-->

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Olszynki

Olszynki, część wsi Gruszczyce w gminie Błaszki.

Olszynki 1929 r. 


 1992 r. 

Łódzki Dziennik Urzędowy 1933 nr 21

ROZPORZĄDZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dn. 19 październ. 1933 r. L. SA. II. 12/14/33
o podziale obszaru gmin wiejskich powiatu sieradzkiego na gromady.
Po wysłuchaniu opinji rad gminnych i wydziału powiatowego, zgodnie z uchwałą Wydziału Wojewódzkiego z dnia 18 października 1933 r. na podstawie art. 107 ustawy z dnia 23. III. 1933 r. o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorjalnego (Dz. U. R. P. Nr. 35, poz. 294) postanawiam co następuje:
§ 1.
VII. Obszar gminy wiejskiej Gruszczyce dzieli się na gromady:
3. Gruszczyce, obejmującą: przysiółek Aleksandrja, wieś Gruszczyce, folwark Gruszczyce, Gruszczyce-Poduchowne, Gruszczyce-Karczemne, przysiółek Olszynki.
§ 2.
Wykonanie niniejszego rozporządzenia powierza się Staroście Powiatowemu Sieradzkiemu.
§ 3.
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
Wojewoda:
wz. (—) A. Potocki
Wicewojewoda

Echo Łódzkie 1935 lipiec

TRZEJ ZAMOŻNI WIEŚNIACY ZASIEKLI KOSAMI STARCA i CHŁOPCA. Oburzona ludność usiłowała zlinczować zbrodniarzy. Łódź 18 lipca. Terenem krwawej, makabrycznej wprost zbrodni, stały się wczoraj pola wsi Olszynki Gruszyckie, gminy Gruszczyce, powiatu sieradzkiego. W rowie granicznym pokrytym bujną trawą pasł krowę miejscowy wyrobnik — 52-letni Tomasz Grzegorczyk. W pewnej chwili podeszło do Grzegorczyka trzech innych wieśniaków zdążających z kosami w pole. Byli to Stanisław Karasiński i dwaj jego synowie — Wacław i Stanisław. Karasińscy zwrócili się do Grzegorczyka z żądaniem opuszczenia terenu. Grzegorczyk nie zareagował na to żądanie a wówczas Karasińscy zaczęli go w okropny sposób siec kosami. Rozwścieczeni wieśniacy tak długo znęcali się nad Grzegorczykiem, że ten padł trupem pod ich ciosami. Świadkiem tej makabrycznej zbrodni był przechodzący w tym czasie 17-letni chłopak —Stanisław Ludwiczak, który przybiegłszy na miejsce zbrodni zadał Karasińskim pytanie: "Za co żeście go zabili?" W odpowiedzi Karasińscy poczęli się w ten sam sposób znęcać nad młodym chłopakiem, który pod razami kos, zbroczony krwią padł nieprzytomny na ziemię. Po dokonaniu zbrodni Karasińscy ukrywszy się w domu zaczęli z pośpiechem przygotowywać się do ucieczki. W międzyczasie jednak na miejscu krwawej zbrodni znalazła się zaalarmowana policja, która zbrodniczą trójkę aresztowała. Policjantom na miejscu krwawej zbrodni ukazał się okropny widok. Na zbroczonej krwią murawie leżały dwa ciała ludzkie. Zajęto się przedewszystkiem ratowaniem dającego jeszcze słabe oznaki życia 17-letniego Stanisława Ludwiczaka, którego przewieziono niezwłocznie do szpitala w Sieradzu. Zwłoki zamordowanego 52-letniego Tomasza Grzegorczyka, przedstawiały jedną krwawą miazgę. Ciało nieszczęśliwego, któremu oprawcy zadali kilkadziesiąt ciosów było dosłownie posiekane ostrzami kos. Zwłoki Grzegorczyka zabezpieczone zostały na miejscu do czasu zejścia komisji sądowo - lekarskiej. Karasińscy zostali osadzeni w więzieniu sieradzkiem do dyspozycji władz sądowych. Potworna zbrodnia dokonana przez bogatych wieśniaków wywołała w całej okolicy zrozumiałe wrażenie. Karasińskich w chwili przewiezienia do więzienia usiłowano zlinczować. Energiczna postawa konwojentów zapobiegła temu. Jak się dowiadujemy stan przebywającego w szpitalu Stanisława Ludwiczaka jest groźny.

Zorza 1937 nr 43

List z Gruszczyc, pow. sieradzki.
Przed laty, bardzo wielu laty, za borów i pogaństwa nie było tu, jak później, znacznie później nie tylko dworu jaśnie państwa, ale i nawet kmieciej chaty. Tylko wśród podszycia różnorakich drzew olbrzymów, beztrosko i swobodnie używały życia miłe sarny sarenki.
I te psotnice wciągnęły tu w zasadzkę ze swawoli myśliwca na swoją niedolę, ale i jego niewolę w jaką każdego myśliwego oddaje jego łowca namiętność. Czuł się on tu samotnik—jak samotna leśna gruszka, to też tak go i zaczęto nazywać i potąd nazywano, pokąd z woli Bożej nie zaczęło mu przybywać tych gruszek, wtedy bowiem zaczęto mawiać, że tu mieszkają już Gruszczyce, czyli synowie Gruszki.
Przybywało ich za łaską Bożą, przybywało, więc i osiedli przybywało i dostatku i ambicji Pobudowano tedy on „kasztel" czyli zamek, na mokradłach nadrzecznych powstało wprost niego (miasteczko za rzeczką, dwór i wieś ku Zachodowi od zamku, Gruszczyce Górne i kościół ku południowi. Ale na świecie dziwnie się plecie: zmieniają się czasy, zmieniają się ludzie. Byli tu Gruszczyce, Gruszczyńscy, Krzykowscy, Grodziccy, Neugebauerowie, Paciorkowscy i odeszli; był zamek pozostała tylko po nim kupa ziemi i wzmianka w Aktach parafialnych, było miasteczko, a dziś usłyszysz o niem zaledwie czasem w miejscowej pogwarce przeczytasz w starych aktach; gdzie karczmą była czas jakiś szkoła, to sklep spółkowy, to sklepik, znów karczma i nazwisko Kaczmarek. I inne nazwy i nazwiska przypomną ci dawne czasy, jak Cienia Wielka, Cienia Mała, Olszynka, Sarny Zaborów, lub—Kołodziej, Olszewski, Wyrębski. A Gruszczyce? O nazwisku i nazwie wsi pouczy cię uczony ks. Kozierowiski, że Gruszczyce to dziś zarówno nazwa wsi, parafii, jak i gminy. A kościół w Gruszczycach? zabytkową legendą osnuty. Przypisują jego fundację Gruszczyńskiemu Janowi i Grodzickiemu Kajetanowi. Pierwszego zostawimy w spokoju bo nie masz pewnych danych zarówno o fundatorze, jak i o przypisywanej mu fundacji — natomiast jest dowód autentyczny, że nie K. Grodzicki był fundatorem istniejącego kościoła w Gruszczycach, a zbudował go z drzewa modrzewiowego ks. Stan. Miedziński, ówczesny proboszcz przez rok 1753. W tym kościele na baczną uwagę zasługuje obraz św. Walentego, zdawien dawna i na całą okolicę łaskami słynący. Tych łask doznawali możni tego świata i prostaczkowie, składali wota dziękczynnie jedni i drudzy, dziś zaś już tylko prosi o łaskę wyzdrowienia do swoich dzieci sam lud okoliczny.
W Gruszczycach jest sklepik spożywczo-wędliniarski, ale już trzeci raz zmienia właściciela, 2 stelmachów, 2 kowali, 3 szewców, prywatny skup zboża, no i karczma oczywiście, 2 braci, stolarzy, z których jeden zarazem pszczelarz i ogrodnik, parę krawcowych. Żyda nie masz w całej parafii ani jednego.
Gruszczyce mają szosę do Błaszek i Kalisza, do Sieradza i Łodzi i 2 stacje kolejowe: do Błaszek w stronę Kalisza i Sędzic w stronę Łodzi.
Gruszczyce, kwiecień 1937 r.
Znajomek.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza