-->

sobota, 4 maja 2013

Ruda

Rosin:
RUDA -(a. 1106 Ruda) 4 km na SE od Wielunia. 1. 1136 castellum, ośrodek kasztelanii (Wp 7, zob. Ros. 68); 1249 castrum Rudense cum suo districtu (MPH 2, 567); ok. 1264 miasto (Wp 412, zob. Ros. 109); 1497 dystr. wiel. (MS 2, 917); 1499 par. R., adkt wiel. (Pat. 1958, 282); 1520 wieś (Ł 2, 93); ? Rudzka kasztelania, ziemia.2. 1198 wieś rycerza Tutona ante R. (Wp 34); 1210 Zirsnici iuxta R. (Wp 66); 1485 pole Widoradz (AC 2, 849); 1520 las Widoradz (Ł 2, 98); 1561 przy podziale dóbr między 4 s. Piotra Masłowskiego wsp. las widoradzki przy granicy wiel. oraz przekop, którym przeprowadzano wodę od grodziska do stawu (BC 5012, 226-231).3. 1511 – 9 ł.; 1518 – 7 ł.; 1552 – 19 kmieci z 1 karcz., nadto 1/4 ł. i 4 kmieci wolnych; 1553 cz. P. Masłowskiego 2 ł. (ŹD 211, 289-290); 1520 – 10 ł. os., 4 ł. wolne, prep. wiel. miał 1 karczmę, z której otrzymywał 20 gr, pleban rudzki 1 ł. oraz 1 rolę dla wikarego i 2 role dla szkoły (Ł 2, 95, 110-111).4. 1136 n. gród książ. (Wp 7); 1373 wlasn. szl. Andrzeja z R. (Mp 313); s. 1451396? Stańczyk z R., star. wiel. h. Odyniec, skazany na ścięcie, gdyż po zajęciu m. Wielunia przez wojska król. bronił jeszcze zamku, w końcu ułaskawiony (DH 3, 517, o dacie Ros. 84); 1400 tenże śwd. z br. Andrzejem (KP 151); 1403 pisał się ze Słupska.(zob.) i z R. (KSK 1024), 1424 psęd. wiel., jego br. Andrzej śwd. (MK 66, 45-46); 1431 Andrzej s. Stańczyka z R. (ZR 122), 1444 psęd. wiel. (Wp 716), 1459 śwd. z 7 kmieciami przeciwko plebanowi w R. (AC 2, 813); Stańczyk s. Andrzeja z R. nabył 1/2 ł. w cz. R. ku Rychłowicom (BJ 5012, 554-555); 1462 Jadwiga z R. sprzedała za 4 grz. 1/2 ł. tamże Dziechnie z R. i Mikołajowi (GW 1, 96); Dziechna sprzedała 1 ł. w R. za 15 grz. Bartoszowi Wyszemborkowi (GW 1, 83); szl. Piotr, sołtys z Wydrzyna, sprzedał 2 ł. w R. za 32 grz. Stanisławowi ze Starzenic (GW 1, 83); 1463 Andrzej Stańczyk zastawił za 7 fl. i 8 1/2 grz. Stan. Starzechowskiemu 1 ł. w R. (GW 1, 107); 1496 Jan Wyszembork, mieszcz. wiel., sprzedał 2 ł. w R. za 30 grz. Piotrowi Urbańskiemu z Urbanic (GW 2, 36); 1497 Marta z Łyskorni potwierdziła odbiór 21 fl., które pożyczyła pod zastaw 2 ł. w R. (GW 2, 43-44); Bieniarz Wilam z R. pożyczył 30 grz. od Stan. Starzeńskiego pod zastaw 3 ł. w R., na 1 siedział Albert Janos, a na 2 Piotr Sroka (GW 2, 44), otrzymał różne działy w R. (MS 2, 917), pożyczył 10 grz. pod zastaw 1 ł. z 1 kmieciem (GW 2, 51), 1499 sprzedał za 30 grz. 3 ł. opust. w R. br. Klemensowi, Pawłowi i Albertowi z Urbanic (GW 2, 123); 1497 Jan Rudzki zapisał ż. Katarzynie 100 fl. na 1/2 folw. i na reszcie swego działu w R. (GW 2, 46), 1498 tenże Jan Stańczyk Rudzki otrzymał dobra skonfiskowane przez króla za niestawienie się na wojnę Stan. Oremusa z Gaszyna, Macieja z Gromadzic Małych i prac. Jana z Mierzyc, które ten miał w zastawie w Przywozie (MS 2, 1149); 1520 prep. wiel. brał dzies. z 10 łanów os. po 1 wiard., ćw. żyta i tyleż owsa, a z ról opust. dzies. snop. wartości około 5 grz., zaś pleban rudzki dzies. snop. z folwarków i sołectwa wartości l 1/2 grz., od 1 wolnego 1 wiard., a od 2 innych po 6 gr (Ł 2, 95, 111); 1552 – 3 właść., 4 wolnych kmieci należało do zamku wiel. (ŹD 289-290).5. 1264-66 Fryderyk, wójt z R. (Wp 412; GW ins. 2, 484); 1472 sołtys z R. (AC 2, 841).6. 1104 miał tu być kościół (SG 4, 885, por. Ł 2, 110); a. 1106 podczas konsekracji kościoła, którą połączono z uroczystościami świeckimi, doszło do zabójstwa i innych gorszących zajść (MPH 1, 449); 1226 Jan prep. koleg. rudzkiej1 (R 293), 1236-49 dał kościołowi ś. Wojciecha w R. na utrzymanie subdiakona wieś, którą zakupił od s. Splotowica i Wojsława (R 480); 1239 archidiakon rudzki Wolimir (Wp 221); 1357 król zatwierdził dobra ziemskie abpstwa i kap. gnieźn. oraz kolegiat, m.in. rudzkiej s. 146(Wp 1354); 1419 koleg. rudzką przeniesiono do Wielunia (Wp 305, por. Pat. 1957, 456-458); 1459 scholarze z R. (AC 2, 814); 1520 kościół mur. NMP – to zapewne drugie wezwanie – patr. prep. wiel., do parafii 10 wsi, Raduczyce i Drobnice z par. Osjaków płaciły świętopietrze plebanowi w Rudzie (Ł 2, 110-112).7. 1145-1506 DH 2, 14; 3, 95; 4, 309; DP 60; R 479; AGd 756; Wójc. 33; BJ 8061, 200; Pap. 396, 607, 952; Lit. 1, 248; Man. 285, 2; AC 2, 890; Wp 878, 1354, 1769; BC 3345, 3; MPH 3, 397; Ł 2, 93; DV 369; MS 3, 2714; MPV 3, 121; 8, 174.8. Grodzisko pierścieniowate Widoradz, skarb, z XI w. (Kam. 72, 136); kościół romański z XII w. (KZS 76).1 Wykaz prepozytów kolegiaty rudzkiej podał Pat. 1958, 419.

Taryfa Podymnego 1775 r.
Ruda, wieś, woj. sieradzkie, ziemia wieluńska, własność szlachecka, 43 dymów.

Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827 r.
Ruda, województwo Kaliskie, obwód Wieluński, powiat Wieluński, parafia Ruda, własność prywatna. Ilość domów 34, ludność 268, odległość od miasta obwodowego 1/4.

Słownik Geograficzny:  
Ruda Wieluńska, wś i fol., pow. wieluński, gm. Starzenice, par. Ruda, odl. 3 w. od Wielunia, posiada starożytny kościół paraf. murowany, browar, gorzelnię (1871 r.), wiatrak, piec wapienny, pokłady wapienia i torfu, 61 dm., 512 mk. W 1827 r. 34 dm., 268 mk. Dobra R. składały się w 1871 r. z fol.: R., Taczanów i Emanuelin, rozl. mr. 1788: fol. R. gr. or. i ogr. mr. 568, łąk mr. 44, past. mr. 35, lasu mr. 535, zarośli mr. 23, wieczyste dzierżawy mr. 20, nieuż. mr. 12; bud. mur. 25, z drzewa 4; płodozmian 15-polowy; fol. Taczanów gr. or. i ogr. mr. 484, nieuż. mr. 1; bud. mur. 5; płodozmian 10-polowy; fol. Emanuelin gr. or. i ogr. mr. 65, nieuż mr. 1; bud. z drzewa 3; las urządzony w kolei 80-letniej. Wś R. os. 50, z gr. mr. 809; wś Przycłapy os. 5, z gr. mr. 40; wś Nowy Świat os. 10, z gr. mr. 48. Jest to starożytna osada, pierwotny centr kościelny i polityczny całej ziemi wieluńskiej, niegdyś rudzką zwanej. Wznosił się tu gród warowny, przy grodzie powstał najpierwszy w całej ziemi kościół parafialny p. w. św. Wojciecha, pierwotnie z drzewa a w początku XII w. (1104 ?), wedle tradycyi, wystawiony z kamienia przez Piotra Własta (Dunina). Przy kościele tym, wcześnie bardzo, ufundowano kollegiatę złożoną z kilku prałatów i pewnej liczby kanoników. Wedle podania miał tu apostołować św. Wojciech. Dokoła tego centrum rozłożyły się wsi częściowej szlachty, towarzyszące zwykle dawnym grodom książęcym. W potwierdzeniu papieskiem posiadłości i dochodów arcybiskupów gnieźnieńskich z 1136 r. wymienioną jest Ruda. Pod 1185 r. wspomina Długosz Stańczyka z Rudy, starostę rudzkiego, u Paprockiego zaś występuje „Bogumilus de Ruda, castellanus, comes de Krzywosąd" pod 1250 r. (Herby ryc., 344). W dokum. z 1242 r. występuje „Janko castellanus de Ruda", brat Andrzeja, biskupa płockiego, a w akcie z 1239 r. „Volimirus archidiaconus de Ruda (Kod. Małopolski Piekos., II, 62 i 63). Widocznie więc w 1239 r. istniała tu już kolegiata. Kronika Wielkopolska a za nią Długosz opowiadają, iż w 1251 r. Władysław, ks. opolski, chcąc Judycie, wdowie po Mieczysławie, ks. raciborskim, spłacić posag 500 grzyw. srebra, wniesiony na ks. raciborskie przez jej ojca Konrada, ks. mazowieckiego, oddał jej ziemię rudzką „od głównego zamku i miasta Rudy tak nazwaną, która teraz zowie się wieluńską, po przeniesieniu miasta w okolicę piękniejszą, na płaszczyznę pochyłą i żyzną, strugami bieżącej wody zwilżoną, gdy Ruda, stojąca na wzgórzystem miejscu, miała grunt nieużyty i bezwodny" (Długosz). Ziemię tę i zamek opanował jeszcze Kazimierz ks. opolski. Widząc teraz Władysław, że nie będzie mógł utrzymać się przy ziemi, zdecydował się wydać ją Judycie za zgodą jej brata Kazimierza, ks. kujawskiego i łęczyckiego. Tymczasem na wieść o tym układzie Przemysław, ks. poznański i kaliski, nie chcąc dopuścić oddania zamku i ziemi w obce ręce, skorzystał z ustąpienia załogi ks. opolskiego i zamek zajął, powitany przez szlachtę okoliczną jako prawy dziedzic ziemi. Władysław nie śmiał wystąpić przeciwko niemu i wypłacił Judycie posag. Zapewne dopiero Kazimierz W., który około 1350 r. wzniósł zamek wieluński, przeniósł tam kasztelanię z R. Wzrost Wielunia opustoszył zapewne osadę jaka mogła istnieć przy grodzie rudzkim tak, że wreszcie i duchowieństwo zdecydowało się na przeniesienie kolegiaty do Wielunia w 1420 r. Kościół w R. pozostał odtąd parafialnym. W r. 1641 pleban Zamarski wystarał się o stały fundusz w ilości 3900 złp. na utrzymanie dwóch mansyonarzy. W 1694 r. rodzina Piaskowskich wystawiła przy kościele kaplicę murowaną z grobami familijnemi. W 1720 r. odbudowano z gruntu kościół i wzniesiono dwa nowe ołtarze. Około 1820 r. rozebrano wieżę z zegarem, grożącą upadkiem. W ostatnich czasach otoczono kościół murem, wystawiono dwa nowe ołtarze i organy. Cechy starożytności zatarły się zupełnie; zostały tylko w murach części pierwotnej kamiennej budowli i starożytna chrzcielnica z piaskowca, w kształcie kielicha, z niezgrabną rzeźbą, 3 stopy wysoka. Przechowały się dotąd też dawne aparaty kościelne. Wieś sama na początku XVI w. była zamieszkana przez częściową szlachtę i kmieci. Dziesięcina z 10 łanów osiadłych szła na stół arcybisk. w Gnieźnie, proboszcz miejscowy pobierał tylko po fertonie i mierze (ćwiertnia) owsa i żyta z łanu. Z łanów nieosiadłych brał dziesięcinę wartości do 5 grzyw. Folwarki szlacheckie, łan sołtysi i łany trzech wolnych kmieci dawały plebanowi dziesięcinę przynoszącą do 2 grzyw. (Łaski, L. B., II, 95, 111). Według reg. pob. pow. wieluńskiego z r. 1552 i 1553 posiadał tu Piotr Masłowski, sędzia wieluński, karczmę i 18 osad., 2 łany karczemne; Stanisław Urbański 1 osadę; Jakub Rychłowski 1 łanu; wolni ludzie królewscy do zamku wieluńskiego należący i niepłacący poboru byli w liczbie czterech. (Pawiński, Wielkop., II, 289). Opis Rudy i kościoła podał Wincenty Gawarecki w Pamiętniku relig.-moralnym (1854, t. 26, 1).

Słownik Geograficzny:  
Ruda Wieluńska, wś, pow. wieluński. W dok. dla klasztoru miechowskiego z r. 1198 wymieniony w liczbie donatorów „Teuto Theutonicus dedit villam que est ante Rudaw". W r. 1238 występuje "Viola ducissa de Kalis et de Ruda" ze synem Władysławem. „Volimirus archidiaconus de Ruda" w dok. z r. 1239, obecny na wiecu w Przedborzu (Kod. dypl. pol., I, 43). Wydawca Kod. Wielk. mylnie odnosi do tej Rudy opata Bartłomieja (w dok. z r. 1289), który był opatem cystersów w Rudzie Szląskiej (pow. rybnicki). W dok. z r. 1297 Stojgniew „quondom castellanus de Ruda" (Ulanow. Dok., 367, 16). Kasztelanowie rudzcy najdawniejsi są: Immislaus (r. 1212), Johannes (1223), Bronis (1238), Janko (1242), Jarossius (1252), Ubislaus (1268, 69), Sixtus (1268 - 1276), comes Sanzivoyus (1284-1294), comes Stoygnevus (1295), comes Allexius de Lekinstein (1296 - 1299), Mscivyus (1360).

Spis 1925:
Ruda, wś, os. mł., folw., pow. wieluń, gm. Starzenice. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne wś 106, os. mł. 2, folw. 6. Ludność ogółem: wś 793, os. mł. 14, folw. 154. Mężczyzn wś 395, os. mł. 7, folw. 78, kobiet wś 398, os. mł. 7, folw. 76. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego wś 793, os. mł. 14, folw. 154. Podało narodowość: polską wś 793, os. mł. 14, folw. 154.

Wikipedia:
Ruda-wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie wieluńskim, w gminie Wieluń. Położona w odległości 3 km od Wielunia, przy drodze wojewódzkiej nr 486 do Nazwa Ruda pochodzi prawdopodobnie od bogatych darniowych złóż rudy żelaza, które wydobywano w średniowieczu metodą duklową na bagnistych łąkach wokół osady. Kuźnice żelazne funkcjonowały jeszcze w XVI w. Odkryto, że pierwsza osada ludzka na tym terenie istniała już w okresie neolitu (2500-1700 lat p.n.e.). Obronny gród kasztelański, do tej pory nie zidentyfikowany, powstał prawdopodobnie już na przełomie X/XI w. O tej jednej z najstarszych polskich kasztelanii wspomina w swej kronice Gall Anonim pod datą 1106, a jej istnienie potwierdza bulla papieża Innocentego II z 1136 r. Swój średniowieczny rozwój zawdzięcza Ruda położeniu na szlaku morawsko-kujawskim łączącym Morawy z Pomorzem, Gdańskiem i Prusami oraz zapewniającym połączenie ze Śląskiem Opolskim i Małopolską. Już przed 1264 zostało tu lokowane miasto na prawie niemieckim, o czym świadczą wzmianki o wójcie Fryderyku z 1264 i 1266. O miejskim charakterze Rudy wspomina także Kronika Wielkopolska oraz Jan Długosz. W czasach panowania króla Przemysła II wyodrębniona była jednostka administracyjna określana jako Ziemia rudzka. Już pod koniec XIII w. Ruda utraciła jednak rolę ośrodka gospodarczego i politycznego na rzecz założonego na lepszym, bo suchszym terenie Wielunia. W latach 1419-20 przeniesiono również do Wielunia siedzibę archidiakonatu i kolegium kanoników. W ten sposób Ruda stała się zwykłą wsią szlachecką. W latach 1975-1998 miejscowość należała administracyjnie do województwa sieradzkiego. Jedynym świadectwem najstarszej historii Rudy jest kościół parafialny św. Wojciecha, według tradycji fundowany przez Piotra Dunina w 1142. Mimo licznych, późniejszych zmian przetrwało w nim sporo fragmentów romańskich. Jest to budowla orientowana, na rzucie prostokąta, jednonawowa, z wielobocznie zamkniętym prezbiterium. W odsłoniętej spod tynku w 1910 ścianie, zbudowanej z ciosów wydobytych z kamieniołomu olewińskiego piaskowca żelazistego, widoczne dwa, obecnie zamurowane, romańskie okienka oraz portal ze śladami po stosowaniu świdra ogniowego. Nawa nakryta drewnianym stropem. W prezbiterium żebrowane sklepienia gotyckie. W przyległej do nawy kaplicy, zbudowanej w 1594 renesansowe okno z bogato zdobionym obramieniem. W ołtarzu głównym późnogotycki tryptyk. Bogato dekorowana chrzcielnica gotycka z XIV w. Na ścianie pd. odkryto po wojnie utrzymane w stylu malarstwa bizantyjskiego freski przedstawiające Drogę Krzyżową, a w kruchcie - scenę chrztu Mieszka I i jego drużyny. Na pd. od kościoła znajduje się folwark wraz z założeniem parkowo-ogrodowym i pałacem z 1851, wzniesionym przez Emanuela Taczanowskiego h. Jastrzębiec. Wymieniony w dokumentach z 1561 folwark był w rękach Rudzkich, Rychłowskich i Masłowskich. W 1870 od Piotra Masłowskiego, sędziego wieluńskiego, wykupił te dobra Franciszek Taczanowski - szambelan i referendarz. W posiadaniu Taczanowskich folwark znajdował się do II wojny św. Pałac to budynek dwukondygnacyjny, zbudowany na planie wydłużonego prostokąta, z bocznymi ryzalitami i gankiem kolumnowym na osi fasady. Z budynków gospodarczych zachowała się oficyna z 1855, wozownia z magazynami, spichlerz, kuchnia letnia oraz oryginalna brama wjazdowa. W 1948, podczas kopania dołu na ziemniaki, na podwórzu majątku natrafiono na garnek gliniany wypełniony srebrnymi siekańcami o wadze 7 kg. Po wojnie majątek o obszarze 657 ha zagospodarował PGR. Pałac otoczony jest resztkami założenia ogrodowego. Z dawnego drzewostanu przetrwały pomnikowe: dwa dęby szypułkowe (4,90 i 3,10 m) oraz cis. Skarb pochodził z XI w.

Elżbieta Halina Nejman Majątki (Szlachta Sieradzka XIX wieku Herbarz)
RUDA par. Ruda, p. wieluński we wsi starożytny kościół murowany, browar, gorzelnia, wiatrak, piec wapienny, pokłady wapnia i torfu, ma 61 domów i 512 mieszkańców. Starożytna osada centrum ziemi wieluńskiej, niegdyś rudzką zwanej, był gród warowny i kościół z 12 wieku kamienny. W rejestrach poborowych z 1552 roku Piotr Masłowski sędzia wieluński miał karczmę i 18 osad, a Stanisław Urbański 1 osadę, Jakub Rychłowski ¼ łanu. W 1871 roku dobra obejmują folwarki: Ruda, Taczanów, Emanelin i wsie Ruda, Przycłapy, Nowy Świat o powierzchni łącznej 1778 mg. (SGKP t.9, s.885).


 1992 r. 

Akta metrykalne (Parafia Rudlice) 1743

Roku 1743, dnia 14 marca Znakomity Wielce Wielebny Pan Walenty Myszkowski kanonik [Livonia?] io prepozyt [Ciesze?] [ochrzcił] imieniem Kunegunda Ewa Anna [córkę] Urodzonych Znakomitych i Wielmożnych Karola z Rudy Masłowskiego podstolego ziemi wieluńskiej i Gertrudy z Karśnickich Masłowskiej. Rodzicami chrzestnymi byli Znakomici i Wielmożni Państwo Jan z Masłowic Masłowski podstoli ostrzeszowski i Katarzyna z Masłowskich Szeliska cześnikowa ziemi bracławskiej?

Akta metrykalne (Parafia Rudlice) 1746

Ostrówek
Roku Pańskiego 1746, dnia 12 września. Ja Józef Krzywdziński zarządca rudlicki ochrzciłem dziecko imieniem Ksawery August Józef [syna] Znakomitych i Wielmożnych Karola z Rudy Masłowskiego podstolego ziemi wieluńskiej i Gertrudy z Karśnickich Masłowskiej prawowitego małżeństwa. Rodzicami chrzestnymi byli Znakomity i Wielmożny Pan Paweł Karśnicki chorąży ostrzeszowski i Teresa z Wielogłowskich Błeszyńska.

Gazeta Warszawska 1822 nr 30

Nizey podpisany Patron przy Trybunale Cywilnym Iwszey Instancyi Woiewództwa Kaliskiego, iako rezolucyią Trybunału z dnia 28 Listopada r. z. mianowany Kurator spadku wakuiącego, po niegdy Xiędzu Jakóbie Miastkowskim Proboszczu, we wsi Rudzie, w Powiecie Wieluńskim, tamże w dniu 27 Czerwca r. z. zmarłym, wzywam ninieyszem tak niewiadomych spadkobierców rzeczonego Xiędza Miastkowskiego, iako też i tych, co do spadku tego, z iakiegokolwiek bądź tytułu, pretensyie mieć mogą, aby w przeciągu roku iednego, od daty pierwszego ogłoszenia ninieyszego obwieszczenia, a naydaley do dnia 1 Maia roku 1823 się zgłosili, i prawa swoie iakie mieć mogą, przeciw podpisanemu wykazali. W razie bowiem niezgłoszenia się, w przeciągu wyżey oznaczonym, Sukcessorów lub Kredytorów, wnosić będę w Sądzie, aby spadek ten iako bezdziedziczny, Skarbowi publicznemu był przysądzony. —Kalisz d. 14 Lutego 1822 r.
Ignacy Milewski.

Dziennik Urzędowy Województwa Mazowieckiego 1826 nr 554

STAN

Funduszów Towarzystwa Ogniowego Wsiów w Królestwie Polskiém z Roku 1825.

ROZCHOD z Roku 1825
Mieysce Pogorzeli Data Pogorzeli Summa przyznana
WOJEWODZTWO KALISKIE
Obwód Wieluński
Złote gr




Ruda 25 Marca 1825 198


Gazeta Warszawska 1828 nr 199

Po śmierci Maryanny z Sczytowskich Zegrzdziney dnia 13 Lutego 1825 roku natąpioney, otworzyło się postępowanie spadkowe, które pierwszy raz ogłaszaiąc zawiadomia się ninieyszem, iż do przeniesienia własności połowy summy 100,000 złotych Polskich i z procentem na dobrach Rudzie w Dziale IV. pod Nem 14 i na dobrach Olewinie A. B. C. w Dziale IV. Nro 7, obudwóch w Powiecie Wieluńskim Woiewództwie Kaliskim położonych, dla namienioney Maryanny Zegrzdziney zahypotekowaney, termin roczny a mianowicie na dzień 29 Lipca 1829 roku o godzinie dziewiątey zrana w Kancellaryi Ziemiańskiey Woiewództwa Kaliskiego wyznaczonym został.— Kalisz d. 18 Lipca 1828 roku.
Ignacy Główczewski Rejent Kan: Ziem: Woiew: Kaliskiego.

Gazeta Warszawska 1828 nr 330

Trybunał Cywilny Woiewództwa Kaliskiego.
Na skutek postanowienia Nayiaśnieyszego PANA z dnia 19/31 Sierpnia r. b. w Odessie wydanego, regulacyią Hypotek Dóbr Rządowych Koronnymi zwanych, z któremi Skarb publiczny do Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego przystępuie, nakazuiącego, i na skutek reskryptów Kommissyi Rządowych Sprawiedliwości i Przychodów i Skarbu d. d. 31 Listopada r. b. rozpoczynaiąc regulacyią takową Hypotek, podaie do wiadomości publiczney, iż do przyymowania Aktów pierwiastkowego regulowania Hypotek Dóbr i realności niżey wymienionych w Woiewództwie Kaliskiem położonych wyznaczył termin, iako to:
Dzień 25 Lutego 1829 roku dla:  
9. Dóbr Ekonomii Koronney Wieluń, składaiącey się z Miasta Wielunia, z gruntów Starościńskich, z wieczno-dzierzawney fabryki sukna Newilla i placu do niey wcielonego, z wieczno-dzierzawnego placu Jana Karneckiego, z gruntami, z folwarków Kamionka, Kadłub, Popowice Starzenice, wsiów Kamionka z dwoma karczmami, z wsi Kadłub z karczmą, wsi Grębina, Załęcze Wielkie z dwoma młynami, wsi Popowice z karczmą, Starzenice z karczmą, Suniec z wieczno-dzierzawną Austeryią w Wieluniu czyli raczey pozostałego po niżey placu, z Karczmy i młyna zamkowego w Wieluniu, z Wójtostwa Ruda, z folwarku Kopydłowek, i kolonii Jozefów, z folwarku Dzietrzniki, wsi Dzietrzniki, z pięciu młynami, dwoma karczmami, z folwarku z gruntu z domem szynkownym po XX. Paulinach, i z iedney karczmy, z folwarku Wydrzyn, wsi Wydrzyn z karczmą, z folwarku i wsi Gaszyn, i dwoma Karczmami, z folwarku Bugay, inaczey folwarku Augustyański zwanego w Wieluniu, w Powiecie Wieluńskim Woiewództwie Kaliskiem położonych.
W moc Artykułu 3go Postanowienia Nayiaśnieyszege Pana z dnia 12/24 Stycznia 1826 r. oznaymuie Trybunał, iż ktokolwiek sądziłby mieć prawo do własności Dóbr wyżey wymienionych, lub iakie prawo rzeczowa ściągaiące się do tychże Dóbr, może i powinien się zgłosić w terminach oznaczonych, a naypóźniey do dnia 12 Marca r. b. który się w skutek artykułu 2go tegoż postanowienia iako ostateczny i prekluzyyny oznacza.
Nadto dodaie Trybunał wskutek artykułu 4 Postanowienia Nayiaśnieyszego Pana, iż żadne reklamacyie przeciw Inkameracyi Dóbr na mocy urządzeń iakie nastąpiły za Rządu Pruskiego, Austryiackiego, oraz na mocy praw na Seymie Xięztwa Warszawskiego z dnia 23 Grudnia 1811 roku uchwalonego, ani też kompetencyie do Hypoteki przyiętemi nie będą, rozpoznawaniu Sądowemu nie ulegaią, niemniey żadne inne pretensyie prócz wymienionych powyżey w Artykule 3 do Hypoteki przyymowanemi bydź nie maią.
Regulacyia takowa odbywać się będzie w Kaliszu w pałacu Sądowym przy ulicy Józefiny położonym, przed Delegowanemi przez Trybunał wyznaczonemi, o których w Kancellaryi Hypoteczney dowiedzieć się będzie można.
W Kaliszu d. 11 Listopada 1828 roku.
Prezes: Dwernicki.
Sekretarz: Wanemand Z.

Gazeta Warszawska 1829 nr 239

OBWIESZCZENIA SĄDOWE.
Sąd Policyi Poprawczey Wydziału Piotrkowskiego.
Wzywa wszelkie Władze tak cywilne iako i woyskowe, niemniey osoby prywatne, aby za Danielem Radziszewskim i Janem Kędziorą v. Dobroszewskim, o kradzież, a drugim oprócz kradzieży o morderstwo obwinionemi, z roboty publiczney w dniu wczorayszym zbiegłemi, baczne oko dawały, a w razie schwytania onych Sądowi naszemu pod ścisłą strażą dostawiły. — Rysopis tychże iest następuiący:
1) Daniel Radziszewski Katolik, mieniący się bydź rodem z wsi Wierzchlasa, Powiatu Wieluńskiego, Woiewództwa Kaliskiego, liczący sobie lat 19, ostateczne iego zamieszkanie było we wsi Rudzie, Powiecie Wieluńskim, wzrostu średniego, twarzy okrągłey pełney, nosa średniego, włosów blond, oczu siwych; w czasie ucieczki miał na sobie spancer biały parciany, spodnie takież, furażerka granatowa zła wypłowiała, koszula Skarbowa nowa z wyciskiem na brzuchu i dole (Więzienie Piotrków).
2) Jan Kędziora v. Dobroszewski Katolik, mieniący się bydź rodem z wsi Rząsni, Powiatu Radomskiego, Woiewództwa Kaliskiego, liczący sobie lat 40, ostatnie iego zamieszkanie było we wsi Kraszkowicach, Powiecie Wieluńskim, Woiewództwie Kaliskiem, wzrostu niskiego, twarzy okrągłey, oczu burych, włosów ciemnych, nosa średniego; w czasie ucieczki miał na sobie kapotę białą płócienną, spodnie płócienne, furażerkę skórzaną safianową, koszulę z wypisem na kołnierzu iego nazwiska. —
W Piotrkowie dnia 18 Sierpnia 1829 r.
J. Siedlecki.

Powszechny Dziennik Krajowy 1829 nr 302

OSTRZEZENIE. Podpisany Patron Trybunału, imieniem W. Emanuela 'Taczanowskiego, podaie do wiadomości publiczney, w moc wyroku Trybunału Cywilnego I. Instancyi Wdztwa Kaliskiego z dnia 13 Marca r. b. na illacyą zapadłego: iż zamierzył wymazać kaucyą w ilości złp. 6,000 za Komornikiem Trybunału Kaliskiego Joachimem Obniskiem na dobrach Rudzie, przez spadkodawcę czyniącego, to iest Franciszka Taczanowskiego pod Nrem 11 zapisaną. Ktoby przeto mniemał, mieć iakie do rzeczonego Komornika, iuż od lat kilku zmarłego, z okazyi iego urzędowania pretensye, winien z takowemi, w ciągu miesięcy 3ch od daty ninieyszego obwieszczenia, wystąpić, i one udowodnić, oraz oppozycyą przeciw wymazaniu w mowie będącey kaucyi, w tymże przeciągu czasu założyć; po upływie bowiem czasu tego, wniesionem zostanie do Trybunału Kaliskiego żądanie, o wyrok stanowczy: za którem rzeczone wymazanie kaucyi nastąpi. Ostrzegaiąc przytem, iż oppozycyą tylko na mocy wyroku, pretensye do rzeczonego Komornika zasądzającego, lub też pozwu o to wyniesionego i naydaley przed wydaniem ostatecznego wyroku, założoną bydź może. Aby się zaś nikt niewiadomością nieśmiał wymawiać, obwieszczenia te w Dzienniku Woiewództwa Kaliskiego umieszczone, oraz na drzwiach Trybunału i wszystkich Sądów Pokoiu w obrębie Wdztwa Kaliskiego, znayduiących się, przylepione zostaią. Kalisz dnia 24 Marca 1829 roku. Jan Gawroński.

Powszechny Dziennik Krajowy 1831 nr 142

Dyrekeya Szczegółowa Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego Woiewództwa Kaliskiego. Uwiadamia publiczność iż dobra ziemskie Ruda w powiecie Wieluńskim parafii Ruda woiewództwie Kaliskiem położone, Towarzystwu Kredytowemu ziemskiemu zastawione na satysfakcyą zaległych procentów Towarzystwu Kredytowemu przypadaiących zmocy art. 86 i 87 prawa seymowego wdniu 1f13 czerwca 1825 r. zapadłego, wtrzech letnią dzierzawę, poczynaiąc od dnia 24 czerwca r. b. 1831 do tegoż dnia 1834 roku przez publiczną licytacyą wdniu 20 czerwca r. b. o godzinie 10 z rana w Kaliszu w mieyscu posiedzeń Dyrekcyi Szczegółowey Woiewództwa Kaliskiego odbyć się maiącą więcey daiącemu i przybicie otrzymuiącemu wypuszczone zostaną pod następuiącemi głównemi warunkami. 1. Dzierzawca obowiązany będzie opłacać co rocznie ciężary gruntowe i podatki publiczne iako to: ofiary złp. pol. 693 gr. 12. — Kontyngensu łącznie z dobrami Olewm złp. 356 gr. 12 tudzież złp. 150 kanonu skarbowi publicznemu. 2. Winien będzie przed obięciem dzierzawy złożyć monetą srebrną kurs w kraiu maiącą całkowitą zaległość Towarzystwu Kredytowemu Ziemskiemu od udzieloney pożyczki należącą, łącznie z karami na miesięcy sześć na złp. 1700 gr. 22 obrachowaną i rat; czerwcową r. b. złp. 1612 wynoszącą. 3. Przyiąć obowiązek dalszego regularnego przez czas dzierzawy wnoszenia opłat zdóbr tych Towarzystwu Kredytowemu należnych w dwóch półrocznych ratach a mianowicie od dnia 1 do 12 czerwca i od 1 do 12 grudnia każdego roku, które to wypłaty wynoszą półrocznie złp. Pol. 1612 4. Oddać dobra po wyiściu kontraktu w takim stanie w iakim ie obeymuie. 5. Zrzecze się wszelkich pretensyi przez czas dzierzawy za iakie bądź nakłady gruntowe. 6. Co do uchybień opłat dzierzawca poddać się winien exekucyi administracyiney i ulegać będzie decyzyom Władz Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego. Reszta warunków licytacyinych przez chęć dzierżawienia maiących, w każdym czasie w biórze Dyrekcyi Szezegółowey za zgłoszeniem się do Pisarza teyże Dyrekcyi przeyrzaną bydź może. Kalisz dnia 9 Maia 1831 r. Prezes Biernacki Pisarz Chrystowski.

Dziennik Powszechny 1833 nr 310

Przez śmierć Maryanny z Odolińskich Laskowskiey wdowy, dnia 19 Października 1832 roku nastąpioną, otworzonem zostało postępowanie spadkowe, o którem donosząc podpisany Reient, zawiadamia ninieyszem, iż celem przeniesienia na rzecz iey sukcessorów summy 5000 złp. z większego kapitału 20,000 złp. wypływaiącey, a na dobrach Rudzie z przyległościami w Powiecie Wieluńskim położonych, w dziale IV, pod Nr. 13 ad b, ad a a, lit. a a a, oraz na dobrach Olewinie częściach A, B, C, w tymże Powiecie sytuowanych, w dziale IV, ad b,ad b,ad aa, lit. aaa, hypotecznie dla zmarłey (którey prócz tego, na pozostałych 15,000 złp. prawo dożywocia służyło) zabezpieczoney, termin sześcio-miesięczny naydaley na dzień 23 Kwietnia 1834 r. w Kancellaryi Ziemiańskiey Woiewództwa tuteyszego przed podpisanym Reientem iest wyznaczony. w Kaliszu d. 23 Października 1833 r. Reient Kancellaryi Ziemiańskiey Wdztwa Kaliskiego, Fr. Nowosielski.

Tygodnik Rolniczo-Technologiczny 1836 nr. 39

34. Ruda wieś, w Powiecie i Obwodzie Wieluńskim, mil 6 od Sieradza. Stolica Ziemi Rudzkiej czyli potem Wieluńskiej. Podobnież musiała być ruda w dawnych czasach.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1838 nr 178

Pisarz Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Kaliskiej.
Po śmierci.
1. Tekli Laskowskiej wierzycielki summy 3334 złp. 17 gr. z większego kapitału 20,000 złp. na dobrach Rudzie w powiecie Wieluńskim pod Nr. 13 i na dobrach Olewinie А. В. C. w tymże powiecie położonych pod Nr. 6 w dziale IV hipotekowanego pochodzącej.  
(...) Ogłasza się wiadomość otwarcia spadków z wyznaczeniem terminu do regulacyi tychże spadków na dzień 2 (14) Lutego 1839 r. przed podpisanym Pisarzem i z wezwaniem na tenże termin stron interessowanych.  
Kalisz d. 23 Lip. (4 Sierp) 1838 r.
F. Korzeniewski

Dziennik Urzędowy Gubernii Kaliskiej 1840 nr 15

Zawiadomia Publiczność, iż w trzech terminach po sobie idących, to iest 23 i 30 b. m. i r. i 7 Maia r. b. odbywać się będzie w Biórze Obwodu Wieluńskiego publiczna in minus licytacyi (przez złożenie opieczętowanych deklaracyi) według formy przepisami zatwierdzonej wygotowanych, na budowę Domu dla Pro­boszcza i drugiego dla sług kościelnych w wsi Rudzie Obwodzie tutejszym.
Licytacya in minus zacznie się od summy anszlagowej razem złtp. 9530. o warunkach zaś licytacyinych dowiedzieć się można w Biórze Obwodowem, każdy iednak przystępuiący do licytacyi winien w deklaracyi złożyć kwit Kassy Ekono­micznej Miasta Wielunia, lub innej publicznej Kassy, iako opłacił do depozytu tejże vadium zp. 953— Deklaracye składane bydź maią w powyżej oznaczonych terminach do godziny 4tej z południa, później zaś złożone przyięte nie będą.

w Wieluniu d 6/18 Marca 1840 r. Goleński Kommiss. Obw. Wieluńs.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1841 nr 60

Wykaz wynagród za pogorzele w epoce dawnego Towarzystwa Ogniowego, po koniec roku 1816 zdarzone, których wypłata przypada w roku 1843.

Data Pogorzeli
Gubernia
Obwód
Nazwisko
Ner domu podług dawnego Kadastru
Imię i Nazwisko Właściciela, na rzecz którego wynagrodzenie przyznanem zostało
Summa do wypłaty pozostała
Miasta Wsi
w Szczególe
w Ogóle
Prywatney Rządowey Złote gr Złote gr
19 Kwietnia 1809
Kaliska
Wieluński


Ruda

14
Michał Cieslik
150

150



Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1841 nr 69

(N. D. 1478.) Dobra ziemskie Ruda składające się z wsi i folwarku tegoż nazwiska, z folwarku Wideradz, Brzeziny, Taczanów, karczmy Przycłapy z przyległościami i dobra Olewin lit: А. В. С i część Olewina lit: D. Medynszczyzna zwana, w Powiecie i Obwodzie Wieluńskim Gubernii Kaliskiej położone, wydzierżawione zostaną na lat trzy poczynając od dnia 12 (24) Czerwca 1841 do tegoż dnia 1841 r. Wydzierżawienie to nastąpi w dwóch oddziałach, to jest dóbr Rudy w jednym a dóbr Olewina w drugim oddziale. Termin do odbycia licytacyi oznaczony jest na dzień 25 Kwietnia (7 Maja) r. b. o godzinie 10tej z rana przed Antonim Kowalskim Rejentem w Wieluniu, u którego to Rejenta warunki przejrzane być mogą. Cena dzierżawna z dóbr Rudy wynosić może rocznie złp. 12,000, a z dóbr Olewina z przyległościami zł. 10,000.
w Kaliszu dnia 11 (23) Marca 1841 r.
Józef Sikorski.

Kurjer Warszawski 1843 nr 285

Z Wielunia.—Niedawno donieśliśmy o dotkliwej stracie iaką poniosła iedna z znakomitszych rodzin tutejszej okolicy, przez zgon nieodżałowanej pamięci J W.Domicelli Taczanowskiej Radczyni Stanu; obecnie rodzina ta nową opłakuie stratę. W dniu 11 b. m. w mieście Wieluniu zszedł z tego światu, w 58 roku życia swoiego Wny Andrzej Taczanowski b. Komisarz Wydziału Skarbu w b. Komisji Woiewództwa Podlaskiego, Kawaler Orderów, Emeryt. Życie tego czcigodnego Męża od lat młodzieńczych, było wyłącznie poświęcone usługom Kraiu. Wszędzie i we wszystkich zawodu swego kolejach, zostawił po sobie przykład rzadkiej cnoty, nieskazitelnego charakteru, światłego i bezwzględnego zamiłowania ludzkości. Jedynie tylko utrata wzroku zmusiła go oddalić się od miłego obowiązku służenia dla dobra ziomków swoich, których pozyskał ogólną cześć i uwielbienie. I cnoty Jego towarzyskie długo nie wyjdą z pamięci, i serca Osób zbliżonych do Niego. Starodawna gościnność, wszechstronne wykształcenie, szczerość i otwartość dla przyiaciół, iednały Mu miłość powszechną i czyniły Go ozdobą społeczeństwa. Zwłoki Jego odprowadzone zostały dnia 15. b. m. w assystencji Duchowieństwa, Władz miejscowych i wszelkiego stanu mieszkańców Miasta, do granicy sąsiedniej Rudy, maiętności Taczanowskich, gdzie przyjmowane od licznie zebranych Obywateli i mnogiego ludu, w dniu następnym, po odbytem Nabożeństwie w grobie familijnym złożone zostały. Tak znikł ś. p. Taczanowski, cnotliwy i zacny,wśród łez familji i przyiaciół; a żal powszechny towarzyszący Mu do grobu, niech przynajmniej czyni ulgę osieroconej Rodzinie i dodaie Jej sił do zniesienia tak bolesnego ciosu.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1844 nr 28

(Ν. D. 563) Naczelnik Powiatu Wieluńskiego.
Zawiadamia interessowaną publiczność, iż w dniu 27 Lutego r. b. odbywać się będzie w biurze Powiatu Wieluńskiego, publiczna głośna licytacya in minus na reparacyą Kościoła, wystawienie dzwonnicy i oparkanienie сmentarza grzebalnego we wsi prywatnéj Rudzie.
Licytасуa in minus zacznie się od summ anszlagowych, to jest:
a) Reparacyi kościoła od rs. 1147 k. 72.
b)Wystawienie dzwonnicy rs. 331 k. 1.
c) Oparkanienie cmentarza rs. 42 k. 6l.
vadium zaś wynosi 1j10 części.
w Wieluniu d. 3 (15) Stycznia 1844 r.
Goleński.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1844 nr 208

ОBWIESZCZENIA SPADKÓW  
(N. D. 2325) Po Józefie Selów byłym Kommissarzu Policyi w mieście Wieluniu dnia 31 Marca 1825 r. bezpotomnie zmarłym, pozostał się spadek decyzyą Trybunału Kaliskiego z dnia 8 Listopada 1828 r., zа bezdziedziczny uznany, składający się:
2. Z summy złp. 1400 czyli rs. 210 od Józefa Zegrzdy dzierżawcy dóbr Rudy należeć się mającej. (…) Gdy do téj pozostałości nikt dotąd się niezgłosił w myśl art. 770 K. C. i Postanowienia Rady Administracyjnej z dnia 30 Stycznia (11 Lutego) 1842 r. wzywam niewiadomych sukcessorów rzeczonego Józefa Selów, ażeby w przeciągu miesięcy sześciu od daty pierwszego ogłoszenia obwieszczenia tego, z prawami swemi jakie do spadku rzeczonego mieć mogą zgłosili się, w przeciwnym bowiem razie, po upływie powyższego terminu, Skarb Królestwa w posiadanie takowego spadku jako bezdziedzicznego wprowadzonym będzie.
Kalisz dnia 14 (26) Marca 1844 roku.
Roman Ostapowicz.
Obrońca Prokuratoryi.

Warszawska Gazeta Policyjna 1847 nr 317

Część Urzędowa.
Rada administracyjna, na posiedzeniu swojem dnia 24 października (5 listopada) r. b.(...)
Na temże posiedzeniu, rada administracyjna mianowała sędziami pokoju: do okręgu Wieluńskiego, Emanuela Taczanowskiego, dziedzica dóbr Rudy, Edwarda Kręskiego, dziedzica dóbr Masłowic;

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1851 nr 127

(N. D. 2462) Podpisany jako pełnomocnik Andrzeja Pomianowskiego teraz w wsi Rudzie Okręgu Wieluńskim zamieszkałego zawiadamia kogo interessować może, iż gdy po zmarłej jego żonie Eufrozynie z Chrzanowskich Pomianowskiej a poprzedniego ślubu Zaborowskiej mimo nawet otwarcia spadku po niej w aktach hypotecznych O-gu Kaliskiego do którego należy dom z zabudowaniami gospodarczemi tudzież z ogrodami łąkami i niwkami w mieście Stawiszynie dotąd nikt się nie zgłosił, przeto Andrzej Pomianowski po zamieszczeniu troistem niniejszego zawiadomienia w pismach publicznych oraz po zawieszeniu tegoż zawiadomienia na drzwiach zewnętrznych tak Sądu Pokoju jako też Tryb. w Kaliszu z przerwą miesięczna na zasadzie art. 770 K. C. Fr. wniesie żądanie do tegoż Trybunału Cywilnego Gubernii Warszawskiej w Kaliszu ażeby w prowadzenie go w posiadanie do spadku w mowie będącego nakazał.
Kalisz dnia 24 Lutego (8 Marca) 1851 r.
Stanisław Piotrowicz, Patron Trybunału.

Podania i baśni ludu w Mazowszu. (Z dodatkiem kilku szląskich i wielkopolskich) 1852 r.

Klątwa Św. Wojciecha. (z Wielkopolski)
Wspomnienie Świętego Wojciecha w niektórych okolicach Wielkopolski jest tak popularne, jak Jadwigi na Szląsku, a królowej Bony na Mazowszu. Ztąd nazwisko jego dowolnie mięszane bywa do różnych powiastek i gadek, - często w dziwnej niezgodzie z chrześcijańskim charakterem i godnością świętego męża.
Jedna z takich gadek, w zbiorze Siemińskiego podana, opowiada jak Ś Wojciech, przechodząc wieś Rudę, w Kaliskiem, rozgniewany na przelatującą srokę, która mu brewiarz splugawiła, zaklął tak sroki, że nigdy odtąd niczyje oko ptaka tego w Rudzie niewidziało.
Mnie zdarzyło się spotkać z powieści podobnegoż rodzaju, odniesioną do miasta Wielunia, w Kaliskiem także położonego. - Podług niej miał raz Święty Wojciech odprawiać tam mszę pod gołem niebem, w której cisnące się zewsząd do ółtarza wężle gdy mu sykaniem czyniły przeszkodę, zaklął je ażeby wszystkie skamieniały: - i tak się stało. Odtąd około Wielunia, na milę obwodu, nie ma wcale być węży; za skamieniałe zaś węże uważane są licznie znajdujące się w tamtej okolicy skamieniałości, kształt zwiniętego węża mające.
Skamieniałości te z resztą, - których kilka w ręku miałem, - znajdywane w kamieniu wapiennym, są to ogromne (pół łokcia i więcej średnicy) ślimaki, do pospolitych dzisiaj we wodzie zupełnie formą podobne.

Pamiętnik Religijno-Moralny 1854 tom 26 nr. 1

WIADOMOŚĆ
O KOŚCIELE DUŻOWIECZNYM
WE WSI PARAFIALNEJ RUDA ZWANEJ,
pod miastem Wieluniem położonej, istniejącym jak równie i o samej tej osadzie starożytnej.
przez ś. p.
WINCENTEGO HIPOLITA GAWARECKIEGO.
Puret amor dictis.
Virgil.
Powodowany odezwą redakcyi Pamiętnika religijnomoralnego, (1) która wyrzekła: „iż życzyćby należało, aby osoby z miejscowością obeznane, kreśliły opisy kościołów dla świętych pańskich, mianowicie: Wita, Klemensa, Wojciecha, Wacława, Idziego, i t. d. w wiekach najdawniejszych stawianych w Polsce; aby to posłużyło z czasem historykowi kościoła polskiego za materyał, do obrobienia dziejów, i praw tegoż kościoła, a czego bez przygotowanych badań uskutecznić prawie niepodobna;" odnośnie przeto do tejże odezwy, przedsiębiorę opisanie jednej z najstarożytniejszych świątyń w kraju tutejszym.
Ziemia Wieluńska zwaną była niegdy ziemią Rudzką od głównej wsi, lub osady tejże nazwy, bezwątpienia z odległej wielce przeszłości pochodzącej, z czasów, w jakich jeszcze miast lokowanych niebyło; (2) należała ona zawsze do dzielnicy książąt wielkopolskich (3). Doznawała rozmaitych kolei losów. Opanował ją na czas niejaki Mieczysław Ks. Opolski i Raciborski, lecz w roku 1251 odzyskał ją Przemysław Ks. wielko-polski (4). Znowu w roku 1281 Leszek czarny, na którego spadła prawem sukcessyi, odstąpił ją Henrykowi pobożnemu, Ks. Głogowskiemu. Za Władysława Łokietka wrócona Polsce, puszczoną znowu została w lenność r. 1370 Władysławowi Ks. opolskiemu przez króla Ludwika (x). Lecz za wyniesieniem na tron Piastów Władysława Jagiełły przyłączona w r. 1396 do Polski ostatecznie (5).
Ziemi tej początkowo była stolicą Ruda? ta mogła nazwę tę przyjąć od pokładów rudy żelaznej, po łąkach błotnych i lasach nizkiego położenia obficie znajdującej się (6). Kazimierz II, zwany Sprawiedliwy, syn Bolesława III Krzywoustego, przeniósł ją ztąd około r. 1190 do nowo założonego Wielunia (7), o ćwierć mili odległego od Rudy (8). Mimo to, ziemię tę długo zwano Rudzką. W r. 1271 Sykstus zaś w r. 1284 Sędziwój mianowali się i pisali kasztelanami rudzkiemi. Henryk IV, ks. wrocławski w zajściu z Tomaszem biskupem także wrocławskim z powodu rzuconej nań klątwy przez tegoż biskupa, a zatwierdzonej przez arcybiskupa gnieźnieńskiego, zniszczył w zemście roku 1285 dobra arcybiskupie, i dziesięcinę z ziemi rudzkiej, zagrabił (9). W r. 1409 Hincza z Rogowa, dziedzic na Działoszynie pisał się podkomorzym rudzkim.
Wedle podania Długosza dziejopisa naszego, miało być Kazimierzowi II do tej zmiany powodem, iż Wieluń w żyznej i przyjemnej okolicy, (10) przy żywych źródłach wytryskującej z ziemi wody, zdatniejszym okazywał się na stolicę tej krainy, od Rudy na wzgórzu płonnem, i wody pozbawionej, zbudowanej (11). Mogła być i Ruda pierwiastkowo z innych przyczyn dogodna, i znakomitszem nad inne miejscem, gdy obrana została za główny punkt ziemi, od jej nazwy mianowanej Rudzką. Zwykle ziemie u nas od nazw głównych siedzib, brały swoje nazwiska.
Była to osada okolicznych pokoleń rodu sławiańskiego, czy to Polan, czyli też Chrobatów, lub Lutyków, lub Wendów nazwą oznaczona, dosyć powiedzieć iż Sławian nosząca cechy, od niepamiętnych czasów zamieszkała, a jako niepobudowana z trwalszego nad drzewo materyału nie pokazuje śladów swojej świetności pierwotnej, gdyż takiemi były wszystkie pierwiastki czy to miast, czy wsi w Sławiańszczyźnie, a murów nigdzie nie było w czasach przedchrześciańskich, i dlatego z upływem wieków żadnych skazowek istnienia przeszłego nie pozostało. Lud zamieszkujący Rudę był jak ogólnie prawie Sławianie ludem pogańskim, lecz nie dzikim, bez praw i pojęcia Boga. Kwitnęło u niego rolnictwo, miał jeden język, i wyznawał jednę religią (12). Był to lud spokojny, posłuszny urządzeniom starszych, niezaczepny sąsiadów, raczej odpierający ich gwałtowno w siedliska swoje napady. I dotąd okolice Rudy i Wielunia, zamieszkuje lud z wielu względów godny naukowego badania. W wioskach starodawnych i ludnych, wieśniacy rządni i zamożni trwając stale w obyczajach przodków, zachowali w swoim charakterze wiele starożytności. Pełno tu znajdujemy pieśni, obrządków i powiastek właściwych tej tylko okolicy.
Wprawdzie z czasów owych przedchrześciańskich, nie odebraliśmy w puściznie zabytków pierwotnych, albowiem apostołowie chrześcianizmu tak Greccy, jako i Łacińscy starali się usilnie wytępić dawne pogaństwa pomniki, w miejscach świątyń bałwochwalczych stawiając kościoły, zakładając katedry biskupie i klasztory. Ztąd nic pewnego nie doszło z czasów najodleglejszą przedzielonych od nas epoką. Kapłani sławiańscy, jeszcze byli podań swoich nie spisali, gdy wiara Chrystusa z pobliskich Czech przybyła, krainę tutejszą oświecać zaczęła, zgasły przeto ognie pogańskie przy jej blasku, runęły ich świątynie, a z niemi i posąg Światowida. Umilkły dzikie śpiewy pogańskie na odgłos pieśni BOGA RODZICA, która w ustach ludu, i w pismach przechowana, dotąd nas zajmuje. Z chrześciaństwem i pobożność ku najczcigodniejszej Matce Zbawiciela w narodzie naszym szerzyć się poczęła, dowodem tego jest pieśń przytoczona. Tu to zaiste promień pierwszy wiary świętej błysnął dla okolicznych ludów, żyjących w niewiadomości, i błędzie, tu brzask pierwszy światła rozpędził ciemności nocy. Ś. Wojciech, biskup pragski, pochodzący z rodziny czeskiej Porajów, (13) wiedziony chęcią rozkrzewienia wiary prawdziwej, u swoich pobratymców, przeszedłszy Węgry przybył do Krakowa i tam bawiąc niejaki czas, wywiązywał się z obowiązku apostolskiego, nauczając mową czeską, bardzo ówczas zbliżoną do polskiej, a nawet prawie jednaką (14). A chcąc odleglejszym Sławianom nieść światło ewanielii, udał się w głąb kraju, i w Rudzie już istniejącej, i znakomitszej bez wątpienia nad inne okoliczne osady, miał słowo boże wykładać, stanąwszy śród jej mieszkańców głosił: „Wyznawajcie Pana naszego JEZUSA, on bowiem jest zbawicielem świata, i na nim tylko samym zbawienie ludzkie postawione jest, miłujcie się wzajemnie, nie tylko słowy, nie tylko językiem, lecz czynem i prawdą, ta jego świętej nauki główna zasada."
Mąż ten boży na mieszkańcach tutejszych zrobił wielkie wrażenie przez swoje modły, nauki, rozmowy, i życie cnotliwe, była to poranna zorza, zwiastun zbliżania się dziennego światła, przeto ku uczczeniu pamięci najgodniejszego apostoła, a razem męczennika, przybytek pański w Rudzie, jako w miejscu, gdzie niegdy nauczał lud, pod jego wezwaniem założony został, który dotąd istnieje, i z tego względu liczyć go wypada, raz do najdawniejszych świątyń w Polsce, drugi raz do należących fundacyj Piotra Dunina, głośnego wojownika, i możnego pana w czasie panowań Bolesława III. Krzywoustego, i syna jego Władysława Hermana(15). Lubo w aktach kościoła w Rudzie nie znajdujemy obecnie dowodów, iż dom boży tutejszy istotnie jest jednym z ufundowanych przez owego Dunina kościołów, albowiem dwoma pożarami, pierwszym w roku 1762 domu Wikaryuszów, drugim w r. 1838 dnia 6 maja wszystkich nie ledwie zabudowań probostwa nastąpionymi, wszelkie dowody w miejscu znajdujące się spłonęły: przecież idąc za świadectwem Długosza, Bielskiego, (16) i wiele późniejszego od nich Jaroszewicza, (17) którzy go do zabytków budowy Dunina policzyli, za takowy uważać go przynależy. Zatem dawnością swoją sięga czasów wspomnianego Bolesława III, i łatwo można przypuścić, iż na posadzie niegdy pogańskiego grodziszcza, i świątyni bożkowi jakowemu wystawionej, wzniesiono kościół BOGU prawdziwemu poświęcony, aby tą zmianą tem prędzej lud przyzwyczajony do miejscowości przyswoić nowo przyjętej wierze. Może po jej zaprowadzeniu, wybudowano tu z drzewa pierwszy dom boży z godłami tejże wiary, który wiek i dłużej przetrwawszy, Piotr Dunin, ów założyciel 77 kościołów, w przybytek okazalszy i trwalszy zamienił w roku 1142. Jeden z najdawniejszych dziejopisów Marcin Gallus o konsekracyi jego wspomniał, której obecny Bolesław III z dostojnikami krajowemi znajdował się. Bądź co bądź erekcyą kościoła w Rudzie, za jednę z najdawniejszych poczytać wypada. Zaiste gdy wiara nowo przyjęta wpływom swoim dobroczynne skutki na mieszkańców wywierać poczęła, w miejscach bałwochwalni powstały ołtarze Bogu prawdziwemu wzniesione, a ewanielia zastąpiła dzikie mniemania, i grube przesądy. Budowano przeto dla jej utwierdzenia w sercach nowych chrześcian kościoły, które później na parafialne, kaplice, (oratoria) przeistoczone, silą czasu pierwiastkowe strawione, nie raz odbudowane w tychże samych miejscach, dotąd utrzymują się, acz częstokroć przy szczupłych funduszach swoich, początkowego uposażenia.
Najszczytniejszą barwą przeszłości, jest pleśń wieków, najżywszym wdziękiem starodawne podania, a największą wspaniałością ruiny, i groby, które szanować powinniśmy.
Że Ruda jest osadą jedną z najpierwszych w kraju, i jeszcze przedchrześciańską nie ulega to żadnej wątpliwości, a nawet urny czyli popielnice ze szczętami praojców naszych, dosyć tu często znajdowane, lub przez deszcze i wodę na powierzchnią ziemi wyrzucane świadczą o jej starożytności; (18) a że niepoślednie miejsce między osadami ziemi początkowo rudzkiej, a później wieluńskiej zajmowała, uważamy ztąd, gdy i kolegiatą prałatów i kanoników liczącą w swem gronie zaszczyconą była; i tę dopiero za rządów w Polsce Władysława Jagiełły, roku 1420 Mikołaj II h. Trąba (19), arcybiskup gnieźnieński z porządku 34 (20) przeniósł do Wielunia, mieszcząc ją przy kościele tamecznym farnym, pod wezwaniem św. Michała, zaś w Rudzie pozostał kościół parafialny, który długo był zależnym od proboszczów kolegiaty wieluńskiej (21). Jeszcze i to pomnaża znakomitość Rudy, i jej zamożność w budowie, iż niegdy w jej obwodzie gościli monarchowie (22).
Ruda pod Wieluniem położona, (23) o ćwierć mili odległa od miasta tego powiatowego, leży na znacznej wzniosłości i panuje nad całą równiną, dając się spostrzegać w odległości mil dwóch. Równiny na północ ku Wieluniowi, i obok niego, licznemi i dobrze zabudowanemi włościami zaludnione, przedstawiają rozległy i miły widok.
Obecnie jest własnością pana Emanuela Taczanowskiego, sędziego pokoju okręgu wieluńskiego, h. Jastrzębiec; dawniej przechodziła dziedzictwem przez wiele familij, jakoto Rudzkich, Rychłowskich, Masłowskich, na dwie części była rozdzielona, nim weszła w ręce dzisiejszej rodziny. Nabył ją dziad obecnego posiadacza ś. p. Mikołaj Taczanowski, chorąży ziemi wieluńskiej, około roku 1780 od familii Masłowskich.
Obszerność jej wynosi około 120 włók nowo-polskiej miary, wedle podania właściciela. Grunta są żytne, I. i II. klassy.
W roku 1827 liczyła Ruda dymów 34, zamieszkałych przez 268 osób. (24). W roku 1850 liczy przeszło 40 domów, a między temi znajduje się wiele poczwórnych i podwójnych, mieszczących 530 osób, zatem w ciągu 23 lat pomnożoną została ludność tutejsza o 262 dusz.
Nie istnieją tu wprawdzie rękodzielnie, prócz cegielni, browaru, i gorzelni, lecz są przydatni rolniczemu gospodarstwu rzemieślnicy, między tymi: stolarzy dwóch, cieśli tyleż, stelmachów dwóch, malarzy trzech, kowal, szewc, płóciennik, młynarz, i strycharz, reszta mieszkańców należy do klassy rolników.
Dwór dziedzica dobrze urządzony otacza ogród rozległy, wyborowemi gatunkami drzew owocowych zapełniony, prócz niego proboszcz i wielu z włościan mają sady obszerne, znaczny dochód rocznie im przynoszące.
Są one przymileniem sielskiej tej osady. Możesz być piękniejsza i rzetelniejsza ozdoba siedliska człowieka nad tę, którą przyroda złączona z pracą jego udziela. Uważać należy za nędzne te miejsca, czy wsie, czyli też miasta, gdzie tylko zbiór murów, lub ścian nagich, ogołoconych z uczuć piękności przyrody spostrzegać można.
Budowle dworskie, jakiemi są oficyny, spichlerz, stodoły, stajnie, szopy, i t. d. stanowią piękny okół zabudowań ekonomicznych; toż samo można powiedzieć o budowlach wiejskich utrzymywanych starannie. Mimo tych, nie ujrzysz w Rudzie żadnych budowli z dawnych wieków, a nawet w ziemi rzadko napotkasz ich ślady; wnosić ztąd należy, iż tu niegdy domy zdrzewa były stawiane. Wreszcie czas, wojny, zaburzenia, na jakie ziemia rudzka w odmęcie wieków wystawiona była, pozbawiły ją pomników przeszłości.
Włości tutejszej nie zbywa na drzewie do budowy, i opału. Las dębowy i brzozowy, oraz bór dębowy i modrzewowy zajmując 36 włók, odpowiadają dostatecznie rozległości gruntów, i potrzebie gospodarskiej. Modrzew o ile jest pięknym, dużotrwałym, o tyle już w kraju naszym, a przynajmniej z prawej strony Wisły rzadkiem, i poszukiwanem drzewem. W pierwiastkach chrześciaństwa budowane domy boże z modrzewia, oparły się sile czasu i wieków, dziś małą już liczbę ich liczymy.
Łąki należące do Rudy zwane są Wideradz, obszerne, lecz po większej części błotniste, niegdy były to niedostępne topiele i stojącej wody zbiory. W śród tych spostrzegać się dają aż potrójne wały, obrosłe trawą, i te mają być okopiskiem dawnego zamku, którego stanowisko dotąd nazwę zamczyska zachowuje. Żadne wszakże inne nie istnieją już ślady, i zdaje się że warownia ówczasowa pobudowana była z drzewa, i tylko ją owe wały, i sama niedostępność miejsca mocniły, i broniły. Tu więc istniał ów zamek, (castrum) obrona ludu zamieszkującego Rudę, może jeszcze czasów przedchrześciańskich dawnością sięgający, miejsce ofiar i obrad sławian, a o którym w dziejopisach natrafiamy wzmianki (25).
Podanie miejscowe błota Wideradz siedliskiem djabła być mieni, i temuż nazwisko miejsca nadaje, zowiąc go Wideradzkim. Lud tutejszy wiele powieści dotąd w pamięci swojej przechowuje o jego złych sprawkach, które wszystkie te psoty szatańskie, kończą się zawsze na zanurzeniu i pomazaniu błotem obłąkanych w śród nocy idących włościan, lub podróżnych (26).
Wideradzki, tak jest w tutejszej okolicy pamiętny, jak dawniej Boruta w zamku Łęczyckim, i w błotach gród ten storożytny otaczających, był wsławiony. Wiele o nim mówiono i pisano nawet, dziś gdy błota, i rozlewy Bzury pod Łęczycą, przez wybicie rowu odchodowego, osuszone zostały, i Boruta już przestał być straszny. Przyjdzie ta kolej, i na Wideradzkiego, iż z pamięci ludzkiej wygluzowany zostanie. Czas, i okoliczności zmieniają postać rzeczy, a dawniejsze mniemania i przesądy ustąpić muszą prawemu rozsądkowi i światłu nauki. I już uważają się jak drzewo podcięte, tracące coraz bardziej zieloność swych liści. Zbliżmy się teraz do wyłuszczenia przedmiotu, jaki nas najwięcej zajmuje, a tym jest przybytek boży w Rudzie.
Jak, już uczyniona wzmianka wyjaśnia, iż dwoma pożarami w r. 1762 domu wikaryuszów, a w r. 1835 dnia 6 maja wszystkich zabudowań probostwa, dowody wszelakie miejscowe zniszczały i zaginęły (27). Pozostały tylko opisy stanu kościoła z lat 1797, i 1809, z których płynie przekonanie, że jeszcze w tymże roku 1809 posiadał proboszcz w swojem zachowaniu między innymi dowodami, i dekret w dniu 17 czerwca 1682 roku, wydany we wsi Kamionce, (należącej w ówczas do dóbr kapituły gnieźnieńskiej), przez księdza Władysława Obidowskiego, kanonika katedralnego gnieźnieńskiego, Jego Królewskiej Mości Sekretarza, deputowanego Kommissarza, od Ks. Stanisława Karola dwóch imion Grabieńskiego, Archydyakona i Oficyała jeneralnego gnieźnieńskiego. Wyrokiem tym uznano, iż dziedzice dóbr Rudy mają prawo kolacyi kościoła swego, i że ci dziedzice dowiedli, iż kościół w tejże ich wsi Rudzie będący, wystawiony został przez Piotra Dunina, hr. na Surzynnie i Księżu, marszałka wielkiego Królestwa w r. 1142 . Wedle wizyty jeneralnej przez Ks. Bonawenturę Turskiego, Archydyakona katedry gnieźnieńskiej r. 1746 odbytej, anniwersasz uroczystości poświęcenia kościoła w Rudzie obchodzony bywa w niedzielę pierwszą po święcie Narodzenie Najświętszej Maryi Panny, zatem był konsekrowany, pod tytułem tej najczcigodniejszej Boga Rodzicy, i św. Wojciecha, biskupa i męczennika, mający za patrona. Podanie niesie, iż tenże święty mąż w przechodzie swoim do Prus dopełnił obrzędu poświęcenia kościoła w Rudzie, pierwej niż był Duninowski wybudowanego, że tu odprawiał mszą ś. i pozostawił w kościele rękawiczki swoje a razem przeklął węże bardzo mu się uprzykrzające, z których jeden miał go ugryźć. Odtąd cała okolica, wolną jest od węży, a te, w kamień zamienione, w znacznej ilości i wielkości napotykają się w kopalniach wapna, w które tutejsza okolica obfituje (28). Pamięć błogosławionego Apostoła w tych miejscach przechowuje dotąd znacznej wielkości relikwiarz srebrny, i pozłacany, z szacowną cząstką reszt jego ziemskich, jest to połowa piszczela z ręki.
Kościół w Rudzie jest zbudowany, po największej części z kamienia ciosanego, piaskowca połączonego z rudą żelazną, (czerwonego koloru). Kamień ten pochodzi zapewnie z kopalni wsi Olewina, o pół mili przeszło ztąd odległej. Budowa mocna, mury mają przeszło trzy łokcie grubości. Wznosi się w środku wsi, na samym szczycie wzniosłości, jaką zalega wieś Ruda. Presbyterium, (część kapłaństka) i ołtarz wielki zwrócone na wschód słońca, jak zwykle w takowem położeniu dawne kościoły były stawiane. Długość jego wynosi łokci 58, szerokość i wysokość ścian łokci 18. Czoło (front), kościoła, przy naprawie jego w r. 1803 nastąpionej, wraz z wieżą zostało rozebrane, i mury nawy zniżone. Dawna gotycka struktara, jak widać jej ślady po oknach wązkich a wysokich, przerobiona wtenczas została, wedle planu Architekta Józefa Głowińskiego. Zdaje się iż odnowienie pozbawiło przybytek ten boży wszelkicłi dawnych pamiątek. Pokrywają go gonty, a posadzką jego, w miejsce dawnej z cegły są tarcice, przyozdabia go wieżyczka z dachu wystająca z dzwonkiem.
W opisie kościoła tego w r. 1797, w miesiącu listopadzie przez Dziekana, proboszcza, i zastępcę kolatora sporządzonego, taki jest przedstawiony ówczasowy stan jego, to jest na lat sześć przed jego przekształceniem: »Kościół parafialny rudzki fundowany we wsi Rudzie, w kresie wieluńskim, dekanacie rudzkim, konsekrowany pod tytułem Narodzenia Najświętszej Panny Maryi. Kościół ten jest murowany po większej części z ciosanych kamieni, wedle wieży cokolwiek porysowany. Presbyterium sklepione, dalej sufit z tarcic potrzebuje reperacyi. Dach na kościele jest ze szkudeł całkowicie zły osobliwie ze strony południowej. Wieża wielka z samych ciosanych wystawiona kamieni, od ziemi, aż do wysokości murów kościelnych, wyżej drewniana, w której wiązania po większej części złe, jako i dach. W środku kościoła wystawiona wieżyczka, w której jest zawieszony dzwonek pomierny, do sygnowania. Drzwi do kościoła dwoje pobocznych, jedne drągiem założone, a drugie z zamknięciem na kłódkę, przy których jest wystawiona z drzewa kruchta.
W kościele ołtarz wielki snycerską robotą, w tym obraz św. Trójcy i Najśw: Maryi Panny; innych pobocznych ołtarzy jest dwa, snycerską robotą i przystojnem malowaniem ozdobionych.
Wchodząc do kościoła, na lewej ręce jest kaplica murowana, w której jest ołtarz Najśw: Maryi Panny i grób sklepiony. Zakrystya jest murowana, do której są drzwi drewniane, żelazną blachą obite, z zamknięciem na kłódkę. Chór, na tym pozytew stary. Dawniej dzwony były na wielkiej wieży, ale gdy ta zrujnowała się, sprowadzone są z niej, i zawieszone na dwóch słupach na smętarzu daszkiem przykrytych. Smętarz jest w około oparkaniony, z dwoma drzwiami, i jednemi wrotami." (28).
Obecnie dwa są wchody do kościoła tegoż, pierwszy z nich główny od zachodu w froncie kościoła, drugi przez zakrystyą, nowo z wielką trudnością w skamieniałym od starości murze wykute. Wejście zaś boczne od północy, z powodu przeciągu powietrza nie dawno jest zamurowane. Okna dawne wązkie i wysokie gotyckie, zamurowane, lub w ich miejsce szerokie w pół okrąg u wierzchu wykute, i tych jest pięć, a w froncie nad chórem szóste mniejsze owalne.
Kaplica po lewej stronie od wschodu z ołtarzem Najśw: Maryi Panny, nosi wszelkie piętno dawnej budowy. Okna kwadratowe z ciosowego kamienia, na tych rzeźba starożytna aniołków z krzydełkami. Ołtarz także dawny z drzewa snycerską robotą, wizerunek Najśw. królowej nieba i ziemi pięknie malowany na płótnie, ozdobny szatą srebrną, pozłacaną, zakrywa go obraz świętej Anny.
Prócz kaplicznego liczy jeszcze kościół ten trzy ołtarze. Z tych wielki dawny, został w r. 1803 całkiem uchylony, a w jego miejsce wzniesiono sześć kolumn, wstylu toskańskim, z perystylem w pół kole. Z nagłówka u sufitu spada do każdej z tych kolumn firanka z płótna niebiesko malowana, i sznurem do kolumny przytwierdzona. Mensa wznosi się w środku półokręgu. Teraz przy restauracyi kościoła zrzucono ołtarz dawny tymczasowie postawiony, i obraz dawny także wyobrażający Wniebowzięcie Najś. Maryi Panny zawieszono na ścianie między dwoma środkowymi kolumnami, a ołtarz nowo zbudowany obejmuje tylko krzyż z wizerunkiem Zbawiciela świata, obok niego klęczą dwaj aniołowie, w postaci modlącej. Figura Chrystusa Pana, i anioły wedle danego rysunku są odlane z żelaza, w fabryce warszawskiej Drewsa.
Ołtarze dwa boczne są poświęcone śś. Wojciechowi, i Rochowi. Przy naprawie kościoła w r. 1803 zniesione zostały były tylko z dawnych reszt tymczasowie złożone, dziś odświeżają się kosztem kolatora. Po odjęciu, obrazów dopiero wspomnianych patronów, pod temi znalazły się bardzo dawne obrazy, pierwszy św. Rocha, malowany ordynaryjnie i jaskrawo, lecz pędzlem śmiałym, drugi Familii świętej, dawny, i zniszczony, lecz nader pięknego pędzla, i kolorytu. Są to zabytki przeszłości, pod każdym względem szacownej.
Nagrobków żadnych tutejsza świątynia, lubo dawnością zaszczyca się, nie posiada, jakie niegdy istnieć tu mogły, przy opustoszeniu jej, i odnawianiu następnie, a raczej przerabianiu wewnątrz jej pierwotnego urządzenia, znikły na zawsze; toż samo powiedzieć można, o napisach, że są całkiem zatarte, a lubo w kilku miejscach na kamieniu wyryte widzieć można, przecież odczytać ich rzeczą jest niepodobną.
Najdawniejszym zabytkiem zapewnie z czasów fundacyi kościoła, to jest z ΧΠ. wieku, jest istniejąca chrzcielnica, wyrobiona z piaskowca z jednej sztuki, wysokości około trzech łokci, w kształcie kielicha, z starożytną niezgrabną rzeźbą, bez napisów, i daty.
Grobów do chowania ciał zmarłych parafian było dwa. Jeden w presbyterium przed wielkim ołtarzem, obecnie zasunięty ziemią, drugi w kaplicy, na teraz opróżniony, po zebraniu szczętów osób w nim spoczywająch, i po zachowaniu ich na smętarzu przez przedostatniego proboszcza.
Na chórze jest organ zwyczajny, średniej wielkości, sprawiony przed dwudziestu latami, o sześciu głosach.
Smętarz otaczający kościół był razem grzebalnym do roku 1812, po tym czasie urządzony inny za wsią. (30) Dawny przy kościele jest podłużno okrągły, i wyższy nad poziom o parę łokci, zdaje się, iż ręką ludzką był utworzony. Zamiarem jest teraźniejszego dziedzica i kolatora dać w koło mur, i sztachety. Na tymże smętarzu przetrwała parę wieków lipa, wielce miła swoją dawnością, i użyczaniem cienia i chłodu w śród spieki lata przybywającym do złożenia czci Stwórcy wszech rzeczy. Niegdy podobne ulubione sielskich siedzib drzewa, otaczały tutejszy przybytek. (31). Istniała przy nim i wieża, jak już wyrażono, wzniosła jednocześnie wybudowana, była jego z pierwszych ozdób, jako wskazująca zdaleka bytność jego przychodniowi, o ileż wspaniałość podnosiła miejsca tego. W czasie przeistaczania kościoła w r. 1803, rozebrany został szacowny ten zabytek przeszłości; a tak Ruda ogołocona jest z pamiątki godnej przechowania najpóźniejszym pokoleniom.
Odpusty w tutejszym kościele odprawiają się w uroczystości św. Wojciechowi św. Rochowi i najczcigodniejszej Matce Zbawiciela świata poświęcone.
Probostwa Rudzkiego uposażeniem są grunta, dziesięciny, meszne, i procenta. Grunta, posiada morgów 351, prętów 165, miary Rheinlandzkiej. Dziesięciny za wytyczną z wsi rządowej, (dawniej z dóbr kapituły gnieźnieńskiej) Kamionka, pobiera żyta w snopie kóp dziesięć, z odwiezieniem na miejsce; nadto kompozyty:
z dworu wsi Rudy złp. 120
» » Olewina » 74
» » Masłowa » 60
» » Kraszkowic » 70
» » Urbanic » 40
» » Starzenic » 24
» » Rychłowic » 20
razem złp. 408.

Kapitały z różnych dóbr ziemskich podniesone, i po większej części w banku polskim złożone, a procenta proboszczowi przynoszące wynoszą do złotych 10,000.
Mesznego od gromad wiejskich pobiera tenże żyta korcy 30, i owsa tyleż.
W roku 1835 prawie wszystkie należące do probostwa budynki zgorzały, są więc nowo odbudowane. Mieszkanie tegoż proboszcza z cegły zupełnie murowane, gontami pokryte, składa się z trzech pokoików, kuchni, spiżarni, i sklepu. Podobne dla wikaryusza i organisty, w niniejszym czasie buduje się, a to murowane z kamienia. Inne budowle gospodarcze są albo z muru, albo z drzewa, i dostatecznie odpowiadają, przeznaczeniu swemu. Jak się już nadmieniło, ogród owocowy otacza plebańskie mięszkanie, które uprzyjemnia, i czyni dochód.
Zdaje się iż kolegiata dawniej tu istniejąca przeniesioną została do Wielunia skutkiem zniszczenia i upadku kościoła, albo też tenże zniszczał, i podupadł skutkiem przeniesienia jej. Sądzić wypada, że uposażenie kolegiaty, razem z tą przeniesiono, i że kościół w Rudzie długo musiał być zawisłym od wieluńskiego farnego, i razem kolegiackiego. Familia Masłowskich, gdy weszła w posiadanie dóbr Rudy, długie przewiodła spory o prawo kolacyi kościoła swego, z proboszczami kolegjaty wieluńskiej. Spory takowe o stolicę apostolską aż się oparły, i nakoniec na stronę dzieziców Rudy roztrzygnione zostały. Wszelkie uposażenie kościoła dzisiejsze, datować wypada od tych sporów, i że jest uczynione przez familią Masłowskich, która zajęła się usilnie nie tylko procesem o prawo kollacyi, lecz i restauracyą kościoła, i jego uposażeniem, jak się następnie wykaże.
W aktach grodzkich wieluńskich znajduje się dokument z r. 1569, że Antoni Masłowski, chorąży wieluński, dziedzic Rudy odkupił za 24 mark (32) grunta w obrębie dóbr Rudy, przy drodze do Pątnowa idącej, leżące od proboszcza i kapituły kolegiaty wieluńskiej. Przypuścić należy że grunta te przyszły na jej własność, skutkiem przeniesienia kolegiaty. Jest tam i dokument z r. 1598, iż (Bienusius) Rudzki zapisał grunt zwany Zbytek, około granic miasta Wielunia położony kościołowi wieluńskiemu farnemu pod tytułem św. Michała, z obowiązkiem odmawiania mszy świętej w dniach sobotnich, i czynienia przypominków w każdą niedzielę za dusze zmarłych członków familii Rudzkich. Grunta te u granicy Wielunia i Rudy do dziś dnia proboszcz wieluński posiada. Restauracya kościoła przez Balcera Masłowskiego miała miejsce dopiero około r. 1540. W roku 1693, jak dowodzi znajdujący się kontrakt oryginalny znowu tenże kościół cząstkowo był naprawiony.
Kurye kanonicze w czasie istnienia kolegiaty w Rudzie były murowane, i położone na wschód kościoła, bo tamże natrafiają się w ziemi od nich fundamenta. Jest i podanie miejscowe, że ogniem spłonęły. Od tejże strony są ślady przejścia do kościoła po nad zakrystyą, dziś zamurowane; czas, stosunki, wypadki, i okoliczności sprawiają wielkie zmiany w rzeczach ziemskich.
Do parafii i rudzkiej należy dziesięć wsi, jako to: Ruda, Olewin, (Taczanowskiego), Kamionka rządowa, Rychłowice, (sukcessorów Rubachów) Kraszkowice, sukcessorów Frydrycha. Urbanice, (Kobierzyckiego) Starzenice, i Sienice, (Łubieńskiego) Masłowice, (Kręskiego) Małyszyn (Tegoż). W roku 1850 parafia rudzka liczyła dusz 2,630.
We wsi Rudzie była przed laty szkółka elementarna, w r. 1790 uczęszczało do niej pięciu uczniów (33). Obecnie organista miejscowy uczy dzieci wiejskie czytania, pisania, i rachunków, które się ograniczają na poznaniu czterech działań arytmetycznych.
Z obrazu stanu dawnego i obecnego kościoła parafialnego we wsi Rudzie, który wielu lubowników rzeczy ojczystych zajmuje, można wyrzec: iż oparł się potędze siedmiu stoleciów, i należy do najdawniejszych przybytków bożych w kraju. Mimo to nie przedstawia dziś cechy starożytności odpowiedniej istnieniu i pochodzeniu swemu, dla poczynionych w nim kilkakroć zmian i przeistoczeń, bez względu na zachowanie oznak jego architektonicznych z upłynionych wieków. Kształt jego, moc murów, w wznoszeniu których więcej na długotrwałość niż na okazałość, i ozdobę baczono, utwierdzić w nas powinno przekonanie, o jego fundacyi biorącej początek przed upływem kilku stoleciów, a przez to trudnej do wykrycia pewnej daty budowy jego.
Wieki jeszcze przetrwać może, i liczne pokolenia następujące po naszem korne modły zanosić i błogosławieństwa Niebios wzywać tu będą!
O wielki Boże! istnieniem jego raczysz okazywać nam uganiającym się zbyt o rzeczy doczesne, o to wielkie nic, że one wszystkie przeminą i zaginą, prócz chwały Twego kościoła, a tem samem Imienia Twego świętego!
Pomniki podobnych dat stają się dla żyjącego pokolenia miłym upominkiem. Kogożby zaiste szacowna przeszłość, upoważniona dawnością, rozczulać nie miała?
Tkliwe reszty starożytności, jakie ocalały w gruzach wieków, są dziś przedmiotem wielu badań i dochodzeń, przedsiębranych troskliwie, i z nauką.
Stąd kościół w Rudzie, w wielkiem winien być uważaniu, dla swej dawności, piętnem czasu odległego ozdobny, przyrównać go można, do owych szczątków pomnika niegdy wspaniałego, który podziwiamy, i szacujemy, acz w jego upadku!

PRZYPISY.
(1) W tomie XVI na stronie 532 tegoż czasopisma umieszczoną.
(2) W krajach leśnych myślistwo jest pierwszem ludów dzikich zatrudnieniem. Pasza bydła i rolnictwo w gruntach każdorocznie innych, zwykły następować tam, gdzie ziemia łowcom na utrzymanie życia nie wystarcza. Takie rolnictwo znalazł Tacyt, około roku 100 po narodzeniu się Chrystusa Pana w Germanii, u Teutońskich narodów, i takie zapewnie było i u Słowian, póki jeszcze koczowali albo miast nie mieli, lecz dzielili się tylko na plemiona i włości, które pewne koczowisk stanowiły granice. Jak Gotowie, póki na północy siedzieli w lichych mieścinach Wiek zwanych tak i Słowian pierwsze grody, (gerody) nikczemne być musiały, chat i szałasów opłotki. Grody takowe przenośne były dopóty, aż stałe siedliska nastąpiły. Z temi weszło w zwyczaj i trwałe, czyli ciągłe rolnictwo, w jednych i tych samych gruntach; było ono przejściem z stanu dzikości, do stałych siedlisk, do ogłady obyczajów, i pewnego poloru. Dosyć nam zatem wiedzieć, iż przed wprowadzeniem chrześciaństwa, już między Słowianami wszędzie rolnictwo kwitnęło, i uprawa ziemi doznawała czci i poważania a żaden naród z nawracanych ludów nie był koczującym. I tego przepomnieć nie należy, iż Słowianie w gruntach ornych zamieszkali, wszędzie do przyjęcia oświaty, kunsztów, i wiary chrześciańskiej byli skłonnymi. Ztąd w Polsce w szczepie sławiańskim osadom wiejskim początek jeszcze przed wprowadzeniem chrześciaństwa oznaczyć można. W pobliżu takowych zakładano grody, gródki, kontyny, przy wodach, lasach, gajach, dla spólnych obrad i nabożeństw odbywania, były to świete miejsca, jakie we czczi, i poszanowaniu miano. Za przyjęciem dopiero przez Mieczysława I wiary chrześciańskiej zaczął naród nasz przejmować zwyczaje, i naśladować urządzenia narodów, zachodnich. Zostając pod samowładnymi panującymi wznosił się szybko do pomyślności, rozpędzał pomrokę ciemnoty a osady stawały w puszczach odwiecznemi zaroślami okrytych. Nie były atoli wznoszone grody istotnemi miastami. Bolesław I Chrobry zdziałał dla Polski toż samo, co Henryk I zwany ptasznik, wiekiem jednym wcześniej uczynił dla Niemiec. Z woli jego budowano zamki warowne na obronę kraju. Pod ich murami dając uczty, i biesiady zachęcał okolicznych mieszkańców do przebywania i osiadania w nich. Z tych przez Bolesława I wystawionych warowni, (zwanych castella) wiele miast później wzięło początek i nazwę. Obrona kraju była jedynym ich utworzenia celem. Gdzieniegdzie klasztory, kościoły, mieszkania biskupów, lub samych panujących nadawały osadzie zaludniającej się imię, i postać miasta." Wszakże, jak mówi uczony Maciejowski, w Historyi prawodastw sławiańskich w Warszawie 1832, Τ. I str. 62 ani się godzi otem powątpiewać, że początkowie miasta ogrodzonemi, czyli jakkolwiek obwarowanemi być musiały."
Rolnictwo głównem było zajęciem się wszystkich zarówno mieszkańców, był to zaiste kraj rolniczy. I z początku miasta takowe nie wiele różniły się od wsi. Podlegały tym samym kasztelanów, i wojewodów rozkazom, też same pełniły obowiązki, i opłacały daniny jak inni wiejscy. (Naruszewicz w Historyi narodu polsk: wyd. Mostowskiego Τ. II str. 67 i Τ. VI str. 195). Dla prędszego atoli nowo założonej osady wzrostu, zapewniano zwykle pewny, nie zawsze jednakowy czas zupełnego zwolnienia, rok, lub lat kilka trwającego, od wszelakich danin i powinności. Ztąd to owe mnóstwo osad w kraju tutejszym, nazwę Wola, Wólka, Wolnica noszących, powstało. Przywilej klasztorowi Tynieckiemu dany r. 1287 zapewniał wolność nowo-osiadłym na lat 30 w lasach, 12 w dąbrowach i krzakach, ośm w polach, (in campis). Leszek czarny, monarcha polski nadając przywilej lokacyjny Sandomierzowi w r. 1286 dozwolił wolności nowo-osiadającym z gruntów już dobytych, (super cultis, seu agris extirpatis) przez lat ośm, a z gruntów dotąd pozostałych w odłogach, (de novalibus vero et incultis) przez lat 16. (Opis m. Sandomierza p. Jana Nepom. Chądzyńskiego, w Warszawie 1850 str. 107 i dalsze).
Istniały w tychże osadach sołtystwa, czyli wójtostwa, z których posiadacze sołtysi stawali do boju, w każdej potrzebie. Nadania przychodniom czynione, i krajowcom udzielane, nazywane powszechnie, jus Theutonicum, a sposób nadawania był w ogólności dwojaki, jak same przez się okazują wyrazy:
I locare, constituere, donare jure Theutonico.
II Ex jure Polonico in jus Theutonicum transferre. Od wieku XII rozróżniano widocznie w Polsce jus Polonicum w przód jus ducale, mianowane ab jure Theutonico.
Wprzywilejach nadawczych prawa niemieckiego wyłączono osadników z pod sądów powszechnych, i dozwalano im własnego obieralnego sądownictwa po miastach przez wójtów, (advocati) po wsiach przez sołtysów (scabini) sprawowanego. (Naruszewicza Historyi Τ. VI str. 324) Co do wiejskich osad, sioł, takowe wedle podania Długosza kilka, a czasem kilkanaście razy wjednem miejscu są zakładane, niszczone, i spalone, w czasach napadów tatarskich dziczy pogranicznej Prus i Litwy, były znowu odbudowywane, czyli tak zwana kolonizacya na nowo rozpoczynała się. W roku 1325 Anna, (pierwotnie Aldona) Gedyminowna księżniczka litewska, zaślubiona królewiczowi Kazimierzowi, synowi Władysława I Łokietka, napełniła całą Polskę żywą radością, powrotem wszystkich więźni wszelakiej płci, i stanu, w wojnach wiedzionych, z Litwą zabranych w niewolą. Mówi przytaczany już Długosz iż wybawieni z niewoli litewskiej polacy i inni krajowcy, w krótce nietylko dawne a opuszczone wsie, lecz i nowe wlasach założone wytrzebiwszy, takowe zaludnili. Słowa są jego: „Brevi tempore mirum in modum non veteres solum, sed et novas in erudaque radice locatas villas fecerunt habitabiles."
Kazimierz III wielki, byt osad wiejskich wielce polepszył, i uczynił je ludniejszemi, przez obdarzenie prawem teutońskiem, a wtenczas z sąsiednich krajów wielu osadników przybyło do nich, łagodnością praw, i nadzieją własności dla siebie i potomków swoich przynęconych.
Ta wzmianka staje się potrzebną dla okazania, iż osady wiejskie u nas, i wszędzie były pierwotnemi osadami w kraju, i że z czasem dopiero przeistoczone zostały, w miasta, grody, znamienite ludnością, i obroną, już przez swoje niedostępne położenie, już też przez ich umocnienie.
(3) Naruszewicz w Historyi naród, polsk. wyd: Mostowskiego Τ. VII str. 16.
(4) Bielski w kronice swojej, wyd. w Warszawie u Gałęzowskiego 1829, Τ. II str. 163, mówi: „Opanował Przemysław ks. wielkopolski w r. 1250 wieluńską albo rudzką ziemię, (bo pierwej w Rudzie to miasto było założone) którą opanował był przedtem Mieczysław ks. opolski i raciborski, wtenczas gdy Henryk brodaty Wielką polskę posiadł, wypędziwszy z niej Władysława ojca Przemysławowego i Bolesławowego
X. Naruszewicz w Historyi narodu pol. wyd. Mostowskiego Τ. VII. ks. 2 . str. 97-98 i Długosz Histor. lib. X . pag. 72.
(5) Władysław Łubieński w dziele Jeografii powszechnej, z r. 1736 str. 388.
(6) Mówi w rękopisie szanowny dziedzic teraźniejszy dóbr Rudy: „iż rudy łączną zwanej, wcale tuniema. Jest tu w prawdzie ruda żelazna, i obfituje w nią okolica, zwłaszcza ponad granicą Szląska, i rudę tę, i to najlepszego gatunku natrafiłem przy kopaniu studni w dwóch miejscach, raz w głębokości około 30 łokci, drugi raz w głębokości łokci 52, i w rudzie tej wody dopiero dobrałem się. Wszędzie prawie pod pokładami piasku, gliny i iłu czarnego mocno zbitego, w których i na bursztyn w głębokości 12 łokci trafiłem, idzie gruby pokład wapienia, i marglu wapiennego. Pokład ten idzie i do 20 łokci wgłąb sformowany pokładami leżącemi jeden na drugim, w kierunku najwięcej z północy na południe. W wielu miejscach szczególniej ku miastu Wieluniowi pokłady wapienne leżą ledwie parę łokci pod powierzchnią ziemi."
(7) Mówiąc o Rudzie pierwotnej stolicy ziemi rudzkiej nie można pominąć i wzmianki o Wieluniu do którego przeniesioną została w czasie późniejszym. Wieluń, (Vilunia, albo Vielunia) miasto powiatowe, w gubernii dawniej kaliskiej, dziś warszawskiej, położone, odlegle o mil 12 od Piotrkowa, o mil 6 od Sieradza, o mil 10 od Kalisza, niegdy w leśnej, dziś pozbawionej lasów okolicy, o mil dwie od rzeki Warty, i o mil tyleż od granicy szląskiej łożące, dawne starostwo grodowe, zaszczycone kasztelanią m. i stolicą ziemi wieluńskiej. Pierwsza jego osada niewątpliwie była na trzęsawisku źródeł, które wypływając od strony południowej z pod kamienia wapiennego dostarczają obficie wody kanałom, dziś całe miasto otaczającym. Takowe z okolicy dawniej piekłem zwanej biorą swój początek. Z ogrodu poprzednio paulińskiego, obecnie p.p . Bernardynek woda wchodzi do sadzawki ocembrowanej, która obejmuje jakby zbiór (rezerwoar) mnóstwa źródeł obecnie bijących, i ciągle odświeżających płyn. Ztąd strumień wybiegły podsycając obficie staw ze strony wschodniej położony, obraca koło u młyna, i dostarcza wody zarazem łazienkom. Staw ten oddziela krakowskie przedmieście z klasztorem pp. Bernardynek, i smętarzem ewanielików. Następnie woda wchodzi do kanału z strony północnej, odłączającego kaliskie przedmieście z klasztorem i kościołem ks. Reformatów. Most z muru ozdobny statuą ś: Jana Nepomucena ułatwia jego przebycie, porusza on także koło młyńskie. Kanały ze strony zachodu podsycane są źródłami z trzęsawisk, biorącemi początek od kaplicy ś. Barbary istniejącej na dawnym smętarzu miejskim. Takim przeto sposobem Wieluń będący niegdy na stoku źródeł, i trzęsawisk od czasów niepamiętnych przedstawia wyspę wkoło wodami oblaną.
Założycielem jego podacie głosi Władysława Odonicza, zwanego plwaczem księcia wielko-polskiego, który w XIII wieku polując na puszczy, w tem miejscu istniejącej ubił wielkiego jelenia, a razem postrzegł na błękicie Niebios kielich, nad nim baranka, a nad tem wszystkiem hostyą. Takowe widzenie miało mu być powodem do wycięcia lasów, założenia miasta, dania mu nazwy Wielunia, od wielkości jelenia, tu niegdy znalezionego, a jak inni mieć chą od wielości łąk. Anonim Gnieźniński pisze: „iż: od vielo lenses" ufundowania kościoła pod tytułem Bożego ciała, (który oddany został zgromadzeniu Augustyanów) jak niemniej dania za herb ziemi wieluńskiej baranka z chorągiewką, i krzyżem, w czerwonem polu. Pewniejszą historyą Wielunia odnieść wypada do panowania Kazimierza III. który między rokiem 1350 i 1351 wzniósł tu zamek obronny w położeniu wyższem nad inne, nad stawem, z którego ziemia wybrana posłużyła do podniesienia posady jego, a samo miasto obwiódł na trzy sążnie wysokim, a na sążeń grubym murem, oraz wybudował kilka baszt wysokich, z strzelnicami, zgoła umocnił go, dla ubezpieczenia od napadów ościennych. (Historyi Naruszewicza Τ. VI str. 359). Pamiętny jest ów zamek z pobytu w nim kilkodniowego, (od d. 13 stycznia do 22 tegóż miesiąca) w r. 1588 arcyksięcia austryackiego Maksymiliana spół-ubiegającego się o koronę z Zygmuntem III, z powodu obrania go przez stronniczą część narodu królem. Oddalając się z Wielunia wyrył dyamentem na oknie zamkowem dzień wyjazdu z tegoż miasta z napisem: "Veni, veniam, et non tartabo." Maxim. electus Rex Poloniae.
Dziś z zaspy jego gruzów niepodobną jest rzeczą odgadnąć dawny stan jego i kształt. Nicość owionęła miejsce jego, a czas reszty dokonał.
Andrzej Cellary, opisujący Polskę w XVI wieku, (którego dzieło w Amsterdamie r. 1659 wyszło z druku) mówi na stron. 232 o Wieluniu w ten sposób: "Vielunia, pulchris aedificiis ex lateribus compositis structa urbs, templum canonicorum antiquae fabricae in conspectum prodit, ut et monasteria aliqua elegantia, inter quae Złoczoviense F.F. Minorum de observantia eminet." Przywiedziony od Cellarego inny autor Fraelich, (Fraelichius in viatore suo) wyraża: „Vieluniam urbem esse probe munitam, et arcis valide tutela tutam, sed ejus situm non addit." Z tego okazuje się iż Wieluń w wieku od 16 i w początku 17 wieku szczycił się już wielu przybytkami bożemi, i domami z muru ozdobnemi, zamięszkałemi przez rzemieślników biegłych w kunsztach swoich, i że bronił go zamek najeżony basztami, i strzelbą.
Zygmunt August w r. 1565 policzywszy Wieluń między miasta składowe, przeznaczył tu jarmarki głośne dla postronnych, i odległych krain przybywających nań kupców, przez co założył kamień węgielny wzrostu i bogactw mięszkańców grodu tego. Sukna tutejsze miały z dawna wziętość i pokup, i tych rękodzielnie były odznaczające się. Tenże Zygmunt August rozporządził w przytoczonym dopiero roku, ażeby sukna krajowe inaczej wyrabiane nie były, tylko dwa łokcie w szerz, a trzydzieści łokci wzdłuż. Znawcy rzeczy wiedzą, że takowa szerokość wymaga znakomitej doskonałości rękodzielnej, i dowodzi niepospolitego gatunku sukna. Poprzedni już król Jan Wojciech (Albert) wydał w r. 1496 zakaz obcym sukiennikom sprzedaży podłych sukien w Wieluniu pod karami surowemi, w celu polepszenia bytu tutejszych rękodzielni. Z akt miejscowych przekonać się można, iż sukiennicy zajmowali w Wieluniu ulicę całą między Krakowskiem i Kaliskiem przedmieściami, ciągnącą się daleko w pole, aż pod wieś Niedzielisko; to wykazuje znaczną ich liczbę, i że mieli odbyt na swoje wyroby.
Monarchowie polscy wielu przywilejami i swobodami obdarzali to miasto; zpomiędzy tych przytoczmy niektóre poboczne:
a) W roku 1373 Władysław Ks. Opolski, w czasie posiadania Wielunia, nadał mięszkańcom jego prawo magdeburgskie, a raczej nadania poprzedników swoich w tym przedmiocie uczynione, zatwierdził.
b) Zygmunt August król polski w r. 1557 na sejmie warszawskim uposażył go wójtostwem, oddając mu takowe dziedzictwem na wieczne czasy, z wszelakiemi dochodami, jakoto: łaźnią, polami, łąkami, ogrodami, domami, jatkami, czynszami it. d. doń przynależnemi.
c) Zygmunt III. w r . 1611 postanowił, ażeby z Niemiec i Szląska nie innemi drogami prowadzone były towary do Mazowsza i Litwy, tylko przez Bolesławiec, i Wieluń.
Wszystkie podobne urządzenia wznosiły mienie mięszkańców jego, jakoż w owych wiekach zamożność ich była wielka, i z laty się pomnażała. Lecz świetność ta grodu tego, w czasie pierwszego najścia Szwedów za Karola Gustawa r. 1655 przerwaną została, Polacy bowiem dobywając Szwedów, szukających w mieście i zamku ocalenia, ogniem go zniszczyli. Napadnięci tu Szwedzi przez Krysztofa Zegockiego, starostę Babimostskiego, i Stanisława Kuleszę, w zabitych dwieście ludzi utracili.
Mimo, te wypadki wojenne kwitnął w tych czasach handel w Wieluniu, szczególniej na wina, i kamienie młyńskie, których był składowem miejscem.
Zdobiły w upłynionych wiekach, i dziś jeszcze zdobią Wieluń kilka kościołów i klaszstorów, z tych najdawniejszy:
a) Kościół pod tytułem Bożego ciała, z klasztorem ks. Augustyanów, w. miejscu ubicia jelenia fundowany, i uposażony w r. 1217 przez Władysława Odonicza, zwanego Spluwaczem, księcia wielkopolskiego, nazwanego w erekcyi księciem kaliskim i rudzkim. Po nastąpionym w r. 1335 pożarze król Kazimierz III odnowił tenże przybytek boży, który, po upływie jednego wieku doznał najwyższego nieszczęścia, albowiem Janusz Ks. Oświęcimski wpadłszy w r. 1457 do Wielunia złupił go, i spalił, a zakonników pozabijał. Z tego powodu blisko lat 40 szczęty murów zniszczonych przedstawiały smutny widok, dopiero ze składek ks. Augustyanie nowy kościół na pozostałych fundamentach pierwszego, wybudowali. W roku 1656 Szwedzi przeora tutejszego zgromadzenia Ks. Marcelego Kłobuczyńskiego zabili.
b) Kościół farny, czyli parafialny pod wezwaniem św. Michała archanioła, do którego Mikołaj II h. Trąba arcybiskup gniezniński kolegiatę prałatów i kanoników przeniósł z Rudy w r. 1420. Kaplica Pana JEZUSA przy tejże farze, jak podanie ustne głosi, uważana jest za część świątyni pogańskiej, która pożarem lub wojną uległa zniszczeniu, i na jej fundamentach przybudowany jest do owej kaplicy dzisiejszy kościół parafialny, dawniej kologiacki. Stoi on na wyższem miejscu od innych, i to nie uległo żadnej przemianie.
c) Kościół ks. Paulinów z klasztorem przez Władysława księcia Opolskiego, Wieluńskiego, Bełzkiego, i t. d. Namiestnika w Polsce za rządów Ludwika króla węgierskiego założony w r. 1380 pod wezwaniem św. Mikołaja, dziś w posiadaniu zostający Panien Bernardynek. Niektórzy fundacyą tę przypisują Władysławowi Jagielle pod rokiem 1393. Cóżkolwiekbądź, przybytek ten pół-pięta wieku liczy istnienia swego.
d) Kościół Ks. Reformatów fundowany łącznie z klasztorem pod tytułem Naświętrzej Maryi Panny, w r. 1629 przez Marcina Wierusz Kowalskiego, obywatela.
e) Kościół ks. Pijarów fundowany w r. 1691 przez Hieronima Niemojowskiego, sędziego ziemskiego Wieluńskiego, pod tytułem: Zaślubienia Najświętszej Maryi Panny. Kolegium dla Instytutu tego dopiero w r. 1740 wymurowane zostało, nakładem Stanisława Karśnickiego, chorążego ziemi wieluńskiej.
f) Kościół dawniej pp. Bernardynek, założony w r. 1612, oddany Ewanielikom, a klasztor przemieniony w rękodzielnią sukna i kortów.
g) Kościół pod tytułem św. Ducha, z szpitalem, za bramą Dąbrowicką zwaną, dziś już nie istniejący. h) Kaplica św. Barbary, z drzewa modrzewowego wybudowana na dawnym smętarzu grzebalnym stojąca, już od pół wieku opuszczona.
Prócz tych świątyń znajdujemy jeszcze w Wieluniu osobliwość z minionych wieków pozostałą, a tą są, sklepienia murowane, rozchodzące się pod całe prawie miasto, od ratusza jako głównego punktu, stojącego niegdy w śród rynku, a nawet rozciągały się pod mury zamykające obwód miasta, i pod kanały, aż do klasztoru Ks. Reformatów istniejącego na przedmieściu kaliskiem. Zabytki te przeszłości dowodzą: iż Wieluń był obronnym i znakomitym grodem. Obecnie widzimy tylko szczęty murów okolających miasto z jedną basztą wysoką, jej podobnych aż cztery niegdy istniało; bramy krzepkie strzegły przystępu do niego. Jan Zamojski, hetman w. koronny prowadził pojmanego pod Byczyną arcyksięcia austryackiego Maksymiliana jedną znich zwaną gaszyńską, do Krasnego-stawu; ta odtąd zwana była maksymiliańską.
Natrafiające się bruki na cztery a czasem i pięć łokci pod ziemią dawniejszego miasta, okazują, iż jego posada była niegdy niższą od teraźniejszej, i że na błotach pierwiastkowo wybudowane, i zewsząd kanałami wód, żywych otoczone było, na których mu i dziś nie zbywa. Cała rozciągłość obwodu miasta wynosi włók 41 morgów 22, miary chełmińskiej, a zatem o dwie części gruntu mniej od wsi Rudy obejmuje.
W r. 1661 po spaleniu, i rozburzeniu w czasie najazdu szwedzkiego posiadał tylko 185 domów, jakoto: in circulo civitatis domus 22, in platea ad portam novam 11, in platea Barysz 25, in platea Grodzka 5, in platea militari 3, in platea Błotna 11, in platea pistorum 9, in platea sutorum 17, in platea Dambrovicensi 12, in suburbiis 70.
W r. 1781 liczył Wieluń 202 domów, przez 1068 chrześcian, a 5 starozakonnych zajętych.
Mimo klęsk poniesionych w czasie wojny szwedzkiej, niewiele utracił Wieluń rzemieślników, gdy w r. 1692 było tu jeszcze cechów kilkanaście, z tych znaczniejsze szewcki, kowalski, kuśnierski garncarski, krawiecki, piekarski, rzeźniczy, prasołow, (solarzy).
W obecnym czasie Wieluń z gruzów swoich powstaje, i porządkując się do zamożniejszego stanu przychodzi. Znajduje się tu kilka rękodzielni sukna, wyrobów wełnianych, i wyprawy skór.
Urodził się w tutejszem mieście Sebastyan Sięszkowski w r. 1569 nauczyciel filozofii, i lekarskiej nauki w akademii krakowskiej. Wydoskonalony za granicą słynął jako mąż uczony, i biegły lekarz na dworze króla Zygmunta III. Pisał dzieła w przedmiocie swoim, i w innych rodzajach, i te znajdują się wyliczone w pismach Janockiego. Umarł r. 1648. Fragmenta Janociana p. 259, i Obraz wieku panowania Zygmunta III p. Siarczyńskiego. Lwów 1828 r. Tom II. str. 194.
(8) Naruszewicz w Τ. V . str. 1.
(9) Lubo, Niesiecki w dziele Korona i t. d. nie mieści wspomianych w poczcie kasztelanów rudzkich, czyli wieluńskich, lecz wzmiankują, o nich źródła przytoczone w żywocie Pawła z Przemiankowa, opisanym w Bibliotece warszawskiej, w zeszycie za maj CXXV r. 1851 od str 201—258.
(10) Ziemia wieluńska zamykała w sobie niegdy powiaty własny wieluński, i ostrzeszowski; (dziś ostatni do Prus, czyli księstwa poznańskiego odpadł) kraj ten żyzny oblany rzekami: Wartą, Prosną, Rudawką, i innemi przerżnięty, obfitujący w wszelakie zboża, najwięcej w lny, i tatarkę, w pięknych jest polach położony, szczególniej wedle Wielunia, a powiat ostrzeszowski przepełniony lasami, gdzie są huty szklanne. Graniczy z Szląskiem, z którym handluje zbożem, wołmi, skopami, i t. d . a z innych stron z sieradzkiem, krakowskiem, i kaliskiem województwami. Przyłączona jest ziemia wieluńska do sieradzkiego, lecz się rządzi oddzielnie, ma senatora, w osobie kasztelana, starostów grodowych dwóch, którzy sobie mianują sędziów grodzkich, i rejenta. Ma także i urzędników wszystkich ziemskich, jakich posiada województwo poznańskie. Ta jest wiadomość udzielona w Jeografii powszechnej Władysława Łubieńskiego.
(11) Długosz w ks. 1 str. 42, i wks: VII str. 717 mówi: „A principali castro et civitate Ruda denominata, nunc Vielunensis ad amoenos irriguos et perennes fontes in basso et faecundo solo translocata, cum Ruda in editiori loco consistens, sterilis, et in aquosa esset, appellatur." Co do trudności o wodę w Rudzie, mówi jej światły posiadacz, w rękopisie: „na to i dziś zgodzić się należy, jest tu bowiem mała ilość studni, i w tych woda niedostateczna. Trzy studnie bite około dworu, przynoszą wodę dopiero po 50 łokciach, ale co do wyrazu sterilis na to zgodzić się trudno, albowiem grunta na Rudzie są lepsze i urodzajniejsze, niż wedle Wielunia."
(12) Czcił Boga światła Swantewita, lub Światowida, boga jutrzenki Intraboga, Bilboga, boga białego, jako początek wszelkiego dobra, Czarnoboga, jako źródło złego, Pośwista, albo Pogwizda, boga sprawcy wiatrów, Maję bogini kwiatów, i wiosny rozwiniętej nadobnie, której uroczystość Sławianie przez pieśni i tańce obchodzili w dniu 1 Maja. Kopułę bóstwo urodzaju i obfitości, Kupa czyli Cererę sławiańską, której w dniu 23 Czerwca w całej sławiańszczyznie składano ofiary Pusta bożka pustoty, wesołości, i swawolnej rozpusty, stąd powstać miały zapusty.
(13) Ś. Wojciech pochodzący z rodziny Porajów, za herb róży białej w czerwonem polu używający, obrany był w r. 996 arcybiskupem gnieźnińskim, czwartym z porządku, udał się do Prus, jako apostoł wiary ś. r. 997. gdzie dnia 23 kwietnia tegoż samego roku życia pozbawiony został przez pogańskich staro-prussów, reszty jego ziemskie, po ich odzyskaniu, złożone są w kościele katedralnym w Gnieźnie, przeniesione z Trzemeszna, gdzie początkowo spoczywały. Ś. Wojciech ma być autorom pieśni Boga Rodzica najdawniejszej, jaka nam pozostała.
(14) Długo czeski dyalekt wzorem był polskiego, oraz językiem dworu, i, towarzystw wyższych, jako więcej ukształcony.
(15) Łubieński w przywiedzionem już dziele.
(16) Mówi Bielski, w kronice (wyd. Gałęzowskiego w Warszawie 1830 w ks: II na str. 9). iż w Rudzie kościół wybudował Piotr Dunin, i w tejże samej księdze na str. 163 przytacza, iż miasto pierwej w Rudzie, niż w Wieluniu, było założone
(17) W dziele Matka świętych. Chronicon Martini Galle wydania J: W: Bandkiego w Warszawie 1824. Capitulum XXXIII, lib. II pag: 198. In consecratione Rudensis ecclesie.
(18) Jak o tem uwiadamia teraźniejszy właściciel Rudy.
(19) Herb ma znamię trzy trąby oprawne złotemi obręczami w czerwonem polu. Pisze Długosz, że w tym domu ludzie bywali niechytrzy, ale prości. Podobieństwo jest wielkie, że herb ten z Włoch tu przybył, jakoż go tam znaleść można u wielu rodzin.
(20) Oto jest jego życiorys. Mikołaj Trąba, arcybiskup gnieźniński, urodził się w. r. 1380 w wielkiej Polsce. Zaraz z młodości okazywał piękne talenta, które rokowały w przyszłości, wielkie o nim nadzieje. Oddany do akademii krakowskiej, cały poświęcał się naukom, w tych odniósłszy znaczny postępek, do Włoch, wcelu dalszego doskonalrnia się w naukach wyjechał. Wróciwszy z zagranicy do kraju swego, obrał sobie stan duchowny; wyświęcony na kapłana, otrzymał znakomite intratą probostwo S. Floriana na Kleparzu, a następnie w r. 1410 policzony został w grono członków akademii krakowskiej. Wysokie jego przymioty wkrótce rozeszły się po kraju, i poznawszy takowe Władysław Jagiełło, mianował go podkanclerzem, a potem powołany został na arcybiskupstwo lwowskie, a po zejściu Mikołaja Kurowskiego otrzymał godność arcybiskupa Gnieźnieńskiego, którą z porządku 34 piastował. Na soborze konstancyeńskim w r. 1417 znajdował się, i przyjaźń cesarza Zygmunta tamże obecnego pozyskał; na tym to soborze wyrobił dla siebie i swoich następców tytuł: Prymasa Królestwa Polskiego. Wróciwszy do kraju, był przez Władysława Jagiełłę użyty na kongrens wrocławski w r. 1420, mający ukończyć spory między Polską, a Krzyżakami zachodzące, których cesarz Zygmunt miał być polubownym sędzią. Po przybyciu z Wrocławia, chciał resztę życia przepędzić w owczarni swojej, lecz znowu wysłany w charakterze posła do Węgier, wracając już do Polski umarł w Lewoczy na Śpiżu r. 1422, pochowany w Gnieźnie, w kościele metropolitalnym.
(21) Wprawdzie utrzymują niektórzy badacze przeszłości naszej, iż kollegiatę w Rudzie fundował w r. 1420 Mikołaj II, h. Trąby, arcybiskup gnieźnieński, którą Jan VI, Gruszczyński, h. Poraj, miał przenieść w r. 1469, to jest w lat 49, po jej utworzeniu do Wielunia, i odwołują się w poparciu do akt tejże kollegiaty, jednakże nie możemy podzielić z niemi przekonania naszego, już bowiem za panowania Władysława Łokietka, Jan kanonik rudzki w r. 1320 był kapelanem królewskim i pełnomocnikiem na zjazd w Brześciu kujawskim, do roztrzygnienia sporów z zakonem krzyżackim zachodzących. Nie mógłby się przeto mianować kanonikiem rudzkim, gdyby w tymże czasie nie istniała w Rudzie kollegiata. Jest ona fundacyą dawniejszą nad rok 1420. Wżyciu arcybiskupów gnieźnińskich przez Damalewicza opisanych, nieznajdujemy o tem wiadomości, mianowicie w życiu Jana VI Gruszczyńskiego, który w r. 1476 umarł.
Niesiecki w dziele Korona i t. d. w Τ. IV. na str. 374 mówi: iż Mikołaj II h. Trąby, arcybiskup gnieźniński kościół Panny Maryi, (to jest kolegiatę) z Rudy do Wielunia przeniósł, i tam go należycie zbudowany, opatrzył.
Wydawcy starożytnej Polski z r. 1843, w Τ. I na str. 340 przyznają przeniesienie kolegiaty z Rudy do Wielunia w r. 1420 Mikołajowi II, arcybis. gniez. Dawniejszy nad nich Bielski toż samo stwierdza, i Wła. Łubieński w Jeografii powszechnej na str. 388 świadczy.
(22) Jest podanie miejscowe, jakoby Kazimierz III wielki, ustępując w roku 1355 praw swoich do księstw na Szląsku Jaworskiego (Jauer) i Świdnickiego (Swejdnitz), Karolowi IV cesarzowi, synowi i następcy Jana króla czeskiego, akt zrzeczenia się tychże posiadłości miał podpisać w Rudzie. W dowodzie odwołują się będący tego zdania do statystyki ziemi wieluńskiej przez ś. p . Ignacego Miączyńskiego z Miedzina, wojewody senatora, ułożonej w której mąż ten gruntownej nauki, i mający w niej zamiłowanie, szczegółów umieścił. W zastosowaniu się do dziejów krajowych wyrazić możemy:
a) Iż zrzeczenie się przez Kazimierza III, praw do Szląska, na rzecz Jana króla czeskiego, w skutek poprzednio zawartej umowy w Wyszohradzie r. 1335 ostatnich dni listopada, to jest 22 tegoż miesiąca nastąpiło w Krakowie r. 1339, in octava purificationis Beatae Virg. Mariae. Aktem tym najstarożytniejsze królów polskich dziedzictwo oderwane zostało. (Naruszewicz w historyi nar. pols. wyd. Lipskiego z r. 1836 T. VIII str. 209 i Τ. IX str. 18—27.
b) Ustąpienie praw do księstw Jaworskiego, i Świdnickiego, czyli reszty Szląska, Karolowi IV cesarzowi, synowi i następcy Jana króla czeskiego, zaszło w r. 1356 w dzień śś. Filipa i Jakóba apostołów, czyli 1 maja w Pradze czeskiej a to przez nastąpioną tranzakcyą, którą oswobodził księstwo płockie od zwierzchnictwa Czechów któremu poddał go Wacław, albo Wanko, książę mazowiecki na Płocku, pan płockiej, wyszogrodzkiej i gostyńskiej ziem w r. 1329. Tranzakcya ta tej jest osnowy: Nos Casimirus DEi gratia rex Poloniae, et Russiae, nec non Pomeraniae terrarum et ducatuum dominus et haeres notum facimus. Nobis ambabus haereditatoribus et successoribus Nostris Poloniae et Hungariae regibus, ducatus Plocensis cum appondiciis, dominio, et pertinentiis suis, nec non omnia jura, quae sibi in praedicto ducatu Plocensi, et aliis principatibus Masoviae competunt, rite donavit, sicut in literis factis desuper lucidius continetur.
W lat 95 to jest roku 1460 d. 24 grudnia także Jerzy Podjebradzki król czeski zrzekł się Mazowsza, jak dowodzi list jego w tym przedmiocie wydany pod rzeczoną datą.
W prawdzie nie jeździł król Kazimierz III do Pragi, będąc zatrudniony w domu uważaniem obrotów litewskich, iakie w ówczas wypaśćby mogły, lecz przywiedzione postanowienie pragskie było uczynione za sprawą Jana Jury, wojewody sandomierskiego, któremu dał król plenipotencyą, aby imieniem jego niezakończone jeszcze z cesarzem interesa ułałwił i zbliżył do skutku. Znajdować się miała w archiwum królewskiem w Warszawie plenipotencya ta, zdziałana in die Simonis et Judae, bez daty roku; zapewnie udziałana w poprzedzającym ukończeniu interesu tego, to jest r. 1355. Mogło takie pełnomocnictwo być podpisane przez króla w Rudzie.
Cesarz Karol IV dopiero w cztery lata to jest r. 1360 uczynił stosowny akt w Norymberdze dnia 7 Calendas Augusti datowany.
(23) Osad sielskich pod nazwą Ruda, Rudka i Rudniki, jest mnoga liczba w kraju polskim i Litwie, i tak w b. województwie krakowskiem jest wsi dwie noszących tę nazwę, w b. województwie sandomierskiem jest wsi 13, w b. województwie kaliskiem znajduje się wsi 16, w b. województwie lubelskiem istnieje wsi 6, w b. województwie mazowieckiem mamy wsi 18, w podlaskiem 11, w gubernii płockiej liczymy wsi 9, w gub. augustowskiej jest wsi 7.
Niektóre z nich mają przydane nazwiska, jakoto: Ruda żelazna, kościelna, wielka, leśna, wołoska, maciejowska i t. d. (Tabella miast, wsi, osad z r. 1827 Τ. II str. 146— 147). Są między temi osadami i znakomitsze, odznaczające się większą ilością dymów i ludności jakoto:
а) Ruda strawczyńska, w województwie sandomirskiem, obw. opoczyńskim, powiecie szydłowieckim, parafii Strawczyn, liczy dymów 56, zamieszkałych od osób 445.
b) Ruda w województwie kaliskiem, obw. sieradzkim, powiecie szadkowskim, parafii Młyń, ma dymów 24, a ludności 250.
c) Ruda maciejowska, w wojewódz. lubelskiem, powiecie kaźmirskim, parafii Chotel, ma dymów 40, ludności 227.
d) Ruda w guber. płockiej, powiecie lipnowskim, parafii Skrwilno, ma dymów 20, a ludności 158. e) Ruda w guber. augustowskiej, powiecie kalwaryjskim, parafii Giże, ma dymów 48, ludności 468. f) Pod Warszawą w bliskości lasu Bielańskiego istnieje młyn nazwany Ruda, niegdy przez Władysława IV Kamedułom w r. 1641, z innemi przyległościami nadany, w zdarzeniu z dnia 4 listopada 1771 r. pamiętny.
g) Ruda wielka w powiecie radomskim, ma dymów 49, posiada staw obszerny i rybny, łąki i bory. Leży nad rzeką Iłżą o mil 4 od Radomia. Ojczysta była niegdy majętność Rudzkich, następnie Małachowskich, obecnie Baranowskich. Opisy powiatu radomskiego, przez Ir. Siarczyńskiego, w Warszawie 1847 str. 110
(24) Tabella miast, wsi i t. d. Τ. II str. 146.
(25) Początek niegdy starożytnego grodu tego właściwiej odnieść wypada do epoki przedchrześciańskiej Sławian, sięga on dawnością swoją najstarożytniejszych okresów historyi naszej. W dniu obecnym, nic innego po nim niepozostało, jak ślady wałów i rowów. Rzecz bardzo naturalna, bowiem dużowieczne zamki nasze niczem więcej nie były, jak budowle z drzewa, postawione w miejscu z przyrody obronnem, otoczone palisadą i przekopami. Takowe więc zamki pożerał ogień, niszczył nieprzyjaciel i pożył do reszty sam czas, dziś tylko roboty ziemne, są widoczne, a resztę wyobraźnia, myśl, na zasadzie wskazów historycznych utworzyć sobie może. Możnaby przypuścić, iż błota Wideradz na których warownia ta stała, były przed wiekami zwierciadłem wód stojących czyli rozległem jeziorem, które zmieniło się w trzęsawiska, i niedostępne topiele. Czas w biegu niewstrzymany i zaniedbanie ludzkie, wiele zrządzić mogą odmian. Niedziw że zamek rudzki stał wśród błot, gdy i pierwotna posada starożytnego Kalisza zalegała bagniste porzecze Prosny, tam właśnie, gdzie dziś wieś Stare-miasto. W owych zaiste wiekach niedostępność miejsca stanowiła obronę. Lecz zbliżmy się do poznania tego pomnika wieków. Wznosił się wśród równin bagnistych Wideradz zwanych, odległe od lądu stałego o wiorstę lub bliżej, w miejscu umyślnie usypanem, i złożonem z grubej szychty nawiezionej ziemi, węgli i kamieni; otaczały go trzy wały i tyleż tworzące przekopów, zajmował przestrzeń ziemi dwóch morgów, odległość wału jednego od drugiego wynosi łokci 12, niegdy przekopy były wodą zalane, i dziś zwłaszcza z wiosny nie są jej pozbawione, acz kałem zalazłe, wały są porosłe trawą i krzewiem.
Zamek ten Ruda dał nazwę pierwszą tej ziemi. (Długosz na str. 718 mówi: "A principali castro et civitate Ruda denominata, quae nunc Vielunensis appellatur.") Niegdy mocne to było stanowisko wojskowe, i ważny punkt obrony, którego posiadania książęta polscy żywo pragnęli, ztąd w zapasach wojennych ówczasowych zmieniał często posiadaczy, i doświadczał różnych kolei i losów. I tak w r. 1233 w czasie opieki sprawowanej nad nieletnim Bolesławem wstydliwym, przez Henryka brodatego, książęcia szląskiego na Wrocławiu, Mieczysław Ks. Opolski, brat stryjeczny tegoż Henryka opanował zamek rudzki z okolicami tegoż ziemią wieluńską zwanemi. (Bogufał na str. 64, a za nim Naruszewicz w histor. nar. pols: wyd. Lipskiego w r. 1836 Tom. VII. str. 17). Zamek ów łącznie z ziemią dopiero w r. 1251 odzyskany został przez Przemysława Ks. Wielko-polskiego, za porozumieniem się z miejscowym starostą.
W r. 1254 osiągnął Bolesław pobożny Ks. kaliski między innemi zamek Rudę. (Bogufał na str. 66, i Naruszewicz w Τ. VII. na str. 242). Dziś wały ziemne pozostałe stonowią posadę owego zamku głośnego w wojnach domowych.
(26) J. L. Żukowski mówiąc w piśmie o pieśniach ludu (w noworoczniku Melitele na r. 1830 umieszczonem od str. 86 —104) wspomniał nawiasem i o powieściach tegoż; mówi on: "Miejsca odosobnione, źródła nieczyste, a szczególniej bagniska i puste zamki są zwykle podług naszego ludu przez złych zamieszkane duchów, o których, mianowicie mieszkających na bagnach, dziwne roznoszą baśnie. Istność diabłów w podobnych miejscach tak jest upowszechniona, iż mają stałe nazwiska i na zawołanie wychodzą, a dawniej i pieniądze dawali. Najwięcej jednak jest powieści, jak wodzą po swych bagnach pijanych wracających z kiermaszu lub odpustów. Z podobnych diabłów sławny był pod Łęczycą Boruta, w Wieluniu Wideradzki, a na Podlasiu Rokita "
Równą sławę opowiada K. W. Wójcicki, (w Klechdach Τ. II . str. 170) z Borutą dzielił diabeł Rokita, (raczej Wideradzki) około Wielunia na bagnach od wieków zamieszkały. Lubom zwiedził tamte strony, nie słyszałem o nim nic szczególnego, jak tylko proste gawędki, kogo wciągnął w błoto, albo obłąkał, albo wzrok tak zatumanił, że nie mógł, stojąc przed drzwiami chaty, zobaczyć ani własnego domostwa, ani wioski. Tak zatumaniony od diabła biedak, z tydzień chodził do koła chałupy swojej, a trafić nie mógł."
Głośny niegdy ten mieszkaniec błot zwanych Wideradz, miał wiele psot przed laty wyrządzać, a ztąd dawał powód do głoszenia rozmaitych powiastek. Między wielu opowiadają, iż razu pewnego nadpiłego częściowego z Olewina szlachcica, tak na jego żądanie tabaką poczęstował, aż mu nos od krowieńca zapuchł. Dlaczego błota należące do Rudy mają nazwę Wideradz niepodobna wyśledzić. Mówi uczony M. Grabowski, (w dziele Ukraina dawna i teraźniejsza, Kijów roku 1850 w Τ. I. na str. 157): "iż w czasach pogańskich każde miejsce, góra, dolina, las, strumień, jezioro, miały nazwiska, które się w późniejszych latach czasami zatraciły ." Być może, iż nazwanie to błot rudzkich, z czasów jeszcze przedchrześciańskich pochodzi. Tak nazywali praojcy, i tak nazywają do dziś dnia wnuki ich, i prawnuki.
(27) Wedle opisu stanu kościoła w Rudzie w r. 1797 sporządzonego, następujące naówczas znajdowały się dokumenta i papiery kościelne tamże, jako to:
aa) Erekcya, czyli wizyta de Lasco, to jest z polecenia Jana z Łaska, albo Łaskiego, arcybiskupa gnieźnieńskiego odbyta w r. 1521.
bb) Kontrakt między Ks. Maciejem Starzeńskim, plebanem rudzkim z jednej, a Walentym, Janem, Piotrem, Janem, Jerzym Masłowskimi, kollatorami kościoła rudzkiego z drugiej strony, względem dziesięcin z Rudy, z części w Olewinie, z Małowic i Małyszyna r. 1603.
cc) Zapis ról przez Jana Masłowskiego w trzech polach ks. plebanowi rudzkiemu, w grodzie wieluńskim roku 1625.
dd) Zapis kawałka roli przez Jędrzeja Rychłowskiego, ks. plebanowi Rudzkiemu, w grodzie wieluńskim r. 1625.
ee) Zapis na złotych 100 przez Ewę Masłowską ks. plebanowi rudzkiemu, na wsi Masłowicach i Małyszynie, w grodzie wieluńskim, r. 1626.
ff) Zapis łanu roli w trzech polach przez Balcera Masłowskiego ks. plebanowi rudzkiemu, w grodzie wieluńskim r. 1626.
gg) Zapis roli w trzech polach temuż plebanowi, przez Piotra Raczyńskiego, w tymże samym grodzie r. 1633.
hh) Kommutacya roli ku Gaszynu, między ks. plebanem i Jędrzejem Rychłowskim nastąpiona r. 1633.
ii) Zapis złotych 300 temuż plebanowi przez Sobocką, na wsi Masłowicach w r. 1639, w grodzie wieluńskim.
kk) Zapis roli temuż ks. plebanowi przez Balcera Masłowskiego, w tymże samym grodzie r. 1640. ll) Autentyk fundacyi kursu na pargaminie pisany roku 1641.
łł) Zapis summy złotych 200 przez Rychłowskiego, ks. wikaremu rudzkiemu na wsi Rychłowicach w grodzie wieluńskim r. 1646.
mm) Zapis summy złotych 500 przez Trzcińskiego ks. plebanowi rudzkiemu na wsi Trzcinicy w tymże grodzie roku 1725.
nn) Zapis summy złotych 1000 przez Męcińską temuż plebanowi na miasteczku Działoszynie w tymże grodzie roku 1726.
oo) Zapis summy złotych 2000 przez Myszkowską temuż plebanowi na wsi Rudzie, w tymże grodzie r. 1741.
pp) Zapis summy złotych 1000, przez Janikowskiego temuż plebanowi na wsi Olewinie, w grodzie tymże roku 1749.
rr) Wizyta generalna kościoła parafialnego rudzkiego, przez JW. ks. Bonawenturę Turskiego, archidyakona gnieźnieńskiego roku 1746.
ss) Kopia lustracyi plebanii rudzkiej w r. 1789 przez Kommissyą cywilno-wojskową odprawionej, a przez JP. Szylfa kalkulatora podpisana.
(28) Znajdowane węże kamienne w kopalniach wapna pod Wieluniem, są to przedpotopowe ślimaki morskie z rodzaju vortex i vorticella. Prawdą jest, że w okolicy Wielunia nic dają się widzieć węże, lecz to może pochodzić z przyczyny wody wapiennej, szkodliwej dla wszelkich płazów i gadów. To jest zdanie, p. Leonowicza, nauczyciela w szkole powiat. wieluńskiej, które objawić raczył.
Stein w Jeografii swojej wyd. w Warszawie 1826 r. na str. 235 Części I, opowiada: "iż Wieluń leży w okolicy żyznej i przyjemnej, obfitującej w kamienie wapienne, mające wiele amonitów."
(29) Prócz opisu przytoczonego jest późniejszy z roku 1810 przez ks. Aleksandra Taczanowskiego, stryja dzisiejszego właściciela sporządzony, to jest w lat siedm po uczynionej zmianie murów jego. (30) W polu, w odległości nie wielkiej od domu bożego nowo urządzony został smętarz, i już mogiły liczne napełniają przestrzeń jego. Symbola miłości naszej, godła święte utkwione w śród nich, oznaczają miejsca spoczynku chrześcian.
Może pod tą mogiłą na tem miejscu skromnem,
Spoczywa serce niegdyś pełne uczuć dzielnych;
Ręce, co mogły władać mocarstwem ogromnem,
Albo lutnie do pieśni wzbudzać nieśmiertelnych.
Z elegii Greja, naśladowanej z angielskiego.
(31) Zwykle przy domach bożych sielskich sadzono lipy, które z czasem rozrosły się w bujne i wspaniałe drzewa. Obyczaj ten, bez wątpienia, jeszcze z pogańskich wieków odziedziczony z pokolenia do pokolenia. Każda wieś, mówi uczony K. W. Wójcicki w krakowskiem, sandomirskiem i w Mazowszu miała na ustroniu swoję lipę, gdzie starsi schodzili się z gromadą na sądy, a młodzież do zabawy i skoków. Jeszcze za Zygmunta III ślad tego pozostał.
(32) Licząc wedle stopy ewaluacyi z r. 1776 przez Czackiego, co do monet uczynionej, za złotych 4000, obecnej monety złotych 6000.
(33) Historyi szkół w Koronie i Litwie, od najdawniejszych czasów aż do 1791, przez Józefa Łukaszewicza, w Poznaniu 1850. Τ. II str. 449.
Mówi Ad. Am. Kosiński:

"Wideradzki djabeł na błotach pod miastem Wieluniem ukazujący się należy do znakomitej rodziny Zarębów, za życia był hetmanem rycerstwa, i kasztelanem rudzkim. Żył zaś między 1400 a 1450 rokiem; z niewielką częścią wspominają o nim kronikarze, obwiniając o łupieże, zdradę kraju i herezyą, niezawodnie że karząc te ciężkie występki Pan Bóg, skazał go na wieczne tułactwo, i przemienił w djabla." (Na str. 313 T.III w dziele Miasta, wsi, i zamki. Wilno, 1851 r. drukiem Glücksberga). "Pokazuje się jako szlachcic w czarnej kapocie i na czarnym koniu (str. 283 tegoż dzieła)." Podobny zupełnie do łęczyckiego djabła, Boruty, polując na pijanych, tym bowiem nad wszystko dokucza, nurza w błocie, topi w rzece, lub wiesza na suchych wierzbach. (Str. 292 tegoż dzieła).  

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1854 nr 106

(N. D. 2252) Sąd Policyi Poprawczej Wydziału Piotrkowskiego.
Zapozywa Konstancyą Dosik lat 30 mającą katoliczkę, ostatnio we wsi Rudzie Ogu. Wieluńskim zamieszkałą, ze służby się utrzymującą, obecnie niewiadomą z pobytu, ażeby się dο posłuchania wyroku w sprawie własnej w Sądzie Poprawczym tutejszym, w ciągu miesiąca jednego od daty dzisiejszej stawiła, lub o teraźniejszym swem pobycie uwiadomiła, gdyż po upływie zakreślonego czasu krokami prawnemi ściganą będzie.
Piotrków d. 16 (28) Kwietnia 1854 r.
Sędzia Prezydujący, Radca Dworu,
Bóbr.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1858 nr 113

(N. D. 1787) Sąd Policyi Poprawczej Wydziału Piotrkowskiego.
Wzywa wszelkie Władze tak cywilne jako i wojskowe nad bezpieczeństwem i spokojnością w kraju czuwające, aby Annę Banachownę lat 40 liczącą, wzrostu średniego, twarzy okrągłej, oczu ciemnych, włosów ciemno-blond, nosa małego, ostatnio w gminie Rudzie Okręgu Wieluńskim przebywającą obecnie z pobytu niewiadomą bacznie śledziły, a po ujęciu takową pod ścisłą strażą Sądowi tutejszemu lub najbliższemu odstawić rozporządziły.
Piotrków d. 2 (14) Kwietnia 1858 r.
Sędzia Prezydujący,
Assessor Kollegialny, Chmieleński.
Gazeta Codzienna 1859 nr 292

Korrespondencja Gazety Codziennej. W. M. W okręgach częstochowskim i wieluńskim odbyły się wystawy, połączone z próbami koni włościańskich i próbą orki, również z rozdaniem medali i listów pochwalnych, oraz dodatkiem wynagrodzenia pieniężnego dla włodarzy, ratai i t. p. Zaiste, uwagi godną jest rzeczą, że włościanie nasi nie mają dokładnego wyobrażenia o celu i pożytkach Wystawy. Temu zapewne przypisać trzeba, że na Wystawę w okręgu wieluńskim, odbytą w Rudzie, majętności Emanuela Taczanowskiego, przypędzono tylko jednę sztukę bydła rogatego. Dopiero po nabożeństwie, rozdaniu nagród pieniężnych i listów pochwalnych, o wiele już lepiej udała się Wystawa koni i wyścigi konne, odbyte w godzinach popołudniowych, do których kilkunastu konkurentów stanęło. Nadmienić nam tu wypada, że z medali przyznanych przez delegacją oddziałową w okręgu wieluńskim, otrzymał medal wielki srebrny za wzorowe prowadzenie leśnictwa, Tomasz Potocki, dziedzic dóbr Prażka. Do przełamania nieufności włościan wiele przyczyniła się mowa, miana przy rozdaniu nagród w Rudzie, przez Edwarda Kręskiego, dziedzica dóbr Masłowice. Szanowny ten obywatel wyjaśnił im cel Towarzystwa i zachęcił do uczestnictwa i współubiegania się włościan, na wystawach dla nich urządzić się mających.


Gazeta Codzienna 1860 nr 182

(...) Co wieś, to pieśń, mówią oddawna i słusznie mówią: nie tylko wieś bowiem, ale każda chałupa, każdy jéj mieszkaniec, ma pieśń swojego życia, ma powieść, z któréj niemało wniosków baczne pióro uczynić może. Cóż dopiéro mówić o części kraju, która 11 miasteczek i wsi 315 liczy, któréj długość 16, szerokość 7 mil dochodzi? Mamy tu bowiem na względzie powiat Wieluński, tak mało traktowany w czasopismach naszych, a który tak pod względem historycznym jak i obecnego stanu, godzien jest najrozleglejszego opisu. Ziemia Wieluńska, pochłonąwszy w siebie dawną ziemię Rudzką, w dziejach naszych zgrzybiałą jest staruszką; miasto Wieluń założone przez Władysława Odonicza, Plwaczem zwanego, syna Mieczysława III, sąsiaduje z wsią Rudą, która na dwa wieki piérwéj miastem już była, posiadając dziś murowany, kościołek, na miejscu, gdzie według miejscowych podań, św. Wojciech jeszcze nabożeństwa odprawiał w missyjnéj podróży swojéj po Polskiej ziemi, i gdzie kollegjata księży kanoników istniała, nim ją przeniesiono do miasta Wielunia.(...).

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1861 nr 122

(N. D. 2430) Rejent Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Zawiadamiam, iż otwartem zostało postępowanie spadkowe po zmarłych:
2. Majerze Laskier, jako wierzycielu niżej wyszczególnionych summ, z procentem i kosztami processu sposobem ostrzeżenia w dziale IV. wykazu hyp. lokowanych, a mianowicie: b) summy rs. 750 lokowanej na dobrach Ruda pod Nr. 24, na dobrach Olewin А. В. C. pod Nrem 16 na dobrach Jaworzno pod Nr. 37 (...) które to wszystkie dobra są w Okręgu Wieluńskim położone. Zawiadamiam oraz, że do regulacyi takowych spadków oznaczony został termin na dzień 1 (13) Grudnia 1861 roku w mojej Kancellaryi Urzędowej w mieście Kaliszu.  
Kalisz d. 3 (15) Maja 1861 r.
Edward Milewski.

Dziennik Powszechny 1862 nr 227

Józef Kubarski, lat 23 liczący, parobek ze wsi i gminy Ruda, powiatu Wieluńskiego, w dniu 20 Sierpnia r. b., wyciągając wodę ze studni, wpadł w takową i utonął, a lubo na krzyk znajdujących się w pobliżu ludzi, zaraz wydobyty został i wszelkie przedsiębrano środki ratunku, te jednak żadnego nie odniosły skutku.

Dziennik Powszechny 1863 nr 49

(…) Wieś prywatna Ruda. Starożytna ta stolica księstwa leży o pół mili od miasta Wielunia, kościół w niej wystawiony był z ciosowego kamienia w pierwszych zaraz wiekach Chrześcjaństwa w Polsce. Podanie miejscowe niesie, że w nim jeszcze Ś-ty Wojciech mszą Ś-tę odprawiał. W rzeczy samej w niektórych częściach ścian jego widać dziś jeszcze ciosany nieforemnie granit, który odległą starożytność tej budowli zaświadcza, późniejsze atoli przerabiania odjęły jej całkowicie dawny charakter. Kościół ten w nienajlepszym jest stanie, a nawet wewnątrz bardzo jest zniszczonym. (dalszy ciąg nastąpi).


Kurjer Warszawski 1865 nr 232

Dnia 29 z. m. we wsi Rudzie, zmarł ś.p. Emanuel Taczanowski, właściciel dóbr ziemskich, Sędzia Pokoju Powiatu Wieluńskiego, lat 63.

Dziennik Warszawski 1865 nr 234

(N. D. 5892). Sąd Policji Poprawczej Wydziału Piotrkowskiego.
Zapozywa Juljannę Gibką, wyrobnicę, ostatnio we wsi Rudzie Gminie Starzenice zamieszkałą, obecnie z pobytu niewiadomą, aby w Sądzie tutejszym dla wysłuchania wyroku w sprawie jej wydanego, najdalej w dnach 30 tu stawiła się, lub o teraźniejszem swojem zamieszkaniu doniosła, a to pod skutkami prawa.
Piotrków dnia 14(26) Września 1865 r.
Sędzia Prezydujący, Assesor Kolegjalny,
Сhmieleński.

Dziennik Warszawski 1865 nr 236

Korespondencje Dziennika Warszawskiego.
Wieluń. W dniu 17 (29) września, Emanuel Taczanowski, sędzia pokoju i dziedzic dóbr Rudy, tknięty apopleksją—zmarł nagle.

Dziennik Warszawski 1865 nr 271

(N. D. 7197.) Rejent Kancelarji Ziemiańskiej Gubernji Warszawskiej w Kaliszu.
Zawiadamiam, że toczy się postępowanie spadkowe:
1) po Emanuelu Taczanowskim, jako właścicielu dóbr Rudy i dóbr Olewina części А. В. C. oraz współwłaścicielu dóbr Jaworzna, wszystkich w Okręgu Wieluńskim położonych, tudzież jako właścicielu następujących kapitałów: a) sumy rs. 31,805 k. 26 1/4 na wzmiankowanych dobrach Rudzie pod Nr. 13bb, a na dobrach Olewinie А. В. C. pod Nr. 6b. w dziale IV. wykazu hypotecznego ubezpieczonej; b) sum rs. 600 i rs. 1,500 pod Nr. 1a, b, tegoż działu na rzeczonych dobrach Olewinie części lit. D. lokowanych, wreszcie c) sumy rs. 1,500 pod N. 18, ostrzeżenia względem sumy rs. 318 z procentami kosztami pod Nr. 20, sumy rs. 1,800 i rs. 30 pod Nr. 22 i 24, ostrzeżenia co do sumy rs. 450 z procentem i kosztami pod Nr. 23: sum rs. 1,470 pod Nr. 25 a, c, rs. 120 pod Nr. 25b, i rs.1,905 pod Nr. 27 na dobrach Lututowie z Okręgu Wieluńskiego w dziale czwartym wykazu zabezpieczonych;
(...) oraz że do regulacji obu tych spadków, oznaczony został termin na dzień 6(18) Czerwca 1866 roku w mej kancelarji urzędowej w mieście Kaliszu.
Kalisz, d. 16 (28) Listopada 1865 r.
Edward Milewski.

Zorza 1866 nr 7

LIST
O WIELUŃSKICH STRONACH
Nim ci, kochany bracie, opiszę strony i miejscowość, gdzie przebywam obecnie, posyłam nateraz obrazek rodzinnych nam stron, w które się przez lat kilkanaście jak to mówią, wżyłem, a które niezbyt dawno opuściłem, i Bóg wié, kiedy się znów z niemi połączę. A chcę tu mówić właśnie o okolicach Wielunia, owego starożytnego miasteczka powiatowego, położonego w dole, otoczonego jeszcze, z małemi przerwami, wystrzępionym murem, którego to Szwedzi niegdyś nie rozbili do szczętu, zdobywszy Wieluń, jak opowiadają ludzie, przez zdradę.
Ale o tém wszystkiém byłoby dużo do pomówienia. Tutaj wspomnę tylko, że jak sam sobie przypominasz zapewne, iż tak to miasteczko, jak i cała okolica przepełniona jest wielu wspomnieniami, podaniami, a przytém i różnemi strachami, świecznikami, co to niby dusze sprzedających mierników i krzywoprzysięzców błąkają się na granicach pól w nocnej porze za karę, a które wylęgły się w głowach nieoświeconych, boć te światełka, co po moczarach i w dołach się pokazują, niczém inném nie są, jak tylko ognikowe wyziewy z ziemi tłustej, czyli gazy, co tam się słaniają, gdzie je powiew wiatru popycha. To już rzecz wiadoma! Ale rzućmy okiem dalej po okolicy. Tuż pod Wieluniem masz folwark Widoradz, dokoła niego błota, a śród błot okopy pozostałe jeszcze z wojen Szwedów, którzy tu obóz założyli, na miejscu, gdzie 400 lat temu stała twierdza, którą zdobył król Jagiełło, gdy Ziemie Wieluńską odbierał niewdzięcznemu Księciu Opolskiemu Władysławowi. Toć to ta sama twierdza była, w której gruzach zakopany, zginął ostatni jéj dowódca Stańczyk.
Rzuć okiem dalej: na wzgórzu rozsiada się Ruda, niegdyś najpierwsze, starsze od Wielunia miasto w tych stronach, a dziś wioska z białym, murowanym kościołkiem, który powstał z owego najpierwszego w tych okolicach kościołka, w którym Święty Wojciech odprawywał msze święte, naprowadzając lud polski bałwochwalski jeszcze do prawdziwej wiary 1,000 lat temu. Spuściwszy się z góry téj wioski i udawszy się ku rzece Warcie, o niecałe dwie mile ztąd odległej, napotkasz na drugim piasczystym jéj brzegu nędzną wiosczynę Kamion, która była niegdyś miastem stołowém Królowej Bony. Zwróciwszy się znacznie na prawo, widzisz również nędzną dziś wioskę Bieniec, a przecież to niegdyś ta sama Królowa miała w nim pyszny ogród i swój dworzec! Idąc daléj w półkolu, napotkasz Dzietrzniki, wieś dużą z parafialnym kościołem i z należącym do niej Grembiniem.
Zwracam się teraz z tutejszych wzgórz, w dolinę, gdzie leży znana ci wieś Krzyworzeka, nazwana zapewne od tego, że tu niegdyś istniała rzeka, która krzywo płynąć musiała, bo i cóżby znaczyło owo wgłębione między wzgórzami, odnogami gór karpackich, kręte koryto; cóżby, mówię znaczyło to, jeżeli nie łożysko dawnej rzeki, która przed wiekami pewnie znikła ze stron tych zupełnie? W saméj wsi Krzyworzece jest przy kościołku dzwonnica z kamienia głazowego, pochylona dzisiaj, a pamiętająca jeszcze króla Władysława Łokietka; więc to już 500 lat temu, jak ona stoi.
Tyle to w tém wieluńskiem dwóch milowém kole wspomnień i pamiątek starych! O milę za tém kołem spotka się podróżny z innémi jeszcze pamiątkami: tam nad odnogą Warty, nad Lizwartą sterczą ruiny Dankowskiego zamku, o których tak jak i o samym niegdyś wielkim panu tego zamku Warszyckim, tyle ludzie tutejsi gadają. Nieco daléj w bok widzisz za lasami Kłobucko, owo miasteczko, gdzie to król Jagiełło pobił wojsko tegoż księcia Opolczyka, o którym wspomniałem. Niedaleko jeszcze jedno miasteczko dziś nędzne, Krzepice, gdzie stoją także ruiny zamku, na wzgórku śród trzęsawisk.
Powiat wieluński należy do ludniejszych w Królestwie, lasów ma jeszcze dosyć, a śród nich znajdziesz, około Rudy, i modrzewie tak rzadkie już teraz w kraju naszym, a niegdyś bardzo używane do budowli kościołów i dworów szlacheckich. Taki to modrzewiowy kościołek bardzo już stary, stoi jeszcze we wsi Popowicach, jak mówią, przewieziony tu z miasteczka Prażki. Tuż przy téj Prażce jest znaczna wklęsłość ziemi, niby łożysko jakiegoś jeziora, zarosła trawą na trzęsawiskach. Opowiadają, że w tém miejscu znajdowało się niegdyś miasto Mszela, które się zapadło. O zapadaniach zamków i całych miast są podania rozsiane po kraju; kto zna dzieje przerabiania się powierzchni ziemi, ten bardzo łatwo sobie podobne wypadki wytłómaczy; w każdym razie owa Mszela, jeśli się zapadła rzeczywiście, to musiało się to stać bardzo dawno. Grunta nad Wartą są piasczyste; gdzieindziej grunt dobry, a wzgórza z kamienia wapiennego od Wielunia ku Częstochowie idące służą bardzo dla urodzajów. Włościanie najlepiej się tu mają w dobrach rządowych, jako dawno już oczynszowani; ale w Wieluńskiem są po wsiach gdzie niegdzie i gospodarze Żydzi, którym się nieźle na gospodarce wiedzie; a w miasteczku Lututowie, będącém własnością p. Leona Taczanowskiego gospodarują śród ludności miejscowej oddawna osiedli Cyganie, którzy teraz tak samo już umieją obchodzić się z rolą jak inni gospodarze; a więc niezawsze to prawdziwe owo przysłowie: „wiedzie się, jak cyganowi rola.”
Na początku wspomniałem o różnych przesądach i strachach, które się przyczepiają do głów łatwowiernych ludzi stron tutejszych. Otóż jeden taki przesąd dał powód do następnego zdarzenia, które tu opisuję pod tą nazwą:
Jakto jeden gospodarz przez pomyłkę, własną szkapę zabił!
Włościanin z wsi Mokrska, o dwie mile od Wielunia, wybrał się w roku zeszłym na jarmark do bliskiego miasteczka Prażki, leżącego nad samą granicą Pruską, przy rzece Prośnie; miał on kupić sukna na surdut synowi swemu Piotrowi, który był organistą w Komornikach, ograniczńéj wiosce. Z nim zabrał się i krawiec z Komornik, i tak razem pojechali wózkiem zaprzężonym w dwa konie: jeden był siwy, drugi bułany. Gospodarz i krawiec byli sobie kmotrami. Jarmarki w Prażce dosyć są ożywione, bo raz, że i handlujących, miescowych Żydów jest dosyć, a potém, że tam z miasta Gorzewa ze Szląska, o trzy mile, kupcy się z towarami zjeżdżają. Kupiwszy więc sukna, gospodarz nasz, który nie lubiał wylewać za kołnierz, poszedł oblać sprawunek do szynku z krawcem, co także, jak to mówią, lubił zaglądać do szklannego bożka. Podchmieleni wybrali się z powrotem do domu. Już wieczór zapadł. W Komornikach, po drodze, wstąpili do karczmy i dolali po kwaterce do podchmielonych czupryn. Coraz się ciemniej robiło, mgła jakoś upadła, bo to było pod jesień. Gdy ujechali kawałek drogi ku Mokrsku, znaleźli się na zwykłej drodze pomiędzy łąkami i moczarami, w nizinie. Gorzałka coraz bardziej zaczęła skutkować: języki się plątały, w oczach się troiło...
Lud w Komornikach zabobonny utrzymuje, że na tych łąkach w dole, nibyto djabeł pokazuje się podróżnym nocami w postaci byka, i różne im psoty robi; to postronki u zaprzęży zrywa, to konie z wozem na błota i trzęsawiska wprowadza. Oczywiście, trafia się to tylko tym, których, zdrowy rozum odchodzi, gdy są pijani i przezto mylą drogi, zjeżdżają na błota, gdzie konie lgną i zrywają postronki.
Naszym podróżnym ten sam zabobon przyszedł do głowy, gdy nadjechali na to miejsce.
— Kmotrze! rzekł kiwający się gospodarz do krawca, mnie się zdaje, że tam, gdzie bułany, to byk się zaprzągł do woza?
— I mnie się tak zdaje, że to byk! A dalejże go kmotrze kłonicą!
— Prawda! kmotrze to byk, odpowiada gospodarz i wyjąwszy kłonicę z woza, nuż w łeb swego konia najlepszego, lejcowego walić! Biedny koń padł, a podręczny strachnął się wówczas i szarpnął wozem.
— To byk! zawoła gospodarz.
— Kmotrze! nic, tylko między rogi bestyą!
Kmoter zamiast byka między rogi, wali konia siwego raz za razą to w uszy, to w łeb, a krawiec dogaduje:— Nic! tylko bij!
Aże to było niedaleko od ostatniej chałupy Komornik, przeto ktoś z ludzi posłyszał tę głośną natarczywość i krzyki: bij, a bij! Biegną ludzie w tę stronę, a przybiegłszy i widząc zabitego już jednego konia,—„Co robicie!” krzyczą i zaczynają przekonywać obłąkanych, że to nie żaden byk, tylko ich własne konie, z których już jeden nieżyje.
Zastanowili się kmotrowie, ochłonęli z przestrachu i powoli zmiarkowali się, co za głupotę i szkodę wyrządzili przez swą nietrzeźwość!
W całéj okolicy śmiano się z tego wypadku i powtarzano go sobie z ust do ust. Kmotrowie jak wytrzeźwieli, o mało się z wstydu nie spalili, a gospodarz zgryziony do żywego szkodą, odtąd jak piekła unikał wstępować po drodze do karczem.

Paweł Grajnert. 

Dziennik Warszawski 1868 nr 20

(N. D. 311). Dyrekcja Szczegółowa Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w Kaliszu.
Podaje do powszechnej wiadomości, iż na zasadzie art. 7 postanowienia Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego z dnia 28 Czerwca. (10 Lipca) 1860 r. i upoważnień przez Dyrekcję Główną Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego udzielonych, następujące dobra ziemskie za zaległość w ratach Towarzystwu należnych, wystawione są na sprzedaż pierwszą przymusową przez licytację publiczną w mieście Kaliszu, w pałacu sądowym, przy ulicy Józefiny w Kancelarjach hypotecznych poniżej wymienionych:    
 23. Ruda do których należą folwark Taczanów Emanuelin, oraz osady Nowy Świat i Przecław, a raczej Przychłapy, z wszystkiemi przyległościami w Okręgu Wieluńskim położone, raty zaległe w chwili zarządzenia sprzedaży wynoszą rs. 2,042 kop. 58, vadium do licytacji rs. 6,000, licytacja rozpocznie się od sumy rs. 20,802, termin sprzedaży d. 8 (20) Listopada 1868 r., przed Rejentem Kanc. Ziem. Wilhelmem Grabowskim.  
Sprzedaże wzmiankowane odbędą się w terminach powyżej oznaczonych, poczynając od godziny 10 z rana w obec delegowanego Radcy Dyrekcji Szczegółowej, gdyby zaś Rejent przed którym sprzedaż ma się odbywać był przeszkodzony, licytacja odbędzie się przed innym Rejentem który go zastąpi.
Warunki licytacyjne są do przejrzenia w właściwych księgach wieczystych i w biurze Dyrekcji Szczegółowej.
Na zasadzie uwagi przy art. 22 Najwyżej zatwierdzonych przepisów, o wypłacie Listów Likwidacyjnych, tudzież art. 129 4, protokułu 206 posiedzenia Komitetu Urządzającego w Królestwie Polskiem, nadmienia się, że sprzedaż dóbr tych wraz z prawem do otrzymania wynagrodzenia likwidacyjnego uważaną będzie za nieważną, jeżeli okaże się, że licytacja odbyła się po ogłoszeniu lub w sam dzień ogłoszenia przez Komisję Likwidacyjną o przyznaniu wynagrodzenia Likwidacyjnego.
Kalisz d. 26 Grudnia (7 Stycznia) 1868 r.
za Prezesa, E. Załuskowski.
Pisarz, R. Bierzyński.

Kurjer Warszawski 1869 nr 197

Wczoraj we wsi Ruda pod Wieluniem przypadł odpust Matki Boskiej Narodzenia, wielkie massy tu ludu przybyło, kościół ten jest bardzo starożytny, bo w r. 1040 wystawiony, jak akt erekcyjny przekonywa.

Kurjer Warszawski 1869 nr 207

Wieluń d. 14 września r. b. We wsi Ruda, 2 wiorsty od Wielunia, znajduje się kościół, który również nosi na sobie znamiona wiekowego już istnienia. Wzniesionym on został z ciosowego kamienia jeszcze w r. 1040, jeśli wierzyć można dokumentom, oraz aktowi powtórnej erekcji przechowywanej w skarbcu kościoła. Starożytna ta świątynia w Rudzie odnowioną została niedawno. Wspomniałem w jednej z poprzednich korespondencji, o zniszczeniu przez pożar w Wieluniu fabryki narzędzi rolniczych p. Józefa Langkamera. Teraz winienem dodać, że fabryka powyższa w kilka dni po spaleniu się, urządzoną została tymczasowo w przyległych zabudowaniach. Robotnicy mają więc zatrudnienie, i jest nadzieja, że zamówione na wieś narzędzia gospodarskie wkrótce wykończonemi będą. Siewy u nas rozpoczęte już od 2 tygodni, przy ustawicznej wszakże suszy, która wcale im nie sprzyjała. Od kilku dni dopiero padają deszcze, wiatr przy tem dość silny panuje. Rozpoczęło się również kopanie kartofli. J.Ły

Kaliszanin 1872 nr 17


W dniu 13 b. m. i r., umarł we wsi Olewinie, pow. Wieluńskim, Leopold Szymanowski, w wieku lat 47. Był on synem czcigodnych właścicieli dóbr Niemojowa Seweryna Szymanow­skiego, b. prezesa Dyrekcji Szczegółowej T. K. Z w Kaliszu, i niedawno temu zmarłej Benigny z Tar­nowskich matrony cnót starodawnych. Śp. Leo­pold pozostawił dwoje dziatek i wdowę Wandę z Taczanowskich, córkę ng. Emanuela Taczanowskiego, dziedzica dóbr Rudy i Sędziego Pokoju Wieluńskiego.

Kurjer Warszawski 1872 nr 51

W d. 13 b. m. i r. umarł we wsi Olewinie, pow. Wieluńskim, Leopold Szymanowski, w wieku lat 47.
Był on synem właścicieli dóbr Niemojowa Seweryna Szymanowskiego, p. prezesa Dyrekcji Szczegółowej T. K. Z. w Kaliszu, i niedawno temu zmarłej Benigny z Tarnowskich matrony cnót starodawnych. Śp. Leopold pozostawił dwoje dziatek i wdowę Wandę z Taczanowskich, córkę ng. Emauela Taczanowskiego, dziedzica dóbr Rudy i Sędziego Pokoju Wieluńskiego.

Kaliszanin 1873 nr 20

MAPPY
topograficzno-archeologiczne.
(Ciąg ósmy).
Legendy miejscowe opiewają, że święty Wojciech (9) przechodząc z Krakowa do Gniezna przez ziemię Rudzką, znużony podróżą zasnął przy dro­dze w pobliżu dzisiejszego miasta Wielunia, ocu­cony wszakże zimnem jakowemsiś ciałem przez twarz jego przesuniętem, zrywa się na równe no­gi, a widząc się otoczonym chmarą wężów i temiż przerażony, rzuca na oneż przekleństwa, sku­tkiem którego wszystkie do koła w kamienie się poprzekształcały, i od owego to czasu wykopy­wane tamże bywają, z ziemi rozmaitej wielkości węże (10), okolica zaś na milę w okrąg Wielunia ma być zupełnie wolną od takowychże żywych gadów. Kiedy w dalszej swojej podróży tenże święty ku Kaliszowi, na gruncie osady zwanej Zawodzie, niewywczasem utrudzony zasnął, a rękawiczkę tegoż jeden z mieszkańców miejscowych zabrał, przebudzony mąż, zgorszony takowy nie­gościnnością i kradsieżą miał westchnąć do nie­bios, ażeby żaden z potomków rodu tak chciwego nie dostąpił godności kapłańskiej, co się aż dotąd; podług wieści, ma sprawdzać *). Głosi wreszcie legenda, że po prawej stronie rzeki Warty, na gruntach wsi Strobina, do parafii Osjakowa nale­żącej, w miejscach piaszczysto-wzgórzystych, stało przed wiekami jakoweś miasto czy zamek pod mianem Julin.
Lubo wiele znakomitych grodów i osad z czasów przedchrześcijańskich pochodzących, do wia­domości naszej ani z nazw, ani z położenia swo­jego nie doszło, wyczytujemy znowu w kronikach, iż pewne miasta w wiekach średnich, dla niedo­godnego położenia, czy to z powodu częstych wy­lewów rzek, czy to z braku wody, gdzieindziej poprzenoszono. Miasto Kalisz, przyborem rzek Prosny i Swędrni coraz bardziej podmielane i cią­gle zalewane, przeniesiono, pomimo wystawionej z kamienia tamże kollegjaty Ś-go Pawła, a w niej i grobów książąt kaliskich, tudzież zamku obronnego, po nastąpionym srogim pożarze w środku XIII stulecia, z miejsc bagnistych na wznioślejsze. To samo zaszło i co do Konina, czego ślady pozo­stały aż do dnia dzisiejszego w nomenklaturach bliskich Starego Miasta. W jednymże prawie cza­sie gród na płonnem wzgórzu i wody pozbawionem stojący, od którego ziemia Rudzka nazwę przybrała, oblegany przez książąt sąsiednich szląskich z domu Piastów, istnieć w Rudzie przestał, a w żyznej dolinie, przy najpiękniejszych źródłach wytryskującej wody założono miasto Wieluń, jako stolicę ziemi Wieluńskiej. Sieradz atoli przy le­wym wzniosłejszym brzegu rzeki Warty w cza­sach jeszcze przedhistorycznych wzniesiony, nie zmienił bynajmniej swojej posady, czego dowo­dzą odkrywane przy kopaniu fundamentów po trzy nawet bruki nad sobą w ziemi ułożone.
9) Święty Wojciech z dostojnej familji Czeskiej Sławników pochodzący, biskupem Pragskim od roku 983 mianowany, wykorzeniając gorliwie wzmagające się w Czechach bałwochwalstwo zniechęcił przeciwko so­bie zamożną rodzinę Werszowiczów, która lud podbu­rzywszy na biskupa, zmusiła go do opuszczenia po raz drugi w r. 995 stolicy, a rodzinę jego na pastwę mor­dów wydała. Mąż ten bogobojny udał się do cesarza Ottona III, a od niego przez Węgry w roku 996 do Pol­ski, gdzie w podróży od Krakowa przez Gniezno mie­wając po wsiach i miastach długie kazania w języku zrozumiałym, w ubiorze mnicha, odwiedził Bolesława Chrobrego, w którego wojsku brat jego służył, i bawił czas pewien na dworze tegoż, aż przy nawracani u Pru­saków w krainie tychże, w dniu 23 kwietnia 997 roku śmierć męczeńską poniósł. Braćmi jego byli Spitymir, Poraj i inni. Niektórzy z nich, śmierci uniknąwszy, zna­leźli przytułek u walecznego Monarchy, który ich do­brami uposażył. Oni to bardzo prawdopodobnie dali początek w ziemi Sieradzkiej osadzie Spicymierza, tu­dzież rodzinie Poraitów w okolicy Bużenina. Rozsze­rzyła się cześć tego męża po całej Lechji, do najstarożytniejszych u nas kościołów możnaby te zaliczyć, które pod wezwaniem świętego Wojciecha lub świętego Idzie­go założone zostały.
10) Nie daleko miasta Wielunia, to jest na gruntach wsiów Dąbrowy i Gaszyna znajdują się kopalnie wapna, a w nich natrafiają w znacznej ilości i rozmaitej wiel­kości, bo od cala jednego do kilku stóp średnicy ma­jące przedpotopowe ślimaki, czyli tak zwane ammonity, które dać mogły początek wzmiankowanej legendzie, przy których to mniemanych wężach, w krąg zwiniętych lud nigdy głowy wystającej dopatrzyć się nie może.
*) W zeszłym roku pierwszy kapłan z tej osady zo­stał wyświęcony. (Przyp. Redak.)

(Dalszy ciąg nastąpi).

Kaliszanin 1873 nr 36


Towarzystwo ubezpieczeń „Jakor" (Kotwi­ca) w Moskwie z kapitałem rs. 2,500,000 ogłosiło taryfę opłat i w niej listę agentów, którymi na gubernję kaliską są, następujące osoby: (...) Taczanowski Gu­staw właść. Rudy w Wieluńskiem, (...).

Kaliszanin 1873 nr 80

Wiadomości miejscowe i okoliczne
Towarzystwo Osad Rolnych i Przytułków Rzemieślniczych, nadesłało nam artykuł, który poniżej zamieszczamy.
"W zastosowaniu się do postanowienia JW. Feldmarszałka Hrabiego Namiestnika z d. 19/31 lipca r. b. za Nr 16,217, o porządku zbierania funduszów na rzecz budowli osad rolnych dla nieletnich przestępców, ma zaszczyt podać do wiadomości publicznej, iż wszelkie składki roczne od członków honorowych, ofiary dobrowolne jednorazowe w pieniądzach lub naturze, kwoty zbierane z odczytów, koncertów, widowisk i t. p., mają być składane albo wprost w biurze Zarządu Towarzystwa, albo za pośrednictwem członków korespondentów przez prezesa Komitetu i Zarząd wybranych, a przez miejscowe władze rządowe zatwierdzonych, lub nakoniec za pośrednictwem Naczelników gubernij, lub powiatów, burmistrzów i wójtów gmin.
Wszystkie osoby do zbierania funduszów na po­wyższy cel upoważnione, raczą przesyłać lub składać takowe jedynie w Zarządzie Towarzystwa w Warszawie przy ulicy Królewskiej Nr 29, który właściwe kwity z księgi sznurowej na to wydawać im będzie. Odtąd bowiem Bank handlowy warszawski przestaje, jak to było poprzednio, przyjmować na rzecz Towarzystwa od pojedyńczych członków i publiczności składki lub ofiary, lecz dla uproszczenia i ułatwienia rachunku, wszelkie sumy zkąd bądź płynące, jedynie i wyłącznie przez pośrednictwo Zarządu Towarzystwa za księgą przekazową przyjmuje.
Członkowie korespondenci przez Prezesa Komitetu Towarzystwa do zbierania składek upoważnieni i w charakterze tym przez władze już za­twierdzeni, są następujący:
(...) W gubernji Kaliskiej (...) Taczanowski Gustaw (we wsi Rudzie na powiat Wieluński), (...) Wszystkie osoby powyżej wymienione przyjąwszy na siebie życzliwą pomoc około popierania inte­resów Towarzystwa, zostały zaopatrzone w odpowiednią szczegółową instrukcją, oraz kwitarjusz sznurowy, i należycie poświadczony, zarówno przez Prezesa Komitetu Towarzystwa, jak i przez miej­scową władzę rządową. Na zbierane fundusze będą z tych kwitarjuszów za swoim podpisem wy­dawać kwity, a zbierane w ten sposób sumy, do Zarządu Towarzystwa w Warszawie perjodycznie odsyłać, na co od niego właściwe pokwitowanie.
Zarząd Towarzystwa pragnąc się ściśle stoso­wać do przepisów o zbieraniu składek wydanych, a mających na celu jedynie zapewnienie porządku i kontroli funduszów na tak pożyteczną i ważną dla kraju instytucję płynących, ma zaszczyt naj­uprzejmiej upraszać szanowną publiczność i wszy­stkich członków honorowych, aby ze swemi ofia­rami wyłącznie do Zarządu lub o ile im dogo­dniej będzie do powyż wymienionych osób zgła­szać się raczyli.
W miarę pozyskania nowych członków kore­spondentów w innych gubernjach i zatwierdzenia ich przez władze, nie omieszka podać ich nazwi­ska i miejsca zamieszkania, do wiadomości pu­blicznej.
Nakoniec Zarząd uprasza także pp. członków powyżej wymienionych, aby pozostałe u nich da­wniejszej formy kwitarjusze wydane im poprze­dnio; oraz summy za nimi już przyjęte, o ile je­szcze nie zostały Zarządowi nadesłane, jak naj­rychlej zwrócić raczyli. Odtąd bowiem, tylko za świeżo wydanymi kwitarjuszami, składki i ofiary na rzecz Towarzystwa stosownie do wydanych prze­pisów zbierane być mogą.
Wszelkie interesa dotyczące przyjmowania fun­duszów, załatwiają się w biurze Zarządu Towa­rzystwa w Warszawie przy ulicy Królewskiej Nr 29 dom W. Blocha bankiera, codziennie, z wyjątkiem niedziel i świąt od godz. 12 do 1-ej w południe.
Przewodniczący w Zarządzie, profesor, doktor prawa, A. Białecki. — Sekretarz zarządu, Józefowicz.

Kaliszanin 1873 nr 95

Wiadomości miejscowe i okoliczne.
Prawo zbierania funduszów na rzecz To­warzystwa Osad rolnych i przytułków rzemieślni­czych, za kwitami sznurowemi, otrzymały po ze­zwoleniu właściwych władz rządowych następują­ce dotąd osoby w gubernji Kaliskiej: na powiat Wieluński W. Taczanowski Gustaw (w. Ruda przez Wieluń), (...) .


Kaliszanin 1874 nr 69

Lista osób z gubernji Kaliskiej, które złożyły deklaracje wzięcia udziału w tegorocznej wystawie rol­niczej w Warszawie.
Oddział przemysłu rolniczego, ogrodniczego i leśnego" reprezentować będą:
Prądzyński Wincenty, Kobierzycko, pow. sie­radzki: Krochmal kartoflany, mąka z kości na na­wóz preparowana.
Płody rolne, ogrodnicze i leśne: Bąkowski Konstanty z Komornik, pow: wieluński: na­siona sosny, oraz flance 1, 2, 3 i 4-ro-letnie. Cie­lecki Stanisław ze Świątkowic, pow. wieluński: psze­nica angielska, owies szwedzki, kartofle dubelto­we saskie, tudzież amerykańskie.
Prądzyński Wincenty z Kobierzyska, powiat sieradzki: pszenica w 8 gat. żyto, krzyca i korent. (...) Taczanowski Gustaw z Rudy, pow. wieluński: warzywa, dziczki i drzewka.


Inwentarz żywy: Cielecki Pelagjusz z Naramnicza, p. wieluński: tryki i maciory. Jarociński Karol z Zadzina, pow. sieradzki: tryki. Łubieński Józef ze Starzenic, pow. wieluński: klacze. Prądzyński Wincenty z Kobierzycka, gub. kaliska: tryki, maciory. (...) Dangel baron Tomasza Choiny, powiat sieradzki: okazy drzewek morwowych, jedwabniki, konony, przędza, tkanina własnej produkcji, machina do rozwijania kokonów.

Zorza 1879 nr 27

Różności.
KOZA ZACZAROWANA.
„Wojtek! pójdziesz jutro rano do Rudy, tam Gagatkowa ponoć ma bardzo dojną kozę, to ją kupisz i przyprowadzisz, bo w domu dużo mleka potrzeba.” Tak mówiła Wojtkowa z Pątnowa do swego męża. Ale mąż był trochę gap. Raniutko wziął swego chłopaka z sobą i kupił w Rudzie kozę, co miała bardzo ładne wymię, jak to sam własnemi oczyma widział. Było to w lipcu, słońce dopiekało, droga szła przez las około Karczmy; więc Wojtek wracając wstąpił na Dobijacz, by się ochłodzić i mleka, albo piwa się napić, a wprzód jeszcze przywiązał kozę na podwórku do płota. Kiedy był w karczmie, i raczył się gorzałką, zamiast mlekiem lub piwem, parobek miejscowy spłatał mu figla. —Do licha! mówił do siebie—z tym naszym kozłem rady sobie dać nie mogę, wszędzie wlézie, drzewka objada i ludzi bodzie; wezmę i zamienię go na kozę! I tak też zrobił, kozła cichaczem przywiązał do płota (jak to widzimy w obrazku N.1.), a kozę Wojtkową zamknął do obórki.

Wojtek z podchmieloną czupryną i zamglonemi oczami wyszedł z karczmy, i nie domyślawszy się niczego, odwiązał kozła od płota i każe go chłopcu popędzać (N. 2), by czas zmarnowany nagrodzić, bo bał się okrutnie, żeby go żona nie wykrzyczała.

Ale kiedy przyszedł do domu, żona patrzy, aż tu Wojtek nie kozę z wymieniem, ale upartego kozła przywiódł na powrozie.—„A, coś ty zrobił? ty gapo jakiś! poczęła krzyczeć na niego; abo ja ci to kazałam kozła kupować, niezdaro ty jakiś.”—,,W Imię Ojca i Syna—począł się chłop żegnać. —sam widziałem przecie, jak koza miała wymię, a tu jej znikło... Co by to było, w głowę zachodzę?”—„A cóż, wrzeszczała Wojtkowa, wyraźnie cię Gagatkowa okpiła. Idź mi zaraz napowrót z kozą i nawymyślaj, co się zmieści, za to oszustwo.”
Chłop poszedł, ale dopiero nazajutrz rano, bo to była mila drogi. Jak szedł drogą koło lasu, znowu go wzięła chętka na owym Dobijaczu po wstępce, czém się niby ochłodzić!.. Gdy wszedł do karczmy, parobek, co patrzył na niego z obory, pomyślał sobie:,.O! do djaska, widać się już rejwach o kozę zrobił, kiedy gospodarz ten wraca z kozłem. Gotowa być sprawa w Sądzie; trzeba mu chyba oddać jego kozę, a kozła wziąść napowrót.” Więc znowu cichaczem odwiązał kozła, a w jego miejsce przywiązał kozę. Chłop wyszedł z karczmy i rozdąsany, zajęty przykremi myślami, stanął niedługo przed chałupą Gagatkowej z owym, jak mniemał, kozłem.
— Bardzo uczciwie! bardzo pięknieście postąpili, wołał do Gagatkowej, co przed sienią stała. Czy to moje pieniądze szmaty czy wióry! Ja kupiłem od was kozę, a wyście mi ją przemienili na kozła! Weźcie go sobie, i dajcie mi kozę albo pieniądze.”
— Człowieku! co wy chcecie odemnie? rzekła zdumiona Gagatkowa (N. 3), Wam się w oczach chyba troi, czy co? A toć to najwyraźniejszą kozę z wymieniem macie, czegóż wy chcecie? Wojtek spojrzał na kozę i istotnie widzi, że ma ładne, duże wymię, jak dawniej. Począł się skrobać w głowę: Czy ona zaczarowana? szepnął dosiebie, przeprosił Gagatkowę i wrócił do żony, ale już nie szedł na kieliszek pod lasem. Jeżeli tego nie przeczyta, co tu piszemy, to do końca życia nie będzie wiedział jak się to wszystko stało.


_________________________________________________________________________________

Kaliszanin 1880 nr. 1
_________________________________________________________________________________


Kurjer Warszawski 1880 nr 6

= Z myślistwa.
W różnych okolicach kraju polują zawzięcie.
Ofiarą domorosłych Nemrodów padają setki kuropatw i zajęcy, a nierzadko między trofeami polowania znajdzie się lis, sarna lub rogacz.
Między innemi na polowaniu przed samemi świętami odbytem we wsi Ruda, w pow. wieluńskim, 18 myśliwych w przeciągu czterech godzin zabiło 140 zajęcy, nie licząc kilku sztuk zwierzyny grubszej!!  

Zorza 1881 nr 47

LIST DO ZORZY.
Ze wsi Ruda pod Wieluniem.
O tutejszych gospodarzach. — O ich służebnościach. — O lichwie, karczmie; o dwóch braciach Gaszyniakach, a przytem o wsi Siniec i o kościele — słów kilka.
Panie Wydawco Zorzy! W N. 42 Zorzy wyczytałem pogadankę dwóch włościan o służebnościach, która mi się bardzo podobała; to téż westchnąłem sobie na tę myśl, iż u nas w Rudzie nie ma jeszcze tego składu i ładu, który jest już po wielu wioskach, gdzie włościanie ułożyli się z dworami o zamianę służebności. Co mówił Pątnowiak w téj pogawędce o służebnościach, to święta prawda, bo doświadczamy to na sobie samych i tutaj: do czego to prowadzą nieuregulowane służebności, i te grunta rozrzucone działkami po różnych polach, daleko od chałup wiejskich. Najlepiej stwierdzę to na przykładzie. We wsi naszej Rudzie jest 35 gospodarzy, co mają po 18 do 20 mórg gruntu, i komorników kilkunastu z dwiema albo trzema morgami. I cóż powiecie, nasz panie Wydawco Zorzy, że na tylu gospodarzy i na tyle gruntów u każdego z nich zaledwie trzech mamy porządniejszych i zamożniejszych, co nie siedzą u lichwiarzy w kieszeni! Winien temu nieład, oglądanie się na te nieszczęsne służebności, i wreszcie karczma.
Posłuchajcie tylko. Ja wprawdzie nie jestem włościaninem tylko oficyalistą, ale odczuwam serdecznie każdą biedę i dolegliwość chłopską, to téż przypatruję się wszystkiemu u nich z uwagą. Służebności w Rudzie mają tutaj włościanie takie: w każdy Piątek przypada im jeździć do lasu po furę parokonną zbieraniny dla każdego, po ściółkę kilka razy w rok i po pnie kilka razy; a że nie mają ci i owi koni, to muszą albo je nająć, albo téż nie mając funduszu na najem, dokupywać opał, na czem się wyraźnie dużo traci, gdy dodamy do tego, ze w lesie od rana trzeba pnie kopać i ściółkę grabić; przy tem bywa niezgoda i obraza Pana Boga w lesie przez kłótnie i szarpanie się między sobą o lepszą zdobycz.
A przecież, gdyby się wynająć komu z robotą lub końmi na tyle czasu, co go się marnuje do roku na łapanie tych służebności leśnych, toby się gospodarzom lepiej to opłacciło, i zbyłoby im z tego zarobku jeszcze na kupno drzewa opałowego, lecz aby tylko dobrze uprawili swą ziemię, i nie leźli w długi przez pijatykę, która się tutaj w murowańcu nade drogą bardzo rozpowszechniła, że aż do bijatyk grzesznych często przychodzi, bo téż i karczmarz prawie za kołnierz głupich ludzi ciągnie do siebie.
Oj! ta święta ziemia nasza lepsza jest niż zbieranina w lesie: aby ją tylko dobrze uprawić i nie dawać w zastaw za długi, a wyda nam i chleb i grosz na kupno opału, tylko trzeba jeszcze, aby ta ziemia była razem, a nie w różnych kawałkach rozrzucona! Te pożyczki nieszczęsne to są zgubą naszych włościan i w Rudzie. Jak trzeba grosza na przednówku, to za pożyczone 10 rubli oddają w procencie staje żyta, jęczmienia lub kartofli. Żyd sieje i zbiera przez dwa lata, co mu raz tyle przyniesie korzyści jak cała pożyczka. Albo téż od pożyczonych 8-iu lub 10 rubli, gospodarz daje stajowy 300-prętowy zagon pod kartofle, sam go obrobi, wymierzwi, zasadzi i wykopie nawet, a żyd daje tylko nasienie. A że z zagonu takiego, jak się nieźle obrodzą kartofle, zbierze się i 8 wierteli (czyli 4 korce), więc licząc po rublu wierteł, to wyniesie 8 rubli samego procentu, od
10-iu lub 8-iu rubli! Czyż to nie zarzynanie siebie samego! — Najwięcej żydom z pobliskiego Wielunia wypuszczają grunta w owych procentach i w dzierżawę na 2 lub 3 lata, albo téż sami między sobą gospodarze udzielają pożyczek z tak niesprawiedliwym, krzywdzącym procentem! A kto krzywdzi drugich, ten swą duszę na potępienie skazuje i staje się obrzydliwym dla drugich w tem życiu.
Miał tu jeden (nazwiska nie wymienię) gospodarz gospodarstwo całe z 20-tu morgami gruntu, ale cóż?, jak się wdał w gorzałkę, przepił to wszystko i w ręce żydowskie oddał, tak że mu tylko 6 mórg gruntu teraz zostało, a w dodatku źle się obchodzi z dobrą i gospodarną żona, a dzieci idą na marne!
Za to pochwalić mi wypada z radością dwóch braci Gaszyniaków, co wcale wódki nie piją; jeden z nich należy téż do cechu czyli bractwa, co światło utrzymuje. — Źle téż robią gospodarze, co dzielą swój grunt coraz drobniej na dzieci; przez to żadne z nich na kawałeczku roli utrzymać się nie będzie mogło. Czyż to nie lepiej zostawić grunt przy jednem, co drugich spłaci, a resztę dzieci oddać do rzemiosł i do nauki, aby sobie w przyszłości radę dać mogli w świecie?
Jakże inaczej dzieje się w innéj wsi, co się Siniec nazywa, a należy téż do téj saméj parafii Rudzkiej! Tam już żadnych pijatyk, bitew nie ma, lud bardzo pobożny, sprawia do kościoła aparaty; cisza i święta tam zgoda! Ale bo téż w Sińcu ludek od kilku lat już układ o służebności zrobił z dziedzicem. A tu w Rudzie jakże wielu zamiast do miejscowego kościoła woli chodzić do Wielunia niby na nabożeństwa, a w rzeczy saméj na awantury, do szynków, na pijatyki i bójki. Odwołuje ich zacny Ksiądz Proboszcz w Rudzie od tego i innych złych rzeczy, ale czyż go wszyscy słuchają!
Kościół nasz w Rudzie to droga pamiątka z naszej przeszłości. Tu święty Wojciech odprawiał msze święte, gdy chodził tu nawracać 900 lat temu naszych przodków pogan na świętą katolicką wiarę. Są tu szczątki tego Męczennika w relikwijarzu zrobionym w XIII wieku, i starożytna bardzo chrzcielnica. Kościół ten stojący na wzgórzu, był pierwotnie przebudowany podobno z pogańskiej świątyni; są z tych czasów kamienie wielkie w ścianach i miejsce dziś zamurowane, którędy, jak mówi podanie, miał święty Wojciech wchodzić do kościoła; a że nie było w tych kamieniach drzwi, więc święty Wojciech miał je kijem otwierać, i są nawet wydrążenia w nich niby od téj laski. Tak sobie tu ludek o tem prawi.
A. W.

Kurjer Warszawski 1882 nr 289

= Cztery złote wesela.
We wsi Ruda, pod Wieluniem, stanęły niedawno w miejscowym kościołku cztery pary sędziwych włościan dla dopełnienia aktu złotego wesela.
Rzadki to wypadek, by w jednej parafji, w jednym czasie, cztery naraz pary dobiegły 50-lecia związku małżeńskiego.
Po ceremonji, proboszcz, ks. Tęczyński, urządził dla jubilatów sowitą ucztę.  

Zorza 1883 nr 2

List do Zorzy.
Ruda pod Wieluniem dnia 15 Grudnia 1882 r.
Szanowny Wydawco Zorzy! Dużo w waszej Zorzy, której nam ksiądz Proboszcz do czytania daje, piszecie dobrych rzeczy; ale tego cośmy widzieli w dniu 12 Listopada roku ze szłego w Rudzie pod Wieluniem, nie zdarzyło nam się czytać.
Oto, nasz kochany ksiądz Proboszcz choć staruszek, od 4 lat, jak do nas nastał, ciągle pracuje nad kościołem, bo podobno i gdzieindziej tak robił. W tym roku, przy pomocy Wikarego ze składek panów i włościan wystawił wielki ołtarz, na który postawił z Warzawy 12 lichtarzy srebrnych; odmalował dwa boczne ołtarze i ambonę. Dobry ten człowiek wyczytał w starych książkach, że w jego parafii są cztery małżeństwa, co po 50 lat zgodnie z sobą żyją. Tego mu téż było potrzeba!, zaraz powiedział, że takie złote wesela uroczyście przypomnieć potrzeba, i kiedy pierwsza Msza święta przed nowym ołtarzem odprawiać się będzie, wtenczas odbędzie się pamiątka 50 letniego małżeństwa żyjących staruszków. Co powiedział, to się stało: zebrały się 4 pary, każda z wysokiemi laskami, na wierzchu których złocone świeciły krzyże. Mój Boże! jakże to piękne i miłe było! co tam tych starych małżonków dzieci, wnuków i prawnuków widziałem! Cóż dopiero mówić, jak przed nowym ołtarzem 8 staruszków uklękło, jak jeden z sąsiednich księży proboszczów, a było ich dwóch, prześliczną powiedział mowę, a kiedy kochany nasz proboszcz dając laski i błogosławieństwo, objaśnił i wytłómaczył tę ceremoniję, to co się tam działo, opisać nie potrafię. To tylko powiem, że wszyscy w kościele i księża proboszcze i dziedzi, płakaliśmy jak bobry.
Jak się to wszystko w kościele skończyło, nasz ksiądz Proboszcz zaprosił wszystkie 4 pary razem z ich najbliższą rodziną na plebaniję, a było tego więcej niż 30 familij, i tam wszystkich uczęstował objadem. I znowu, jak to się serce rozradowało widzieć całą tę gromadę idących do plebanii, na przodzie mających staruszków jak jenerałów podpierają cych się poświęconemi laskami. (1)
Donosząc Szanownemu Panu o tém, prosimy, abyście w waszej Zorzy to wydrukowali dla nauki naszych dzieci: iżby się nauczyły, jak zdrowie szanować, jak rodziców kochać i pielęgnować na starość powinny, aby doczekać takiej uroczystości. Jeżeli to wydrukujecie, to potem ośmielę się więcej pisać. Oddaję Was Panu Bogu.
Błażej Falender—parafijanin Rudzki ze wsi Sieńca.

(1) Zacny ten X. Proboszcz nazywa się Tęczyński.

(Przyp. Wyd. Zorzy).

Zorza 1884 nr 2

Z KRAJU I ZE ŚWIATA.
= Napad na pocztą. Wieluńskie, które dotąd jakoś omijało napady i rozboje, stało się miejscem tych zbrodni. Oto w dniu 22 grudnia r. z, około godziny 10 ej wieczorem, pocztylion ze stacyi Działoszyn wiozący pocztę z tego miasta do Brzeznicy, został napadnięty przez złoczyńców i zamordowany. Tłomoczek pocztowy zawierający w sobie 277 rubli gotówki i listy, stały się zdobyczą rabusiów, których dotychczas wykryć niezdołano. Nie dość na tem. 25 grudnia pomiędzy wsiami Rudą a Mierzycami, o 6 wiorst od Wielunia, do pocztyliona wiozącego pocztę cztery razy strzelono, na szczęście bezskutecznie. Śledztwo rozpoczęto.


Dziennik Łódzki 1884 nr. 102

Nowa cukrownia. Z pod Wielunia piszą do „Kur. Warszawskiego". W okolicy naszej powstaje cukrownia, urządzona za inicyatywą hr. S. z Wierzchlasu i p. T. z Rudy, wraz ze współudziałem przemysłowca i inżeniera p. M. R. z Warszawy. Cukrownia ma być prowadzoną kosztem kapitału akcyjnego w sumie 400,000 rs., podzielonego na udziały po 5,000 rs. każdy. Warunki miejscowe nowemu przedsiębiorstwu sprzyjają najzupełniej. Okolica bowiem zamożna, ziemia czysto buraczana, drogi szosowe i podjazdowe liczne i dobrze prowadzone, węgiel szląski w pobliżu, a stacya Wieruszów o 24 wiorst odległa. Ostatnią też drogą cukier może być wysłany transito do Cesarstwa i na rynki miejscowe. Interes prowadzony będzie wyłącznie siłami krajowemi, rozważnie, tak iżby uniknąć wszelkich błędów, jakie popełniono przy zawiązywaniu dwóch nowych cukrowni w r. z.
Kapitał potrzebny został już w większej części pokryty, spólnicy więc wkrótce przystąpią do kontraktu.

Kurjer Warszawski 1884 nr 125

Nowa cukrownia.
Z pod Wielunia donoszą nam.
W okolicy naszej powstaje cukrownia, urządzona za inicjatywą hr. S. z Wierzchlasu i p. T. z Rudy, wraz ze współudziałem przemysłowca i inżeniera p. M. R. z Warszawy.
Cukrownia ma być prowadzona kosztem kapitału akcyjnego w sumie 400,000 rs., podzielonej na udziały po 5,000 rs. każdy.
Warunki miejscowe nowemu przedsiębiorstwu sprzyjają najzupełniej.
Okolica bowiem zamożna, ziemia czysto buraczana, drogi szosowe i podjazdowe liczne i dobrze prowadzone, węgiel szląski w pobliżu, a stacja Wieruszów o 24 wiorst odległa.
Ostatnią też drogą cukier może być wysyłany transito do Cesarstwa i na rynki miejscowe.
Interes prowadzony będzie wyłącznie siłami krajowemi, rozważnie, tak iżby uniknąć wszelkich błędów, jakie popełniono przy zawiązywaniu dwóch nowych cukrowni w r. z.
Kapitał potrzebny został już w większej części pokryty, spólnicy więc wkrótce przystąpią do kontraktu.
Szczęść Boże nowej spółce obywatelskiej!

Kurjer Warszawski 1885 nr 263

— Pożary na prowincji.
W dniu 16-ym b. m. we wsi Ruda w pow. wieluńskim z niewyjaśnionej dotąd przyczyny, pomiędzy zabudowaniami folwarcznemi powstał pożar, który obróciwszy w perzynę budynki ubezpieczono na rs. 1450, zniszczył zboża na sumę 10,000 rs.

W płomieniach zginęły także ruchomości gospodarskie, których wartość wynosiła kilkaset rubli.  

Kaliszanin 1886 nr. 7


Kaliszanin 1886 nr. 9


Kurjer Warszawski 1886 nr 130

= Sklep spożywczy.
Za przykładem innych miast prowincjonalnych otwiera w Wieluniu 40-tu okolicznych obywateli sklep spożywczy i skład żelaza.
Uczestnicy współki składają jednorazowo po 100 rs., a przedstawicielami jej będą pp. Kokczyński z Wielgiego, Morzycki z Niedzieliska, Kręcki z Masłowic, Taczanowski z Gromadzic i Taczanowski z Rudy.  
Sklep zaczyna funkcjonować z d. 1-ym lipca r. b.  

Kaliszanin 1887 nr. 32

_________________________________________________________________________________

Kaliszanin 1887 nr. 50
_________________________________________________________________________________

_________________________________________________________________________________

Kaliszanin 1887 nr. 58
_________________________________________________________________________________

_________________________________________________________________________________

Kaliszanin 1887 nr. 74
_________________________________________________________________________________



Sprawozdania Komisyi do Badania Historyi Sztuki w Polsce 1891 nr 2

Sprawozdania
Z posiedzeń komisyi historyi sztuki za czas od l kwietnia do 31 paźdz. 1888.
Zestawione przez sekretarza Komisyi Dra Stanisława Tomkowicza.
Dnia 12 kwietnia 1888 roku. P. Łuszczkiewicz odczytał następującą notatkę o romańskich szczegółach kościoła ś. Wojciecha w Rudzie pod Wieluniem, przedkładając zarazem kilka na miejscu zdjętych rysunków:
Kościół w Rudzie pod Wieluniem starożytnością jaką mu przypisują szematyzmy kościelne zaciekawiał mię oddawna i zachęcał do podróży. Prastara kollegijata na tem miejscu, tradycyje o pobycie ś. Wojciecha i święceniu przez niego pierwotnego drewnianego kościołka, przypisywane Piotrowi Włastowi wymurowanie tegoż z kamienia, kazały mi domyślać się ważnego zabytku architektury romańskiej tem więcej, że nikt znawczem okiem pomnika tego nie oglądał. Z tych powodów przedsięwziąłem w r. 1882 udać się na miejsce dość od kolei odległe. Podróż skierowałem na Częstochowę i Wieluń, w pobliżu którego leży wieś dzisiejsza Ruda. Milę przed Wieluniem na drodze od Krzepic, zaledwie minie się most na Warcie, widać na prawo podłużne wzniesienie, na którego szczycie leży wieś a wśród chat i zagajeń bieleje kościołek. Wioska Ruda jest stolicą odwiecznej ziemi rudzkiej, w niej była kasztelanija i kollegijata; pierwsza do XIII wieku, druga do r. 1420. Po założeniu przez Władysława Odonicza miasta Wielunia Ruda zapomnianą została a nazwa ziemi przybrała tytuł wieluńskiej; ostatni kasztelan rudzki Stoygniew umiera przed r. 1298, pierwszym wieluńskim jest w r. 1257 Andrzej. Kollegijata jest stolicą okręgu duchownego, należą do jej zarządu aż do XV w. 42 kościoły pod zarządem archidyjakona, którym jest w r. 1239 Wolimir (Kodeks Wielkopolski). Jakiś stary gród opuszczony, stolicę ziemi i kościół przypuszczać nam wolno było we wsi dzisiejszej Rudzie. Położenie jej znalazłem niezwykłem; na południowym wschodzie od Wielunia w okolicy z natury płaskiej, dawniej moczarowo lesistej, ma za podstawę wąski a długi, bo więcej jak pół mili ciągnący się pas wzgórza z pochyleniami ku północy i południowi. Część wzgórza jest pustą, grzbietem nosi starą drogę z Wielunia do Działoszyna za Wartą, urastając w okolicy kościoła parafijalnego ś. Wojciecha w dość obszerną płaszczyznę. Wzgórze ciągnie się w kierunku prostopadłym do oddalonej rzeki. Z placu kościelnego roztacza się widok z trzech stron na okolicę i ku Szląskowi. Jest to prawdopodobnie podstawa dawnego castrum, które w XIII wieku odegrało swą rolę i od książąt szląskich przeszło wraz z ziemią rudzką na własność książąt wielkopolskich. Wedle Długosza i Kodeksu Wielkopolskiego Viola wdowa po Kazimierzu kujawskim pisze się roku 1240 księżną Kalisza i Rudy.

Śladów zamku w nasypach i fosach nie poszukiwałem, ludzie miejscowi i wykształcony proboszcz miejscowy ex-Pijar o zamku nie wiedzą. Nie ulega wątpliwości, że za przykładem najdawniejszych katedr i kollegijat polskich i kollegijata w Rudzie stała w obrębie zamkowym, więc pozostały kościół zaznacza jego miejsce do dziś dnia. Na to składa się topografija miejscowości, wzgórza między moczarami; drewniany zamek jak inne najstarsze Wielkopolski przepadł bez śladu. W Tumie pod Łęczycą podobne zachodzą okoliczności; kościół kollegijacki zachował się, zamek przepadł bez wieści, spustoszony w chwili gdy opodal zbudowano nowy. Czyli kollegijata rudzka nie urosła z klasztornej instytucyi jak w Tumie, na to odpowiedź dla braku źródeł niemożliwa, wiemy, że jako świecką instytucyją prowadzili ją w Rudzie Piastowicze w XII wieku. Za powód przeniesienia jej do Wielunia w r. 1420, za arcybiskupa Mik. Trąby, podaje stary katalog arcybiskupów gnieźnieńskich «quoniam structum erat in arenis desertis et aridis, in Velun transtulit, melius illic habitandum constituens». Należała ona widać do skromnie uposażonych. bo gdy Łaski opisuje w Liber beneficiorum skład i uposażenie córki Rudy, kollegijaty wieluńskiej, jest w niej tylko trzech prałatów: proboszcz zarazem archidyjakon z nominacyi papieskiej, dziekan z królewskiej, i kustosz wybierany przez wikaryjuszów; kanonij cztery a przy tem Kollegija wikaryjuszy i Mansyjonarzy. Pomieszczono kollegijatę w Wieluniu przy dawnym kościele ś. Michała, zmieniając tytuł jego na Nawiedzenia Najświętszej Panny. Łaski wspomina o kościele parafijalnym w Rudzie, ale o jego hierarchicznem w przeszłości stanowisku nie mówi; zowie go Najś. Panny, nasz ma tytuł ś. Wojciecha. Możnaby dlatego powątpiewać, czy to o dzisiejszym wspomina kościele we wsi Rudzie, gdyby nie był zanotował jego opisu. Mówi on, że kościół ma dwa dzwony w wieży od frontu, a trzeci w sygnaturze i dalej «ecclesia ibidem in toto cum turri, in qua sunt campanae, murata ex lapidibus sectis et lateribus coctis, satis honesta». Tak też i dzisiaj kościół w Rudzie jest zaledwie budową dosyć zacną, z ciosu i cegły, a choć -wieży nie ma, to ślad pozostał w zachowanym i użytym na kruchtę jej spodzie. Z powodu nadwątlenia rozebrano ją dopiero w r. 1865, ale ona pierwotną już wtedy nie była, jak świadczą cegły w zachowanej części spodniej; dolna szychta jest z granitów polnych. Mógł ten nasz kościółek stać jako parafijalny obok innego kollegijackiego, tak było w Tumie, gdzie już od XIII wieku istniał obok kollegijaty kościołek ś. Mikołaja należący do kollegijum wikaryjuszów i ten miał curam animarum (Arch. kap. Gnieźn). Kościół w Rudzie przedstawia bowiem najskromniejszy rozmiarami i planem układ kościoła murowanego wiejskiego XII lub XIII wieku, ale przerabianiami zmieniony do niepoznania. Z pierwotnego mogły pozostać ściany nawy głównej i tęcza kościoła; prezbiteryjum zostało przedłużonem zdaje się na początku XVI wieku i zamkniętem trzema bokami ośmiokąta ze szkarpami. Cegłę ukrywa tu tynk, śladu gzymsów średniowiecznych niema zupełnie. Kościół niewielki jednonawowy zawiódł zupełnie oczekiwanie moje. Ma front ze szczytem wyciętym esowato w duchu XVIII wieku; szczyt ten sterczy nad spodem dawnej frontowej wieży zniesionej, jak wspomnieliśmy, do pewnej wysokości w r. 1865. Spód ten wieży, kaplica Masłowskich z r. 1694, oraz zakończenie prezbiteryjum są z cegły i otynkowane. Nawa ma sufit trzcinowy, prezbiteryjum sklepienie beczkowe z imitacyją gipsową gotyckich żeber. Ołtarze ubogie barokkowe, starszych nagrobków brak zupełny oprócz fragmentu z herbem Gryf w kruchcie z datą 1592. Kościół niewątpliwie był romańskim, ale utracił ten charakter restauracyjami; nawa w murach swych sięga pierwotnych czasów budowy, jak to okazuje w części odkryty z tynku układ wątku u ściany północnej. Czy stosunek długości do szerokości nawy przynosi romanizm jako stałą normę w kościołach jednonawowych, powątpiewać się godzi sądząc ze znanych budynków - tutaj jest on jak 10:7, w Kotłowie jak 12:10, w Gieczu jak 8: 5, w Krobi jak 2:1, w Wysocicach jak 1:1 (9 mtr. w kw.), w Kościelcu 11:8, w Gródku 13: 8 i t. p. W trzech wypadkach: Wysocice, kościoły ś. Wojciecha i ś. Jędrzeja w Krakowie, nawa jest na podstawie kwadratu inne prostokątną ją mają, mniej lub więcej wydłużoną. Kościół w Rudzie odpowiadałby rozmiarami i układem najwięcej kollegijacie w Kościelcu pod Inowrocławiem, tak starym on jednak nie był sądząc z układu ciosów. Ciosy te bowiem są staranniej obrobione w kostki i szczelniej wiązane bez topienia ich w przesadnej ilości zaprawy wapiennej. Jakkolwiek układu ich regularnym nazwać nie można, to pomimo różnic w wymiarach wysokości ciosów (0˙50 do 0˙40 do 0˙32) szychtowość dobrze jest utrzymaną, jak w Wysocicach. W arkadzie znajduje się klucz na właściwem miejscu. A nie są to tylko granity eratyczne jak w Wielkopolsce użyte za wątek, ale znaczną liczbę ciosów wykowano w rudzie żelezistej, ztąd barwa kamieni ciemno-czerwona i fladrowa nie dobrze widoczne. Z podobnej rudy jest kościołek starożytny ś. Idziego w Inowłodziu fundacyi Wł. Hermana, za miastem na górze nad Pilicą z r. 1082. Porządku w użyciu ciemnych i jasnych kamieni nie ma jednak. Wszystko to wnioskować się daje z części ściany północnej, którą restauracyja ostatnia z umysłu do wysokości 4 metrów zostawiła nieotynkowaną czyżby to był jedyny kawałek starego muru a reszta późniejszą z cegły budową, powątpiewać musimy po próbach odrywania tynku gdzieindziej ¹). Ważniejszem jest to, że w tej części ciosowej północnej odnalazły się ślady zamurowanego dawnego portalu. Jest pewną cechą naszych budowli kościelnych XII wieku, że spotykamy się w nich z głównem wejściem nie z frontu od zachodu. ale z boku nawy już to od północy, już od południa. W wielu z nich łatwo to da się wytłómaczyć pomieszczoną od frontu obronną wieżą ze strzelnicami, dołem zamkniętą zupełnie a posiadającą salę schronienia na piętrach nawet z absydą. Przykładem kościoły w Wysocicach, Kościelcu, Gieczu, Starem mieście pod Koninem, ś. Jędrzeja w Krakowie, w Krobi i Kotłowie. Gdzieindziej empora zachodnia stojąca w związku z drewnianym zamkiem przeszkadza wprowadzenie frontowego portalu, jak w kościołach Tumu pod Łęczycą, Prandocina i t. p. W klasztornym na Zwierzyńcu da się to wytłómaczyć przyczepieniem od frontu budynku klasztornego. Trudniej zrozumieć wejście boczne w kościele ś. Wojciecha w Krakowie, dopóki poszukiwania nie odnalazłyby w ziemi fundamentów frontowej wieży. Mogłyby takie portale boczne zaznaczać istnienie klasztoru obok kościoła, gdyby wprowadzały do prezbiteryjum, ale tego dotąd nie spotkaliśmy w żadnym kościele naszym XII w. Czyli w naszym kościele rudzkim powodem była wieża, że zaprowadzono główne wejście od północy lub empora zamkowa później zniesiona i zastąpiona wieżą w XVI w., jakby się z wymiarów cegły zdawało, pozostanie zagadką. Wszakże empora nieprzeszkadzałaby za przykładem Prandocina do zbudowania na niej później wieży.

O formach portalu rudzkiego nic wnioskować nie możemy ze względu na pełne jego zamurowanie. Zrobiony w grubości muru jednometrowej bez wysadzenia od ściany, zdobnym być nie mógł i posiadał zaledwie jeden ustęp zwężający światło u lica 1º33 szerokie i tympanon. Załączamy obok rysunek układu wątku ściany i ślad tego portalu (fig. 8), dodając, że w Wysocicach to jedyne wejście od południa ma 2 metry wysokości a niespełna 0º90 centymetrów szerokości, tłomaczące swymi drobnymi rozmiarami obronność budynku: u ś. Wojciecha w Krakowie 2º05 na 1º14 metra.
Z zabytków średniowiecza przechował kościół w Rudzie ciekawy i piękny fons baptismalis czyli kamienną chrzcielnicę, budzącą interes niezwykłą zdobnością i pięknem i proporcyjami. Umieszczoną ona jest w presbiteryjum tuż obok tęczy w stronie epistoły. Złożona z kilku sztuk żółtawego wapienia, który wyszkleniem przybrał pozór marmuru, ma pękniecie poziome poprzez czaszę i zlizaną dolną część swej nogi. Formą ogólną (patrz fig. 9) przypomina kielich mszalny romański z XII wieku.
Na podstawie czworokątnej, która kwadratem nie jest ale prostokątem o różnicy 6 centymetrów między każdymi dwoma bokami, rodzi się noga ośmiokątna przez zazębienie jakoby gotyckie, krawędzie i pośrednictwo wycięć. Noga ta urasta w górę do wysokości 0º50 metra od poziomu i przechodzi poprzez guz ujęcia kończąc się pod czaszą ośmioma liśćmi, które przypominają ozdoby romańskiej głowicy u portalu katedry kruszwickiej. Wspomniany guz jest bardzo silnie wydatnym, a ośmiościan jego zaznaczają silne grzbietowe krawędzie bardzo wydatnie wyrzeźbione. Interesującemi są ozdoby czaszy głównej grubej 0º09 centymetrów. Rozdzielają ją zewnątrz pasy 3 centym. szerokie i nieco mniej od tła wyskakujące, tworząc ośm pól. W pole każde wprowadzona jest część w Rudzie, jakoby romańskiego fryzu arkadkowego, jakby litera grecka omega lub podkowa podobna do ozdoby gzymsu okapowego kościoła w Prandocinie. W polu omegi rzeźbiarz pomieścił rzeźby, z tych dla uszkodzenia przez pęknięcie właśnie w tym miejscu kamiennej czaszy rozpoznajemy tylko twarz ludzką, może słońce, księżyc, dalej ślad dwu skrzydeł lub coś podobnego. Całość chrzcielnicy mierzy wysokości 1º22 metra. Radbym zabytkowi temu przyznać datę wcześniejszą nad początek XIII w., ale nie pozwalają na to pewne ślady konstrukcyi gotycyzmu przez przejście z kwadratu w ośmiokąt. Zabytek ten świadczy o stosunku wyrobów metalowych kościelnych do wyrobów z kamienia, a zatem o wpływie zagranicy na miejscowe rękodzieło.

1) Ślad dawnych okien nie napotkałem. musiały być małe i leżeć wysoko.


Jeździec i Myśliwy 1894 nr 24

W Rudzie (w pow. wieluńskim) u p. Gustawa Taczanowskiego, w d. 10 b. m. 19 myśliwych ubiło w 3 kotłach i 4 miotach: 212 zajęcy, 7 kuropatw, 2 lisy i 1 jastrzębia.

Gazeta Kaliska 1894 nr. 100

Dnia zaś 10 grudnia odbyło się polowawanie w Rudzie (pow. wieluński) u pana Gustawa Taczanowskiego, na którem pod strzałami 19 myśliwych, w 3 kotłach i 4 pędzeniach w lesie padło 212 zajęcy 7 kuropatw, 2 lisy i 1 jastrząb. Tutaj był królem pan Feliks Murzynowski. W jednym kotle padło 92 zające i 6 kuropatw.

Kurjer Warszawski ( z dodatkiem porannym) 1894 nr 102

Wybory w Kaliszu.
(Sprawozdanie specjalne Kurjera Warszawskiego)
Kalisz, d. 12 -go kwietnia.
Zgromadzenie przedwyborcze.
Tegoroczne wybory do władz Towarzystwa kredytowego ziemskiego mniejsze prawdopodobnie budzą zainteresowanie, niż w latach ostatnich. Wnoszę to ztąd, że na dzisiejsze zgromadzenie przedwyborcze w Kaliszu przybyła nie tak znaczna liczba stowarzyszonych, jak dawniej.
Posiedzenie zagaił prezes wyborów, p. Gustaw Taczanowski z Rudy, zapraszając na przewodniczącego p. Gliszczyńskiego.
Nie będę opisywał toku obrad, ponieważ nie budziły one interesu ogólnego, lub dotyczyły spraw drobnych.
Długie rozprawy wywołała kwestja kandydata na radzcę komitetu Towarzystwa, ponieważ dotychczasowy radzca, p. Tadeusz Wyganowski, prosił, aby go ponownie nie wybierano.
Proponowano kandydatury radzcy dyrekcji głównej, p. Władysława Kowalskiego, oraz p. Lubińskiego ze Starzenic. Lecz ostatni oświadczył, że na razie wyboru przyjąć nie może, zaś radzca Aleksander Kłobukowski zapewnił, że p. Kowalski potrzebny jest w dyrekcji głównej, przeto na ogólne prośby p. Wyganowski zdecydował się wybór przyjąć ponownie.
Dziś w nocy i jutro rano zapewne przybędzie znaczna liczba stowarzyszonych na wybory, które rozpoczną się jutro, o godz. 10-ej zrana.
Wyborom przewodniczyć będzie p. Gustaw Taczanowski z Rudy, ponieważ p. Witold Taczanowski, wskutek nieszczęśliwego wypadku, był zmuszony zrzec się ofiarowanego mu przed dwoma laty mandatu.
Wystawa inwentarza.
Wystawa, zwana tu targiem na inwentarz, urządzana jest stale od r. 1886-go w czasie wyborów.
W tym roku wystawa nie jest tak świetną, jak w latach ostatnich, targ zaś gorszy.
Dlaczego? Tłumaczono mi, że kupcy zrażeni są wysokiemi żądaniami wystawców, wielu zaś hodowców inwentarza swojego tutaj nie nadsyła, konie bowiem sprzedaje korzystniej w poblizkich miastach pruskich.
Na wystawę nadesłali:
P. Wacław Kurnatowski z Brudzewa 12 sztuk bydła wybornej rasy, spadkobiercy St. Pstrokońskiego z Markowa konie, p. W . Szamowski z Poprężnik 18 sztuk owiec, p. J . Gościmski z Rożdżał trzy stadniki holenderskie, p. J. Wężyk z Sokołowa 10 baranów, hr. Kwilecki z Gosławic 6 stadników i 10 baranów, p. Zuels z Miłaczewa dwa konie oraz wózek żelazny o dwu kołach z tyłu i tylko jednem (w środku) u przodu, p. Stanisław Dorzechowski z Szadka dwa konie i dwie bryczki, p. E . Wejzerski z Bronczyna 4 sztuki bydła oldenburskiego, p. Ks. Mikorski ze Stobna 4 barany negretti, p. Szumski z Russewa ogiera, p. Witold Garczyński ze Zborowa ogiera, p. Karol Weigt z Morawina dwa ogiery i 4 wałachy, p. Weigt z Noskowa 3 stadniki holenderskie, p. Narcyz Kreczunowicz z Kościelnej Wsi ogiera, p. Nieszkowski z Rzegówna wierzchowca, p. St. Radoński z Jarantowa 3 barany, p. Karol Korycki z Kobylnik ogiera, p. Feliks Doruchowski ze Złotnik Wielkich ogiera.
Mleczarnia parowa w Skalmierzycach nadesłała ponętne okazy masła i serów oraz maszyny i naczynia do przerobu nabiałów. W wystawie wzięły nad to udział: fabryka narzędzi rolniczych Fellera w Kaliszu, kotlarnia M. Rogozińskiego w Kaliszu i skład żelaza Stulewicza.
Targ na inwentarz doszedł do skutku dzięki staraniom pp.:Bronikowskiego, Romockiego, Weigta i Wyganowskiego; mieści się w budynku teatru letniego przy ul. Józefiny.
B.

Kurjer Warszawski (dodatek poranny) 1894 nr 324

Delegaci taksowi.
Delegatami taksowymi w okręgu kaliskiej dyrekcji szczegółowej Towarzystwa kredytowego ziemskiego mianowani zostali:
na pow. sieradzki pp.: Tadeusz Kochanowski z Żelisławia, Klemens Rembowski z Nowej wsi, Józef Leopold z Rzepiszewa;
na pow. wieluński pp.: Gustaw Taczanowski z Rudy, Stanisław Madaliński z Johanki i dr. Alfons Pilaski z Czernic;
na pow. turecki pp.: Maksymiljan Młodzianowski z Kawczenia, Józef Gorczycki z Wólki Miłkowskiej, Władysław Krzymuski z Świnic Wartskich;

Delegaci mianowani zostali na lat dwa, poczynając od d. 1 -go stycznia r. 1895-go.  

Kurjer Warszawski ( z dodatkiem porannym) 1894 nr 346

= Kronika myśliwska.
W d. 10-ym b. m. na polowaniu w Rudzie, w pow. kaliskim, u p. Gustawa Taczanowskiego, 19-tu myśliwych w trzech kotłach i czterech pędzeniach w lesie ubiło 212 zajęcy, 7 kuropatw, 2 lisy i jastrzębia.
Królem łowów był p. Feliks Murzynowski.
W Rudzie w jednym z kotłów padło 92 zające i 6 kuropatw.
Jak donosi nasz korespondent, w czasie tych wszystkich polowań dnie były bardzo mgliste i panował mały przymrozek  

Jeździec i Myśliwy 1895 nr 24

W Rudzie, w pow. wieluńskim, u p. Gustawa Taczanowskiego polowano w d. 23 b. m. Pięciu myśliwych zabiło 41 zajęcy.


Gazeta Kaliska 1896 nr. 3

Dnia 23 z. m. polowano w 5 flint w Rudzie u p. G. Taczanowskiego. Padło 41 zajęcy.

Kurjer Warszawski (dodatek poranny) 1896 nr 11

Kronika myśliwska.
Na polowaniu w Rudzie u p. Taczanowskiego, w gub. kaliskiej, w 5 strzelb ubito 41 zajęcy.
W pow. wieluńskim zauważono, że w r. b. jest tam znacznie mniej zajęcy, niż w r. z .  

Kurjer Warszawski 1896 nr 111

Kalisz, d. 20-go kwietnia.
Dzisiejsze wybory rozpoczęto uroczystem nabożeństwem w kościele św. Mikołaja. Posiedzenie zaczęło się o godzinie 10-ej zrana; zagaił je prezes wyborów. p. Mieczysław Chrzanowski z Mieczownicy, mową o ważności obowiązków elektów itd.; przemówienie swoje p. Chrzanowski zakończył wezwaniem do uczczenia przez powstanie z miejsc pamięci ś. p . Antoniego Gałczyńskiego, który przez 40 lat był radcą dyrekcji szczegółowej kaliskiej.
Na asesorów zaproszeni zostali pp. Kazimierz Karnkowski z Bochlewa, oraz Władysław Krzymuski ze Świnic, na trzymającego pióro dr. Stanisław Kurnatowski z Radolina; do komisji, sprawdzającej rachunki dyrekcji szczegółowej, pp. Stefan Dąmbski z Ciążenia, Władysław Magnuski z Naramic i Gustaw Taczanowski z Rudy.
Na wybory przybyło ogółem 109 stowarzyszonych, lecz, jak zwykle, nie wszyscy oddawali głosy. Przy wyborach dzisiejszych stwierdzono znów, że przepis ustawy Towarzystwa, zaprowadzający wybory kartkami, składane po odczytaniu nazwiska stowarzyszonego, jest bardzo uciążliwy i czynność wyborów niezmiernie przedłuża.
Prezes Chrzanowski prowadził wybory dzisiejsze tak energicznie, że już o godzinie 1-ej po południu mogłem przesłać wam telegramy terminowe o wyborach wszystkich radców.
Po śniadaniu głosowano już tylko na zastępców.
Rezultat wyborów był następujący:
Na radcę komitetu oddano 88 głosów. Wybrany został ponownie p. Aleksander Kłobukowski 76 głosami. Resztę głosów otrzymali pp. Władysław Wardęski, Józef Łubieński i Mielęcki.
Na radcę dyrekcji głównej, na miejsce p. Władysława Łebkowskiego, który prosił, by go nie wybierano ponownie, wybrany został p. Władysław Wardęski, dotychczasowy radca dyrekcji szczegółowej 40 głosami na 98 głosujących. Resztę głosów otrzymali pp. Edmund Kurnatowski 32, Jan Stępowski 16 itd.
Do dyrekcji szczegółowej wybierano trzech radców, a mianowicie na miejsce p. Wardęskiego, powołanego do dyrekcji szczegółowej, oraz na miejsce ustępujących z kadencji pp. Antoniego Kosińskiego i Jana Stępowskiego. Ostatni oświadczył, że ponownego wyboru do dyrekcji szczegółowej nie przyjmie.
Na pierwszego radcę oddano 100 głosów. Wybrany został p. Teodor Załuskowski z Niemojowa 40 gł. P. Józef Gorczycki otrzymał 28 gł., p. Antoni Kulikowski 18 gł., p. Witold Romocki 4 gł.
Na drugiego radcę oddano 102 głosów. Wybrany został ponownie p. Antoni Kosiński 96 gł. P. Józef
Gorczycki otrzymał 4 głosy, p. Wł. Romocki 1 gł. Jedną kartkę uznano za nieważną.
Na trzeciego radcę oddano 105 głosów. Wybrany został p. Antoni Kulikowski z Piotrowa 64 głosami. Prócz tego p. Józef Gorczycki otrzymał 38 głosów.
Wybory na zastępców odbyły się po południu. Na zastępcę radcy komitetu na 98 gł. otrzymał p. Józef Łubieński z Starzenic 92 gł. Na zastępcę radcy dyrekcji głównej na 92 gł. otrzymał p. Edmund Kurnatowski z Kolnicy 66 gł. Na pierwszego zastępcę radcy dyrekcji szczegółowej na 87 głosów otrzymał p. Witold Romocki z Kamienia 40 gł., na drugiego zastępcę na 80 głosów otrzymał p. Stanisław Skórzewski z Szadka 27 gł.
Na prezesa przyszłych wyborów wybrany został jednomyślnie (69 głosujących) p. Władysław Łebkowski z Pecławic, na jego zastępcę p. Józef Łaszczyński z Chylina.
Przewodnictwo objął znów p. Dąmbski. Poruszono tylko jedną sprawę, mianowicie o administracji majątków, zalegających w opłacie rat. Sprawa to nienowa, poruszano ją nieraz nawet na łamach dzienników.
Objaśnień udzielał radca komitetu, p. Kłobukowski, jedyny obecny na zgromadzeniu reprezentant władz naczelnych instytucji. Byłoby bardzo pożądanem zaprowadzenie, na wypadek tych zaległości, administracji przymusowej, na sposób praktykowany w Prusiech. Ale, niestety, stowarzyszony zalega w ratach dlatego, że nie ma kapitału obrotowego. Chcąc więc zaprowadzić administrację w jego majątku, potrzebaby odrazu wkładać kapitał często dość znaczny. Tymczasem Towarzystwo uczynić tego nie może, dopóki nie uzyska zabezpieczenia hypotecznego dla owych wydatków i to z prawem pierwszeństwa przed innemi długami. Niemożność zaprowadzenia takiej administracji bywa często fatalna, albowiem gospodarstwo w majątku upada coraz bardziej.
Władze Towarzystwa, jak mówił radca Kłobukowski, starają się jednak, o ile możności, przychodzić stowarzyszonym, znajdującym się w chwilowych kłopotach finansowych, z pomocą przez przyznawanie im ulg w rozkładzie rat, o ile dyrekcja szczegółowa zaświadczy, że bezpieczeństwo pożyczki nie jest zachwiane. Co do takich informacyj dyrekcje szczegółowe z zadania swojego wywiązują się bardzo sumiennie i zasługują na zupełne zaufanie. (...)

Gazeta Kaliska 1897 nr. 4

U p. Gustawa Taczanowskiego, w Rudzie, w pow. wieluńskim, gub. kaliskiej, d. 4 stycznia r. b., odbyło się polowanie, na którem 20 myśliwych ubiło: 114 zajęcy, 1 lisa, 2 kuropatwy i psa, włóczęgę. Najwięcej w dniu tym ubili zwierzyny, bo po 11 zajęcy: Kazimierz Kręski, Feliks Murzynowski i Stefan Pilarski.


Gazeta Kaliska 1897 nr. 18


900-letnia pamiątka rocznicy śmierci św. Wojciecha. W sprawie jubileuszu kościoła św. Wojciecha „ Przegląd Katolicki" ogłasza następujący list jednego z kapłanów zamieszkałych w okolicach Wielunia. „W parafji Ruda, w wieluńskim pow.  jest kościół starożytny, ku czci Św. Wojciecha wzniesiony, gdzie tenże Święty , idąc do Krakowa ku Prusom, zburzył pogańską świątynię i zatknąwszy znak krzyża, pierwszą prawdopodobnie założył chrześcijańską parafję. Taka jest przynajmniej odwieczna tradycya. Od Rudy to, ziemia ta,  jak wiemy, Rudzkiej nosiła miano i do najstarszych w kraju dzielnic się liczy. Otóż z okazji obchodzonego w Gnieźnie jubileuszu 900-letniej pamiątki śmierci św. Wojciecha, należałoby i w Rudzie w roku bieżącym uczcić solenny ten dzień uroczysty w całej ziemi. Mianowicie: I-o Postawić pomnik św. Wojciecha, na który chętnie okolica się złoży i ustawić tenże w kościele lub na cmentarzu okalającym kościół. 2-o Za zezwoleniem J E . pasterza dyecezyi, urządzić trzydniowe przynajmniej solenne z wystawieniem i kazaniami nabożeństwo. Po 3-cie wyjednać pozwolenie u wysokich władz rządowych na odbycie z sąsiednich parafji i innych okolicznych pielgrzymek i procesji, jak to było w roku zeszłym w czasie uroczystości jubileuszowych w Kaliszu. Sądzę, że projekt ten , podany w Imię Boże, znajdzie poparcie, i w tej intencji komunikuje czcigodnej redakcji „Przeglądu Katolickiego ".  



Gazeta Kaliska 1897 nr. 36



Korespondencja Gazety. Z Rudy, pow. wieluńskiego. Do starszych kościołów w djecezji naszej, zaliczyć należy kościół w Rudzie, p-tu wieluńskiego. Kilkoma pożarami w ciągu kilkowiekowej swej egzystencji nawiedziony, nie posiada akt starszych, jak z ubiegłego wieku. Faktem jednak stwierdzonym przez Długosza w „liber benificiorum" że przebudowany i rozszerzonym został w XII wieku przez Piotra Dunina v. Duńczyka na Skrzynnie, podanie zaś ludowe początku kościoła szukać każe w pierwszych latach chrześcijaństwa, a więc w X wieku, dalej dowodzi, że Ś-ty Wojciech, przechodząc do Prus przez Rudę, tutaj Mszę S-tą odprawiał i jakoby pierwszą parafję w Rudzie założył. Wdzięczny lud, wkrótce po męczeńskiej śmierci biskupa, jego na patrona sobie obrał i dzień 23 kwietnia święci, corocznie odpustem, polecając Mu w swych modłach troski rodziny i kraju. W roku bieżącym, jako jubileuszowym, zebranie ludu było o wiele większe niż lat innych. Już w przeddzień odpustu przed ołtarzem Ś-go Wojciecha, w kwiatach i zieleni tonącym, nad którym wznosił się piękny transparent z insigniami biskupiemi, datą męczeństwa i roku jubileuszowego odprawił uroczyste nieszpory przybyły z sąsiedztwa ksiądz Jaksa. Nazajutrz od rana płynąć zaczął lud kilkotysiączny, którego nie mogła pomieścić w sobie starożytna świątynia. To też, korzystając z dnia pogodnego w poustawianych na cmentarzu konfesjonałach, kilkunastu księży słuchało dzień cały spowiedzi. Summę odprawił ksiądz Gryglewski, dziekan wieluński, w wymownych zaś słowach proboszcz Dzietrznicki, ksiądz Kokowski, opowiedział życiorys Ś-go Wojciecha i zasługi, jakie swą pracą misyjną przyniósł naszemu krajowi.



Kurjer Warszawski (dodatek poranny) 1897 nr 78

Św. Wojciech.
W parafji Ruda, w pow. wieluńskim, istnieję kościół starożytny, ku czci św. Wojciecha wzniesiony.
Kościół zbudowany został w miejscu, na którem św. Wojciech w drodze z Krakowa do Prus zburzył świątynię pogańską i, zatknąwszy znak krzyża, pierwszą w tej okolicy założył parafję chrześcijańską.
Taka jest przynajmniej odwieczna tradycja.
Od Rudy ziemia ta nosiła miano Rudzkiej.
Z powodu 900-nego jubileuszu św. Wojciecha, jeden z kapłanów w okolicy Wielunia podał projekt

upamiętnienia rocznicy pobytu św. Wojciecha w Rudzie w sposób uroczysty.

Kurjer Warszawski ( z dodatkiem porannym) 1897 nr 130

Odpust w Rudzie.
Kościół w Rudzie, w pow. wieluńskim, stanął na miejscu, w którem św. Wojciech w drodze do Prus mszę św. odprawiał, i w d. 23-im kwietnia odbywa się też corocznie odpust w Rudzie.
W r. b. na odpust przybyło znacznie więcej pobożnych, aniżeli zazwyczaj.
Już w przeddzień odpustu przed ołtarzem św. Wojciecha, tonącym w kwiatach i zieleni, nad którym wznosił się piękny transparent z insygniami biskupiemi, datą 897—1897, odprawił uroczyste nieszpory przybyły z sąsiedztwa ks. Jaksa.
Nazajutrz w poustawianych na cmentarzu kościelnym konfesjonałach kilkunastu kapłanów słuchało przez dzień cały spowiedzi.
Sumę odprawił ks. Gryglewski, dziekan wieluński, ks. Kokowski zaś, proboszcz dzietrzynicki, w wymownych słowach opowiedział żywot św. Wojciecha i przypomniał ludowi, jakie znaczenie praca misyjna św. męczennika miała dla naszego kraju.
 
Przegląd Katolicki 1900 nr. 7

- Z Wielunia. Zbawienna emulacya i wdzięczność dla ziemi, która nas zrodziła, jest powodem, iż ze czcią niewymowną dla Matki świętej-Kościoła, który nam dał i Słowo wszechmocne i pomoc dzielną w Sakramentach śś., stawiać możemy żywe pomniki i dla "Wiary naszej świętej, dla ziemi rodzinnej, z którejśmy wyszli. I dekanat nasz wieluński ma synów, którzy przepełnieni uczuciami wspomnianemi, stawiają widome pomniki swej wiary. W Wieruszowie tuż na samej granicy, Jks. Jabłoński, pamiętny, że tu umarł wielki kapłan i wielki obywatel ks. Augustyn Kordecki, którego rocznicę urodzin obchodzić będziemy r. 1903- buduje wspaniały pomnik Matce Najświętszej, na którym umieszcza u dołu popiersie wielkiego obrońcy naszej Jasnej Góry. Na pamiątkę zaś Lata Miłościwego - stacye w przepięknej rzeźbie Męki Pańskiej za rb. 4,000, zamówione w Warszawie u firmy Szpetkowskiego.
W Rudzie, uszczęśliwionej tradycyą pobytu ś. Wojciecha, kraju Apostoła, buduje Szanowny Jks. Proboszcz Gumiński przy najstarszym kościele w ziemi wieluńskiej wieżę wyniosłą na pamiątkę minionego Jubileuszu tego Męczennika w 1897 roku- a w środkowej niszy tej wieży umieszcza postać świętego Patrona kraju, błogosławiącego okolicy! Szczęść Boże kapłanom pełnym Ducha Bożego i obywatelom zacnym, nie szczędzącym trudów do podniesienia ducha religijnego w sercach parafian i zaznaczenia tych uczuć wobec przyszłych pokoleń!!! Ks. Godorowski.


Gazeta Kaliska 1900 nr. 202

W Kościele parafialnym w Rudzie, w pow. wieluńskim, ks. proboszcz Gumiński pobłogosławił d. 21-go sierpnia związek małżeński p. Jana Skalskiego, właściciela dóbr Postakalice w pow. piotrkowskim, syna pp. Michała i Franciszki z Piwońskich Skalskich, z p. Janiną Taczanowską, córką pp. Gustawa i ś. p. Wandy z Kręskich Taczanowskich, właścicieli dóbr Ruda.

Kurjer Warszawski ( z dodatkiem porannym) 1900 nr 241

W kościele parafjalnym w Rudzie, w pow. wieluńskim, ks. proboszcz Gumiński pobłogosławił d. 21-go sierpnia związek małżeński p. Jana Skalskiego, właściciela dóbr Postakalice w pow. piotrkowskim, syna pp. Michała i Franciszki z Piwońskich Skalskich, z p. Janiną Taczanowską, córką pp. Gustawa i ś. p. Wandy z Kręskich Taczanowskich, właścicieli dóbr Ruda.  

Sport: Tygodnik Ilustrowany 1901 nr 2

Z kniej i pól.
Na gruntach wsi Mokrsko, dnia 18. grudnia r. z. w majątku p. Jakowickiego polowano w 15 strzelb i zabito 200 zajęcy. Królem polowania był p. Taczanowski z Rudy. Przy tejże okazji złożono strzałowego na wpisy dla niezamożnych uczniów gimnazjów kaliskich 7 rbl. 50 kop.


O cudownych obrazach w Polsce Przenajświętszej Matki Bożej 1902 r.

762) Ruda dyec. włocławskiej (w dawnej ziemi wieluńskiej). Kościół ma być fundacyi Piotra Dunina. Cudowny obraz Matki Bożej na płótnie malowany, ozdobiony srebrną szatą i koronami. Na zasuwie obraz św. Anny.
ob. Pam. Rel. Mor. XXVI, 5.

Sport: Tygodnik Ilustrowany 1902 nr 45

Ś. p. Gustaw Taczanowski, właściciel dóbr Ruda, w pow. Wieluńskim, zmarł dn. 23. października r. b., w 55 roku życia.

Jeździec i Myśliwy 1903 nr 5


Ogłoszenie o umieszczeniu ogierów Janowskiego Depot na stacyach w 1903 r.
GUBERNIA KALISKA.
Powiat Wieluński, majątek Ruda u p. Taczanowskiego.
CAVAIGNAC kasztanowaty, Janowskiego stada, czystej krwi angielskiej, po Consul, i Vanille po Waleryi, wzrost w werszkach: 3 3/4, opł. za pokryw., opłata stempl.: 3 r., 5 k.
FLAMMARION gniady, Janowskiego stada, 15/16 krwi angielskiej, po pełnej krwi Falmouth i Malwa po pełnej krwi His-Majesty, wzrost w werszkach: 3 1/2, opł. za pokryw., opłata stempl.: 3 r., 5 k.
Za starszego, masztalerz Ludwik Niegoda.


Goniec Łódzki 1903 nr 263


Ślub. W d. 4-ym października r. b., w niedzielę odbył się w Rudzie pod Wieluniem ślub p. Maryi Łubieńskiej, córki sędziego Józefa ze Starzenia z panem Antonim Orzechowskim, obywatelem ziemskim z Malanowa, w pow. łódzkim.

Sport: Tygodnik Ilustrowany 1904 nr 53

Myślistwo.
Z kniej i pól.
W Rudzie, w pow. wieluńskim, gub. kaliskiej, u p. S. Taczanowskiego w dn. 5 . grudnia r. b . w 17 strzelb zabito 195 zajęcy, 2 króliki, lisa i 7 kuropatw. Królem polowania był p. Rappard z Łubnic, który miał na rozkładzie 25 zajęcy i 2 kuropatwy.


Gazeta Kaliska 1904 nr 351

Kronika myśliwska. W Rudzie, pow. wieluńskiego, odbyło się w tych dniach polowanie, na którem w 17 strzelb zabito 205 zajęcy, 7 kuropatw, 5 królików i jednego lisa. Zebrane strzałowe w kwocie 9 rb. 70 k. złożono w naszej Redakcji na wpisy dla niezamożnych uczniów gimnazjum realnego.


Sport: Tygodnik Ilustrowany 1905 nr 41

W dn. 26. września r. b ., w kościele parafjalnym w Rudzie, pobłogosławiony został związek małżeński pomiędzy panną Józefą Kręską, córką Kazimierza i Marji z Radońskich Kręskich, właścicieli dóbr Masłowice w gub. Kaliskiej, z p. Wojciechem Skoraszewskim, wł. dóbr Lutynia w W. Ks. Poznańskiem.



Gazeta Kaliska 1905 nr 284

Nadesłane. W kościele parafjalnym wsi Ruda, prastarej ziemi Wieluńskiej, dnia 26 września r. b. odbył się obrzęd ślubu panny Józefy Kręskiej, córki Marji z Radońskich Kręskiej oraz Kazimierza Kręskiego, właściciela dóbr Masłowice, z panem Wojciechem Skoraszewskim, właścicielem majątku Lutynia, w W. Ks. Poznańskiem. Nader liczny orszak obywateli ziemskich zakordonowych i tutejszych sąsiadów, obywateli miasta, przyjaciół, znajomych i miejscowych włościan, był uczestnikiem w Kościele tej pięknej uroczystości, przekonywając dowodnie o ogólnej sympatji i życzliwości dla młodej pary i jej szanownych rodziców. Następnie szerokie koło zaproszonych gości, około stu osób, było podejmowane w Masłowicach dwudniową zabawą przez rodziców panny młodej z prawdziwie staropolską gościnnością, której pamięć na długo w sercach uczestników pozostanie, jako uprzytomnienie owych jaśniejszych i weselszych chwil, których tak mało to codzienne ludzkie szare życie przedstawia. „Szczęść zatem Boże młodej parze".


Gazeta Kaliska 1906 nr 127

Ś. p. Honorjusz Pomian-Łubieński, obywatel ziemski, sędzia gminny; po krótkiej chorobie, opatrzony św. Sakramentami zasnął w Bogu w Łasku dnia 7-go maja 1906 roku przeżywszy lat 58. Nabożeństwo żałobne a następnie złożenie zwłok do grobów rodzinnych odbędzie się w czwartek, dnia 10 maja r. b., w Rudzie, powiatu wieluńskiego, o godzinie 11 rano. Na smutny ten obrządek zaprasza krewnych, przyjaciół i znajomych w smutku pogrążony brat.


Zaranie 1911 nr 40

Z Rudy pod Wieluniem. (List). W niedzielę, 3 go września spaliła się wieś Ruda położona o 3 wiorsty od Wielunia; jest to bardzo stara wieś, założona za Bolesława Chrobrego. Kościół wybudowany w 1142-m roku przez Piotra Dunina. Pożar wynikł z podpalenia przez chłopca 9-letniego, który podpalił stertę łubinu; ogień się przeniósł na budynki gospodarskie, a że bydynki były kryte słomą, więc się spaliło 43 osady ze wszystkiemi zabudowaniami; spaliły się też zabudowania plebańskie, oraz 12 domów dworskich. Straty wynoszą przeszło 50 tysięcy rubli. Około 50 u rodzin pozostało bez dachu nad głową i chleba. Był to straszny widok, paliły się świnie, moc ptactwa domowego—krzyk ptactwa, płacz ludzi i jęk dzwonów rozdzierały powietrze. Przyjechały straże z Wielunia, Ożarowa i Rudnik, ale z braku wody niewiele co uratowali. — Znowu 8 go września spaliło się miasteczko Bolesławice, nad granicą pruską. — W Drobnicach spaliła się kobieta z trojgiem dzieci. Takie to są tego lata nieszczęścia z o gnia. Jak to źle, że nie kryjemy budynków dachówką. Prawda, że trudno niejednemu, ale gdy budynek się spali, to trzeba pożyczyć— pieniądze się znaleść muszą. W. Koźmiński.  


Gazeta Świąteczna 1917 nr 1917

Z Wielunia, miasta powiatowego w guberńji kaliskiej, piszą do nas: mieszkańcy Wielunia i okolicznych wiosek odczuwają wojnę, jak i gdzieindziej, choć coprawda nie tak dotkliwie, bo ziemniaki nieźle się tu udały, więc będzie co jeść. Ludzie miłujący Boga i Polskę zaczynają pomagać bliźnim radą, żywnością i pieniędzmi. Dnie 8 i 9 września były poświęcone na zbieranie ofiar na Macierz szkolną w Wieluniu. Aby zebrać pieniądze na uruchomienie szkół, założenie większej książnicy i prowadzenie nauki dla nieczytelnych, urządzono w dniu 8 września widowisko teatralne. Wystawiono „Trzy kapelusze” i „Pieśń przerwaną”, a nadto były śpiewy narodowe. Następnego dnia była w ogrodzie wiejskim zabawa z loterją fantową, na której można było wygrać książki, obrazy narodowe i t. p., a także kury, kaczki, króliki, gołębie, prosięta i t. d. Zebrano w oba dnie przeszło 3 tysiące marek. Podczas zabawy grała bezpłatnie kapela strażacka z Ożarowa, za co należy się grajkom „Bóg zapłać!” Urządzeniem zabawy zajmowali się: P. Nowicki, ksiądz J. Ośmelak, J. Pawlak i doktor Wagner. Wiele pracy także włożyły p. Michalska, Skalska, Burchacińska, M. Zielińska i W. Enderówna. — Takież zabawy odbyły się we wsi Rudzie i w Lututowie. W Rudzie dochód z loterji obrócono na założenie czytelni i na kapelę parafjalną. Urządzeniem zabawy zajął się ksiądz proboszcz Filipiewicz wraz z parafjanami. — W Lututowie 2200 marek zgórą, osiągnięte z zabawy, obrócono na straż ogniową ochotniczą. Ma tam być także postawiony krzyż na mogile powstańców z roku 1863 i ma powstać czytelnia ludowa. Myśl tę podali: nauczyciel z Rybek Kamosiński i p. Rawicki z Lututowa. — W Raczynie w trzecią niedzielę września odbyło się przedstawienie teatralne na straż ogniową ochotniczą. — Po niektórych wioskach, gdzie rodzice dbają o przyszłość dzieci, powstały za staraniem światlejszych ludzi szkoły. Na domach szkolnych jaśnieje biały orzeł z napisem: „Szkoła ludowa”. W. Koźmiński.

Obwieszczenia Publiczne 1922 nr 65

Wpisy do rejestru handlowego.
Do rejestru handlowego, Działu B, sądu okręgowego w Kaliszu wciągnięto d. 3 czerwca 1922 r. następującą firmę pod Nr. 41:
Spółka Drzewna i Budowlana w Wieluniu z ograniczoną odpowiedzialnością" z siedzibą w Wieluniu, ul. Szpitalna 10. Czynności swe przedsiębiorstwo rozpoczęło d. 7 marca 1922 r. Przedmiotem przedsiębiorstwa jest prowadzenie handlu drzewem i materjałami budowlanemi, sprzedaż na warunkach komisowych, oraz przyjmowanie przedstawicielstw stosownie do wyżej wymienionej branży. Wspólnikami są: 1) Ignacy Parnowski, zamieszkały w Krzeczowicach, 2) Franciszek Biernacki w Mokrsko, 3) Bronisław Bokalski, 4) Bronisława Bokalska, 5) Tadeusz Świderski, 6) Feliks Godlewski, zamieszkali w Wieluniu, 7) Tadeusz Kozarski w Konopnicy, 8) Walenty Stadnicki, 9) Bolesław Górski, 10) Stefan Łukowski, 11) Bolesław Małuszyński, 12) Karol Mosz, 13) Henryk Ossowski, 14) Stanisław Dawid, 15) Andrzej Kowalski, zamieszkali w Wieluniu, 16) Konstanty Rembowski w Teklin-Rembowie, 17) Kazimierz Grabiński, 18) Wincenty Rozmarynowski, 19) Witold Nowicki w Wieluniu, 20) Adam Mieloszyk w Stawie, gm. Wydrzyn, 21) Franciszek Kossak, 22) Karol Gucztan w Wieluniu, 23) Teofil Szubała w Tyble, 24) Franciszek Łytka w Czastorach, 25) Włodzimierz Zarzycki w Białej, 26) Ernest Wekwert, 27) Felicja Wagner, 28) Antoni Szymczak, 29) Idzi Krawczyk w Wieluniu, 30) Józef Bielarski w Łubnicach, 31) Kazimierz Oraczewski w Wieluniu, 32) Sabela Mazurek w Praszce, 33) Wacław Panicz, 34) Władysław Skiba, 35) Edward Sobczak, 36) Stanisław Nurkiewicz, 37) Zdzisław Rylski, 38) Ludwik Krakowski, 39) Stanisław Kubacki, 40) Władysław Frejusz, 41) Jan Rappard, 42) Józef Łebkowski, 43) Józef Helman, 44) Józef Kasprowicz, 45) Ludwik Domagała, 46) Helena Domagała, 47) Janina Sobocińska, 48) Marja Kubacka, zamieszkali w Wieluniu, 49) Stanisław Domagalski w Opojowica, 50) Józef Burchaciński, 51) Tadeusz Sędzimir w Wieluniu, 52) Józef Szmaj w Gdańsku, 53) Feliks Burchaciński, 54) Stanisław Szmidel w Wieluniu, 55) Gustaw Taczanowski w Rudzie, 56) Ludwik-Stefan Zawadziński w Wieluniu, 57) Mieczysław Kiełkiewicz, 58) Mieczysław Kadzidłowski, 59) Marjan Liberski, 60) Stanisław Kluczyński, 61) Franciszek Biernacki, 62) Józef Szuster, 63) Piotr Szmigielski, 64) Stanisław Ruszkowski, 65) Stanisław Piotrowicz, 66) Karol Polankiewicz, 67) Józaf Kasiński, 68) Teodor Kaczmarek, 69) Antoni Ślósarz, 70) Kazimierz Wojciechowski, 71) Marja Kohenówna, 72) Jan Marcinkiewicz, 73) Wacław Kotyłowski, 74) Wincenty Przygodzki, 75) Henryk Grzanowski, 76) Karolina Szmidt, 77) Wanda Szulcowa, 78) Helena Kutyłowska, 79) Wincenty Szudejka, zamieszkali w Wieluniu, 80) Franciszek Baranowski w Bronikowie, 81) Jadwiga Wodzyńska w Krzeczowie, 82) Kazimiera Dramińska w Wróblewie, 83) Jan Merta w Wieluniu, 84) Adam Duś w Cieszęcinie, 85) Zofja Wilczyńska w Cieszęcinie, 86) Adolf Jamroziński, 87) Stanisław Nowojewski, 88) Juljan Jamroziński, zamieszkali w Wieluniu, 89) Aloiza Jakowicka w Mokrsku, 90) Józef Kręski w Wachlinowach, 91) Piotr Koczorowski w Kopydłowie, 92) Wincenty Kobylański w Pytnuwku, 93) Ignacy Bąkowski w Skomlinie, 94) Aleksander Głąbski, 95) Władysław Godecki, 96) Ludwig Wagner, 97) Józef Ciesielski, 98) Władysław Markowski, zamieszkali w Wieluniu, 99) Franciszek Gark, 100) Halina Ponińska, 101) Wanda Ponińska, zamieszkali w Mokrsku, 102) Edward Kręski w Masłowicach, 103) Ludwik Panina w Chotowie, 104) Andrzej Kramplicz w Gronówku, 105) Franciszek Kalinowski w Skomlinie, 106) Wincenty Wiśniewski, 107) Władysław Wiśniewski, 108) Bronisław Godlewski, 109) Zofja Zawadzińska, zamieszkali w cukrowni Wieluń, 110) Jan Fedecki, 111) Władysław Fedecki, 112) Aleksander Herman, zamieszkali w Kaliszu, 113) Helena Daszkiewiczowa w Kopydłowie, 114) Janina Jacuńska w Mierzycy, 115) Wincenty Gontkiewicz w Rychłowicach, 116) Jan Pietrzak w Niedzielsku, 117) Laura Zawadzińska, 118) Konstanty Mierzejewski w Warszawie, 119) Franciszek Juraszek, 120) Zofja Parnowska, 121) Kazimierz Parnowski, 122) Leonard Stawicki, zamieszkali w Praszce, 123) Janina Taczanowska w Rudzie, 124) Henryka Kościelna i 125) Stowarzyszenie Budowlane w Wieluniu. Kapitał zakładowy całkowicie wpłacony wynosi 5.000.000 mk. podzielony na 1000 udziałów po 5.000 mk. każdy, z których to udziałów posiadają: 1) Ignacy Parowski — 2 udz., 2) Franciszek Biernacki — 2, 3) Bronisław Bokalski — 2, 4) Bronisława Bokalska — 2, 5) Tadeusz Świderski — 40, 6) Feliks Godlewski — 2, 7) Tadeusz Kozarski — 10, 8) Walenty Stadnicki — 4, 9) Bolesław Górski — 4, 10) Stefan Łukowski — 5, Bolesław Małuszyński — 3, 12) Karol Mosz — 20, 13) Henryk Ossowski — 20, 14) Stanisław Dawid — 1, 15) Andrzej Kowalski — 1, 16) Konstanty Rembowski — 25, 17) Kazimierz Grabiński — 4, 18) Wincenty Rozmarynowski — 1, 19) Witold Nowicki — 4, 20) Adam Mieloszyk — 3, 21) Franciszek Kossak—2, 22) Karol Kucztan—1, 23) Teofil Szukała — 20, 24) Franciszek Łytka — 1, 25) Włodzimierz Zarzycki — 20, 26) Ernest Wekwert — 2, 27) Felicja Wagner — 5, 28) Antoni Szymczak — 1, 29) Idzi Krawczyk — 1, 30) Józef Bielarski — 1, 31) Kazimierz Oraczewski — 7, 32) Sabela Mazurek — 4, 33) Wacław Panicz—1, 34) Władysław Skiba—1, 35) Edward Sobczak — 2, 36) Stanisław Nurkiewicz — 2, 37) Zdzisław Rylski — 30, 38) Ludwik Krakowski — 1, 39) Stanisław Kubacki — 2, 40) Władysław Frejusz — 2, 41) Jan Rappard—1, 42) Józef Łebkowski—2, 43) Józef Helman—1, 44) Józef Kasprowicz — 4, 45) Ludwik Domagała—5, 46) Helena Domagała — 4, 47) Janina Sobocińska — 1, 48) Marja Kubacka — 1, 49) Stanisław Domagalski — 20, 50) Józef Burchaciński — 1, 51) Tadeusz Sędzimir — 10, 52) Józef Szmaj — 100, 53) Feliks Burchaciński — 10, 54) Stanisław Szmidel — 20, 55) Gustaw Taczanowski — 40, 56) Ludwik-Stefan Zawadziński — 20, 57) Marjan Liberek — 5, 58) Mieczysław Kadzidłowski — 6, 59) Mieczysław Kiełkiewicz — 1, 60) Stanisław Kłaczyński — 1, 61) Franciszek Biernacki — 1, 62) Józef Szuster — 4, 63) Piotr Szmigielski — 4, 64) Stanisław Ruszkowski — 1, 65) Stanisław Piotrowicz — 2, 66) Karol Polankiewicz — 1, 67) Józef Kasiński — 5, 68) Teodor Kaczmarek — 10, 69) Antoni Ślósarz — 1, 70) Kazimierz Wojciechowski — 4, 71) Marja Kohenówna — 1, 72) Jan Marcinkiewicz — 1, 73) Wacław Kutyłowski — 11, 74) Wincenty Przygodzki — 10, 75) Henryk Grzanowski — 1, 76) Karolina Szmidt — 6, 77) Wanda Szulcowa — 1, 78) Helena Kutyłowska — 1, 79) Wincenty Szudejka — 1, 80) Franciszek Baranowski—1, 81) Jadwiga Wodzyńska—4, 82) Kazimiera Dramińska—10, 83) Jan Merta — 1, 84) Adam Duś — 1, 85) Zofja Wilczyńska — 5, 86) Adolf Jamroziński — 2, 87) Stanisław Nowojewski — 2, 88) Juljan Jamroziński — 10, 89) Aloiza Jakowicka — 4, 90) Józef Kręski — 20, 91) Piotr Koczorowski — 20, 92) Wincenty Kobylański — 2, 93) Ignacy Bąkowski — 20, 94) Aleksander Głąbski—8, 95) Władysław Godecki — 1, 96) Ludwik Wagner — 5, 97) Józef Ciesielski — 2, 98) Władysław Markowski — 20, 99) Franciszek Gark — 10. 100) Halina Ponińska — 4, 101) Wanda Ponińska — 1, 102) Edward Kręski — 20, 103) Ludwik Papina — 2, 104) Andrzej Kramplicz — 2, 105) Franciszek Kalinowski — 5, 106) Wincenty Wiśniewski — 5, 107) Władysław Wiśniewski—5, 108) Bronisława Godlewska—4, 109) Zofja Zawadzińska—20, 110) Jan Fedecki—20, Władysław Fedecki — 10, 112) Aleksander Herman 20, 113) Helena Daszkiewiczowa — 1, 114) Janina Jacuńska—30, 115) Wincenty Gontkiewicz — 10, 116) Jan Pietrzak — 1, 117) Laura Zawadzińska—5, 118) Konstanty Mierzejewski — 10, 119) Franciszek Juraszek — 10, 120) Zofja Parnowska — 4, 121) Kazimierz Parnowski—3, 122) Leonard Stawicki—12, 123) Janina Taczanowska — 6, 124) Henryka Kościelna — 2 i 125) Budowlane Stowarzyszenie w Wieluniu — 60 udziałów. Zarządcami są: 1) Gustaw Taczanowski, zamieszkały w majątku Ruda Star., pow. Wieluńskiego, 2) Stanisław Domagalski, zamieszkały w maj. Opojowice, pow. Wieluńskiego, 3) Karol Mosz w Wieluniu i 4) Ludwik-Stefan Zawadziński w Wieluniu. Na wychodzących od spółki ważniejszych dokumentach, czekach, pokwitowaniach pieniężnych, przekazach i plenipotencjach potrzebne są podpisy trzech członków zarządu pod stemplem firmy. Rachunki i korespondencję bieżącą, oraz odbiór wszelkich posyłek pocztowych—może podpisywać każdy z członków zarządu oddzielnie pod pieczęcią firmy. Firma jest spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, zawiązaną na czas nieograniczony na mocy aktów z d. 7 marca i 22 kwietnia 1922 r. za Nr. Nr. 619 i 943, sporządzonych przed notarjuszem Nagajewskim w Wieluniu.

Obwieszczenia Publiczne 1924 nr 16

Do rejestru handlowego, Działu B, sądu okręgowego w Kaliszu wciągnięto w d. 20 grudnia 1923 r. następujący wpis pod Nr. 82:
"Wieluński Przemysł Drzewny i Budowlany, spółka akcyjna" z siedzibą w Wieluniu. Celem spółki jest prowadzenie handlu drzewem i dokonywanie czynności, przewidzianych w § 2 statutu. Kapitał zakładowy stanowi 200.000.000 mk., z których 170.820.604 mk. wniesiono gotowizną i 29.179.396 mk. pokryto nabyciem ruchomego i nieruchomego majątku Spółki Drzewnej i Budowlanej w Wieluniu. Kapitał spółki akcyjnej „Wieluński Przemysł Drzewny i Budowlany" podzielony został na 20.000 akcji bezimiennych po 10.000 mk. każda akcja. Zarząd stanowią: 1) Karol Mosz z Wielunia, 2) Dr. Stanisław Domagalski z Opojowic, 3) Gustaw Taczanowski z Rudy, 4) Kazimierz Oraczewski z Wielunia i 5) Ludwik Zawadziński z Cukrowni Wieluń. Zastępcy członków: Władysław Góralik i Wanda Szulcowa. Wszelkie zobowiązania, pełnomocnictwa, umowy, akty notarjalne i hipoteczne podpisuje trzech członków zarządu; czeki podpisuje dwóch członków zarządu; wszelką korespondencję pocztową, telegraficzną, pie­niężną, posyłki, jak również odbiór pieniędzy i dokumentów podpisuje jeden członek zarządu. Spółka akcyjna. Statut jej zatwierdzony przez Ministrów Przemysłu i Handlu oraz Skarbu i opublikowany w Nr 103 „Monitora Pol­skiego" z d. 7 maja 1923 r. Akt organizacyjny zeznany przed notarjuszem w Wieluniu, Michałem Nagajewskim, w d. 7 lipca 1923 r., Nr 1280.

Spółkę Drzewną i Budowlaną z ograniczoną odpowiedzialnością w Wie­luniu z Rejestru Handlowego Sądu Okręgowego w Kaliszu z pod Nr 41 wykreśla się.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1924 nr 44

Na zasadnie postanowienia Województwa z dnia 24.9 1924 r. L. Pr. 4096 (2) III wciągnięto do rejestru Stowarzyszeń i Związków Nr. 881 „Towarzystwo Straży Ogniowej Ochotniczej w Rudzie, pow. Wieluńskiego".


Łódzki Dziennik Urzędowy 1925 nr 9

Z. S. P.
Państwowe Stado Ogierów BOGUSŁAWICE.
WYKAZ
stacji kopulacyjnych i dzierżaw w obrębie Województwa Łódzkiego utworzonych przez Zarząd Państwowego Stada Ogierów w Bogusławicach w okresie kopulacyjnym 1925 r.

L. p.
Powiat
Miejscowość
Imię i nazwisko utrzymującego ogiery
Stacja kopulacyjna
Dzierżawa
Nr Ks. Gł.
Nazwa ogierów
Kategoria
40
Wieluński
Ruda
Gustaw Taczanowski
/
201
Caprice
II
Bogusławice, dnia 4 lutego 1925 r. Kierownik Państw. Stada Ogier w Bogusławicach: (—) podpis.
Obwieszczenia Publiczne 1925 nr 17

Sąd okręgowy w Kaliszu, wydział odwoławczy, na zasadzie art. 1775-1 1776-1 U. P. C, zawiadamia nieobecnego w kraju i z miejsca pobytu nie­wiadomego Władysława Pośpiecha, pozwanego w sprawie z powództwa Andrzeja i Marjanny małż. Wachowskich i innych, przeciwko Józefowi i An­toninie małż. Pośpiech i innym, o podział ziemi otrzymanej za serwitut przynależny do osady zapisanej w tab. likw. wsi Ruda, gm. Starzenice pod Nr 17 (Nr A. C. 57/25), że decyzją sądu z d. 20 stycznia 1925 r. dla obrony jego praw i majątku mianowany został kurator w osobie jego matki, Anto­niny Pośpiechowej, zamieszkałej we wsi Ruda, gm. Starzenice, pow. wie­luńskiego.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1925 nr 37

L. RW. 1120 (11) III. Łódź, dn. 28 sierpnia 1925 r.
Okólnik Nr. 108
Do Panów Starostów Województwa Łódzkiego.
W roku bieżącym na terenie Województwa Łódzkiego zarówno w lasach państwowych (Brąszewice p. Sieradzkiego, Rudniki pow. Wieluńskiego) jak i prywatnych (Kraszkowice, Ruda, Wierzchlas, Kuźnica Grabowska pow. Wieluńskiego, Brudzew pow. Kaliskiego, Grodziec pow. Konińskiego i in.) pojawił się jeden z największych wrogów lasów — gąsiennica motyla brudnicy-mniszki (Lymantria monacha L.), który przez objadanie igieł niszczy poszczególne drzewa i często całe drzewostany iglaste.
W razie masowego wystąpienia mniszki następstwa jej żeru mogą być nieobliczalne.
Rzeczą najważniejszą w walce z tym strasznym szkodnikiem jest umiejscowienie jego wystąpienia w zarodku. Dlatego też w razie pojawienia się mniszki w lasach prywatnych winny być natychmiast przedsięwzięte środki zapobiegawcze i zaradcze, tylko bowiem radykalna walka może uchronić od nieprzewidzianych szkód.
Administracja lasów państwowych przystąpiła do energicznej walki z tym najgroźniejszym wrogiem naszych lasów, atoli bez równoczesnego współdziałania właścicieli lasów prywatnych wynik tępienia grasującego szkodnika będzie bardzo mały lub żaden.
W myśl powyższego polecam Panom zwrócić uwagę właścicielom lasów na to co im zagraża, gdy dopuszczą do rozwoju mniszki, oraz wezwać ich, aby przedsięwzięli niezwłocznie badania i w razie stwierdzenia występowania mniszki donosili natychmiast Panom, celem powiadomienia Urz. Wojewódzkiego oraz organów administracji leśnej.
Ewentualną walkę z mniszką należy prowadzić w porozumieniu się z Komisarzami Ochrony Lasów oraz Nadleśniczemi lasów państwowych, którzy wskażą środki zaradcze.
Za Wojewodę: Tułecki Naczelnik Wydziału.

Obwieszczenia Publiczne 1926 nr 59

Notarjusz przy wydziale hipotecznym sądu okręgowego w Kaliszu, Sta­nisław Bzowski, niniejszem obwieszcza, że zostały otwarte postępowania spadkowe po zmarłych:
11. Berku Rozenblumie, współwłaśc. kaucji na sumę 40.000 rb., zabezp. pod Nr. 18 działu IV wyk. hip. dóbr Ruda, star. wieluńskiego,

Termin zamknięcia tych postępowań spadkowych wyznaczony został na d. 27 stycznia 1927 r. w kancelarji notarjusza Stanisława Bzowskiego w Ka­liszu.

Przegląd Leśniczy 1926 marzec

Spis wszystkich lasów prywatnych, komunalnych, kościeln. i fundacyjnych w województwie Śląskiem, Poznańskiem, Pomorskiem i Łódzkiem o powierzchni ponad 50 ha według stanu z 1924 r. Zestawił W. Przybylski.
127. Nazwa majątku leśnego: Ruda, powiat Wieluń. Właściciel: Gustaw Taczanowski. Obszar ha: (serw.) 240, 7.

Obwieszczenia Publiczne 1928 nr 19a

Wpisy do rejestru handlowego.

Do rejestru handlowego, Działu A, sądu okręgowego w Kaliszu wciągnięto następujące firmy pod Nr. Nr.:

dn. 5 grudnia 1927 roku.
8348 „Zygmunt Szczawiński", sklep spożywczy i wyroby masar­skie we wsi Ruda, gm. Starzenice, pow. wieluńskiego. Właśc. Zygmunt Szczawiński, zam. we wsi Ruda.
_________________________________________________________________________________

Echo Łódzkie 1929 wrzesień
_________________________________________________________________________________


Obwieszczenia Publiczne 1930 nr 24a

Wpisy do rejestru handlowego.
Do rejestru handlowego, Działu A, sądu okręgowego w Kaliszu, wciągnięto następujące firmy pod Nr. Nr.:
dnia 16 października 1929 roku
10954. „Ignacy Kanicki", sklep kolonjalno - spożywczy i wyroby tytoniowe w Rudzie, gminy Starzenice, powiatu wieluńskiego. Istnieje od 1929 roku. Właśc. Ignacy Kanicki, zam. w Rudzie.
11006. „Marjan Szpikowski", sklep spożywczy, wyroby masarskie i tytoniowe w Rudzie, gminy Starzenice, powiatu wieluńskiego. Istnieje od 1929 roku. Właśc. Marjan Szpikowski, zam. w Rudzie.

Obwieszczenia Publiczne 1930 nr 31

Sąd powiatowy w Wieluniu, na zasadzie art. 581, 293, 298 i 3091 U. P. C., wzywa niniejszym Józefa Płóciennika, syna Tomasza, oraz Piotra Górnego, obecnie niewiadomych z miejsca pobytu, aby w terminie 4-miesięcznym od dnia wydrukowania niniejszego wezwania, stawili się do te­goż sądu w charakterze pozwanych w sprawie Nr. C. 557/30 z powództwa Józefa Jańskiego o podział osady, położonej we wsi Ruda, gminy Starzenice i pozostałej po zmarłym Tomaszu Płócienniku.
Gdyby wezwani w oznaczonym terminie nie stawili się, podział ma­jątku nastąpi w ich nieobecności.
Do skargi powodowej dołączono: zaświadczenie urzędu gminy Starzenice z dnia 22 stycznia 1930 roku Nr. 292, dwie metryki zejścia To­masza Płóciennika i Wiktorji Gmyrek oraz metrykę urodzenia Józefa Jańskiego i wyciąg z ksiąg ludności.
_________________________________________________________________________________

Echo Łódzkie 1930 grudzień
_________________________________________________________________________________


Łódzki Dziennik Urzędowy 1931 nr 7

OBWIESZCZENIE STAROSTY POWIATOWEGO WIELUŃSKIEGO
z dnia 17 lutego 1931 roku
o kolejności osób obowiązanych do dostarczenia
samochodów i motocykli.
Na podstawie §§ 4 i 8 Rozp. Min. Spr. Wewnętrznych i Min. Spr. Wojsk. z dnia 29. VII. 1930 r., wydanego w porozumieniu z Ministrami Skarbu i Robót Publicznych o obowiązku dostarczenia jako środków przewozowych na rzecz wojska w czasie pokoju samochodów, motocykli i rowerów (Dz. Ust. R. P. Nr. 58, poz. 470), podaję poniżej do powszechnej wiadomości, celem zapewnienia kolejności i równomierności przy powoływaniu do świadczeń listę kolejności osób powiatu wieluńskiego, obowiązanych do dostarczenia samochodów i motocykli w roku 1931.
22. Taczanowski Gustaw, m. zam. i postoju Ruda, 1 samochód osobowy;
W ciągu dwóch tygodni od chwili ogłoszenia listy kolejności w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim osoby zainteresowane mogą wnosić do Starostwa Powiatowego Wieluńskiego uzasadnione reklamacje, w razie uwzględnienia których poprawiona zostanie odpowiednio lista kolejności, co jednak nie wstrzymuje wejścia w życie tejże listy kolejności z dniem ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
Starosta Powiatowy:
(—) Kaczorowski.


Obwieszczenia Publiczne 1931 nr 83

Dyrekcja Główna Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w War­szawie na zasadzie artykułów 218 i 219 Ustawy Towarzystwa za­wiadamia:
I. Okrąg Kaliski.
27. Właścicieli hipotecznych dóbr Ruda, powiatu wieluńskiego, a mianowicie: ogół włościan wsi Ruda.
_________________________________________________________________________________

 Echo Sieradzkie 1931 marzec
_________________________________________________________________________________

_______________________________________________

_________________________________________________________________________________

 Echo Sieradzkie 1931 kwiecień
_________________________________________________________________________________

________________________________________________

_________________________________________________________________________________

 Echo Sieradzkie 1931 czerwiec
_________________________________________________________________________________

_____________________________________________________

_________________________________________________________________________________

 Echo Sieradzkie 1931 lipiec
_________________________________________________________________________________

_________________________________________________________________________________

 Echo Sieradzkie 1931 sierpień
_________________________________________________________________________________


Echo Sieradzkie 1932 15 styczeń

Z RUDY POD WIELUNIEM.
Staraniem Zarządu Oddziału P. W. i W. F. w Rudzie odegrana została w dniu 3 stycznia b. r. sztuka p. t „Zaczarowany młyn". Amatorzy wywiązali się ze swych ról doskonale. Zadowolenie publiczności wyrażały rzęsiste oklaski.
Ogólny zysk z przedstawienia i zabawy wyniósł 86 zł. 54 gr., z których wydatkowano: na afisze, zaproszenia i bloczki 14 zł. 50 gr. — furmanki 2 zł. 60 gr., — charakteryzację 9 zł. 50 gr. na muzykę 20 zł. Czysty zysk w sumię 39 zł. 94 gr. wpłacono do miejscowej Kasy P. W. i W F.
Należy nadmienić, iż ludność tutejsza, rozumie doniosłość przysposobienia wojskowego. Wyrażało się to wymownie w licznym przybyciu na przedstawienie.
S-ny.

Echo Sieradzkie 1932 19 styczeń

WIELKI POŻAR,
pastwą płomieni padło 4 domy, 2 obory i 3 stodoły.
We wsi Ruda pod Wieluniem, wybuchł pożar w zagrodzie Siudmaka. Ogień wkrótce przerzucił się na sąsiednie zabudowania. Zawiadomiona telefonicznie Straż Pożarna w Wieluniu, niezwłocznie przybyła z sikawką motorową. Dzięki energicznej akcji ratowniczej ogień został zlokalizowany.
Pastwą płomieni padły 4 domy mieszkalne, 2 obory, 3 stodoły oraz kilka sztuk inwentarza żywego.
Ponadto spaliło się wiele sprzętów domowych oraz zboża niemłóconego i narzędzi rolniczych.
Poszkodowani zostali: Siudmak, Jędrasik, Płuciennik i Antczak.
Przyczyna pożaru narazie nie została ustaloną.

Echo Sieradzkie 1932 3 marzec

Nr. spr. E. 223 32
OBWIESZCZENIE.
Komornik Sądu Grodzkiego w Wieluniu rewiru I-go Mieczysław Paszkowski, zamieszkały w Wieluniu, na zasadzie 1030 art. ust. sąd. cyw. obwieszcza, że na żądanie Henocha Kamionera w dniu 16 marca 1932 roku od godziny 10 rano w Rudzie, gminy Starzenice u Taczanowskiego będzie sprzedawany z licytacji ruchomy majątek należący do Gustawa Taczanowskiego składający się z samochodu marki "Chevrolet", 16 źrebaków, 2 powozów krytych skórą, 8 jałówek i 2 bryczek i oszacowany do sprzedaży na sumę jedenaście tysięcy pięćdziesiąt (11.050) zł., którego spis i szacunek przejrzany być może na miejscu sprzedaży w dniu licytacji.
Wieluń, dnia 16 lutego 1932 r.

Komornik Mieczysław Paszkowski.

Echo Sieradzkie 1932 27 marzec

Z Olewina.
UROCZYSTY OBCHÓD IM. MARSZ.
PIŁSUDSKIEGO.
Staraniem Związku Strzeleckiego w Olewinie, a w szczególności prezesa oddziału ob. Józefa Wypycha, został zorganizowany obchód imieninowy ku czci Marszałka Piłsudskiego. Uroczystość poprzedził capstrzyk przy udziale ludności wsi i oddz. Z. S. Olewin z orkiestrą. O godzinie 9-ej rano zostało odprawione nabożeństwo w kościele parafjalnym w Rudzie, w którem wzięły udział Z. S Olewin, Ruda, dzieci ze szkół powszechnych z nauczycielstwem, Straż Ogniowi Ochotnicza z Rudy i Masłowic oraz Związek Młodzieży Ludowej „WICI" z Rychłowic.
Wieczorem odegrali przy przepełnionej sali członkowie Oddziału Z. S. Olewin w Wierzchlesie 3-y aktówkę p. t. "Jego kapralska mość'" reżyserowana przez ref. wych. obywatelskiego Wł. Piotrowicza. Amatorzy z zadania wywiązali się bardzo dobrze. Na wyróżnienie zasługuje p. Zygmunt Szczawiński który swoim humorem i piosenkami bawił publiczność w czasie antraktów.

Echo Sieradzkie 1932 3 kwiecień

ZAGADKOWE MORDERSTWO.
W lesie majątku Ruda pod Wieluniem w pobliżu toru kolejowego znalezione zostały zwłoki młodej kobiety lat około 25. Przy bliższych oględzinach okazało się, że kobieta ta stoczyła walkę z zabójcą i padła ofiarą. Świadczą o tem przegryziony palec u ręki i wybite przednie zęby.
Policja wszczęła dochodzenie.

Echo Sieradzkie 1932 11 kwiecień

Nr. spr. E. 320-32.
OBWIESZCZENIE.
Komornik Sądu Grodzkiego w Wieluniu rewiru I-go Mieczysław Paszkowski, zamieszkały w Wieluniu, na zasadzie 1030 art. ust. sąd. cyw. obwieszcza, że na żądanie Banku Gospodarstwa Krajowego Oddział w Łodzi w dniu 20 kwietnia 1932 roku od godziny 10 rano w Rudzie, gm Starzenice u Taczanowskiego będzie sprzedawany z licytacji ruchomy majątek należący do Gustawa Taczanowskiego, składając się z 4 koni i oszacowany do sprzedaży na sumę tysiąc dwieście zł. (1200), którego spis i szacunek przejrzany być może na miejscu sprzedaży w dniu licytacji.
Wieluń, dnia 24 marca 1932 roku.
Komornik Mieczysław Paszkowski.

Echo Sieradzkie 1932 14 kwiecień

Z RUDY POD WIELUNIEM.
W drugi dzień świat Wielkanocnych została odegrana przez tutejszą Straż Ochotniczą Ogniową sztuka Anczyca p. t. "Flisacy". W przedstawieniu brali również udział członkowie miejscowego Związku Strzeleckiego. Po przedstawieniu odbyła się zabawa taneczna obu organizacyj ze współudziałem licznych mieszkańców wioski.
Ogólny zysk z przedstawienia i zabawy wyniósł 41 zł. 90 gr. — z tego wydano na charakteryzację 7 zł., na muzykę 6 zł. na zaproszenia 6 zł. 50 gr. na furmanki oraz drobne wydatki 7 zł. 40 gr. — razem 26 zł. 90 gr. — Czysty zysk w sumie 15 zł. wpłynął do Kasy Straży Pożarnej w Rudzie.
M. Skrętny.

Echo Sieradzkie 1932 23 kwiecień

KARY ZA UPRAWIANE KŁUSOWNICTWA.
Za nielegalne posiadanie broni i uprawianie kłusownictwa Starostwo Wieluńskie skazało w drodze administracyjnej następujące osoby: (...) St. Kulifera mieszk. wsi Delfiny gm. Radoszewice na 100 zł. grzywny i 28 dni aresztu, Józefa Klina mieszk. wsi Mokre gm. Mierzyce na 50 zł. grzywny i 28 dni aresztu, Ig. Adamczyka z Drobnic gm. Radoszewice na 6 tyg. aresztu i Wł. Dziecioszek mieszk. wsi Ruda, gm. Starzenice na 5 tyg. aresztu.

Echo Sieradzkie 1932 3 maj

Z RUDY POD WIELUNIEM.
Staraniem miejscowego Oddz. Związku Strzeleckiego oraz z współudziałem tutejszej Straży Pożarnej urządzono na rzecz Z. S. w Rudzie fantową loterję, przedstawienie i zabawę taneczną.
Odegrano sztukę w 4 aktach P. Kołodzieja p. t. „Macocha".
Uwagę publiczności zwrócił na siebie strzelec J. Kałuża, który występując w roli wdowca Pawła, wywiązał się ze swego zadania nadspodziewanie dobrze.
Za swe trudy młodzi amatorzy nagrodzeni zostali przez widzów serdecznemi oklaskami.
Zestawienie zysków ; strat przedstawia się następująco:
Przychód: 1. Fantowa loterja 60 zł.
2. Przedstawienie 35 zł. 80 gr. 3. Zabawa 6 zł. Razem 101 zł. 80 gr.
Rozchód: 1. Urządzenie fantowej loterji i opłata 10 proc. 1p zł. 50 gr. 2. Światło, bloczki papier, i szkło do lamp 5 zł. 55 gr.
3. Charakteryzacja 10 zł. 4. Furmanki 3 zł. 5. Muzyka 6 zł. 6. Na bezrobocie 1,70 gr. Razem 38 zł. 70 gr.
Czysty zysk w sumie 63 zł. 10 gr. wpłynął do Kasy Oddz. Z. S. w Rudzie. Nawiązując do fantowej loterji organizacja Z. S. czuje się w obowiązku złożenia tą drogą podziękowania obywatelom Wielunia, którzy datkami przyczynili się do zrealizowania imprezy a więc do podtrzymania życia kulturalnego naszej wioski.
M. Skrętny.

Echo Sieradzkie 1932 6 maj

ZAMKNIĘCIE DROGI.
Wydział Powiatowy w Wieluniu podaje do publicznej wiadomości, że droga Ruda-Wierzchlas zostaje zamknięta dla ruchu na czas budowy. Objazd odbywać się będzie starą drogą Wieluń-Wierzchlas.

Echo Sieradzkie 1932 17 lipiec

ZABAWA W LESIE RUDZKIM.
W niedzielę dnia 17 bm. urządzona zostanie w lesie Rudzkim staraniem Rzem. Chrześc. i Ochotn. Str. Pożarnej z Wielunia — Zabawa Taneczna.
Wiele niespodzianek confetti, poczta i tańce, do których przygrywać będą dwie orkiestry — dęta i rżnięta.
Gości na miejsce zabawy dowozić będą autobusy.

Echo Sieradzkie 1932 21 lipiec

WOJOWNICZA KRÓWKA POD KOŁAMI POCIĄGU.
W tych dniach pociąg towarowy zdążający od strony Częstochowy na przejezdzie kolejowym koło cmentarza ewangelickiego rozerwał formalnie na sztuki — krowę, należącą do Białasa Ant. z Rudy.
Krowa ta pasła się spokojnie na pastwisku obok toru kolejowego, lecz na widok nadchodzącego pociągu — widocznie wskutek nadmiernej gorączki — poczuła w sobie ogromną żywotność i ruszyła na przeciw pędzącego pociągu, który zapał jej ostudził.
Jest to nie pierwszy taki wypadek. Należałoby tedy, aby kmiotkowie swe „krewkie" krówki zabezpieczyli od tych niebezpiecznych wybryków wiążąc im na szyjach t. zw. „dzwony", które uniemożliwiają im swawolne harce.

Echo Sieradzkie 1932 10 wrzesień

Profanacja cmentarza kościelnego.
Morderstwo na odpuście pod Wieluniem.
Wieluń, 9. 9 — Wieluń wstrząśnięty [był] w dniu wczorajszym wiadomością o morderstwie popełnionem z zemsty [.....] tuż przy cmentarzu koś[cioła] we wsi Ruda, odległej od Wielunia [o trzy] kilometry. Odpust odbywał się w tej miejscowości okazji święta lokalnego Najświętszej Marji Panny. Tło zabójstwa [ma] następujące podłoże: Dwaj rolnicy w ubiegłą niedzielę w [...] pobili się do krwi. Pobity [...] swego wroga Władysława Zawiei, lat 30, ze wsi Olewin, wziąwszy z sobą siekierę udał się na odpust, gdzie znalazł Zawieję i przed cmentarzem zarąbał go kilkoma uderzeniami, tak, że zalany krwią Zawieja, nie odzyskawszy przytomności zmarł w drodze do szpitala wieluńskiego.
Policja, która niezwłocznie przybyła na miejsce zbrodni aresztowała Kudrasa i osadziła w więzieniu wieluńskiem.

Echo Sieradzkie 1932 12 wrzesień

Dalsze szczegóły popełnionego morderstwa i krwawych bójek w Rudzie pod Wieluniem.
Moderstwo w Rudzie, popełnione przez Fr. Kudrasa, lat 23, zam. we wsi Olewin na osobie Wł. Zawieji lat 30, zam. w Kraszkowicach dokonane zostało z następujących przyczyn:
Na jednej z ostatnio urządzonych zabaw we wsi Wierzchlas gm. Starzenice doszło do zatargu między dwoma rywalami ubiegającymi się o względy urodziwej wieśniaczki, która większemi względami obdarzała Zawieję.
Dotknięty tem Kudras zapałał nienawiścią do swego rywala. Z powstałej na ten temat sprzeczki przyszło do krwawej bójki w której słabszy Kudras został pobity. Pobity Kudras nie dając za wygraną postanowił zemścić się.
Sposobność wkrótce się nadarzyła.
We wsi Ruda oddalonej o 3 klm. od Wielunia w dniu Nar. N. M. P. odbywał się jak co roku duży odpust. Kudras zaopatrzywszy się w siekierę oczekiwał odpowiedniej chwili.
Po skończonym nabożeństwie Zawieja nie przeczuwając nic złego wyszedł ze świątyni, i w chwili gdy znajdował się kilkadziesiąt kroków od kościoła zauważył go Kudras, który też wraz z trzema kompanami; Legenzą J. lat 20, Dura J. lat 24,
i Karczyńskim lat 26 podszedł do niego i wydobywszy siekierę kilku ciosem powalił go na ziemię. Zawieja zmarł w drodze do szpitala.

Echo Sieradzkie 1932 17 wrzesień

DALSZE SZCZEGÓŁY dokonanego morderstwa w Rudzie.
Jak zostaliśmy poinformowani przez Jana Zawieje, brata zabitego Wł. Zawieje z Olewina tło dokonanego morderstwa z zemsty przedstawia się następująco: Rywalem Kudrasa Fr. z Kraszkowic nie był żaden z braci Zawiejów, lecz kuzyn ich Pustkowski Józef cieszący się większemi względami u M. Napierajówny stał się przedmiotem zemsty u Kudrasa.
Wspomniany Kudras Fr. wraz z pięcioma innymi kompanami przybył na odpust już z góry powziętem zamiarem zemsty na Pustkowskim lecz będąc w towarzystwie Zawieji zdążył zbiec w chwili gdy Zawieja usiłując stanąć w jego obronie padł pod ciosami siekiery Kudrasa.

Echo Sieradzkie 1932 30 wrzesień

Nr. spr. E. 908-32
OBWIESZCZENIE.
Komornik Sądu Grodzkiego w Wieluniu rewiru I-go Mieczysław Paszkowski, zamieszkały w Wieluniu, na zasadzie 1030 art. ust. sąd. cyw. obwieszcza, że na żądanie Banku Gosp. Krajow. Odz. w Łodzi w dn. 4 października 1932 r. od godziny 10 rano w Rudzie, gm. Starzenice u Taczanowskiego będzie sprzedawany z licytacji ruchomy majątek należący do Gustawa Taczanowskiego składający się z samochodu i 400 mtr. owsa i oszacowany do sprzedaży na sumę jedenaście tysięcy (11000) zł., którego spis i szacunek przejrzany być może na miejscu sprzedaży w dniu licytacji.
Wieluń, dnia 17 września 1932 r.
Komornik (—) M. Paszkowski.

Echo Sieradzkie 1932 11 październik

ZAOPATRZYŁ SIĘ NA TRZY MIESIĄCE
WIĘZIENIA.
Józef Kucharczyk zam. we wsi Ruda "za opatrzenie" się na zimę w cudze kartofle — skradziono ze stodoły Fr. Choczaja skazany został przez Sąd Grodzki w Wieluniu na 3 mies. więzienia.

Echo Sieradzkie 1932 4 listopad

ZGUBIONO października r. b. portfel zawierający między in. 11 weksli 7 wystawionych po [1]00 zł. każden przez Gustawa Taczanowskiego z Rudy na zlecenie Joska Kamionera z Wielunia 4 z nich płatne 7 stycznia 1933 r. i 3 płatne 12 stycznia 1933 r. Trzy z pośród zgubionych weksli płatnych 7 stycznia żyrowane były przez Joska Kamionera oraz 4 weksle zapłacone już w terminach przez wystawców: Rajmunda Szeląga z Bojanowa na zł. 450. Stanisława Furmana na 123 zł., Jakóba Cabana na 148 zł. i Jana Wójcika na 171 zł. zamieszkałych w Skomlinie oraz kartkę wydaną przez p. Taczanowkiego na odebrane 15 metrów jęczmienia — unieważniam — Josek Kamioner. Wieluń ul. Barycz 10.
Znalazca za oddanie powyższych otrzyma odpowiednią nagrodę.

Rozwój 1932 nr 246 (Prąd)

Krwawa awantura na odpuście
Jeden z uczestników pijackiej libacji padł pod ciosami siekiery przeciwnika
a) W osadzie Ruda powiatu Wieluńskiego onegdaj odbywał się odpust na który przybyły liczne rzerze wieśniaków z okolicy.
Zwyczajem przyjętym u wieśniaków po zakończeniu uroczystości kościelnych zabawiali się oni w miejscowej restauracji.
W czasie takiej libacji wynikła bójka między Janem i Władysławem braćmi Zawieja z jednej strony a Franciszkiem Skudrą i Piotrem Karczyńskim z drugiej strony wszyscy zamieszkali w Rudzie.
Bójka początkowo miała przebieg dość łagodny jednak gdy Skudro widział iż nie da rady przeciwnikom pobiegł po siekierę Karczyński zaś uzbroił się w orczyk i rzucili się na przeciwników zajście przybrało potworne rozmiasy.
Skudro siekierą zadał dwa ciosy Władysławowi Zawieji w głowę i rękę tak że ten padł bez przytomności. Pomagał mu dzielnie Karczyński który rozprawił się z Janem Zawieją jednak mniej krwawo.
Zajście zlikwidował posterunkowy przy były na miejsce na skutek wrzasków.
Skudro zbiegł i ukrył się w lesie.
Rannych zamierzano przewieść do szpitala jednak Władysław Zawieja zmarł w kilka minut a Jana w stanie agonji dowieziono do powiatowego szpitala w Wieluniu.
Wobec takiego obrotu, Karczyńskiego aresztowano oraz wszczęto poszukiwania za zbiegłym Skudrą którego schwytano w lesie.
Obu zbrodniarzy okutych w kajdany przetransportowano do więzienia w Wieluniu.

Echo Sieradzkie 1933 19 styczeń

OBWIESZCZENIE O LICYTACJI
W myśl §§ 83 i 84 rozp. Rady Ministrów z dnia 25.6-32 r. o postępowaniu Władz Skarbowych (Dz. U. R. P. Nr. 62, poz. 380) podaje się do ogólnej wiadomości, że dnia 23 stycznia 1933 r. od godz. 9 rano, celem pokrycia zaległych podatków skarbowych odbędzie się sprzedaż z licytacji majątku ruchomego należącego do:
5) Gustawa Taczanowskiego w maj. RUDA, gm. Starzeń.
Zajęte przedmioty reflektanci mogą oglądać dnia 23 stycznia 1933 r. od godz. 9 do 16-ej we wspomnianych majątkach.
Urząd Skarbowy w Wieluniu.

Echo Sieradzkie 1933 25 marzec

OMAL NIE ZABRALI ŻYCIA.
Przed Sądem Okręgowym na sesji wyjazdowej w Wieluniu stanął w tych dniach Stefan Pośpiech zam. w Rudzie - oskarżony o to że we wrześniu r. ub. w tejże wsi uderzył kamieniem w głowę Jana Nowaka, powodując mu wstrząs mózgu. Uszkodzenie to zagrażało mu chwilowo życiu i zakłóciło funkcje na przeciąg ponad 20 dni.
W sprawie tej pociągnięto również do odpowiedzialności Stefana Borka zam. we wsi Józefina gm. Radoszewice, który w tymże czasie i miejscu brał udział w wyżej opisanym pobiciu Jana Nowaka.
Obaj wyżej wymienieni sprawcy pobicia skazani zostali na pół roku więzienia każdy.

Echo Sieradzkie 1933 1 kwiecień

OBCHÓD IMIENIN MARSZAŁKA JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO W GMINIE STARZENICE.
Dnia 18 m. 33 r. o godz. 19.30 we wszystkich miejscowościach gm. Starzenice, w których znajdują się pododdziały Z. S. L. j. w Rudzie, Olewinie, Wierzchlasie, Siencu i Starzenicach odbył się uroczysty capstrzyk, w którym przy światłach pochodni brały udział wszystkie pododdziały Z. S., [o]ddziały miejscowych Straży Pożarnych i orkiestry. Capstrzykowi przyglądała się licznie zgromadzona ludność.
Dnia 19. III. 33 r. po nabożeństwie w kościele parafialnym w Rudzie wszystkie pododdziały Z. S., miejscowy oddział Straży Pożarnej i szkoły z Rudy i Rychłowic ustawiły się w czworobok na boisku szkolnem gdzie dzieci szkolne wypowiedziały okolicznościowe wiersze odśpiewały kilka pieśni i orkiestra odegrała „Pierwszą Brygadę".
Po przemówieniu wniesiono krzyk na cześć p. Marszałka, a orkiestra odegrała "Jeszcze Polska nie zginęła", poczem prezes Zarządu Gminnego Z S. w obecności d-cy oddz. Z. S. gm. Starzenice i wszystkich członków Zarządu odebrał od strzelców przyrzeczenie.
Po przyrzeczeniu odbyła się defilada w której wzięły udział wszystkie organizacje w. w.
Wieczorem tegoż dnia w sali Straży Pożarnej w Rudzie odbyło się staraniem miejscowego pododdziału Z. S. przedstawienie.
Zaznaczyć należy, że cała uroczystość odbyła się w bardzo podniosłym nastroju i przy udziale licznie zgromadzonej ludności.

Echo Sieradzkie 1933 11 maj

DZIEŃ 3 MAJA W RUDZIE K. WIELUNIA.
Święto narodowe 3-go Maja obchodzone było przez rudzkie społeczeństwo bardzo uroczyście.
O godz. 7-ej rano pobudka i zbiórka pododdziałów Zw. Strz i Straż Poż. oraz dziatwy szkolnej.
Godz. 10-ta uroczyste nabożeństwo odprawione przez ks. prob. Zmysłowskiego.
Po nabożeństwie defilada z przemarszem na boisko szkolne gdzie piękne okolicznościowe przemówienie wygłosił ks. wikary Wodzisławski.
Po przemówieniu odbyły się śpiewy i deklamacje.
Wieczorem o godz. 8.30 odegrana została przez amatorów z Masłowic sztuka ludowa w 3 aktach p. t."Wesele Basi". Wypadła jak na amatorów dobrze.
Po przedstawieniu odbyła się zabawa taneczna, z której czysty zysk przeznaczony został na rzecz Zw. Strz. w Rudzie.

Echo Sieradzkie 1933 11 czerwiec

WIELKA ZABAWA STRZELECKA.
W dniu 11 czerwca 1933 po południu odbędzie się w lesie rudzkim wielka strzelecka zabawa taneczna połączona z loterją fantową i wielu niespodziankami.
W czasie zabawy przygrywać będzie orkiestra strażacka. W razie niepogody zabawa odbędzie się w następną niedzielę t. j. dnia 18-go czerwca.

Echo Sieradzkie 1933 14 czerwiec

ŚMIERTELNA BÓJKA RYWALI...
Rok więzienia za zabójstwo.
Mieszkaniec wsi Kraszkowice gm. Starzenice Franciszek Kudra lat 23 za to, że w dniu 8 września 1932 r. w Rudzie — pod wpływem silnego wzruszenia dokonał zabójstwa Władysława Zawiei — skazany został na 1 rok więzienia.
Tło zajścia o którym swego czasu pisaliśmy przedstawia się następująco; — Na jednej z zabaw wiejskich między dwoma rywalami doszło do bójki o dziewczynę, — która posiała między niemi nienawiść...
Na dorocznym odpuście w Rudzie dwaj nienawidzący się rywale spotkali się ponownie. Wynikła bójka, której rezultatem było to, że jeden z rywali został przez drugiego okropnie poraniony i w drodze do Wielunia zmarł.
Niski wymiar kary motywować można tem, że Kudra był stroną zaczepioną.

Echo Sieradzkie 1933 19 czerwiec

MAJÓWKA W LESIE RUDZKIM.
W dniu 18 (niedziela) odbędzie się w lesie Rudzkim majówka strzelecka. W czasie zabawy przygrywać będzie orkiestra strażacka.


Echo Sieradzkie 1933 7 lipiec

"CO SIĘ ODWLECZE — TO NIE UCIECZE"...
Udana zabawa taneczna Zw. Strz. w lesie Rudzkim.
W dniu 2 lipca w lesie Rudzkim odbyła się odkładana czterokrotnie z powodu niepogód — zabawa taneczna — urządzona staraniem Zw. Strzeleckiego Koła Gm. Starzenice.
Jak to mówią.... niema tego złego — coby na dobre nie wyszło — tak też mogą powiedzieć inicjatorzy zabawy, którzy mimo że mieli moc kłopotu z żywemi fantami oraz prowiantami które musieli przez cztery tygodnie odsprzedawać, zamieniać, kupować karmić i t. d., i t. d. — nie żałują tego trudu gdyż "majówka" udała się nadspodziewanie.
Dopisała młodzież przybyli również poważniejsi wielunianie, którzy nie bacząc na niepewną pogodę gremialnie udali się do lasu.

Całość pod kierownictwem por. Jangnasa ze współudziałem czł. zarządu p. Piotrowicza na czele wypadła beztrosko, wesoło i b. spokojnie za co w pierwszym rzędzie należy się im podziękowanie i uznanie od zabawowiczów, którzy rozweseliwszy się bawili się do późnej nocy.


Echo Sieradzkie 1933 20 lipiec

RZEKOMY OFICER MARYNARKI POLSKIEJ - OSZUSTEM.
Do wsi Ruda, koło Wielunia — przy[był] pewien osobnik ubrany w mundur oficera marynarki polskiej. Zjawienie się takiej niecodziennej figury w spokojnej zazwyczaj i zapadłej [wio]szczynie wywołało sensacje oraz komentarze.
Zawrzało tam jak w ulu, gdy oficer przeszedłszy całą wioskę prawdopodobnie dla sprawdzenia czy niema, gdzie przedstawiciela władzy — oświadczył, że werbuje ochotników do pracy na okrętach handlowych, za wynagrodzeniem od 200 do 300 zł. miesięcznie.
Można sobie wyobrazić co działo się po tem oświadczeniu, każdy chciał lecz nie miał wymaganych przez rzekomego oficera pieniędzy, — które ten żądał w sumie 26 zł. tytułem pokrycia połowy kosztów podróży do Gdyni.
Ten co miał pieniądze szykował sobie kuferek, golił się, gdyż tego wymagał oficer — jednem słowem sposobił się b. uroczyście do tej dalekiej podróży do "Polskiego Morza" o którem tyle słyszał.
Gorzej było z tymi co żądanej gotówki nie posiadali. Biegali po znajomych i krewnych pożyczając, zastawiając rowery, części garderoby, zegarki, a nawet byli tacy co sprzedawali zboże na pniu....— aby tylko jechać.
Nareszcie wybrali się!.. — a było ich coś koło dwudziestu, wszyscy odświętnie ubrani i wygoleni szli na stację kolejową uśmiechnięci i ze śpiewem odprowadzani przez znajomych i krewnych...
Dojechawszy do Częstochowy, zmuszeni byli przesiadać. — to też wszyscy przeszli do poczekali w oczekiwaniu na swój pociąg, który już prosto miał ich zawieźć do Gdyni....
Pan oficer — "chłop ludzki" kupił mi na stacji litr monopolki i pożądną "zagrychę" na pokrzepienie oświadczając, że musi iść do zawiadowcy stacji celem załatwienia sprawy biletowej.
Przed odejściem — zażądał jeszcze od tych co nie wszystko wpłacili — resztę należności oraz przyjął na przechowanie pieniądze — paru takim „marynarzom" — co bali się aby przez drogę nie stracili ew. nie zgubili.
Po paru godzinnem oczekiwaniu, zniecierpliwieni niedośli „marynarze" zaczęli okazywać niepokój co zwróciło uwagę funkc. kolejowych i post. P. P.
Zapytani przez tych — opowiedzieli jak i co jest — otrzymali odpowiedź, która była kubłem zimnej wody wylanej na ich rozognione różnemi projektami głowy. — Zostali oszukani i okradzeni — a tu tak wszystko ładnie się zapowiadało...
Po spisaniu protokółu i i po odpowiedniem wytłumaczeniu im, że padli ofiarami sprytnego oszusta mieli jeszcze tę pociechę, że zwiedzili Jasną Górę i zabytki Częstochowy wracając "pielgrzymką" — pieszo do rodzinnej wioski.
Wejście ich do wioski, było zupełnie rożne od wyjścia, gdyż bez humoru i śpiewu zdróżeni przymusowym marszem ex marynarze — mimo że wracali z miejsca świętego — klęli pomysłowego oszusta, aż uszy więdły.
Powyższy fakt odbił się szerokiem echem w całym powiecie i niechaj będzie przestrogą dla jeszcze bardzo wielu łatwowiernych i naiwnych mieszkańców wiosek.

Za rzekomym oficerem marynarki wszczęto poszukiwania.

Echo Sieradzkie 1933 23 sierpień 

RZEKOMY OFICER MARYNARKI POLSKIEJ PRZED SĄDEM GRODZKIM.
Przed paru tygodniami podaliśmy wiadomość o rzekomym oficerze marynarki polskiej, który po przybyciu do gminy Mierzyce werbował ludzi do pracy na okrętach polskich w Gdyni, obiecując im duże zarobki.
Rzecz oczywista, oszust ten, po zwerbowaniu kilkunastu łatwowiernych i po wyłudzeniu od nich po kilkadziesiąt złotych, tytułem kosztów podróży do Gdyni, pozostawił ich na stacji kol. w Częstochowie i zbiegł.
Powiadomiona policja oszusta wkrótce przytrzymała — ale już bez gotówki.
Rzekomym oficerem okazał się zawodowy oszust Józef Zapart.
W tych dniach Sąd Grodzki w Wieluniu rozpatrując sprawę pomysłowego oszusta, skazał go na 1 rok więzienia.

Echo Sieradzkie 1933 28 sierpień

OSTRZEŻENIE.
Ostrzegamy przed nabyciem i przyjmowaniem weksli z wystawienia Franciszka Markiewicza, syna Antoniego zam. w Wieluniu, a żyrowane przez Franciszka i Antoniego Choczajów zam. w Rudzie, jako podstępnie puszczonych w obieg przez tegoż Markiewicza. Weksle żyrowaliśmy Franciszkowi Markiewiczowi tylko dla Banku Kaliskiego oddział w Wieluniu przy zaciśnięciu długu i prolongacie. Franciszek Markiewicz już dopuścił się przestępstwa oddając weksel prolongacyjny z żyrem naszym p. Rozentalowi w Praszce. P. Franciszek Markiewicz oświadczył, że jest w posiadaniu więcej takich weksli.
(—) Antoni Choczaj
(—) Franciszek Choczaj.

Echo Sieradzkie 1933 30 sierpień

Z DZIAŁALNOŚCI OKRĘG. ZW. STR. POŻ. W WIELUNIU.
Na wniosek i staranie Okr. Zw. Str. Poż. w Wieluniu. Pow. Zakł. Ubez. Wzajemnych w Warszawie, przyznał poszczególnym oddz. och. Str. Poż. pow. wieluńskiego subwencje w postaci narzędzi pożarniczych oraz w gotówce. Beczki żelazne 2-kołowe otrzymały O. S. P. z: — Łagiewnik, Rudnik, Żytniowa, Przedmościa, Ożarowa, Rudy.
Na ogniotrwałe pokrycia remiz przyznano po zł. 300 OSP. z: Dalachowa, Mokrska, Gaszyna, Bobrowy, Popowic.
OSP. Strojec — przyznano 3 pary łączników norm. alum. i prądownice.
OSP. — Ostrówek — przyznano 30 metrów węża tłocznego i 4 metr. ssawnego.
OSP. — Wierzbie, Radostów, Trębaczów i Jelonki — drabinę Szczerbowskiego.
OSP. — Węglewice, Kraszewice i Kurów przyznano po 4 metr. węża ssawnego.
OSP. — Łyskornia przyznano — sikawkę przenośną z kompletem z zwiększonem obecnie uzbrojeniem — za dopłatą zł 500.
(D. c. n.)

Echo Sieradzkie 1933 14 wrzesień

Kilogramowym kamieniem w głowę.
Śmiertelna zasadzka na szczęśliwego narzeczonego.
Sześciu morderców aresztowano.
Wieluń, 13 września.
Tak to już niestety jest obecnie po wsiach, że prawie żadna zabawa nie może odbyć się bez bijatyk, które nie raz kończą się zabójstwem.
Rok temu uczestnicy odpustu w Rudzie byli świadkami ohydnego zabójstwa. W bieżącym roku dzięki energicznym zarządzeniom władz bezpieczeństwa odpust w Rudzie zakończył się spokojnie.
Dzięki zarządzeniom władz bezpieczeństwa doroczny odpust w Gaszynie — odbył się również spokojnie. A po odpuście urządzono zabawę taneczną, na której bawiono się beztrosko i wesoło do północy.
Po skończonej zabawie t. j. około godz. 1-ej w nocy członek Ochot. Str. Poż. w Gaszynie. Pacholik Piotr lat 26 — odprowadzając do domu swą narzeczoną Anielę Witkowską nie przeczuwał, że odprowadza ją po raz ostatni.
Gdy młodzi, których ślub odbyć się miał w najbliższym czasie — szli nie przeczuwając nieszczęścia — padł kamień rzucony zbrodniczą ręką, który ugodził Pacholika w głowę.
Po ciosie zadanym — kamieniem wagi około 1 kg. nieszczęśliwy młodzieniec padł nieprzytomny na ziemię zalewając się krwią.
Wyskoczywszy z ukrycia i nie zważając na krzyk narzeczonej napastnicy — zadali Pacholikowi jeszcze kilka strasznych ciosów nożami, poczem zbiegli.
Na krzyk przerażonej Witkowskiej, wybiegli najbliżsi mieszkańcy, którzy nic już nieszczęśliwemu młodzieńcowi pomóc nie mogli, gdyż wskutek śmiertelnych ran skonał nie odzyskawszy przytomności.
Zawiadomiona o powyższem policja pod energicznem kierownictwem kom. post. w Wieluniu Urbanka — w krótkim czasie, sprawców wykryła znajdując również narzędzia, któremi dokonano zabójstwa.
Ogółem aresztowano 6-ciu sprawców, którzy brali czynny udział w zbrodni. Są to: Olek Fr. lat 21, Janas Piotr lat 22, Żak Karol lat 24, Olek Józef lat 19, Janas Bol. lat 19 i Żak BI. lat 19 — wszyscy mieszkańcy Gaszyna pod Wieluniem.
Wyżej wymienionych — pod silną eskortą przeprowadzono do więzienia w Wieluniu.
Co było powodem bestialskiego morderstwa — narazie nieustalono.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1933 nr 19

ROZPORZĄDZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dnia 16 września 1933 r. L. SA. II. 12/15/33
o podziale obszaru gmin wiejskich powiatu Wieluńskiego na gromady.
Po zasiągnięciu opinij rad gminnych i wydziału powiatowego zgodnie z uchwałą Wydziału Wojewódzkiego z dnia 15 września 1933 r. na podstawie art. 107 ustawy o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorjalnego z dnia 23. III. 1933 r. (Dz. U. R. P. Nr. 35, poz. 294) postanawiam co następuje:
§ 1.
XXIV. Obszar gminy wiejskiej Starzenice dzieli się na gromady:
11. Ruda, obejmującą: folw. Brzeziny, folw. Janinów, wieś Rudę, osadę Rudę, majątek Rudę.
§2.
Wykonanie niniejszego rozporządzenia powierza się Staroście Powiatowemu Wieluńskiemu.
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
(-) Hauke - Nowak
Wojewoda.

Echo Łódzkie 1933 wrzesień

Uwiedziona dziewczyna wypiła
8 buteleczek esencji octowej.
Wieluń, 30 września. (Od wł. kor.)
Na cmentarzu w Rudzie koło Wielunia znaleziono zwłoki młodej dziewczyny, która pozbawiła się życia przez wypicie rekordowej liczby 8 buteleczek esencji octowej.
Przy grobie, na którym leżała denatka znaleziono 8 próżnych buteleczek oraz garnuszek, z którego po przelaniu zawartości buteleczek — denatka wypiła truciznę.
Zawiadomiona o powyższem policja ustaliła, że samobójczynią jest 19-letnia Walerja Lach zam. w Pątnowie gm. Kamionka.
Powód samobójstwa bliżej narazie nieznany — prawdopodobnie zawód miłosny na co wskazywał odmienny stan nieszczęśliwej.

Echo Sieradzkie 1933 27 październik 

KROWA POD KOŁAMI SAMOCHODU.
W tych dniach lekkie auto osobowe prowadzone w ostrem tempie — na szosie około wsi Ruda — potrąciło krowę rozbijając jej łeb wskutek czego musiano ją dobić. Auto, które nie uległo widocznie poważniejszemu uszkodzeniu odjechało nierozpoznane.

Poszkodowany właściciel krowy p. [...]oczaj z Rudy zameldował o powyższem policji, która prowadzi dochodzenie.

Echo Sieradzkie i Zduńskowolskie 1934 4 luty

ZABAWA KARNAWAŁOWA W RUDZIE.
W niedzielę dn. 4-go lutego w sali Str. Poż. w Rudzie — odbędzie się .....* staraniem Zw. Strzel. i miejscowego Koła B. B. W. R. Zabawa Taneczna na którą uprzejmie zapraszają Zarzą....* wymienionych organizacyj. Wejście za okazaniem zaproszeń. Początek o godz 6-ej wiecz.

*nieczytelne, przypis autora bloga

Echo Sieradzkie i Zduńskowolskie 1934 13 luty

Z RUDY.
Z ŻYCIA ZW. STRZELECKIEGO.
W dniu 4 lutego staraniem Zarządów Zw. Strzel. i Koła B. B. W. R. odbyła się w Rudzie zabawa taneczna, która przy dźwiękach doborowej orkiestry w pięknie udekorowanej sali przeciągnęła się do białego rana.
Zabawę zaszczycił swą obecnością honorowy prezes Z. S. na gm. Starzenice p. Wł. Łubieński, który też z właściwą sobie werwą i humorem prowadził pięknie i urozmaicenie — tańce oraz wielu zaproszonych gości z miasta i okolicy.
Za piękną i niezapomnianą zabawę w pierwszym rzędzie należy się podziękowanie organizatorom tejże w osobach pp.: por. Jangasa kom. Z. S., por. Róza i naucz. Wł. Piotrowicza, którzy znani są na terenie gm. Starzenice jako niezastąpieni organizatorzy społeczni a szczególnie w Rudzie gdzie moc kładą trudów poświęceń i pracy.
Praca ta jest widoczną nietylko w zabawach, gdyż od czasu jak por. Jangas ujął w swe energiczne ręce kierownictwo — Oddz. Z. S. w Rudzie zyskał bardzo wiele, nie tylko we wzroście członków lecz — otrzymaniu świetlicy, zorganizowaniu kółka dramatycznego, założeniu bibljoteczki kupieniu radjo odbiornika a co jest najważniejszem w Oddz. Z. S. — zyskali prawie że wszyscy mundury.
Prace por. Jangasa który w stopniowo tak krótkim czasie wniósł tyle życia do śpiącej dotychczas organizacji Z. S. w Rudzie —godne są naśladownictwa i największego uznania.
Z. S.

Echo Sieradzkie i Zduńskowolskie 1934 25 marzec

OBWIESZCZENIE O LICYTACJI.
Na zasadzie par. 83 i 84 Rozp. Rad. Min. z dnia 25. 6. 33 r. o postępowaniu egzekucyjnem Władz Skarbowych (Dz. U. R. P. Nr. 62 poz. ....*) podaje do ogólnej wiadomości, że w dn. 29 marca 1931 r. w godz. od 9 do 18 celem uregulowania zaległości podatkowych na rzecz Urzędu Skarbowego i innych wierzycieli — sprzedawany będzie w drodze publicznej licytacji majątek ruchomy składający się z inwentarza i ruchomości domowych u p. Taczanowskiego Gustawa w m. Ruda gm. Starzenice. — U p. Taczanowskiego Stan. w Ostrówku — Rudlice inwentarz i 2 samochody. — U. p. Fiszera Tadeusza w m. Wielgie gm. Skrzynno  inw. żywy.
Zajęte przedmioty reflektanci mogą oglądać w dniu licytacji u wymienionych dłużników.
Urząd Skarbowy w Wieluniu.

*nieczytelne, przypis autora bloga


Echo Sieradzkie i Zduńskowolskie 1934 6 kwiecień

KRWAWY „DYNGUS" W PĄTNOWIE.
W czasie zabawy tanecznej urządzonej w „dyngus" w Pątnowie wynikła krwawa bójka, której skutki okazały się bardzo smutne dla Bolesława Presia lat 20 z Pątnowa i Spychoły Władysława lat 21 z Rudy.
Obu ciężko pokiereszowanych i nieprzytomnych przewieziono do szpitala W. W. Św w Wieluniu, gdzie stwierdzono, że jeden z nich Spychoła prócz pobicia otrzymał niebezpieczny postrzał twarzy z fuzji i że grozi mu utrata oka. Drugi zaś Preś otrzymał trzy niebezpieczne uderzenia w głowę zadane prawdopodobnie t. zw. „sprężynówką".


Echo Sieradzkie i Zduńskowolskie 1934 20 maj

ZAWIADOMIENIE.
Spowodu niszczenia kultów leśnych i częstych pożarów, spacery w lesie dom. Ruda, bez zezwolenia są wzbronione.
Winnych będzie się pociągać do odpowiedzialności sądowej.

Zarząd lasu maj. Ruda.


Echo Sieradzkie i Zduńskowolskie 1934 3 czerwiec

OTWARCIE I POŚWIĘCENIE BOISKA I STRZELNICY W OLEWINIE.
Staraniem Zarządu Gminnego Zw. Strzeleckiego gm. Starzenice odbędzie się w niedzielę dnia 3 czerwca r. b. Gminne Święto Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego.
Program święta przedstawia się następująco:
Dnia 2 czerwca o godzinie 20ej we wszystkich miejscowościach gm. Starzenice, gdzie znajdują się oddziały Związku Strzeleckiego odbędzie się uroczysty capstrzyk.
Dnia 3 czerwca o godzinie 10-ej zbiórka organizacyj na boisku szkolnem w Rudzie.
Godz 10.30 — Raport i przegląd od działów.
Godz. 11.00 — Nabożeństwo w kościele parafjalnym w Rudzie.
Godz. 12.20 — Odmarsz organizacyj do Olewina.
Godz. 13.15 — Zbiórka organizacyj w Olewinie.
Godz. 14.00 — Poświęcenie boiska i strzelnicy.
Godz. 14.30 — Podniesienie flagi.
Godz. 14.45 — Zawody sportowe:
a) strzelanie w odznakę sportową.
b) skok wzwyż i wdal
c) rzut granatem,
d) biegi 100 metrów.

Godz 19.00 — Zakończenie zawodów i rozdanie nagród.
Godz. 20.00 — Wieczór towarzyski.
W czasie wieczoru przygrywać będzie doborowa orkiestra.

Echo Sieradzkie i Zduńskowolskie 1934 9 czerwiec

ŚWIĘTO P. W. I W. F. W GM. STARZENICE W OLEWINIE.
W dniu 3 czerwca 1934 roku Oddział Związku Strzeleckiego gm. Starzenice obchodził swoje Święto Przysposobienia Wojskowego. —
Uroczystość rozpoczęła się w przed dzień święta 2-go czerwca, capstrzykiem, we wszystkich pododdziałach ZS na terenie gm. Starzenice: w Rudzie, w Olewinie, w Wierzchlesie i Starzenicach.
W dniu 3-go czerwca odegrany hejnał zgromadził wszystkie pododdziały Z. S. wraz z organizacjami społecznemi na boisku w Rudzie, gdzie przy dźwiękach orkiestry odebrał raport delegat Zarządu Powiatowego w osobie p. Nowaka.
Następnie całość pochodem ruszyła do miejscowego kościoła na nabożeństwo.
Po nabożeństwie wszystkie organizacje ruszyły do Olewina, gdzie ustawiły się frontem do boiska szkolnego. — Widok boiska był imponujący: wokół przybrane zielenią i z triumfalną bramą, na której powiewał cały rząd chorągiewek o barwach narodowych.
Na boisku wzorowo urządzona skocznia, plac do biegów, a w pięknej perspektywie widnieje również pięknie przystrojona „Strzelnica".
Wszystkie organizacje w wielkiem skupieniu oczekują na przybycie przedstawicieli powiatu. Za chwilę trąbka daje znać, podjeżdża auto, z którego wysiada Powiatowy Komendant P. W. i W. F. - p. Ogrodnik i Oddziały prezentują broń, orkiestra gra i następuje odebranie raportu i przywitanie oddziałów.
Skolei do zebranych przemówił wice prezes Oddziału Z. S. ob. Walenty Zadworny — kierownik szkoły w Wierzchlesie. — Powitał przybyłych przedstawicieli.
W pięknych słowach wskazał, że Oddział Z. S. na terenie gm. Starzenice dokonał wielkiego dzieła, oddając z dniem dzisiejszym do użytku "Strzelnicę" wzorowo urządzoną. — wyraził, że strzelnica ta spełni swoje zadanie, dostarczając krajowi dzielnych żołnierzy. — Strzelectwo bowiem ma stać się sportem narodowym — szczególnie w dzisiejszych czasach, w których państwa ościenne przyśpieszyły tempo zbrojeń. —
Przemówienie zostało zakończone okrzykiem: "Niech żyje Rzeczpospolita Polska. Prof. Dr. Ignacy Mościcki i Marszałek J. Piłsudski".
Skolei przemówił również delegat powiatu Z. S. obywatel Nowak Józef; dziękująZ. S. za wielkie dzieło.
Następnie Powiatowy Komendant ob. Ogrodnik dokonał otwarcia boiska i strzelnicy, przecinając wstęgę o barwach narodowo - strzeleckich.
Ksiądz wikariusz z Rudy dokonał poświęcenia, po której to ceremonji nastąpiło podniesienie flagi przy dźwiękach. Pierwszej Brygady i prezentowaniu broni.
Następnie zaproszeni goście przejrzeli strzelnicę, nie mając słów do wyrażenia uznania dla inicjatorów tak pięknego dzieła.
Wyczerpując program uroczystości, ob. Jangas, komendant Oddziału Z. S.
gm. Starzenice przeprowadził zawody sportowe i strzelanie o odznakę sportową. Trzeba zaznaczyć, że przed przystąpieniem do zawodów, zostały oddane strzały honorowe.
Niestrudzona w pracy społecznej ob. Jangasowi Stanisławowi, komendantowi Oddziału za jego piękną inicjatywę i dokonane dzisiejsze dzieło, należy się od społeczeństwa miejscowego uznanie.
On to bowiem z zaparciem siebie, zagrzewa młodzież strzelecką do czynów obywatelskich, jako oficer rezerwy na posterunku komendanta, mimo przeszkód, ze strony pewnej grupy ludzi, trwa wytrwale i swoje obowiązki pełni nad podziw. —
I ze swej pracy dumny może być dziś, bo praca ta jego i przy poparciu prezesa ob. Piotrowicza i ob. W. Zadwornego przyniosło to wspaniałe nad podziw dzieło. Na apel ob. prezesa Piotrowicza, który cieszy się na tut. terenie wielkim autorytetem społeczeństwa pospieszyło z datkami pieniężnemi lub dostarczając pracę ręczną. — Lecz z przykrością trzeba stwierdzić, że jest pewna grupa ludzi na tut. terenie i to ludzi zajmujących wysokie stanowiska, która odmówiła wszelkiego poparcia. Im bardziej jest to przykry wypadek, że jednostki te roszczą sobie prawo do zajmowania naczelnych miejsc, jak życiu społecznem tak w życiu samorządowem. — Ale tut. Związek Strzelecki żywi niezłomną nadzieję, że to dzisiejsze dzieło pobudzi ich uczucia obywatelskie na zmianę swojego stosunku, co z wielką radością organizacja powita. Ze swej strony zapraszamy do wspólnej pracy dla dobra państwa polskiego.


Uczestnik.

Echo Sieradzkie i Zduńskowolskie 1934 26 czerwiec

ZAKOŃCZENIE ZAWODÓW Z. S W GM. STARZENICE W OLEWINIE
W dniu 10 czerwca b. r. pod kierunkiem D-cy komp. pp. rez. Jangasa zostały zakończone na nowem boisku w Olewinie zawody między pododdziałami Z. S. gm.— Starzenice: Olewin, Ruda, Wierzchlas i Starzenice.
Zawody te zaszczycił swoją obecnością prezes Z. S. na powiat wieluński starosta mgr. Niżankowski w asyście inspektora Straży Granicznej Łubieńskiego i Komisarza Gizińskiego.
Nagrodę wędrowną na rok 1933-34 zdobył pododdział Z. S. Starzenice.
W zawodach indywidualnych w pięcioboju pierwsze miejsca zdobyli: w strzelaniu mł. junak Fuchs Stanisław z pododdziału Wierzchlas uzyskując 19 pkt.
w rzucie granatem: starszy junak Nowak Antoni pododdział Z. S. Ruda uzyskując 100. 5 mtr.
W skoku wzwyż: st. junak Górny Józef z Rudy, uzyskując 1.40 mtr.
w skoku wdal: St. junak Kucharczyk Władysław z Olewina, uzyskując 5.20 mtr.
w biegu 100 mtr. St. junak Ciach Jan ze Starzenic, uzyskując 13.6 sek.
Po zakończeniu zawodów zostały rozdane dyplomy, żetony i nagrody w postaci ubioru sportowego. Po zawodach komendant komp. Z. S ob. Jangas ppr. rez. przeprowadził próby P. O. S. i O. S ; oznaki te otrzyma 75 proc. startujących.
Obserwator.

Łowiec Polski 1935 nr 6

W dn. 19 stycznia r. b. na terenie maj. Ruda, pow. wieluńskiego wydarzył się następujący wypadek, który wykazuje, jak niesłychanie zuchwali i bezczelni są miejscowi kłusownicy.
Straż leśna skonstatowała, że na polach i w lesie maj. Ruda od dłuższego już czasu grasują kłusownicy z sąsiedniej wsi Wierzchlas, lecz pomimo usilnych starań nie zdołano ich wykryć. Wreszcie w dn. 19 stycznia r. b. strażnik łowiecki razem z dwoma pasterunkowymi policji państwowej Antonim Koźmą i Ignacym Nawrotem postanowili urządzić zasadzkę w lesie i o godz. 11-ej wieczorem zobaczyli zbliżających się 5 kłusowników, którzy, korzystając ze śniegu i księżycowej nocy, udali się do lasu na polowanie, inni zaś rozstawili się na polu, jako naganka. Gdy kłusownicy znaleźli się już w lesie, posterunkowi wyszli z zasadzki i zażądali oddania broni, ci jednak nietylko że nie usłuchali wezwania, ale poczęli strzelać, raniąc obydwóch posterunkowych, sami zaś zbiegli.
Rannych odwieziono do szpitala i jednocześnie zawiadomiono o wypadku Komendę Policji Państwowej. Zarządzono natychmiast obławę i rewizję we wsi, rezultatem której było zatrzymanie 10 osób, u których znaleziono dużą ilość amunicji.
Sprawców napaści na posterunkowych dotychczas nie wykryto, lecz należy się spodziewać, że policja, prowadząc energiczne śledztwo, zdoła wreszcie ich ujawnić i poniosą oni odpowiednio surową karę.
Stan zdrowia jednego z posterunkowych jest zupełnie dobry, drugi natomiast stracił jedno oko i stan jego zdrowia jest poważny.

_________________________________________________________________________________

 Orędownik 1935 nr. 18
_________________________________________________________________________________

_________________________________________________________________________________

Echo Łódzkie 1935 styczeń
_________________________________________________________________________________

_____________________________________________________________

_________________________________________________________________________________

Echo Łódzkie 1935 kwiecień
_________________________________________________________________________________



Obwieszczenia Publiczne 1936 nr 19

Sąd okręgowy w Kaliszu, na mocy art. 1777-6 U. P. C., obwieszcza, iż na skutek postanowienia sądu z dnia 12 października 1935 r., zostało wdrożone postępowanie o uznanie za zmarłego Jakóba Jańskiego, syna Józefa i Teofili ze Stempniów, urodzonego dn. 8 lipca 1878 r., w Rudzie, gminy Starzenice, pow. wieluńskiego, wobec czego sąd wzywa go, aby w terminie 6-miesięcznym od dnia wydrukowania niniejszego zgłosił się do sądu, gdyż w przeciwnym razie, po upływie tego terminu zostanie przez sąd uznany za zmarłego; wzywa się wszystkich, którzyby wiedzieli o życiu lub śmierci Jakóba Jańskiego, aby o znanych sobie faktach za­wiadomili sąd okręgowy w Kaliszu w powyższym terminie; nadto sąd nadmienia, że Jakób Jański był stałym mieszkańcem wsi Ruda, gm. Starzenice, pow. wieluńskiego. Nr. sprawy Co. 398/35.

Echo Łódzkie 1936 listopad
_________________________________________________________________________________

_________________________________________________________________________________

 Orędownik 1937 nr. 56
_________________________________________________________________________________

_________________________________________________________________________________

Echo Łódzkie 1938 styczeń
_________________________________________________________________________________

_________________________________________________________________________________

Echo Łódzkie 1938 kwiecień
_________________________________________________________________________________

_________________________________________________________________________________

Echo Łódzkie 1938 sierpień
_________________________________________________________________________________


Echo Łódzkie 1938 październik

Pijany kolejarz znalazł śmierć
pod kołami pociągu
WIELUŃ, 7. 10. — Na torze kolejowym obok wsi Ruda, koło Wielunia, przypadkowi przechodnie znaleźli okropnie zmasakrowane zwłoki mężczyzny.
Przeprowadzone natychmiast dochodzenie przez wieluński Wydział śledczy ustaliło, że zabitym jest funkcjonariusz P.K.P., zaporowy na jednym z przejazdów koło wsi Ruda, Jan Garncarski, mieszkaniec wsi Pątnów.
W toku dalszego dochodzenia ustalono, że dnia krytycznego Garncarski przybył do służby na posterunek Nr 15 w stanie podpitym, wobec czego otrzymał polecenie, by udał się do domu, a służbę za niego objął ktoś inny.
Rozdrażniony tym G., zamiast wypełnić polecenie, poszedł do restauracji w Rudzie, gdzie raczył się obficie alkoholem do g. 24, po czym udał się w kierunku swego domu, idąc torem, na którym też spotkała go straszna śmierć.
Zwłoki niesumiennego kolejarza, którego zgubą stał się alkohol, po oględzinach sądowo - lekarskich, wydano rodzinie.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1939 nr 7

OGŁOSZENIE STAROSTWA POWIATOWEGO WIELUŃSKIEGO
z dnia 24 marca 1939 r. Nr. RR. I. 1/35/36
o wdrożeniu postępowania scaleniowego we wsi Ruda.
Na podstawie art. 18 ustawy z dnia 31 lipca 1923 r. o scalaniu gruntów (Dz. U. R. P. z r. 1927 Nr. 92, poz. 833) w brzmieniu ustalonym rozporządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 11 lipca 1932 r. (Dz. U. R. P. Nr. 67, poz. 622) oraz art. 14 rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 27 października 1933 r. (Dz. U. R. P. Nr. 85, poz. 635), podaje do publicznej wiadomości, że w dniu 16 lipca 1938 r. zostało utrzymane w mocy orzeczenie Starosty Powiatowego Wieluńskiego z dnia 19 września 1936 r., dotyczące wdrożenia postępowania scaleniowego i ustalenia obszaru scalenia, na gruntach wsi Ruda, powiatu wieluńskiego.
Za Starostę:
(—) Mgr. R. Bojarski
Komisarz Ziemski.

Dziennik Łódzki 1949 nr 6


Skarb z XI wieku znaleziony w powiecie wieluńskim

(Szczegóły w artykule na str. 2 "Panoramy")

Dziennik Łódzki 1949 nr 6 panorama

O CZYM WARTO WIEDZIEĆ
Srebrny skarb z XI w.
znaleziono w Rudzie
W miejscowości Ruda w pow. wieluńskim, na podwórzu majątku państwowego odkryto przypadkowo skarb przy kopcowaniu ziemniaków. Skarb ten znajdował się w głębokości 30 cm pod powierzchnią w obrębie dawniejszego okólnika dla źrebaków. Składał się z ok. 7 kg. srebra, złożonego w dużym naczyniu glinianym. Znakomitą większość tego srebra stanowiły duże i małe placki topionego i wylanego na piasek metalu Placki te w wielu wypadkach były pocięte wzdłuż, a także i w poprzek. Nikła część skarbu składała się z połamanych ozdób srebrnych, mianowicie z cząstek wisiorków blaszanych, zdobionych filigranulacją (kuleczkami i niteczkami srebrnymi, przylutowanymi misternie do blachy i tworzącymi wzory geometryczne).
Wśród masy lanego srebra znalazły się także monetki srebrne, z których kilka okazów jest całych, reszta zachowana w ułamkach. Kilka sztuk to denarki biskupie, tzw. krzyżówki z podwyższonymi brzegami, jeden zaś wyraźniejszy okaz zidentyfikować można jako monetę Stefana I króla Węgier (panował od r. 997 do r. 1038). Wspomniane wyżej ozdoby mają typowo zachodnio - słowiański charakter, monety zaś są częściowo obce, w pewnej zaś części zapewne też krajowe. Naczynie, w którym skarb znaleziono, ma kształt właściwy kulturze prapolskiej. Jest ono całkowicie toczone na kole garncarskim.
Skarb z Rudy ma i dziś jeszcze dość znaczną wartość pieniężną, nie mówiąc już o jego wielkiej wartości naukowej. W XI w., kiedy wartość srebra była nieporównanie wyższa niżli obecnie, był to wielki majątek.
Znalezisko pochodzi z czasu, kiedy w Polsce handel miał na ogół charakter wymienny, a miernikiem wartości był raczej sam metal szlachetny. Wobec niewielkiej ilości złota, będącego wtedy u nas w obiegu, srebro było właśnie tym miernikiem. Srebro, obojętnie w jakiej postaci: stopów, złomu (z połamanych ozdób) czy też monet, ważono, a w razie potrzeby ujęcia czy dodania czegoś do pełnej wagi, łamano lub cięto. Ślady tego postępowania widać wyraźnie na srebrze znalezionym w skarbie z Rudy.
Sądząc po monetach, można przypuszczać, że zakopano go najwcześniej w r. 1038 (tzn. przy końcu panowania Stefana I węgierskiego).
Jest rzeczą uderzającą, że dwa inne skarby monet, znalezione ostatnimi czasy w Łasku i w okolicy Piotrkowa pochodzą mniej więcej z tego samego czasu. Wydaje się, że przyczyna, która zmusiła dawnych ich właścicieli do zakopywania swego mienia, była jedna. Lata 1034—1039 były wówczas w Polsce latami zamętu wewnętrznego, reakcji pogańskiej i upadku władzy, a nadto kraj nasz został wtedy dotknięty łupieżczym najazdem ks. Brzetysława czeskiego. Wtedy to widocznie w różnych miejscach zakopywano skarby.
Sama Ruda, skąd opisywany skarb pochodzi, była niegdyś siedzibą kasztelanii. Z grodu, w którym mieściła się, pozostało do dziś grodzisko. Gród w Rudzie był naczelnym w Ziemi Wieluńskiej. Dawne jego znaczenie podkreśla kościół tutejszy, sięgający początkami swymi okresu wczesnodziejowego, o czym świadczą niektóre jego części w stylu romańskim.
Skarb z Rudy, mający wyjątkowe znaczenie dla nauki dzięki niespotykanej ilości topionego srebra (jak i wspomniane dwa inne w Łasku i z okolic Piotrkowa) wzbogacił zbiory Gabinetu Numizmatycznego przy Miejskim Muzeum Prehistorycznym w Łodzi (Plac Wolności 14, telefon 139-13). Będzie on niebawem wystawiony, podobnie jak owe dwa inne skarby.
To, że skarb ten nie przepadł dla nauki i dostał się do zbioru naukowego, gdzie jest dostępny zarówno szerokiej publiczności jak i uczonym specjalistom, mamy do zawdzięczenia interwencji Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Wieluniu i Woj. Urzędu Bezp. Publ. w Łodzi.
Prof. dr. K. Jażdżewski

Dziennik Łódzki 1950 nr 288

Zobowiązania robotników PGR woj. łódzkiego
Załoga PGR Walewice pow. łowickiego zakończyła na dwa dni przed terminem pracę przy wykopkach buraków pastewnych i marchwi oraz zorganizowała wzorowe przedszkole. W zakresie higieny i bezpieczeństwa pracy robotnicy przyśpieszyli o 2 tygodnie remont i budowę nowych studzien na terenie gospodarstwa. Wykonaniem podjętych przez siebie zobowiązań załoga PGR Walewice przysporzyła państwu 115 tys. zł oszczędności.
Pamiętamy — stwierdzają w swej rezolucji robotnicy z Walewic — że Rewolucja Październikowa dała Polsce niepodległość, ze niezwyciężona Armia Radziecka wyzwoliła nas z pęt hitlerowskiej niewoli i że dzięki bratniej pomocy Związku Radzieckiego — Polska wstępuje na drogę wiodącą do socjalizmu".
Realizując swe zobowiązania, zespół ogrodniczy PGR Pabianice podniósł o 30 proc. jakość hodowanych kwiatów co zwiększyło dochodowość gospodarstwa o 600 tys. zł.
Robotnicy PGR Ruda, pow. wieluńskiego wyremontowali sposobem gospodarczym budynki mieszkalne i inwentarskie, uzyskując w ten sposób przeszło 300 tys. zł oszczędności.


Dziennik Łódzki 1951 nr 136

300.000 kart w pierwszym dniu
W wielu miejscowościach woj. łódzkiego już przed południem wszyscy mieszkańcy złożyli karty plebiscytowe
(Telefonem od korespondentów „Dziennika")
WIELUŃ
W przeddzień Plebiscytu Pokoju odbył się w Wieluniu capstrzyk, w którym wzięto udział ponad 4 tys. ludzi.
O godz. 7 rano składanie kart plebiscytowych zakończyli pracownicy spółdzielni pracy stolarzy, o godz. 3 zatrudnieni w budowlanym przedsiębiorstwie powiatowym. O godz. 13 personel i chorzy szpitala powiatowego, a o godz. 13.30 złożenie kart plebiscytowych przez całą załogę zameldowała wieluńska cukrownia.
W godzinach rannych podpisane karty plebiscytowe złożyli: wszyscy mieszkańcy gromad Nowy Świat gm. Staszewice i Radostów gm. Czastary oraz robotnicy i pracownicy PGR-ów Czarnożyły, Kopydłów, Ruda i Strojec.


Dziennik Łódzki 1952 nr 52

Na zebraniu
w Rudzie
W dniu 24 lutego br. odbyło się we wsi Ruda gm. Starzenice pow. Wieluń gromadzkie zebranie poświęcone omówieniu rozwoju hodowli trzody chlewnej oraz dostawie i kontraktacji żywca. Chłopi zaznaczyli, że zwiększą hodowlę trzody chlewnej i jej kontraktację w br. bowiem doceniają konieczność dostawy mięsa i tłuszczu w miastach.

Jesteśmy wdzięczni władzy ludowej — oświadczył ob. Władysław Nowak—za otrzymane światło elektryczne, którego za czasów władzy sanacyjnej nigdyby gromada nie otrzymała. To światło jest owocem pracy rąk braci robotników. Nie poskąpimy dla nich i my pracy naszych rąk.

Dziennik Łódzki 1967 nr 153

W Rudzie, pow. Wieluń spłonął budynek mieszkalny, należący do Stanisława Majchrowskiego. Przyczyna pożaru — iskry z komina. Straty wynoszą 40 tys. złotych.

Dziennik Łódzki 1969 nr 252

W Rudzie, pow. Wieluń z nie ustalonych przyczyn spaliła się stodoła należąca do Stanisława Signeta. Straty wynoszą 15 tys. zł.

Dziennik Łódzki 1970 nr 109

Wstrząsający wypadek
w pow. wieluńskim
We wsi Ruda w pow. wieluńskim doszło wczoraj do tragicznego w skutkach wypadku, którego ofiarami są trzy osoby, w tym dwoje nieletnich dzieci.
Samochód „Star" z PKS Legnica, którego kierowcą był Jerzy Bolech, holowany był na twardym holu, zamocowanym przy pomocy łańcucha. W pewnym momencie samochód zjechał na pobocze drogi i urwał się. Samochód ten będąc bez hamulców, toczył się z górki i najechał na 22-letnią Marię Janczak, która prowadziła 13-miesięczną Beatę Tkaczyk i 4-letnią Elżbietę Grajek. M. Janczak doznała bardzo ciężkich obrażeń ciała. Beata Tkaczyk w niemal beznadziejnym stanie przewieziona została do szpitala, zaś Elżbieta Grajek zmarła wkrótce po wypadku.
Jak ustaliło wstępne dochodzenie, winę za wypadek ponoszą kierowcy obu samochodów, którzy w niewłaściwy sposób zamocowali hol. (z)

Dziennik Łódzki 1973 nr 139

Kronika wypadków
W miejscowości Ruda pow. Wieluń wypadek spowodował kierowca motocykla
FF 3858 Edward G., który wskutek nieostrożnego wyprzedzania najechał na jadącą na rowerze Lucynę K. Motocyklista, jadąca z nim jego żona oraz Lucyna K. doznali obrażeń ciała, wymagających umieszczenia ich w szpitalu.

Dziennik Łódzki 1974 nr 277

Godz, 5.30 Ruda pow. Wieluń. Nieostrożnie jechał w terenie zabudowanym kierowca „Stara" Ryszard B. i wjechał do przydrożnego rowu. Pasażer samochodu Ryszard S. z obrażeniami ciała przewieziony został
do szpitala w Wieluniu.
_________________________________________________________________________________

  Na Sieradzkich Szlakach 1996/1
_________________________________________________________________________________




  

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza