak, oraz opłatami sukcesyjnemi na rzecz Michała i Władysławy małż. Nowaków w sumie 700 zł., szczegółowo w akcie notarjusza, Nr. 130 z 1910 r., wyszczególnionemi; wyznaczona do sprzedaży z publicznej licytacji na zaspokojenie pretensji Walentyny Figasowej w sumie 562 zł., z mocy tytułu wykonaw­czego sądu pokoju II okr. w Sieradzu, z dn. 7 lipca 1925 r., Nr. C. 169/25.
Osoby zamierzające wziąć udział w licytacji obowiązane są złożyć 10% vadium, od sumy szacunkowej, czyli 300 zł., osoba zaś utrzymująca się przy kupnie obowiązana jest złożyć przed upływem dni 7 opłaty aljenacyjne i resztę szacunku przed upływem dni 14.
Warunki licytacyjne, oraz dokumenty odnoszące się do powyższej sprzedaży, są do przejrzenia dla osób interesowanych w kancelarii ko­mornika, a w dzień licytacji w sali posiedzeń sądu pokoju I okr. w Sie­radzu.

Obwieszczenia Publiczne 1926 nr 87

W ogłoszeniu o sprzedaży dóbr z okręgów Kaliskiego i Piotrkow­skiego, wydrukowanem w tym samym Nr. 83, zaszły następujące omyłki:
4) również na tej stronie w pozycji 44-ej, odnośnie dóbr Pyszków i Lipno, pow. sieradzkiego, mylnie wydrukowano w rubryce 5-ej sumę za­ległości Towarzystwa, jako zł. 722, powinno być zł. 10.722;


Przegląd Leśniczy 1926 kwiecień

Spis wszystkich lasów prywatnych, komunalnych, kościeln. i fundacyjnych w województwie Śląskiem, Poznańskiem, Pomorskiem i Łódzkiem o powierzchni ponad 50 ha według stanu z 1924 r. Zestawił W. Przybylski.
227. Nazwa majątku leśnego: Pyszków, gmina Barczew, powiat Sieradz. Właściciel: Stefan Kobierzycki. Obszar ha: serw. 854, 77.

 Ziemia Sieradzka 1926 kwiecień

W dniu 17 kwietnia 1926 r. t. j. w pierwszą rocznicę śmierci odprawiona będzie Msza święta w kościele parafjalnym w Brzeźniu o godzinie 10 rano za spokój duszy ś. p Stefana Kobierzyckiego właściciela Dóbr Pyszków o czem zawiadamia żona i dzieci.


Łódzki Dziennik Urzędowy 1928 nr 7

Urząd Wojewódzki w Łodzi
Wydz. Roln. i Weter. Łódź, dn. 16.XII 1927 r. L. RW. 1260 (16) III.
Część lasu maj. Pyszków, pow. sieradzkiego, odchodząca za serwituty dla włościan wsi Pyszków, z okręgu IV-go w miejscowościach zw. ,,Pokrzywy pod bukiem" o pow. ok. 7 ha,
Cieńczyce" o pow. ok. 6 ha, oraz
Turczynka" o pow. ok. 3 ha jako noszące cechy właściwe lasom ochronnym — uznaje się za las ochronny.
Uznaje się również za las ochronny część lasu maj. Pyszków, odchodzący za serwituty dla włościan wsi Lipno, w miejscowości zw. „Wilczychlew" o pow. około 9 ha.
Zabrania się w tej części lasu wyrębu zrębami czystemi, karczowania pni i korzeni, pasania inwentarza i zbierania ściółki.
Za Wojewodę (—) inż. Z. Szostak

Nacz. Wydz. Roln. i Weter.


Obwieszczenia Publiczne 1928 nr 27

Aleksander Rudzki, notarjusz przy sądzie okręgowym w Kaliszu, obwieszcza o otwarciu postępowań spadkowych po zmarłych:
9) Stefanie Kobierzyckim, właśc. folwarku Będków A, B i mająt­ku Pyszków Lipno, pow. sieradzkiego;
Termin zamknięcia tych postępowań spadkowych wyznaczony zo­stał na dzień 10 lipca 1928 roku w kancelarji notarjusza Aleksandra Rudzkiego w Kaliszu, dokąd osoby interesowane winny się stawić w tym dniu z odnośnemi dokumentami, pod skutkami prekluzji.

Obwieszczenia Publiczne 1929 nr 30

Dyrekcja Główna Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w War szawie na zasadzie artykułów 218 i 219 ustawy Towarzystwa zawiadamia
I. Okrąg Kaliski.
14. Właścicieli hipotecznych dóbr Pyszków i Lipno, pow. sieradz­kiego, a mianowicie: nieujawnionych spadkobierców Stefana Kobierzyckiego.
jako mających wpisy hipoteczne, bez obranego miejsca zamieszka­nia z księgi hipotecznej wiadomego, że dobra poniżej wymienione, na zasadzie art. 221 tejże Ustawy obciążone pożyczkami Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, za zaległe raty będą sprzedawane w kancelar­iach niżej wymienionych notarjuszów: (...).
Warunki licytacyjne dołączone zostały do odnośnych ksiąg hipotecz­nych i mogą być przejrzane w odpowiednich kancelarjach hipotecznych, lub też w biurze Dyrekcji Głównej Towarzystwa Kredytowego Ziemskie­go w Warszawie.
Vadium licytacyjne winno być złożone w gotowiźnie lub w listach zastawnych Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, licząc po cenie ozna­czonej przez Dyrekcję Główną — wraz z bieżącemi kuponami, oraz z upoważnieniem do sprzedaży rzeczonych listów zastawnych.
W razie niedojścia do skutku sprzedaży dla braku licytantów, druga i ostateczna sprzedaż od zniżonego szacunku odbędzie się bez dalszych no­wych zawiadomień w terminie, jaki Dyrekcja Główna oznaczy i w pismach publicznych raz jeden ogłosi.
W razie niedojścia do skutku drugiej sprzedaży z powodu braku li­cytantów — dobra te na zasadzie art. 234 Ustawy przechodzą na własność Towarzystwa.

Gdyby w dniu do licytacji wyznaczonym przypadło święto kościelne, lub gdyby w dniu tym czynności w sądzie były zawieszone, sprzedaż odbę­dzie się w dniu następnym w kancelarji tego samego notarjusza.

Obwieszczenia Publiczne 1930 nr 21a

Wpisy do rejestru handlowego.
Do rejestru handlowego, Działu A, sądu okręgowego w Kaliszu, wciągnięto następujące firmy pod Nr. Nr.:



dnia 7 listopada 1929 roku
11145. „Michał Jączyk", sklep kolonjalno - spożywczy ze sprzedażą wyrobów tytoniowych w Pyszkowie, gminy Barczew, powiatu sieradzkie­go. Istnieje od 1926 roku. Właśc. Michał Jączyk, zam. w Pyszkowie.

Ziemia Sieradzka 1930 lipiec

W leśnictwie Pyszków koło ZŁOCZEWA mamy około 3200 metrów przestrzennych drzewa opałowego do natychmiastowego sprzedania Oferty prosimy nadsyłać pod adresem: Fabryka Celulozy i Papieru

Ziemia Sieradzka 1930 35 i 36 wrzesień

ŚMIERĆ przypadkowa Dn 4 września r. b. o godz. 8 m. 10 Boguszówna Józefa, córka Andrzeja i Rozalji lat 21, panna robotnica uległa wypadkowi śmierci w czasie pracy przy młóceniu zboża konną młockarnią w majątku Pyszków gm. Barczew. Boguszówna została pochwycona przez szrubę łączącą drąg żelazny z kieratem. Wypadek nastąpił wskutek niezabezpieczenia szruby i drąga żelaznego. Zwłoki Boguszówny zostały zabezpieczone do decyzji p. prokuratora rejonu przy Sądzie Okręgowym w Kaliszu który o wypadku został powiadomiony.


Obwieszczenia Publiczne 1930 nr 84

Dyrekcja Główna Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w Warszawie, na zasadzie artykułu 218 i 219 ustawy Towarzystwa zawiadamia
I. Okrąg Kaliski.
37. Właścicieli hipotecznych dóbr Pyszków i Lipno, powiatu sieradzkiego, a mianowicie: nieujawnionych spadkobierców Stefana Kobierzyckiego.
jako mających wpisy hipoteczne, bez obranego miejsca zamieszka­nia z księgi hipotecznej wiadomego, że dobra poniżej wymienione, na zasadzie art. 221 tejże ustawy, obciążone pożyczkami Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, za zaległe raty będą sprzedawane w kancelarjach niżej wymienionych notarjuszów: (...).
Warunki licytacyjne dołączone zostały do odnośnych ksiąg hipo­tecznych i mogą być przejrzane w odpowiednich kancelarjach hipotecz­nych lub też w biurze Dyrekcji Głównej Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w Warszawie.
Wadjum licytacyjne winno być złożone w gotowiźnie lub listach zastawnych Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, licząc po cenie ozna­czonej przez Dyrekcję Główną — wraz z bieżącemi kuponami, oraz z upoważnieniem do sprzedaży rzeczonych listów zastawnych.
W razie niedojścia do skutku sprzedaży dla braku licytantów, dru­ga i ostateczna sprzedaż od zniżonego szacunku odbędzie się bez dal­szych nowych zawiadomień, w terminie, jaki Dyrekcja Główna oznaczy i w pismach publicznych raz jeden ogłosi.
W razie niedojścia do skutku drugiej sprzedaży z powodu braku licytantów — dobra te, na zasadzie art. 234 ustawy przechodzą na własność Towarzystwa.



Gdyby w dniu, do licytacji wyznaczonym przypadło święto ko­ścielne, lub gdyby w dniu tym czynności w sądzie były zawieszone sprze­daż odbędzie się w dniu następnym w kancelarji tego samego notarjusza.

Obwieszczenia Publiczne 1931 nr 83

Dyrekcja Główna Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w War­szawie na zasadzie artykułów 218 i 219 Ustawy Towarzystwa za­wiadamia:
I. Okrąg Kaliski.
81. Właścicieli hipotecznych dóbr Pyszków i Lipno, powiatu sie­radzkiego, a mianowicie: nieujawnionych spadkobierców Stefana Kobierzyckiego. 

Echo Sieradzkie 1931 czerwiec

OGŁOSZENIE. Niniejszem podaję do publicznej wiadomości, że wszelkie umowy i tranzakcje zawarte po dniu 9 maja b.r. w imieniu maj. Pyszków i Będków pow. Sieradzkiego bez mojej zgody i wiedzy, są nieprawne i nieważne. inż. A. Baranowski Opiekun główny


Obwieszczenia Publiczne 1932 nr 28a

Wpisy do rejestru handlowego.
Do rejestru handlowego, Działu A, sądu okręgowego w Kaliszu, wciągnięto następujące firmy pod Nr. Nr.:
dnia 28 grudnia 1931 r.
12456. „Stanisław Makota", sprzedaż artykułów kolonjalno- spożywczych w Pyszkowie, gminy Barczew, powiatu sieradzkiego, Właściciel Stanisław Makota, zam. w Pyszkowie.


Obwieszczenia Publiczne 1932 nr 82

DYREKCJA GŁÓWNA TOWARZYSTWA KREDYTOWEGO ZIEMSKIEGO W WARSZAWIE
na zasadzie artykułów 218 i 219 Ustawy Towarzystwa zawiadamia:
Okrąg Kaliski (II Sekcja)
72. Wierzyciela hipotecznego dóbr PYSZKÓW i LIPNO, powiatu sieradzkiego, a mianowicie: Antoniego Karśnickiego.


Echo Sieradzkie 1932 21 kwiecień

KARY ADMINISTRACYJNE.
Starostwo sieradzkie ukarało trybem administracyjnym następujące osoby.
(...) Kobierzycki Feliks dom Pyszków gm. Barczew — na 50 zł. grzywny za posiadanie rewolweru bez zezwolenia.(...)


Echo Sieradzkie 1932 30 wrzesień

KMIOTEK UWODZICIELEM — OSZUSTEM.
Kaliski Sąd Zjazdowy w Sieradzu między innemi rozpatrzył także sprawę Franciszka Lesiaka z kol. Ostrów gm. Brzezno, Edwarda Róbleta i Jana Marynowskiego ze Złoczewa.
Przed ośmiu laty Franciszek Lesiak zam. w Pyszkowie gm. Barczew począł zalecać się do dziewicy Władysławy Żurawskiej zam. w Brzeźniu. Po pewnym czasie owocem zalecanek było dziecko. Aby wyjść z tej przykrej sytuacji Lesiak wyjechał do Francji na roboty. Po kilku latach z pokaźniejszą kwotą pieniędzy powrócił do kraju. O uwiedzionej Żurawskiej zapomniał całkowicie, gdyż upodobawszy sobie dość bogatą dziewczynę z kol. Ostrów gm. Brzeźno ożenił się z nią odziedziwszy 75-to morgowe gospodarstwo. Uciułane pieniądze przeznaczył na spłatę pozostałych sukcesorów. Fakt ten doszedł do wiadomości porzuconej b. narzeczonej Żurawskiej, która straciwszy nadzieje pobrania się z Lesiakiem zaskarżyła go o alimenty dla dziecka. Sprawa przeszła wszystkie instancje sądowe, które zasądziły Żurawskiej 8, 050 zł.
Przegranym procesem początkowo Lesiak mocno się przejął, lecz po pewnym czasie zrodziła się u niego pewna myśl, którą wkrótce zrealizował.
Oto wyszukał podobną Żurawskiej dziewczynę pojechał do rejenta do Złoczewa i tam rejent w obecności świadków Jana Marynowskiego i Edwarda Róbleta spisał akt na mocy którego Żurawska otrzymała 2,000 zł. gotówką zrzekając się reszty należności.
Po upływie kilku tygodni Żurawska udała się do Kalisza, aby w hipotece zabezpieczyć wyrok na nieruchomościach Lesiaka. Tam oznajmiono jej o wspomnianym akcie sporządzonym w Złoczewie i drugim akcie o sprzedaży całej nieruchomości swemu bratu.
Sprawę skierowano do prokuratora i po dłuższem dochodzeniu prowadzonem przez posterunek w Dębołęce pociągnięto do odpowiedzialności Fr. Lesiaka jako głównego sprawcę oraz świadków rejenta Ed. Róbleta i Jana Marynowskiego.
Sąd Okręgowy po rozpoznaniu się z całości sprawą i zbadaniu świadków uznał wszytkich 3 oskarżonych winnymi, skazując: Fr. Lesiaka na 1 rok i 6 m. więzienia, Edwarda Róbleta i Jana Marynowskiego po 8 mies. więzienia.

Wszystkich trzech z miejsca osadzono w więzieniu.

Echo Sieradzkie 1932 15 październik

7 DNI ARESZTU ZA OSZCZERSTWO.
W dniu 10 b. m. sąd grodzki w Sieradzu rozpatrywał sprawę Aleksandra Jagniątkowskiego ze wsi Szokale gm. Zd Wola oskarżonego o oszczerstwa rzucone na G. Matuszewskiego leśniczego z Pyszkowa. Jagniątkowski został skazany na 7 dni aresztu i 30 zł. kary.

Echo Sieradzkie 1932 3 listopad

ZWIĄZEK STRZELECKI W GM.
BARCZEW.
W dniu 23 b. m. pod przewodnictwem prezesa Zarządu Pow. Zw. Strzel. p. Bartosza odbyło się zebranie mieszkańców Barczewa w celu zorganizowania Związku Strzeleckiego. Po wygłoszonym przez p. Bartosza referacie o ideologii i znaczeniu Zw. Strzel. oraz por. Zielenkiewicza, o obowiązkach i karności strzelców przystąpiono do wyborów zarządu gminnego. Na prezesa wybrano p. Zembrzuskiego Kazimierza, na vice prezesa p. Zacha Stanisława, na sekretarza p. Śliwińskiego A. na skarbnika p. Śmiejaka S. i na referentów p. Cicheckiego E.
p. Modlińską F. i p. Smolarkównę J. Do zarządu na zastępców weszli: p. Frankowski J. p. Korczak, p. Stachura J. i p. Wasilewski Wł. komendantem gminnym będzie p. Mikołajewski O. Świetlicę strzelecką postanowiono urządzić w nowowybudowanym budynku gminnym. W gminie Barczew postanowiono obok istniejącego podziału Z. S. w Dębołęce zorganizować pododdziały w Dąbrowie, Świerkach, Pyszkowie i Barczewie. Stosunek mieszkańców gm. Barczew do Zw. Strzeleckiego jest nad wyraz miły i przychylny. Nadmienić należy, że inicjatorem zorganizowania "Strzelca" na ter. gm. Barczew t. j. oddziału w Dębołęce był komendant posterunku P. P. st. przodownik Adam Miaskowski.


Echo Sieradzkie 1933 21 kwiecień

OBWIESZCZENIE O LICYTACJI.
Na zasadzie § 83 i 84 rozp. Rady Ministrów z dnia 25 IV. 1932 r. o postępowaniu egzekucyjnem Władz Skarbowych (Dz. U. R. P. Nr. 62 poz. 580) podaje się do ogólnej wiadomości, że w dniu 21 IV. I933 r. w godz. od 10-tej do 14-tej w maj. Pyszków, gm. Barczew własności zobowiązanych S-ów Stefana Kobierzyckiego, celem uregulowania zaległości podatkowych na rzecz Urzędu Skarbowego w Sieradzu i Urzędu Gminy Barczew odbędzie się sprzedaż z publicznej licytacji niżej wymienionych ruchomości:
1) Drzewo budulcowe — dłużyce okrągłe — 2.390 szt. oszacowanych na 12695 zł.
2) Drzewo opałowe szczapowe — 589 m3 oszacowanych m3 a 6 zł.
3) gałęzie w kupkach — 452 kupki oszacowanych kupka a 3 zł.
Sprzedaż jako wyznaczona 1-szym terminie rozpocznie się od w/m cen szacunkowych.
Zajęte przedmioty reflektanci mogą oglądać w dniu licytacji w miejscu sprzedaży.
Urząd Skarbowy

w Sieradzu.

Echo Sieradzkie 1933 2 wrzesień

KIJEM ADWOKATA OKŁADAŁA
NIEWIASTA.
W dniu 28 b. m. Sąd Grodzki w Sieradzu pod przewodnictwem sędziego p. Malingera rozpatrywał niezwykłą sprawę, której przebieg przedstawia się następująco:
W dniu 24 lipca b. r. adwokat z Kalisza p. Adamczewski pełnomocnik SS. Kobierzyckich dom. Pyszków na wniesione podanie do Sądu Okręgowego przeciwko dzierżawcy tegoż majątku p. Antoniemu Janikowi o 40.000 złotych za należną tenutę dzierżawną, uzyskał zabezpieczenie i przybył wraz z Kom. Sąd. p. Ziemskim do Pyszkowa wynajętemi furmankami w ilości około 40-tu poczęli zabierać skoszone zboże i przewozić do m. Będków.
Po pewnym czasie przybyli dzierżawcy państwo Janikowie, przyczem p. Janikowa uzbrojona w kij, poczęła okładać nim adwokata Adamczewskiego.
Atakująca nie ulękła się nawet wyjętej broni przez adwokata okładając dalej.
Nadbiegła policja i rozbroiła zuchwałą kobietę. Zaś p. Janik w tym czasie, gdy żona jego witała adwokata, wywijał dubeltówką i groził wszystkim.
Na rozprawie w Sieradzu strony pogodziły się, przyczem Janikowie wpłacili na rzecz Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet w Sieradzu złotych 50.


Łódzki Dziennik Urzędowy 1933 nr 21

ROZPORZĄDZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dn. 19 październ. 1933 r. L. SA. II. 12/14/33
o podziale obszaru gmin wiejskich powiatu sieradzkiego na gromady.
Po wysłuchaniu opinji rad gminnych i wydziału powiatowego, zgodnie z uchwałą Wydziału Wojewódzkiego z dnia 18 października 1933 r. na podstawie art. 107 ustawy z dnia 23. III. 1933 r. o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorjalnego (Dz. U. R. P. Nr. 35, poz. 294) postanawiam co następuje:
§ 1.
I. Obszar gminy wiejskiej Barczew dzieli się na gromady:
7. Pyszków, obejmującą: kolonję Malinówka, wieś Olszaki, wieś Pyszków, folwark Pyszków, kolonję Psój.
§ 2.
Wykonanie niniejszego rozporządzenia powierza się Staroście Powiatowemu Sieradzkiemu.
§ 3.
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
Wojewoda:
wz. (—) A. Potocki
Wicewojewoda



Obwieszczenia Publiczne 1933 nr 91

DYREKCJA GŁÓWNA TOWARZYSTWA KREDYTOWEGO ZIEMSKIEGO
w WARSZAWIE
na zasadzie artykułów Nr. 218 i 219 Ustawy Towarzystwa zawiadamia:
III. Okrąg Kalisz.
Sekcja II.
32. Właścicieli i wierzycieli hipotecznych dóbr PYSZKÓW i LIPNO, powiatu sie­radzkiego, a mianowicie: 1) Nieujawnionych spadkobierców Stefana Kobierzyckiego, 2) Antoniego Karśnickiego, 3) Jakóba Nelkena.

Obwieszczenia Publiczne 1934 nr 84

Wdrożenie postępowań w sprawie uznania zaginionych za zmarłych.

Sąd okręgowy w Kaliszu, na mocy art. 1777-6 U. P. C., obwieszcza, iż na skutek decyzji sądu z dnia 29 września 1934 r., zostało wdrożone postępowanie o uznanie za zmarłego Franciszka Jagielskiego, syna Józefa i Salomei z Sikorskich, urodzonego 13/25 lutego 1898 roku we wsi i gm. Dzbanki, pow. łaskiego, wobec czego sąd wzywa go, aby w termi­nie 6-miesięcznym od dnia wydrukowania niniejszego zgłosił się do są­du, gdyż w przeciwnym razie, po upływie tego terminu zostanie przez sąd uznany za zmarłego; wzywa się wszystkich, którzyby wiedzieli o ży­ciu lub śmierci Franciszka Jagielskiego, aby o znanych sobie faktach zawiadomili sąd okręgowy w Kaliszu w powyższym terminie; nadto sąd nadmienia, że Franciszek Jagielski był stałym mieszkańcem wsi Pyszków, gm. Barczew, pow. sieradzkiego. (Nr. sprawy Co. 921/33).

Echo Sieradzkie i Zduńskowolskie 1934 16 kwiecień

RUCH ORGANIZACYJNY BBWR W POW. SIERADZKIM.
W dniu 11 b. m. odbyło się w Chojnem pod Sieradzem, zebranie członków BBWR z udziałem delegatów Rady Powiatowej. Zebranie postanowiło ożywić działalność Koła i rozpocząć zjednywanie nowych członków.
Nadmienić wypada, że w roku bieżącym powstało na terenie pow. sieradzkiego kilka nowych placówek a mianowicie: w Rożdżałach, Pyszkowie i Rębielinie.
Placówki te odbywają zebrania miesięczne służąc rada i pomocą wszystkim swoim członkom.


Obwieszczenia Publiczne 1935 nr 14


Sąd grodzki w Sieradzu, na mocy art. 94 prawa wekslowego, wzy­wa posiadacza weksla na sumę 500 zł., z wystawienia Sabiny Kobierzyckiej z maj. Pyszków, gm. Barczew, pow. sieradzkiego na zlecenie Jó­zefa Hankego, z terminem płatności 17 października 1930 r., wystawio­nym w dn. 17 lipca 1930 r., posiadającym wyznaczone miejsce płatności w Sieradzu u J. Hankego i z indosem tegoż Hankego na odwrotnej stro­nie, którym to indosem weksel został odstąpiony Herszowi Goldringowi, aby w terminie 60-cio dniowym od daty ukazania się w druku niniej­szego wezwania stawił się do sądu tutejszego i okazał wspomniany we­ksel, do spr. Nr. Co. 6/35.

 Ziemia Sieradzka 1935 marzec-kwiecień

Na terenie parafji jest jeszcze jedna mogiła powstańców w lasach maj. Pyszków, zdradziecko napadniętych i wymordowanych przez moskali w lutym 1863 roku; spoczywają w niej powstańcy: książę Drohomirecki, młody student uniwersytetu paryskiego Hanke, ksiądz Jung, co z krzyżem w ręku mężnie stanął przeciw lufom karabinów moskiewskich, i malarz pokojowy, sieradzanin, Malinowski, a wreszcie znowu niewiadomego nazwiska — mieszczanin. Drugi w mogile powstańczej: Żołnierz nieznany...


Z Otchłani Wieków 1938 nr 9-10

Woj. łódzkie. Znaleziska narzędzi kamiennych w powiecie sieradzkim. (...) W Pyszkowie znalazł p. Krawczyński płaską siekierkę kamienną. a w Pyszkowie-Będkowie, na polu p. Michała Grzelczyka toporek kamienny z otworem. Wszystkie te zabytki ofiarował p. Krawczyński do Muzeum Ziemi Sieradzkiej.

Echo Łódzkie 1938 kwiecień

20-letnia kobieta skoczyła z mostu do rzeki. Zawód miłosny młodej krawcowej.
SIERADZ, 25. 4. —Spacerowicze na moście rzeki Żegliny w Sieradzu zauważyli nerwowo kręcącą się młodą przystojną kobietę, dość przyzwoicie ubraną. Po godzinnym "spacerze" kobieta przesadziła barierę i skoczyła w 8-metrową głębie rzeki. Po wypłynięciu na powierzchnię wody desperatka zdążyła krzyknąć "ratunku". Znajdujący się w pobliżu dozorca Ligi Morskiej i Kolonialnej pobiegł po łódź i podjechał do dziewczyny, która przez cały czas trzymała się na powierzchni wody. Przy wydobywaniu desperatki straciła ona siły. Podany jednak szpadel chwyciła w ostatniej chwili i tym sposobem została wyciągnięta na powierzchnię. Kobieta, gdy znalazła sie w łodzi, zapytała z całą naiwnością:— Po co mnie ratujecie?... Dozorca przystani I...M. i K. zabrał ją do swojego mieszkania, gdzie ją rozebrano i położono do łóżka. Okazało się, że desperatka nazywa sie Genowefa Wągrowska, lat 20, krawcowa, zamieszkała w Pyszkowie, gminy Barczew i usiłowała popełnić samobójstwo na tle miłosnym, ponieważ b. narzeczony, niejaki Michalak, uczestnik kursu kroju cholewkarskiego w Sieradzu, pomimo przysięgi, że ją poślubi, porzucił ją. W torebce desperatki znaleziono kartkę z następującą treścią: "Geńka Wągrowska ginie śmiercią tragiczną wskutek zawodu miłosnego. Proszę zawiadomić rodziców". Prócz kartki w torebce znaleziono wyciąg z ksiąg ludności i inne drobiazgi. Pod wieczór przybył do Sieradza zaalarmowany ojciec nieszczęśliwej i zabrał swą niedoszłą samobójczynię do domu.

Światowit 1939-45 tom 18

JERZY ANTONIEWICZ
ZABYTKI HALSZTACKIE Z BOGUMIŁOWA I PYSZKOWA W POW. SIERADZKIM
(LES TROUVAILLES HALSTATTIENNES DE BOGUMIŁÓW ET DE PYSZKÓW DISTR. DE SIERADZ)
W miesiącach letnich 1945 roku zgłosiła się do Państw. Muzeum Archeologicznego p. Irena Korab-Kobierzycka z propozycją sprzedania kilkudziesięciu zabytków metalowych z okresu halsztackiego, lateńskiego, rzymskiego i wędrówek ludów, które były w jej posiadaniu. Zabytki te były poprzyczepiane drutem lub mocną nicią przędzową na 3 kartonach oraz w jednym wypadku na karton obciągnięty skórą, pochodzący z okładki jakiegoś dzieła z XVIII lub XIX wieku. Oferująca oświadczyła, że powyższe zabytki są jej własnością i do wybuchu Powstania warszawskiego były w jej prywatnym mieszkaniu w Warszawie, które uległo zniszczeniu; natomiast uratowane zabytki zostały podczas rabunku mieszkania wyżej wymienionej wyrzucone przez Niemców w sposób wandalski na podwórze wraz z innymi drobiazgami, gdzie pod warstwą śmieci i innych nieczystości leżały aż do przełamania frontu nad Wisłą przez Armię Czerwoną i Wojsko Polskie. Po oswobodzeniu Warszawy od Niemców wyżej wymieniona odnalazła pod warstwą nieczystości zabytki i zabezpieczyła je tymczasowo u siebie w Krakowie, by w miesiącach letnich odstąpić je do zbiorów publicznych. Na zapytanie, jakim sposobem została właścicielką zbiorów oświadczyła, że były one własnością jej brata śp. Józefa Kobierzyckiego, b. właściciela maj. Bogumiłów w pow. sieradzkim i że pamięta, iż na terenie wspomnianego majątku w latach około 1870—1910 prowadził brat jej dorywcze wykopaliska. Istotnie po dokładnym obejrzeniu kartonów można było zauważyć na jednym z nich, z liczby ogólnej czterech ( 1 obciągnięty skórą), ślad napisu atramentem prawie nieczytelny z powodu czasu i wilgoci (w jakiej się kartony znajdowały), z nazwą miejscowości Bogumiłów. Powyższe dane dostarczone przez właścicielkę zabytków mają potwierdzenie w literaturze przedmiotu. Otóż w roku 1882 w „Wiadomościach Archeologicznych” pomieścił E. Stawiski notatkę, którą dla ścisłości podajemy w całości :..„We wsi Pyszkowie, własności P. Mi(chała?) Kobierzyckiego w p-cie sieradzkim, syn właściciela odnalazł kilka cmentarzysk i starannie prowadzi ich rozkopywanie. Oglądałem zbiór rzeczy wydobytych i znalazłem w nim kilkadziesiąt urn i naczyń glinianych rozmaitej wielkości i kształtów. Kilka z pomiędzy nich uderzyło mnie niezwykłością swoją”.

„Mniej ciekawy (!) jest zbiorek nielicznych przedmiotów brązowych i żelaznych znalezionych przy tych poszukiwaniach. Jeden tylko przedmiot brązowy zwrócił moją uwagę, to jest miseczka pełna małych guzików brązowych, którymi jedna z urn była kilkakrotnie opasana. Guziczki te widocznie nawleczone były na sznurek i tym obwinięta urna. Wilgoć i czas zniszczyły sznurek, a guziczki zostały jakby przylepione do urny. Po uschnięciu jej na powietrzu guziczki utrzymać się na niej nie mogły1 ”.
Dla informacji podaję, że m. Pyszków leży w oddaleniu około 10 km w linii prostej od m. Bogumiłów i że należał prawdopodobnie do tych samych Kobierzyckich, którzy byli właścicielami Bogumiłowa. Bliższych natomiast danych w tym zakresie co do stosunków rodzinnych nie udało mi się uzyskać, a wyświetliłyby one prawdopodobnie genezę zbiorów zabytków z Pyszkowa i Bogumiłowa w pow. sieradzkim.
Zwiedzając swego czasu po zakończeniu działań wojennych Miejskie Muz. Prehistoryczne w Łodzi, przed nabyciem przez Państw. Muz. Archeol. zbiorów zabytków metalowych wyżej podanych, zwróciłem uwagę na wystawione naczynie halsztackie z Pyszkowa, obok którego leżały guziczki brązowe w ilości około 42 sztuk, ze względu na analogię do zespołu znalezionego przez Kirkora w Kwaczale 2 oraz podobnego zespołu z Czekanowa w pow. ostrowskim 3 nie wiedząc, że zespół wystawiony w Łodzi łączy się genetycznie, jak się później okazało, z zakupionym później zbiorem zabytków metalowych warszawskim. Nie ulega bowiem wątpliwości, że są to te same guziczki brązowe, o których pisze Stawiski w notatce przytoczonej powyżej i analogia ich z Kwaczałą i Czekanowem jest aż nadto widoczna. Jest to zarazem najstarsza znana mi wiadomość o zabytkach z Pyszkowa i Bogumiłowa w pow. sieradzkim, zabytkach, znajdujących się w zbiorach warszawskich i łódzkich. Następna występuje dopiero w 18 lat później z okazji wystawy archeologicznej i zabytków sztuki, urządzonej w Kaliszu w Sali Ratuszowej w maju i czerwcu 1900 roku 4 W wystawie tej, urządzonej przez grono historyków sztuki i archeologów z Al. Parczewskim na czele, brało udział gremialnie ziemiaństwo z tej części kraju a zwłaszcza z okolicznych powiatów 5. W niej też brał udział J. Kobierzycki, który wystawił zbiory pochodzące z własnych rozkopywań z wyraźnym odgraniczeniem zabytków pochodzących z rozkopywań w Pyszkowie gm. Barczew od Bogumiłowa gm. Bogumiłów (obie miejscowości w pow. sieradzkim). W archiwum naukowym po śp. prof. W. Demetrykiewiczu, znajdującym się w Muzeum Archeologicznym PAU w Krakowie, znajdujemy wzmiankę, że Kobierzycki ofiarował do zbiorów tegoż Muzeum kilka zabytków z Pyszkowa. Jednocześnie znajdujemy tam wiadomość, że w zbiorach Z. Glogera „ma się znajdować zwykła bez ornamentyki popielnica” pochodząca z wykopalisk Kobierzyckiego. Dostała się ona do zbiorów Muzeum Przemysłu i Rolnictwa a potem do Państw. Muzeum Archeologicznego skąd została wywieziona przez Niemców w 1944 roku do Niemiec 6. Wiadomość o powyższej podał Demetrykiewiczowi prawdopodobnie M. Wawrzeniecki 7 jak można sądzić z notatek zawartych w archiwum naukowym Demetrykiewicza, który wyraźnie wspomina, że w liście z dnia 4 III 1922 doniósł mu Wawrzeniecki, że na terenie wsi Pyszków istnieje „całe cmentarzysko”. Tak wyglądają w przybliżeniu koleje losów zabytków z Bogumiłowa i Pyszkowa, z tym jednak zastrzeżeniem, że nie wiemy w jaki sposób zbiór zabytków metalowych dostał się w ręce p. Ireny Kobierzyckiej do Warszawy, zaś najpiękniejsze okazy metalowe oraz cała ceramika została w Bogumiłowie. Jak wiadomo, te ostatnie zabytki zostały sprzedane w roku 1935 przez J. Kotlińskiego, późniejszego właściciela maj. Bogumiłów, do muzeum łódzkiego, dzięki staraniom ówczesnego jego kierownika mgr. Manugiewicza, zaś zbiór zabytków metalowych zakupiony został w lecie 1945 roku przez Dyrektora Państwowego Muzeum Archeologicznego Ludwika Sawickiego dla zbiorów warszawskich od wyżej wspomnianej p. I. Kobierzyckiej, siostry J. Kobierzyckiego, która mieszkała w Warszawie do wybuchu Powstania.

Analiza zabytków halsztackich z Pyszkowa

W katalogu wystawy kaliskiej pod hasłem: Pyszków występują następujące zabytki, które należy zidentyfikować z zbiorami łódzkimi i warszawskimi:
1. „Paciorek kamienny” (zapewne przęślik?) średnicy 20 cm, na którego ślad nie natrafiłem ani w zbiorach warszawskich ani łódzkich.
2. Zabytki brązowe pod nr kolejnym 24, 25 i 26 odnoszą się prawdopodobnie do kartonów zakupionych w lecie 1945 r. przez Państw. Muz. Archeol. w Warszawie 8. Na kartonach tych z okresu halsztackiego należy wymienić następujące zabytki:
a) fibula z wycinanym kabłąkiem zachowana w stanie dość dużego zniszczenia. Zachowany fragment jest długości 8 cm nie licząc tarczki, która ma średnicę 4 cm. Egzemplarz z Pyszkowa był przeto trochę mniejszy od fibuli tego samego typu z Bogumiłowa, która zachowała się w dość dobrym stanie 9.
b) Fibula żelazna typu certoskiego o wymiarze 6 cm (długość pochewki 2 cm) analogiczna do fibuli certoskiej z Bogumiłowa wymienionej w katalogu pod nr kolejnym 36 10.
c) Fibula brązowa tzw. „późno-halsztacka” bogato ornamentowana na długiej pochewce. Całość długości 10 cm. Ornamentacja pochewki polega na profilowanym ozdobnie zakończeniu pochewki oraz na nacięciach symetrycznych ukośnych w pięciu grupach po trzy kreski z obu stron. Takie same pięć grup, tym razem prostych nacięć czterokreskowych, widać na kabłąku fibuli.

d) Cztery brązowe szpile o łabędziej szyjce, z czego dwie o główce pieczątkowatej. Pierwsza szpila pieczątkowata o długości 15 cm, druga o długości 13 cm. Szpile te nie są zrobione z jednego kawałka. U nasady główki pieczątkowatej widoczne jest spajanie samej szpili z główką. Dla zatarcia dwoistości tych szpil zastosowano pierścieniowate wręby w miejscu spojenia. Nie jest to wypadek odosobniony. Ten sam wypadek zrobienia szpili z dwóch części, można prawdopodobnie zaobserwować na szpili tego typu o analogicznie uformowanej główce np. z Kokorzyna w pow. kościańskim 11 i wiele innych. Szpile o profilowanej główce posiadają wymiary: większa 12 cm, mniejsza 11 cm. Profilowanie główki większej szpili polega na zapełnieniu dwóch pól główki, przedzielonych w środku obrączką, chropowatą powierzchnią powstałą na skutek drobnych nacięć pod kątem prostym, względnie ukośnie. Powstaje w ten sposób siatka, której pola wypełnione są drobnymi kwadracikami lub rąbami. Szpila mniejsza ma główkę profilowaną pierścieniowato w formie ośmiu pierścieni.
e) Żelazny łańcuszek z trzech ogniwek z dwoma wisiorkami patyczkowatymi o długości 8,5 cm i 9 cm, ze śladami umacniania brązem u nasady uszka.
f) Cztery szpile proste, z czego : dwie o zawiniętym uszku, w tym pierwsza długości 13,5 cm, druga 11,7 cm, oraz jedna o główce zakończonej spiralnie nie zachowana w całości oraz druga o główce profilowanej pierścieniowato, długości 11,7 cm (posiada 7 pierścieni na główce).
g) Żelazna klamra do pasa rombowata z nitem z jednej strony oraz haczykiem z drugiej, długości 13,5 cm.
h) 2 kółka o średnicy: pierwsze 2,5 cm, drugie 1,5 cm.
i) Fragment bransolety brązowej pełnej o ornamencie żłobkowanym po pięć kresek w każdej grupie.
j) 2 fragmenty naszyjnika (względnie naszyjników) spiralnych zrobionych z cienkiego drutu kanciastego.
k) 3 pierścienie brązowe z cienkiego drutu o trzech zwojach.
Wszystkie wymienione pod punktem 2 a—k są własnością Państw. Muzeum Archeologicznego w Warszawie. Do zespołu tego należały prawdopodobnie też zabytki ofiarowane przez Kobierzyckiego do zbiorów Muz. Archeol. PAU w Krakowie, a mianowicie:
1) szpila prosta o profilowanej główce 12
2) ceramika w ogólnej ilości 4 sztuk 13 z czego trzy okazy tylko zostały zinwentaryzowane i są zanotowane w katalogu. Nie był objęty inwentaryzacją z niewiadomych nam przyczyn ofiarowany przez Kobierzyckiego do zbiorów krakowskich wymieniony w katalogu wystawy kaliskiej „rożek gliniany z uchem i ornamentacją w kształcie siatki o wymiarach: wysokość 10,50 oraz średnica otworu 5 cm.” Reszta zabytków wymienionych w katalogu kaliskim nie zgadza się co do liczby ani co do wymiarów w większej części z opisem z 1900 roku. Katalog kaliski wymienia 7 urn względnie 6 (+ „urna mała” wymieniona pod nr 55) oraz 9 przystawek, z czego cztery czerpaki jak też i jeden talerz nazwany mylnie w katalogu „pokrywą”. W zbiorach łódzkich natomiast znajduje się 9 urn, 9 przystawek w tym 5 czerpaków oraz 2 talerze. Prócz tego dodać należy ofiarowane przez Kobierzyckiego do zbiorów krakowskich trzy przystawki, które nie koniecznie musiały być wymieniane w katalogu kaliskim i mogły pochodzić z wykopalisk późniejszych. Tak, że materiał ceramiczny z Pyszkowa ogólnie składa się z 9 urn (a nie z 7 jak w katalogu) oraz 11 (a nie 9) przystawek oraz dwu talerzy glinianych płaskich 14 Materiał ceramiczny, pochodzący z tego stanowiska, został dość dokładnie opisany w katalogu kaliskim, tak że nie będziemy do niego wracać mimo, że nie wszystkie naczynia i przystawki znajdujące się w zbiorach łódzkich i krakowskich zostały tam wymienione. Nasuwa się tu mimo woli przypuszczenie, że część naczyń została wydobyta z łona ziemi po roku 1900, a więc nie mogła być na wystawie kaliskiej 15. Materiał pyszkowski jest typowym materiałem ceramicznym okresu halsztackiego. Typem przewodnim są tu amfory z baniastym brzuścem bez uch z wysoką szyjką, oraz czerpaki z wystającym uchem poza brzeg naczynia (tabl. III fig. 6, 8). Jedno z naczyń posiada typowe dla tego okresu trzy grupy guzków po dwie sztuki w każdej grupie, umiejscowione u nasady szyi naczynia na chropowatym brzuścu (tabl. III fig. 2). Technika wykończenia polega na chropowatej części dolnej naczyń, które osiągano przez obmazywanie naczyń gliną 16. Jeszcze dobitniejszą cechą tych naczyń jest tzw. „fałszywy ornament sznurowy”, który jest reprezentowany na naczyniach z Pyszkowa. Ornament ten występuje w dwu wypadkach 17 na amforach z baniastym brzuścem i kończy się idąc ku górze w miejscu, gdzie brzusiec przechodzi w szyjkę naczynia (tabl. III fig. 3, 11). Motyw pseudosznurowy występujący na obu naczyniach jest wytłaczany prawdopodobnie za pośrednictwem skośnie żłobkowanego naszyjnika. Ornament ten polega na szachownicy trójkątów ujętych w formie wąskiego pasa, jak to jest widoczne na naczyniu pierwszym, gdzie od nasady szyjki zwisają trójkąty stykające się na przemian w swych szczytach (tabl. III fig. 11). Wąski pas u nasady szyjki też jest wypełniony trójkątami wyciśniętymi ornamentem skośnym. Wśród tak ułożonych trójkątów występuje naturalnie negatyw trójkątny zygzakowaty w formie pola gładkiego co w ten sposób nawiązuje do grupy ceramiki malowanej, gdyż taka tam technika powszechnie obowiązuje 18. Drugie naczynie ma prostszą ornamentykę od pierwszego, gdyż zawiera tylko rozchodzące się od poziomej u nasady szyjki linii pseudosznurowej w postaci pasm frendzelkowatych w ilości po cztery lub sześć „frendzelków” w każdej grupie (tabl. III fig. 3). Ciekawym natomiast typem ceramicznym jest naczynie trzecie ornamentowane 19. O ile dwa pierwsze naczynia mają pewne związki w zakresie kolorytu i ornamentacji z grupą zachodnio-polską kultury łużyckiej o tyle naczynie trzecie zaliczyć trzeba do ceramiki grupy inkrustowanej (tabl. III fig. 10). Ornament ten jest sumiennie wypracowany i ciekawy. Polega on na pasmowatej linii prostej biegnącej wzdłuż nasady szyjki o równomiernie rozmieszczonym ornamencie, złożonym w kształcie pionowych kresek. Z linii tej rozchodzą się w dwu kierunkach „frendzelki” w ilościach nierównomiernych, robione tym samym motywem pasmowatej linii, przecinanej w równych mniej więcej odstępach trzema kreskami biegnącymi w przeciwległym kierunku. „Frendzelki” te połączone są między sobą pasemkami takich linii taśmowych z analogicznym motywem w kierunku poziomym. Ciekawym motywem jest tu w pewnym miejscu zaznaczone oderwane pasemko nie związane przyczynowo z ornamentem dość bądź co bądź symetrycznym, biegnącym dookoła naczynia. Motyw ten jest umiejscowiony w wolnym polu między trójkątem utworzonym z zwisających ukośnie dwóch grup pasemek frendzelkowatych nie zamkniętych w formie tegoż trójkąta u dołu. Oderwane to pasemko, wykonane tym samym motywem ornamentacyjnym składa się z lekko wygiętego łukowato paska, z którego ku górze wyrasta sześć trzpieni o tej samej technice wykonania i ornamentacji. Pewne cechy dwu poprzednich naczyń przemawiają za związkiem, w wąskim zresztą zakresie, z ceramiką malowaną i potwierdzają sąd W. Antoniewicza 20, że „ceramika malowana wywołała częste stosowanie inkrustacji innych naczyń łużyckich” 21 w odniesieniu do zespołu z Pyszkowa. Ornamentacja rogu do picia z Pyszkowa zdradza przynależność do ceramiki inkrustowanej choćby głębokim ornamentem w kształcie siatki o rombowatych oczkach. To samo należałoby powiedzieć o dwu przystawkach amforkowatych z Pyszkowa o wyraźnych elementach zdobniczych tej grupy ze zbiorów krakowskich (tabl. II, fig. 1 i 2) 22 oraz o jednej przystawce (tabl. III, fig. 5) ze zbiorów łódzkich 23. Czerpaki reprezentują formy spotykane w obu grupach z tą tylko różnicą, że niektóre z nich mają małe lejkowate szyjki (tabl. III, fig. 7) w czym zbliżają się do form zachodnio-wielkopolskich ceramiki malowanej 24. To samo należy odnieść do talerzy krążkowatych płaskich z wyciskami palcowymi, w których trudno przecież dopatrywać się form specyficznie zachodnio- czy wschodnio-wielkopolskich. Dwa z nich znalezione na terenie Pyszkowa są analogiczne do innych tego pokroju występujących w obu grupach. To samo dotyczy dwu mis, z których jedna była przetakiem glinianym (sitem) 25.  
Do niewątpliwie najciekawszych zabytków w Pyszkowie należy trzecia, jak dotąd, znaleziona w Polsce fibula brązowa (tabl. I, fig. 13) z wycinanym kabłąkiem, przybrana guzami nitowanymi, zachowana niestety w stanie dość dużego zniszczenia. Trudno z zachowanej części zorientować się co do wielkości fibuli z Pyszkowa. Była ona jednak trochę mniejsza od fibuli z Bogumiłowa, wystawionej na wystawie kaliskiej. Natomiast ornamentacja fibuli z Pyszkowa z fibulą z Bogumiłowa jest analogiczna i polega na wyciętym ozdobnie z brązowej blachy kabłąku z „zadziorami” oraz na nim przynitowanymi guzami kopylastymi, jak też i na ornamentacji w kształcie kółek z kropką w środku wybijanych sztancą w polach wolnych między guzami kopulastymi. Z całej fibuli z Pyszkowa posiadamy tylko 2/3 całości ozdobnego kabłąka. Nie zachowała się tak charakterystyczna dla tego okresu długa, pochewka, która tworzyła przedłużenie kabłąka.
Dobrze zachowana tarczka oporowa (okrągła) fibuli z Bogumiłowa, służąca do oparcia się kabłąka o materię, którą zapinała fibula, została też poważnie nadwyrężona w egzemplarzu z Pyszkowa. Krucha część ażurowej ornamentacji dziurek przykrawędnych tarczki oporowej, widoczna na pierwszej fibuli z Bogumiłowa, uległa i tu w części zniszczeniu, a sama szpilka zapinki została odchylona w przeciwnym kierunku. Nie ulega wątpliwości, że zarówno fibula z Bogumiłowa jak i z Pyszkowa oraz znaleziony egzemplarz silnie zniszczony w ogniu w Dąbrowie w pow. wieluńskim w jasnym zespole przez K. Jażdżewskiego, są zabytkami odosobnionymi w Europie i typowymi dla ziem Polski 26. Dotychczasowe poszukiwania za analogiami przez J. Kostrzewskiego 27 nie dały żadnych pozytywnych rezultatów. Najbliższą, moim zdaniem, przybliżoną analogią do tych trzech fibul, jest publikowana przez Monteliusa podobna, lecz nie tak bogato ornamentowana, fibula z Este 28 Posiada ona kabłąk wyróżniający się swą formą od innych fibul tego samego typu, ową fantazyjnością wycięcia blachy, choć daleko jej jeszcze do zdobnego kabłąka fibul z Bogumiłowa, Pyszkowa czy Dąbrowy. Ze zwględu na odosobnione i nie powszechne, a tak charakterystyczne zjawisko, jakim są powyższe fibule, będące prawdopodobnie miejscowymi naśladownictwami specyficznie polskimi wzorów italskich, alpejskich lub nawet naddunajskich, proponuję nadać im, nomenklaturę naukową „fibul typu dąbrowskiego” 29 od charakterystycznej fibuli tego typu znalezionej przez Jażdżewskiego w roku 1928 w miejscowości Dąbrowa w pow. wieluńskim na st. 2 w jasnym zespole grobu nr 1 kultury łużyckiej razem z bransoletą brązową pustą, żelaznym grotem oszczepu z tuleją, nożami żelaznymi łużyckimi z nitami do rączki drewnianej, rombowatymi klamrami do pasów, zapinką łukowatą z długą pochewką oraz żelaznymi łańcuszkami z wisiorkami 30. Zespół ten wyraźnie datuje na Hallstatt D. występującą w nim fibulę typu dąbrowskiego oraz jak wykażę poniżej, jest typowym dla zespołu wyrobów metalowych, w jakim się znalazła fibula tego typu ze zbioru warszawskiego.

Drugim ciekawym zabytkiem jest fibula typu Certosa żelazna (tabl. I, fig. 11) analogiczna do fibuli certoskiej z Bogumiłowa. Należy ona do fibul certoskich o walcowatym kabłąku i dość dużej nóżce pochewkowatej, wyginającej się ku górze w formie stożkowatego guza i ma analogie ra terenie Polski z fibulą z Chojna w pow. rawickim pochodzącą z cmentarzyska łużyckiego 31. Fibula z Pyszkowa jest ważnym przyczynkiem do zespołu fibul certoskich, żelaznych, występujących na ziemiach polskich. Dotychczas znamy fibule certoskie żelazne z następujących miejscowości, a mianowicie: z Janiny w pow. stopnickim w ilości dwu egzemplarzy 32 z Witoni w pow. łęczyckim 33 z Nowodworów w pow. warszawskim 34 z Noświcy (?) (Nosswitz), w pow. głogowskim 35, z Bierutowa w pow. oleśnickim i z Szprotawy w pow. szprotawskim 36.
Cechą fibul z Chojna i Pyszkowa jest długa pochewka charakterystyczna zresztą dla szpil brązowych certoskich, jak widać na fibuli z Czekanowa, w pow. ostrowskim 37 oraz na dotąd niepublikowanej prawie analogicznej do niej fibuli pod względem kształtu i ornamentacji z Przykony w pow. tureckim 38 różniącej się tylko od fibuli z Czekanowa brakiem stożkowatego guza (tabl. I, fig. 1), oraz z Łuszkowa w pow. kościańskim ze skarbu łużyckiego 39 Przytoczone tu fibule różnią się zasadniczo od fibul certoskich z krótką pochewką, jaką ma fibula certoska z Radoszewa w pow. puckim 40, z Grabonoga w pow. gostyńskim 41 z Nadziejewa w pow. średzkim 42 itd. Natomiast do fibul certoskich z długą pochewką należy fibula z Lesinowa w pow. kożuchowskim 43 w której ciekawym momentem jest delikatnie profilowany guzek, podobny do guzka fibuli wyżej już wspomnianej z Przykony (tabl. I, fig. 1), ale zgoła inny niż ma fibula z Grabonoga. Jest rzeczą ciekawą, iż fibula certoska z guzkiem z Lesinowa nawiązuje do fibuli o długiej pochewce tzw. „późno-halsztackich”, wg nomenklatury Petersena. Guzek ma podobne profilowanie, jak to widzimy na publikowanej przez Petersena fibuli „późno-halsztackiej” o długiej pochewce z Karczyna w pow. strzelińskim, oraz z Kożuchowa w pow. kożuchowskim publikowanej przez Jahna 44, na niepublikowanej fibuli z Chojnego w pow. sieradzkim, (tabl. II, fig. 4 a i b) w dwu egzemplarzach 45 oraz na o wiele piękniejszej od tych dwu ostatnich, fibuli z Pyszkowa (tabl. I, fig. 2), bogata ornamentowanej na nóżce, pochewce i na kabłąku, znajdującej się w zbiorach warszawskich. Brak dostępu do odpowiedniej literatury przedmiotu oraz zbiorów muzealnych zmusza mnie na razie do pozostawienia tego ciekawego i nieopracowanego tematu w literaturze prehistorycznej polskiej bez omówienia, jakim jest występowanie i geneza fibul tzw. „późno-halsztackich” o długiej pochewce na ziemiach polskich. Jedno jest jednak pewne, że są to zjawiska południowe i pojawiają się na ziemiach polskich równocześnie z fibulami certoskimi, i że trwały tutaj jako importy, względnie przeróbki miejscowe wzorów obcych, prawdopodobnie tak długo, jak fibule certoskie. W rzeczywistości nie są one wcale „późno-halsztackie”, jak je określa Petersen, publikując je razem z fibulą certoską. Występują one, jak wiadomo, na obszarach na północ od Alp w zwartych zespołach już we wczesnym okresie halsztackim, czego dowodem jest np. zespół z Salem nad jeziorem Bodeńskim 46, gdzie fibula tego typu występuje razem z zabytkami doskonale ją datującymi. W odróżnieniu od fibuli łukowatej z Dąbrowy i analogicznych prawie egzemplarzy z Chojnego (tabl. II fig. 5 a i b), mających wiele analogii w kręgu halsztackim, fibule „późno-halsztackie” w/g nomenklatury Petersena nazwijmy fiibulami łukowatymi o smukłym kabłąku, w odróżnieniu od fibul pierwszych, których kabłąk jest szeroki, bogato ornamentowany oraz pochewka jest trąbkowato zakończona, jak widzimy to na fibulach z Chojnego w pow. sieradzkim.
Ciekawą i charakterystyczną grupę stanowią występujące w Pyszkowie szpile o „łabędziej szyjce”, jak i szpile proste. Szpile o „łabędziej szyjce” doskonale określił Kostrzewski, dając im zarazem ramy chronologiczne 47 Pojawiają się one już w II okresie halsztackim, wg chronologii Reineckego w południowych Niemczech. W III okresie halsztackim występują w formie „miniaturowej”, sięgając aż do północnych Niemiec i Polski, a więc do Hannoweru, Szlezwigu-Holsztynu, Meklenburgii, Pomorza i Warmii, a nawet do państw skandynawskich. Jako jedna z ich różnorodnych odmian występuje na tym obszarze szpila o „łabędziej szyjce” z tzw. główką miseczkowatą, która niejednokrotnie ma formy przejściowe między „miseczkowatą” a „pieczątkowatą”, tak nazwanych od formy główki szpil. Z Bawarii z m. Wiesenacker 48 pochodzi szpila miseczkowata z gr. 2 razem z charakterystycznymi przedmiotami w postaci miecza żelaznego, 2 wędzideł końskich, 2 przetyczek do uprzęży oraz 8 tarczek (tutulusów), datujących się na III okr. halsztacki. Nie mniejsze znaczenie dla chronologii szpil tego typu ma gr. 68 z Hallstattu, gdzie obok szpili miseczkowatej znaleziono naramiennik typowy dla st. okresu halsztackiego wg chronologii Aberga 49 Szpile miseczkowate o „łabędziej szyjce” występują masowo w kulturze urn domkowych na terenie saksońsko-turyńskim 50. Na terenie Czech szpile z „łabędzią szyjką” o główce miseczkowatej spotyka się w zespołach kultury kurhanów czeskich południowych i zachodnich 51 w kulturze bylańsko-platenickiej 52, czy wreszcie w kulturze śląsko-platenickiej 53 Z terenu Śląska wymienić należy choćby m. Weischwitz (polska nazwa nieznana) w pow. wrocławskim 54 oraz z Łaz w pow. wołowskim 55, z Bielawy Dolnej w pow. zgorzelickim 56 oraz Wilszewa w pow. głogowskim 57 Na terenie Wielkopolski warto tu przytoczyć cmentarzysko z Chojna w pow. rawickim 58 lub szpilę występującą w fazie wielkowiejskiej z Dębówka Nowego w pow. wyrzyskim 59 Formą przejściową między główką miseczkowatą a pieczątkowatą, choć forma główki jest raczej miseczkowata, są dwie szpile z Pyszkowa w pow. sieradzkim (tabl. I. fig. 5 i 6) omawiane w niniejszej pracy, oraz cytowana już wyżej z Kokorzyna w pow. kościańskim 60 zupełnie analogiczna do szpil z Pyszkowa.
Bardziej spotykanym typem szpil o „łabędziej szyjce” są szpile o profilowanej główce. Można w tym wypadku wyróżnić dwie grupy szpil tego typu w zakresie profilowania główki. Do jednej grupy należą szpile profilowane pierścieniowato, do drugiej szpile, których główka jest pokryta ornamentem powierzchniowym, przerywanym w wielu wypadkach, dla ożywienia ornamentacyjnego obrączką na środku główki, pokrytej ornamentem. Obydwa typy ornamentacji główki występują licznie na ziemiach polskich, co widoczne jest np. na cmentarzysku z Pyszkowa (tabl. I, fig. 3 i 4). Jedna ze szpil z Pyszkowa o główce profilowanej pierścieniowato (tabl. I, fig. 4) ma analogie występujące w Brudzewie w pow. kaliskim 61 z Przykony w pow. tureckim 62 (tabl. II, fig. 4), Rąbina w pow. kościańskim 63 Nadziejewa w pow. średzkim 64 itd. Mniej liczne są szpile o ornamencie powierzchniowym w kształcie siatki z obrączkowatą ozdobą w środku. Spośród dostępnego mi w tej chwili materiału pewne podobieństwo do szpili z Pyszkowa zdradza szpila ze stanowiska w Przykonie w pow. tureckim (tabl. II, fig. 6) choć analogia jest trochę iluzoryczna; zaś drugą szpilę z tej miejscowości należałoby raczej zaliczyć do szpil o główce profilowanej pierścieniowato, z tą tylko różnicą, że posiada ta szpila takie same obrączki, jako element ornamentacyjny główki, co i szpila z Pyszkowa.
Szpile proste występujące w Pyszkowie są charakterystyczne dla wczesnego okresu halsztackiego w Polsce. Szpila prosta o główce profilowanej pierścieniowato, występująca w Pyszkowie (tabl. I, fig. 7) należy do kręgu szpil, których prototypów szukać należy na południu już na początku III okresu halsztackiego wg chronologii Reineckego 65. W kręgu kultury urn domkowych dorzecza Łaba-Sala występują one licznie 66. W Czechach szpile tego typu występują w kulturze bylańskiej 67. Podobnie się rzecz ma w Słowacji 68. W kulturze śląsko-platenickiej występują one w okresie II tej kultury czyli w ramach 800—750, jeśli chodzi o ich granicę górną, a ich formy zachowały się jeszcze w III okresie, którego górna granica synchronizuje się z okr. Arnoaldi lub Este II we Włoszech, a więc wypada na około 650 przed Chr. 69 Z Wielkopolski do tej grupy zabytków należą egzemplarze z Tylewic w pow. wschowskim 70 z Wrzeszczyna w pow. czarnkowskim 71 i wiele innych. Szpila z Pyszkowa należy bez wątpienia do tej samej grupy. Brak bliższych danych nie pozwala nam niestety na ścisłe określenie chronologiczne tego zabytku. Dalszą szpilą o profilowanej główce jest okaz z Pyszkowa ze zbiorów krakowskich, wymieniony powyżej. Jest jednak prawdopodobne, że te szpile zostały znalezione w zespołach należących jeszcze do V okresu brązu, choć nie jest wykluczone, że mogły one występować jeszcze w jasnych zespołach starszego okresu halsztackiego (650—500) wg chronologii Aberga. Za powyższym przypuszczeniem przemawia fakt, że szpile tego typu przetrwały na Pomorzu i występują w pomorskiej grupie urn domkowych (jak np. w urnie domkowej z Obliwic w pow. lęborskim) 72, które odpowiadają mniej więcej fazie wielkowiejskiej wg układu chronologicznego Kostrzewskiego 73 Dalsze szpile tego typu występują w miejscowości Raków w pow. morskim, dwie w Karszynie w pow. chojnickim, w Borowcu w pow. kartuskim, w Wódce w pow. lęborskim, w Obłużu w pow. morskim, w Szymbarku w pow. żuławskim, w Łowiczu w pow. wałeckim i wielu innych, przy czym przynależność ich do okresu halsztackiego nie w każdym wypadku jest pewna.
Drugą szpilą prostą, która występuje w Pyszkowie, jest szpila z zawiniętą spiralnie główką. Szpile tego typu są charakterystyczne dla kultury łużyckiej przyczem wiadomo, że w zakresie typologicznym rozróżniamy dwie ich odmiany. Jedną odmianą są szpile o tarczce spiralnej, większej (posiadającej więcej zwojów), a drugą szpile o tarczce spiralnej mniejszej, do których należy okaz z Pyszkowa (tabl. I, fig. 10). Prócz tego występują różnice w zakresie wykonania spirali, a mianowicie szpile te mają uformowane spiralnie główki z drutu o przekroju kanciastym lub okrągłym. Podobny wypadek zachodzi w dwu szpilach z Chojna w pow. rawickim 74 gdzie większa szpila jest zrobiona z drutu czworokanciastego, zaś mniejsza z okrągłego. Szpila np. z Łęgowa w pow. wągrowskim 75 posiada spiralkę małą i jest uformowana z drutu kanciastego. Natomiast szpila z Łupic w pow. słupeckim 76 uformowana jest z drutu okrągłego. Małe spiralki posiadają szpile z Grabonoga w pow. gostyńskim 77 choć uformowane są z drutu kańciastego. To samo dotyczy szpili z Kokorzyna w pow. kościańskim 78. Natomiast o przekroju kańciastym i o dużej spirali jest szpila z Zwierzyńca w pow. śremskim 79 i wiele innych. Szpila z Pyszkowa należy do grupy szpil o małej spirali i kańciastym przekroju drutu i nawiązuje w ten sposób do szpil jej podobnych wymienionych wyżej.
Szpile proste o zawiniętym uszku (tabl. I, fig. 8, 9) są typowe dla zespołu zabytków, w towarzystwie których się znalazły. Forma ta powstała w ten sposób, że główka szpili została rozpłaszczona i zawinięta w uszko. Szpila ta występuje powszechnie na terytorium kultury łużyckiej oraz na terytorium jej peryferycznych zjawisk, jak np. w kulturze wysockiej 80. Najbliższą analogią niepublikowaną do szpil z Pyszkowa jest szpila tego typu z Brudzewa w pow. kaliskim 81 oraz wiele im podobnych, niejednokrotnie publikowanych przez różnych autorów a pochodzących ze stanowisk Wielkopolski i południowego Mazowsza, zarówno z V okresu brązu jak i z okresu halsztackiego.
Wymieniony żelazny łańcuszek z trzech ogniwek z dwoma patyczkowatymi wisiorkami (tabl. I, fig. 12) należy do przyborów toaletowych ludności kultury łużyckiej i spotyka się w różnych kręgach kulturowych. Podobne garnitury toaletowe z brązu, złożone z łyżeczki do uszu, szczypiec i przyboru do czyszczenia paznokci znaleziono w Gorszewicach w pow. szamotulskim 82 w pięknych zespołach kultury łużyckiej na cmentarzysku, skąd pochodzą dwa miecze brązowe halsztackie jedyne na terenie Wielkopolski. Przybory toaletowe z Gorszewic są pokrewne przyborom toaletowym z Wielkiej Czancy (?) — niemiecka nazwa Gross Tschansch — koło Wrocławia 83 z tą tylko różnicą, że te ostatnie nie posiadają w swym składzie szczypczyków do włosów, w przeciwieństwie do jednego z zabytków z Gorszewic, publikowanego przez Kostrzewskiego. Nie zrozumiałe też jest dla nas łączenie poszczególnych sztyftów wisiorka z Wielkiej Czancy drutem od nasady uszek aż ku dołowi. Chodziło tu prawdopodobnie o uformowanie w pewną figurę, patrząc od dołu, poszczególnych drutów wisiorka dla wytworzenia ornamentu do tatuażu ciała 84 Przybory toaletowe z Pyszkowa wykonane z żelaza posiadają umocnienie drutem brązowym tylko u nasady wisiorka celem wzmocnienia niespojonego prawdopodobnie dobrze uszka, na którym wisi wisiorek na ogniwku łańcuszka. Jeden z wisiorków na egzemplarzu z Pyszkowa był niewątpliwie łyżeczką do uszu, drugi przyborem do czyszczenia paznokci.
Występujące w Dąbrowie w pow. wieluńskim 85 ogniwko żelaznego łańcuszka z wiosiorkami patyczkowatymi należy prawdopodobnie zaliczyć do tej samej grupy przyborów toaletowych, co i wyżej wymienione. Duże zniszczenie tych przyborów w ogniu stosu i przez rdzę nie pozwala na bliższe określenie w tym wypadku praktycznej użyteczności poszczególnych wisiorków, tym niemniej związek ich z grupą zabytków cytowanych powyżej wydaje się być widoczny i być może nie jest to element zdobniczy, jak dotychczas przypuszczano.
Występująca w Pyszkowie żelazna klamra do pasa rombowata (soczewkowata) należy niewątpliwie do typowych klamer halsztackich, występujących masowo w kulturze pomorskiej i łużyckiej. Różni się ona tylko tym, że klamry tego typu powszechnie występujące w okresie halsztackim i lateńskim są odmianą przeważnie dwuhaczykowatą 86 w przeciwieństwie do klamry z Pyszkowa, która posiada tylko jeden haczyk, a z drugiej strony nit, za pomocą którego przymocowana była do rzemiennego pasa. W ten sposób upadabnia się ona typologicznie do klamry brązowej z Nadziejewa w pow. średzkim 87 mimo, że kształt i ornamentacja różni ją od klamry z Pyszkowa. Wymienione pod punktem następnym niniejszej pracy dwa kółka żelazne należały prawdopodobnie jako część składowa klamer tego typu. Były one przymocowane na drugim końcu pasa. Klamra z Pyszkowa nawiązuje pod względem kształtu do jednej z klamer znalezionych przez Jażdżewskiego w Dąbrowie 88, choć silne jej zniszczenie nie pozwala stwierdzić z całą pewnością, czy była ona zaopatrzona z jednej strony w haczyk i z drugiej, czy była złączona ze skórą nitem.
Fragment bransolety brązowej pełnej, o ornamencie żłobkowanym grupami żeberek poprzecznych, z Pyszkowa, należy do typu, który rozwinął się z pierścieni nerkowatych V okresu brązu, stanowiących pierwowzór. Ich formą przejściową, między formą spotykaną w Pyszkowie a pierścieniami nerkowatymi z V okresu brązu, będą niewątpliwie bransolety puste z cienkiej blachy, odlewane dookoła jądra glinianego 89. Z wymienionych przez Kostrzewskiego i dostępnych w tej chwili materiałów najbliższą analogię do fragmentu z Pyszkowa zdradzają dwa egzemplarze z Łupic w pow. słupeckim 90, oraz żelazna bransoleta podobnego kształtu, lecz z ornamentem prawie niewidocznym z powodu rdzy, z Brudzewa w pow. kaliskim 91 i wiele innych. Występowanie tego typu jest powszechne na całym terytorium kultury łużyckiej 92 i typ ten tworzy różne warianty w zakresie ornamentacji, a nawet grubości sztab brązowych czy żelaznych, z których bransolety były wyrabiane.
Dwa fragmenty naszyjnika (względnie naszyjników) ozdobione skośnymi spiralnymi żłobkami należą do typowych z tego okresu czasu. Fragmentaryczność ich zachowania nie zezwala na bliższe określenie, czy zakończone były haczykowato czy w formie uszka, jak widać na końcu jednego fragmentu. W okresie halsztackim spotyka się zasadniczo dwa ich warianty; jeden to okazy wykonane z drutu okrągłego, ozdobione skośnymi spiralnymi żłobkami, tak jakby były skręcane dookoła własnej osi, drugie to zabytki wykonane analogicznie z drutu kanciastego, czworograniastego. Do tej ostatniej grupy należy zaliczyć fragmenty z Pyszkowa.
Trzy pierścionki brązowe z cienkiego drutu o trzech zwojach z Pyszkowa należą do typowych na całym terytorium kultury łużyckiej i nie przedstawiają nic nowego.

Wnioski
Materiał z Pyszkowa i Bogumiłowa, mimo że jest wartości nieprzeciętnej dla nauki — niestety ma wartość drugorzędną ze względu na brak pewnych danych co do odkrycia poszczególnych zespołów grobowych wraz z zabytkami metalowymi, które tutaj przede wszystkim publikujemy. Baczna obserwacja terenowo-badawcza przedsięwzięta według współczesnych metod, dałaby wyniki o wiele donioślejsze dla nauki, niż wykopaliska Kobierzyckiego. Dziś jednak wprowadzamy te zabytki do literatury dlatego, że są one ważnym punktem na mapie dla znajomości procesów przeddziejowych w okresie halsztackim w tej części Polski. Jak wykazują—wprawdzie niepewne — dane, zabytki te należały do kultury łużyckiej grupy wschodnio-wielkopolskiej ceramiki inkrustowanej. Na grupę tę, jak widać z zespołu zabytków metalowych, publikowanych powyżej, oddziaływały silnie wpływy południowe, idące od strony Śląska i Bramy czesko-morawskiej. Wpływy te spełniały dwojaką rolę na obszarze na zachód od Wisły w okresie halsztackim: 1) wywołały używanie przez ludność miejscową importów południowych względnie ich naśladownictw, i 2) wytworzyły szereg elementów kulturowych specyficznych dla tego obszaru, powstałych jednak pod wpływem południa.
Pierwsze świadczą dobitnie o silnych stosunkach handlowych z krajami wschodnio-alpejskimi i naddunajskimi, drugie o rodzimej wysokiej kulturze ludności łużyckiej, która przystosowuje i wytwarza swe oblicze kulturowe w stosunku do potrzeb ekonomicznych i socjalnych. Do wysnucia tego wniosku zmusza nas analiza zabytków występujących w Bogumiłowie i Pyszkowie w pow. sieradzkim na tle pokrewnych zjawisk, występujących na terytorium na zachód od Wisły w okresie halsztackim. Fibule typu certoskiego oraz łukowate o smukłym kabłąku, łukowate z długą pochewką, (n. p. Dąbrowa i Chojne) dalej wszystkie typy szpil z „łabędzią szyjką” jak i proste są importami południowymi względnie ich przeróbkami lokalnymi. Natomiast bogaty w formy różnorodne zespół fibul typu: tłukomskiego, kowalewickiego, piekarskiego oraz dąbrowskiego (Dąbrowa, Bogumiłów i Pyszków) są elementami kulturowymi specyficznymi dla kilku grup ludności kultury łużyckiej i pomorskiej w okresie halsztackim i wczesnym lateńskim na terytorium Polski, świadczącymi o wysokim poziomie wytwórczo-estetycznym. Te twierdzenia, tak ważne dla sądów o stosunkach kulturowych w okresie halsztackim, są wysnute z dotychczasowych badań różnych autorów i z analizy zabytków z Bogumiłowa i Pyszkowa w pow. sieradzkim ze zbiorów Kobierzyckiego, — i w tym tkwi wartość tych zabytków dla literatury przedmiotu 111
Z Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie, 1945.

1 E. Stawiski, Notatki archeologiczne,,Wiad. Archeol.” t. IV (1882) str. 166.

2 Patrz: J. Żurowski, Wykopaliska z cmentarzysk ciałopalnych (halsztackich) Kwaczały i Jankowic w pow. chrzanowskim w zbiorach prywatnych, „Wiad. Archeol.” t. IX (1924) str. 86 i nn. gdzie literatura przedmiotu. W Kwaczale w pow. chrzanowskim w grobie grupy adamowickiej znaleziono 64 sztuki takich guziczków okalających w dwu rzędach czaszkę.

3 J. Kostrzewski, Wielkopolska w czasach przedhistorycznych Poznań 1923, str. 281 przyp. nr 477, gdzie wzmianka o 9 drobnych guziczkach z Czekanowa naszytych na kawałku skóry.

4 Katalog wystawy archeologicznej i zabytków sztuki urządzonej w Sali Ratuszowej w maju i w czerwcu 1900 r. Kalisz 1900, gdzie zbiory J. Kobierzyckiego wymienione szczegółowo pod Pyszków i Bogumiłów. W posiadaniu J. Kostrzewskiego znajduje się album robiony ręcznie prawdopodobnie przez Parczewskiego z fotografiami wystawionych zabytków. Za łaskawe użyczenie mi albumu Parczewskiego do wykorzystania naukowego składam w tym miejscu p. prof. dr. J. Kostrzewskiemu podziękowanie.

5 L. Żarski, Wrażenia z wystawy archeologicznej w Kaliszu „Gazeta Kaliska” 1900 r. nr 156. W dwu periodykach a mianowicie: w „Kaliszaninie” (1883) nr 83 oraz „Gazecie Warszawskiej” (1883) nr 236 pomieszczone były jednobrzmiące artykuły pt. Wystawa archeologiczna w Sieradzu. Ani do jednego z tych pism nie udało mi się dotrzeć. Być może, że wystawę tę urządzał jeden z Kobierzyckich z materiałów, które widział dawniej w Pyszkowie E. Stawiski.

6 Zainwentaryzowana pod nr bieżącym: M. P R 682.

7 M. Wawrzeniecki, Materiały do mapy archeologicznej Polski „Mater. Antrop.Archeol.” XI (1910) str. 72 gdzie wymienia pod punktem 20: „Pyszków pod Sieradzem — cmentarzysko”.

8 Przypuszczenie to opieramy na tym, że na czterech kartonach kupionych przez P. M. A w Warszawie tylko jeden miał napis: Bogumiłów, który prawdopodobnie odnosi się do kartonu figurującego pod nr kolejnym 28 w katalogu wystawy kaliskiej, — pozostałe trzy najprawdopodobniej odnoszą się do kartonów z zabytkami z Pyszkowa, o których mówi wyraźnie tenże katalog. Napis: Pyszków istniał prawdopodobnie i na tych trzech kartonach analogicznie do kartonu z napisem: Bogumiłów, lecz został zatarty przez czas i wilgoć.

9 Wystawiona na wystawie kaliskiej słynna fibula z Bogumiłowa znajduje się obecnie w Miej. Muz. Prehistorycznym w Łodzi i była niejednokrotnie publikowana: patrz np. Antoniewicz Wł., Archeologia Polski, Warszawa 1928 tabl. XXV, fig. 35 lub dawniej: Album wystawy.. w Kaliszu tabl. (13), nr 28.

10 Miejskie Muzeum Prehistoryczne w Łodzi (nr inwentarza 1935/34 ze zbiorów Kobierzyckiego).

11 Blume, Katalog d. Austellung, str. 131 nr 2429 (przyczepione na kartonie nr 63 u dołu po prawej stronie).

12 Nr inwen. 6591 (Gabinet Archeol. U J) obecnie w Muz. Archeol. PAU w Krakowie. Szpila ta ma analogię z szpilą publikowaną w „Albumie przedhistorycznych zabytków W. Ks. P.” t. II, tabl. XXXII, fig. 21.

13 Nr inwen. 6588, 6589 oraz 6590.

14 W tym miejscu muszę podziękować prof. dr K. Jażdżewskiemu za udostępnienie mi zbiorów muzealnych łódzkich oraz przysłanie fotografij. Również składam podziękowanie dr T. Reymanowi za przesłanie fotografij ze zbiorów M. Archeol. PAU. Kilka cennych informacyj ustnych dotyczących pochodzenia zbiorów łódzkich udzieliła mi p. H Koszańska, za co i jej składam w tym miejscu podziękowanie.

15 Za powyższym przypuszczeniem przemawia fakt, że w skład wystawionych zabytków w Kaliszu nie wchodziła piękna szpila o „łabędziej szyjce” i profilowanej główce z Bogumiłowa mimo, że była ona równie pięknym okazem obok fibuli z wycinanym kabłąkiem oraz fibuli typu certoskiego z Bogumiłowa, które to zabytki były inwentaryzowane osobno w katalogu wystawy kaliskiej.

16 Takimi naczyniami są: 1935/1—1935/3, 1935/6 i po części 1935/10 uwidocznione w inwentarzu łódzkim jako pochodzące z Pyszkowa.

17 M. Muz. Prehistoryczne w Łodzi: 1935/5 oraz 1935/10.

18 Patrz np. publikowany materiał ceramiki malowanej ze Śląska przez Glasera w pracy pt. Die Bemalte Keramik der frühen Eisenzeit in Schlesien Lipsk 1937 i zawarty tam liczny materiał ilustracyjny.

19 M. Muz. Prehist. w Łodzi 1935/4.

20 Wł. Antoniewicz, Loc. cit. str. 112.

21 Ten sam pogląd wygłasza T. Wieczorowski w pracy pt. Ceramika inkrustowana typu łużyckiego w „Przeglądzie Archeologicznym” t. IV, str. 125 przyp. 66, gdzie powołuje się na ustną opinię J. Kostrzewskiego.

22 Cytowanych powyżej.

23 M M. Muz. Prehistor. nr inwentarza 1935/14.

24 M. Muz. Prehistor. nr inwentarza 1935/13.

25 M. Muz. Prehistor. nr inwentarza 1937/17 (sito) oraz 1935/18.

26 Okupacyjny kierownik muzeum łódzkiego W. Grünberg prawdopodobnie swą ręką dopisał na karcie inwentarza muzealnego z wyobrażoną fibulą z Bogumiłowa taką uwagę „Ungarischer Import”. Uwagi tej jednak, mimo niewątpliwie słusznego przypuszczenia, nie można brać poważnie dotąd, dokąd nie będziemy mieli analogij choćby przybliżonych na tym terenie do fibul postulowanych.

27 J. Kostrzewski, Od mezolitu do... str. 261, gdzie stwierdza brak jakichkolwiek analogij i wypowiada się za wyrobem miejscowym. Tam też błąd w korekcie: nie Bogumiłowice, pow. sieradzki lecz Bogumiłów.

28 O. Montelius, La civilisation primitive en Italie. Fibules en Italie Septentrionale, tabl. XX, fig. 276.

29 Nazwa ta jest konieczna ze względu na różnorodne odmiany fibul, występujących w okr. halsztackim na ziemiach polskich zarówno w k. łużyckiej jak i pomorskiej będących lokalnymi wyrobami lub miejscowymi przeróbkami form obcych : np. fibule typu tłukomskiego (Tłukomy, pow. wyrzyski dotychczas 6 egzempl. + wyobrażenie na urnie twarzowej z Zakrzewka w pow. złotowskim), fibule typu kowalewickiego (Kowalewice, pow. Namysłów), piekarskiego (Wielkie Piekary, pow. legnicki), a przede wszystkim typu certoskiego (od m. Certosa we Włoszech).

30 K. Jażdżewski, Osadnictwo prehistoryczne nad górną Prosną Z. O. W. r. IV, (1928) z. 5—6 oraz J. Żurek, Pradzieje ziemi wieluńskiej, Wieluń 1936, str. 33 i inn.

31 E. Blume, Vor- und frügeschicht. Altertümer aus d. Gebiet der Provinz Posen, Poznań 1909, nr katalogu 20178.

32 Zbiory Muz. Archeol. im. Er. Majewskiego T. N. W. nr nr 28549 i 28550 (patrz Wł. Antoniewicz, Loc. cit., str. 141).

33 J. Kostrzewski, Wielkopolska... II wyd., przyp. 596 (Zbiory Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie nr 329).

34 J. Antoniewiczowa, Groby ciałopalne w obstawie kamiennej w Nowodworach k. Warszawy., „Światowit” t. XIII (1929), str. 121, gdzie szpila żelazna platerowana brązem.

35 K. Tackenberg, Neue schlesische Funde der frühgermanischen Zeit, Wrocław 1922, str. 22, ryc. 16 a.

36 E. Petersen, Die frühgermanische Kultur in Ostdeutschland u. Polen, Berlin 1929, str. 161.

37 J. Kostrzewski, Les fibules du type de Certosa en Pologne, Zagrzeb 1925/6, str. 514, fig. 2.

38 Znajdującej się w Miejskim Muzeum Prehistorycznym w Łodzi.

39 J. Kostrzewski, Les fibules... fig 3.

40 Tenże, Les fibules... fig 1.

41 Tenże, Wielkopolska... I wyd. str. 190, przyp. 207, ryc 260.

42 J. N Sadowski, Drogi handlowe greckie i rzymskie, Kraków 1878 tabl. V, ryc. 68

43 E. Petersen, Schlesien von der Eiszeit bis ins Mittelalter, Langensalza 1935, fig. 216 (fibula prawa).

44 E. Petersen, Schlesien... fig. 216 (fibula lewa) oraz H. Jahn, Schlesien, Eberts-Reall. tabl. 86, fig. b

45 M. Muz. Prehist. w Łodzi nr inw. 1937/7 i 1937/8 z stanowiska I. Prócz tego w m. Chojnę, gm. Bogumiłów, pow. Sieradz w gr. 15 znaleziono, na tym samym stanowisku, dwie fibule łukowate z długą pochewką (tabl. II fig. 5 a i b), analogiczne do znalezionej przez Jażdżewskiego w Dąbrowie w pow. wieluńskim oraz ułamki bransolety i guzik brązowy. Grób ten był zniszczony przez wkopanie w niego grobu kultury przeworskiej, tym niemniej zachowane fragmenty naczynia były ornamentowane odciskami naszyjnika. Badania p. H Koszańskiej (1937).

46 C. Schuchhardt, Vorgeschichte von Deutschland, Berlin 1943, str. 192 i inn. fig; 1716.

47 J. Kostrzewski, Schwanenhalsnadel, Eberts-Reall. str. 371—373 oraz tenże Wielkopolska... str. 107.

48 N. Åberg, Chronologie, II, str. 48, ryc. 92—93

49 E. Sacken, Das Gräberfeld von Hallstatt in Oberösterreich Wiedeń 1868,. tabl. 16 9.

50 Brunn, Die Kultur der Hausurnengräberfelder in Mitteldeutschland in der frühen Eisenzeit, Halla 1939, tabl, XX, fig. ff—ii

51 Np. Košoce-Dejšina koło Pilzna. J Shranil, Vorgeschichte Böhmens u. Mährens, Lipsk 1928, tabl. XLIII, fig. 31.

52 Schranil, Loc. cit. tabl. XLI, fig. 28.

53 J. Filip, Popelnicowá pole a počátky železné doby v Čechách, Praga 1936—37, ryc. 26, fig. 17 —23.

54 Glaser, Loc. cit. tabl. XVI, fig. 28.

55 Tenże, tabl. XVI, fig. 30.

56 W. Frenzel, Bilderhandbuch zur Vorgeschichte der Oberlausitz, Budziszyn 1929, str. 81, fig. 8

57 W. Kropf, Die Bildendorfer Kultur auf Grund der Grabfunde, Lipsk 1938 r. 25.

58 W. Antoniewicz, Loc. cit. tabl. XXV, fig. 32.

59 J. Kostrzewski, Dwa cmentarzyska k. pomorskiej, „Wiad. Arch.” t. XII (1939) tabl. V, fig. 6

60 Patrz nota nr 11.

61 K: Jażdżewski, Co to jest prehistoria i w jaki sposób bada przeszłość; Warszawa 1934, str. 35, ryc. 35.

62 Mater. nieopublikowany: Miejsk. Muz. Preh. Łódź 1937/38.

63 J. Kostrzewski, Wielkopolska... II, fig. 362.

64 Tenże, Wielkopolska... I, fig. 25.

65 Reinecke, Die Alterthümer... t V, str. 405.

66 V. Brunn, Loc. cit. str. 24, tabl. XX, fig. q —t.

67 J. Schranil, Loc. cit. str. 196.

68 J. Eisner, Slovensko v praveku, Bratislava 1933, tabl. XXXVII, fig. 4.

69 J. Filip, Loc. cit. str. 97, ryc. 51, fig. 9 7

70 F. Pfützenreiter, Die vor- u. frühgeschichtliche Besiedlung des Kreises Freustadt, (1933) str. 104, ryc. 23.

71 Blume, Loc. cit. str: 92, nr 1360 i 1361 z cmentarzyska łużyckiego z mł. okresu brązu.

72 A. Stubenbach, Bericht über die Hausurne von Obliwitz, „Baltische Studien”, 12 (1908) str. 14 i inn.

73 Jak wiadomo datowania Petersena „fazy wielkowiejskiej” są błędne i zostały powszechnie już odrzucone zarówno ze strony polskiej (Antoniewicz, Kostrzewski) jak i niemieckiej (La Baume). Patrz np. Kostrzewski, Datowana urna twarzowa z Rządkowa w pow. chodzieskim, Z. O W. XI (1936) str. 53—58. Za tym datowaniem wypowiedział się jeszcze dawniej Antoniewicz, Z dziedziny organizacji nauki, Warszawa 1926 str. 110 i nn. oraz w recenzji pracy Petersena, „Światowit” XIII, str. 196.

74 Blume, Loc. cit. str. 124, nr 2150 i 2151.

75 Tenże, Loc. cit. str. 84, nr 1126.

76 K. Jażdżewski, Co to jest prehistoria... str. 35, fig. 25

77 Z. A. Rajewski, Powiat gostyński w czasach przedhistorycznych, Kościan 1932, tabl. V, 1.

78 Blume, Loc. cit. str. 131, nr 2428.

79 Katalog wystawy zab. prehistorycznych ze zbiorów pryw. Poznań 1927. tabl. III

80 T. Sulimirski, Kultura wysocka, Kraków 1931, tabl. XXIV, fig. 21 —23 oraz XXV fig. 4, 5 i 7. 81 W zbiorach P. M A w Warszawie. Badania R. Jakimowicza.

82 J. Kostrzewski, Wielkopolska... II wyd. str. 104, fig. 355 oraz przyp. 392 na str. 272, gdzie mowa o kilku egzemplarzach przyborów toaletowych.

83 Glaser, Loc. cit. tabl. 8 fig. 19 (u dołu).

84 Por. S. Müller, Nordische Altertumskunde (1897), t. I, str. 261—264 oraz opinię Kostrzewskiego: Wielkopolska... II, str. 102 i str. 272 przyp. 394 gdzie cytuje S. Müller'a.

85 Jażdżewski, Osadnictwo prehistoryczne... ryc. 7 fig. 6.

86 J. Kostrzewski Przyczynki do poznania k. gr. skrzynkowych, II, „Przegląd Arch.” t. II z. 1 str. 52 i inn.

87 Kostrzewski, Wielkopolska... II fig. 372.

88 Jażdżewski, Osadnictwo... ryc. 9 (u góry).

89 Kostrzewski, Wielkopolska... II str. 110.

90 W tym jeden w P. M. A. w Warszawie (Zbiory M. P. i R. nr 513).

91 Jażdżewski, Co to jest prehistoria... ryc. 27 (Zbiory M. P. R. 1497).

92 Np. Małe Lasowice pow. Oleśno. Patrz : Einführung in die Ur- u. frühgeschichtliche Abteilung des Museums Ratibor. Racibórz 1927 tabl. 4 fig. 6.
111 W pracy powyższej brzmienia nazw miejscowych podane są w wielu wypadkach nieściśle: Autor w chwili pisania pracy (grudzień 1945) nie miał dostępu do materiałów opracowywanych dla Śląska przez Komisję Nazw Geograficznych PAU. Również w zakresie wykorzystania dotąd publikowanych materiałów widoczne są luki z braku odpowiednich zasobów w bibliotece Państw. Muz. Archeologicznego w Warszawie.


Dziennik Łódzki 1953 nr 35 

Przed Krajowym Zjazdem Spółdzielczości
Idziemy po najlepszej drodze i innym pomożemy wejść na nią
Teatr Miejski w Sieradzu. W stronę prezydium zjazdu i trybuny zwrócone wszystkie twarze, stare i młode, poorane bruzdami zmarszczek i tryskające rumieńcami młodości. Na wszystkich ten sam wyraz: skupienie.
Referat, który wygłasza przewodniczący PRN Sieradz, Jan Janikowski — to analiza rozwoju spółdzielczości produkcyjnej w trzech powiatach: sieradzkim, łaskim i wieluńskim, sprawozdanie z trzech lat walki w gromadach spółdzielczych z wrogiem jawnym i ukrytym — walki zakończonej wieloma sukcesami.
U tych, którzy zwyciężyli
Oto RZS Izabelów po roku wegetacji i ślamazarnej roboty, oczyszcza swe szeregi ze szkodników, powierza nowym ludziom kierownictwo, staje na mocnych nogach i rozpoczyna solidną pracę.
To samo czynią spółdzielcy z RZS Pelagia, RZW Kraszkowice i innych gospodarstw zespołowych. Rosną plony, rośnie hodowla, rosną dochody ogólne i osobiste.
RZS Pelagia, posiadający ziemie 5 i 6 klasy, zbiera w 1952 r. przeciętnie po 16 q zbóż kłosowych z hektara, podczas gdy indywidualnie gospodarujący chłopi zaledwie po 8 do 10 q.
RZW Kraszkowice podnosi plony do 23 q. czyli zbiera o 4 q więcej niż miejscowi i okoliczni chłopi.
RZS Dzierlin uzyskuje z ha 28 q pszenicy — chłopi tylko 12 q.
W RZS Opiesin sypie wspaniale owies i jęczmień: po 27 q z ha
— chłopi osiągają przeciętnie po 13,8 q.
Każdy hektar rzepaku ozimego dał w RZS Wojsławice po 12,5 q
— u chłopów tylko po 8,4 q. Spółdzielcy wykopali po 370 q ziemniaków — chłopi tylko po 186 q.
Choć powoli, lecz i stale zwiękasz się w spółdzielniach produkcyjnych pogłowie bydła, trzody owiec, w powiecie sieradzkim, w którym istnieje 13 spółdzielni produkcyjnych wybudowano w ciągu ub. roku: 1 stajnię, 2 chlewnie, 2 wozownie, 3 betonowe silosy, 2 cieplarnie, 9 hal ogrodniczych i 6 domków jednorodzinnych.
RZS Opiesin z kredytów uzyskanych na 2 hale ogrodnicze, dzięki gospodarności wybudował 6 hal, a RZS Izabelów zamiast 1 hali wybudował 2. RZS Pelagia na budowę nowej obory wydał o 14.000 zł mniej niż przewidywał kosztorys opracowany przez fachowców. RZW Chociw na remoncie młyna zaoszczędził 21.900 zł.
Doświadczenie nauczyło już wielu spółdzielców, że o dobrym rozwoju gospodarstwa zespołowego nie świadczy tyle wysoka dniówka obrachunkowa ile zwiększenie pogłowia zwierząt domowych i wkład w inwestycje.
Oto gdy RZW Tubądzin w r. 1951 przeznaczył na inwestycje tylko 4 tys. zł., to w roku ubiegłym wydzielił już 15.505 zł. Podobnie postąpił RZS Wojsławice, który fundusz inwestycyjny na rok bież. zwiększył 5-krotnie w porównaniu z 1951 rokiem.
Poważny wzrost stopy życiowej
W parze z troską o rozwój gospodarki zespołowej, w parze z krzepnięciem przeświadczenia o wyższości tej gospodarki nad indywidualną wyrastają przodownicy pracy, wyrasta nowy typ człowieka „człowieka spółdzielczości produkcyjnej" i jednocześnie rosną dochody osobiste.
Przykłady: Rodzina Franciszka Antczaka z RZS Tubądzin za 713 dniówek obrachunkowych otrzymała 41 q żyta, pszenicy i owsa, 58 q ziemniaków. około 14 q siana, 57 q buraków pastewnych oraz 9.468 zł w gotówce. Gdy wartość naturalii określimy w pieniądzach — roczny dochód tej rodziny osiągnął ponad 28.000 zł.
Rodzina Walczaków z RZS Wodzierady za 1.006 dniówek obrachunkowych w naturaliach i gotówce otrzymała tyle,że jej przeciętny miesięczny zarobek osiągnął wysokość 2.420 zł.
Chlewmistrzyni Bobrowska z RZS Tubądzin, która w ciągu roku wypracowała 410 dniówek obrachunkowych, uzyskała roczny dochód w wysokości 16.443 zł.
Przykłady te, wyjęte z długiej listy przodujących spółdzielców, mówią same za siebie. A przecież poważny dochód przynoszą spółdzielcom również działki przyzagrodowe.
Cienie i plamy...
Mimo tych i wielu innych sukcesów, niewiele jednak zrobiono w pow. sieradzkim, łaskim i wieluńskim w kierunku szerszej rozbudowy spółdzielczości produkcyjnej.
Bo oto w ciągu ub. r. do 12 istniejących w pow. sieradzkim spółdzielni przybyła zaledwie jedna nowa, do 8 w pow. łaskim — trzy, a w pow. wieluńskim, w którym istniały jedynie 2 rolnicze zespoły wytwórcze, zdołano zorganizować też tylko jedną spółdzielnię: RZS w Łaszewie AB.
Aktywiści powiatowi i gminni nie potrafili ożywić „starych lecz papierowych" spółdzielni w Jeżopolu (gm. Klonowa), w Podłężycach (gm. Męka), w Bogucicach (gm. Krokocice) i w Elodii (gm. Wodzierady).
Mój powiat nie ma się czym szczycić"
— Mało u nas zrobiono na odcinku spółdzielczości produkcyjnej — mówił podczas dyskusji Stefan Kolbert, członek RZW Kraszkowice (pow. wieluński).—Nie, nie ma się czym szczycić mój powiat. A przecież można było wiele zdziałać. Za długo — mimo naszych sygnałów — tolerowano w naszej spółdzielni nierobów i szkodników, tak że stała się ona odstraszającym przykładem — Dopiero rok 1952 postawił nas na nogi. Uczciwi zwyciężyli. Na walnym zebraniu w styczniu postanowiliśmy przejść z II na III typ gospodarowania zespołowego i odtąd nasz RZS nosi miano „Zwycięstwo".
Ucieczka, powrót i radosne zadowolenie
— Już w 1949 roku byłam zwolenniczką spółdzielczości produkcyjnej — mówiła z trybuny Helena Bechtowa, członkini RZS Pelagia — lecz gdy przyszło do założenia spółdzielni wraz z mężem uciekłam do miasta. Męża załamały kułackie plotki, a jego strach przed zespołową gospodarką podziałał i na mnie. Dziś wstydzę się za te chwile słabości.
Wróciliśmy w r. ub. do Pelagii. Z otwartymi rękami przyjęli nas spółdzielcy na członków. A dziś?... Dziś jesteśmy szczęśliwi. Mąż pracuje jako oborowy, a ja mu pomagam Do naszego mieszkania wszedł dobrobyt. Nie, dla tego kto kocha rolę, nie ma lepszego życia jak w spółdzielni!
Przekonał mnie dobrobyt syna
Na mównicę wszedł 66-letni Grzegorz Szafrański z gromady Pyszków. Twarz pomarszczona lecz czerstwa. Oczy pełne ognia i radości.
— Chcę wam powiedzieć, moi drodzy, że wczoraj powitała u nas nowa spółdzielnia, do której przystąpiłem jako jeden z pierwszych. A co mnie przekonało?... Wizyta u mojego syna Teofila, który od dwu lat jest członkiem spółdzielni produkcyjnej Bilice, w woj. szczecińskim. I oto com tam stwierdził: tak jak przedtem, gdy gospodarzył indywidualnie na 8 ha Teofilowi było ciężko i źle, tak teraz powodzi mu się wspaniale.
Oświadczam tu z tego miejsca, że my w Pyszkowie, a jest nas 19, twardo staniemy przy naszej spółdzielni i nie damy jej rozbić kułakom, którzy przypuścili na nas już szturmy. To tylko powiem, że złamią zęby, i że wkrótce cała wieś pójdzie w nasze ślady!
Członek komitetu założycielskiego w gr. Kiki, ob. Woźniak oświadczył:
Dołożę wszelkich starań, aby u nas jeszcze przed Krajowym Zjazdem Spółdzielczości Produkcyjnej powstała spółdzielnia. I wzywam do współzawodnictwa z nami komitet zał. w gr. Karszew.
— W imieniu członków ZUZ Okup Wielki — mówił spółdzielca Tkaczyk — przekazuję zobowiązanie, że do końca roku zwerbujemy do naszej spółdzielni 8 ostatnich indywidualnych gospodarzy w naszej gromadzie.
— My spółdzielcy z Dzierlina — mówił ob. Pszczółkowski — zobowiązujemy się siewy wiosenne zakończyć w ciągu 5 dni oraz do końca roku podnieść hodowlę trzody o 50 procent.
Po podsumowaniu dyskusji przez ob. Bąkowskiego, I sekretarza KW — PZPR, zebrani przedstawiciele spółdzielni wybrali spośród siebie 27 delegatów na Krajowy Zjazd Spółdzielczości Produkcyjnej, a w liście do Prezesa Rady Ministrów Bolesława Bieruta i w rezolucji wytyczyli drogę swej działalności na rok bieżący.


Będą więc podnosić w swych zespołach uświadomienie polityczne, walczyć o wzrost plonów i hodowli, wszędzie stosować statutową dniówkę obrachunkową, popularyzować swoje osiągnięcia i pomagać przy zakładaniu nowych spółdzielni Czesław Mondrzyk.

Dziennik Łódzki 1969 nr 59

W Pyszkowie, pow. Sieradz, leśniczy podpalił zeschłą trawę na stawie, z którego została wypuszczona woda. Spaliło się 3 ha szuwarów i 15 arów poszycia leśnego. Prokurator zastosował areszt wobec winnego.

Dziennik Łódzki 1971 nr 105

W Pyszkowie pow. Sieradz spalił się ołtarz w miejscowym kościele. Przyczyną pożaru były wady w instalacji.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza