-->

sobota, 20 kwietnia 2013

Lisowice

Rosin:
LISOWICE-(a. 1342, 1357 Lyssovicy, Lisschowicze) 12 km na W od Pajęczna. 1. 1357 ziemia wiel. (Wp 1354); 1520 par. Działoszyn (Ł 1, 533).2. 1511 bory na 1/2 mili po obu stronach Warty odgraniczały L. od Raciszyna, Szyszkowa i Parzymiechów, barcie były opust. lub zajęte przez sąsiadów (VG 376).3. 1511 – 9 ł. kmiec., z tego 5 os., opustoszałe uprawiali kmiecie, role w 3 pola, 2 ł. dawały czynsz po donicy miodu. Dzies. z łanów kmiec. i sołt. abpowi po 3 kwarty miodu (VG 375); 3 ł., 1518, 1553 – 2 ł.; 1552 – 5 kmieci i 1 ł. sołt. (ŹD 210, 299).4. 1357 n. abpstwa (Wp 1354); 1563 kap. gnieźn. (VG 660).5. 1422 Mik. Krakówka, dzierż, klucza wiel., sprzedał za 12 grz. Mik. Mykulowi z Bobrownik 2 ł. sołt. w Ł., leżące odłogiem od lat 80 lub więcej (tj. a. 1342), lokowane na pr. niem. z wszystkimi pożytkami m.in. z sadzawką na rz. Krępie i rybołówstwem na Warcie (VG 375).

Taryfa Podymnego 1775 r.
Lizonice, wieś, woj. sieradzkie, ziemia wieluńska, własność kościelna, 33 dymów.

Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827 r.
Lisowice, województwo Kaliskie, obwód Wieluński, powiat Wieluński, parafia Działoszyn, własność rządowa. Ilość domów 39, ludność 280, odległość od miasta obwodowego 3.

Słownik Geograficzny:
Lisowice,   wś i kol. nad rz. Wartą, pow. wieluński, gm. i par. Działoszyn (Łaski, Lib. ben. I, 533), odl. od Wielunia w. 27; wś dm. 21; kol. dm. 20, mk. 605. W 1827 r. wś rząd. 39 dm., 280 mk. Por. Draby. Spis

1925:
Lisowice, wś i kol., pow. wieluń, gm. Działoszyn. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne wś 24, kol. 24. Ludność ogółem: wś 180, kol. 153. Mężczyzn wś 91, kol. 72, kobiet wś 89, kol. 81. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego wś 180, kol. 153. Podało narodowość: polską wś 180, kol. 153.

Wikipedia:
Lisowice – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie pajęczańskim, w gminie Działoszyn. W latach 1975-1998 miejscowość należała administracyjnie do województwa sieradzkiego.

Wikipedia:
Lisowice-Kolonia – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie pajęczańskim, w gminie Działoszyn. W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa sieradzkiego.

1992 r.

 Gazeta Poznańska 1810

Do zadzierzawienia. Prefekt Departamentu Kaliskiego. Possessya dzierzawy generalney ekonomii narodowey Mierzyckiey w Powiecie Wieluńskim sytuowaney, składająca się z następuiących pertynencyi: a) z folwarków. Mierzyce, Kamion, Łaszów, Bieniec, Pątnów; b) wsiow: Mierzyce, Toporow, Łaszow, Lisowice, Kamion, Bobrowniki, Bieniec, Pątnów; c) browarow: w Mierzycach, w Kamionie, w Bobrownikach, w Bieńcu i w Pątnowie; d) gorzalniow: w Mierzycach, w Kamionie i w Pątnowie; e)młynow: Tacarz w Bobrownikach, Toporowie, Kamionie, w Bieńcu i w Pątnowie; f) czynszow: z młyna w Przywozie, w Toporowie, Sikora, Strugała; g) mostowego w Kamionie; przeznaczona jest od 1. Czerwca r. b. do wypuszczenia przez licytacyą w czterechletnią dzierzawę. Termina tey licytacyi wyznaczone są: pierwszy na dzień 10., drugi na dzień 17., trzeci na dzień 24. Maia r. b. każdy o godzinie 9 z rana przed Zastępcą Intendenta dobr narodowych JP. Szotarskim w sali Prefekturalney w Kaliszu, uwiadomiaiąc o tem publiczność wzywa się każdego maiącego ochotę trzymania rzeczoney dzierzawy aby na wyznaczonych terminach przed upoważnionym do tey czynności Kominissarzem stawił się, od tegoż powziąwszy wiadomość o szczegolnych warunkach i kondycyach, pod ktoremi possessya tey ekonomii, wypuszczona bydź ma, licita swe do Protokułu podał. Co do ogolnych przepisow takowe iuż do publiczney wiadomości każdego podane zostały, to tylko przydać należy iż intrata roczna ekonomii Mierzyckiey wynosi podług ostatnich wyciągow intrat 31,646 zł. 8 gr. 2 1/4 szel. i że chcący uzyskać tę possessyą musi stawić kaucyą przynaymniej połowie summy dzierzawney wyrownywaiącą. Po skonczoney licytacyi naywięcey ofiaruiący wspomnioney dzierzawy pod kondycyami i warunkimi dekretem N. Pana d. d. 29. Marca 1809 roku przepisanemi za poprzedniczem potwierdzaniem kontraktu zawrzeć się mianego pewnym bydź może. W Kaliszu dnia 24. Kwietnia 1810.


Gazeta Warszawska 1823 nr 51

Kommissyia Woiewództwa Kaliskiego.
Do publiczney podaie wiadomości, iż dobra Rządowe w Obwodzie Wieluńskim położone, i składaiące naddzierżawę Ekonomii Rządowey Mierzyce, to iest:
1. Folwarki Mierzyce, Kamion i Łaszów.
2. Wsie Kamion, Bobrowniki, Mierzyce, Łaszów, Toporów i Lisowice.
3. Młyny w Kamionie i Toporowie, Przywóz, Sikora, Strugała i Tasarz.
4. Propinacyia.
Maią bydź na zasadzie postanowienia Xięcia Namiestnika Królewskiego d. d. 24 Stycznia 1818 r. wydzierżawione od 1 Czerwca r. b. na lat 8 pro 1823/1831 drogą publiczney licytacyi, lub też w braku Konkurentów z wolney ręki za opłatą roczney summy dzierżawney exclusive czynszów summę zł: Pol: 16,036 gr: 7 wynoszącey, a to w terminie na dniu 12 Kwietnia r. b. w biórze Wydziału Skarbowego Sekcyi Ekonomiczney zrana o godzinie 10 odbywać się maiącym. Uprzedzaiąc osoby maiące chęć ubiegania się o dzierżawę wspomnionych dóbr, iż warunki pod iakiemi wypuszczone zostaną, każdego czasu w biórze wyż wzmiankowanego Wydziału przeyrzeć mogą, Kommissyia Woiewódzka dodaie ieszcze, iż dowody kwalifikacyyne ściśle roztrząsane będą, niemniey że nikt do konkurencyi przypuszczonym nie zostanie, kto wprzódy nie złoży w gotowiźnie vadium w summie zł: Pol: 4009. — Działo się w Kaliszu d. 21 Marca 1823 r.
Za Prezesa: Kowalski.
Sekretarz Jeneralny Dziewulski.



Gazeta Warszawska 1826 nr 46

Trybunał Cywilny Pierwszey Instancyi Woiewództwą Kaliskiego.
Na skutek Postanowienia Nayiaśnieyszego Pana z daty 12/24 Stycznia r. b. Regulacyią Hypotek Dóbr Narodowych, z któremi Skarb Publiczny do Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego przystępuie, nakazuiącego, i na skutek Reskryptów Kommissyy Rządowych Sprawiedliwości i Przychodów i Skarbu d. d. 22 i 24 Lutego r. b. rozpoczynaiąc regulacyią takową hypotek, podaie do wiadomości publiczney, iż do przyymowania Aktów pierwiastkowego regulowania hypotek Dóbr i realności niżey wymienionych w Woiewództwie Kaliskiem położonych, wyznaczył termin (...)
Na dzień 9 Maia 1826 roku. — dla:
8. Dóbr Narodowych Ekonomii Mierzyce, składaiącey się z folwarku i wsi Mierzyce, z młyna i Osady Przywóz, z folwarku i wsi Łaszok, z młyna Strugała i z Osad Jayczaki i Sikora, z folwarku i wsi Kamion, z Pustkowiów Więcławy, Dziadaki i Ogroble, z wsi Toporów, Bobrowniki, z młyna Tasarz, z karczmy Jaśkowizna i Pustkowiów Sensowy, Tasarze, Węże, Młynki, Szczepany, Gligi, Cieśle, Troniny i Jarzębie, z folwarku Wóytostwo, z wsi Bobrowniki i Lisowice, z Pustkowiów Patoki, Kabały i Draby, z folwarku i wsi Raduszyce, z młyna Szyska, z wsi Drobnice, z młynów Łyko, Graczyk i Kaydow, z folwarku Cisow, z wsi Załęcze małe, z folwarku i wsi Szynkielow, z folwarku i wsi Bieniec, z młynem Molenda, z karczmy Dobiacz, z Pustkowia Jarząbek, z folwarku i wsi Pątnów, z Pustkowia Salamony, wszystkich w Powiecie i Obwodzie Wieluńskim położonych.
(...) W moc Art: 3 postanowienia powyższego Nayiaśnieyszego Pana, oznaymia Trybunał, iż ktokolwiek sądziłby mieć prawo do własności Dóbr wyżey wymienionych, lub iakie prawo rzeczowe ściągaiące się do tychże Dóbr, może i powinien się zgłosić w terminach oznaczonych, a naypóźniey do dnia 14 Cztrwca r. b., który się w skutek Art: z tegoż postanowienia, ze względu na czas do obwieszczeń potrzebny, iako ostateczny i prekluzyyny oznacza.
Nadto dodaie Trybunał wskutek Art: 4 postanowienia Nayiaśnieyszego Pana, iż żadne reklamacyie przeciw Inkameracyi Dóbr na mocy urządzeń, iakie nastąpiły za Rządu Pruskiego, Austryiackiego, oraz na mocy Prawa na Seymie Xięztwa Warszawskiego dnia 23 Grudnia 1811 roku uchwalonego, ani też kompetencyie do Hypoteki przyiętemi nie będą, rozpoznawaniu Sądowemu nie ulegaią, niemniey żadne inne pretensyie prócz wymienionych powyżey w Artykule 3 do Hypoteki przyymowanemi bydź nie maią.
Regulacyia takowa odbywać się będzie w Kaliszu w pałacu Sądowym przy ulicy Józefiny położonym, przed delegowanemi przez Trybunał wyznaczonemi, o których w Kancellaryi Hypoteczney dowiedzieć się będzie można. — Kalisz d. 4 Marca 1826 r.
Rembowski Prezes.
Karnecki Sekretarz.


Dziennik Powszechny 1831 nr 322

Kommissya Woiewództwa Kaliskiego. Podaie do publiczney wiadomości, iż wydzierżawiać będzie w drodze publiczney licytacyi następne od 1 Czerwca 1832 r. dobra Rządowe, a mianowicie:    
13. W Ekonomii Mierzyce na d. 28 Grudnia r. b. naczelną dzierzawę na lat 6 pro 1832/38 czyniącą rocznego dochodu złp: 13000 gr do którey należą. a) Wsie Mierzyce, Toporów, Lisowice: Kamion, Łaszów.: b) Folwarki Mierzyce, Kamion i Łaszów, c) Propinacya. d) Sześć Młynów,    
(...) Termina wyżey oznaczone odbywać się będą na sali posiedzeń Kommissyi Woiewódzkiey z południa od godziny drugiey, a o warunkach pod iakiemi wydzierżawienie Dóbr w mowie będących do skutku doprowadzonem zostanie, konkurenci, w Biórze Sekcji Dóbr w godzinach służbowych poinformować się mogą. Każdy pretendent w terminie stawaiący winien przed przystąpieniem do Licytacyi usprawiedliwić: I. Świadectwem Kommissarza obwodu, w którym dotychczasowe ma zamieszkanie, że w tym obwodzie iest znany iako dobry i zamozny gospodarz, że posiada dostateczny fundusz w gotowiznie, oraz inwentarz odpowiedni, który co do ilości i iakości wyszczególniony bydź winien; tudzież: II. Swiedectwem dziedzica Dóbr, które dotąd dzierżawił, że mu się w zupełności uiścił, i iest zamożnym gospodarzem, i że z Włościanami dobrze obchodził się; nakoniec obowiązany zostaie III. Złożyć Vadium w gotowiznie monetą kurs kassowy w kraiu maiącą, do wysokości iedney czwartey części summy dzierżawney z Dóbr, o których possessyą ubiega się. Vadium to nie utrzymuiącemu się przy Licytacyi, natychmiast zwróconem będzie. Prezes Szmidecki. Sekretarz Jlny. Bromirski.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1838 nr 24

Rząd Gubernialnу Kaliski.
W wykonaniu reskryptu Kommissyi Rządowey Przychodowi Skarbu z daty 3 (15) Listopada r. z. Nr. 89228, podaie do publiczney wiadomości, iż na czasowo wydzierżawienie na lat 12 od 1 Czerwca 1838 r. Dóbr Rządowych i Suprymowanych z temże dniem expiruiących, odbywać się będą licytacye w biurze Rządu Gubernialnego w Kaliszu w sali ogólnych posiedzeń każdego dnia od godziny pierwszey z południa poczynaiąc w terminach i od summ za pretium fisci poniżey wyszczególnionych:  
I. Dobra Rządowe.    
D. Na dniu 11 (23) Lutego 1838 r.  
15. Naczelna dzierżawa Ekonomii Mierzyce w Powiecie i Obwodzie Wieluńskim położona, składaiąca się z folwarku Łaszowa i Mierzyce, z wsiów Mierzyce Łaszowa, Lisowice i Toporowa z propinacyi w całey naddzierżawie z młynów Przywóz, Sikora, i Strzygała, z mostowego w wsi Kamienie i z rybołóstwa na rzece Warcie, dochód roczny dotychczasowy po potrąceniu wszelkich podatków i ciężarów gruntowych, procentów na budowlo, mosty, i wydatki losowe wynosi złp. 12744 gr.* 12. do tego dodawszy: czynsze od włościan i kolonistów po potrąceniu 10 od sta zatrudnienie się poborem złp. 6715 gr. 1 za małe polow. 1 od sta złp. 127 gr. 13. Summa do licytacyi pro pretio wynosić będzie złp. 19586 gr. 26
(…) Do ustanowienia summ od których licytacya rozpoczynać się będzie, przyjęte były następujące zasady:
a. Od summy dotychczasowey dzierżawnej potrącono podatki i ciężary gruntowe, także które w anszlagu intraty nie były potrącone, a które Skarb sam opłacał lub dzierżawcom bonifikował.
b. Dodane zaś nawzaiem dochody antelinealne które się nateraz wybieralnemi okazały,
c. Od summy netto w tym sposobie ustanowionej potrącono 5 od sta, a najwięcej 10 od sta, na budowle 5 od sta, na wszelkie losowe wypadki, 4 od sta na utrzymanie Wójta Gminy, i 1 od sta a najwięcej 2 od sta na utrzymanie w dobrym stanie mostów, dróg i drogowskazów.
d. Następnie do pozostałej summy doliczono 1 od sta na dochod za małe polowanie niemniej:
e. Dodano czynsze i dzięsięciny w gotowiznie, które dotąd wprost do Kassy Obwodowej wpływały. — Po potrąceniu od tych dochodów na korzyść dzierżawcy 5 od sta na zatrudnienie się poborem, a 5 od sta na wszelkie niedobory bez żadnej ze skarbu ewikcyi.
Tak dopiero summa ostatniego z powyższego wyrachowania wynikła, stanowi pretium od ktorego licytacya rozpoczynać się będzie; nadmienia się wszakże ze jeżeli przy bliższym rozpoznaniu na gruncie okaże się potrzeba potrącenia wyższego procentu na mosty lub wyższego nad 5 do 10 procentu na budowle, potrącenie to przy licytacyi miejsce mieć będzie.
Każdy pretendent do licytacyi przystępujący obowiązany złożyć jest na vadium 1/4 część summy pro pretio fisci ustanowionej które przez utrzymuiącego się przy licytacyi dokompletowane być musi do wysokości 1/4 części summy z licytacyi wynikły, po zatwierdzeniu zaś kontraktu utrzymujący się przy dzierżawie złożyć będzie powinien kaucyą wyrownywającą całkowitej summie dzierżawnej, niemniej potrąconym ciężarom podatkom i procentom wyżéj wyszczególnionym, bez względu czy kaucya będzie stawiona w gotowiznie, listach zastawnych lub hypoteczna, oprócz tego przystępujący do licytacyi obowiązany będzie złożyć świadectwo kwalifikacyjne postanowieniem X. N. Królewskiego z d. 24 Lutego 1818 roku przepisane, które obeymować powinno, znaiomośc gospodarstwa dobre obchodzenie się z włościanami, zamożność w inwentarzach regularną wypłatność, posiadanie funduszu w gotowiznie dwuletniej dzierżawie i kaucyi przepisanej odpowiedniego. —Swiadectwo takie kwalifikacyjne winno być wydane przez Kommissarza Obwodu, w którym pretendent iest zamieszkały, przez właściwy Rząd Gubernialny potwierdzone, inne świadectwa przyjmowane nie będą.
w Kaliszu d. 6 (18) Stycznia 1838 r.
p. o. Gubernatora Cywilnego,
Nieniewski, Z.
Sekretarz Jeneralny, Russecki, Z.

* dopisek autora bloga

Warszawska Gazeta Policyjna 1852 nr 145

Ważniejsze zdarzeniu zaszłe w Królestwie.

W dniu 17 b. m. w lesie niedaleko wsi Lisowic w pow. Wieluńskim, znaleziono ciało 14-letniego chłopca z nazwiska i pochodzenia niewiadomego, którego przyczyna śmierci dotąd niewyśledzona.

Tydzień Piotrkowski 1873 nr. 5

(S) Ś. p. ADAM DRABA.-W lipcu r. z. Działoszyn, w powiecie wieluńskim, nawiedzony został pożarem, w płomieniach którego znaczna część ludności straciła całe swoje mienie:-spaliło się domów 178.-Przyczyna pożaru stanowczo niewykryta; przypuszczać jednak należy, iż powstał on raczej z nieostrożności, jak z rozmyślnego podpalenia.-Szerzący się ogień, ściągnął na ratunek mieszkańców okolicznych wiosek. Pomiędzy przybyłymi odznaczał się Adam Draba, sołtys ze wsi Lisowie, niosący pomoc nieszczęśliwym z prawdziwym poświęceniem: widziano go ciągle jak przebiegał z jednego palącego się domu do drugiego i wszędzie, słowem i czynem, przykładał się do tłumienia rozhukanego ognia.—Po ugaszeniu wszakże pożaru—Draba zniknął bez śladu.— Po upływie kilku miesięcy, mieszkańcy Działoszyna zabrali się do odbudowywania zniszczonych swych siedzib,—zapomniawszy już może, o tym, co im tak dzielny w nieszczęściu niósł ratunek: gdy oto—przy oczyszczaniu z gruzów posesyi Lewka Borucha, w dniu 4 grudnia r. z., znaleziono zwłoki Adama Draby, przygniecione opaloną belką i rumowiskiem.—Przykład ten świadczy, że są jeszcze ludzie, co nie dla zysków i rozgłosu, lecz z przekonania i serca niosą pomoc bliźnim.

Zorza 1873 nr 12

ś. p. ADAM DRABA
SOŁTYS WSI LISOWIC.
Już blisko rok minął od śmierci ś. p. Adama, na mogile jego porosła wysoka trawa, poczerniał krzyż drewniany, ale pamięć zacnego człowieka żyje ciągle w sercach ludzi. Może nie wiecie, kim był Draba i co zrobił, niech te kilka słów zastąpi pośmiertną modlitwę za nieboszczyka.
Działo się to w r. 1872, w miesiącu Lipcu, dzień był skwarny, promienie słońca paliły jak ogniem, na niebie ani jednej chmurki ani najmniejszego poruszenia w powietrzu, tylko słychać brzęk pracowitej pszczoły, szelest kłosów w polu i dzwonienie kosy po łące. Pot zlewa czoła kosiarzy, bydło ze zwieszoną głową kryje się w cieniu, coraz goręcej, jakby żywy ogień spadał z nieba. Nareszcie zbliżył się wieczór, tumany kurzu podniosły się po drodze, zaszumiały drzewa, w powietrzu zaduch, ciężko oddychać, po niebie przesuwają się białe obłoki, skupiają się, łączą, już poczerniały, od zachodu napłynęła brudna, ołowiana chmura. Zerwał się wiatr, zachuczał grzmot, kilka kropel deszczu spadło na spaloną ziemię. I znowu cisza, z pól i łąk nadbiegły balsamiczne wonie, uznojony pracą człowiek złożył głowę, do spoczynku, gdzieniegdzie zabłysły światła w oknach, gruby mrok niby płachta czarna pokrył całą naturę.
Już późno, gasną światła, troskliwy gospodarz szczelnie zapiera drzwi, rygluje wrota od podwórza, spuszcza psy z łańcucha, a sam, zrobiwszy na piersiach znak krzyża, kładzie się bezpieczny i spokojny, wszak Bóg miłosierną dłonią błogosławi pracy i czuwa nad losem człowieka.
W mieście Działoszynie wszyscy zasnęli, miasto całe jakby zamarło, słychać głośne szczekanie psa, lub nawoływanie nocnego stróża.
Nagle, rozeszła się woń jakaś nieprzyjemna, niby zapach spalonego drzewa, w powietrzu płyną czarne smugi, wstęgi dymu zaciemniły horyzont, błysnęły języki czerwone i znikły, potem jeszcze silniej zakopciły swędy, już się dym bałwani, i naraz strzeliły w powietrze snopy ognia, niby rakiety albo błyskawice.
— Gore! Gore! rozległ się drżący głos nocnego stróża, Psy zawyły, w oknach zabłysły światła, palił się dom narożny czy też czyjaś stodoła.
Wybiegli ludzie, widok był przerażający, ogień wydzierał się oknami, z zapalonego domostwa do bywały się stłumione wołania pomocy. Pękły drzwi, w jednej koszuli, blady jak chusta z rozwianym włosem, wyskoczył struchlały karczmarz, za nim pociągnęły dzieci.
— Ratunku! ratunku!
Co żyło w mieście, pobiegło na pomoc, lecz nie koniec nieszczęściu, bo oto drugi dom, już zajął się płomieniem, dalej trzeci i czwarty. W ogólnej trwodze, ludzie tracą głowy, każdy spieszy do siebie, ratuje co może, przy ogniu szczupła tylko pozostała gromada, i ci ze zwieszoną głową, opadłemi rękami, wysileni napróżną walką ze strasznym żywiołem, stanęli niemi z przerażenia.
Któż zlituje się nad biédnemi ofiarami ognia? Chyba Bóg.
Buchają płomienie, krwawe wężyki syczącem żądłem, jak ogniste płazy owijają się w okół belek, liżą płomieniem ściany i w jaskrawej łunie, wznoszą się wysoko. Widać pożar o mil kilka.
Lecz cóż to czerni na drodze, w zmroku nocnym? Jakieś ruchy, jakieś punkciki czarne zbliżają się, rosną: to ludzie z sąsiednich wsi, spieszą na pomoc nieszczęśliwym braciom.
Jakże wielką nieraz jest siła pojedynczego człowieka, ożywionego szlachetnym celem. Jego głos jak trąba Archanioła, gromadzi rozproszone tłumy, niby gromki rozkaz wodza, skupia i zapala, a potężny wolą, wlewa w upadłe serca nadzieję i wiarę. Dość spojrzeć na gromadkę przy ogniu. Niedawno z opadłemi rękami, w niemem osłupieniu ścigali okiem rozszalałe płomienie, teraz z toporem w ręku z bosakiem i kubłami wody pędzą pośród ognia. Na czele jakiś człowiek, głos jego panuje żywiołom pośród trzasku padających belek słychać go, jak zachęca, ożywia, ośmiela, sam idzie gdzie największe niebezpieczeństwo. Nie chwyta go płomień, na twarzy pięknej, ogorzałej, jakaś świętość, w oczach błyskawice, kto spojrzy na niego, idzie gdzie każe — to ś. p. Adam Draba Sołtys ze wsi Lisowic. Porzucił żonę i dziatki, opuścił własne gospodarstwo, zebrał ludzi ze wsi i przybiegł na ratunek. Gdyby nie on, miasto spłonęłoby ze szczętem.
Dzięki energii Draby, i współudziału mieszkańców, ogień cokolwiek przygasł, choć mnóstwo już spłonęło domów. W Rynku, prawdziwe targowisko, cały plac założony chudobą ludzką, jeszcze kto może resztki wynosi, płaczą malutkie dziatki, rwą włosy pogorzelcy, prawdziwy dzień sądny.
Coraz widniej na niebie, coraz bardziej bledną dogasające ogniska, jeszcze dymy wznoszą się nad zgliszczami domów, i powoli wszystko zagasło. Działoszyn choć w części uratowany, ale spłonęło zawsze 178 domów. Ogień, jak powiadają, powstał z nieostrożności. Mój Boże, jakże często niedozór, drobne niedopilnowanie się, sprowadza nieszczęście na całe miasto: człowiek taki niedbały do grobu nieznajdzie spokoju, bo sumienie go zawsze wyrzutami obarczy.
Ogień zgasł, rozbiegli się ludzie, zniknęli ze wsi okolicznych włościanie, poszedł z niemi i Draba, nie czekając nagrody za swój czyn szlachetny. Zrzekł się podziękowań, bo łzy wdzięcznych matek, którym uratował dziatki, błogosławieństwo mieszkańców, którym od ognia zachował i bronił domostwa, dostatecznie go już wynagrodziło, zadowoleniem wewnętrznem i rozkoszą, jaką uczuwa człowiek gdy robi dobre innym.
Ale ludzie, po ludzku sądzili o wszystkiem; dla nich potrzeba było objawić publicznie wdzięczność. Zebrali się też całą gromadą i poszli do wsi Lisowic, podziękować swemu zbawcy. Niestety! nikt o nim nie wiedział. W domu spłakana żona i dziatki, napróżno wyczekiwali ojca. Draba od czasu pożaru gdzieś zniknął, przepadł jak kamień w wodę. Już minął miesiąc, już zebrano w niektórych miejscach leżące gruzy, już zwieziono materjały na nowe domy, już stanęły zręby chat, gdy nagle smutna, okropna rozeszła się wieść.
W dniu 4 Grudnia 1872 roku, kiedy rozrzucono zgliszcza posessji Lewka Borucha, pod opalonemi belkami i kupą gruzów, znaleziono opalone, strawione prawie ogniem ciało jakiegoś człowieka. Był to trup nieszczęśliwego Adama Draby. Opłacił śmiercią czyn szlachetny, zginął broniąc chudoby innowiercy, niepowstrzymała go nienawiść wrodzona do żyda, nie cofnął się. Boruch miał drobne dziatki, dzieciny dusiły się w dymie napełniającym izbę, Draba idąc za popędem szlachetnego serca, wpadł torując sobie drogę toporem, pobiegł przez ogień i padające belki, uratował dzieci ale sam już wydobyć się nie potrafił i przygnieciony spadającym sufitem, skonał.
W około trupa zgromadziło się całe miasto. Wszak to wszyscy obcy ludzie, wszak Draba im ani swat, ani krewny, a jednak nie było nikogo, coby nie płakał nad dolą nieszczęśliwego człowieka. Tyle też człeka na ziemi, ile bije dla niego serc, ile łez płynie nad jego mogiłą.
Myśmy nie byli na pogrzebie ś. p. Adama Draby, ale domyślamy się, że całe miasto, cała okolica zapewne złożyła składkę dla biednej wdowy po Sołtysie i dla jego drobnych sierotek, że kosztem wspólnym wyprawiono mu pogrzeb, że się wyścigano w niesieniu drogich szczątków, zacnego człowieka co dla ratunku bliźnich oddał własne życie, że orszak pogrzebowy ciągnął się od Lisowic, aż do Cmentarza w Działoszynie na przestrzeni milowej, że mogiłę wysoką usypały mu ręce wdzięcznych braci. Tak jest. Ś. p. Adam Draba zasługiwał na ten dowód ludzkiej wdzięczności, nie pragnął rozgłosu za życia, ale po śmierci imię jego powinno jak echo, odbić się w sercach wszystkich, utkwić w pamięci młodych pacholąt i jako wspomnienie drogie o zacnem obywatelu, przejść w najdalsze pokolenia. Być może że już zczerniał krzyż postawiony na mogile, że sama mogiła porosła wysoką trawą, ale w piersiach mieszkańców Działoszyna żyje ś. p. Adam Draba, jako człowiek, dla którego wszyscy zaciągnęli święty obowiązek, pamiętania o jego rodzinie.
S. M.  

Dziennik Warszawski 1874 nr 150

Dnia 4 (16) czerwca mieszkanka wsi Lisowic, w gminie Działoszynie, w tymże powiecie, włościanka Ewa Drowan, lat 36 mająca, została zabita przez piorun.

Kaliszanin 1876 nr 80

Od dnia 8-go do 20 września, t. j. w prze­ciągu dni 12, miały miejsce w gubernji naszej następujące wypadki nagłych śmierci:
W dniu 14 t. m. (...) Tegoż dnia w kolonji Lisowicach, powiecie wie­luńskim, sześcioletni chłopiec włościański Antoni Poczagda utonął w rzece Warcie.

Kurjer Warszawski 1899 nr 222

Pożary. Według sprawozdań urzędowych, w z. m. pożar zdarzył się w 16 miejscowościach gub. kaliskiej, a mianowicie spaliły się: w Lisowicy, w pow. wieluńskim, dom drewniany; (…) Przyczyną większości pożarów było nieostrożne obchodzenie się z ogniem.  

Gazeta Kaliska 1903 nr 39

We wsi Lisowice, w pow. Wieluńskim, pastwą płomieni, podłożonych zbrodniczą ręką, padły dwa spichrze włościanina Piotra Tkaczyńskiego, ubezpieczone na 390 rb., oraz nieubezpieczone ruchomości, których wartość wynosiła 1000 rb. O wzniecenie tego pożaru podejrzani są włościanie wsi Sensów w pow. Wieluńskim, Leonard i Jan Górnicy.

Obwieszczenia Publiczne 1928 nr 102

Wydział hipoteczny w Wieluniu obwieszcza, że zostały otwarte postępowania spadkowe po zmarłych:
3) Abramie Józefowiczu, wierzycielu sum, zabezpieczonych w dzia­le IV wykazu hipotecz. pod Nr. Nr.: a) 3-sumy 75 rb. i 264 rb, z 6 proc.; b) 4-sumy 190 rb. z 6 proc. i c) 6-sumy 124 rb. i 10 mk., na nieruchomości we wsi Lisowice, gminy Działoszyn, należącej do Franciszka Draba i oznaczonej Nr. 908 rep. hip.;
Termin zamknięcia wymienionych postępowań wyznaczony został w kancelarji tutejszego wydziału hipotecznego na dzień 23 marca 1929 roku, dokąd osoby interesowane winny zgłaszać swoje prawa, pod skut­kami prekluzji.

Echo Sieradzkie 1931 10 sierpień

PRZYJACIELSKA LIBACJA.
Dwaj przyjaciele Antoni Klin z Lisowic i ......* z Wielunia spotkawszy się po długiem* niewidzeniu w Działoszynie postanowili uczcić to spotknie, naturalnie przez* pójście „na jednego".
Skierowali przeto swe kroki do restauracji Franciszka Ciemięgi, gdzie usłużna ....* p. Weronika, przywitała ich prze....* uśmiechem, zapraszając do zajęcia ....*. Pół buteleczki „czystej" i rozmal....* - zadysponował p. Antoni. Po chwili .....* przed niemi buteleczka „wódzi" i ....* pokaźna ilość wędliny. Momentalnie wódeczka* opustoszała, a wędlina z błyskawiczną szybkością zniknęła w żołądkach .....wnych* gości." — No to może powtó.....* - rzekł p. Jan, któremu zaświeciły
się oczy. — O... o... wszem Cz..cz..czemu nie— zgodził się p. Antoni, którego ktoś zaczął wspominać. Rozpoczęło się więc od początku stawianie buteleczki za buteleczką, a rachunek rósł, jak przedświąteczne ciasto na drożdżach. „Goście uraczywszy się solidnie i otarłszy usta zadecydowali, że czas juz pójść, naturalnie zapominając o uregulowaniu rachunku, o co upomniała się p. Weronika. Okazało się, że przyjaciele nietylko, że nie mieli chęci uregulować rachunku, ale nadomiar złego rzucili się na p. Weronikę, bijąc ją dotkliwie opróżnionemi flaszkami, poczem pośpiesznie opuścili lokal. Na szczęście zjawiła się policja, która spisawszy odpowiedni protokół, na znanych jej już uprzednio awanturników, skierowała sprawę do Sądu, p. Weronika zaś, przez dłuższy czas zmuszona będzie na posiniaczone miejsca nakładać zimne kompresy.

*nieczytelne, przypis autora bloga

Echo Sieradzkie 1932 13 luty

Z Sądu.
6 MIESIĘCY WIĘZIENIA ZA KRADZIEŻ PASA.

Sąd Grodzki w Wieluniu skazał: Stefana Forysia, mieszk. wsi Chorzew za i kradzież pasa, z młyna R. Relkiego w Lisowicach na 6 miesięcy więzienia.


Echo Sieradzkie 1932 19 listopad


ZGUBIONĄ książeczkę wojskową wydaną przez 27 baon KOP. w Snowie, na nazwisko Mielczarek Franciszek urodzony w roku 1907 w Kolonji - Lizowskiej gm. Działoszyn — unieważnia się.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1933 nr 19

ROZPORZĄDZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dnia 16 września 1933 r. L. SA. II. 12/15/33
o podziale obszaru gmin wiejskich powiatu Wieluńskiego na gromady.
Po zasiągnięciu opinij rad gminnych i wydziału powiatowego zgodnie z uchwałą Wydziału Wojewódzkiego z dnia 15 września 1933 r. na podstawie art. 107 ustawy o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorjalnego z dnia 23. III. 1933 r. (Dz. U. R. P. Nr. 35, poz. 294) postanawiam co następuje:
§ 1.
IV. Obszar gminy wiejskiej Działoszyn dzieli się na gromady:
3. Lisowice, obejmującą: wieś Kiedosy, os. młyn. Kurpet, wieś Lisowice.
4. Kol. Lisowice, obejmującą wieś Draby, wieś Kabały, kol. Lisowice, wieś Patoki, wieś Patoki-Małe.
§2.
Wykonanie niniejszego rozporządzenia powierza się Staroście Powiatowemu Wieluńskiemu.
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
(-) Hauke Nowak
Wojewoda.

Echo Sieradzkie i Zduńskowolskie 1934 3 styczeń

KARY ZA NIE LEGALNE POSIADANIE BRONI.
W drodze administracyjnej skazani zostali przez Starostwo za nielegalne posiadanie broni następujące osoby:
Konieczny Wojciech z kol. Lisowice gm. Działoszyn na 40 zł. grzywny i 3 tyg. aresztu. Pólka Stefan z kol. Lisowice gm. Działoszyn na 60 zł. grzywny i 3 tyg. aresztu.
Wiśniewski Bronisław ze wsi Obrów gm. Kiełczygłów na 30 zł. grzywny i 2 tyg. aresztu.
Wymienionym wyżej posiadana przez nich broń, została skonfiskowana bez żadnego odszkodowania.


Echo Sieradzkie i Zduńskowolskie 1934 4 kwiecień

ZA NIELEGALNE POSIADANIE SACHARYNY 200 ZŁ. GRZYWNY.

Klin Antoni zam. w kol. Lisowiec - za przechowanie u siebie w domu sacharyny, którą prawdopodobnie i handlował skazany został na zapłacenie 200 zł. grzywny i 2 tyg. aresztu.

Echo Łódzkie 1938 sierpień

Tragiczna śmierć 69-letniej wieśniaczki. Zabłądziła podczas burzy. WIELUŃ, 24. 8. — W kamieniołomach we wsi Lisowiec, gm. Działoszyn, pow. wieluńskiego przypadkowi przechodnie zauważyli leżące zwłoki starszej kobiety, którą okazała się 69-letnia Katarzyna Ficek, stała mieszkanka Lisowic. Przeprowadzone natychmiast dochodzenie policyjne ustaliło, że nieszczęśliwa kobieta wracając do swego domu późnym wieczorem i w czasie burzy zbłądziła, a trafiwszy na nieogrodzony dół kopalni kamienia wapiennego spadła z 5-cio metrowej wysokości, ponosząc śmierć na miejscu. Sprawą zajęły się władze bezpieczeństwa, które prawdopodobnie pociągną do odpowiedzialności właściciela kamieniołomów za nieogrodzenie terenu swej kopalni.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza