-->

środa, 15 maja 2013

Stolec

Zajączkowski:
Stolec-pow. sieradzki
X-XI w., cm., Kam. 127.
1) 1403 T. Sir. III f. 78, por. Koz. II, 141: Stolecz - Nicolaus presbyter de S. 2) 1424 T. Sz. II f. 95, por. Koz. II, 141: Stolecz - Nicolaus de S. 3) 1425 T. Sz. II f. 197, por. Koz. II, 141: Stolecz-w podziale dóbr między Jakubem a jego synami, Stanisławem i Tomaszem wym. S.
4) XVI w. Ł. I, 424-425: Stholecz maior, Stholecz minor - villa, par. w m., dek. warcki, arch. uniejowski. 5) 1496 P. 170: Stoliecz, Stolyecz Vyerusch - par. w m., pow. i woj. sieradzkie. 1511-1518 P. 178: Stolecz -wł. szl., jw. 1553-1576 P. 216: Stoliec - jw. 1576 P. 216: Stolec minor - par. Stolec, jw. 6) XIX w. SG XI, 360: Stolec - wś i folw. nad rz. Oleśnicą, par. w m., gm. Złoczew, pow. jw.
Uwagi: obecnie S. Poduchowny i S. Poduchowny (Pogorny), Spis 1091. 

Czajkowski 1783-84 r.
Stolec, parafia stolec, dekanat warcki, diecezja gnieźnieńska, województwo sieradzkie, powiat sieradzki, własność: Szaniawska, star. (Ludwika z Załuskich Szaniawska, starościna bolesławska)

Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827 r.
Stolec, województwo Kaliskie, obwód Sieradzki, powiat Sieradzki, parafia Stolec, własność prywatna. Ilość domów 69, ludność 508, odległość od miasta obwodowego 3.

Słownik Geograficzny:  
Stolec, w XVI w. Stholecz major i minor, wś i folw. nad rzką Oleśnicą, pow. sieradzki, gm. Złoczew, par. Stolec, odl. 28 w. od Sieradza, posiada kościół par. z dwoma kaplicami i trzecią cmentarną, gorzelnię, młyn wodny, 37 dm., 686 mk. W 1827 r. 69 dm., 505 mk. Dobra S. składały się w 1878 r. z fol. S., Filipole i Krzyżanka, rozl. mr. 2072: fol. S. i Filipole gr. or. i ogr. mr. 611, łąk mr. 175, past. mr. 485, lasu mr. 476, nieuż. mr. 58; bud. mur. 18, drewn. 8; płodozm. 12-pol., lasy nieurządzone; fol. Krzyżanka gr. or. i og. mr. 219, lasu mr. 42, nieuż. mr. 6; bud. mur. 2, drewn. 1; płodozm. 6-pol., pokłady torfu. Wś S. os. 31, gr. mr. 100; wś Biesiec os. 32, mr. 296; os. młyn. S. ma 25 mr., 5 bud. drewnianych. S. był gniazdem rodziny szlacheckiej h. Wierusz. Oni zapewne założyli tu kościół par. p. w. św. Wawrzyńca, wspominany w aktach kapituły w 1449 r. Na początku XVI w. w S. mieszka Mojaczewski z Mojaczewic (Majaczewic). W drugiej połowie XVIII w. istnieją przy kościele drewnianym dwie kaplice: św. Krzyża murow. i św. Anny drewn. Feliks Szaniawski, ststa bolesławski, dziedzic S., wystawił 1768 r. nowy kościół drewn., przy którym wznieśli kaplicę mur. z grobami rodzinnemi dziedzice Niechmirowa Olszewscy. Na cmentarzu kaplica św. Salomei z 1833 r. Na początku XVI w. łany kmiece w S. dawały plebanowi tylko meszne po 2 kor. żyta i tyleż owsa, dziesięcina zaś należała do jednej z kanonii gnieźnieńskich. Ról folwarcznych nie było (Łaski, L. B., I, 424, 5). W 1553 r. wś kośc. S. ma 6 łanów; 1576 r. S. minor 11 łanu (Pawiński, Wielkop., II, 216). S. par., dek. sieradzki, 2374 dusz. Br. Ch

Spis 1925:
Stolec, wś i folw., pow. sieradzki, gm. Złoczew. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne wś 39, folw. 12. Ludność ogółem: wś 224, folw. 195. Mężczyzn wś 106, folw. 93, kobiet wś 118, folw. 102. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego wś 224, folw. 195. Podało narodowość: polską wś 224, folw. 195.

Spis 1925:
Stolec Poduchowny(Pogony), kol., pow. sieradzki, gm. Złoczew. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne 16. Ludność ogółem: 117. Mężczyzn 60, kobiet 57. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego 117. Podało narodowość: polską 117.

Wikipedia:
Stolec-wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie sieradzkim, w gminie Złoczew. W skład sołectwa Stolec wchodzą przysiółki: Krzyżanka, Młyn, Pogony, Serwitut i Stolec Poduchowny. W latach 1975-1998 miejscowość położona była w województwie sieradzkim. Wieś w gminie Złoczew, położona nad rzeką Oleśnicą, 22 km od Sieradza, przy drodze łączącej Złoczew z Konopnicą. Odkryto tu jedyne znaleziska neolityczne na ziemi sieradzkiej (3500-2500 lat p.n.e.) w postaci drobnych wyrobów krzemionkowych: skrobaczy wiórowych, noży, piłek i wierteł. Gniazdo rodowe Stoleckich h. Wieruszowa założone w pocz. XV w. W starych dokumentach występuje jako: Stoholecz Major i Minor. Na pocz. XVI w. właścicielem wsi został Majaczewski z Majaczewic, a następnie przechodziła kolejno w ręce: Szaniawskich, Olszowskich i Psarskich. W 1863 r. istniał tu szpital powstańczy. Pierwszy kościół w Stolcu wspomniany został w aktach Kapituły Gnieźnieńskiej pod datą 1449 r. Gdy ten kościół chylił się ku upadkowi, miejscowy dziedzic, a zarazem starosta bolesławicki Filip Szaniawski wystawił w 1768 r. nowy drewniany kościół, do którego przybudowali murowaną kaplicę wraz z grobowcem rodzinnym Olszewscy z Niechmirowa. W latach 1912-25 wybudowano murowany, obecnie stojący kościół w stylu neogotyckim, którego wieża spełnia funkcję drogowskazu, bowiem widać ją z bardzo daleka. Do kościoła tego niemal w całości przeniesiono wyposażenie z poprzedniej świątyni. Ołtarz główny późnobarokowy z 1779 r. został wykonany przez snycerza Szymona Jaczkiewicza. W bocznym ołtarzu jest umieszczony patron kościoła – św. Wawrzyniec w rokokowej metalowej sukience. Krucyfiks z XVII w. Szczególnie cenne są części nagrobka z 1661 r. Waleriana Olszowskiego (1587-1650), kasztelana spicymierskiego, wnuka Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Synem Waleriana Olszowskiego był uchodzący za jednego z wybitnych przedstawicieli swojej epoki prymas Andrzej Olszowski. Inny syn – Hieronim był podstolim koronnym i wojewodą rawskim. Nagrobek ten przedstawia rzeźbioną w piaskowcu figurę zmarłego z w zbroi, leżącego w półśnie, co zgodnie z renesansową symboliką oznaczało oczekiwanie na nowe życie po zmartwychwstaniu. Przy nogach rycerza stoi duży kartusz z herbami: Prus II, Jastrzębiec, Ostoja i Topór. Na dole tablica inskrypcyjna. Na cmentarzu znajduje się wzniesiona w 1833 r. murowana kaplica św. Salomei z obrazami: św. Salomei z poł. XIX w. i św. Tekli z II poł. XVIII w. Na zewnętrznej ścianie kaplicy – płyta nagrobna Salomei z Komorowskich Psarskiej, zmarłej w 1834 r. żony Józefa Psarskiego, właściciela majątków w Łubnej, Wielgim i folwarku Dymek. Obok grobowiec rodziny Olszowskich z elementami łuku tryumfalnego, wewnątrz którego stoi kobieta ze zwojem w ręku, wsparta na złamanej półkolumnie. Rozróżnia się herby: Prus i Jastrzębiec. 3 września 1939 r. pod Stolcem rozegrała się bitwa między 3. bat. 15 pp. "Wilków" z Dęblina a pułkiem zmotoryzowanym SS "LAH". W końcu cmentarza jest zbiorowa mogiła 18 żołnierzy polskich poległych w tej bitwie. Między nimi spoczywa major WP Władysław Dzierzgowski, zmarły w 1830 r. W Stolcu działa klub sportowy Iska Stolec. Uczestniczy on w rozgrywkach piłki nożnej w klasie A ligi VI powiatu sieradzkiego. Mecze odbywające się tu w niedziele gromadzą wielu kibiców. Wikipedia: Stolec Poduchowny-przysiółek w Polsce położony w województwie łódzkim, w powiecie sieradzkim, w gminie Złoczew. Miejscowość wchodzi w skład sołectwa Stolec. W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa sieradzkiego.

Elżbieta Halina Nejman Majątki (Szlachta Sieradzka XIX wieku Herbarz)
STOLEC par. Stolec p. sieradzki, Gniazdo rodzin herbu Wierusz. Kościół murowany wystawił w 1768 roku Feliks Szaniawski starosta bolesławicki, a Olszewscy dobudowali kaplicę. Położony nad Oleśnicą, jest gorzelnia i młyn wodny.Na dobra składają się; wieś zarobna Stolec, f-k Filipole, wieś Biesiec, f-k Hutniki, f-k i wieś Broszki, wieś Dąbrowa Miętka, młyn wodny w Stolcu. Czynsz dzierżawny z majątku 18024 zł rocznie. W 1830 roku wieś Stolec miała zagrodników 36, komorników 22, Biesiec półrolników 2, zagrodników 10, komorników 9, Dabrowa półrolników ma 4, zagrodników 7, a Broszki półrolników 2, zagrodników 10, komorników 6. W 1912 r. wieś i folwark mają 1753 mg własność uwłaszczonych włościan i Feliksa Murzynowskiego. W 1927 r. w dalszym ciągu Murzynowskiego - 806 ha. (Dz. w. kaliskiego z 1836 r., SGKP t.11, s.360, Pstrokoński 1830 k.100-6, 1834 k.369-78, Pkal.).


1992 r.

  Wieś Ilustrowana 1911 czerwiec

  Wieś Ilustrowana 1911 czerwiec

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kościół św. Wawrzyńca z 1912 r. w Stolcu

Fot. Janusz Marszałkowski
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Fragment od strony północnej

Fot. Janusz Marszałkowski
 ------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Dawny młyn wodny z 1924 r. w Stolcu - widok od strony zbiornika wodnego

Fot. Janusz Marszałkowski
_________________________________________________________________________________

Fot. Janusz Marszałkowski
_________________________________________________________________________________

Fot. Janusz Marszałkowski
_________________________________________________________________________________
Kanał odpływowy

Fot. Janusz Marszałkowski
_________________________________________________________________________________
Budynek mieszkalny z początku XX w. przy młynie w Stolcu  

Fot. Janusz Marszałkowski

Gazeta Warszawska 1810 nr 47

 Pisarz Sądu Sprawiedliwości Kryminalney Departamentow Warszawskiego i Kaliskiego, stosuiąc się do przepisów Prawa Kryminalnego, wiadomo czyni ninieyszym, że Mateusz Dobrowolski lat 31 sobie liczący, włościanin, rodem ze wsi Stolca Powiatu Sieradzkiego, za niemoralność okazaną w zaniechaniu ratowania Star: Icka Herszlikowicza, który przez nieiakiego Jakoba Jagielskiego utopionym został, wyrokiem Sądu Sprawiedliwości Kryminalney Departamentow Warszawskiego i Kaliskiego dnia 28 Marca ferowanym, a dnia 21 Maia r b. publikowanym, na mocy §§- 782, 783 et seq; Prawa Kryminalnego, porachowaniem za karę aresztu w czasie inkwizycyi wycierpianego, oraz ponoszeniem kosztow sprawy, iest ukarany, w Warszawie dnia 11 Czerwca 1810 roku. Pękalski.

Gazeta Warszawska 1819 nr 69

Kommissyia Rządowa Sprawiedliwości. Stosownie do przepisu Artykułu 118 Kodexu Cywilnego podaie do wiadomości powszechney, iż Trybunał Cywilny Woiewództwa Kaliskiego wyrokiem swym na powództwo Zofii z Wieruckich Porzybułowey inaczey Fabianiakowey zwaney, we wsi Stolcu Obwodzie Sieradzkim Woiew: Kaliskiem zamieszkałey, w dniu 26 Czerwca r. b. przedstanowczo wydanym, nakazał śledzenie nieprzytomnego męża powódki Franciszka Porzybuły inaczey Fabianiaka, który od lat 11 wszedłszy wsłużbę woyskową dotąd ani o życiu, ani mieyscu swego pobytu żadney nie daie wiadomości. Uskutecznienie rzeczonego śledztwa Podsędkowi Powiatu Sieradzkiego poruczonem zostało. W Warszawie d. 16 Sierpnia 1819 Mnister Prezyduiący W. Soboleweku Za Sekr: Jenerał: Krzywicki.

Dziennik Urzędowy Województwa Mazowieckiego 1820 nr 251

Nro. 64,662. Wydział Woyskowy.
KOMMISSYA WOIEWODZTWA MAZOWIECKIEGO.
Wskutku odezwy Kommissyi Woiewództwa Kaliskiego, zamieszczaiąc poniżey Listę spisowych zmieysca pobytu zbiegłych, zaleca Władzom Administracyino Policyinym, aby tychże w Gminach swych śledzili i wyśledzonych Kommissarzowi właściwego Obwodu odstawili.
w Warszawie dnia 4 Grudnia 1820 r.
Radca Stanu, Prezes Kommissyi.
R. REMBIELINSKI. Filipecki Sekr: Jener:
LISTA
Imienna zbiegłych Popisowych z Woiewództwa Kaliskiego.

Nazwisko Obwody Nazwisko Gminy Nazwisko zbiegłego popisowego
Sieradzki Stolce Stanisław Przybot



Kurjer Warszawski 1828 nr 265

We wsi Stolcu w Wdztwie Kaliskiem niedawno odkryto wiele Urn napełnionych popiołem; z tych iedna przeszło garniec miary trzymaiąca, a w pośród innych ustawiona, zawierała w sobie trupią głowę nakrytą naczyniem żelaznem podobnem do zwierzchniej części trybularza, po stronach utkwione były w popiele 3 noże kształtnej roboty, 2 groty ieden od kopji, drugi od strzały, widać iż z znakomitego Rycerza popiołami pogrzebane zostały. Jest to zabytek bardzo starożytny, znajduie się iuż w Warszawie.

Dziennik Warszawski 1829 nr 44

(...) We wsi Stolcu w r. b. odkryto wiele urn napełnionych popiołem; z tych jedna przeszło garniec miary trzymająca, a wpośród innych ustawiona, zawierała w sobie trupią głowę nakrytą naczyniem żelaznem, podobném do zwierzchniej części trybularza, po stronach utkwione były w popiele 3 noże kształtnej roboty, 2 groty, jeden od kopii, drugi od strzały (**). Szacownych tych zabytków, które rzucają niejakie światło na ciemne wieki epok słowiańszczyzny, mnogie jeszcze skarby ukrywa ziemia nasza. (...).
**Widać iż z znakomitego rycerza popiołami pogrzebione zostały.

Gazeta Korrespondenta Warszawskiego y Zagranicznego 1830 nr 50

W dniu 29 z. m. zakończył życie zbyt krótkie maiąc tylko lat 42. W. Władysław Dzierzgowski* były maior Woysk Polskich , obywatel zamieszkały w obwodzie Sieradzkim; mąż który w tak krótkim biegu życia wypłacił dług oyczyznie służąc iey z przywiązaniem synowskiem, który w zaciszu wieyskiem zasłużył na imie oyca swych włościan. Żal nieukoiony nayprzywiązańszey żony, oyca, siostry smutek krewnych i przyiaciół, płacz rzewny sług i poddanych dowodzą, ile mąż ten ziednać sobie miłość i zaufanie potrafił. Pamięć mężu! twoia pozostanie na zawsze w sercach tych którzy cię kochać i cenić umieli.


*związany z wsią Stolec

Powszechny Dziennik Krajowy 1831 nr 88

Komornik Trybunału Cywilnego Woiewództwa Kaliskiego. Maiętność Ziemska Stolec z wszystkiemi przyległościami i użytkami w Powiecie i Obwodzie Sieradzkim sytuowana, sądownie zaięta, przez licytacyą publiczną w dniu 13 maia r. b. przed W. Antonim Pstrokońskim Reientem Powiatu Sieradzkiego w mieście Sieradzu, w Kancellaryi iego odbydź się maiącą, w trzechletnią possessyą dzierżawną poczynaiąc z dniem S. Jana Chrzciciela r. b. naywięcey daiącym wypuszczoną będzie, a to w dwóch następuiących oddziałach. a) W oddziale 1 o godzinie 10 z rana. — Dobra Stolec składaiące się z folwarku Stolec, z wsi Zarobney tegoż nazwiska , z folwarku Filipole, z wsi Zarobney Biesice, z folwarku Hutniki, z wsi Zarobney Dąbrowa Mięka z wsi Zarobney Broszki, i młyna wodnego w Stoku. b) W oddziale II o godzinie 3 z południa dobra Łeszczyn złożone z folwarku Łeszczyn z wsiów Zarobnych Łeszczyn, i Burdonowka zwanych. — Niemniey Pustkowia Tekliny. Warunki, pod iakiemi wydzierżawienie tey maiętności w dwóch wyrażonych oddziałach nastąpi; każdy z interessentów w Biurze wymienionego wyżey Reienta, w czasie właściwym przeyrzeć i odczytać może. Dobra w oddziale 1 opisane, przynoszą dotąd roczney dzierzawy po 12,000 złotych, zaś dobra w oddziale 11 o koło 5250 złp., co podaię do publiczney wiadomości. Kalisz d. 26 marca 1831 r. Józef Narczyński.

Dziennik Powszechny 1833 nr 98

Komornik Trybunału Cywilnego Wdztwa Kaliskiego. Dobra ziemskie Stolec, składaiące się z folwarku Stolec, z wsi zarobney tegoż nazwiska, z folwarku Filipole,z wsi zarobney Biesice, z folwarku Hutniki, z wsi zarobney Dąbrowa miękka, z folwarku i wsi zarobney Broszki, w Powiecie i Obwodzie Sieradzkim leżące, które dotąd corocznej dzierzawy po złp. 12,000 czynią, w trzechletnią dzierzawę poczynaiąc z dniem S. Jana Chrzciciela r. b., w terminie licytacyi przed W. Antonim Pstrokońskim Reientem w mieście Sieradzu, w Kancellaryi Jego, dnia 21 Maia r. b. o godzinie 10 z rana odbyć się maiącej, więcey daiącemu wypuszczone będą. Warunki licytacyine każdy z Interessentów w biurze tegoż Reienta przeyrzeć i odczytać może. Kalisz dnia 30 Marca 1833 r. Józef Nurczyński.


Dziennik Powszechny 1834 nr 251

OBWIESZCZENIA SPADKOWE.
Po Xiędzu Piotrze Laloe, w dniu 10Stycznia r. b. zmarłym, otworzyło się postępowanie spadkowe, i do przeniesienia tytułu własności summ: 6,470 złp., 6,103 złp. i 2,000 złp., na dobrach Stolcu lit. A, w dziale IV Ad 3 lit. b; Ad 4,ad a lit. aa; Ad 4, ad b, lit. aa; Ad 4, ad c, lit. aa; Ad 4, ad d, lit. aa; tudzież na dobrach Stolcu lit. B, w tymże dziale ad 2 lit. b; Ad 3, ad a, lit. aa; Ad 3, ad b, lit. aa; Ad 3, ad c, lit. aa; Ad 3, ad d, lit. aa; w Powiecie i Obwodzie Sieradzkim, Woiewództwie Kaliskiem położonych, sposobem ostrzeżeń lokowanych, na spadkobierców tegoż, termin na dzień 17 Grudnia r. b. w Kancellaryi Ziemiańskiey Woiewództwa Kaliskiego wyznaczony został. Kalisz dnia 15 Maia 1834 roku. D. Dzierożyński. Pisarz K. Z. W. Kaliskiego.  

Tygodnik Rolniczo-Technologiczny 1836 nr. 39

39. Stolec nad rzeczką Oleśnicą, w Powiecie i Obwodzie Sieradzkim, mil 4 od Sieradza. W rezygnacyjach i działach dóbr r. 1464, 1518, 1568,1627, 1629, 1602, w Grodzie Sieradzkim zeznanych, wyrażono: że była kuźnica żelazna (Minera ferraria).

Dziennik Powszechny 1836 nr 236

OB WIESZCZENIA SPADKOWE.
Po nastąpionej śmierci: (…) 3, Rozalii z Garbowskich Sulimierskiej wdowy, wierzycielki:  
A, ostrzeżenia względem ewikcyi i obowiązku wynagrodzenia strat przez Teofilę Mikorską, w dziale IV, ad 3, ad b;
B, 40,000 złp. w tymże dziale ad 3, ad c, aa, i
C, 22.000 złp. także w dziale IV, ad 8, z prawem zastawy; wszystkich na dobrach Barczowie, w Powiecie Sieradzkim, Województwie Kaliskiem leżących, hypotekowanych;
4, Jana Fryderyka Hempel, wierzyciela summ, mianowicie: 36,000 złp. i 32,400 złp. w dziale IV, pod Nr. 4—1 i 4—2, na dobrach Stolcu lit. A, a pod Nr. 3 —1 i 3—2, na dobrach Stolcu, lit. B, Powiatu Sieradzkiego, hypotecznie zabezpieczonych, otworzył się spadek; zawiadamia się więc osoby interesowane, iż do przepisania na pozostałych sukcessorów tytułu własności tak dóbr ziemskich, jako i kapitałów wyż wymienionych, wyznaczony jest termin w Kancellaryi Ziemiańskiej Województwa Kaliskiego, przed podpisanym Rejentem, (…) ad 3tium na dzień 14/26 Listopada, ad 4tum na dzień 17/29 Listopada 1836 r, Kalisz d. 11/23 Kwietnia 1836 r. J. Białobrzeski.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1838 nr 59

OBWIESZCZENIA SPADKOWE.
Przez zgon niegdy Józefa Rozdejczera Adwokata d. 27 Czerwca r z. nastąpiony, otworzył się spadek, do uregulowania którego w szczególności do przeniesienia tytułu własności summ resp. 60,000, 29.000, 33,000, 25.000, 30,984, 12,000, 18,000, 12,000, 18.000, 20,000, 6,000, 16,800, 2,760. 36,000, 3,000 i 3,000 złp. na dobrach Gaci powężowej i moskorniej, mieście Dobry, dobrach Stolcu, Jerwonice, Kleszczowie, Zielęcice A. B, Chutki, Zduńska Wola, Zagórzu, Biernacice, Unikowie, Waliszewice, Tarnowie, Trąmpczynie, Russowie i Wierzchlasie A hypotecznie zabezpieczonych, tudzież do przeniesienia tytułu własności possessyi miejskiej w Kaliszu pod Nr. 552 sytuowanej; powyższych wierzytelności i possessyi do tegoż spadku należnych, a to na rzecz sukcessorów jego, stosownie do działu już z sobą przedemną Rejentem sporządzonego, przeznaczając termin półroczny, donoszę: iż regulacya quest. spadku, czyli przeniesienie w mowie będących summ z prowizyami i possessyi, w dniu 18 (30) Czerwca r. b. od godziny 9 z rana zaczynając, w Kaliszu w Kancellaryi hypotecznej przedemną Rejentem nastąpi, na któren termin pod prekluzyą wszystkich interes w tym mieć mogących wzywam; zawiadamiam dalej, iż w tymże samym dniu, to jest d 18 (30) Czerwca r. b. o godzinie 3 z południa, przenosić będę na sukcessorów niegdy Andrzeja Ziemińskiego Prokuratora, summę 1,900 złp. na dobrach Raczkowie, dotąd nа rzecz tegoż Andrzeja Ziemińskiego się mieszczącą. (...)
w Kaliszu dnia 1 (13) Marca 1838 r.
Piotr Paweł Szrubarski, R. K. Z. G. Kalis.

Dziennik Urzędowy Gubernii Kaliskiej 1839 nr 17

Pisarz Trybunału Cywilnego Pierwszey Jnstancyi Gubernij Kaliskiey.
Zawiadomia publiczność iż dobra ziemskie, Stolec część A. i B składaiące się obiedwie części z folwarku i wsi zarobney Stolec z folwarku Filipole, z wsi zarobney Biesiec, z folwarku Hutniki, z wsi zarobney Dąbrowa Miętka z folwarku i wsi zarobney Broszki, z folwarku i wsi zarobney Łeszczyn, z wsi zarobney czyli pustkowia Burdonówka zwanego, i młyna pustego, we wsi Stolcu, niemniey pustkowia Teklina, w Powiecie i Obwodzie Sieradzkim Gubernii Kaliskiey położone, iednę gminę pod nazwiskiem „Gmina Stolec" składaiące, Sukcessorów Kaietana Szaniawskiego, to iest: 1. Ludwiki Szaniawskiey. 2. Józefy z Szaniawskich Gwidona Rychłowskiego małżonki. 3. Filipa. 4. Henryka rodzeństwa Szaniawskich własne, z wszystkiemi przyległościami, użytkami i dochodami, Aktem tradycyi nieruchomości przez
Wincentego Gustowskiego Komornika przy Trybunale Kaliskim na gruncie tychże dóbr w dniach 13/25, 14/26, 15/27, l6/28 Kwietnia r. 1838 na rzecz Adama Mazurkiewicza Patrona Trybunału Cywilnego Gubernii Kaliskiey, w mieście Kaliszu zamieszkałego, zaś zamieszkanie prawne co do tego interessu u Mateusza Rubach i Roberta Chrystowskiego Patronów tegoż Trybunału w Kaliszu zamieszkałych, obrane maiącego — za którego w interessie tym rzeczeni Patronowie Mateusz Rubach i Robert Chrystowski stawaią i wywłaszczenie popieraią, na publiczną sprzedaż w drodze przymuszonego wywłaszczenie zaięte zostały. Akt zaięcia wyżey z daty powołamy w pięciu kopiach Janowi Kamockiemu dzierżawcy dóbr Stolca, to iest: w pierwszey iako Wóytowi Gminy dóbr Stolca części A i B, w drugiey iako ustanowionemu dozorcy, w trzeciey dla Filipa Szaniawskiego, w czwartey dla Ludwi­ki Szaniawskiey, a w piątey kopii dla Sukcessorów Henryka Szaniaw­ skiego, czyli ich Matki i naturalney opiekonki Albiny z Krąkowskich po tymże Henryku Szaniawskim pozostałey wdowy, zaś w szóstey ko­ pii Józefie z Szaniawskich i Gwidonowi małżonkom Rychłowskim, i nakoniec w siódmey kopii Jakubowi Boiemskiemu Pisarzowi Sądu Pokoiu Powiatu Sieradzkiego w dniach 16/28 Kwietnia 1838, 22 Kwietnia (4 Maia) i 2/14 Maia r. 1838 doręczony i zostawiony został.
Następnie tenże Akt zaięcia w Księdze Wieczystey dóbr Stolca części A i B, w dniu 10/22 Maia r. zaś w Księdze zaregestrowań
Trybunału Cywilnego Gubernii Kaliskiey w dniu 17/29 tegoż miesiąca i roku wpisany i zaregestrowany iest.
Dobra Stolec część A. i B. z wszelkiemi przyległościami dwie oddzielne Księgi Wieczyste maiące, z których pierwsza Księga pod lit. A., a druga pod lit. B. oznaczone, w których iest Kościół Parafial­ny i do teyże Parafii Stolec należą odległe są od miasta Obwodowego Sieradza mil 3 i pół, Wielunia, mil 2 i pół, Złoczewa milę 1, Widawy mil 2, i Kalisza mil ośm.
Rozległość tychże dóbr uważaiąc sposobem przybliżonym którey gatunek ziemi w bardzo małey części do klassy I. i II. a większey do Klassy III, IV, V i VI należy, iest następna:
1. Grunta orne folwarczne wszystkich folwarkach dóbr Stoleckich obeymuią około Morg. 1400.
2. Grunta orne których włościanie używaią wraz z pustemi rolami około Morg 918.
3. Łąki dworskie i wieyskie Morg. 340.
4. Place pod zabudowaniami dworskiemi i
wieyskiemi wraz z podwórzami Morg. 180.
5. Ogrody wieyskie i dworskie Morg. 150
6. Bory i lasy nad granicą Niechmirów na­ rożnie Szynkielów, Wielgie, Rudlice, na territorium ku Broszkom po nad granicami Gronowek i Gronów Morg. 1800.
7. Góry piaszczyste częścią na pastwiska przeznaczone, wody, rowy i drogi Morg. 550.
8. Place pod zabudowaniach Księżemi do Probostwa mieyscowego należące wraz
z polami i łąkami Morg. 224 .
Ogół całey rozległości wynosi około Morg. 5562 Czyli około włók 285 morg. 12, miary nowo polskiey, oprócz kontrowersu z strony Rudlic około 24 morg. miary nowo polskiey obeymuiącego.
W dobrach tych iest włościan pańszczyznę robiących:
A. w Wsi Stolcu.
a. Zagrodników dwudziesta trzech z których dwóch robią pańszczyzny po 4 dni w tydzień ręczno, reszta zaś po trzy dni na tydzień i płaci każdy z nich w gotowych pieniądzach na Sty Marcin dworowi po złt. 1 i maią zasiew gruntowy dworski.
b. Komorników odrabiaiących w tydzień po dni dwa, dwónastu zaś w tydzień po dniu iednym, dziesięciu. |
B. w Wsi Biesiec.
a. Półrolnik ieden posiadaiący załogę i zasiew dworski, odrabiaiący na tydzień pańszczyzny po dni 4 sprzężaiem lub ręczno i płacący czynszyku rocznie po złp. 3.
b. Zagrodników 8, maiących zasiew gruntowy i robiących pańszczyzny po dni trzy na tydzień sprzężaiem lub ręczno i płacących czynszyku dworowi rocznie po złp. 1.
c. Komorników pięciu odrabiaiących w tydzień po dwa dni ręczno zaś trzech odrabiaiących w tydzień po dniu iednym.
C. w Wsi Dąbrowa Miętka.
a. Półrolników czterech posiadaiących załogę i zasiew dworski ro­biących pańszczyzny po 5 dni na tydzień sprzężaiem lub ręczno i pła­ cących czynszyku po złp. 2. rocznie.
b. Zagrodników 9 odrabiaiących pańszczyzny sprzężaiem lub ręczno po 3 dni na tydzień i płacących czynszyku po złp. 1 rocznie.
c. Komorników 5 odrabiaiących pańszczyznę ręczno po iednym dniu na tydzień.
D. w Wsi Broszki.
a. Półrolnik ieden posiadaiący załogę dworską odrabiaiący pań­szczyzny po cztery dni na tydzień sprzężaiem lub ręczno i płacący czyn­szyku po złp. 2 rocznie.
b. Zagrodników 8 odrabiaiących po dni 3 na tydzień sprzężaiem lub ręczno i płacących czynszyku po złp. 1 rocznie.
c. Komorników 3 odrabiaiących pańszczyznę po dni 2 na tydzień ręczno, zaś pięciu odrabiaiących po iednym dniu w tydzień.
E. w Wsi Łeszczyn.
a. Półrolnik ieden maiący załogę dworską, odrabiaiący pańszczyznę sprzężaiem lub ręczno i płacący czynszyku po złp. 2 rocznie.
b. Zagrodników 21, z których 15 odrabia pańszczyznę, sprzęża­ iem lub ręczno po trzy dni na tydzień a sześciu po dwa i płacą czynszyku po złp 1 rocznie.
c. Komorników 9 którzy robią pańszczyznę po iednym dniu na tydzień.
F. Wsi Burdonowce.
a. Półrolnik 1 posiadaiący załogę dworską robiący pańszczyznę sprzężaiem lub ręczno po dni 6 w tydzień, płacący po złp. 2 czynszu rocznie.
b. Zagrodników 7, z tych czterech robi pańszczyznę po dni 3 a 3ch po dni 2 na tydzień sprzężaiem lub ręczno i płacą czynszyku ro­cznie po złp. 1.
c. Komornik 1 robiący pańszczyzny 1 dzień w tydzień ręczno, oprócz innych powinności w Akcie zaięcia wyrażonych.
Czynszownicy niestali są następni:
A. w Wsi Stolcu.
1. Jdzi Pawlik vel Pawlicki dożywotni Młynarz płaci rocznie z Młyna wodnego złp. 400 lub w złocie 20 dukatów odbywaiący mlewo dworowi bezpłatnie, odrabiaiący ośm lasek roli i oddawaiący po 4 kapłony i kopie iaj rocznie któren to Młyn posiada z Kontraktu dożywotniego daty 31 Marca 1810 roku przez Kaietana Szania­ wskiego nadanego.
2. Kasper Turek posiadaiący rolę zagrodniczą, w nagrodę zasług z Kontraktu przez tegoż Kaietana Szaniawskiego dnia 25 Lipca 1812 r. nadanego, orzący na Wiosnę 15 lasek roli i tyleż na Jesień oddaiący kapłona i mendel iaj rocznie oraz płaci czynszyku złp. 1 rocznie; prócz te­ go iako garncarz płaci czynszu rocznie Złp. 40.
3. Wawrzeniec Sikora płaci rocznie Złp. 40.
4. Andrzey Zagrayski dito Złp. 40.
5. Kazimierz Witowski dito Złp. 40.
6. Łukasz Michalak dito Złp. 40.
7. Tomasz Parzybot dito złp. 40.
8. Jan Garnczarek vel Jędrzeyczyk płaci rocznie Złp. 40.
9. Antoni Osiołek płaci rocznie Złp. 40.
10. Antoni Turek z roli zagrodniczey i pomiesz­ kania płaci rocznie Złp. 140.
odrabia w żniwa 5 tłuk sprzężaiem i 5 tłuk ręczno.
11. Tomasz Parzybot z roli i pomieszkania płaci
rocznie Złp. 63.
12. Antoni Fayt karczmarz w wsi Stolcu płaci z
ogrodu i pomieszkania Złp. 200
i szynkuie dworskie trunki za 21 grosz.
B. we Wsi Biesiec.
13. Michał Kuczowolski płaci rocznie Złp. 63
szynkuie dworskie trunki za 2l grosz.
14. Jzydor Soyka płaci rocznie Złp. 45
i odrabia 5 tłuk w żniwa i daie kapłona i mendel iaj.
C. we Wsi Broszkach.
15. Marek Bartosz płaci rocznie złp. 50
i szynkuie dworskie trunki za 21 grosz.
D. we Wsi Łeszczyn.
16. Marcelli Partyka płaci rocznie Złp. 50.
i szynkuie dworskie trunki za 21 grosz.
E. we Wsi Burdnowce.
17. Filip Kowalczyk płaci rocznie złp. 30.
szynkuie trunki dworskie za 21 grosz.
Jest także w wsi Dąbrowa Miętka karczmarz Cypryan Osmelak któren nic nie płaci lecz szynkuie trunki dworskie za 21 grosz.
W dobrach zaiętych niemasz żadnych Jnwentarzy, porządków go­spodarczych, statków ani naczyń Gorzelnianych lub Browarnych, niemasz równie żadnych fabryk ni zakładów.
WYSIEW
ogólny w całych dobrach iest następny:
Pszenicy wierteli 76.
Żyta dito 640.
Jęczmienia dito 107.
Grochu dito 62.
Owsa dito 550.
Tatarki dito 97.
Prosa dito 4.
Siemienia lnianego dito 6.
Kartofli dito 510.
Siana sprzęt około wozów 536.
Podatki wynoszą rocznie z dóbr w mowie będących tak dominialne iako też gromadzkie złp. 5314 gr. 22 oprócz tego dominium Sto­ lec płaci dziesięciny Proboszczowi rocznie złp. 40.
Dobra Stolec część A i B, z folwarkiem Filipole, z wsią zarobną Biesiec, folwarkiem Hutniki, wsią zarobną Dąbrowa Miętka, folwarkiem i wsią zarobną Broszki zostaią w dzierzawney possessyi Sukcessorów Woyciecha Komornickiego do Sgo Jana Chrzciciela 1839 roku a to na mocy protokułu licytacyinego w Sieradzu dnia 27 Kwietnia (9 Maia) 1836 roku sporządzonego za opłatą ceny dzierzawney rocznie 18020 złotp. zaś folwark i wieś zarobna Łeszczyn oraz Burdonowka również część A i B, zostaią w zastawney possessyi Sukcessorów Marcellego Ol­szewskiego, a to w procencie od summy 100005 złtp.
Sprzedaż dóbr tych odbywać się będzie w Trybunale Cywilnym 1ey Jnstancyi Gubernii Kaliskiey w Kaliszu w Pałacu Sądowym przy ulicy Józefiny sytuowanym w mieyscu zwykłych posiedzeń, do tego warunki licytacyi sprzedaży w Biórze Pisarza Trybunału i u popieraiących sprzedaż Mateusza Rubach i Roberta Chrystowskiego Patronów Trybunału a teraz u Patrona Bielskiego złożone, każdy z Jnteressentów przejrzeć może.
Pierwsze ogłoszenie warunków licytacyi sprzedaży na Audyencyi Publiczney Trybunału Cywilnego Pierwszey Jnstancyi Gubernii Kaliskiey w Kaliszu w dniu 6/18 Lipca roku 1838 o godzinie 10tey z rana nastąpiło, drugie dnia 20 Lipca (l Sierpnia) a trzecie dnia 4/16 Sierpnia 1838 roku. Za dobra te wówczas wyrabiaiący przedaż Adam Mazurkiewicz podał summę 160000 złp. w gotowiźnie, poczem termin do temczasowego dóbr tych przysądzenia na dzień 15/27 Września ro­ ku 1838 wyznaczony był, w którym to terminie formalności za dopeł­nione uznane, dobra w mowie będące Stolec A i B, Mateuszowi Ru­bach Patronowi popieraiącemu za summę 160000 złp. w gotowiźnie przysądzone i termin do ostatecznego tychże dóbr przysądzenia na dzień 6/18 Kwietnia 1839 roku wyznaczony został — w trakcie tey subhastacyi Antoni Olszowski dziedzic dóbr Niechmierowa w Niechmierowie Po­ wiecie Sieradzkim zamieszkały przez cessyą z dnia 7/19 Lutego r. b. przed Józefem Białobrzeskim Reientem Kancellaryi Ziemiańskiey, Gubernii Kaliskiey zeznaną nabył tak summy kapitalney z procentami iak równie wszelkich praw od wyrabiaiącego przedaż Adama Mazurkiewi­cza i na rzecz iego dalsza subhastacya iest popierana a to przez usta­nowionego od niego Obrońcę Franciszka Bielskiego Patrona Trybuna­łu Kaliskiego w Kaliszu zamieszkałego u którego rzeczony Antoni Olszewski zamieszkanie prawne ma do tego interessu obrane. W termi­nie tym ostatecznego przysądzenia Trybunał dla niesporządzoney taxy dóbr rzeczonych termin ostatecznego przysądzenia nadzień 2/14 Listo­pada 1839 roku godzinę 10 z rana odroczył.

w Kaliszu dnia 6/18 Kwietnia 1839 r. Franciszek Salezy Wołowski.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1839 nr 81

Zawiadamia publiczność, iż dobra ziemskie Stolec część A. i B. składające się obiedwie części z folwarku i wsi zarobnej Stolec, z folwarku Filipole, z wsi zarobnej Biesice, z folwarku Hutniki, z wsi zarobnej Dąbrowa Miętka, z folwarku i wsi zarobnej Broszki, z folwarku i wsi zarobnej Łeszczyn, z wsi zarobnej czyli pustkowia Burdonówka zwanego, w powiecie i obwodzie Sieradzkim położone, przynoszące dotąd rocznej dzierzawy 18,020 złp. w trzechletnią possessyą dzierzawną poczynając od S. Jana Chrzciciela r. b. wypuszczone będą, a to w terminie licytacyi d. 19 Kwietnia (1 Maja) r. b. przed Antonim Pstrokońskim Rejentem powiatu Sieradzkiego, w mieście Sieradzu w kancellaryi jego o godzinie 10 z rana odbyć się mającej. Warunki licytacyjne każdy z interesentów w biurze tegoż Rejenta w czasie właściwym odczytać może.
Kalisz dnia 16 (28) Lutego 1839 r.
Wincenty Gustowski Komor.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1844 nr 255

(N. D. 5730). Kommissya Rządowa Sprawiedliwości.
Rada Administracyjna postanowieniem z d. 6 (18) Października 1844 r. Nr. 18,108 zapis przez Xiędza Józefa de Sorto, proboszcza Parafii Stoleckiej, dwunastej części massy spadkowej po tymże pozostałej, testamentem własnoręcznie na dniu 20 Kwietnia 1822 r. sporządzonym na rzecz Kościoła Parafialnego we wsi Stolcu Gubernii Ka liskiej uczyniony, w myśl art. 910 K. С. z zachowaniem praw osób trzecich zatwierdziła.
Warszawa d. 18 (30) Października 1844 r.
Z polecenia: Dyrektor Kancellaryi,
W. Konopka.

Gazeta Codzienna 1844 nr 305

Rada Administracyjna zatwierdziła zapis przez księdza Józefa de Sorto, Proboszcza parafii Stoleckiej, 12stej części massy spadkowej po tymże pozostałej, na rzecz kościoła parafialnego we wsi Stolcu gub. Kaliskiej uczyniony.

Kurjer Warszawski 1844 nr 305

Zapis przez X. Józ: de Sorta, Proboszcza parafji. Stoleckiej, 12tej części massy spadkowej po tymże pozostałej, na rzecz Kościoła parafjal: we wsi Stolcu, uczyniony, Rada Admini: zatwierdziła.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1845 nr 24

(N. D. 462). Sąd Policyi Poprawczéj Wydziału Piotrkowskiego.
Wzywa wszelkie Władze nad porządkiem i bezpieczeństwem kraju czuwające, aby na Antoniego Młynarczyka ostatnio w Gminie Marzęcin Okręgu Szadkowskim mieszkającego, o zbrodnią kradzieży obwinionego, a w transporcie do tutejszego Sądu, w lesie pod miastem Tuszynem zbiegłego, baczne oko zwracały, a wrazie ujęcia Sądowi tutejszemu, lub najbliższemu odstawiły.
Rysopis onego jest następujący: Antoni Młynarczyk, rodził się w Stulcu dnia 6 Czerwca 1808 r., wzrostu miernego, twarzy okrągłej, włosów blond, w czasie ucieczki miał na sobie sukmanę białą, kamizele granatową, spodnie płócienne.
Piotrków dnia 11 (23) Stycznia 1845 roku.
Sędzia Prezydujący, Wolanowski.

Kurjer Warszawski 1848 nr 111

W d. 22 b.m. Zmarł Teodor Józef Psarski, Dziedzic dóbr Stolca w Pcie Wieluńskim położonych. Zwłoki jego przewiezione będą do wyż rzeczonych dóbr dla złożenia w grobie familijnym.


Gazeta Codzienna 1848 nr 112

Teodor Józef Psarski, dziedzic dóbr Stolca w pow. Wieluńskim zakończył życie w Warszawie.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1848 nr 126

(N. D. 2107) Sąd Policуi Prostej Okręgu Sieradzkiego.
We wsi Stolcu do Gminy Niechmierow należącej znalezione zostały w miesiącu Styczniu r. b., zwłoki żebraka, wzrostu średniego, budowy dobrej, włosów na głowie koloru blond, ubranego w kapotę płócienną, zupełnie zniszczoną. Wzywa zatem uprzejmie osoby posiadające wiadomość o nazwisku i pochodzenia wspomnionego człowieka, aby takową Sądowi tutejszemu udzielić raczyły.
Sieradz d. 27 Marca (8 Kwietnia) 1848 r.
K. Kleszczyński, Za Podsędka.


Gazeta Codzienna 1848 nr 150

[Art. nad.)-W zeszłym miesiącu zakończył życie tu w Warszawie ś. p . Józef-Teodor Psarski, b. dziedzic dóbr ziemskich i Radzca Dyrekcyi Głównej, później Komitetu Towarzystwa Kredytowego, ostatnio zaś Prezes Zebrań Towarzystwa Kredytowego, b. gubernii Kaliskiej. Urodzony w r. 1770, kiedy już gotowały się ważne acz smutne wypadki krajowe, cały prawie wiek swój poświęcił usłudze publicznej, po większej części bezpłatnej, a zawsze z wyboru spółobywateli. Umarł d. 22 kwietnia, w Wielką sobotę, w wilię święta Zmartwychwstania. W młodości, jak większość, jak wszyscy, służył z bronią w ręku, czas krótki. Później był członkiem Kommissyi cywilno-wojskowej. Za Księstwa Warszawskiego wybrany do składu Rady Departamentowej Kaliskiej, ponawianemi zawsze wyborami był ciągle jej członkiem. Dziś mało już kto pamięta ówczesne położenie kraju, mało kto oceni trudność zadania ówczesnych Rad Departamentowych. Pilnować równego rozłożenia ciężarów, do ich wspólnego znoszenia powołać, tu wyjednać wyrozumialsze żądania, tam pomimo niemożności skwapliwe ich wypełnienie, a zawsze czuwać, zawsze być gotowym, to były powinności Rad Departamentowych, przykre dla tych, co je mieli sobie poruczone, którym tylko uwaga na cel mogła je umilać, ale błogie w rezultatach! Cześć też mężom, co się od tych pracowitych, często niebezpiecznych, a zawsze wiele poświęceń wymagających obowiązków nie usuwali. Nie postawieni na ogólnej widowni, kładli zasługi jakby w domowem kole, nie ubiegając się za rozgłośną sławą, i szeroko po świecie słynącemi czyny; ale też w swoim obrębie działania tem sprawiedliwsze znajdowali ocenienie, tem żywszą wdzięcznośc w swych stronach, gdzie tylu mieli obowiązanych sobie. Ś. p. Psarski był jednym z najczynniejszych członków Rady Departamentowej Kaliskiej. Za nastaniem Królestwa Polskiego, wybierany znów do Rady Wojewódzkiej, w innym zakresie, jaki za zmianą okoliczności dla tejże przypadł, niemniej okazał się gorliwym, i przy sprawiedliwości i prawie obstającym. W obydwóch Radach, był zawsze i ciągle pióro trzymającym. Po ustanowieniu Towarzystwa Kredytowego, wybrany do Dyrekcyi Głównej, w kilka dni po wyborze opuścił dom, rodzinę, i rok cały w Warszawie miał udział w organicznych pracach pierwszego składu Dyrekcyi, przy zawiązywaniu się tej dobroczynnej Instytucyi. Gdy miał się uformować Komitet Towarzystwa, powołany został do tegoż. Nareszcie pragnąc uczcić tyloletnie zasługi sędziwego męża, powołali go spółobywatele po dwakroć na Prezesa zebrań Tow. Kredyt. w b. gubernii Kaliskiej.- Życie prywatne ś. p . Psarskiego odznaczały te same cechy, co jego życie publiczne. Dobry chrześcianin i katolik, bezinteressowny w najrozciąglejszem znaczeniu tego wyrazu, zawsze wszystko, nawet siebie, dla bliźnich poświęcić gotowy, był najlepszym mężem, zgasłej przed 16 laty żony, prawdziwego cnót wzoru, po której nie chciał już zdjąć żałoby, najtkliwszym, najtroskliwszym ojcem pozostałych ośmiorga dzieci, z których jeden z synów zawarł mu oczy; przyjacielem prawym, pobłażającym zwierzchnikiem, dobrotliwym ojcem dla włościan, od których też szczerze kochany był i serdecznie żałowany. Ś . p . Psarski był żyjącym już tak rzadkim pomnikiem tej dawnej znanej gościnności: dom jego i serce zawsze otwarte dla nieszczęśliwych, był przytułkiem sierot, miłym punktem zebrania rodziny i przyjaciół, bo umilały go serdeczna gościnność, dobroć, na wszelkie urazy niepomna, i ten rzadki wdzięk połączenia patryarchalnych cnot przeszłego stulecia, z zamiłowaniem ruchu postępowego teraźniejszości. Ciało jego w d. 24 z. m. wywiezione koleją żelazną z Warszawy, w dniu 26 w kaplicy grobowej familijnej, we wsi Stolcu, pow. Sieradzkim, niesione na ręku włościan z dóbr dawniej dziedzicznych zmarłego, złożone zostały na wieczny spoczynek. Cześć i pokój sprawiedliwemu!


Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1848 nr 269

(Ν. D. 4467) Rejent Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Ogłasza się wiadomość otwarcia spadku po Salomonie Seelig Kara*, (…) co do kapitałów:         
17, złp. 12,000 z większej summy złp. 18.200 w dziale IV. pod Nr. 13 resztującej z karą rs. 150 na dobrach Niechnierowie oraz na dobrach Stolce lit. A. i lit. B. w dziale IV. pod Nr. 14 Okręgu Sieradzkiego: 
(...) z wyznaczeniem półrocznego terminu na dzień 3 (15) Marca 1849 r. o godzinie 10 z rana tu w Kaliszu w méj Kancellaryi dla zgłoszenia się osób do spadku tego interessowanych pod prekluzyą dla niestawających.  
Kalisz dnia 12 (24) Sierpnia 1848 r.
M. Basiński.

*nieczytelne


Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1850 nr 140

(N. D. 2798) Rejent Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Po śmierci:  
2. Aleksego Kożuchowskiego właściciela dóbr Brudzyn z Okręgu Konińskiego oraz właściciela wsiów Broszki, Dąbrowa Miętka i folwarku Hutniki z przyległościami, dwóma księgami wieczystemi dóbr Stolec lit. A. i Β. z Okręgu Sieradzkiego objętych, otworzyły się spadki, do regulacyi których wyznacza się termin na dzień 18(30) Grudnia 1850 r. w Kancellaryi hypotecznej w Kaliszu.
Kalisz dnia 6 (18) Czerwca 1850 roku.
Jan Niwiński.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1851 nr 89

(N. D. 1654) Komornik Trybunału Kaliskiego.
Uwiadamia publiczność że:  
3. Dobra Stolec z wsią zarobną tegoż nazwiska i Biesiec z folwarkami Stolec Przyszanka i Filipole w Okręgu i Powiecie Sieradzkim położone, roczna cena dzierżawna około 2500 rs. czynić mogąca, co do pierwszych 2-ch dóbr w terminie dnia 19 (31) Maja r. b. a co do trzecich w terminie d. 26 Maja (7 Czerwca) r. b. w m. Sieradzu w Kancellaryi Rejenta Okręgu Sieradzkiego Józefata Chmielińskiego.  
Józef Rojek.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1851 nr 182

(N. D. 3677 ) Rejent Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Ogłasza się wiadomość otwarcia spadków:  
3. Po Janie Kokczyńskim co do summ: a) na dobrach Dymki Wielgie Okręgu Wieluńskiego w dziale IV. pod Nr. 10 złp. 82710, gr. 21 i pod Nr. 21 złp. 21769 gr. 5; (…) c) Na dobrach Zelgoszczy Okręgu Wartskiego złp. 31000 pod Nr. 39, i prawa dzierżawy pod Nr. 12 działu III i d) Na dobrach Leszczyn czyli Stolce lit. B. O kręgu Sieradzkiego złp. 14000 czyli rs 2100 w dziale IV. ad Nr. 13 i prawa dzierżawy w dziale III ad Nr. 13, złp. 12000 w dziale IV pod Nr. 21 i złp. 4000 pod Nr. 23 wpisanych;
(…) z wyznaczeniem półroczego terminu na dzień 14 (26) Lutego 1852 r. o godzinie 10 z rana tu w Kaliszu w mej Kancellaryi dla zgłoszenia się osób do spadków tych interessowanych pod prekluzyą dla niestawających.
Kalisz dnia 19 (31) Lipca 1851 r.
Mikołaj Basiński.

Kurjer Warszawski 1852 nr 56

W Wieluńskiem bardzo wiele odbywało się tak zwanych kuligów, jako to: w Świątkowicach, w Starzenicach, i w Skomlinie; ale najświetniejszy odbył się w Stolcu, wsi położonej w Pcie Wieluńskim, pod miastem Złoczowem. Jakkolwiek te wszystkie zabawy zowią tu kuligami, zdaje się jednak, że kulig jest to zabawa niespodziana, i koniecznie na saniach odbyta. Zbiera się towarzystwo masek, najczęściej krakowiaków, uprzedzają bezimiennym listem gospodarza, do którego chcą zjechać, i całe grono z dzwonkami, trzaskaniem z bicza, udaje się w oznaczone miejsce, i długo intrygują gospodarza wraz z domownikami nim się dowie kogo ma u siebie. Tu gospodarz sam zaprasza, sam dzień oznacza, i towarzystwo oczekiwane naprzód przybywa. Kilka masek moiej więcej charakterystycznych, oto cała oznaka tego niby kuligu. Dodać tu musimy iż wszystkie nazwy miejsc, gdzie się tak zwane kuligi w r. b. odbyły, zaczynają się od litery S. Osoby wierzące w sympatję symboliczną znaków powierzchownych, do wypadków życia, jakże tu obszerne znajdą pole do zastanawiania się. Czy ta krzywa i wężykowata litera S oznacza rzemiennym dyszlem przedsiębraną wycieczkę, czyli też omijanie dołów i wybojów na najgorszej drodze, która tegoroczną zimę oznaczyła?

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1853 nr 230

(N. D. 3086) Pisarz Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Po zgonie:
5. Maryi Ziemińskiéj, co do summ:
a) 3750 rs. na dobrach Mokrsko, z Okręgu Wieluńskiego, pod Nr. 25; (…) c) rs. 4950 na dobrach Stolec A. pod Nr. 2b, Stolec B. pod Nr. 22 i Łeszczyn wszystkich z Okręgu Sieradzkiego, pod Nr. 2;
(...) Otworzyły się spadki, do regulacyi których wyznaczają się termina prekluzyjne, (…) a co do 5, 6, 7 i 8, na dzień 9 (21) Styczna 1854 r. przedemną Pisarzem odbyć się mające.  
Kalisz d. 27 Czerwca (9 Lipca) 1853 r.
J. N. Zengteller.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1853 nr 265

(N. D. 5195) Regent Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Po śmierci:
1. Adama Sulimierskiego właściciela dóbr Paprotnia i Marzynek oraz dóbr Swiędzieniejewice część lit. A. B. obojga z Ogu Szadkowskiego, tudzież wierzyciela różnych kapitałów i praw na dobrach Ziemskich z Ogu Szadkowskiego zahypotekowanych, jako to: (…) f) na dobrach Stolec lit. A. w dz. IV pod N. 25 i na dobrach Stolec lit. B. w tymże dziale pod Nr. 32 złp. 40000 albo rs. 6000, (…) otworzyły się spadki, do regulacyi których oznaczony został termin na d. 28 Maja (9 Czerwca) 1854 r. w kancellaryi hypotecznej w Kalisza przed podpisanym Rejentem.  
Kalisz d. 3 (15) Listopada 1853 r.
Miklaszewski.


Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1856 nr 125

(N. D. 2495) Sąd Policyi Prostej Okręgu Sieradzkiego.
W dniu 7 (19) i 8 (20) Kwietnia r. b., we wsi i gminie Stolec znaleziono dwóch ludzi płci męzkiej z niewiadomej przyczyny zmarłych, pierwszy, lat 15 wieku mieć mogący, był już siny, a nawet z zieleniały, dla tego rysów twarzy jego już rozpoznać niemożna było, ubrany w kamizelę i spodnie białe parcianne, czapkę chłopską i koszulę, obuwia na nogach nie miał.
Drugi lat 18 mieć mogący, wzrostu średniego, włosów blond, oczu niebieskich, twarzy ściągłej, ubrany był w kamizelkę płócienną białą, spodnie i koszule parciannę jako też czapkę czarną z białym barankiem i obuwie podarte.
Ktoby o ich nazwisku lub pochodzeniu wiedział, zechce się zgłosić do Sądu tutejszego, lub do Sądu Policyi Poprawczej Wydziału Kaliskiego.
Sieradz d. 18(30) Kwietnia 1856 r.
Podsędek,
Radca Honorowy, Biernacki.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1857 nr 121 

(N. D. 2335) Sąd Policji Poprawczej Wydziału Kaliskiego.
W dniu 7 (19) Kwietnia r. z. na gruncie gminy Stolec Ogu Sieradzkiego, znalezione zostały zwłoki chłopca, lat około 15 mieć mogącego, rysów twarzy niewiadomych, bo już była zzieleniała, ubrane w kamizelę białą podartą, spodnie parciane, czapkę chłopską, bez obuwia. Nazajutrz zaś w tejże gminie wynaleziono zwłoki chłopaka, lat około 18 liczącego, wzrostu średniego, włosów blond, oczu niebieskich, twarzy ściągłej, ubrane w kamizelę białą płócienną podartą, spodnie i koszule parciane, czapkę czarną z białym barankiem i kapcie podarte, drugą kapotą płócienną był przykryty a pod głowami miał drugie spodnie parciane; wzywa przeto każdego, ktoby wiedział o ich imieniu, nazwisku lub pochodzeniu, aby wiadomość tę spiesznie udzielił Sądowi tutejszemu.
Tyniec pod Kaliszem d. 27 Kwietnia (9 Maja) 1857 r.
Sędzia Prezydujący, Ruprecht.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1861 nr 140

(N. D. 2866) Rejent Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Po śmierci; 1. Konstancyi Murzynowskiej wierzycielki summy rs. 11,235 na dobrach Stolec A. z O-gu Sieradzkiego w dziale IV. pod Nr. 24 lokowanej, i 2. Andrzeja Murzynowskiego, wierzyciela summy rs. 4344 k. 3 z procentem także na dobrach Stolec A. w dziale IV. pod N. 2b. sposobem zastrzeżenia wpisanej, obudwóch powyż wyrażonych summ bezpieczeństwo swe na dobrach Stolec Β. z Ogu Sieradzkiego rozciągających; otworzyły się spadki, do uregulowania których, termin przed podpisanym Rejentem na dz. 2 (14) Stycznia 1862 r. w Kaliszu wyznaczony został.
Kalisz dnia 3 (15) Czerwca 1861 r.
Józef Białobrzeski.


Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1861 nr 205

(N. D. 3931) Dyrekcya Szczegółowa Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Do niewiadomych z pobytu wierzycieli hypotecznych dóbr Niechmierowa:
1. Kościoła w Stolcu w dziale III. pod Nrem 1.
2. Funduszu ogólno-religijnego w dziale III. pod Nr. 2.
3. Mateusza Rubacha pełnomocnika Prokuratoryi, meldującego ciężary wieczyste dla kościoła w Stolcu i funduszu ogólno-religijnego.
4. SSrowie niegdy Antoniny Kobierzyckiej w dziale 4 pod Nr. 26; z powodu praw na rzecz ich zabezpieczonych w wykazie hypotecznym dóbr rzeczonych a mianowicie:
Na zasadzie art. 7 postanowienia Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego z d. 28 Czerwca (10 Lipca) 1860 roku, zawiadamia wszystkich interessowanych, a głównie powyżej wymienionych, iż dobra ziemskie Niechmierowice z przyległościami Jarosice Kamionka Nieczny w Okręgu Sieradzkim Wolnica, Nędzerzew w Wieluńskim i wszystkiemi przynależytościami w Okręgu i Powiecie Sieradzkim Gubernii Warszawskiej położone jako zalegające w ratach Towarzystwu Kredytowemu Ziemskiemu należnych summę rs. 1599 k. 36, z mocy upoważnienia Dyrekcyi Głównej z dnia 1 (13) Marca 1861 r. Nr. 3532 są wystawione na przymusową sprzedaż przez licytacyą publiczną, która odbywać się będzie w obec delegowanego Radcy Dyrekcyi Szczegółowej Kaliskiej w d. 22 Lutego (7 Marca) 1862 r., poczynając od godziny 10 z rana w Kancellaryi hypotecznej przed Stanisł: Rościszewskim Rejentem miejscowej Kancellaryi Ziemiańskiej lub jego prawnym zastępcą, w mieście Kaliszu przy ulicy Józefiny w gmachu sądowym. Vadium do licytacyi oznaczone jest w kwocie rs. 4230, w gotowiźnie lub w listach zastawnych z właściwemi kuponami. Licytacya rozpocznie się od summy rs. 26,955. Warunki tej przedaży są do przejrzenia w właściwej księdze wieczystej i w biurze Dyrekcyi Szczegółowej Kaliskiej.
OSTRZEŻENIE.
W razie niedojścia do skutku powyższej sprzedaży dla braku licytantów, druga i ostateczna sprzedaż od zniżonego szacunku odbytą będzie bez dalszych nowych doręczeń w terminie jaki Dyrekcya Szczegółowa oznaczy i w pismach publicznych raz jeden ogłosi wedle art. 25 powołanego na początku postanowienia Rady Administracyjnej.
Kalisz d. 26 Lipca (7 Sierpnia) 1861 r.
Prezes, Szymanowski.
Pisarz Janczewski.
Dziennik Powszechny 1863 nr 149

(N. D. 2943) Dyrekcja Szczegółowa Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego Gubernii Warszawskiej w Kaliszu. Do niewiadomych z pobytu wierzycieli hypotecznych dóbr Niechmierowa 1. Kościoła w Stolcu. 2. Funduszu ogólno Religijnego z powodu praw na rzecz ich zabezpieczonych w dziale III. pod Nr 1 i 2 wykazu hypotecznego.
Na zasadzie art. 7 Postanowienia Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego z dnia 28 Czerwca (10 Lipca) 1860 r. zawiadamia wszystkich interesowanych a głównie powyżej wymienionych iż dobra ziemskie Niechmierow z wszystkiemi przyległościami w Okręgu Sieradzkim i Wieluńskim i Powiecie Sieradzkim i Wieluńskim Gubernii Warszawskiej położone, jako zalegające w ratach Towarzystwu Kredytowemu Ziemskiemu należnych sumę rs. 1100 z mocy upoważnienia Dyrekcji Głównej z dnia 18 Marca 1863 r. N. 1680 są wystawione na przymusową sprzedaż przez licytacją, publiczną która odbywać się będzie w obec delegowanego Radcy Dyrekcji Szczegółowej Kaliskiej w d. 13 (25) Listopada 1863 r. poczynając od godziny 10 z rana w Kancelarji hypotecznej przed Rościszewskim Stanisławem Rejentem miejscowej Kancelarji Ziemiańskiej lub jego Prawym zastępcą w m. Kaliszu przy ulicy Józefiny w Gmachu Sądowym. Vadium do licytacji oznaczone jest w kwocie rs. 4200 w gotowiźnie lub w listach zastawnych z właściwemi kuponami.
Licytacja rozpocznie się od sumy rs. 27,000.
Warunki tej przedaży są do przejrzenia właściwej księdze wieczystej i w biurze Dyrekcji Szczegółowej Kaliskiej.
Ostrzeżenie. W razie niedojścia do skutku powyższej sprzedaży dla braku licytantów druga i ostatnia sprzedaż od zniżonego szacunku odbytą będzie bez dalszych nowych doręczeń w terminie jaki Dyrekcja Szczegółowa oznaczy i w pismach publicznych raz jeden ogłosi wedle art. 25 powołanego na początku postanowienia Rady Administracyjnej. Kalisz dnia 9 Czerwca 1863 r. Prezes, Chełmski. Pisarz, Janczewski.


Przegląd Katolicki 1867 nr 8

Za to sąsiednie kaliskiemu dekanaty, stawiszyński, koniński i stawski nie pozwolily mu się wyprzedzić, tak, że w nich kościół nienaprawiony do wyjątków należy. Wszędzie tu widać silną a żywą wiaręw ludzie, i najlepsze chęci w parafjanach i ojcowską troskliwość w kapłanach. Sumienie mi nawet nakazuje podać wiadome mi imiona tych dobrodziejów, ku czci braci za życia, a modlitwie po śmierci, lecz zakres korespondencji pióro pochopne wstrzymuje; by napisać to co mię bliżej, jako kondekanalnego obchodzi.
2, W Stolcu i kościół sam i aparaty utrzymuje w porządku i ozdobie proboszcz, ks. Madaliński, a cmentarz przy kościele sztachetami ogrodził.


Dziennik Warszawski 1868 nr 268

N. D. 8005. Trybunał Cywilny w Kaliszu.
Zawiadamia niniejszym, iż na żądanie Prokuratorji Królestwa, wywołanemi zostały do pierwiastkowej regulacji hypoteki, następujące nieruchomości:
c. Grunta i przyległości, należące do probostwa w Stolcu, w Powiecie Sieradzkim.
Regulacja hypoteki probostwa w Dąbrowie i Żytnie, odbędzie się w dniu 12 (24) Lutego, zaś probostwa w Stolcu, Sulmierzycach i Kawnicach, w dniu 13 (25) Lutego 1869 r. w Kancelarji Rejenta miejscowej Kancelarji Ziemiańskiej w Kaliszu Paszkowskiego.
Wzywa przeto niniejszem osoby interesowane, ażeby w terminach powyżej oznaczonych, meldowały się z prawami swemi do powyżej wymienionych nieruchomości, pod prekluzją.
Kalisz dnia 19 (31) Października 1868 r.
za Prezesa,
Sędzia Starczewski.
Sekretarz, Hałaczkiewicz.



Przegląd Katolicki 1869 nr 23

Korespondencja Przeglądu Katolickiego.
Z Dekanatu Sieradzkiego.
(Dokończenie).

(...). Do tych nieszczęść, któremi nasza djecezja w r.z. dotkniętą została, dodał jeszcze Pan Bóg i tę, że burza w d. 7 grudniu r. z. która się w całej zachodniej Europie srożyła, uszkodziła następujące kościoły:
2. W Stolcu zniosła sygnaturkę i zaniosła ją o kilka staj od kościoła.


Przegląd Katolicki 1870 nr 38

2) W Stolcu po ukończeniu malowań i złoceń w kościele, pozostała tylko kaplica Olszewskich do ozdobienia Przebudowano też starą plebanją w lichym stanie będącą.


Kaliszanin 1872 nr 75

Wypadki śmierci,— (...)  d. 4 (16) z. m., we wsi Stolec, gm. Złoczew, pow. Sieradzkim, Ale­ksander Wróbel, lat 25, pracując w stodole, spadł z belki, i na drugi dzień skutkiem potłuczenia się umarł.


Kaliszanin 1873 nr 69

MAPPY
topograficzno-archeologiczne.
(Ciąg dwudziesty ósmy).
Województwo dawne Sieradzkie obfituje również po wszystkich swoich powiatach w liczne starożytności wykopaliska, przywiedźmy z takowychże bliżej nam znane. Miasto Sieradz przez Krusego za przedchrześcijańskie Arsonium uważane, szczycące się według Niesieckiego z ziemi swojej w wieku VIII po Chrystusie, jednym z liczby dwunastu Wojewodów, rządy nad Lechją pia­stujących w jedenastem dopiero stuleciu krytycznie na scenę historyczną występować może, chociaż bruki jego po kilka nad sobą w ziemi natrafiane (jak już wspomniano) byt tegoż staro­żytny w jednemże miejscu udowodniają. Pomijając ślad grodu pierwotnego, z czasów zapewne Chrobrego wzniesionego, pokazywany z wirydarza na murach klasztoru ks. ks. dominikanów, zamilczę i o zamku późniejszym, gdyż tenże w Kaliszanina z roku 1871 numerach 1, 5, 7 i 8 obszerniej przedstawiony został, a przystępuję do zabytków odwiecznych w ziemi tejże wykrytych.
Izrael Fajans zamożny kupiec miasta Sieradza, zakładając w r. 1822 fundamenta do kamienicy narożnej, w rynku od strony kościoła parafjalnego natrafił na znaczną ilość monet srebrnych.
Z nich sztuk kilkanaście przesłał w ofierze dla Towarzystwa przyjaciół nauk do Warszawy; okazały się one szerokiemi groszami pragskiemi królów Jana I i Wacława II. (Rocznik Tow. Przyj. Nauk tom 16 str. 217). Chociaż numismatyka była podówczas u nas jeszcze w zarodzie wszakże mężowie posiadający już pewne zasoby monet polskich, z tychże Franciszek Potocki pośpieszył do Sieradza, zlustrował skarb ten szczegółowo, i wybrał sobie z niego to, co uważał za ważniejsze, musiało tamże atoli i coś z groszy krakowskich się znajdować. W ślad za nim podążyli i inni zwolennicy. Resztki tych monet oglądałem w Sieradzu jeszcze w roku 1843, ale były to już same wybierki, a zatem małej nominalnej wartości, jakie Nummofilowie plewami mianują. Znowu około r. 1848 pokazało się w Sieradzu u złotników do dwudziestu kwartników czyli półgroszków Kazimierza Wielkiego, lecz bez pojaśnienia, w jakich oneż okolicach odgrzebano, to tylko pewno, że wkrótkim czasie wszyst­kie przez powiększających się zbieraczy wyku­pione zostały.

Rzeczka Olesznica, rozgraniczająca powiat sie­radzki od wieluńskiego, i pod wsią Stolcem pły­nąca, wezbrała znacznie w r. 1827, a bystry prąd strumienia podmył, czy też przerwał nadbrzeżną piaszczystą górkę w pobliżu dworu położoną. Po opadnięciu wody zjawiło się na wierzchu piasku mnóstwo urn, tudzież kości ludzkich, co wszystko któraś z gazet w Warszawie podówczas wycho­dzących szczegółowo opisała. Przytrafiały się częste wykopaliska pomiędzy latami 1831 a 1838 we wsi Ochlach w parafji miasta Widawy poło­żonej, mianowicie blisko folwarku Kurówka, w pa­górku piaszczystym, gdzie zwykle doły dla za­chowania przez zimę kartofli kopano. W tem to miejscu wydobyto kubek z uszkiem na wzór fili­żanki od kawy, z gliny ciemnej wyrobiony, mają­cy wysokości cali 2 1/2, średnicy u podstawy 2 1/8, a przy otworze u góry cali 5, który w krótce na skorupy się rozpadł; dalej miskę czarną wielko­ści zwyczajnej, gładko zewnątrz i wewnątrz wymuskaną, z wyciśniętemi na wierzchnim pasie kulistemi w głąb znakami na wzór zębów, wysoką cali 4 1/2, a średnicy dolnej 3 1/4, górnej zaś 9 1/2 cali, którą dla trwałości odrutowano; następnie popielnicę z gliny żółtawej pomieszanej z drobnemi kamyczkami, grubą, zewnątrz chropowatą, rozszerzającą się ku górze baniasto, a przy zwę­żonym otworze brzegami pięknie wygładzoną jak­by pod jakową pokrywę, w środku znajdowały się kości ludzkie przepalone i popiół. Naczynie to okrągłe, wysokie cali 7 3/4, liczyło średnicy dol­nej 5 1/2, górnej przy otworze 6 1/2, a w miejscu najgrubszem cali 9. Natrafiono w temże wzgórzu znowu na popielnicę dużą z kościami, koloru ze­wnątrz żółtawego szorstką, wewnątrz zaś czarną starannie wygładzoną, a lubo takowa na duże skorupy się rozpadła, dała się wszakże zestawio­na obrachować, że była wysoką cali 9, grubą w największej średnicy 11 1/2, a przy dnie w śre­dnicy cali 4 3/4. W końcu znalazło się tamże naczynie z gliny grubej żółtej w kształcie lijka okrągłe bez uszka, zewnątrz wymuskane, wysokie cali 4, trzymające średnicy w otworze dolnym 5, a w górnym 2 cale. Na całej tegoż powierzchni widzieć było można dziurki gęsto na wylot, bez żadnej symmetryi jakby szwajcą poczynione, co mu wewnętrzną chropowatość zrządziło; zachowa­ło się ogólnie w całości, oprócz skorupki przy szerokiem otworze brakującej, uważają je po­wszechnie za rodzaj kadzielnicy obrzędowej.


Dziennik Warszawski 1874 nr 73

N. D. 2114. Rejent Kancelarji Ziemiańskiej w Kaliszu.
Zawiadamia, że toczy się postępowanie spadkowe:  
4. po Marji Murzynowskiej, współwłaścicielce sum rs. 11,235 pod Nr. 24b i rs. l4,700 pod 33 na dobrach Stolcu A. B. z powiatu Sieradzkiego w dziale IV lokowanych
(...) tudzież że termin do uregulowania takowych spadków oznaczony na dzień 11 (23) Października 1874 r. w mej Kancelarji urzędowej w mieście Kaliszu.
Kalisz d. 19 (31) Marca 1874 r.
Edward Milewski.

Zorza 1875 nr 3

O POPIELNICACH CZYLI URNACH
i innych wykopaliskach.
Nie zawsze ludzie w jednakowy sposób chowali zwłoki umarłych. W dawnych czasach przedchrześciańskich, jedne ludy posiadały sztukę napuszczania nietylko ciał zmarłych, ale i tych sztuk płótna i bławatu, któremi te ciało obwijano, takiemi balsamami i maściami, że ciała te i ich obwinięcia, tysiące lat przetrwały bez zepsucia i dziś jeszcze są takie, jakiemi były w pierwszej chwili. Inne ludy paliły ciała zmarłych; zebrane reszty kości niedopalonych i popiołów chowały w piękne naczynia, te ustawiały ze stosownemi napisami w grobach obszernych familijnych, starannie wymurowanych doskonale zamkniętych i bardzo pieczołowicie ozdobionych i utrzymywanych. Inne ludy, składały swoich zmarłych w całości, w grobach ułożonych ze starannie nagromadzonych i połupanych głazów, a ustawianych tak, że tworzą jakoby izby podziemne. Inne jeszcze—wielkiemi kopcami z ziemi regularnie usypanymi i niekiedy do znacznej wysokości wzniesionymi, przykrywały dla wiecznej pamięci i czci, ciała znakomitych mianowicie ludzi, królów, wojowników, dobroczyńców ludzkości.



W bardzo odległej starożytności na téj ziemi którą plemiona sławiańskie zamieszkują, zwyczaj sypania mogił wysokich na górach znakomitych urodzeniem i godnością ludzi, musiał być dosyć upowszechniony, bo dotąd takie mogiły jeszcze spotykać można a są okolice, gdzie ich dotąd jest bardzo wiele.
Po wprowadzeniu religii chrześciańskiéj, wszystkie narody które tę wiarę świętą przyjęły, wprowadziły téż z nią, jednostajny obyczaj, grzebania ciał zmarłych w trumnach z drzewa lub metalu, w ziemi na cmentarzach, lub w grobach do tego umyślnie przyrządzanych.
Ale i dziś jeszcze są ludy do których religia chrześciańska przystępu nie znalazła i te po starodawnemu, albo palą ciała zmarłych; albo owinięte w skóry zwierząt wieszają na drzewach leśnych; albo wystawiają na działanie powietrza dopóki ciało nie zniknie a kości dopiero w rozmaity sposób zachowują; albo grzebią w ziemi jak my, już to bez trumien, już to w skrzynkach drewnianych w postawie siedzącej.
Widzimy z tego co dotąd powiedziane, że wszyscy ludzie czy dawni, czy obecnie żyjący, czy chrześcianie, czy nie chrześcianie, mają poszanowanie dla pamięci zmarłych swych ojców, krewnych, powinowatych i przyjaciół. Starają się zachować ich resztki ziemskie od zatracenia zupełnego i poniewierki. Obchodzą prócz tego pogrzeby, w taki lub inny sposób, bardzo rozmaicie, (nad czem już tutaj zatrzymywać się nie możemy) ale zawsze odpowiednio do stopnia zamożności rodziny zmarłego, z pewną uroczystością. Zawsze téż łączą z pogrzebami oznaki uszanowania i żalu po zmarłych i w rozmaity sposób, jak umieją i mogą, zdobią i upiększają groby, lub uwieczniają przez trwałe pomniki miejsca pochowu. Co więcej—zawsze łączą pogrzeby z odpowiedniemi obrzędami religijnemi, bo zawsze religia stanowi węzeł pomiędzy życiem ziemskiem a życiem pogrobowem; wykazuje nieśmiertelność duszy i zacność istoty ludzkiej. Jak bowiem powiedział wielki nasz poeta Mickiewicz:
„Człowiek jest urzędnikiem wysokiego stanu.
Cały świat służy jemu, a on tylko Panu.” (Bogu)
Nasi dawni prodkowie mieszkający na téj samej ziemi co i my, przed przyjęciem wiary chrześciańskiéj, jak wiele innych ludów, palili ciała zmarłych. Popioły i njedopalone kości składali w gliniane naczynia, zakopywali naczynia te w ziemię a dla większego ubezpieczenia obkładali kamieniami, także w rozmaity sposób. Naczyniom tym taką umieli nadawać trwałości, że niektóre z nich do dziś dnia się przechowały i z niemi w zupełnej całości z pierwotnym kolorem, nawet niekiedy z pierwotnym połyskiem wydobywać się dadzą, bylebyj tylko stosowną ostrożność przy ich wydobywaniu zachować. Kształty ich są rozmaite, ale niekiedy bywają bardzo piękne i zręcznemi rysunkami ozdobione. Co do koloru—bywają zupełnie czarne i lśniące, brunatne, szare, czerwonawe, żółtawe, a to stosowie do rodzaju gliny i przymierzek jakie do niéj dawano. Rozróżnić można nawet małą skorupkę z dawnych naczyń pochodzącą, od tegoczesnych wyrobów glinianych, po błyszczącej mice i ziarnkach żwiru, które zwykle do gliny na większe naczynia używanej mieszano. Co do wielkości—bywają tak małe, jak najmniejszy dzisiejszy garnuszek do śmietanki; inne większe w formie garnuszków, miseczek, filiżanek; inne wreszcie w formie zbliżonej do garnków z uszkami lub bez uszek lub donic większych lub mniejszych. Niektóre, zwykle z większych zawierają w sobie popioły i kości w mniejszych zwykle nic niemasz oprócz piasku.
W te naczynia w które składano popioły i kości, kładziono niekiedy ozdoby i narzędzia które umarłemu za życia służyły jakoto: groty strzał czyli bełty, zwinięte miecze, różne ozdoby i zapinki. Jeżeli naczynie zawiera popioły kobiety, to można w niem spotkać ozdoby kobiece, jakoto: naszyjniki, bransoletki, pierścioni, kolczyki i szpilki; ozdoby te i narzędzia bywają już to z żelaza już to z brązu, bardzo tylko rzadko zdarzają się drobne ozdoby ze srebra. Nigdy tam nie spotka się pieniędzy, bo monety wówczas jeszcze nie wybijano.
Mniejsze i małe naczyńka zwykle stojące w grobach obok naczyń większych, nigdy nie zawierają kości. Stawiano je albo jako pamiątkę, albo może kładziono w nie nieco pokarmów lub napojów, bo jak wiadomo ze świadectw o tych krajach, gdzie pogaństwo dłużej jak u nas istniało, zwyczaj stawiania do grobów pokarmów i napojów, był rzeczywiście u pogan. Te małe i zwykle delikatniej wyrobione naczynia, obok większych naczyń z kośćmi poustawiane, nazywają ludzie w niektórych okolicach przystawkami, w innych nalewkami. (d. n.)

Zorza 1875 nr 4

O POPIELNICACH CZYLI URNACH
i innych wykopaliskach.
(Dokończenie).
Naczynia znalezione w grobach pogańskich, oraz różne bronie, narzędzia i ozdoby, chociaż dziś już nikomu do użytku zdać się niemogą, i wartość metalu w nich jest prawie żadna, zbierane są starannie przez ludzi nauką się zajmujących. Cenią oni w nich, nie wartość wewnętrzną lub handlową, bo téj przedmioty te niemają, ale wartość naukową; w istocie te naczynia, te narzędzia i te ozdoby, są obecnie jedynemi zabytkami jakie pozostały po naszych praojcach. Nietylko są pamiątkami, są jeszcze jedynemi świadectwami ich zwyczajów, obyczaju, sztuki i stopnia wiadomości. Z tych resztek pozostałych tylko, można domyślać się, jak oni żyli, jak się ubierali, co umieli wyrabiać, z kim handel prowadzili, z kąd przychodziły do nich wiadomości, sztuka, metale i inne przedmioty ich użycia. Bez tego nicbyśmy o nich niewiedzieli, bo pisać oni jeszcze
nie umieli, żadnego więc pisma po nich zostać nie mogło. A zawsze przecież warto wiedzieć, co się działo przed nami na téj ziemi którą nam Bóg przeznaczył za gniazdo, kto byli nasi praojcowie, jak żyli, co umieli, zkąd się wzięli i jak dawno tu ród nasz zamieszkuje.
Szkoda więc wielka że włościanin na widok naczynia glinianego w ziemi będącego, zawsze tylko pieniądze ma na myśli i gdy spotka takie naczynie, aby czemprędzéj się przekonać czy są pieniądze i wiele, spieszy się rozbić je szpadlem lub nogą, aby się rozsypały skarby i pragnienie jego swym widokiem nasyciły. Szkoda, mówię, bo naczynie rozbite na nic się nie zda, a starannie wydobyte, choćby w niem pieniędzy niebyło, mogłoby być nabyte przez kogoś co się zbieraniem tych rzeczy zajmuje i zapłacone tak, iżby się i robota i szczęście znalazcy wynagrodziło.
Tak samo dzieje się z resztkami broni, narzędzi z ozdobami, czyli one są z żelaza czy z brązu czy ze srebra. Próbują ich włościanie którzy je znajdą, kruszce łamią, topią, lub żydom nieświadomym w tajemnicy sprzedają. Gdy tymczasem zachowane w całości i okazane tym którzy się na tem znają, lepiejby były wynagrodzone i ocalone dla nauki.
Wprawdzie spotyka się jeszcze nieraz w garnkach pieniądze w ziemi zakopane za czasów wojen i zaburzeń. Garnki jednak z pieniędzmi pochodzą z późniejszych czasów, są téż zwykle innego kształtu i odmiennego wyrobu. Nie znajdują się téż na tych cmentarzyskach dawnych pogańskich, które lud często żalami nazywa a gdzie zwykle znaczna liczba grobowisk okrytych kamieniami bywa zebrana. Owszem garnki z pieniędzmi trafiają się tylko pojedyńczo byle gdzie w ziemi, lub w blizkości mieszkań. Ale i pieniądze takie wykopane z ziemi szkoda byle komu a mianowicie handlującym po Wsiach żydkom sprzedawać za marne. Ci bowiem je przetapiają, a takie pieniądze mają często nierównie większą wartość jako rzadkie zabytki przeszłości, aniżeli jako stopiony metal Kto się na tem zna, drożej może je zapłacić dla tego aby je zachować tak jak są, niżeli ten kto je na przetopienie kupuje.
Cmentarzyskami pogańskiemi, czyli żalami, nazywają się (jak już wspomnieliśmy wyżej) takie miejsca, gdzie w mniejszej lub większej nieco od siebie odległości, znaczna ilość grobów się znajduje, z których każde zawiera w sobie jedno lub więcej naczyń glinianych, osłoniętych z wierzchu lub z boków kamieniami polnemi. Powiedzieliśmy również wyżéj że na takich cmentarzyskach pieniędzy spodziewać się nie można. Dla tego mianowicie w takich miejscowościach, każde spotkane naczynie, trzeba się starać nieuszkodzone wyjąć i zachować, równie jak każdy najmniejszy przedmiot czy to metalowy, czy szklany, czy kamienny.
Były bowiem czasy, że nie znano wcale metali a z kamieni tylko, z krzemienia i kości, wyrabiano narzędzia, broń i ozdoby. Dotąd więc jeszcze, choć rzadko, wykopać się, zdarzy w ziemi lub torfie, albo odgrzebać w piasku, albo spotkacie na wierzchu wśród wydm piaszczystych: siekiery i kliny kamienne, piłki, nożyki, strzałki z krzemienia, kolce, wędki, ozdoby z kości, wszystkie takie przedmioty trzeba starannie zbierać i zachowywać bo są cenione i poszukiwane przez starożytników.
Dla czego ludzie po wsiach tak często, a nawet zwykle, owe cmentarze pogańskie, na których znajdują się groby z urnami i popiołami, nazywają dotąd grobami arjańskiemi, trudno odgadnąć. Cmentarze te pochodzą niewątpliwie z czasów pogaństwa. Arjanie zaś czyli Socynianie była to sekta już za czasów chrześciańskich. W Polsce zjawili się oni dopiero w 16-tym wieku, a wypędzeni z niéj byli w wieku 17-tym. Była to sekta która potępiona wprawdzie została przez Kościół, ale sami Arjanie uznawali się za chrześcian. Obrzędy ich pogrzebowe nie różniły się prawie od naszych obrzędów; nie palili ciał, ale owszem jak chrześcianie chowali umarłych w trumnach i na podobnych naszym cmentarzach.
Podobnie bezzasadnie ludzie nieraz nazywają okopami szwedzkiemi takie nasypy w kraju naszym, które nigdy za okopy dla wojska służyć nie mogły, bo są nietylko na to za małe ale i kształtu odpowiedniego nie mają. Takie nasypy w formie mniéj więcej zaokrąglonej, sięgają jeszcze odleglejszej epoki, jak cmentarzyska czyli żale z kamiennemi grobami. Służyły one już to za groby dla znakomitych wodzów, już to, jeżeli są wpośród bagien, za miejsca schronienia w razie niebezpieczeństw a prawdopodobnie niektóre z nich za miejsca spełniania obrzędów ówczesnych religijnych. Dochowały się jednak miejscami i rzeczywiste okopy wojenne i mogiły z późniejszych wojen w których nieraz spotyka się mnóstwo kości i broni widocznie pokazującej iż do niezbyt odległej przeszłości należy.
Z tych mogił wyjętą broń chciwie kowale wiejscy na noże i inne podobne sprzęty przerabiają. Ale i tego szkoda, bo to ma większą wartość jak nowe żelazo.
Podobnież lekceważyć nie można dawnych kości zwierząt, skamieniałości, starych czaszek ludzkich odkopanych w ziemi i w torfowiskach albo wyrzuconych i wypłukanych przez rzeki i strumienie; kości te są zabytkami czasów bardzo dawnych, są resztkami zwierząt już dziś nieistniejących albo żyjących w daleko od nas położonych krajach, i odmiennych zupełnie klimatach. Są więc te kości dowodem, że przed laty tutaj nie tak bywało jak jest dziś. Z resztek zaś tych można dochodzić, jak to niegdyś bywało i w czem się później odmieniło. Z czaszek zaś ludzkich można dochodzić jakie narody mieszkały na téj ziemi, oraz czy dawni mieszkańcy ziemi różnili się w czem od teraźniejszych.
Wszystkie więc resztki przeszłości szanować i oszczędzać należy. Jeżeli kto sam się na tem niezna, to niechaj przynajmniej nie psuje i zachowa, a stara się pokazać ludziom co to ocenić potrafią. Dość będzie czasu przekuć stary kawał żelaza na co innego, gdy nikt ze znających się nie będzie chciał dać za niego tyle, ile nowe żelazo warto. Dość będzie czasu, nieznaną kość wyrzucić, gdy ci co się znają na tem, powiedzą, że ona nie zasługuje na zachowanie.
Oprócz więc tego, że zawsze stare pamiątki i zabytki po przodkach szanować i oszczędzać należy, sam własny interes powinien ludzi do tego prowadzić, aby nie psuć nie marnować tego, co się znajdzie gdzieś na polu, w wodzie, lub wykopie w ziemi, choćby się napozór zdawało, że to już na nic się niezda i żadnej niema wartości. Dla nieświadomego bowiem, może się jakiś przedmiot zdawać niewartym, a dla tego, co go właściwie spożytkować umie, będzie on miał wielką wartość i nie będzie się taki znawca wachał, odpowiednio do téj wartości jaką dla niego ma znaleziony przedmiot, znalazcę wynagrodzić. E. S.

Kaliszanin 1875 nr 88

WYCIECZKI PO KRAJU.
URYWEK
przez
Ludwika Niemojowskiego.
Przed tygodniem zwiedziłem piotrkowskie, wie­luńskie i sieradzkie strony.
Skreślenie wrażeń, doznanych w czasie wspomnionej wycieczki, stanowi treść niniejszego arty­kułu.
Szczęśliwym zwać się powinien ten śmiertelnik, który wysiadłszy z wagonu kolei żelaznej, może odbywać dalszą podróż traktem bitym, jeżeli nb. ów trakt jest przynajmniej od czasu do czasu naprawianym, i jeżeli mając własny powóz, lub w ostatnim razie najtyczankę na resorach, uniknie słynnych w całym świecie z niewygody naszych bryczek pocztowych. Biada jednakże temu, który zmuszonym jest zapuścić się w owe drożyny, jakie w braku innej odpowiedniejszej nazwy zwykliśmy bocznemi drogami mianować.
Jeden ze współczesnych naszych powieściopisarzy powiedział, iż gdyby Dante Alighieri żył w obecnej epoce, do opisu różnego rodzaju mąk, jakie cierpią potępieńcy w piekle, dodałby katusze doznawane przez passażerów w omnibusach war­szawskich, i karetkach pocztowych na lubelskim trakcie kursujących. Widocznie pisząc to, nie znał on stanu naszych dróg bocznych. Nieszczęśliwy śmiertelnik skazany na podróż po tych tak zwa­nych traktach, jest godną politowania istotą. Wszystko tam pozostaje jeszcze tak, jak w owych błogosławionych czasach, w których ludzie okry­wali się skórami zwierząt, a żyli korzonkami ro­ślin. Gdzie niema piasku, są wyboje, gdzie niema wybojów, ponarzucano kupy kamieni, ażeby nierówność gruntu choć sztucznym sposobem wytwo­rzyć: każda rzeka posiada most, przez który się czasami przejeżdża, polecając Bogu ducha swego, a czasami wspomniony most stoi tylko na pokaz, jak np. we wsi Stolec, pow. sieradzkim: nikt się bowiem dotychczas na świecie przez niego prze­jechać nie odważył, woląc z narażeniem życia rze­kę w bród przebywać. Zdarza się także, iż za­rządy gmin, pragnąc okazać swą działalność, zmieniają kierunek dróg z prawej strony na le­wą, albo przeciwnie, a przekopawszy dawniejsze trakty głębokiemi rowami, zostawiają instynkto­wi podróżnego omijanie takowych. Jadący nocą a niewiedzący, iż dawna droga skasowaną zosta­ła, wpada w dół, i tym sposobem dowiaduje się o zmianie, jaka zaszła w kommunikacji. Podobnie doświadczalny systemat na kościach podró­żujących urządzony został w samym środku wsi Strzelce w powiecie piotrkowskim.
W każdej niemal wsi stoi obszerny drewniany budynek z roztwartermi na rozcież wrotami, przed­stawiający się niby pożądana oaza wśród błota, wybojów lub wydm piaszczystych. Ma to być punkt wytchnięcia dla strudzonych podróżnych, chwilowy przytułek dla koni, a zarazem resursa dla cząstkowych właścicieli, a nawet częstokroć i dla gminnego zarządu. Gdybym powiedział, iż karczmy nie przestały dziś być tem, czem były przed laty, minąłbym się z prawdą: one zmieniły się bowiem najzupełniej, a zmiana ta wypadła na ich niekorzyść. Wprawdzie i dawniej nie można było w nich dostać ani jedzenia dla siebie, ani nawet częstokroć obroku dla koni, ale znajdowa­ła się tam przynajmniej stajnia z dziurawym da­chem i poprzewracanemi żłobami Dziś spotyka­my karczmy z rozwalonemi stajniami, których od­budowanie odkłada się ad meliora tempora, czyli raczej właściwie mówiąc, do kalendy greckiej. Podobną anomalją w systemacie domów zajezd­nych, ciekawi oglądać mogą we wspomnionej wy­żej wsi Strzelce.
Zatrzymawszy się w osadzie Osiaków, miałem sposobność oglądać jeden z włościańskich jarmar­ków, jakie się tam perjodycznie co kilka tygodni odbywają. Narodu ćma, handlujących żydków set­ki; wrzask, krzyk ludzi, kwik nierogacizny, ryk wołów, rżenie koni, przybijanie na wyciągniętych dłoniach targu — stanowiły obraz godny pendzla Hogartha, lub też ołówka naszego Kostrzewskiego. Osada Osiaków jest miejscowością, w której można zabłądzić. Chcesz iść ulicą, a wychodzisz prosto w pole; żadna zmiana od lat piętnastu w niej nie zaszła, wyjąwszy może, iż sygnaturka kościoła po dwudziestoletniej nieobecności, stanę­ła wreszcie na szczycie dachu świątyni. Co się zaś tyczy jarmarku, ten także odbywał się na sposób, od kilku wieków powszechnie za normę przyjęty; jedna mnie wszakże okoliczność na wstę­pie uderzyła: były to zdrobniałe rozmiary zwie­rząt, zwanych przez włościan naszych końmi, w budowie jednak których, prócz ogólnego kształ­tu, nic zupełnie przypomnieć nie może zwykłych cech, odznaczających owo znane powszechnie zwie­rzę. Wprawdzie i dawniej nie cieszyły się one wysokością, ani siłą, ani też szlachetną postawą; obecnie jednak uczyniły na mnie wrażenie ja­kichś karłowatych istot, pośredniczących wzrostem pomiędzy sporem cielęciem, a średnim źrebakiem. Gdy tak dalej rzeczy pójdą, przy zupełnie za­niedbanej hodowli inwentarza w większych go­spodarstwach i cząstkowych zagrodach, zwierzęta te staną się okazami, które zwolennicy niezwy­kłych wybryków natury będą, mogli jako fenome­nalne zjawisko oglądać.
W Wieluniu także się nic od lat kilkunastu niezmieniło. Powiatowe to miasto, odnowiwszy swą postać po strasznym pożarze, jaki je około dwu­dziestu lat temu nawiedził, zachowało dotąd swą formę równie w zewnętrznych kształtach jak i w wewnętrznych stosunkach. I nie może być inaczej. Miejscowości wyłącznie rolniczej, której działalność tamowaną jest przez zupełny brak handlu i przemysłu, trudno jest rozwijać się w pe­wnym wybitnym kierunku.
Dodatniemi stronami Wielunia jest miłosierdzie jego mieszkańców jakoteż okolicznych ziemskich obywateli. Rzadko które z prowincjonalnych miast tyle czyni dla cierpiącej ludzkości, jak ów starożytny gród, zbudowany podobno przez jedne­go z książąt Opolskich, na dawnej ziemi rudz­kiej *). Ujemnemi, zupełny brak jakiejkolwiekbądź księgarni**) i niedostatek tyle potrzebnej przy ciągle ponawiających się pożogach, straży ogniowej. Ten ostatni wszakże zarzut jest wspólny wielu innym prowincjonalnym miastom. Patrząc na ową niedorzeczną obojętność obywateli małomiasteczkowych, w rzeczach tak silnie związanych z ich bytem, przyszłością i całą egzysten­cją, zadajemy sobie zawsze pytanie, kiedy wreszcie nadejdzie czas, w którym ludzie o własne przynajmniej dobro dbać zaczną.
Pierwszą stacją na drodze z Wielunia do Kalisza jest osada Złoczew. Osada wspomniona dotkniętą została strasznym pożarem w końcu roku zeszłego, pożarem, który blizko 200 jej domów w perzynę obrócił. Od tego czasu Złoczew powoli odbudowywać się zaczyna. Murowane kamienice kryte dachówką zastępują drewniane kletki, w których po kilka starozakonnych rodzin mieściło się dawniej, jak mogło. Nauczeni świadczeniem mieszkańcy, widząc że staroświecki sposób budowania mieszkań grozi nieszczęściem, niepożałowali kosztów i trudu; o uformowaniu jednak straży ogniowej, tak tu jak i gdzieindziej ani mowy niema. Smutne wrażenie czynią przejeżdżającym sterczące nago mury spalonego klasztoru po-Bernardyńskiego; widząc otwory, gdyś okna, podobne do wyłupionych jam ocznych, każdy mówi z westchnieniem!: „kiedyż będzie ko­niec tej apatji do sprawy tyle ważnej, sprawy która zaniedbana, tak okrutnie i boleśnie skutkami swemi dotyka!... .

(D. n.)

*)Podanie niesie, iż jeden z książąt Opolskich polując na ziemi rudzkiej ujrzał cudownego, otoczonego
nadprzyrodzonym blaskiem jelenia. W pamięć tego wypadku miał zbudować miasto, którego nazwę niektórzy z tamecznych mieszkańców, od nazwy owego zwie­rza wywodzą. (Przyp. Aut.)
**) Czytelnia w kramiku drobnych artykułów han­dlu mieszcząca się, a złożona z przestarzałych roman­sów, nieodpowiadających zupełnie dzisiejszym potrze­bom publiczności, w żadnym razie za księgarnię uważaną być nie może. (Przyp. Aut)

_________________________________________________________________________________

Kaliszanin 1881 nr. 9
_________________________________________________________________________________


_________________________________________________________________________________

Kaliszanin 1881 nr. 16
_________________________________________________________________________________

_________________________________________________________________________________

Kaliszanin 1885 nr. 61
_________________________________________________________________________________


Gazeta Świąteczna 1885 nr. 242

W lesie około wsi Stolca w Sieradzkiém na początku Lipca rozłożyli się byli taborem Cyganie. Równo ze zjawieniem się ich, rozpowszechniły się w okolicy kradzieże, a jedną z większych popełniono w Stolcu u rządcy Żychlińskiego. Szacowano ją na siedemset rubli. We dworze i we wsi ludzie gubili się w domysłach- kto jest sprawcą téj kradzieży, śmiałej a tajemniczéj, bo niemożna było powziąć żadnej poznaki. Chodzili wprawdzie po wsi cyganie, ale kobiety swojim zwyczajem wróżyły, a mężczyźni niby szukali roboty, chwaląc się we dworze i przed gospodarzami, że znają rozmaite rzemiosła. Rzemieślnicy i chcą pracować... ktoby pomyślał zatém, że tylko przeglądają kąty, aby potém zakraść się pokryjomu i pochwycić, co się nawinie. Starzy jednak mówili: „Ej, nie wierzcie Cyganom, - natura ciągnie wilka do lasu, to też i skradzionych we dworze rzeczy u nich szukać wypada". Strażnik policyjny ze Złoczewa poszedł za tém wzkazaniem starszych, dobrał sobie dziesięciu włościan i udał się z nimi na obozowisko cyganów. Ledwie się pokazali w taborze i strażnik zapowiedział, że rozpocznie poszukiwanie, aż tu na sygnał starszego jak nie skoczą cyganiska ze wszystkich stron, tak ani rady daj z nimi. Mężczyzn ze czterdziestu i drugie tyle kobiet, wszyscy zaś biją się w piersi i zaklinają, że oni uczciwi ludzie. -„Napadać na uczciwych, na nas,-wołał jeden śmielszy zpomiędzy nich,-a czy się to godzi! My siłą odeprzemy tę napaść". Widząc, że z taką zgrają niełatwa sprawa, strażnik posłał jednego z włościan do wsi po więcéj ludzi. Kiedy zaś ci nadbiegli, a każdy miał w ręku drążek dla odparcia napadu, cyganie spokornieli i opuścili uszy. Rzeczy skradzione u rządcy w Stolcu znaleziono i zabrano wszystkie, były zaś zakopane w ziemię opadał od obozowiska. Cały tabor cygański odstawiono do miasta, i winni kradzieży zostali oddani pod sąd.

_________________________________________________________________________________

Kaliszanin 1886 nr. 23
_________________________________________________________________________________

_________________________________________________________________________________

Kaliszanin 1886 nr. 39
_________________________________________________________________________________


Gazeta Świąteczna 1888 nr. 400

Nieludzki zwyczaj. Dziwne rzeczy donoszą nam ze wsi Stolca w gminie Złoczewskiéj, w pow. Sieradzkim, o nieludzkiém obchodzeniu się niektórych gospodarzy tamtejszych ze swemi żonami. Mają oni po 4 lub 5 morgów gruntu, a do obrabiania kartofli, buraków lub marchwi w polu nie używają koni ani wołów, lecz podobno zaprzęgają własne żony, i poganiając je batem, każą ciągnąć, jak bydlętom. Aż zgroza słyszeć o czémś podobném i trudno uwierzyć, żeby tak było naprawdę. Zdarza się czasem, że przy siewie marchwi lub buraków używają niektórzy leciutkiego drewnianego wałeczka do zrównania i ugniecenia cokolwiek, grzbietów redlinek, a wałek taki, jako bardzo lekki, ciągnie człowiek idący brózdką między redlinami. Może więc taką robotę widział J. M., który do nas o tém pisze; bo żeby do pługa lub radła zaprzęgać kobiety i niemi orać, to doprawdy trzeba już nie mieć ludzkiego sumienia!-f

_________________________________________________________________________________

Tydzień Piotrkowski 1893 nr. 41
_________________________________________________________________________________


Gazeta Kaliska 1893 nr. 57

Sprzedano przy udziale banku włościańskiego, przed notarjuszem K. Filipskim w Piotrkowie: 3) Za aktem z d. 26 stycznia 1893 roku dobra Stolec, pow. sieradzki, Stanisławy Rzeszotarskiej, przestrzeni 185 mórg 141 pr. za rs. 12,000. Udzielono kupującym włościanom pożyczki przez bank włościański rs. 9,580 i za aktem kwitu z d. 9 sierpnia 1893 roku, wypłacono skarbowi jako wierzycielowi hipotecznemu rs. 1,000; resztę zaś sprzedającej właścicielce.



Gazeta Kaliska 1893 nr. 69

Również tego dnia (28 października), we wsi Stolcu, w pow. sieradzkim, 3-chletnia dziewczynka Franciszka Witkowska, zmarła od poparzeń przy palącym się piecu.


Zorza 1894 nr 1

W gub. kaliskiej. Parcelacja. (...) Folwark Stolec w powiecie sieradzkim, 185 morg. przestrzeni sprzedano za 12 tysięcy rub. Bank włościański udzielił na to pożyczki w wysokości 9 tys. 580 rub. (…)


Gazeta Kaliska 1895 nr. 9


Baran okradł swego chlebodawcę Owczarza i w dodatku zbiegł. Fakt nieprawdopodobny, a jednak prawdziwy, jak tego dowodzi list gończy, przez sąd gminny Bolesławiecki za zbiegiem rozesłany. List ten głosi najwyraźniej, że 19-letni Andrzej Baran, który mieszkańcowi wsi Dzietrzkowice Janowi Owczarzowi pokradł różne rzeczy i zbiegł, jest  poszukiwany.   Każdy zatem, znający miejsce  pobytu niegodziwego Barana, sądowi dań znać o nim jest obowiązany. List gończy nadmienia jeszcze, że Baran ten urodził się we wsi „Stolcu". Cała zaś afera stała się w powiecie wieluńskim.


Gazeta Kaliska 1896 nr. 53



Pożary. W pierwszej połowie miesiąca czerwca r. b. w gubernji kaliskiej było 49 pożarów, które zrządziły szkody na 49,777 rs. Z tych, w 19 wypadkach powodem było uderzenie pioruna. Z większych pożarów były: we wsi Stolec pow. sieradzkiego (młyn wodny wartości 2,590 rs.)

Łowiec Polski 1900 nr 16

Korespondencye „Łowca Polskiego.”
Z gub. Kaliskiej, w sierpniu.
Przeczytywszy w Nr. 15-m „Łowca Polskiego” artykuł o szkodliwości królików i potrzebie ich tępienia, w sprawie tej kilka uwag dorzucić zamierzam.
W gub. kaliskiej plagę króliczą-inaczej tego bowiem nazwać nie można najwięcej odczuwają miejscowości, leżące w nadgranicznym pasie, pokąd z Księstwa i Szlązka trwa bezustanny napływ szkodliwych tych gryzoniów, które rozmnażając się nadto w przerażający sposób, z każdym rokiem dalej w głąb kraju emigracyę swą posuwają.
O mnożności tych zwierząt i szkodach przez nie w lasach i polach wyrządzanych, wyczerpującą i całkiem zgodną z prawdą relacyę zdaje wspomniany artykuł „Łowca Polskiego.” Pominiętym został wszakże jeden jeszcze szczegół, zapewne autorowi nieznany, a bardzo ważny, mianowicie, że rozmnożenie królików wpływa nadzwyczaj ujemnie na przyrost zajęcy w miejscowościach przez nie nawiedzanych. Fakt ten został do tego stopnia w naszych stronach stwierdzonym, że u ludu zaszczepiło się pojęcie o mniemanem pożeraniu zajęcy przez króliki. Rzecz się tłómaczy w sposób całkiem prosty. Królik, jak wiadomo, jest stworzeniem niesłychanie ruchliwem, biega nieustannie bez widocznie określonego celu, przyczem z obranego miejsca pobytu usunąć się nie daje, pomimo najgorliwszego prześladowania. Z zajętych kryjówek wypiera go jedynie brak żywności, wywołany przez nadmierne rozmnożenie. Zając zaś lubi przedewszystkiem spokój. Płoszony lub niepokojony w zajętem przez siebie stanowisku, opuszcza takowe i szuka przytułku w innem spokojniejszem ustroniu. Jeden z leśników opowiadał mi zdarzenie, o autentyczności którego wątpić nie mam powodu. Pewnego dnia, w swoim rewirze spostrzegł zająca przyczajonego w kotlinie, którego królik wszelkiemi sposobami starał się wyrugować z zajmowanego legowiska. Szarak, z początku nieczuły na zaczepki swego małego prześladowcy, nie zwracał na nie uwagi. Królik podwaja usiłowania. Obiega zająca z przodu, z tyłu, zachodzi z boków; trwało to tak długo, dopóki zdenerwowany szarak nie zdecydował się z placu ustąpić. Że zdarzenie opisane może być prawdziwem, stwierdzają fakty, które w praktyce mej myśliwskiej niejednokrotnie zaobserwować mi się zdarzyło. Od kilkunastu lat poluje, corocznie zimą w majątku P. w tureckim powiecie, gdzie ginie na trzydniowem polowaniu 500 zajęcy z górą oprócz innej zwierzyny. Przed kilku laty zjawiły się w lasach tamtejszych króliki i objęły swoim zwyczajem w posiadanie młode sadzone zagajniki. Pomijając spustoszenia w nich zrządzane wskutek podgryzania korzeni i kopania jam przez króliki, ilość zajęcy zabijanych na polowaniu w pomniejszych zagajnikach tak się zmniejszyła, że w niektórych miotach gdzie ginęło dawniej po 20—30 zajęcy, obecnie pada 4 lub 5 sztuk przy dużej ilości naganiaczy i udziale dwudziestu kilku dobrych myśliwych. W księstwie Poznańskiem zauważono te same objawy: z rewirów króliczych zające prawie całkiem się wyniosły, z tego też powodu, jak również wobec niezaprzeczonej szkodliwości królika w kulturach leśnych, tępią go tam bez miłosierdzia wszelkiemi sposobami na równi ze szczurem, pozostał nawet projekt szczepienia im zarazka tyfoidalnego, nie jestem pewnym wszakże, czy środek ten wszedł już w użycie. Strzelanie królików na polowaniach z naganką nie daje wielkiego rezultatu przedewszystkiem dla ich mnożności, powtóre zaś dla powodu wiadomego dobrze myśliwym, obznajmionym z tego rodzaju polowaniem, mianowicie, że po pierwszych strzałach króliki uderzają gwałtownie na linję naganiaczy, przesuwają się między nimi, kryją po norach i gąszczach i pomimo wszelkich usiłowań na strzelców wypędzić ich nie można, zwłaszcza w zwartym zagajniku.
Jeżeli wam przeto, koledzy ziemianie i myśliwi, wasze lasy i zwierzostany są miłe, radzę wam wypowiedzieć bezpardonową wojnę królikowi, skoro tylko do was zawita, a co, wierzajcie, prędzej czy później nastąpi. Tępić go należy strzelbą, sidłami wreszcie choćby mniej humanitarnym sposobem—zarazkiem, inaczej bowiem stanie się plagą, równającą się w skutkach niemal szarańczy w południowych krajach.
Co do projektu pana J. Sztolcmana o ustanowieniu kary za zaprowadzanie królików, ten chyba nie może mieć praktycznego zastosowania, bo że kiedyś wypadek taki mógł się zdarzyć, nie ma w tem nic dziwnego, o zwierzostan wtedy nie dbano, a zwłaszcza sadzenie lasów nie było jak obecnie rozpowszechnionem. Dzisiaj jednakże, po dokładnem zbadaniu charakterystycznych cech królika, wykonawca podobnej niedorzeczności prędzej się do czóbkow, niż do kary pieniężnej kwalifikuje.
F. Murzynowski.
 
Gazeta Kaliska 1900 nr. 293

Polowania. Dnia 17 b. m. w Stolcu, majątku p. Feliksa Radońskiego, przy bardzo złej pogodzie odbyło się polowanie. W 8 fuzji padły 72 zające. Królem polowania był p. K. Korycki z Kobylnik.

Sport: Tygodnik Ilustrowany 1901 nr 1

Z kniej i pól.
W Stolcu, majątku p. Feliksa Radońskiego, w dniu 17. grudnia r. z. przy bardzo złej pogodzie odbyło się polowanie. W 8 fuzji padły 72 zające. Królem polowania był p. K. Korycki z Kobylnik.

Łowiec Polski 1901 nr 5

Panu F. Murzynowskiemu w Stolecu. Za słowa uznania dla naszego pisma serdecznie dziękujemy. Jedyna to zachęta dla nas do wytrwania w pracy, może mozolniejszej, niż się to na pozór wydaje niektórym. Odpowiedzi na zapytania damy w następnym numerze, po zebraniu dokładnych danych.

Łowiec Polski 1901 nr 6

Odpowiedzi Redakcyi.
Panu F. M. w dominium Stolec. Proch „Walsrode” nazwać można wprost niebezpiecznym. Wielkość ładunka (odmiennego w zimie i w lecie) nie może być nawet nieznacznie zwiększona, odbija się to zaraz niekorzystnie na pokryciu i ostrości. Proch ten wykazuje najmniejszą początkową szybkość, a co zatem idzie, nieznaczną szybkość końcową.
Przy próbach zwiększania ładunka prochu „Walsrode” lufy były niezdatne do użycia (rozdęte) przy podwójnym ładunku. Czarne prochy rozdymały lufy przy 3 1/2 raza większym ładunku, zaś proch małodymny „Schultze” przy 5 razy powiększonym ładunku prochu a 10 1/2 raza większym ładunku śrótu czyni lufę niezdatną do użytku.
Proch „Walsrode” daje dotąd najmniej dymu ze wszystkich innych. Kto go jednak chce używać, ten musi brać tylko małe ładunki, używać broni z doskonałemi stalowemi lufami i powinien lufy te poddać próbie przepisanej, zwiększając ładunek prochu w dwójnasób, śrótu zaś o 1 1/2 raza więcej. Nadto proch ten należy do grupy gelatynowych związków, powodujących w lufie największe rdzewienie, co także powinno być brane w rachubę.
Proch „Fasan” nie był naukowo badany, dla tego nie mogę nic o nim dokładnego powiedzieć. Z każdej broni można strzelać naprzemian czarnym lub małodymnym prochem. O ile lufy znoszą działanie tego ostatniego bez szkody dla siebie, lub dla samego zamknięcia (haki etc.), to zmiana tegoż prochu na czarny, nie może na luty mieć wpływu. Wł. Sł.

Łowiec Polski 1901 nr 17

Odpowiedzi Redakcyi.
Panu F. Murzynowskiemu w Stolcu. Strzelanie do gołębi urządza się na obrębie półkola o promieniu 60 metrów. Odległość klatek od środka koła 30 metrów i to jest najdalsza przyjęta meta dla strzału z 12 kalibru. Strzelcy stają wtedy na samym środku koła. Meta dla broni 12-o kalibru waha się między 25 a 30 metrów— (dla dubletów od 20 do 25 metrów). Kaliber 16 strzela o metr bliżej. Zaczynać należy od 25 metrów i cofać lepszych strzelców o metr, dwa lub nawet i więcej w miarę znaczniejszej przewagi nad resztą towarzyszów.

Łowiec Polski 1902 nr 4

Korespondencye „Łowca polskiego.”
Z okolic Złoczewa (gub. kaliska), w styczniu.
Sezon skończony... dla myśliwych. Niejeden wprawdzie zając i sarna padną jeszcze ofiarą kłusowników pełnej i półkrwi, dla myśliwego jednak i hodowcy nastał już okres ochrony, który zwłaszcza w tym roku powinien wcześniej, niż zwykle mieć swój początek. Składają się na to dwa powody: pierwszy—ogólnie gorszy zwierzostan, drugi—łagodna zima, która jeśli nie rozkaprysi się w poźniejszym czasie, może nam przysporzyć dużą ilość wcześniejszych, marcowych zajęcy.
Przechodząc do sprawozdania z ubiegłej kampanii, zaznaczam przedewszystkiem fakt ogromnej różnicy na niekorzyść w zwierzostanie naszej guberni, zwłaszcza w zachodnich i północnych jej częściach. Okolice Kalisza, głośne w całym kraju z rezultatów polowań, przynajmniej co do ilości zabijanej zwierzyny, rywalizujące na tem polu z sąsiedniem W. Ks. Poznańskiem, wykazują w tym roku tak śmiesznie małe cyfry, że w bardzo licznych miejscowościach z tej racyi nie polowano wcale.
Przyczyna tego łatwo się tłómaczy. W roku przeszłym oziminy ujęte były rzadkością, rzepaki zaorane, sterty w polach pokazywano sobie jako osobliwość, pojedyncze zaś okazy zwożono co żywo do pustych stodół już z początkiem zimy. Do braku paszy przyłączyły się następnie w końcu marca mrozy i kilkołokciowe śniegi, które leżały u nas przez dni kilkanaście i te ostatecznie dobiły wygrzaną już poprzedniemi ciepłami zwierzynę. Zające łapano żywcem w stodołach i budynkach gospodarczych, kuropatwy na pół zmarznięte sprzedawano tuzinami po miastach, chwytane bez sideł—wprost rękoma. Drzewa ogrodowe w bezleśnych miejscowościach były ogryzione do nieprawdopodobnej wysokości przez zające, u mnie zaś żarnowiec, którym zające gardzą w zwykłych warunkach, został literalnie z korzeniami wygryziony i na dużej przestrzeni wysechł zupełnie. Na dobitkę, kłusownictwo, uprawiane przez chłopów, rozwielmożniło się u nas do granic już wprost niemożliwych.
Największą plagę, jak zwykle, stanowią obieżysasi, którzy poprzestając na zdobytym za granicą zarobku, nie mają żadnego określonego zajęcia w zimowej porze, natomiast z całym zapałem uprawiają łowiectwo na naszych polach i lasach w jasne księżycowe noce. Żadne środki nie są w stanie temu zapobiedz; jegomość taki, wyspawszy się przez dzień cały, całą noc również ma do rozporządzenia; niemożliwą zaś jest rzeczą, by ludzi dworskich, zmęczonych całodzienną pracą, w każdą noc rozganiać po obszarze kilkudziesięciowłókowym i tropić kłusowników, zwłaszcza w tym roku, gdy brak śniegu utrudnia tego rodzaju poszukiwania.
Zdarza się wreszcie od czasu do czasu, że mniej ostrożny kłusownik wpadnie w ręce uszczęśliwionego właściciela majątku i praw polowania. Naturalnie, po odebraniu broni (dziś już najczęściej odtylcowej), wnosi się skargę do sądu gminnego, gdzie sędzia—najczęściej obywatel i sam myśliwy, obiecuje wymierzyć surową i przykładną karę. Wreszcie sprawa kończy się zasądzeniem 5 rs. kary lub 3-ch dni aresztu, który najczęściej winowajca z całą przyjemnością odsiaduje. Przykład istotnie budujący i bajecznie dużą rolę może odegrać w poprawieniu stosunków na tem polu
A teraz pytanie, kto winien w tej sprawie? Sędzia zasłania się wyraźnemi przepisami prawa, cytuje paragrafy kodeksu, no, i jest prawnie w porządku. Prawnie, powtarzam, juryzdykcja bowiem sądów gminnych daje mu tak obszerną kompetencyę w zasądzaniu spraw, że wyroki bodaj nawet niecałkiem z kodeksem zgodne, bywają najczęściej i w apelacyi zatwierdzano.
Ale, ale i jeszcze raz ale.... Rzecz prosta, z biegiem czasu dochodzi się do przekonania, że najlepiej w tego rodzaju wypadkach jest odebrać broń raubszycowi, rozmówić się z nim w sposób nietyle elegancki, ile energiczny, zagrozić mu wszelkiemi możliwemi karami doczesnemi i wiecznemi.. i na tem poprzestać. Rezultaty wykazują praktyczność tych środków przynajmniej na czas, dopóki siły, stan zdrowia i brak strzelby nie pozwala kłusownikowi wybrać się na nową wyprawę, sądowo zaś kary uzuchwalają go jeszcze więcej i wywołują gromadne naśladownictwo.
Zdarzają się także wypadki, że kłusownik smielszej natury, przejęty duchem buty niemieckiej —rys charakterystyczny tutejszego chłopa, importowany od niedawna z zagranicy— ująć się nie daje, grozi strzałem, chcącym mu broń odebrać i niejednokrotnie zamiar w czyn wprowadza. Kilka takich faktów zdarzyło się w naszych stronach. Sprawca zabójstwa lub postrzelenia uciekł za granicę, lub niepoznany w nocy, dotąd cieszy się bezkarnością. Smutne to przykłady i wymownie świadczące o coraz większym moralnym upadku naszego ludu. Jedynym, zdaniem mojem, środkiem przeciwdziałającym byłby tutaj wpływ duchowieństwa, które we właściwem świetle wykazując występek kłusownictwa, jako jednoznaczny z kradzieżą cudzej własności, podciągając go pod kategoryę tegoż grzechu i zobowiązując do restytucyi, mogłoby stan rzeczy zmienić na lepszy. Innego środka jak dotąd nie widzę.
Prawda, zapomniałem, jest jeszcze ów z krainy mytów projekt reformy praw o polowaniu, ale już i mnie nawet naprzykrzyła się stara zwrotka „Carthaginem esse delendam”.
Nie chcąc cię dłużej nudzić, Szanowny Redaktorze, kończę już list ten i stosując się do wielokrotnie w „Łowcu Polskim” wyrażonej prośby, załączam spis polowań w których sam uczestniczyłem, i wykaz różnicy w rezultacie w stosunku do lat poprzednich.30/XI 1901, Stolec pow. sieradzki 80 sztuk—w r. p. 54
7 XII 1901, Ostrów pow. sieradzki 20 sztuk—w r. p. 50
9/XII 1901, Dębołęka pow. sieradzki 70 sztuk—w r. za p. 90
10,XII 1901, Sokołów pow. sieradzki 50 sztuk—w r. za p. 70
16/XII 1901, Skrzynki pow. wieluński 96 sztuk—w r. p. 60
19/XII 1901, Radoszewice pow. wieluński 90 (w 4 str) sztuk—w r. p.150
22/XII 1901, Szczytniki pow. kaliski 70 sztuk—w r. za p. 250
30/XII 1901, Siemkowice pow. wieluński}
315 sztuk—w r. p. 154
31/XII 1901, Siemkowice pow. wieluński}
7/I 1902, Mokrsko pow. wieluński 160 sztuk—w r. p. 180
13/I 1902, Piętno pow. turecki}
14/I 1902, Piętno pow. turecki} 130 sztuk—w r. p. 350
15/I 1902, Piętno pow. turecki}
W okolicy Błaszek było kilka małych polowań, z których cyfry zabitej zwierzyny nie warto podawać, a stwierdzających znaczny ubytek w stosunku do lat ubiegłych.
Godny zaznaczenia i wyjątkowy w tym roku przyrost zwierzyny, jak widać z dałączonej tabelki, zauważyć się daje w majątku Siemkowice p. Ignacego Karśnickiego, gdzie istotnie zwierzostan imponująco się przedstawia i z każdym rokiem stale się powiększa. Składają się na to różne czynniki: las bez serwitutów, wzorowo prowadzone kultury leśne, wreszcie opieka i dozór samego właściciela, prawdziwego myśliwego i hodowcy.
Pogodę mieliśmy na polowaniach, z małemi wyjątkami, fatalną.
Feliks Murzynowski.

Gazeta Kaliska 1902 nr. 349

Kronika myśliwska. W d. 20 b. m. na polowaniu w majątku Stolce w pow. sieradzkim , u p. F . Murzynowskiego, w 14 strzelb zabito 104 zające, 22 kuropatwy i 1 bażanta. Królem polowania był p. Bronisław Kobierzycki.


Warszawska Gazeta Sportowa 1903 nr 1

Dnia 20-go grudnia r. z., u p. F. Murzynowskiego, w dobrach Stolec, w pow. Sieradzkim, gub. Kaliskiej w 14 strzelb, zabito: 104 zające, 22 kuropatwy i bażanta.

Sport: Tygodnik Ilustrowany 1903 nr 3

Myślistwo.
Z kniej i pól.
W majątku Stolce, w pow. Sieradzkim, u p. F . Murzynowskiego, w dn. 20 . grudnia r. z. na polowaniu w 14 strzelb zabito: 104 zające, 22 kuropatwy i 1 bażanta. Królem polowania był p. Bronisław Kobierzycki.

Sport: Tygodnik Ilustrowany 1903 nr 4

Ś. p . Adam Rzeszotarski właściciel majątku Stolce, w Sieradzkiem, zasnął w Bogu d. 19. stycznia r. b.

Łowiec Polski 1903 nr 15

Stolec, 23 lipca.
Szkody, zrządzone przez powódź w zwierzostanie, są bardzo znaczne. Młodo kuropatwy i bażanty, nic mówiąc już o zniszczonych gniazdach z jajami, prawie doszczętnie zostały zatopione i teraz przy sieczeniu żyta spotyka się ich dużo nieżywych. W łąkach nadrzecznych przepadły i zające, które traf nieszczęśliwy w czasie powodzi tam sprowadził; kilka sztuk nad rzeką u mnie znaleziono. Starą kuropatwę, widocznie dobrą matkę, która pomimo napływu wody nie chciała zejść z gniazda, przyniesiono mi na pół żywą; pomimo starannej opieki zdechła w krótkim czasie. Z ptactwa utrzymały się tylko młode, wyprowadzone do lasu przez doświadczone starki. Jedno z takich stad, a właściwie zapewne dwa stada połączone, liczące około 40 sztuk widziano w moim lesie. Podaję garstkę tych szczegółów, obecnie bowiem, przy stojących jeszcze zbożach, nie można dokładnie ocenić całego rozmiaru klęski, dla myśliwego i hodowcy nad wyraz bolesnej! Zaznaczyć tylko wypada, że polowanie jesienne winno być absolutnie zaniechanem. Za parę tygodni doniosę więcej.
F. Murzynowski.


Gazeta Kaliska 1903 nr 21

Ś. p. Adam Rzeszotarski po długich i ciężkich cierpieniach, opatrzony Św. Sakramentami, zmarł w Stolcu 18 -go stycznia r. b., przeżywszy lat 62. Eksportacja zwłok do kościoła miejscowego odbędzie się d. 21, w środę, nazajutrz zaś nabożeństwo żałobne i pogrzeb. Na smutne te obrzędy zaprasza krewnych i znajomych. Rodzina.
Gazeta Kaliska 1903 nr 77

Nagłe zgony. Według urzędowych danych w pierwszej połowie ubiegłego miesiąca zmarło nagle w gubernji Kaliskiej 6 osób, mianowicie: Na drodze pod wsią Stolec, w pow. Sieradzkim—65-letni włościanin Józef Kopydłowski, cierpiący na epilepsję.
Gazeta Kaliska 1904 nr 123

Rządca żonaty, z dobremi świadectwami, poszukuje posady; ostatnie miejsce zajmował przez lat 23. Wiadomość: Mowiński, Stolec, p. Złoczew.


Gazeta Kaliska 1907 nr 181

We wsi Stolec, w pow. sieradzkim, utonął podczas kąpieli w rzece 13 letni Stanisław Wyrwas. 


Gazeta Kaliska 1907 nr 207

We wsi Stolec, w pow. sieradzkim, utonęli w rzece włościanie Antoni Karpiński, lat 22, i Henryk Barszczewski, lat 19.



Gazeta Świąteczna 1907 nr 1386

W parafji Stolcu pod Złoczewem, w guberńji kaliskiej obchodzono dnia 10 sierpnia odpust św. Wawrzyńca. Jak to zwykle na odpust, zjechali się księża z okolicy. W liczbie innych przybył też ksiądz proboszcz z sąsiedniej parafji Unikowa. Po obiedzie woźnica jego, parobczak 22-letni, poszedł z kilku innymi kąpać się do rzeki Oleśnicy, która płynie tuż za kościołem. Zaledwie jednak weszli do wody, ów parobek z Unikowa trafił na głębinę i utonął. Wydobyto go dopiero w półtorej godziny, rozumie się, już nieżywego. We dwa dnie po nim utonął również w tem miejscu W. Barczewski, 23 letni syn szynkarza. Przed nimi jeszcze jeden człowiek utonął tego lata w tem samem miejscu. Rzeka jest tam siedem łokci głęboka. W. K.

Łowiec Polski 1910 nr 6

W majątku Rychłocice (gub. kaliska), p. A . Trepki odbyły się następujące polowania: Dnia 5 listopada 1909 r. odbyło się polowanie na folwarku Brzyków dóbr Rychłocice kaliskiej gubernii u p. Adama Trepki, na którem przy udziale 4 flint zabito w 3 godziny 45 zajęcy, 12 kuropatw i 3 króliki. — Dnia 15 listopada r. z. odbyło się polowanie na przestrzeni leśnej Borki Rychłockie, gdzie w 5 flint w kilku miotach zabito: 28 zajęcy, 2 kozły, 2 lisy i cietrzewia. — Dnia 20 grudnia r. z. odbyło się doroczne polowanie w lesie i polach majątku Rychłocice, na którem, przy udziale 12 myśliwych zabito: 220 zajęcy, jednego rogacza, 3 lisy, 16 kuropatw i jastrzębia — (ogółem 241 sztuk). Królem polowania byt pan Feliks Murzynowski ze Stolca.
Dodać należy, że przez cały dzień padał deszcz, co, szczególniej w lesie, znacznie obniżyło spodziewany rezultat polowania.
_________________________________________________________________________________

  Wieś Ilustrowana 1911 czerwiec
_________________________________________________________________________________


Zorza 1917 nr 30

Wieści od Czytelników.
Pomoc dla Litwy.
Z ziemi Sieradzkiej.
W myśl odezwy Ojca Św. Benedykta XV podjętą została w dekanacie Złoczewskim kwesta na pomoc Litwinom. Parafja Brzeźnio zebrała 49 rb. + 6 rb. i 28 Marek; par. Godynice — 17 rb. 80 kop. i 15 Mk. 55 fenigów; par. Stolec — 55 rb. i 31 Mk. 35 fen.; par. Burznin — 50 rb.; par. Klonowa— 10 rb. i 50 Mk.; par. Złoczew (fara) — 20 Mk.; par. Złoczew (klasztor) — 5 rubli; par. Uników — 10 rb.; par. Kliczków Mały — 5 rb.
Ogólna suma przy zamianie na marki wynosi 666 marek 50 fenigów. Suma ta, według rozporządzenia Najdostojniejszego Pasterza ks. Biskupa djecezji kujawsko-kaliskiej, wysłana została do Wilna na ręce JW. prałata Michalkiewicza.
Dziekan Złoczewski
ks. Lutoborski,
proboszcz par. Brzeźnio.

Rozwój 1919 nr 60

Kolej Sieradz-Wieluń.
W zeszłym tygodniu sieradzki sejmik powiatowy uchwalił przystąpić na wiosnę do budowy drogi żelaznej Sieradz-Wieluń. W tym celu zwrócono się do władz wyższych o udzielenie pożyczki państwowej w sumie 3.000.000 marek, z obowiązkiem pokrycia tej pożyczki w ciągu 20 lat z dochodów kolei, pod gwarancją powiatowego związku komunalnego.
Projektowane są również drogi żelazne: Wieluń-Częstochowa i Wieluń-Praszka-Zawisna- Oleszno. Na tej ostatniej linji istnieje już wybudowana przez niemców kolejka wązkotorowa. Odnoga Wieluń-Oleszno ma dla nas bardzo ważne znaczenie, gdyż połączy się przyszłe nasze kopalnie węgla na Śląsku z łodzią najkrótszą linją kolejową, zaopatrzy się przemysłowe centra Łodzi i okolicy w tańszy węgiel, ulży się w przyszłości ewentualnemu przeciążeniu kolei wiedeńskiej.
Sejmik w Sieradzu uchwalił również przystąpić natychmiast do budowy nowej sieci dróg bitych (szos) w pow. sieradzkim, a mianowicie: przedłużenie szosy Rossorzyca-Zadzim-Wierzby, ukończenie rozpoczętej szosy Rossoszyca-Włyń, budowa nowych szos: Sieradz-Burzenin przez Monice-Wicechucice-Chojnę i Ligotę, Złoczew- Stolce przez Czarną, Brzoszki i Kożlin, Zapole- Klonowa przez Ostrów-Godynice-Lasiaki, Błaszki- Złoczew po przez gminę Gruszczyce i tam na rzece Warcie zatwierdzić.


Obwieszczenia Publiczne 1920 nr 41a

Rejestry handlowe.
Do rejestru handlowego, działu A, sądu okręgowego w Kaliszu wciągnięto następujące firmy:
d. 30 listopada 1919 r.
pod Nr. 2681 „Władysław Barczewski", handel towarami kolonjalnemi we wsi Stolec, gm. Złoczew, pow. Sieradzkiego; właściciel Władysław Barczewski we wsi Stolec.

Obwieszczenia Publiczne 1920 nr 61

Notarjusz przy wydziale hipotecznym sądu okręgowego w Kaliszu, Stanisław Bzowski, niniejszem obwieszcza, że zostały otwarte postępowania spadkowe po zmarłych:
11) Władysławie Barszczewskim, współwłaścicielu działki gruntu w majątku Stolec A. B., pow. Sieradzkiego i współwierzycielu sumy 1.500 rb. zabezpieczonej w dziale III wykazu hipotecznego dóbr Niechmirów litera A, pow. Sieradzkiego do Nr 3 A;
Termin do zamknięcia wymienionych wyżej postępowań spadkowych wyznaczony zostaje na 15 lutego 1921 roku, w kancelarji notarjusza Bzowskiego.
_________________________________________________________________________________

Ziemia Sieradzka 1920 sierpień
_________________________________________________________________________________


Łódzki Dziennik Urzędowy 1921 nr 25

Na zasadzie postanowienia Województwa z dnia 14. III. 1921 r. L. Pr. 1158 (1) III wciągnięto do rejestru Stowarzyszeń i Związków Nr. 237 Towarzystwo Straży Ogniowej Ochotniczej w Stolcu, gm. Złoczew, pow. Sieradzkiego.
_________________________________________________________________________________

Ziemia Sieradzka 1921 czerwiec
_________________________________________________________________________________


Rozwój 1922 nr 214

Z życia prowincji.
Sprzedawczyk.
(kor. włas.)
Feliks Murzynowski b. radca Tow. Kr. Ziemsk. w Kaliszu, b. sędzia pokoju w Złoczewie, właściciel folwarków Stolec, Wolnica i Szynkiele pow. Sieradzkiego i Wieluńskiego, folwarków nieobdłużonych o przestrzeni kilkudziesięciu włók, człowiek zamożny, przyobiecał sprzedać jeden z powyższych folwarków mianowicie Szynkiele pow. Wieluńskiego staroście Sieradzkiemu Stefańskiemu.
Jednakże widocznie kalkulowała się lepiej inna tranzakcja, skoro powyższą umowę przyrzeczenia sprzedaży p. Murzynowski w krótkim czasie zerwał (oczywiście nie bez wynagrodzenia, a jak nawet ludzie głosili zwracając potrójny zadatek) i sprzedał powyższy folwark 30 włók z lasem aktem rejentalnym sporządzonym przez notarjusza Brzowskiego w Kaliszu za Nr. 221 | 875 za 5,000,000 mk. niejakiemu Wojciechowi Błażejewskiemu, posiadającemu nawet świadectwo ze Związku Ziemian że Błażejewski jest rolnikiem, że więc niema przeszkód, aby Komisja Ziemska zezwoliła na przepisanie tytułu własności.
Jednakże rzeczywisty charakter tranzakcij dokonanej przez p. Murzynowskiego wypływa z tego, ze aktem sporządzonym przed tymże notarjuszem Brzowskim za Nr. 222 | 910 tenże Wojciech Błażejewski, kupując folwark za 50,000,000 mk., zapisał w sumie 22,500,000 mk. ewikcję na rzecz Izraela Majerowicza, Maurycego Frydmana, Haskla Nowaka i Dawida Edelszajna, następnie, że odpowiedzialność Błażejewskiego z tytułu tej ewikcji ograniczona jest tylko do odpowiedzialności z majątku Szynkele, wreszcież tego, że jak fama głosi Błażejewski jest człowiek ubogi a Izrael Majerowicz (Szaja) i kompanja rządzą majątkiem jak waściciele układając się z chłopami o służebności e. t c.
Oczywiście mógłby p. Murzynowski tłomaczyć się tem, że sam padł ofiarą niecnego postępku, narażającego na potępienie jego dobre imię zdobyte w społeczeństwie stanowisko, gdyby nie fakt, że Izrael Majerowicz jest osobą zaufania p. Murzynowskiego jego alter ego (a jak ludzie głoszą, nawet wspólnikiem do poważniejszych tranzakcji).
Mamy więc nowy sposób pozbywania się ziemi polskiej w ręce żydowskie i przybył Polsce nowy sprzedawczyk. Opinja polska winna takimi panam się zaopiekować.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1923 nr 12

Zawiadomienie.
Okręgowy Urząd Ziemski w Piotrkowie zawiadamia wierzycieli sum hipotecznych, oraz osoby, mające ujawnione swe prawa w dziale III wykazu hipotecznego dóbr ziemskich: „Sulmowo-Sulmówek" „Rudniki", położonych w powiecie Piotrkowskim, „Stolec A i B" w powiecie Sieradzkim. „Zbiersk" w powiecie Kaliskim. „Czarnożyły" w pow. Wieluńskim, „Sycanów A. B. C." i „Łask" w powiecie Łaskim, że w dniu 28-go marca 1923 roku o godzinie 9 rano, na jawnem posiedzeniu Okręgowej Komisji Ziemskiej w Piotrkowie (w lokalu tejże Komisji, ul. Bykowska Nr. 77) rozpoznawane będą sprawy przymusowej likwidacji serwitutów, obciążających majątki Sulmowo-Sulmówek, Rudniki, Stolec A. i B., Zbiersk, Czarnożyły i Sycanów A. B. C., oraz w tymże dniu i czasie na posiedzeniu niejawnem sprawa dobrowolnej likwidacji serwitutów, obciążających dobra Łask.
Wymienione osoby o ile życzą sobie brać udział w akcji likwidacji, łącznie ze stronami, winny zawiadomić Okręgowy Urząd Ziemski w Piotrkowie o miejscu swego zamieszkania, oraz stawić się na posiedzeniu Okręgowej Komisji Ziemskiej.
Piotrków, dnia 14 marca 1923 r.

Prezes Dzierzbicki.
_________________________________________________________________________________

 Ziemia Sieradzka 1924 październik
_________________________________________________________________________________


Obwieszczenia Publiczne 1926 nr 3

Wpisy do rejestru handlowego.
Do rejestru handlowego, Działu A, sądu okręgowego w Kaliszu, wciągnięto następujące firmy pod Nr. Nr.:
d. 24 września 1925 r.
6655 „Zygmunt Barszczewski", restauracja we wsi Stolec, gm. Złoczew, pow. sieradzkiego; właśc. firmy Zygmunt Barszczewski, zam. we wsi Stolec.

Przegląd Leśniczy 1926 kwiecień

Spis wszystkich lasów prywatnych, komunalnych, kościeln. i fundacyjnych w województwie Śląskiem, Poznańskiem, Pomorskiem i Łódzkiem o powierzchni ponad 50 ha według stanu z 1924 r. Zestawił W. Przybylski.
206. Nazwa majątku leśnego: Stolec, powiat Sieradz. Właściciel: Feliks Murzynowski. Obszar ha: serw. 234, 23.

_________________________________________________________________________________

 Ziemia Sieradzka 1926 sierpień
_________________________________________________________________________________

_________________________________________________________________________________

 Ziemia Sieradzka 1926 grudzień
_________________________________________________________________________________

_________________________________________________________________________________

 Ziemia Sieradzka 1927 luty
_________________________________________________________________________________



Łódzki Dziennik Urzędowy 1928 nr 17

OGŁOSZENIE
Starostwa Sieradzkiego o zarejestrowaniu spółek wodnych.
Stosownie do art. 222, pkt. 4 ust. z dnia 19. 1922 r. Dz. Ust. Nr. 102, poz. 936, w brzmieniu ustalonem w Dz. Ust. R. P. Nr. 62 z r. 1928, ogłaszam, że zostały zatwierdzone statuty następujących spółek
wodnych:
25. Dnia 25. 3. 1927 r. Sp. Wodna Łączność. Siedziba spółki Stolec, gm. Złoczew — statut uchwalono dnia 26. 10. 1926 r.
Celem powyższych Spółek Wodnych jest osuszenie gruntów członków Spółek, według projektów technicznych przedkładanych Starostwu.
Statuty Spółek Wodnych zostały ułożone według wymagań okólnika Ministerstwa Robót Publicznych z dnia 20. VII. 1923 r. Nr. 417/23 Mon. Polski Nr. 161, poz. 225.
Sieradz, dnia 26. 9. 1928 r.
Starosta Powiatowy w/z. (—) Drożański.

Echo Tureckie 1928 nr 33

Kronika miejscowa.
Zmiany w Djecezji.
Proboszcz parafji Miłkowice ks. Feliks Balcerzak został przeniesiony na własną prośbę do parafji Stolec, powiatu Sieradz­kiego na miejsce zmarłego ksiądza Rełkowskiego. który przebył w tej parafji dwa­dzieścia kilka lat. Do parafji Miłkowice przybywa ks. Piotrowski — proboszcz parafji Pyzdry w powiecie Słupeckim.

Zorza 1928 nr 34

Ś. p. ks. kan. Mikołaj Rełkowski.
Ś. p. ks. kan. Mikołaj Rełkowski urodz. 4 grudnia 1865 r., wyświęcony na kapłana w 1885 r, — przybył do parafji Stolec w 1906, gdzie jako proboszcz po 22 latach pasterzowania a po 33 latach stanu kapłańskiego, w dniu 16 czerwca roku bież. dokonał w Poznaniu, dokąd wyjechał, by ratować stargane siły i zdrowie.
Ś. p. ks. kan. M. Rełkowski, cieszył się wielką miłością parafjan, na co zasłużył pracą i wielkiem dziełem—budowy pięknej świątyni w styluromańskim-krzyżowym.
Ś. p. ks. kan. M. Rełkowski rozpoczął budowę świątyni na krótko przed zawieruchą wojenną, w czasie której zmuszony był pracę przerwać; skoro jednak pożoga wojny minęła, wziął się z całą energją do ukończenia rozpoczętego dzieła, pod brzmieniem którego zdawaćby się mogło, że ugiąć się musi. — Przeciwnie, niestrudzony ten kapłan pokonał wszelkie zapory, a przeczuwając, iż Bóg Go powoła już wkrótce, dokładał sił wprost nadludzkich, by choć nakrótko oglądać dzieło swej pracy.
Wdzięczni parafjanie, oceniając jego zasługi dołożyli starań, by zwłoki Jego sprowadzić i pochować w parafji.
Św. p. ks. kan. M. Rełkowski, jako kapłan, wyszedł z ludu siermiężnego, lud ten ukochał, znał jego bolączki i wśród ludu tego spoczął.
Pokój Jego pamięci!


Obwieszczenia Publiczne 1928 nr 37a

Wpisy do rejestru handlowego.
Do rejestru handlowego, Działu A, sądu okręgowego w Kaliszu, wciągnięto następujące firmy pod Nr. Nr.:

W dniu 31 grudnia 1927 r.
8792. „Izrael Majerowicz" — tartak parowy we wsi Stolec, gm. Złoczew, pow. sieradzkiego. Istnieje od 1917 r. Właśc. Izrael Majero­wicz, zam. w Złoczewie, pow. sieradzkiego.
8805. „Antoni Wypszlak" — sklep kolonjalno-spożywczy, sprzedaż mięsa, wędlin, i wyrobów tytoniowych we wsi Stolec, gm. Złoczew. pow. sieradzkiego. Istnieje od 1927 r. Właśc. Antoni Wypszlak, zam. we wsi Stolec.
8809. „Władysław Sieradzki" — młyn wodny we wsi Stolec, gm. Złoczew, pow. sieradzkiego. Istnieje od 1907 r. Właśc. Władysław Sie­radzki, zam. we wsi Stolec.

Gazeta Świąteczna 1928 nr 2476

Ze Stolca w gminie Złoczewie, w powiecie sieradzkim, piszą do nas: W dniu 19 czerwca zmarł w Poznaniu proboszcz parafji Stolca w powiecie sieradzkim, ś. p. ksiądz kanonik Rełkowski. Rozstał się z tym światem w 63-im roku życia, a po 33 latach kapłaństwa, z których 22 spędził na stanowisku Pasterza w naszej parafji. Pierwszem polem jego pracy, jako wikarjusza, była parafja Siąkowiec, następnie Rząśnia, Widawa i Kłobia, w której przez czas jakiś był zarządzającym. Proboszczem był najpierw w Tubądzinie, a ostatnio w Stolcu. Śladami jego szła praca i ciche, ale wielkie czyny, które pozostawiły po nim trwałą pamięć w sercach ludzkich. Na krótko przed wojną, w roku 1912, ś. p. ksiądz Rełkowski wziął się do dzieła, które zdawało się przechodzić nietylko jego siły, ale i siły parafjan: zaczął budować kościół, którego dziś niejedna parafja może nam pozazdrościć, a nawet i niejedno z mniejszych miasteczek. Świątynia ta wzniesiona jest pod wezwaniem Św. Wawrzyńca i Walentego, na sposób romańsko-krzyżowy. Wojna na czas jakiś przeszkodziła budowie i jej dokończeniu, ale skoro tylko burza wojny ucichła, wziął się niestrudzony kapłan do pracy, jakby przeczuwając, iż śmierć ku niemu się zbliża. A czuł coraz bardziej w ostatnich czasach jej zimne tchnienie. Nabożeństwa przez 14 lat odprawiał w szopie, na ten cel poświęconej, w szopie bez porównania lichszej od betlejemskiej, bo wiatr przewiewał szparami ścian, trzęsąc szopą. Niestrudzony sługa Boży nie zważał na to, nie lękał się: mróz nie mróz, odprawiał mszę Św., choć ręce grabiały, od wczesnego ranka do późnego wieczora słuchał spowiedzi, mawiając: „Znam ja moje i znają mnie moje.” A w pracy przyświecała mu tylko jedna myśl: dokończyć budowę pomnika swej pracy. Stargał siły w pracy; przeziębił głowę, a chcąc choć w części poratować zdrowie, w dniu 8-ym czerwca wyjechał do Poznania, lecz po paru dniach, życia tam dokonał. Wdzięczni parafjanie, oceniając zasługi zmarłego, sprowadzili jego zwłoki, chowając swego pasterza na miejscowym cmentarzu, żeby spoczął wśród swoich owieczek. Zacny to był kapłan, obce mu były walki partyjne. A kiedy nieraz źli ludzi rzucali nań błotem, modlił się za prześladujących, mówiąc: „Panie, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią.” Ś. p . ksiądz Rełkowski wyszedł z ludu wiejskiego, kochał ten lud, znał jego cierpienia i bolączki; umiał się w ten lud wczuć, bo był kością z kości, krwią z krwi jego. Jak ojciec dobry, wyrozumiały był na winy parafjan. Oni nie winni, — mawiał, — bo w ciemności ducha błądzą. Mamy go dziś wśród siebie, bo choć umarł, zdaje się żyć duchem wśród nas. Żyje pamięć jego i przechodzić będzie z pokolenia w pokolenie, dokąd stać będzie ta świątynia, której mocne mury, i potężne fundamenty zdołają oprzeć się wszystkim żywiołom! Za pracę jego i trudy niechaj Bóg to serce szlachetne a prawe przyjmie do chwały swojej! Członek dozoru kościelnego Walenty Osmelak.

Obwieszczenia Publiczne 1930 nr 24a

Wpisy do rejestru handlowego.
Do rejestru handlowego, Działu A, sądu okręgowego w Kaliszu, wciągnięto następujące firmy pod Nr. Nr.:
dnia 16 października 1929 roku
8805. "Do rejestru firmy „Antoni Wypszlak", we wsi Stolec, gminy Złoczew, powiatu sieradzkiego", jak następuje: "Antoni Wypszlak", sklep kolonjalny i wyroby masarskie w Grembieniu, gminy Kamionka, powiatu wieluńskiego. Właśc. Antoni Wypszlak, zamieszkały w Grembieniu.
_________________________________________________________________________________

Ziemia Sieradzka 1930 marzec
_________________________________________________________________________________


Łódzki Dziennik Urzędowy 1931 nr 7

OBWIESZCZENIE
STAROSTY POWIATOWEGO SIERADZKIEGO
z dnia 18 lutego 1931 r.
o kolejności osób obowiązanych do dostarczenia samochodów i motocykli.
Na podstawie §§ 4 i 8 Rozp. Min. Spr. Wewnętrznych i Min. Spr. Wojsk. z dnia 29. VII. 1930 r. wydanego w porozumieniu z Ministrami Skarbu i Robót Publicznych o obowiązku dostarczenia jako środków przewozowych na rzecz wojska w czasie pokoju samochodów, motocykli i rowerów (Dz. Ust. R. P. Nr. 58, poz. 470) podaję poniżej do powszechnej wiadomości, celem zapewnienia kolejności i równomierności przy powoływaniu do świadczeń listę kolejności osób powiatu sieradzkiego, obowiązujących do dostarczenia samochodów i motocykli w roku 1931.
30. Murzynowski Feliks, Nr. rejestr, 80753, sam. osobowy — Fiat — m. postoju: folw. Stolec, gm. Złoczew.
W ciągu dwóch tygodni od chwili ogłoszenia listy kolejności w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim osoby zainteresowane mogą wnosić do Starostwa Powiatowego Sieradzkiego uzasadnione reklamacje, w razie uwzględnienia których poprawiona zostanie odpowiednio lista kolejności, co jednak nie wstrzymuje wejścia w życie tejże listy kolejności z dniem ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
Starosta Powiatowy:
(—) Bukowski.

Z Otchłani Wieków 1932 nr 4-5

(...) J. Fitzkemu udało się pozyskać do tutejszego muzeum zabytki będące w prywatnem posiadaniu.(...) p. Sieradzki, właściciel młyna, dwie popielnice, przystawkę i miseczkę ze Stolca.


Echo Sieradzkie 1933 12 styczeń

TRADYCYJNY OPŁATEK.
We wsi Broszki gm. Złoczew odbył się tradycyjny opłatek Z. S. w miejscowej szkole powszechnej. W opłatku wzięły udział strzelczynie i strzelcy pododdziałów Stolec, Broszki i Dąbrowy. Z Sieradza na opłatek przybył p. Posiła czł. Zarządu pow. składający życzenia pomyślności w pracy dla dobra państwa i społeczeństwa oraz wytrwania w służbie strzeleckiej. Wzniesiony okrzyk na cześć Marszałka Piłsudskiego wszyscy trzykrotnie powtórzyli.

Po przemówieniach prezesa p. Pustelnika i p. Wasiaka oraz wzajemnym łamaniu się opłatkiem i odśpiewaniu kolend opłatek zakończył się zabawą taneczną.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1933 nr 21

ROZPORZĄDZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dn. 19 październ. 1933 r. L. SA. II. 12/14/33
o podziale obszaru gmin wiejskich powiatu sieradzkiego na gromady.
Po wysłuchaniu opinji rad gminnych i wydziału powiatowego, zgodnie z uchwałą Wydziału Wojewódzkiego z dnia 18 października 1933 r. na podstawie art. 107 ustawy z dnia 23. III. 1933 r. o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorjalnego (Dz. U. R. P. Nr. 35, poz. 294) postanawiam co następuje:
§ 1.
 XIX. Obszar gminy wiejskiej Złoczew dzieli się na gromady:
13. Stolec, obejmującą: działkę ziemi Kidulińskiego, folwark Krzyżanka, wieś Stolec, folwark Stolec, osadę młyn. Stolec, wieś Stolec-Poduchowny, kolonję Stolec-Poduchowny (Pogony), kolonję Stolec- Poduchowny G., osadę Stolec A. B., osadę Stolec D., osadę Stolec W.
§ 2.
Wykonanie niniejszego rozporządzenia powierza się Staroście Powiatowemu Sieradzkiemu.
§ 3.
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
Wojewoda:
wz. (—) A. Potocki
Wicewojewoda

Echo Sieradzkie i Zduńskowolskie 1934 27 styczeń

Z SĄDU OKRĘGOWEGO.
We wsi Stolec gm. Złoczew odby(wały się w)* gmachu szkolnym wybory rad gromadzkich. Po skończonych wyborach nie wszyscy zebrani byli zadowoleni z wybranych kandydatów a (po wyjściu)* z gmachu, mieszkanka tej wsi Apolonja Płucienniczakowa, zwróciła się do obecnych: "Jak wszystkich wyrżnieta co to są u góry, to ......** będzie dobrze.
Płucienniczakowa za to powiedzonko zasiadła w tych dniach na ławie oskarżonych, a Sąd Okręgowy na sesji wyjazdowej w Sieradzu skazał ją na 6 miesięcy więzienia z zawieszeniem wykonania kary na 3 lata oraz zapłacenie ....** kosztów sądowych.

*uzupełnienie autora bloga
**tekst nieczytelny lub brak tekstu, przypis autora bloga


Echo Sieradzkie i Zduńskowolskie 1934 9 luty

ś. † p.
Marja z Kozielskich
TADEUSZOWA FISZEROWA
właścicielka dóbr Wielgie z Wieluńskiej
DZIECKO MARJI
po ciężkich cierpieniach opatrzona św. Sakramentami zasnęła w Bogu dnia 6-go lutego 1934 roku.
Wyprowadzenie zwłok z domu żałoby na cmentarz w Stolcu — odbędzie się w piątek dnia 9-go lutego r. b. po nabożeństwie o godzinie 11.30.
O ciężkiej tej stracie zawiadamiają krewnych i życzliwych pozostali w najgłębszym smutku

Maż, Córki, Syn, Wnuki Matka, Zięciowie i Rodzina

 Orędownik 1935 nr. 178 bis

_________________________________________________________________________________

Na Sieradzkich Szlakach 1987/4
_________________________________________________________________________________


_________________________________________________________________________________

Na Sieradzkich Szlakach 2002/2
_________________________________________________________________________________







1 komentarz:

  1. świetna praca Pana Piotra Tameczka.Niesamowity przegląd. Wiele ciekawych, ale też wiele okropnych rzeczy działo się w tym małym kawałku świata. Mój obraz Stolca i okolic, przekazany mi przez mego ojca Adama i jego kuzynów, którzy się tam wychowywali u swoich dziadków Feliksa i Jadwigi Murzynowskich jest mocno idylliczny, tak jak prawie dokładnie a rebour doniesienia prasowe z różnych lat,co zrozumiałe, jako że prasa tylko wtedy pisze o czymś, jeśli wydarzy się coś ekstraordynaryjnego, a najlepiej okropnego. Koniec naszej rodziny w Stolcu miał również dramatyczny przebieg. Warto wspomnieć, bo jeszcze we wrześniu 1939 r. Niemcy w toku działań wojennych spalili 300 letni dwór wraz z zabudowaniami a także praktycznie wszystkie domy we wsi jak długa. Pozostał jedynie stojący na przeciwległym niż dwór krańcu wsi kościół stojący do dzisiaj i dworskie zabudowania tzw. drugiego podwórza.W tymże roku, w grudniu, majątek ten, a także nieodległy Wolnica Bychawska dokąd rodzina się przeniosła (a należący do brata mojej babki Kazimiery, czyli do Michała Murzynowskiego) zostały zabrane i przejęte przez niemieckich okupantów a potem kolonistów. Dekret o tzwe. reformie rolnej z 1944 r. władz komunistycznych polskich przypieczętował ten zabór. xanowski@yahoo.com

    OdpowiedzUsuń