-->

środa, 26 czerwca 2013

Huta

Taryfa Podymnego 1775 r.
Huta, wieś, woj. sieradzkie, ziemia wieluńska, własność szlachecka, 20 dymów.

Czajkowski 1783-84 r.
Chuto, parafia czarnozyły (czarnożyły), dekanat rudzki, diecezja gnieźnieńska, województwo sieradzkie, powiat wieluński, własność: (Adam) Brzostowski, były kasztelan połocki.

Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827r.
Huta, województwo Kaliskie, obwód Wieluński, powiat Wieluński, parafia Czarnożyły, własność prywatna. Ilość domów 31, ludność 241, odległość od miasta obwodowego 2 1/2.

Huta, osada w gminie Czarnożyły. Zaznaczona na mapie z 1839 r.

1839 r.

1992 r.



Zorza 1866 nr 1

LIST
z Czarnożył, w Grudniu 1865 r.

Piszę o jednej z najporządniejszych wiosek w Wieluńskiém.
Wyjeżdżając z Wielunia, widzisz o milę drogi na wzgórzu ładny kościołek murowany, bielące się zabudowania dworskie i liczne drzewiny, latem zagajające wieś całą, ciągnącą się w rzędzie. Miejscowi mieszkańcy opowiadają, że wieś ta przed laty nazywała się Czarne-Żółny, a to z tego powodu: że kiedy królowa Bona polowała w tutejszych ogromnych niegdyś lasach, to mnóstwo czarnych żółn napotkała, i od nazwy tych ptaków lasy i miejsca te nazwała CzarneZółny, co później zamieniono na Czarnożyły, bo to się łatwiej wymawia. Rzeczywiście téż w miejscowych aktach tak wieś tę pisano jeszcze do roku 1810.
W opisie naszym zaczynamy od kościoła i od cmentarza; bo kościół porządny daje wiedzieć, że lud miejscowy pamięta o Bogu, a cmentarz starannie utrzymywany, świadczy, że lud ma dobre serce, bo pamięta o zmarłych swych braciach. Otóż na pochwałę parafii powiedzieć można, że do nowego ogrodzenia cmentarza w miejsce zniszczonego zabierają się czynnie tak proboszcz jak i gromada; a kościół tu jest bardzo ładny, tak zewnątrz jak i wewnątrz; mury wielkiej grubości, na wieży zegar bije godziny, a wnętrze najwięcej zdobi piękny ołtarz Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia. W ołtarzu tym znajduje się krzyż srebrny pięknej roboty z relikwią drzewa Krzyża Świętego w kryształ oprawny, a ściany zdobią się półfilarami. Kościół ten, pod którym w grobach spoczywają szczątki zmarłych z kolei właścicieli Czarnożył hrabiów Brzostowskich, został wystawiony przez Joannę Barbarę z Leszczyńskich hrabinę Brzostowską, 141 lat temu. Wprzódy jednak stał na tém miejscu kościół drewniany już blisko 300 lat temu, bo w roku 1522, pod wezwaniem Śgo Bartłomieja, za czasów dziedzica Zaremby, a przy kościele tym była i kaplica Pana Jezusa. Z tych téż jeszcze czasów dotrwały do dziś dnia przy kościele dwie lipy stare, grube i wewnątrz wypróchniałe tak, że dwóch ludzi bezpiecznie mogłoby się w każdej z nich zmieścić. Są jeszcze podania miejscowe, że pod kościołem starym spoczywają ciała, między któremi są i proboszczów, razem czterdziestu zmarłych, i między którymi mają leżeć ludzie innego wyznania (podobno Aryanie), a których lud błędnie Francuzami nazywa. Powiadają téż, że w Czarnożyłach gościł niejakiś czas książę Radziwiłł, zwany Panie-kochanku, jak wracał z kuracyi z Paryża.
Przy kościele znajduje się jeszcze dawny zabytek, to jest framuga w murze przy drzwiach wchodowych, w niéj siedzenie wykute i żelazna klamra; jest to kuna, dawna kara; zasadzano tam obwinionego, jakiego bluźniercę, bezbożnika lub złodzieja: tam skarany siedząc z przycłapioną ręką przez tę klamrę, zamykaną na kłódkę, wstydzić się musiał, gdy go wszyscy oglądali, jak wchodzili i wychodzili z kościoła.
Parafia tutejsza ma ludności 1,600 osób i składa się z wsi i kolonij: Czarnożyły, Nietuszyna, Huta, Chopry, Kąty i Leniszki.
Dwór tutejszy jest stary, modrzewiowy z kopułkami (bizantyjskiemi) na przystawkach; domki do dworu należące biało pobielone i bardzo ładne. Teraz właścicielem jest Hippolit hrabia Brzostowski, wnuk ś. p. Franciszka Xawerego, który 80 lat temu, wystawił tu, istniejący i teraz, szpital na sześć osób, z prawem przyjmowania tam tylko gospodarzy takich, którzy przez wiek i pracę stargali siły; mocniejsi powinni byli usługiwać słabszym, a wszyscy razem śpiewać godzinki. Na dobroczynny ten zakład zmarły hrabia zapisał dziesięć tysięcy złotych. Z wdzięcznością także ludność wspomina jakby o swym aniele dobroczynnym, o córce tegoż hrabiego, która jest w Galicyi w Iwonicach za hrabią Załuskim; ale źle tu mówią o dawnym rządcy, który był nadto porywczym. Dwór utrzymywał tu także i stałych doktorów, a z nich ostatni niemiec Porsz, był głośnym w okolicy, że chorobę miał odgadywać z przesłanych mu włosów chorego.
W samych Czarnożyłach jest 53 gospodarzy i komorników, z tych uwłaszczonych jest przeszło czterdziestu. Będąc właścicielami, czuć muszą popęd do gospodarstwa i większej dbałości o swoje domy, nie mając się już na kogo spuszczać. Między gospodarzami starymi, wzorowymi, wstrzemięźliwemi, pobożnemi i pracowitymi wymienić tu można: Jana Lemańskiego, Wojciecha Hutnika w Czarnożyłach, lub Stanisława Wojewódkę, bardzo zamożnego i bardzo porządnego gospodarza, zamieszkałego w kolonii Leniszkach; ani on, ani cała jego rodzina wcale nie piją wódki; bo dzieci wzięły przykład z dobrego ojca. W ogródku swoim chowa on pszczoły, a że umie się z niemi obchodzić, więc mu téż nie spadają. W ogóle nałogowych pijaków nie ma, i rzecz szczególna, że kobiety więcej tu piją wódki aniżeli mężczyzni; ale z drugiej strony kobiety tutejsze prawie wszystkie odznaczają się nadzwyI czajną czystością w ubiorach, kołnierzyki jak j śnieg białe wykładają na swe gorsety lub kaftany, a na głowach noszą chustki fularowe. W ogóle, prócz zachodów około domowego gospodarstwa, kobiety trudnią się przędzeniem.
Szkółka, która teraz nie istnieje, ma być wznowioną i uznaną przez Rząd. Czytających na książce ze starych gospodarzy jest przeszło 30, dziewcząt i chłopców przeszło 40tu, a początkująch 18, w téj liczbie przez zeszłą zimę wyuczyło się czytać 40tu. Pomiędzy uczącymi się pisać zasługują na pochwałę wielką: Konstanty Pirecki, gospodarz w wieku lat 24, żonaty; drugi Jakób Pilniak, syn gospodarza, dwudziestoletni, i Piotr Skupniewski syn gospodarza i mularza zarazem. Uczyli się oni śród pracy nawet wielkiej codziennie, wieczorami u miejscowego proboszcza, od którego i książki dostawali do nauki, lub w domu przy łuczywie i świetle otrzymaném z darów; umieją téż już i dobrze czytać i pisać i unikają karczem w Niedziele i Święta tak jak i inni uczący się, z pośród których sześciu chłopców sługuje dziś z kolei do Mszy Świętej. Pomiędzy dzieciakami, Seliga Maciej, mający lat 10, nauczył się przez jedną zimę czytać; jest to chłopczyna wielce pobożny, służy codziennie do Mszy Śtéj; bardzo zdolny i pamięć ma niezwykłą; a teraz uczy się pisać. Dziewcząt jest 3 umiejących pisać. Młodemu temu pokoleniu pomagali jeszcze w nauce to organista, to kobieta wiejska chętnie ucząca drugich. Na Kątach téż, w wiosce téj saméj parafii, gospodarz Mróżek ma dwoje dzieci, które to w Czarnożyłach, to od komornika Ostrycharza w kolonii nauczyły się czytać.
Ku uzupełnieniu tego obrazka, można jeszcze wspomnieć, że chałupy w Czarnożyłach latem pięknie się stroją i drzewinami i ogródkami przy każdej z nich, bo lud tutejszy szanuje drzewiny i sam szczepi sobie drzewka. Lud ten w ogóle jest dosyć zamożny, inwentarz mu wystarcza, a przytem odznacza się pobożnością. Był tylko niedawno jeden bluźnierca, nieuczynny, pijak wielki, nie szanujący ani Kościoła ani ludzi, aż się téż powiesił: Boże odpuść mu winy! F. W.

Zorza 1916 nr 16

Listy naszych Czytelników.
Z parafii Czarnożył pod Wieluniem.(...)    
Zostały w parafii Czarnożylskiej otwarte dwie szkoły i ochronka, we wsiach: Hucie, Gromadzicach, Czarnożyłach. Dziś chwała Bogu już mamy pięć szkół, a szóstą ochronkę. Zeszłyby się jeszcze 4 szkoły, ale dobrej sprawie zawsze ciemni przeszkadzają. (...)

Gazeta Świąteczna 1916 nr 1832

Z Czarnożył, wsi kościelnej pod Wieluniem, w guberńji kaliskiej, piszą do nas: Okolica nasza w porównaniu z innemi bardzo mało ucierpiała, wszelako i tu czujemy klęskę wojenną. Rąk jednak nie opuszczamy. Oświata krzewi się, choć z trudem. Przed wojną były w parafji Czarnożylskiej 3 szkoły; dziś jest już 5 i ochronka. Nowe szkoły założono w Gromadzicach i w Hucie; ochronka zaś powstała w Czarnożyłach staraniem księdza dziekana Przygodzkiego. Przydałoby się więcej szkół, ale gospodarze u nas mało odczuwają potrzebę oświaty. W drugą i trzecią niedzielę lutego odbyły się przedstawienia teatralne w sali domu społecznego. Dawano piękne widowisko pod nagłówkiem „Flisacy”. Było z tego przeszło 135 rubli czystego dochodu. Przeznaczono go na utrzymanie szkół, ochronkę i czytelnię. Czytelnictwo coraz bardziej wzrasta. Kochani bracia! dążmy wszyscy do oświaty, uczmy się coraz więcej, czytajmy pożyteczne książki i gazety! Patrzmy na Niemców, jak to każdy żołnierz w wojsku niemieckiem umie czytać. To też ich byle kto nie oszuka, nie wyzyska, jak nas pierwszy-lepszy handlarz. W. Koźmiński.

Gazeta Świąteczna 1918 nr 1867

Z Czarnożył w Wieluńskiem piszą do nas: Urodzaje mieliśmy w tym roku średnie. Żyto sprzątnęliśmy za pogody, ale owies i pszenicę zwieziono do stodół mokre, albo porośnięte. Ziemniaki zapowiadały średnie plony, ale deszcze sierpniowe, których w tym roku było za wiele, sprawiły, że ziemniaki bardzo gniją; zwłaszcza pastewne „rachle”, których tu najwięcej sadzą, psują się tak, że miejscami blizko połowa pozostaje w polu zgniłych. — A teraz nasuwa mi się na myśl co innego, sprawa dla nas bardzo smutna: Oto proboszcz nasz, szanowny ksiądz dziekan Przygodzki, opuszcza nas po 12-letniej pracy kapłańskiej, aby z polecenia władzy duchownej objąć parafję w Wieluniu. Wielka to dla nas boleść, bo szkoda nam tak dzielnego krzewiciela oświaty i życia chrześćjańskiego. Staraniem jego powstała u nas kasa pożyczek i oszczędności i kółko rolnicze, które było długo czynne i dopiero po wybuchu wojny się rozwiązało. Jego również zasługą jest rozszerzenie kościoła przez przybudowanie dwóch naw. Budowę przerwała wojna i możeby kościół nie był do dnia dzisiejszego wykończony, gdyby nie silna wola proboszcza. Zakrzątnął się on pilnie około zbierania składek i wykończył nam dom Boży. Staraniem proboszcza na początku wojny powstały w parafji trzy nowe szkoły: w Gromadzicach, Hucie i Czarnożyłach. (...)

Obwieszczenia Publiczne 1928 nr 37a

Wpisy do rejestru handlowego.
Do rejestru handlowego, Działu A, sądu okręgowego w Kaliszu, wciągnięto następujące firmy pod Nr. Nr.:
dnia 28 grudnia 1927 r.
8601. „Antoni Górecki" — sklep kolonjalno-spożywczy w Hucie Czarnożylskiej, gm. Lututów, pow. wieluńskiego. Istnieje od 1927 roku. Właśc. Antoni Górecki, zam. w Hucie Czarnożylskiej.

Obwieszczenia Publiczne 1932 nr 26a

Do rejestru handlowego, Działu A, sądu okręgowego w Kaliszu, wciągnięto następujące firmy pod Nr. Nr.:
dnia 23 lutego 1932 r.

8591. Do rejestru firmy „Lucjan Domański, sklep spożywczo-kolonjalny we wsi Chojny, gminy Lututów, pow. wieluńskiego" wpisano jak następuje: Lucjan Domański, sklep kolonjalno-spożywczy we wsi Huta-Czarnożylska, gminy Lututów, pow. wieluńskiego. Właściciel Lucjan Domański, zam. we wsi Huta-Czarnożylska. Przedsiębiorstwo we wsi Chojny zostało zlikwidowane.

 Orędownik 1937 nr. 64

Utopił żonę w studni Ohydny żonobójca przed sądem - 15 lat więzienia za utopienie żony w studni. Wieluń, 17. 3. — W tych dniach na ławie oskarżonych przed sądem Okręgowym w Kaliszu na sesji wyjazdowej w Wieluniu zasiadł 23-letni Bolesław Mrózek, mieszkaniec wsi Huta- Czarnożylska pod Wieluniem, oskarżony o dokonanie zabójstwa swej żony przez utopienie jej w studni. Ohydny młody żonobójca tak w toku prowadzonego śledztwa jak i na rozprawie do winy przyznał się, nie mogąc niczym wytłumaczyć swego czynu. Jak wynikało z przewodu sądowego oraz zeznań świadków, osk. Mrózek z żoną swą, którą poślubił zaledwie przed rokiem, żył w niezgodzie z powodu utrzymywania stosunków z niejaką Pytlakową i Kantorską, za co zazdrosna młoda żona robiła mu wymówki. W dniu 29 grudnia ub. r. zwabiwszy podstępnie swą żonę do studni kazał jej szukać utopionego rzekomo wiadra. Gdy nic nie przeczuwająca nie szczęśliwa kobieta nachyliła się nad otworem studni, zbrodniczy mąż chwycił ją za nogi i wrzucił do studni, a wzywającą rozpaczliwie pomocy i błagającą litość wpychał kijem pod wodę. Gdy i to nie pomogło i Mrózkowa trzymała się jeszcze na powierzchni wody, zbrodniarz trzymając się krawędzi studni wpychał nieszczęśliwą nogami pod powierzchnię wody w studni. Sąd po rozpatrzeniu tej makabrycznej zbrodni wydał wyrok skazując ohydnego żonobójcę na 15 lat więzienia, pozbawienia praw na okres 10 lat, zapłacenia kosztów 640 zł, oraz zasądził powództwo cywilne na rzecz ojca zamordowanej w wysokości 163 zł jako pokrycie za urządzenie pogrzebu. Pytlakowa, która na skutek pierwszych zeznań zbrodniarza została aresztowana za współudział, z braku dowodów winy i cofnięcia zeznań przez Mrózka została zwolniona z aresztu prewencyjnego, w którym przebywała przez 3 tygodnie.

Echo Łódzkie 1937 marzec

Potworna scena przy studni. 15 lat więzienia za utopienie żony. WIELUŃ, l6. 3. — Wieś Huta - Czarnożylska pod Wieluniem była widownią ohydnego zabójstwa jakiego dokonał tamtejszy mieszkaniec 23-letni Bolesław Mróżka na osobie swej żony Marianny z Mordalów, topiąc ją w studni znajdującej się w ich posesji. Mrożkowie pobrawszy się przed półtora zaledwie rokiem żyli w ciągłych niesnaskach wynikających na tle scen zazdrości jakie robiła mężowi Marianna Mróżek za utrzymywanie stosunków z niejaką Pytlakową ze wsi Bujnów i Kantorowską, ich bliską sąsiadką. Jak wynikało z przeprowadzonego śledztwa i pierwszych zeznań Mrożka Pytlakowa, kobieta już zamężna miała namawiać Mrożka utrzymującego z nią bliższe stosunki miłosne do zgładzenia swej żony, a oświadczając, że wkrótce uczyni to samo ze swym mężem, co umożliwi im pobranie się. Mrożek działając prawdopodobnie z namowy swej kochanki pod pozorem, że wpadło mu wiadro do studni, kazał żonie wydobyć je za pomocą kijka.W chwili gdy Mróżkowa spełniając wole męża nachyliła się nad otworem studni, ten schwyciwszy ją za nogi wrzucił do niezbyt zresztą głębokiej studni i chwyciwszy kij, — wzywającą rozpaczliwie pomocy i błagającą litości żonę usiłował wepchnąć pod wodę. Nieszczęśliwa kobieta uchwyciła jednak kij udaremniając tym samym zamiar utopienia jej przy czym wzywała rozpaczliwie pomocy. Mrożek wpadłszy w szał i chcąc swój ohydny zamiar doprowadzić do końca wskoczył do studni i uchwyciwszy się krawędzi studni począł nieszczęśliwą kobietę wpychać nogami pod wodę przytrzymując ją przez długi czas pod powierzchnią. Rozpaczliwe wołania usłyszeli najbliżsi sąsiedzi i pospieszyli z pomocą sądzą, że zaszedł tu wypadek. Po wyciągnięciu ze studni Mrożków, gdyż i zabójca straciwszy oparcie spadł do studni kalecząc się — Mróżkowa na krótko odzyskała przytomność i wobec świadków między którymi był i sołtys wsi Mikołajczyk uczyniła zeznanie oskarżając swego męża o usiłowanie utopienia jej. Wkrótce po tych zeznaniach Mróżkowa zmarła. Zawiadomiona policja aresztowała niezwłocznie Mróżka, który w pierwszych swych zeznaniach przed sędzią śledczym przyznał się do popełnionego czynu wskazując Pytlakową jako tą która go namawiała do zgładzenia swej żony. Na skutek tych zeznań Pytlakową aresztowano, lecz po trzech tygodniach na skutek braku dowodów winy i cofnięcia zeznań Mróżki— została zwolniona. Obecnie ohydny żonobójca zasiadł na ławie oskarżonych w Sądzie Okr. na sesji wyjazd. w Wieluniu, gdzie do winy przyznał się, a na zapytanie Sądu co do poprzednich zeznań o Pytlakowej zasłaniał się brakiem pamięci na skutek rzekomo poważnych obrażeń głowy, jakich miał doznać w krytycznym dniu wpadając do studni. Sąd po rozpatrzeniu sprawy oraz wysłuchaniu świadków, którzy w całej rozciągłości winę oskarżonego potwierdzili i uwzględniając powództwo cywilne ojca zamordowanej Piotra Mordala wydał wyrok skazując Bolesława Mrożka na 15 lat więzienia z pozbawieniem praw na 10 lat , zapłacenie 640 zł kosztów sądowych i powództwa cywilnego w wysokości 163 złote. Sprawę rozpatrywał komplet sędziowski w składzie 3-ch sędziów pod przew. sędz. Gzowskiego ases. sędz. Jastrzębski i Kiepurski. Oskarżał p. prok. Rdesiński bronił adw. Kuzior

Dziennik Łódzki 1972 nr 226


We wsi Huta pow. Wieluń, wskutek zaprószenia ognia spaliły się dwie sterty słomy należące do Kazimierza W.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza