-->

poniedziałek, 16 września 2013

Dąbrowa

Dąbrowa, obecnie część wsi Jodłowiec w gminie Wieluń.

Dąbrowa 1935 r.

1992 r.

Sprawozdania Komisyi do Badania Historyi Sztuki w Polsce 1897 nr 1

MISA BRĄZOWA
Z EPOKI ROMAŃSKIEJ
ZNALEZIONA W DĄBROWIE KOŁO WIELUNIA
PRZEZ
MARYANA SOKOŁOWSKIEGO.
Na powszechnej wystawie krajowej we Lwowie w r. 1894, w dziale zabytków starożytnych pawilonu sztuki, zwróciła moją uwagę misa brązowa grawirowana i wewnątrz pozłocona, będąca własnością p. Władysława Przybysławskiego w Uniżu 1). Dzięki łaskawemu pośrednictwu przewodniczącego grona lwowskiego Komisyi p. Wład. Łozińskiego i uprzejmości właściciela, otrzymaliśmy tę misę dla zdjęcia z niej fotografii i dokładnego rysunku, które przy niniejszem publikujemy (fig. 1 i fig. 2). Należy ona do kategoryi mis romańskich, które w ostatnich czasach żywo interesowały naukę i których część najznaczniejsza była publikowana w pismach fachowych tak niemieckich jak francuzkich. I nasza misa zasługuje na publikacyę w Sprawozdaniach Komisyi nie tylko dla tego, że uzupełnia materyał dotychczas znany i przyczynia się do rozjaśnienia zagadek z temi misami związanych, ale głównie z powodu, że znaleziona została na ziemi polskiej i te wskutek tego daje nam jeden szczegół więcej do obrazu naszej kultury w romańskiej epoce, Katalog Wystawy mówi, że ją wydobyto w r. 1873 w rzece Fisi w Dąbrowie Wieluńskiem 2). Wiadomość ta pochodzi od p. Przybysławskiego, który tę misę nabył w Warszawie w roku 1880 ze zbiorów po ś. p. Bolesławie Podczaszyńskim, razem z kartką to objaśnienie zawierającą i jak się zdaje przez tegoż ostatniego napisaną.

W Wieluńskiem są trzy wsie Dąbrowy: 1) Dąbrowa w gminie Kiełczygłów, parafia Rzęśnia nad Niecieczą wpadająca do Widawy; 2 ) Dąbrowa w gminie Kurów, parafia Wieluń, ale w miejscowości bez rzeki na karcie Chrzanowskiego i 3) Dąbrowa w gminie Starzenice, parafia Ruda, nad strugą wpadającą do Oleśnicy 3). Pierwsza z tych wsi w rachunek nie wchodzi już dla tego, że leży nad rzeką ściśle określoną, druga prawdopodobnie żadnej rzeki nie ma, zdaje się zatem, że naszą Dąbrową jest trzecia koło Rudy, i że jej struga nosi nazwę Fisi. Zabawnych nazw takich jak Fisia, które mają wyłącznie lokalne znaczenie, a nie są nigdzie zapisane, nie brak w naszym kraju. Ruda była prastarym grodem, sięgającym początkiem najpierwszych wieków naszej historyi. Sławna bulla Innocentego II. z r. 1136, potwierdzająca posiadłości arcybiskupstwa gnieźnieńskiego, już ją wymienia 4). Do naszych czasów dochowały się tam ślady kościoła romańskiego z portalem, tudzież chrzcielnica kamienna z początku XIII w. 5). Wieluń zawdzięcza powstanie Władysławowi Odoniczowi, a więc także tym samym czasom. Otóż między jedną z tych miejscowości a drugą, leży jak się zdaje nasza Dąbrowa. Dodać należy, że dwie misy tegoż samego rodzaju, wykopane zostały w r. 1891 na górze Sobótce pod Wrocławiem na Szlązku 6), przy karczowaniu drzew, na gruncie sąsiadującym z położeniem grodu sławnego Piotra Własta w XII w. i klasztoru Kanoników regularnych z Arrovaise, który powstał w r. 1108, a zatem równie na przestrzeni piastowskiej Polski, grającej wybitną rolę w początkowych naszych dziejach. Wszystko wskutek tego przemawia za oznaczoną przez nas miejscowością, z której prastaremi tradycyami charakter misy się w zupełności godzi.
Misa nasza ma w średnicy 28 cm. 7 mm., jest głęboka na 6 cm., a obramowanie jej wydatnie występuje na 1 cm. ponad powierzchnię zagięcia (zob, fig. 1). Na zewnątrz i pod spodem jest surowa i pozbawiona wszelkich ozdób; wewnątrz zaś pokrywa ją wybornie zachowana pozłota i grawirunek ornamentacyjny, stanowiący jej główny interes.
Na dnie, dwoma koncentrycznemi kołami silnie zakreślonem (zob. fig. 2), widzimy przed sobą dwie figury w długich strojach, zwrócone ku stronie lewej, z których jedna zdaje się prowadzić drugą, mając rękę na jej ramieniu i podnosząc jedną dłoń w górę; w otoku niewyraźne litery w pewnych od siebie odstępach, między któremi rozpoznajemy A.....V E. Do koła biegnie pas z 4 kół współśrodkowych, podwójnemi bardzo słabemi linijami zaznaczonych, poczem następuje, wyrazisty splot roślinny romański, jakby wieniec, przypominający stylizacyą znane tego rodzaju ornamenty XII w. i znowu pas z 4 kół takiż sam jak pierwszy. Odtąd na zagiętych ścianach misy rozwija się figuralna kompozycya z napisami. Podzielona jest ona na 6 pól, i zdaje się przedstawiać historyę Zuzanny z XIII roz. proroctw Daniela.
Zaczynając od pola nad głowami figur dna, mamy przed sobą:
1) Dwie figury siedzące obok siebie na ławie w żywej rozmowie. Nad niemi napis:
CIVITAS (Bab)ILONIS
Jest to jakby illustracya do słów: „Et erat vir habitans in Babylone, et nomen ejus Joakim, et accepit uxorem nomine Susannam, filiam Helciae”, (Daniel. c, XIII v. 1 i 2).
2) Dwie figury jedna idąca za drugą; napis:
HVC VADIT IN POMARIV(m)
Tekst mówi, że Zuzanna weszła do sadu „cum duabus solis puellis, voluitque lavari in pomario”. (Dan. c. XIII v. 15). Oczywiście dla braku miejsca rytownik zamiast dwóch jej towarzyszek, przedstawił tylko jednę.
3) Dwie figury idące od strony prawej ku lewej ku Zuzannie z podniesionemi rękoma. Napis popsuty i bardzo niewyraźny:
M Q (D?) VOS N E (?) ERVNT (EA?)
Są to zapewne „duo senes judices” historyi biblijnej, którzy wchodząc do sadu, w którym się kąpie Zuzanna: venerunt in unum (?): et suscitentes ab invicem causam, confessi sunt concupiscentiam suam”. (Daniel. c, XIII v. 15).
4) Przed siedzącą figurą, stoi druga z podniesioną dłonią i zdaje się do niej żywo mówić. Napis :
ACCVRRERVNT AD EAM
„Surrexerunt duo senes, et accurrerunt ad eam” (Daniel. c. XIII. v. 19). Z dwóch starców przedstawiony jest znowu tylko jeden.
5) Trzy figury idące jedna za drugą od strony prawej ku lewej. Napis:
ISTI SVNT EA MVL(tu)M
„Cum ergo audissent clamorem famuli domus in pomario, irruerunt per posticum, ut viderent quidnam esset”, (Daniel. XIII. v. 26), Ilość ich była znaczna, co napis zdaje się stwierdzać, dlatego wyjątkowo 3 figury tutaj mamy przed sobą.
6) Przed figurą siedzącą, figura stojąca z podniesioną dłonią, jakby do niej mówiła, Napis:
VENER VNT DVO PR(esbyteri),
„Cumque venisset populus ad Joakim virum ejus, venerunt et duo presbyteri pleni iniqua cogitatione adversus Susannam, ut interficerent eam” (Daniel. XIII. v. 28). Tak jak poprzednio, tak i tutaj, jeden z nich tylko oskarża przed Joachimem Zuzannę.
Jak widzimy, z sześciu napisów dwa są tekstualnie wyjęte z proroctw Daniela: accurrerunt ad cam i venerunt duo presbyteri, a inne się treścią historyi Zuzanny w zupełności i o ile to jest możliwe tłomaczą. Wyraz pomarium, ogród owocowy, sad, w całej Wulgacie się tylko w jednych proroctwach Daniela spotyka. Rzecz się dzieje w Babilonie, ztąd na wstępie cyklu napis: civitas Babylonis. W dodatku inne szczegóły na pozór wyłącznie ornamentacyjne, usuwają wszelkie wątpliwości co do trafności tego tłomaczenia.
Cztery razy pojedyncze sceny są rozdzielone wielkiemi stylizowanemi drzewami, przedstawiającemi drzewa owocowe dla oznaczenia tła scen t. j. sadu-pomarium. W dwóch miejscach tylko zastąpione są one innem przedstawieniem. U dołu środkowej grupy, między sceną 3 i 4 widzimy zamiast drzewa mury miasta z wieżami i bramą t. j,Babylon, a obok po scenie 4, a przed 5, krzak z długich łodyg z lancetowatemi liśćmi. Jest to drzewo różne od innych, mające świadczyć o niewinności Zuzanny. „Nunc ergo si vidisti eam, dic sub qua arbore videris eos colloquentes sibi”? mówi Daniel do jednego z oskarżycieli: „Qui ait: sub schino” (Daniel. c. XIII. v. 54). Schinus, schinos, …... jest to drzewo mastyksowe a raczej krzak, Pistacia Lentiscus, z którego żywicy wyrabia się mastyks, zwany manną Libanu. Drugie drzewo prinus, Quercus Ilex, które wymienia inny ze starców, nie jest przedstawione lub się kryje wśród 4 pozostałych drzew sadu 7).  
W obec tego i scena 7 środkowa na dnie misy staje się zrozumiałą. W dwóch figurach przedstawia ona. prawdopodobnie, Daniela wyprowadzającego uniewinnioną Zuzannę z zaczarowanego koła, t. j, z ogrodu, z pomarium. Sceny tej wprawdzie niema wymienionej w tekście, ale wynika ona logicznie z treści, jako sens moralny i zakończenie historyi.
Ze z sześciu napisów (o siódmym, z którego pozostały jedynie pojedyńcze litery, nie może być mowy), tylko dwa są z Wulgaty dosłownie powtórzone, dziwić nie powinno. Wszystkie te napisy nie są bezpośrednio zaczerpnięte z tekstu pisma, ale bezwątpienia z jednego z komentatorów średniowiecznych, którzy ten tekst parafrazowali, przepisując pojedyncze jego wyrażenia od czasu do czasu dosłownie. Który z nich slużył za podstawę naszemu rytownikowi? tego nie wiemy. Nie był to w każdym razie Piotr Comestor, żyjący na przejściu z w. XII w XIII, którego Historia Scholastica, jakeśmy sprawdzili, żadnego z naszych napisów nie wyjaśnia. Na tekst Daniela zwrócił naszą uwagę prof. Wilhelm Creizenach, za co mu tutaj serdeczne składamy podziękowanie.
W strojach figur i w ich rysunku przy pobieżnem i ogólnikowem traktowaniu, tudzież przy częstem zatarciu konturów, nie podobna prawie odróżnić kobiet od mężczyzn. Strój jednak przy długich sukniach związanych w pasie, przy wiszących tu i owdzie a szerokich rękawach i przy płaszczach spinanych na ramieniu, odpowiada mniej więcej strojom XII w. Toż samo da się powiedzieć o wielkich rękach, których palce są nieledwie zawsze kilkoma kreskami uwydatnione, i o ich żywej gestykulacyi, zastępującej brak wyrazu w zaledwie że zaznaczonych twarzach. Ziemia uwydatniona do koła całego przedstawienia łuskowato, jakby półkolistemi pagórkami piętrzącemi się nad sobą tak, jak we wszystkich rysunkach i miniaturach XI i XII w. 8). Trawa oznaczona kreskami strzelającemi w górę w grupach kęp powtarzających się jedne nad drugiemi, u stóp wszystkich drzew również jak pod rysunkiem miasta, spotyka się również w tych ostatnich. Ławy, na których siedzą figury, mają profil romański i kolumienki u dołu z bochenkowatym kapitelem, wyglądającym jak surrogat kapitelu kostkowego, Splot roślinny do koła dna, a zwłaszcza drzewa, są w swej stylizacyi pełne charakteru i przypominają roślinne ornamenty na ścianach kościołów i na haftach XII w. Nakoniec brzeg misy na swej płaskiej powierzchni, nosi ślady punktowanego żelazem, niedbale rzuconego czy nieskończonego ornamentu t. zw. opus punctile, które opisuje w XII w. mnich Theophilus w swej Schedula diversarum artium 9). Pismo napisów jest romańskie kapitalne, z użyciem wielu uncialnych liter jak S. Є. M. nawet D. Ligatura NE powtarza się dwa razy. Wszystkie koła podziałów są nakreślone cyrklem, od czego pozostał wydrążony otwór w środku dna, a następnie przeciągnięte w niektórych miejscach rylcem, czego nierówne kontury dowodzą. Napisy nad każdem przedstawieniem zaznaczają półkola wydłużone, do których był prawdopodobnie także cyrkiel użyty. Taką jest misa wieluńska, o której nasze ryciny dają jak najdokładniejsze wyobrażenie.
Misy tego rodzaju znajdowane były na całej przestrzeni północnej i środkowej Europy, zaczynając od Finlandyi i Estonii, aż po Gandawę i Paryż. Nie mówiąc o misach szlązkich, które się przechowują w Muzeum wrocławskiem, to widzieć można ich okazy w licznych innych zbiorach prywatnych i publicznych, a mianowicie: w Muzeum Towarzystwa starożytniczego Prussia w Królewcu, w „Gewerbe Museum” w Lubece, w,,Museum für Völkerkunde” w Berlinie, w Chrystianii, w zbiorach saskiego „Alterthumsverein” w Dreznie, prywatnych Dra Schefflera w Wiedniu, w muzeach narodowych w Peszcie i w Pradze, tudzież w Monachium, w Muzeum Welffów w Herrenhausen, w Muzeum w Moguncyi, w zbiorach Forrer w Strasburgu i Dra Wings w Akwisgranie, w Muzeum miejskiem w Trewirze, w skarbcu czy w zakrystyi kościelnej w Xanten, w Muzeum w Gandawie i w Groningen, nakoniec w zbiorze antyków Biblioteki narodowej w Paryżu 10).
Wszystkie mają jeden i ten sam charakter, który pozwala je łatwo rozpoznać na pierwszy rzut oka. Są prawie zawsze surowe i gładkie na stronie zewnętrznej, a grawirowane płasko i pozłocone na wewnątrz, z ornamentami, figuralnemi przedstawieniami i napisami, świadczącemi o romańskiej epoce i o czasie od XI do końca XII w. Niedokładny, nieraz bardzo słaby i zaledwo dostrzegalny grawirunek, wpisany w koła koncentryczne ich wnętrza, daje im pozór przypominający sławne metalowe misy egipsko-asyryjskie i fenickie 11), z któremi je porównywano, chociaż te z niemi nie mają najmniejszego związku. Znajdują się nareszcie zupełnie gładkie. Największa z nich, misa Dra Schefflera w Wiedniu, ma szerok. 0,45 m., a 0,09 m. głębokości i nosi wyjątkowo ślady rycia na zewnątrz; misa w Christianii wynosi 31,5 cm. Szerok. i jest na 5,5 cm. głęboka; misy z Sobótki w Muzeum wrocławskiem mają średnicy 26,5 i 5 głębokości, wszystkie zaś inne są tych wymiarów co nasza, nie mówiąc o tem, że forma ich o wystającym płaskim rąbku jest zawsze i bez wyjątku taka sama jak w naszym wypadku. Z figuralnych przedstawień jedynemi znanemi przedstawieniami świeckiemi na tych misach, są sceny z tak rozpowszechnionego w średnich wiekach poematu Statiusa Achilleis na misie paryzkiej; na innych są one wyjęte ze Starego i Nowego Testamentu i z legend świętych lub też najczęściej wyobrażają allegoryczne figury cnót i wytępków. Do tych ostatnich należą misy szlązkie i misa pragska między innemi, na których wśród ornamentów są w niedbały i pobieżny sposób nakreślone skrzydlate popiersia takich postaci. Figury te są objaśnione napisami na misach w Dreznie, w Monachium, w Gandawie i w innych zbiorach, gdzie nad niemi czytamy wyrazy:
superbia, idolatria, invidia, ira, luxuria, lub fides, spes, caritas, patientia, humilitas czy też malitia, dolus, odium i t. p. 12) Napisy są raz poprawne i zawsze mniej więcej tegoż samego rodzaju pismem wykonane, to znowu popsute i częściowo lub zupełnie nieczytelne. Spotyka się nawet ornamenty z liter bez żadnego znaczenia, a tembardziej misy bez napisów i ostatecznie, jakeśmy widzieli, pozbawione zupełnie ozdób. Do najstaranniej wyrobionych i najpoprawniejszych należą: misa paryzka ze scenami z Achilleis 13), akwisgrańska z przedstawieniami ikonograficznie interesującemi z legendy Św. Urszuli 14), misa w Trewirze, na której widać 6 scen z historyi miłosiernego Samarytanina 15), w Xanten, gdzie mamy przed sobą Sapientię między ŚŚ. Janem i Pawłem, tudzież 6 biblijnych postaci w około 16) ; nakoniec po tych nadreńskich, misa wiedeńska, może tyrolskiego pochodzenia, która w pojedyńczych i w podobny sposób rozłożonych scenach wyobraża historyą Samsona, jak świadczą napisy wyjętą z księgi Sędziów (Judicum, c. XIII i XIV) 17). Do tej kategoryi jak widzimy należy i nasza misa ze swoją historyą Zuzanny z proroctw Daniela. Wśród zabytków tego rodzaju zajmuje ona poczestne miejsce i o wiele jest bardziej interesująca od mis szlązkich. Co jest rzeczą charakterystyczną, to rozłożenie w nich kompozycyi i zastosowanie scen pojedyńczych w sposób zmyślny i w swoim rodzaju piękny do kolistego obwodu naczynia. Tego rodzaju koła i tak ornamentowane, z kompozycyjami wpisanemi w podobny lub inny sposób, są właściwe romanizmowi. Spotykamy je często w witrażach i na miniaturach tych czasów. W większej części przytoczonych przez nas przykładów sceny pojedyńcze są rozdzielone kolumnami, mającemi raz kielichowy to znowu kostkowy kapitel; niekiedy na tych kolumnach leżą zasłony lub z nich strzelają zakreślone półkolem napisy jak łuki. Oczywiście oznaczają one wnętrza budynków, w których się odbywają przedstawione wypadki, co nie przeszkadza wszakże, że grają zarazem ornametacyjną i dekoracyjną rolę. Na naszej misie miejsce tych kolumn zastępują drzewa babilońskiego sadu, w którego zagrodzie cały się dramat Zuzanny rozwija, a mimo tego są one głównym motywem dekoracyjnego układu, wprowadzają rytm w opowieść i przy swej stylizacyi zamieniają ją na fantazyjną ozdobę.
Nie ulega wątpliwości, że misy te służyły do mycia rąk. Ablucyje były niezwykle rozpowszechnione w wiekach średnich i to tak w życiu religijnem, ze względu na liturgiczne wymagania, jak w życiu świeckiem, z powodu codziennych potrzeb. Kapłan obmywał ręce kilkakrotnie tak w czasie mszy, jak przed rozpoczęciem i po ukończeniu nabożeństwa.
Czystość rąk odprawiającego świętą ofiarę była uważana zawsze za symbol czystości duszy i intencyi tego, który ją odprawiał. Nie tylko biskup ale i zwykły kapłan obmywał ręce po przyjęciu ofiar, jakie wierni składali na ołtarzu, mył je następnie przystępując do Offertorium i maczał 4 palce w wodzie po incensatii czyli okadzeniu, jak to się jeszcze po dzisiaj dochowało w niektórych miejscowościach, nie mówiąc o tem, że oczyszczał zawsze wodą palce tak jak się to czyni i teraz po komunii, dla opłukania jej parceli 18). Woda pomięszana z winem w dwóch różnych ampułkach, w XIII w. najczęściej emaliowanych, a od XIV i później oznaczonych zwykle literami A. V. dla łatwiejszego odróżnienia, służyła tylko do ofiary, a nie jak obecnie i do mycia rąk. Ablucyje odbywały się w piscynach, umieszczonych po prawej czyli południowej stronie ołtarza i celebrans musiał opuszczać za każdym razem ołtarz, aby je odbyć. Zwyczaj ten jednak podług rzymskich przepisów, które się coraz bardziej rozpowszechniały, ustąpił miejsca innemu. Odtąd ministrant z wodą stawał przed ołtarzem i podawał ją kapłanowi. Tam, gdzie piscyny istniały i dopóki nie przeniesiono w skład ich wchodzącego lavacrum do zakrystyi, slużyły one jedynie do ablucyi przed i po nabożeństwie; w czasie zaś mszy odbywały się przed ołtarzem. Neodłączną częścią w skutek tego sprzętów każdego kościoła, były naczynia do wody, tak jak manutergia do obcierania rąk. Co do życia świeckiego, to konieczność częstych ablucyj wynikała z warunków obyczajowych tych czasów, innych jak dzisiejsze. Przybliżone wyobrażenie dają nam o nich społeczeństwa wschodnie i cały świat muzułmański i azyatycki, który się zatrzymał na pokrewnym stanie kultury. Przy jedzeniu nie używano widelców, tak jak na Wschodzie, ale brano pokarm palcami, w skutek czego po każdem daniu, służba musiała roznosić wodę i ręczniki. W inwentarzach średniowiecznych znajdujemy zawsze wymienioną znaczną ilość mis i naczyń, do tego zwyczaju się odnoszących.
Nie sądzimy, aby między misami, które służyły do kościelnego użytku a temi, które odpowiadały świeckim potrzebom, dały się wykazać zasadnicze rónice. Misy średniowieczne noszą najrozmaitsze nazwy. Są to pelves, pelviculae, pelves scyphi, ciphi bachini, albo baccini (z tąd francuzkie bassin, albo bacin), baccilia, bicaria (z tąd niemiecki Becher), które nie zawsze są kielichami: „sacerdos ablutionem digitorum fecit in bicario 19)”; scutella, aquamanilia, aquimanilia, vasa manualia, nareszcie t. zw. misy bliźnie, najbardziej interesujące. ze wszystkich: gemelliones. Były one zdobne wklęsłemi i wypukłemi przedstawieniami nieraz i wyrabiane nawet z drogich metali. Theophilus w rozdziale ”o robocie stemplowej” mówi: „wyrabiają się i królewskie postacie i jeźdzcy tąż robotą na żelazie, któremi na hiszpańskim mosiądzu wytłoczonemi, zdobią się miednice (pelves) służące do umywania rąk”. A w innem miejscu: „wykonywają się taką (trybowaną) robotą, na kubkach złotych lub srebrnych, lub na czarach w środku (vel scutellis in medio), jeźdzcy walczący ze smokami albo gryfami, obrazy Samsona lub Dawida, rozdzierających paszczę lwom; także lwy osobne i gryfy, albo też same duszące jakie bydlę, lub wreszcie cobądź innego według woli, a co do wielkości wyrobu przyzwoitem będzie i stosowne m 20)”, Mnich XII w. miał przedewszystkiem zapewne kościelne naczynia na myśli, a jednak prócz przedstawień z historyi Dawida i Samsona, któreś my widzieli na grawirowanej misie wiedeńskiej, wszystkie wymienione przez niego ozdoby: królowie i jeźdzcy, walki ze smokami czy gryfami, pary walczących zwierząt czy potworów, zarówno mogą się stosować do przeznaczeń świeckich. Chodzi tylko o to, czy się godza z wielkościa naczynia.
O misach bliźnich, tak nazwanych dla tego, że zawsze stanowią parę złożoną z dwóch mis sobie zupełnie równych, musimy powiedzieć słów kilka. Gemelliones znane były od bardzo dawnych czasów. Anastasius Bibliothecarius mówi o nich w IX 21) w., a „Ordo romanus” wymienia gemelliones argenteos w w. X razem z kielichem, pateną i innemi przyrządami do mszy świętej 21). Zabytki ich jednak dotąd znane datują dopiero z początku XIII w. Misy te, które się do nas dochowały, są zawsze miedziane i emaliowane, wyrabiane były w Limoges i używano ich przeważnie we Francyi i w Anglii, chociaż prawdopodobnie znajdowały zastosowanie i w innych krajach Europy. Jedna z dwóch mis służyła do przyjmowania wody, a z drugiej się woda wylewała na ręce; w tym celu ta ostatnia miała okrągłe otwory przy samym obwodzie, a ze strony odwrotnej odpowiedni lejek w formie głowy lwa czy smoka biberulus 22). Tego rodzaju misy bliźnie widzieć można w wielu muzeach francuzkich, a między innemi w Cluny i w Luwrze, chociaż znajdują się po muzeach i zbiorach prywatnych niemieckich, a nawet w skarbcu klasztornym w Tepl w Czechach 23). Często przechowała się tylko jedna z nich utraciwszy swoją siostrę. Muzeum XX. Czartoryskich w Krakowie posiada taką limuzyjską misę, czy takie gemellio, którego podobiznę załączamy (fig. 3). Jest ona zupełnie podobna do tych, które się widzi w Cluny, ma na obwodzie otwory na odpływ wody i ślady po stronie odwrotnej odpadłego lejka. Sposób ich użycia jest nieraz wyobrażony na miniaturach francuzkich XIII i XIV w. a Olivier de la Marche (Etat de la maison de Charles le Hardy), bliżej go opisuje 24). Viollet -le-Duc daje nam rysunek to użycie przed stawiający, na którym widzimy, jak posługacz przyklęknąwszy ostrożnie leje z jednej z nich wodę na ręce swego pana, podstawiając drugą do jej przyjęcia. Toż samo robił ministrant przy ołtarzu w czasie mszy świętej. Użytek takich mis bliźnich w kościołach trwał we Francyi aż do XVII w., jak świadczy de Laborde 25). Co więcej, skoro w życiu świeckiem widelce weszły powszechnie w użycie i misy takie straciły swoje znaczenie, pooddawano je w znacznej części do kościołów, gdzie ich używano także do zbierania ofiar. Pieniądze poruszane na ich powierzchni i uderzające o nią, pościerały emalię i podziurawiły ją tu i owdzie, w skutek czego często spotykamy je w złym stanie. Przedstawiane są na nich figury świętych lub osoby rozmawiające ze sobą, a wokoło w medalionach herby i fantastyczne zwierzęta lub ornamenty roślinne w wycinkach między medalionami 26) (fig. 3). To znowu anioły w popiersiu, a na obwodzie strusie, lwy, rycerze i syreny w kołach 27), lub też rycerze na koniach a koło nich walki fantastycznych zwierząt i ludzi 28). Różnicy między misami kościelnemi a świeckiemi nie było żadnej. W inwentarzach kościelnych z r. 1380 i 1498 czytamy o takich misach „dla księży do mszy”, na których są emaliowane damy z sokołami na koniach, lub damy i rycerze jadący konno obok siebie 29).

Otóż starszych limuzyjskich gemelliones nad koniec XII w. czy początek XIII nie znamy. Zdaje się zatem, że misy brązowe grawirowane i pozłocone jak nasza, mogły służyć przed zastosowaniem i rozpowszechnieniem mis bliźnich emaliowanych do tegoż samego użytku i w ten sam sposób. Prou zalicza misę paryzką ze scenami z Achilleis Statiusa do kategoryi gemelionów 30). Frimmel zestawia jedne z drugiemi i twierdzi, że misy brązowe używane były w XI-XII w., a emaliowane limuzyjskiego pochodzenia zastąpiły je w w. XIII 31). Misa brązowa monachijska ma nawet otwory na obwodzie, tak że mogła by służyć do nalewania wody, gdyby pewnem było, że są ślady lejka na jej odwrotnej stronie, jakby wnosić można z opisu w katalogu 32). Podniosły się jednak przeciw temu zestawieniu słuszne wątpliwości. Misy limuzyjskie są zwykle mniejsze i płytsze i nie mają nigdy żadnego rąbka występującego nad obwód. Mają one, jak misa Czartoryskich, tylko 0,222 m. średnicy i 0,03 m. głęb. Otworów jest w nich zwyczajnie 6, tymczasem przy większych rozmiarach misa monachijska ma otworów tylko 3. Grempler, który ją publikował 33), twierdzi, że te otwory dodane zostały później, dla zawieszenia misy na ścianie. Jakkolwiek to twierdzenie nie wydaje nam się dostatecznie uzasadnione, to zaprzeczyć nie możemy, że stanowi ona jedyny dotąd znany przykład takiej misy z otworami. Zauważyć jednak należy, że najznaczniejsza część mis brązowych doszła nas w stanie uszkodzonym, w niektórych są całe części wyłamane, i że wiele jest zgiętych. Do tych ostatnich należy misa paryzka 34), a do pewnego stopnia i misa nasza, tak, że przypuścić by można, że wygięte rozmyślnie zostały, aby z nich woda bezpieczniej lać się w jednym kierunku mogła. Jest więc rzeczą prawdopodobną, a przynajmniej możliwą, że w pewnej epoce i w pewnych miejscach używano ich parami i że wskutek tego mogły grać rolę mis bliźnich. Że jednak nie wyrabiane były w tym celu i z tem przeznaczeniem to nie ulega wątpliwości.
Do nalewania wody przy ich pierwotnem użyciu służyć musiały inne naczynia. Takiemi były bezwątpienia tak dobrze znane i rozpowszechnione cynowe i miedziane urceoli, przez nadużycie aquamaniliami zwane 35), o formach zwierząt fantastycznych, lwów, gryfów, ptaków, głów ludzkich i zwierzęcych i t. d., które sądząc z ich stylu i charakteru datują przeważnie z XI i XII w., chociaż są i późniejsze, a nawet gotyckie. Ta forma buchasta i rozczłonkowana odpowiednio do kształtu przedstawionych zwierząt czy ludzi, pozwalała na pomieszczenie znacznej ilości wody w naczyniu, zajmującem stosunkowo mało miejsca. Niektóre z tych naczyń są pozłocone i grawirowane, jak nasze misy 36). Są między niemi takie, na których spotykamy przedstawienia allegorycznych figur. Peszteński urceus w formie głowy ludzkiej ma na szczycie 4 figury cnót kardynalnych: prudentia, justitia, temperantia i fortitudo, koło podstawy, którą wieńczy humilitas i caritas 37), a zatem ten sam cykl ikonograficzny, który się tak często powtarza na naszych misach. Jeżeli misa wieluńska i misy szlązkie wydobyte zostały na naszej ziemi i bezwątpienia od najdawniejszych czasów były u nas w używaniu, to toż samo da się powiedzieć i o takich urceoli. Nalewkę w formie lwa wykopaną w Bortkuszkach o 6 mil od Wilna koło r. 1889, a będącą obecnie własnością hr. Adama Platera, publikował p. Alfred Romer w naszem piśmie 38). W zbiorach Towarzystwa przyjaciół nauk w Poznaniu przechowuje się urceus podobnej formy i charakteru, znaleziony w r. 1852 w Kruchowie pod Trzemesznem, między Gnieznem a Kruszwicą, i to w warunkach nie dość jasno określonych, w sąsiedztwie kafli i monet Jagiellońskich z jednej, a urn pogańskich z drugiej strony 39). Nareszcie skarbiec XX. Dominikanów w Krakowie ma posiadać takież samo naczynie wedle wiadomości, udzielonej przez p. Lepszego 40). Że naczynia te z końca XII, czy z XIII w., współcześnie ze swem powstaniem mogły się dostać do Polski to jest rzeczą naturalną, ale kto wie, czy i na Litwę nie dostawały się one w tym samym czasie, chociaż tam jeszcze życia kościelnego nie było. Podobne urceoli znajdowane były w grobach pogańskich nadelbiańskiej Słowiańszczyzny, i jak się zdaje, mimo swego chrześcijańskiego pochodzenia, do jakichś lustracyj pogańskich służyły 41).
Znawcy archeologii średniowiecznej słusznie jak sądzimy twierdzą, że tych fantastycznych nalewek w kościołach nie używano przy ołtarzu i mszy świętej, ale głównie przy piscynie i w lavacrum w zakrystyi 42). Zródła zdają się w zupełności to zdanie potwierdzać 43), chociaż mogły być liczne od tej zasady wyjątki. Otóż jakkolwiek nasze misy płaskie, gładkie i niepozorne a przy tem brązowe, nie godzą się pod żadnym względem z wypukłą i tak charakterystyczną formą miedzianych urceoli, to mimo tego najprawdopodobniejszą jest rzeczą, że się z niemi pośrednio wiązały, gdyż wszystko za tem mówić się zdaje, że były przeznaczone do piscyn i do wypełnienia zagłębionego w kamieniu lavacrum, Surowa i pozbawiona prawie zawsze wszelkich ozdób i rysunków powierzchnia ich zewnątrz, przeznaczona była na to, aby się kryła w takiem zagłębieniu. Rąbek wystający zatrzymywał je na obwodzie i ustalał ich położenie 44). Płaski ornament nareszcie, niewykończony i niedbały, nie tylko nie raził ręki myjącego, ale przez kryształ wody czystej ze swą pozłotą, robił daleko lepsze niż dzisiaj wrażenie. Wykonywano je z brązu a nie z miedzi, dla tej właśnie pozłoty, która się tego aliażu lepiej trzyma i chociaż uszkodzona, mniej na jego tle razi i daje większą gwarancyę czystości. Jest rzeczą wiadomą i dostatecznie stwierdzoną, że tak zw. aquamanilia miały zarówno w średnich wiekach zastosowanie kościelne jak świeckie 45) i toż samo musiało być z naszemi misami. Skoro wyszły z użycia, skoro zastąpiono je innemi, skoro zwłaszcza piscyny wszędzie usunięte zostały z kościołów, najznaczniejsza ich część mogła przejść do użytku świeckiego, tem się może tłomaczy, że ich taka nieznaczna ilość, można powiedzieć, że jedna tylko w Xanten, dochowała się po dzisiaj w skarbcu kościelnym, a że wszystkie nieledwie znalezione były w warunkach świadczących o świeckiem życiu i o świeckich wymaganiach 46). Pięć mis takich wydobytych zostało z głębi rzek, na dnie których spoczywały przez wieki, 4 które są dzisiaj w Gandawie 47) i jedna nasza z Dąbrowy. Można sobie wyobrazić, że kiedyś przy przeprawie wielkiego konwoju z jukami, w jednej z tych częstych wypraw i podróży średniowiecznych, w których wszystko, czego człowiek, a zwłaszcza pan i książe mógł potrzebować, przewożono ze sobą, musiały się tam dostać.Wszelki spór zatem o ich przeznaczenie liturgiczne czy świeckie jest błędnem kołem. Mogły być wyrabiane zrazu i przeważnie w jednym celu, a być użyte z kolei do drugiego. Z przedstawień na nich wyprowadzać wniosków nie podobna. Pamiętać należy, że życie wieków średnich było jednolite i że to, co na pozór wygląda na świeckie, umieszczone było wówczas często w domu bożym, tak jak to, co religijne i kościelne w zamku czy w prywatnem mieszkaniu. Ileż to jest przedstawień średniowiecznych, których nie ważył by się dzisiaj nikt umieścić w kościele lub takich, któreby w naszych czasach tylko kościołowi odpowiadały, a wówczas należały do domowego otoczenia. Przedstawienia na limuzyjskich gemelionach, zarówno jak teksty Theofila, najlepiej tego dowodzą. W tem leży i na tem polega ze świeżości i naiwności uczuć płynąca, wewnętrzna wartość czasu, jego duch i charakter, który jest zawsze najżywszym i najmniej omylnym objawów kulturalnych komentarzem.
Dodać wypada, że tak w kościele jak w życiu używane były w wiekach średnich i inne misy, nie tylko do samych ablucyj służące. Naprzód we Francyi tak zwane Thiphenes, Thipheniers czy Thiphenies 48), naczynia spełniające nieznaną nam rolę w święto Trzech Króli, t. j. epiphanii albo theophanii, jak je w najstarszych kalendarzach nazywają. Następnie misy używane przy chrzcie, „pelves ex argento ad baptismum”, wymienione w bardzo starych źródłach 49). Misa pragska, znaleziona przy budowie kolei koło Ołomuńca, uważana była ze swemi alegorycznemi figurami, takiemi jak na misach z Sobótki, za taką misę chrzestną, chociaż jak sądzimy, bez podstawy 50). Do tej kategoryi zaliczano również późne gotyckie, tak rozpowszechnione i pospolite miednice, z wypukłem przedstawieniem Adama i Ewy, Najświętszej Panny i innemi o niezrozumiałych napisach, prawdopodobnie przeważnie augsburskiej roboty a najczęściej bardzo późnej daty, które najprędzej służyły do zbierania ofiar a miały bardzo często świeckie przeznaczenie. Wszystkie jednak te misy i miednice nie mają z naszemi najmniejszego związku.
Na zakończenie jeszcze słowo co do pochodzenia mis naszych. Gdzie one były wyrabiane i skąd się rozchodziły po całym świecie? Na to pytanie odpowiedź ścisła jest niemożliwa. Głównem centrum wyrobów brązowych a zwłaszcza miedzianych, od końca XI w. zacząwszy i przez długi czas wieków średnich, było miasteczko Dinant, na prawym brzegu Mosy, koło Leodium. Ztąd szły na północ i wschód wyroby, a między innemi i fantastyczne nalewki o zwierzęcych formach, urceoli, coquemars, jak je nazywają Francuzi, lichtarze, dzbany i misy, z brązu a szczególniej z miedzi, których całość i rodzaj dostał w skutek tego utartą nazwę francuzką dinantrie czy też dinandrie 51). Centrów jednak takich było przez wieki średnie daleko więcej i czem się zakres naszej wiedzy bardziej rozszerza, tem się bardziej przekonywamy, jak trudno się w tej produkcyi zoryentować i jak niebezpiecznie jest wysuwać naprzód to lub owo pochodzenie, nie mając do tego pewnych podstaw. Nie ulega wątpliwości, że i nad Renem, w bogatych miastach niemieckich, przemysł tego rodzaju kwitnął, że misy takie wyrabiać się mogły i w Saksonii, Bawaryi czy Tyrolu. Mniejsza lub większa dokładność i staranność wykonania nie może być nawet żadnym świadectwem pochodzenia. Jedne z tych wyrobów były drogocenniejsze, inne obrachowane na pospolity i tani odbyt i w skutek tego w wielu wypadkach nawet niedbale i w charakterze swej ornamentacyi w obec tamtych rażące. Poprzestać więc musimy na oświadczeniu, że nic pod tym względem nie wiemy i że pochodzenie naszej misy wieluńskiej czy dąbrowskiej z historyą Zuzanny z proroctw Daniela z XII w. jest nam nieznane.

1) Katalog Wystawy Zabytków Starożytnych, Lwów, 1894, str, 107, Nr. 683 (617). Od tej daty misa ta przeszła na własność Muzeum XX. Czartoryskich w Krakowie.
2) Tamże, str. 107.
3) Słownik Geograficzny, T. I, str. 920 i mapa Polski Chrzanowskiego.
4) Kodeks Dyplomatyczny Wielkopolski, T. I, Nr. 7, str. 10 i 11.
5) Sprawozdania Komisyi hist. szt. T. IV, str. XXXV-XXXVII, fig, 8 i 9.
6) W. GREMPLER: Mittelalterlichen Bronzeschalen, Schlesiens Vorseit in Bild und Schrift. Bd. V, 1894, nr 10, str. 271.
7) W Biblii Wujka schinus tłomaczony jest trzmiel, Evonymus Europeus. Jest rzeczą ciekawą, że przedstawiony na naszej misie krzak ze swemi podłużnemi liśćmi, przypomina do pewnego stopnia trzmiel, w każdym razie o wiele bardziej niżeli pistacyę, nieznaną zresztą na północy. Kto wie zatem, czy tłomaczenie Wujka nie polega na dawnych średniowiecznych tradycyach. Prinus, …..., Quercus Ilex, tłomaczy Wujek fałszywie: jodła.
8) L. KAEMMERER: Die Landschaft in der Deutschen Kunst bis zum Tode Albrecht Dürers, 1886, str. 27-29.
9) TEOFILA kapłana i zakonnika: O Sztukach rozmaitych, ksiąg troje, przekł. T. ŻEBRAWSKIEGO, wyd. Komisyi hist. szt. Akademii Umiejętności, Kraków, 1880. L. III. Cap. XIII, str. 85.
10) Porów. GREMPLER, 1. c. T. V, 1894, tudzież I. c. T. VI, 1895, str. 135; TH. FRIMMEL: Ueber eine Bronzeschüssel Romanischen Styles, Mittheil. der k. k. Central-Commiss, 1886. Neue Folge, XII, str. 11-16, Tabl. I. i II.; Baron J. de BETHUNE: Les bassins liturgiques, Revue de l'art chretien, 1886, str. 318-443; MAURICE PROU: Bassin de Bronze du XI ou du XII s. repesentant la jeunesse d'Achille, Gazette archeologique, 1886, XI annee, planche 5.; Sitzungsberichte der Alterthumsgesellschaft Prussia, Königsberg, 1890, str. 127. Tabl. XII. Pamatky archeologice a mistopisne, 1868, T. XII, str. 379.
11) Cf. PERROT et CHIPIEZ : Histoire de l'Art dans l'Antiquite, Phenicie-Cypre, T. III, 1885, str. 771-780, fig. 546, 547, 548 i 552.
12) GREMPLER: 1. c. Tabl. IV, 2, (XXXVI), V, 1 i 2, (XXXVIII,) Tabl. XVI, (XXXVIII). J. de BETHUNE: 1. c. i figury w tekście.
13) PROU: 1. c. pl. 5.
14) FRIMMEL: 1. c. str. 15.
15) GREMPLER: 1. c, str, 273.
16) Tamże, str. 273.
17) FRIMMEL: 1. c. str. 11.
18) THALHOFER: Handbuch der katholischen Liturgik, 1894, T. 1, str. 614-617, T. II, str. 168.
19) DUCANGE: Glossarium, ed. Favre, 1885, T. VI, str. 254.
20) TEOFIL: O Sztukach rozmaitych, I. c. str, 151 i 155. Cf. Schedula, ed. ILG w Quellenschriften für Kunstgeschichte, 1874, L. III. Cap.XLVIII, str. 293, tudzież L. III. Cap. LXXVII, str. 301. O rodzaju brązu, zwanego hiszpańskiem złotem, bajeczne wyjaśnienie TEOFILA L. III. Cap. XLVIII, ILG, str. 221, ŻEBRAWSKI, str. 112. 3) DUCANGE: I. c. T. IV, str. 51.
21) Tamże, I. c.
22) I. LABARTE: Histoire des Arts Industriels, 1875, T. III, str.420. Opisywał je i publikował już MONTFAUCON: Monuments de la mon. fr. T. I. Tabl. 32.
23) FRIMMEL: I. c, str. 14. Zob. także FRIMMEL: Mittheilungen des k. k. Oesterr. Museums für Kunst und Industrie, Jahrg. 1888, str. 65 i n. tudzież ten sam: Mittheil. Jahrg. 1892, str. 232, gdzie jest dopełniony materyał takich mis bliźnich dotyczący i gdzie jest na podstawie przez nas autorowi dostarczonej informacyi wzmianka o misie Muzeum Czartoryskich, publikowanej przez nas obecnie (fig. 3).
24) VIOLLET le Duc: Dictionnaire raisonne du mobilier francais, 1871. T. II, str. 29, 30 i 31, fig. 2.
25) I. de LABORDE, Glossaire francais du moyen-age 1872, str, 150.
26) E. MOLINIER: L'Emaillerie, 1891, str. 179, 180 i (rycina takiego gemellio XIII w. jak w Muzeum XX. Czartoryskich (fig. 3), tudzież str. 181.
27) HEFNER-ALTENECK: Trachten, Kunstwerke und Gerätschaften, 1881, T. II, Tabl. 106. Z zamku Meinberg koło Schweinfurt. Taż sama misa powtórzona w CH. LOUANDRE: Les Arts somptuaires, Paris, 1858, T. II, str. 91, (Texte explicatif) i T. I, (Planches), Orfevrerie religieuse.
28) A. DARCEL et A. BASILEWSKY: Collection Basilewsky, Catalogu raisonne, Paris, 1874. Texte, str. 91, Nr. 230, dzisiaj w Ermitażu Petersburskim.
29) V. GAY: Glossaire Archeologique, 1887, str. 94 i 770 przy wyrazach „Bacin de chapelle” i „Gemellions”.
30) M. PROU, 1. c. str. 38,
31) FRIMMEL, 1. c. str. 14 i 15 twierdzi, jak sądzimy nie słusznie, że brązowe misy używane były wyłącznie do liturgicznych potrzeb, a miedziane emaliowane do świeckich, w dwóch różnych epokach.
32) Katalog des Bayerischen Nationalmuseums, T. V, HUGO GRAF: Romanische Alterthümer, 1890, str. 29. Nr. 204.
33) GREMPLER, T. V, Tabl. XXXVI (V. 2.).
34) M. PROU, 1. c. planche 5.
35) Aquamanile-vas inferius, in quod manibus infusa aqua delabitur. Urceolus vero, vas superius, unde lavandis manibus aqua infunditur”. DUCANGE, 1. c. T. I, str. 345. Ta definicya sprawdza się na wszystkich źródłach średniowiecznych.
36) HUGO GRAF, I. c. str. 27, Nr. 189, Tabl. IX.
37) FR. BOCK: Karls des Grossen Pfalzkapelle und ihre Kunstschätze, str. 92, fig. XLI. CH. PULSKY, E. RADISICS et L. MOLINIER, Chefs-d'Oeuvres d'Orfevrerie d l'Exposition de Budapest, Paris, T. I, Tabl. do str. 1.
38) Sprawozdania, T. IV. str, XCIII, fig, 44 i 45.
39) Biblioteka Warszawska, 1852, II, str. 519-522 z rysunkiem na osobnej tablicy, tudzież Mittheilungen der k. k. Central-Commiss, 1867, T. XII, str. XXIX, fig. 3.
40) Sprawozdania, T. IV, str. XCIV.
41) OTTE: Handbuch der kirchlichen Kunst-Archäologie, 1883, T. I, str. 254, nota.
42) GAY, 1. c. str. 40. BOCK, I. c. str. 88.
43) Cf. DUCANGE, T. IV, str. 51 i GAY, 1. c.
44) Zagłębienie jakby umyślnie zrobione do takiej misy między innemi w piscynie w Weissenburgu w Alzacyi, zob. OTTE, Handbuch, T. I, str, 263, fig. 100. Piscyna jest wprawdzie gotycka, ale romaskie musiały być nieraz pod tym względem takież same.
45) REUSSENS, Elements d'Archeologie chretienne, 1886, T. H, str. 443.
46)GREMPLER, 1. c. str. 278.
47) J. de BETHUNE, Les Bassins lithurgiques, 1. c. str. 318, 319.
48) L. de LABORDE, 1. c, str. 515.
49) DUCANGE, l. c, T. VI, str, 254.
50) Pamatky acheologicke a mistopisne, 1 c. str. 379.
51) REUSSENS, 1. c. T. II, str. 318-320.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1933 nr 19

ROZPORZĄDZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dnia 16 września 1933 r. L. SA. II. 12/15/33
o podziale obszaru gmin wiejskich powiatu Wieluńskiego na gromady.
Po zasiągnięciu opinij rad gminnych i wydziału powiatowego zgodnie z uchwałą Wydziału Wojewódzkiego z dnia 15 września 1933 r. na podstawie art. 107 ustawy o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorjalnego z dnia 23. III. 1933 r. (Dz. U. R. P. Nr. 35, poz. 294) postanawiam co następuje:

§ 1.
XXIV. Obszar gminy wiejskiej Starzenice dzieli się na gromady:
3. Jodłowiec, obejmującą: pustk. Chodaki, kol. Jodłowiec-Dąbrowę, kol. Jodłowiec Józefów, kol. Jodłowiec-Łęg, wieś Jodłowiec.
§2.
Wykonanie niniejszego rozporządzenia powierza się Staroście Powiatowemu Wieluńskiemu.
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
(-) Hauke - Nowak
Wojewoda.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza