-->

czwartek, 2 maja 2013

Wola Wiązowa

Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827 r.
Wola więzowa, województwo Kaliskie, obwód Sieradzki, powiat Sieradzki, parafia Wola Więzowa, własność prywatna. Ilość domów 70, ludność 704, odległość od miasta obwodowego 4.

Słownik Geograficzny:  
Wola Więzowa,  w XVI w. Wyazowa Wola, wś, fol. i dobra, pow. łaski, gm. Dąbrowa Rusiecka, par. Wola Wiązowa, odl. 35 w. od Łasku, 12 w. od Szczercowa (st. poczt.) i 12 w. od Widawy. Posiada kościół par. drewniany, urząd gm., 69 dm., 778 mk. W r. 1827 było 70 dm., 704 mk. Po r. 1864 z dawnych obszarów kościelnych utworzono osady włośc. p. n. Wola Wiązowa Poduchowna. Dobra Wola Więz. składały się w r. 1885 z folw.: Wola Więz., Stanisławów, Wincentów i Dęby, rozl. mr. 2813: fol. Wola Więz. gr. or. i ogr. mr. 708, łąk mr. 114,pastw. mr. 62, nieuż. mr. 26; bud. mur. 15 drew. 10; płodozm. 12 pol.; fol. Stanisławów gr. or. i ogr. mr. 303, łąk mr. 60, pastw. mr. 6, nieuż. mr. 8; bud. mur. 2, drew. 4; fol. Wincentów gr. or. i ogr. mr. 412, łąk mr. 11, pastw. mr. 69, przestrzenie sporne mr. 33, nieuż. mr. 26; bud. mur. 2, drew. 7; folw. Dęby, gr. or. i ogr. mr. 280, łąk mr. 18, pastw. mr. 4, lasu mr. 656, nieuż. mr. 17; bud. drew. 3; las nieurządzony, wiatrak. W skład dóbr poprzednio wchodziły: wś Wola Więz. os. 75, mr. 246; wś Prądzew os. 30, mr. 445; wś Mierzynów os. 16, mr. 264; wś Wincentów os. 8, mr. 3; wś Dęby Wolskie os. 26, mr. 285; wś Bolesławów os. 11, mr. 180. Na początku XVI w. Wola Więz. należała do par. Restarzew. Łany km. dawały dziesięcinę na stół arcybiskupi, pleban w Restarzewie brał dziesięcinę z łanów sołtysich a od kmieci tylko kolędę (Łaski, L. B., I, 465). W spisach pobor. z r. 1553 wś ta nosi nazwę Rusiecka Wola, ma 13 łan. km. a w 1576 r. 14 łan. i 2 zagr. (Pawiń., Wielkop., II, 216). W r. 1781 dziedzic wsi Franciszek Walewski, chorąży ostrzeszowski, wystawił kościół drewniany p. w. św. Rocha. Syn fundatora Stanisław Walewski uzyskał u arcyb. Ignacego Raczyńskiego w r. 1814 erekcyę nowej parafii. Proboszcz par. Rusiec, do której należała Wola Wiązowa, stawiał przez lat 6 opór temu uszczupleniu jego parafii ale bez skutku. Wola Więz., par., dek. łaski ma około 1500 dusz.

Spis 1925:
Wola Więzowa, wś, pow. łaski, gm. Dąbrowa Rusiecka. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne 63. Ludność ogółem: 373. Mężczyzn 183, kobiet 190. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego 369, mojżeszowego 4. Podało narodowość: polską 369, żydowską 4.

Wikipedia:
Wola Wiązowa-wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie bełchatowskim, w gminie Rusiec. W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa sieradzkiego. Historia: W XIX wieku majątek ten należał do rodziny Prądzyńskich. Jeden z nich (Stanisław Kostka Prądzyński, zm. 1853 r.) jest pochowany w mauzoleum tej rodziny w Leźnicy Wielkiej k. Ozorkowa. W okresie powstania styczniowego była tu (prawdopodobnie w miejscowym dworze) tajna drukarnia, którą prowadził Feliks Kicki. Drukowano: regulaminy, blankiety na paszporty itp. Po pewnym czasie jej funkcjonowania wywieziono ją do Działoszyna i tam ukryto. Według "Liber beneficiorum..." Jana Łaskiego (Gniezno 1880, t. I, s. 464) wieś należała do parafii w Restarzewie i od 1781 r. miała kościół drewniany św. Rocha wystawiony przez dziedzica wsi Ksawerego Kolumnę Walewskiego, chorążego ostrzeszowskiego. Na prośbę jego syna – Stanisława Walewskiego arcyb. Ignacy Raczyński erygował tu w 1814 roku parafię z obowiązkiem corocznego wypłacania plebanowi w Restarzewie 40 zł.

Elżbieta Halina Nejman Majątki (Szlachta Sieradzka XIX wieku Herbarz)
WOLA WIĄZOWA par. Wola Wiązowa, dawniej Rusiec, p. bełchatowski, własność Walewskich, którzy wystawili tu w 1781 roku kościół drewniany. W 1885 roku dobra sładały się z folwarków; Wola Wiązowa, Wincentów, Stanisławów, Dęby powierzchni łącznej 2813 mg, dawniej były to jeszcze Mierzynów, Bolesławów i Prądzew. (SGKP t.13, s.802)

1992 r 

KOŚCIÓŁ I CMENTARZ



PLEBANIA, PRZEDSZKOLE I SZKOŁA PODSTAWOWA



DOM KULTURY I OSP



BUDYNEK


Gazeta Południowo-Pruska, 1798

Aukcya. Ninieyszym obwieszczeniem uwiadomia się publiczność, iż na dzień 4go miesiąca Grudnia roku bieżącego w Woli Więzowey milę iednę od Widawy, rożne meble, pościel, bielizna , odzienie, miedź, mosiądz, żelazo, cyna, &c. zegary, farfury, szkło, obrazy i tak daley naywięcey ofiaruiącemu za zaraz w gotowiźnie następuiącą zapłatę w grubey monecie publicznie przedawane będą. Dan w Piotrkowie dnia 1. Listopada 1798.
Justycrat Powiatowy Jachmann, vigore
Commissionis Specialis.

 Gazeta Południowo-Pruska, 1799

Do zadzierzawienia. Ninieyszym pismem uwiadomia się publiczność, iż dobra Wolawięzowa, Broszęcin i Dąbrówka małoletnim po ś. p. Xawerze Walewskim należące, w kreysie Sieradzkim położone, na dzień 3. miesiąca Czerwca roku bieżącego w Woliwięzowey od 24. Czerwca zaczynaiąc, w czteroletnią dzierzawę puszczone, i ku końcu wspomnionego miesiąca sądownie tradowane bydź maią. Dla wiadomości do dzierzawy ochotę maiącym oświadcza się, iż taxa dobr tych u podpisznego do przeyźrzenia wolna, tudzież, iż pensya dzierzawna w połrocznych ratach praenumerando w grubey monecie do depositum pupillarnego franco płacona bydź musi. Zapraszaią się zatym wszyscy do dzierzawy ochotę maiący, na dzień wspomniony do Woliwięzowey rano o godzinie 9. końcem podania ich ofiary. Dan w Piotrkowie dnia 29. Kwietnia roku 1799.
Konsyliarz Sprawiedliwości Jachmann.
Vigere Commissionis.

Gazeta Warszawska 1799 nr 40

Avertissement. Ninieyszym pismem uwiadomia się Publiczność , iż Dobra Wola Więzowa, Broszęcin i Dąbrówka małoletnim po ś. p . Xawerze Kolumnie Walewskim należące , w kreysie Sieradzkim położone , na dzień 3ci Czerwca r. b . w Woli-Więzowey od 24. Czerwca zaczynaiąc, w czteroletnią Dzierżawę puszczone , i ku końcu wspomnionego miesiąca Sądownie tradowane bydź maią. Dla wiadomości do Dzierżawy ochotę maiącym , oświadcza się, iż Taxa Dobr tych u podpisanego do przeyrzenia wolna , tudziesz iż pensya dzierżawna w poł-rocznych Ratach praenumerando w grubey monecie do depositum Pupillarnego Franco płacona bydź musi. Zapraszaią się zatym wszyscy do Dzierżawy ochotę maiący na dzień wspomniony do Woli Więzowey rano o godzinie 9. końcem podania ofiary ich. Dat w Piotrkowie dnia 29 Kwietnia 1799. — Konsyliarz Sprawiedliwości Jachmann Vigore Commilsionis.

Dziennik Urzędowy Województwa Mazowieckiego 1828 nr 626

Nro 103,763. — WYDZIAŁ WOYSKOWY.
KOMMISSYA WOIEWODZTWA MAZOWIECKIEGO.
Zamieszczaiąc poniżey opisy spisowych z Woiewodztwa Krakowskiego, Kaliskiego, Augustowskiego, Płockiego, Sandomierskiego i z Miasta Warszawy zbiegłych, poleca Wóytom, Prezydentom i Burmistrzom miast, aby w Gminach swych iak nayściśleysze śledztwo zarządzili, nieprawnie znayduiących się poymali, i właściwemu Kommissarzowi Obwodu dostawili, zkąd transportem do Bióra Kommissyi Woiewódzkiey odesłani bydź maią. Wóyci Gmin, Prezydenci i Burmistrze Miast, ściśle ninieyszemu poleceniu zadość uczynią, a Kommissarze skutku dopilnuią. w Warszawie dnia 8 Lutego1828 r.
Radca Stanu, Prezes
R. REMBIELIŃSKI, Sekr: Jener: Filipecki.
z Woiewództwa Kaliskiego.

Marek Troiański, zbiegł z Woli Wiązowéy. 

Dziennik Powszechny 1834 nr 253

Po śmierci Stanisława Kolumny Walewskiego, w dniu 18 Sierpnia 1830 roku nastąpioney, otworzyło się postępowanie spadkowe, o którem donosząc podpisany Reient, zawiadamia ninieyszem, iż do przepisania na imie iego sukcessorów tytułu własności dóbr Wola Więzowa, w Powiecie i Obwodzie Sieradzkim położonych, termin sześciomiesięczny, a w szczególe na dzień 7 Marca 1835 roku, w Kancellaryi Ziemiańskiey Woiewództwa Kaliskiego, przed podpisanym Reientem iest wyznaczony. Kalisz dnia 6 Września 1834 r. Reient Kancellaryi Ziemiańskiey Woiewództwa Kaliskiego, Fr. Nowosielski.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1843 nr 77

(N. D. 1205). — Sąd Policyi Prostej Okręgu Piotrkowskiego.
Przy śledztwie na gruncie miasta Bełhatowа różnych zbrodniarzy, powziąwszy wiadmość, że z dnia 16 (28) Lutego na 17 Lutego (1 Marca) r. b o północy banda nieznanych łotrów w liczbie 8miu lub więcej napadłszу na dworskie mieszkanie w wsi Woli Więsowéj Okręgu Sieradzkim, tamże dobywszy się do pokoi i schowań, gwałtownym sposobem za wyniesieniem kufrów i komody, oraz porąbaniem tychże, skradli:
Z precyozów.
1. Pierścień duży złoty z okiem okrągłym w brylanty, duży w środku, a mniejsze około osadzony wartości rs. 300
2. Pierścień zloty z krwawnikiem z herbem Kolonna po bokach po dwa małe brylanty mającym z których jednego brakuje.
3. Obrączkę złotą z napisem (Bóg nadzieja nasza).
Z sreber.
4. Serwis duży cały srebrny do przyozdobienia i zastawy stołu, w około przyozdobiony z osóbek na koniach srebrnych.
5. Pokrywek srebrnych od flaszek serwisowych trzy.
6. Lichtarzy dużych srebrnych matową robotą na sposób dawnego fasonu dwa.
7. Łyżka wazowa srebrna z obwódką i cyfrą X. W. jedna.
8. Łyżka półmiskowa z obwódką i cyfrą takąż jedna.
9. Łyżek stołowych srebrnych z obwódką i cyfrą X. W. dwanaście.
10. Noży i grabek srebrnych par 24.
11. Widelcy u których trzonki są srebrne na sposób dawny par 24.
12. Solniczek z łyżkami cztery.
13. Łyżeczkę od musztardy srebrną jednę.
Z bielizny i garderoby.
14. Obrus ciągniony wielki jeden
15. Obrus ciągniony mniejszy i podziurawiony jeden.
16. Chustkę francuzką ciemną z szlakiem szerokiem z jednej, a wązkiem z drugiej strony.
17. Powłoczkę wierzchnią od spodku w pasy białe i zielone; i przy ucieczce zostawili dwie czapki, jedne wykrawankę z wierzchu z sukna ciemnego z daszkiem skórzanym w koło wąskiem siwym barankiem krymskim obszytą z małemi uszami wiązanymi na tasiomkę z takiegoż baranka, pod spodem suknem modrem podbitemi, a drugą okrągłą z strzyżonego manszestru z wierzchem krytem sukna piaskowego z kawałków kilku w pudłuż posszywanym, i kutasikiem jedwabnym z tyłu. Ślad zaś za temi złoczyńcami zbiegłymi jest ku miastu Bełhatowu i Piotrkowu.
Wzywa zatem wszelkie władze nad bezpieczeństwem publicznem czuwające, aby powyż skradzione objekta śledziły, i wrazie dostrzeżenia z niemi podejrzanych osób takowe przyaresztowały i Sądowi tutéjszemu odstawić nakazały, jak niemniej z czapek powyż opisanych na osoby podejrzaniu ulegające uwagę swoją zwracały i o nich Sądowi doniosły.
Bełhatówek d. 26 Lutego (10 Marca) 1843.
W. Tchorzewski, Podsędek.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1843 nr 193

(N.D. 4166) Rejent Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Kaliskiej.
Ogłasza się wiadomość otwarcia spadków
2, po Florentynie Walewskiéj co do tytułu współwłasności dóbr Woli Więzowej w Okręgu Sieradzkim sytuowanych i co do współwłasności praw, wspólnego wrębu i pastwiska dla tychże dóbr Woli Więzowej na dobrach Ruścu tymże Okręgu w dziale III pod Nr. 1 wpisanego;
(…) z wyznaczeniem półrocznego terminu na dzień 2 (14) Marca 1844 r. godzinę 10-tą z rana tu do Kancellaryi podpisanego Rejenta, celem zgłoszenia się osób do spadków tych interessowanych pod prekluzyą dla niestawających.
Kalisz dnia 10 (22) Sierpnia 1843 roku.
Mikołaj Basiński.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1845 nr 35

(Ν. D. 729) Rejent Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiéj w Kaliszu.
Po zejściu trzech osób poniżej wymienionych jako to: 
2. Po Zuzannie z Brodzkich Walewskiej współwłaścicielce dóbr Woli Więzowej w Okręgu Sieradzkim leżących i wierzycielce summ rs. 1665, rs. 4050, rs. 3000 i rs. 4050 na tychże dobrach zahypotekowanych. 
(…) toczą się po nich postępowania spadkowe do ukończenia tych postępowań, termin na dzień 1 (13) Sierpnia 1845 r. w Kaliszu w Kancellaryi Ziemiańskiej wyznacza.
Kalisz dnia 12 (24) Stycznia 1845 roku.
Nepomucen Wojciechowski.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1845 nr 128

(N. D 2821) Rejent Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiéj w Kaliszu.
Po zgonie Stanisława, Florentyny Fellcyi dwóch imion, i Zusanny z Brodzkich, trojga Walewskich, toczy się po nich postępowanie spadkowe co do służących im części, mianowicie części zastrzeżonego, prawa względem niepodzielności borów i lasów pomiędzy dobrami Wolą Więzowa, Broszęcinem, Leśniakami z Dąbrówką, oraz części prawa wolnego wrębu i wspólnego pastwiska służącego dobrom Wola Więzowa, Jastrzębice, Rusiec i Dąbrowa, obojga praw na dobrach Broszęcinie i Leśniaki w Okręgu Sieradzkim leżących w dziale III. pod Nr. 1 i 2 zahypotekowanych, do ukończenia tego postępowania spadkowego, termin na dzień 8 (20) Grudnia r. b. w Kaliszu w Kancellaryi Ziemiańskiej się wyznacza.
Kalisz d. 25 Maja (6 Czerwca) 1845 r.
Nepomucen Wojciechowski.

Warszawska Gazeta Policyjna 1846 nr 248


(...) na temże posiedzeniu poczynione przez Franciszka Kobylańskiego, testamentem urzędownie sporządzonym na dniu 18 (30) kwietnia 1844 r., zapisy wieczyste z procentem, a mianowicie: a) dla kościoła parafialnego w Osyakowie rs. 450: b) dla kościoła KKs. Paulinów w Konopnicy rs. 150; c) dla kościoła parafialnego w Woli Więzowej rs. 150; d) dla klasztoru KKs. Augustjanów w Wieluniu rs. 150; e) dla szpitala ubogich i chorych w Wieluniu rs. 75.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1848 nr 121

(N. D. 2926) Dobra ziemskie Wola Więzowa, składająca się z głównéj wsi zarobnej oraz folwarku tegoż nazwiska, i z wsi Zarobnéj Pomocniczéj, oraz folwarku pomocniczego Dęby Wolskie w Okręgu i Ροwiecie Sieradzkim Guberni Warszawskiéj Parafii Wola Więzowa położone, obejmujące ogólnej rozległości 148 włók 11 morgów 285 pr. kw. miary nowo-polskiej, Xawerego Konstantego Walewskiego, Μarcelli z Walewskich Ludwika Walewskiego małżonki i nieletnich Mieczysława, Ignacego, Alexandra trzech braci Walewskich po niegdy Romualdzie Walewskim pozostałych dzieci, których opiekunką główną jest matka Bronisława z Cieślińskich po niégdy Romualdzie Walewskim pozostała wdowa, w dobrach Woli Więzowéj zamieszkała, a opiekunem przydanym Konstanty Walewski w dobrach Rząsawach Okręgu Częstochowskim zamieszkały, niedzielną własnościa będące, na skutek wyroku w Trybunale Cywilnym Gubernii Warszawskiéj w Kaliszu dnia 12 (24) Listopada 1847 r. między Ksawerym Konstantym Walewskim i Marcelą z Walewskich Ludwika Walewskiego małżnoką, a wymienioną opieką nieletnich po niegdy Romualdzie Walewskim pozostałych dzieci zapadłego, nakazującego podział tej niedzielnéj nieruchomości ziemskiej i przedaż takowéj, jeżeliby się w naturze na trzy części dogodnie podzielić niedała przedane będą przez publiczną licytacyą w drodze postępowania działowego przed W. Swieżyńskim Sędzią Trybunału Cywilnego Gubernii Warszawskiéj w Kaliszu do odbycia przedaży tej delegowanym w Kaliszu w miejscu zwykłych posiedzeń Tryb. Cywilnego w pałacu Sądowym przy ulicy Józefiny położonym.
Dobra Wola Więzowa z przyległościami oszacowane są taksa przez biegłych w d. 13 (25) Stycznia 27 Stycznia (8* Lutego) r. b. sporządzoną na rs. 45,012 kop. 10*, i taxa ta potwierdzona zastała wуrokiem Trybunału Cywilnego Gubernii Warszawskiej w Kaliszu dnia 20 Marca (7) Kwietnia 1848 r. zapadłym.
Таха i warunki przedaży w Kancellaryach Pisarza Trybunału Cywilnego Gubernii Warszawskiéj w Kaliszu i podpisanego Patrona każdego czasu przejrzane być mogą.
Przedaż dóbr Woli Więzowej z przyległościami odbywa się na żądanie Ksawerego Konstantego Walewskiego i Marcelli z Walewskich Ludwika Walewskiego małżonki, od których podpisany Patron ustanowiony jest Obrońcą, przeciwko opiekunce głównéj i opiekunowi przydanemu nieletnich po niegdy Romualdzie Walewskim pozostałych dzieci, od których ustanowiony jest obrońcą Stanisław Zawadzki Рatron.
Po zgłoszeniu w dniu 30 Marca (11 Kwietnia) 1848 r. warunków do do sprzedaży ułożonych, termin do temczasowego przysądzenia na dzień 13 (25) Maja 1848 r. o godzinie 3 po południu oznaczony został. W terminie temczasowego przysądzenia w dniu 13 (25) Maja r. b. odbytym, dobra Wola Więzowa z przyległościami Karolowi Rozdejczer, Patronowi przedaż popierającemu, za summę rs. 30,000 temczasowie przysądzono. Poczem termin do stanowczego dóbr tych przysądzenia na dzień 11 (23) Czerwca r. b. godzinę 3 z południa na audyencyi publicznej Trybunału Cywilnego Gubernii Warszawskiej w Kaliszu w miejscu zwykłych posiedzeń oznaczony został.
w Kaliszu dnia 14 (26) Maja 1848 roku.
Karol Rozdejczer, Patron.

*nieczytelne

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1852 nr 41

(N. D. 640) Sąd Policyi Poprawczej Wydziału Kaliskiego.
Zapozywa Józefa Sowę lat 33, liczącego, katolika, rodem ze wsi Wola Więzowia, zbiegłego z wsi Kłocka Okręgu Sieradzkiego, aby wciągu miesiąca jednego od daty niniejszego ogłoszenia licząc w Sądzie tutejszem dla wykonania na nim postanowienia J, O. Xięcia Namiestnika sławił się, lub wiedomość o swojem teraźniejszem zamieszkaniu udzielił w przeciwnym bowiem razie środkami skuteczniejszemi do tego znaglonym zostanie.
Tyniec pod Kaliszem d. 19 (31) Stycz 1852r.
Sędzia prezydujący, Radca Dworu,
Skwierczyński.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1852 nr 145

(N. D. 2654) Sąd Policyi Prostej Okręgu Sieradzkiego.
W dniu 8 (20) Kwietnia b. r. do jednego z włościan wsi Woli Więzowej przybył schorzały żebrak z imienia Błażej, nazwiska zaś i miejsca stałego zamieszkania niewiadomy, lat około 40 mieć mający, ubrany w dwie sukmany jasne podarte, czapkę rogatą, lejbik z płótna przerabiany, spodnie płócienne, koszulę takoż zabrudzoną, który po siedmiu dniach słabości życie zakończył; podając o tem do powszechnej wiadomości wzywa uprzejmnie każdego ktoby o jego nazwiska i pochodzeniu posiadał jaką, kolwiek wiadomość, aby takową Sądowi naszemu lub bliższemu swego zamieszkania udzielić zachciał.
Sieradz d. 17 (29) Kwietnia 1852 r.
Dzierożyński.
Gazeta Codzienna 1853 nr 103

Zakończyli tu życie: Stanisław Prądzyński, z Woli Więzowej pow. Sieradzkiego, przybyły tu na kuracyę, w wieku lat 28.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1854 nr 67

(N. D. 1448) Rejent Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Po śmierci.  
4. Szmula Berka Kohn wierzyciela kapitałów w dz. IV wykazów hypotecznych, a) dóbr Siemiechów z Ogu Sieradzkiego ad Nr. 10 rs. 900, ad N.14 rs. 120 i rs. 345 k. 55 kary rs. 180. prowizyi rs. 162 k. 90, pod N. 38 rs. 70 k.62 1j4 pod Nr. 39 rs. 999 kop. 97 1j2 i warunku wypłaty tych summ:
b) na dobrach Wola Więzowa z tegoż Ogu ad N.15, ad D. lit. c. rs.151 k.35 z procentem i kosztami, c) na dobrach Niedzielsko z Ogu Wieluńskiego ad 6. i ad 13 rs. 600, kary konwencyonalnej rs.150, rs. 54, rs. 107 k. 25, rs 186 k. 84, rs.4 kop. 50 i rs. 16 k. 65, d) na dobrach Kocina z Ogu Sieradzkiego rs. 825, ad N. 14 (…).
Otworzyły się spadki, do regulacyi których oznacza się termin na d. 15j27 Września 1854 r. w Kancellaryi hypotecznej w Kaliszu.
Kalisz d. 921* Marca 1854 r.
J. Niwiński.

*nieczytelne
Kurjer Warszawski 1854 nr 191

W dniu 8 b. m., we wsi i Gm: Woli Wiązowej, Pow: Sieradzkim, Józefa Majchrzak, dziewczyna wiejska, lat 17 licząca, uderzeniem piorunu rażona, na miejscu życie postradała. Od tegoż uderzenia, dom, 2 stodoły i 2 obory, stały się pastwą płomieni.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1859 nr 3

(N. D. 98) Pisarz Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Po śmierci:
1. Wincentego Prądzyńskiego właściciela dóbr Kobierzycko, w Okręgu Wartskim i Wola Więzowa, w Okręgu Sieradzkim, oraz co do summy 2676 rs. 44 kop. przez ostrzeżenie na kapitale Walewskich, pod Nr. 15 C. i Ε na tych ostatnich dobrach zapisanej, (…) otworzyły się spadki, do regulacyi których wyznaczam termin ostateczny na d. 27 Czerwca (9 Lipca) 1859 r. w tutejszej Kancellaryi Ziemiańskiej.
Kalisz d. 12 (24) Grudnia 1858 r.
J. N. Zengteller.

Kurjer Warszawski 1859 nr 8

W dniu 21 i 22 z. m., w dobrach Woli Więzowej Pcie Siedradzkim w miejscowym Kościele, i w Wróblewie Parafji wsi Kobierzycko Pcie Kaliskim, odbywały się żałobne Nabożeństwa, za spokój duszy Właściciela dóbr tychże, ś. p. Wincentego-Józefa Grzymały Prądzyńskiego, Rzeczywistego Radcy Stanu, Członka Warszawskich Departamentów Rządzącego Senatu, zmarłego w Warszawie w dniu 19 Listopada r. z.

Kurjer Warszawski 1863 nr 145
Dziennik Powszechny 1863 nr 144

Zarząd Poczt w Królestwie Polskiem. Podaje do powszechnej wiadomości, że we wsi Woli Więzowej położonej w Powiecie Sieradzkim Gubernji Warszawskiej, otworzoną została Expedycja Poczt i Poczthalterja, z odwozem poczt wózkowych z Woli Więzowej w jedną stronę do Szczercowa w odległości wiorst 14tu, a w drugą do Wielunia w odległości wiorst 27 i pół, oraz na powrót, po trzy razy w tygodniu, przy których to pocztach zabierać się mogą podróżujący za opłatą po 2 1/2 kop: od osoby na wiorstę, i za rzeczy po pół kop: od funta za całą odległość od jednej Stacji do drugiej. W Expedycji Poczt w Woli Więzowej, oddawać można na pocztę, jak również odbierać z niej wszelką korrespondencję i posyłki, tudzież prenumerować gazety i pisma perjodyczne. Z upoważnienia Dyrektora Poczt, Radca Zarządu, Matejf. Naczelnik Oddziału, A. Bobiński.

Kaliszanin 1872 nr 93

Zawiadamia osoby interesowane iż w dniu 11/13 Listopada 1872 roku udzieliłem jeneralne pełnomocnictwo do działania w mojem imieniu, Wielmożnemu Edwardowi Prądzyńskiemu właścicielowi dóbr Więzowa- Wola we wszelkich moich interesach.

Ludwik Niemojewski.

Tydzień Piotrkowski 1874 nr. 8

Rada Dobroczynności publicznej powiatu sieradzkiego.
Ma zaszczyt zawiadomić, iż począwszy od dnia 10 (22) lutego r. b. w każdą niedzielę, wyjąwszy Wiekiej nocy i Przewodniej, odbywać się będą w miejscowej sali w Sieradzu, odczyty publiczne na dochód zakładów dobroczynnych powiatu.
W d. (24 lutego)8 marca r. b. mieć będzie odczyt p. Edward Prądzyński, z Woli Więzowej. Przedmiotem odczytu będzie: „Odpowiedź na zarzuty przeciwko równouprawnieniu kobiety. Prelekcyje zaczynać się będą zawsze o godzinie 5-ej po południu. Cena miejsc: w krzesłach po kop. 25,— stojące po kop. 15.

Kaliszanin 1874 nr 16

Rada dobroczynności publicznej powiatu Sieradzkiego, ma zaszczyt zawiadomić, iż w dniu 24 lutego (8 marca) r. b., to jest w niedzielę o godz. 5-ej wieczorem, znany na polu uprawnienia kobiet W. Edward Prądzyński z Woli Wiązowej, mieć będzie odczyt w miejscowej sali, na korzyść zakładów dobroczynnych tutejszego powiatu mia­nowicie „Odpowiedź na zarzuty przeciwko równo­uprawnieniu kobiety."

Dziennik Warszawski 1875 nr 135

DZIAŁ WEWNĘTRZNY.
WIADOMOŚCI KRAJOWE.
Tegoż dnia*, w powiecie łaskim, we wsi Wola-Więzowa, dziewczynki włościańskie Jadwiga Roscik lat 9 i Jadwiga Płóciennik lat 10 mające, kąpiąc się w stawie, utonęły.

*28 maja (9 czerwca)

Tydzień Piotrkowski 1876 nr. 14

— we wsi Wola Wiązowa stodoła właściciela dóbr Prądzyńskiego, ubezpieczona na 240 rs.— straty w zbożu i t. p. wynoszą rs. 3900.

Tydzień Piotrkowski 1886 nr. 45

Do wydzierżawienia
w Woli Więzowej pod Szczercowem pow. łaski od „Petrokowa" szosą mil 7.
Ogród 10-cio morgowy
warzywny i owocowy z łąką, mieszkanie wygodne, 3 stawy zarybione—oddzielnie lub razem.
Pomieszczenie na fabrykę
po zwiniętym młynie parowym, przyczem dom mieszkalny i 3 morgi ziemi. Woda obfita i dobra. Wiadomość bliższa w Woli Więzowej.

Tydzień Piotrkowski 1890 nr. 14

Sprzedaże przymusowe. Na odbytej w dniu 1 kwietnia r. b. licytacyi w sądzie okręgowym sprzedano następujące majątki:
6) Dobra Wola-Więzowa w powiecie łaskim, składające się z 6-iu oddzielnych folwarków, jako to: Wola-Więzowa, Janów, Annolesie, Dęby, Wincentów i Stanisławów, ogólnej przestrzeni mórg 2812 i 184 pręty—nabył Wincenty Maleszewski za rs. 58,260

Zorza 1892 nr 34

Parcelują się obecnie w powiecie łódzkim majątki: Szydłów, w gminie Puczniew, własność p. Anny Szajbler; Jagodnica Złotna, w gminie Rąbień, własność byłego rejenta Danielewicza; Jermonice, w gminie Puczniew, własność p. Jana Wężyka; Piaskowice, w gminie Paćmierz, własność p. Dzierżanowskiego; Kontrowers, w gminie Nakielnica, własność p. Bretsznajdra; Kruszew, w gminie Żeromin, własność p. Gorczyńskiego. W powiecie łaskim parcelują się: folwark Łopatki, w gminie Łask, własność p. Pruskiego, oraz Wola Wiązowa, własność p. Prądzyńskiego; z tej ostatniej rozparcelowano już folwarki Wincentów i Bolesławów, a obecnie parceluje się Stanisławów.


Gazeta Kaliska 1893 nr. 37
  
Ogrodnik dzierżawca potrzebny od 1-go października do Woli Więzowej, przez Szczerców. Ogród 17- morgowy, sad duży. Warunki bardzo przystępne. Samotny, umiejętny, może na rocznego.

Tydzień Piotrkowski 1893 nr. 46

Rządca 
potrzebny
do Woli Wiązowej p. Szczerców.
Wymagana kaucyja 1,500 rs.
Tydzień Piotrkowski 1894 nr. 4

Tydzień Piotrkowski 1893 nr. 46

180 Sztuk 
wielkich topoli balsamicznych, zdatnych na wszelkie wyroby do sprzedania w Woli Wiązowej pod Szczercowem gub. piotrkowska.

Tydzień Piotrkowski 1893 nr. 46

Na krochmalnię
bezpłatne pomieszczenie i budynek dogodny w kartoflanej okolicy. Wiadomość na miejscu Wola Wiązową pod Szczercowem.

Tydzień Piotrkowski 1893 nr. 46

Do sprzedania 5 włók
dobrej ziemi pszennej II klasy z zasiewem, bez budynków, z wolnej ręki, warunki bardzo dogodne. Służebności żadnych. W miejscu możność bardzo taniego pobudowania. Wola Wiązowa pod Szczercowem gub. piotrkowska.

Tydzień Piotrkowski 1893 nr. 46

MŁYNARZ
z własnym wiatrakiem miałby doskonałe utrzymanie w ludnej wsi, otoczonej licznemi kolonijami, trzy miasta blizko. Grunt i plac dogodny pod wiatrak można nabyć tanio. Wola Wiązowa pod Szczercowem. 

Tydzień Piotrkowski 1894 nr. 18

Zmiany w duchowieństwie. Wikaryjusz parafii Konin, ks. Kazimierz Ucieklak, mianowany został administratorem parafii Wola-Wiązowa w pow. łaskim.

Tydzień Piotrkowski 1894 nr. 37

— Pod Widawą trzy większe majątki pozbyły się w ostatnim czasie „kuli u nogi— jak się wyraża Gaz. Warsz.—przeszkadzającej racyjonalnej gospodarce". I tak, w Konopnicy otrzymali włościanie za zrzeczenie się serwitutów po dwie morgi ziemi ornej i tyleż lasu na osadę; w Kamyku zaś i Woli Więzowej po trzy morgi lasu. Jak trudno układy te było zawrzeć, dość powiedzieć, że w Kamyku toczone one były przez lat dwanaście! Umowy te zostały już zatwierdzone przez komisyję gubernialną do spraw włościańskich i odnośne rozgraniczenie na gruncie przez delegowanego ad hoc geometrę przysięgłego, dokonane. Umożliwi to zaprowadzenie w tych majątkach racjonalnego gospodarstwa leśnego, którego plany już złożono do zatwierdzenia władzy właściwej.

Tydzień Piotrkowski 1895 nr. 22

Pamięci zmarłych. W dniu 27 b. m. zmarł w majątku swoim Woli Wiązowej, po długoletnich cierpieniach, ś. p. Edward Prądzyński, szczerze kochany przez sąsiadów, włościan i służbę, znany rolnik i autor głośnego w swoim czasie dzieła z zakresu emancypacyi kobiet p. t: „O prawach kobiety".

Tydzień Piotrkowski 1895 nr. 23

Ś. p.
Edward Prądzyński
Dnia 28 Maja r. b., po 15-letnich strasznych cierpieniach, zmarł ś. p. Edward Prądzyński w majątku rodzinnym Wola-Wiązowa, przeżywszy lat 57. Całe życie nieboszczyka nacechowane było szlachetnemi dążnościami, a miało one na celu zapewnienie oświaty i dobrobytu dla swoich współbraci. Wiele z tych dążeń, chociaż na czas krótki, urzeczywistnić się dały; inne, chociaż pozostały na zawsze mrzonkami, niemniej chlubę przynoszą projektodawcy. We wsi swojej własnym kosztem założył ś. p. Edw. Prądzyński szkółkę, ochronkę i szpitalik dla ludzi, dobrą radą, a w potrzebie i datkiem pieniężnym, spieszył chętnie niejednemu z pomocą; robił usilne starania u rządu o przeprowadzenie szosy na trakcie około swojego majątku, obowiązując się ponieść część kosztów takowej; nie uchylał się nigdy od żadnej pracy obywatelskiej, jeżeli takowa miała rzeczywiste dobro ogółu na celu. Że nie wszystkie swoje zamiary zdołał ś. p. Edward doprowadzić do skutku, że w wielu razach musiał się zadowolnić pół-środkami jedynie, wina w tem całego szeregu różnorodnych okoliczności, zupełnie niezależnych od woli jego i tej strasznej nieuleczalnej choroby, która w młodzieńczym wieku przykuła go na cały szereg lat do łoża boleści. Założone przez niego instytucyje niezależnie od woli jego długo istnieć nie mogły; lecz i przez ten krótki czas zawiązały serdeczny stosunek miedzy chatą i dworem, tak rzadki niestety w czasach dzisiejszych.
Poświęcając dużo czasu, trudu i kosztów dla dobra okolicy, a szczególnie ludu wiejskiego, nie zasklepiał się nieboszczyk wyłącznie w ciasnem kółku obowiązków najbliższych. Wszelkie nowe prądy szlachetne życia ogólno-społecznego znajdowały serdeczny oddźwięk w sercu jego i miały w nim dla siebie gorącego propagatora. On to jeden z pierwszych swoją wyczerpującą pracą „O prawach kobiety" poparł ruch zaledwie budzącej się naówczas emancypacyi kobiecej. I chociaż później złożony ciężką niemocą, nie mógł prawie pióra w ręku utrzymać, wracał jeszcze kilkokrotnie do tego samego tematu i, z prawdziwie młodzieńczym zapałem, opracowywał swoje dalsze rozprawy. Lekarz, obawiając się szybszego postępu jego choroby, musiał z nim staczać walki formalne, nakazując odpoczynek chwilowy. Rękopisma chowane wtedy były czasowo, lecz z chwilą najmniejszej poprawy, wydobywane były z ukrycia aż do nowego pogorszenia się choroby. Pracując urywkowo w ten sposób, zdążył on jednakże przed śmiercią wykończyć 3 prace treści ogólno-społecznej. Z czasem będziemy zapewne mieli sposobność ocenić ich wartość, a niedokładności, jeżeli jakie się znajdą, uwzględnimy warunkami, w jakich powstały.
Niemniej też czynny udział przyjmował ś. p. Edward Prądzyński w życiu swojego społeczeństwa. Kilka lat przepędził w stronach dalekich, gdzie zapewne nabył zarodku owej strasznej choroby, która po wielu latach zwalczyć go wreszcie zdołała, śmierć, jako wyzwolenie od strasznych cierpień, dla niego jest dobrodziejstwem jedynie, dla rodziny i ogółu społeczeństwa naszego nie przestaje być stratą dotkliwą.
Cześć jego zacnej pamięci W.

Tydzień Piotrkowski 1895 nr. 50

Zmiany w duchowieństwie. Wikaryjusz w m. pow. Sieradzu ks. Franciszek Plewoski mianowany został administratorem parafii Wola Wiązowa w pow. łaskim.

Kurjer Warszawski (dodatek poranny) 1898 nr 282

+ Pożary. Na folwarku Wola Więzowa, w pow. łaskim, należącym do p. Marji Krajewskiej, zgorzały dwie stodoły wraz z krestencją, oraz młocarnia, sieczkarnie i inne maszyny, i narzędzia gospodarskie. Straty wynoszą około 10,000 rubli. 

Gazeta Świąteczna 1898 nr. 923

LISTY do Gazety Swiątecznéj. Z Mierzynowa w powiecie łaskim, guberńji piotrkowskiéj. Drogi.- Pod zieloném sklepieniem. - Jak dawno wieś istnieje. - Biéda bez pastwiska i bez opału. - Gleba. - Korzyść z łubinu. - Gospodarstwa. - Jacy tu ludzie i jak się odziewają. - Wieś macierzysta. - Kościół. - Podzięka. - Szynk rządowy. - Zabawy i pogrzeby dawniéj a dzisiaj. Wioseczka nasza leży przy trakcie z Piotrkowa do Wielunia. Idzie też przez nią droga bita z Widawy do Działoszyna równa, wygodna, wysadzona po obu stronach topolami i wierzbami. Zbudowano tę drogę ze składek gminy. Jak przyjdzie lato, to się idzie do wsi jakby pod zieloném sklepieniem, bo gałęzie drzew rosnących po obu stronach drogi stykają się ze sobą. Mierzynów istnieje dopiero od lat dwudziestu kilku. Składa się z szesnastu osad 15-morgowych. Biéda nam wielka, że nie mamy pastwiska ani serwitutów, jak po innych wioskach. Wynajmujemy corok pastwisko i musimy płacić po 3 ruble od krowy i tyleż od konia. Opał też musimy kupować. Płacimy po 2 ruble za pół sąga sośniny, a za brzezinę półtrzecia rubla. Torfu wcale u nas niéma. Grunta tu bardzo piaskowe i sapowate. Ośmiu nas, których pola odgradza od innych droga, mamy takie grunta, że bez łubinu nie urodziłyby nam żyta. Pan Bóg miłosierny, że dał nam to nieznane dawniéj nasienie. Dawniéj, gdyśmy nie znali łubinu, to grunta przez rok jeden musiały odłogiem leżeć, a potém, jakeśmy zasieli żyto, to wyrosło takie jak len. A teraz, Bogu dzięki, lepiéj się rodzi. Grunta nasze są po lewéj stronie drogi, gdy się jedzie od Piotrkowa do Wielunia. Po prawéj stronie, daléj, są też pola ośmiu gospodarzy, ale u nich ziemia ciężka, żyta nie mogą siać, tylko pszenicę, bo jak który zasieje żyto. to ma tylko trochę miotły i kostrzewy. Łąk mamy bardzo mało i siano niedobre. Budynki każdy gospodarz ma z łaski Boga w porządku. Każdy też ma na swoje potrzeby sadek ogrodzony parkanem albo płotem żerdzianym i studnię przy domu, nie tak, jak po innych wioskach, co nieraz trzeba jechać o wiorstę po wodę. Odzież noszą u nas swojéj roboty, tylko paru chłopaków, co chodzą do Prus na robotę, przebrało się w kurtki pruskie i wyglądają jak kozy bez ogonów. Ludziska w naszéj wiosce bardzo spokojni, nie kłócą się, nie włóczą po sądach; wiedzą, że sądy nie utuczą, tylko rozumu nauczą. O wiorstę od naszéj wioski leży wieś Wola-Więzowa, w któréj przed 25 zgórą laty mieszkali nasi ojcowie. W téj wsi jest kościołek, do którego należy 1300 zgórą dusz. Księdza mamy bardzo dobrego, dbałego i o nas, i o dom Boży, za co należy mu się od nas serdeczna podzięka. Jest też w téj wsi szynk rządowy i cztery sklepy z towarem spożywczym i łokciowizną. W dwóch sklepach handlują chrześcjanie, a w dwóch drugich żydzi. Od czasu, jak szynki zamknięto, wiele się tu zmieniło. Gdy przyjdzie niedziela lub jakie święto, to każdy wyszedłszy z kościoła popatrzy na szynk rządowy, ale wódki zaraz nie dostanie, bo szynk wtedy zamknięty, więc pomyśli chwilę i idzie do domu. Kto zaś poczeka, aż szynk otworzą, i kupi wódki, to musi na dworze z butelki wypić, a drudzy się z niego śmieją. Niejeden, choć kupi butelkę wódki, to jéno patrzy na nią, bo nie może palcami otworzyć. Wszyscy to mówią, że gdyby były od 20 lat takie rządowe składy wódki, to byłby niejeden gospodarki nie przepił. Teraz jak przyjdzie jakie wesele lub zabawa, to tyle wypiją, ile gospodarz zabawy postawi, a choć niejeden rozłakomiwszy się, ogląda się na wszystkie strony, to daremnie, - pod ręką niéma gorzały, więc rad nie rad musi spokojnie siedzieć. Dawniéj, gdy się trafił w parafji jaki pogrzeb, a zwłaszcza gdy umarł ojciec lub matka, to dzieci szły z pogrzebu smutne i milczące, rozmyślając o duszy zmarłego; ale gdy -doszły do karczmy, to musiały krewnych zaprosić i wnet robiło się w izbie karczemnéj gwarno. Nieraz przychodziło do kłótni, a czasami i do bójki, i tak się pogrzeb kończył. Teraz, gdy niéma gdzie się upić, to i pogrzeby po ludzku się odbywają. P. G.

Tydzień Piotrkowski 1899 nr. 1

Zmiany w duchowieństwie. Z rozporządzenia władzy duchownej przeniesieni zostali administratorzy parafij:
4) ks. Fran. Plewowski z par. Wola-Wiązowa w pow. łaskim do par. Kwiatkowice tegoż p-tu;

Tydzień Piotrkowski 1899 nr. 6

Zmiany w duchowieństwie. Wikaryjusz po-klasztornego kościoła w Nieszawie, ks. Antoni Leśniewski mianowany został administratorem parafii Wola - Wiązowa w pow. łaskim.

Gazeta Sądowa Warszawska 1899 nr 36

KRONIKA CYWILNA. Procent od kaucyi. Właściciel gorzelni w majątku Wola-Wiązowna, Edward Prądzyński w celu zabezpieczenia akcyzy, należnej od niego za przeznaczony na wywóz zagranicę spirytus, przedstawił kaucyję w ogolnej ilości 17,000 rs., a mianowicie: 8,800 rs. za kwitem Nr. 783 6000 rubli za kwitem Nr. 803 i 2200 rubli za kwitem Nr. 838. W 1875 r. Prądzyński zażądał od zarządzającego akcyzą w gubernii kaliskiej i piotrkowskiej zwrócenia mu złożonej kaucyi na tej zasadzie, że odpowiednia ilość spirytusu została jakoby z jego gorzelni wywiezioną za granicę. W dniu 12 Lipca 1875 roku zarządzający akcyzą odpowiedział Prądzyńskiemu, że prośbie jego nie może zadość uczynić, ponieważ zrodziło się przypuszczenie, że Prądzyński ukrył w kraju spirytus przeznaczony z jego gorzelni zagranicę. Wkrótce potem zostało wszczęte do chodzenie karne przeciwko Prądzyńskiemu, który też wyrokiem sądu okręgowego piotrkowskiego z dnia 8 Czerwca 1892 roku za pozostawienie w kraju w 1875 roku bez opłacenia akcyzy dwóch transportów spirytusu, w ilości 105 beczek, został skazany na zapłacenie 101,731 rubli, a mianowicie: 31 053 rubli akcyzy. 8, 872 rubli wartości spirytusu, który podległ konfiskacie i 61,806 rs. kary. Wyrok ten zatwierdzony był przez izbę sądową w dniu 12 Lutego 1893 r. Skargę kasacyjną Prądzyńskiego pozostawiono bez skutku. Na zasadzie powyżej przytoczonego wyroku departament podatków niestałych we Wrześniu 1893 r. nakazał zarządowi akcyzy, w celu wykonania wyroku skierować egzekucyję do kaucyi Prądzyńskiego i do procentów od niej, co też wykonano. O obróceniu kaucyi wraz z procentami na pokrycie długu skarbowego zarząd akcyzy zawiadomił prokuratora warszawskiej izby sądowoj w dniu 5 Października 1893 r. za Nr. 8295. Tymczasem komornik przy sądzie okręgowym w Kaliszu przedstawił w dniu 15 Listopada 1893 r. do zarządu akcyzy nakaz egzekucyjny piotrkowskiego sądu okręgowego w sprawie Maryi Prądzyńskiej przeciwko Edwardowi Prądzyńskiemu o sumę 40,000 rubli w celu położenia aresztu na procenty od kaucyi Prądzyńskiego. Zarządzający akcyzą zawiadomił Prądzyńską, że kaucyja wraz z procentami została obróconą na pokrycie należnej skarbowi akcyzy, wskutek czego Prądzyńską wytoczyła powództwo, w którem żądała zasądzenia na jej rzecz od zarządu akcyzy gub. kaliskiej i piotrkowskiej sumy skapitalizowanych procentów od kaucyi, przedstawionej przez Edwarda Prądzyńskiego i złożonej do kasy gubernijalnej w Kaliszu do depozytu zarządu akcyzy gub. kaliskiej i piotrkowskiej. Prokuratoryja Królestwa Polskiego, działając w imieniu zarządu akcyzy, w odparciu powództwa przytoczyła, że: 1) powództwo Prądzyńskiej nie zasługuje na uwzględnienie, choćby dlatego, że kaucyja Prądzyńskiego wraz z procentami nie wystarcza na pokrycie należnej od niego skarbowi akcyzy; 2) art. 1141 kod. cyw. przemawia bezwarunkowo, nie na korzyść powódki, ale na korzyść pozwanego. Artykuł ten powiada: „jeżeli rzecz, którą kto zobowiązał się równocześnie dać lub wydać dwom osobom, jest czysto ruchomą, ta z dwóch osób, która rzecz tę objęła w rzeczywistę posiadanie, ma pierwszeństwo i staje się jej właścicielką, chociażby data jej tytułu była późniejszą, byleby jednak posiadanie było w dobrej wierze”. W ten więc sposób, gdyby nawet kaucyja Prądzyńskiego mogła służyć na pokrycie pretensyi Prądzyńskiej, to i wtedy, zgodnie z art. 1141 kod. cyw., pierwszeństwo miałby skarb, w którego w posiadaniu kaucyja się znajdowała; 3) art. 205 kod. cyw. 1825 roku nie może mieć zastosowania w danym wypadku, do którego powinien być zastosowany art. 2073 kod. cyw., a według niego „zastaw ruchomy nadaje wierzycielowi prawo poszukiwania zapłaty z rzeczy będącej jego przedmiotem, z przywilejem i pierwszeństwem przed innymi wierzycielami”; 4) nakoniec powódka zapomina, że na zasadzie prawa o przywilejach i hypotekach skarb ma przywilej w myśl art. 7 cz. 1 i 3, zaś ze swojego przywileju Prądzyńska korzysta tylko według art. 9 cz. 8. Sąd okręgowy w Kaliszu wyrokiem z dnia 16 Grudnia 1896 roku powództwo Prądzyńskiej oddalił i zasądził od niej na rzecz skarbu 483 rubli 32 kop. kosztów sądowych, zaś izba sądowa, dokąd sprawa przeszła wskutek skargi apelacyjnej powódki, wyrokiem z dnia 2 Marca 1899 roku wyrok sądu okręgowego zatwierdziła dla następujących powodów: Powództwo Prądzyńskiej ma za przedmiot żądanie zasądzenia jej od zarządu akcyzy sumy 12131 rubli 20 kор., i żądanie to powódka opiera na tem, że zarząd akcyzy niesłusznie zatrzymuje wyżej określoną sumę i niesłusznie nie pozwala skierowć do niej egzekucyi sumy 40000 rubli, zasądzonej na rzecz Prądzyńskiej od jej męża Edwarda Prądzyńskiego na zasadzie wyroku sądu okręgowego w Piotrkowie z dnia 20 Października 1885 r. Prokuratoryja, uważając powództwo Prądzyńskiej za bezzasadne, twierdzi, że suma poszukiwana, stanowiąc skapitalizowany procent od kapitału 17000 rubli, złożonego przez Edwarda Prądzyńskiego służy narówni z tym kapitałem jako specyjalne zabezpieczenie akcyzy, rozłożonej Prądzyńskiemu na raty, i dlatego do sumy tej nie może być skierowana egzekucyja osoby trzeciej. Prądzyńska znów twierdzi, że prawo zastawu, należące do skarbu, dotyczy tylko przedstawionego przez jej męża kapitału 17000 rubli, nigdy zaś skapitalizowanych od niego procentów. Wobec wprost przeciwnych sobie twierdzeń procesujących się stron, koniecznem okazuje się rozstrzygnięcie pytania: czy prawo zastawu, należące do skarbu, dotyczy wniesionego przez Edwarda Prądzyńskiego kapitału, jako kaucyi, wraz ze skapitalizowanemi od niego procentami, czy też prawo to dotyczy tylko samego kapitału? Stosownie do przepisów prawa specyjalnego, a mianowicie prawa o zastawach i kaucyjach wymaganych przy spłacaniu ratami akcyzy należnej od spirytusu w gubernijach Królestwa Polskiego (dodat. do art. 291 ust. o akc.), wcelu zabezpieczenia zapłaty rozłożonej na raty akcyzy przyjmuje się, jako zastaw, pomiędzy innemi, gotówkę, bilety państwowe i skarbu Królestwa, również i bilety instytucyj kredytowych (cz. 1 i 2 art. 1). Nie tylko same bilety, ale i kupony od nich, o ile podlegają wypłacie do dnia przedstawienia kaucyi, na zasadzie wydanych w tym celu przepisów, mogą stanowić kaucyję; w miarę następowania terminów wypłacenia procentu, który nie był przyjęty jako kaucyja, kupony od biletów zwraca się ich właścicielom (art. 3). Z ducha przytoczonego przepisu prawa wypływa, że wrazie złożenia pewnej sumy kapitalnej przynoszącej procent, jako zastawu, zabezpieczającego zapłatę rozłożonej na raty akcyzy, prawo zastawu, należące od skarbu, dotyczy procentów od kapitału, nie na zasadzie samego prawa, ale na zasadzie oddzielnej umowy z właścicielem zastawu. Dlatego też rozstrzygnięcie zajmującej nas kwestyi zależnem jest od tego, czy pomiędzy skarbem a Edwardem Prądzyńskim zaszła umowa, że nie tylko sam kapitał 17000 rubli, ale i procenty od niego, będą stanowiły zastaw, dany skarbowi przez Prądzyńskiego. W tym względzie z ogłoszenia zarządzającego akcyzą gub. kaliskiej i piotrkowskiej z dnia 17 Marca 1878 roku Nr. 2222 i z zaświadczenia tegoż zarządzającego z dnia 30 Listopada 1896 roku za Nr. 8179, dowiadujemy się, że sama 17000 rubli, jako kaucyja złożona była przez Prądzyńskiego w gotówce do banku dyskontowego w Warszawie, i że następnie za to pieniądze, wskutek prośby Prądzyńskiego, kupiono 5% obligacyje pożyczki wschodniej. Okazuje się więc, że w chwili ustanawiania na rzecz skarbu prawa zastawu, prawo to nie mogło dotyczyć procentów, ponieważ sam zastaw został złożony, nie w papierach procentowych, ale w gotówce. Jeżeli później Prądzyński zażądał zamiany przedstawionej przez niego gotówki na papiery procentowo, to z tego nie można jeszcze wyprowadzać wniosku, iż przez to zmieniło się prawo zastawu, należące do skarbu, a więc, że: 1-o Prądzyński, żądając zamiany gotówki na papiery procentowe, działał w swoim własnym interesie, nie zaś w interesie skarbu; 2-o w sprawie niema żadnych wskazówek, ażeby po nabyciu papierów procentowych za pieniądze Prądzyńskiego, pomiędzy nim a skarbem stanęła umowa co do rozszerzenia prawa zastawu należącego do skarbu; 3-o w sprawie jest dowód, że skarb nie miał zamiaru nabywania prawa zastawu co do procentów; za dowód tego służy okoliczność, że zarządzający akcyzą początkowo odmówił Prądzyńskiemu zamiany gotówki na papiery procentowe (odezwa zarządzającego akcyzą za Nr. 2222). Przytoczone wyżej motywy wobec tego, że prawo o zastawach wymaganych przy spłacaniu akcyzy ratami, jako prawo specyjalne, wyłącza stosowanie przepisów prawa ogólnego o zastawach (art. 2073—2084 kod. cyw.), narzucają przekonanie, że prawo zastawu, należące do skarbu, dotyczyło tylko kapitału 17000 rubli, przedstawionego przez Edwarda Prądzyńskiego. Z czego wypływałoby, że podstawa prawna powództwa Maryi Prądzyńskiej powinna być uznana za słuszną. Jednakże izba sądowa uznaje, że powództwo Prądzyńskiej nie może być uwzględnione dla następujących powodów. Jak się okazuje z odezwy zarządzającego akcyzą do prokuratora izby sądowej warszawskiej z dnia 5 Października 1893 roku, skargę kasacyjną Edwarda Prądzyńskiego na wyrok tejże izby z d. 13 Lutego 1892 roku, na zasadzie którego Prądzyński został pomiędzy innemi skazany na zapłacenie akcyzy w ilości 31053 rubli, departament kasacyjny karny senatu rządzącego pozostawił bez skutku w dniu 9 Wrześni i 1893 roku. Na zasadzie zatem 3 cz. art. 941 ust. post. cyw. wyrok izby sądowej z dnia 13 Lutego 1893 roku uprawomocnił się w d. 9 Września 1893 roku. Od tej daty zarząd akcyzy miał prawo skierować egzekucyję w celu otrzymania zasądzonej na rzecz skarbu sumy, nie tylko do samego kapitału 17000 rubli, ale i do procentów od niego, jako należących do Prądzyńskiego, dłużnika skarbu. Ponieważ suma skapitalizowanych procentów (12131 rubli 20 kop. ) w chwili uprawomocnienia się wyroku izby sądowej znajdowała się już w posiadaniu skarbu, to w celu wykonania tego wyroku nie trzeba było stosować żadnych specyjalnych środków egzekucyjnych: trzeba przeto uważać, że od dnia uprawomocnienia się wyroku, t. j . od dnia 9 Września 1893 г., suma ta przeszła na rzecz skarbu dla pokrycia częściowego zasądzonej skarbowi od Prądzyńskiego akcyzy. Od dnia 9 Września 1S93 roku suma 12131 rubli 20 kop. przestała być majątkiem, należącym do Edwarda Prądzińskiego. Okazuje się więc, że w d. 15 Listopada 1893 roku t. j . w dniu, w którym Maryja Prądzyńska w celu otrzymania części sumy 40000 rubli, zasądzonej na jej rzecz od Edwarda Prądzyńskiego, zwróciła się z egzekucyją do skapitalizowanych procentów od kaucyi złożonej przez Prądzyńskiego, kaucyja ta nie była już własnością Prądzyńskiego, zatem zarząd akcyzy miał podstawę prawną do uchylenia żądania Prądzyńskiej. Wobec tego upada samo przez się twierdzenie powódki, że jej zgodnie z art. 205 kod. cyw. 1825 roku, służy przywilej; jeżeli niema majątku, należącego do Edwarda Prądzyńskiego, z którego mogłaby być zaspokojona pretensyja jego żony, to niema co mówić o wyżej wskazanym przywileju. Od wyroku izby sądowej, jak wyżej powiedziano, zatwierdzającego wyrok sądu okręgowego, powódka odwołała się. do senatu rządzącego. J. T.

Gazeta Sądowa Warszawska 1900 nr 5

JURYSPRUDENCYJA SENATU Z DEPARTAMENTU CYWILNEGO. Wyrok w sprawie Maryi Prądzyńskiej przeciwko zarządowi akcyzy gub. kaliskiej i piotrkowskiej o zwrot kaucyi. Senat rządzący na posiedzeniu ekonomicznem rozpoznawał przesłano z kancelaryi departamentu cywilnego kasacyjnego senatu rządzącego, przedstawienie warszawskiej izby sądowej z dnia 27 Lutego 1897 roku za Nr. 355 w przedmiocie wynikłego pomiędzy wyżej wspomnianą izbą a zarządem akcyzy sporu jurysdykcyjnego w sprawie Maryi Prądzyńskiej, o zwrot wniesionej przez powódkę do skarbu kaucyi. Wysłuchawszy wniosku pomocnika naczelnego prokuratora, senat rządzący uznaje: na zasadzie wyroku piotrkowskiego sądu okręgowego z dnia 8 Czerwca 1892 roku, zatwierdzonego przez warszawską izbę sądową, Edward Prądzyński został uznany za winnego, iż będąc właścicielem gorzelni w majątku Wola-Wiązowna, pozostawił w kraju, niezapłaciwszy akcyzy, spirytus, przeznaczony na wywóz za granicę. W następstwie Maryja Prądzyńska wytoczyła w kaliskim sądzie okręgowym powództwo przeciwko zarządzającemu akcyzą w gub. kaliskiej i piotrkowskiej, i w nim wyjaśniła, że z wyżej wskazanej gorzelni został wysłany transport spirytusu w ilości 43382 stopni do składu, jaki znajdował się w majątku Kobierzycko, należącym do Wincentego Prądzyńskiego, że transport ten został zaaresztowany, ale w następstwie z pod aresztu uwolniony, że wkrótce potem w tymże składzie został zaaresztowany spirytus w ilości 40,340 stopni, tenże był sprzedany, a uzyskana, ze sprzedaży suma w wysokości 2823 rubli 80 kop. była przesłana do skarbu. Rozporządzenia te, zdaniem powódki, nastąpiły bez jakiejkolwiek podstawy prawnej, albowiem Wincenty Prądzyński nie był pociągany do odpowiedzialności w sprawie o nadużycia w gorzelni w Woli-Wiązownej i ponieważ nie było wyroku sądowego o bezprawnem wywiezieniu do składu kobierzyckiego jakiegokolwiek transportu spirytusu. Wobec wyżej przytoczonych faktów, jak również powołując się na nabycie od Wincentego Prądzyńskiego praw do wymienionych pieniędzy, powódka żądała zasądzenia na jej rzecz tych ostatnich. Z dołączonego do powództwa wyjaśnienia departamentu podatków niestałych, wystosowanego na imię Wincentego Prądzyńskiego z dnia 28 Sierpnia 1878 roku, za Nr. 2603 okazuje się, że ten ostani prosił o zwrot 2823 rubli 80 kор., wniesionych do skarbu w skutek wykrytych w roku 1875 roku, nadużyć, i że prośba ta przez departament nie była uwzględniona, ponieważ wyżej wspomniane pieniądze, jak to powiedziano w wyjaśnieniu, służą za zabezpieczenie akcyzy od spirytusu, przeznaczonego na wywóz za granicę i ponieważ niema jeszcze dostatecznych dowodów, ażeby spirytus ten był już wywieziony z Rosyi, gdyż sprawa co do tego nie została dotąd przez sądy ostatecznie rozstrzygnięta. Dalej powódka do skargi incydentalnej, podanej przez nią na decyzyję sądu okręgowego, na zasadzie której, powództwo Prądzyńskiej zostało oddalone, dołączyła adresowane na jej imię ogłoszenie nadzorcy 3-go okręgu kalisko-piotrkowskiego zarządu akcyzy, w którem zaznaczono, iż zgodnie z rozporządzeniem zarządzającego akcyzą z d. 26 Sierpnia 1875 г., suma 2823 rub. 80 kор., została zaaresztowana, a w następstwie przelana do skarbu, ponieważ z gorzelni w Woli Wiązownej został wysłany na zasadzie fałszywego świadectwa przewozowego transport spirytusu w ilości 40340 stopni, od którego akcyza nie była uiszczona. Niezależnie od tego obrońca prokuratoryi Król. Polskiego, złożył do akt kopiję odezwy departamentu podatków niestałych do zarządzającego akcyzą w gub. kaliskiej i piotrkowskiej, w której ten ostatni zawiadomiony został, iż suma 2823 rubli 80 kор., uzyskana ze sprzedaży spirytusu, należącego do Wincentego Prądzyńskiego, powinna być przelana do skarbu, jako opłata akcyzowa, której Prądzyński od należącego doń spirytusu nie uiścił. Wobec takich okoliczności, izba sądowa przyszła do przekonania, iż wywód sądu okręgowego, że suma 2823 rubli 80 kop , stanowi akcyzę od spirytusu, jest sprzecznym z treścią odpowiedzi departamentu, wystosowanej na imię Wincentego Prądzyńskiego w dniach 28 Sierpnia 1878 r. za Nr. 2603, zgodnie z którą wyżej wskazane pieniądze służą za zabezpieczenie akcyzy od spirytusu, przeznaczonego na wywóz za granicę, czyli innemi słowy, pieniądze te zostały oddane do rozporządzenia skarbu, jako kaucyja, zgodnie z art. 217 ust. o trunkach, wobec czego przedmiotem żądania powódki jest zwrot nie akcyzy, ale kaucyi, niesłusznie, zdaniem izby sądowej, zatrzymanej przez skarb, a tego rodzaju żądanie podpada pod pojęcie sporu cywilnego. Wobec wyżej przytoczonych danych, izba uznała sprawę obecną za podlegającą kompetencyi sądów. Rozpatrzywszy przedstawioną przez izbę, zgodnie z art. 243 (cz. 2) i 240 ust. post. cyw. odezwę zarządzającego akcyzą gub. kaliskiej i piotrkowskiej do prokuratora tejże izby, senat rządzący uznaje, że izba wniosek swój oparła jedynie tylko na przedstawionej przez Prądzyńską odpowiedzi departamentu podatków niestałych z dnia 28 Sierpnia 1878 roku, w której to odpowiedzi zaznaczono, iż suma 2823 rubli 80 kop. służy za zabezpieczenie akcyzy od przeznaczonego na wywóz zagranicę spirytusu, aż do chwili rozstrzygnięcia przez sąd wynikłej w tej kwestyi sprawy, wobec czego izba przyszła do przekonania, że Prądzyńska żąda od skarbu zwrotu kaucyi. Ale w następstwie powódka przedstawiła do sprawy inne świadectwo zarządu akcyzy, a mianowicie, że suma sporna została przelana do skarbu, jako akcyza od spirytusu, który bez opłaty akcyzy został wysłany do składu kobierzyckiego w ilości 40340 stopni. Przedstawiając to ostatnie świadectwo, powódka zupełnie nie zaprzeczała pomieszczonych w nim faktów, i świadectwo to w zupełności zgadza się z przedstawionem przez stronę przeciwną świadectwem, z którego okazuje się, że departament podatków niestałych nakazał zarządzającemu akcyzą w gub. kaliskiej i piotrkowskiej sumę sporną przelać do skarbu, jako stanowiącą akcyzę od spirytusu, nieuiszczoną skarbowi przez Wincentego Prądzyńskiego. Niezależnie od tego trzeba przyjść do przekonania, że suma sporna została przelana do skarbu, jako akcyza, przed wytoczeniem przez Prądzyńską powództwa obecnego, że wobec tego żądanie jej, dotyczące wydania sumy spornej jest żądaniem zwrotu wyegzekwowanej przez skarb akcyzy. Uwzględnienie tego rodzaju żądania równałoby się uchyleniu postanowienia zarządu skarbowego; tymczasem sądy nie są władne uchylać takich postanowień, gdyż zgodnie z art. 422 ust. o egz. cyw. (zb. praw tom XVI cz. 2 por. art. 102 i 152 tom X. cz. 2 wyd. 1857 г.), mającym zastosowanie w miejscowościach, w których wprowadzone zostały ustawy sądowe (wyr. dep. kas. cyw. Nr. 178 1878 г.), skargi na bezprawne pobieranie podatków państwowych i wszelkiego rodzaju opłat winny być rozpatrywane w drodze administracyjnej. Już na zasadzie wyżej przytoczonego przepisu prawa oparte na tego rodzaju skargach żądania o przywrócenie praw, obrażonych przez postanowienia zarządów skarbowych, nie mogą być wytaczane w formie powództw, przewidzianych przez art. 2 ust. post. cyw., który jak to wypływa z zestawienia tego artykułu z art. 1 i z uwagą, do tegoż artykułu, ma na względzie przywrócenie praw cywilnych powoda, ale nie publicznych, jakiemi są bezwarunkowo prawa jego, jako płatnika ustanowionych na rzecz skarbu podatków. Wobec tego i kierując się wyjaśnieniami departamentu kasacyjnego cywilnego z 1876 roku Nr. 391 i ogólnego zebrania pierwszego i kasacyjnych departamentów z 1888 r. Nr. 26, senat rządzący uznaje, że powództwo Prądzyńskiej nie podpada pod art. 2 ust. post. cyw., wobec czego postanawia: uznać sprawę obecną za niepodlegającą kompetencyi sądów. 31 Października v. s . 1898 r.

Gazeta Kaliska 1900 nr. 146

Do sprzedania z powodu słabości właściciela Dobra WOLA WIĘZOWA z folwarkiem Janów położone przy szosie, w gub. Piotrkowskiej, powiecie Łaskim, składające się z 18 włók ziemi ornej, z inwentarzem żywym i martwym, kompletnemi budynkami, kilkoma budynkami niepotrzebnemi do rozebrania, i dwoma ogrodami owocowemi, dającemi 500 rubli rocznego dochodu. FOLWARK JANÓW składa się z 5-ciu włók ziemi, przeważnie pszennej, w tem łąk dwukośnych 82 morgi, bez nieużytków, oraz stawy zarybione, dające 2,000 rb. dochodu. Folwark Janów ma oddzielną hypotekę. Serwitutów niema żadnych na całym majątku. Towarzystwa Kred. Ziemskiego 17,000 rb. Cena za włókę 2,800 rb. Gotówki potrzeba 20,000 rb., resztująca suma może pozostać na hypotece; procent od umowy. Wszystkie budynki murowane. Bliższych informacji udzieli właściciel Hotelu Warszawskiego w Sieradzu.

Gazeta Kaliska 1900 nr. 269

Dnia 22 b. m. w Warszawie zakończył życie ś. p. Teodor Colonna Walewski, adwokat przysięgły, magister prawa i administracji. Urodzony w Wiązowej Woli gub. kaliskiej, po ukończeniu szkół w Kaliszu, przeszedłszy kursy prawne w b. szkole Głównej, zajmował się praktyką adwokacką w Warszawie. Zmarły, znany był w szerszych kołach jako zdolny prawnik, dobry kolega i zacny człowiek.

Tydzień Piotrkowski 1904 nr. 43

Administrator parafii Wola-Wiązową w pow. łaskim, ks. Antoni Leśniewski, przeniesiony został do parafii Dworszewice w powiecie noworadomskim.

Sport: Tygodnik Ilustrowany 1905 nr 34

W dn. 15. sierpnia r. b. w Kaliszu odbyły się dwa śluby w jednej rodzinie, mianowicie: brata i siostry. P . Jan Prądzyński z Woli Więzowej, syn Edwarda i Marji ze Skórzewskich, zaślubił pannę Jadwigę Skórzewską, córkę Bolesława i Emilji z Mikorskich, a siostra tegoż, panna Michalina Salomea Prądzyńska, poślubiła p. Saturnina Dodackiego, syna Franciszka Salezego i Anieli Pauliny z Schofferów. Oba te związki małżeńskie pobłogosławił ks. Szadkowski w kościele św. Józefa. Liczne grono rodziny i przyjaciół asystowało tej rzadkiej uroczystości podwójnych godów w rodzinie Prądzyńskich.


Gazeta Kaliska 1905 nr 225

Śluby. W zeszły wtorek w mieście naszem odbyły się dwa śluby w jednej rodzinie, mianowicie brata i siostry. P. Jan Prądzyński z Woli Więzowei, syn Edwarda i Marji ze Skórzewskich, zaślubił pannę Jadwigę Skórzewską, córkę Bolesława i Emilji z Mikorskich a siostra tegoż panna Michalina Salomeja Prądzyńska poślubiła p. Satunina Dodackiego, syna Franciszka Salezego i Anieli Pauliny z Schoferów. Oba te związki małżeńskie pobłogosławił ks. Szadkowski w kościele św. Józefa. Liczne grono rodziny i przyjaciół asystowało tej rzadkiej uroczystości podwójnych godów w rodzinie Prądzyńskich.

Tydzień Piotrkowski 1906 nr. 23

We wsi Wola-Więzowa ma być również wybudowana szkoła, tymczasem jednak materjałów pod budowę niema jeszcze. A wielka to szkoda: dzieci u nas w gminie tych, coby to trzeba ich uczyć, jest dużo, dwie nowe szkoły, jeśli zresztą będą stworzone, nie wystarczą, a ludzie po większej części ciemni, jak tabaka w rogu. Idą teraz nowe czasy, trzeba przynajmniej dzieci własne uczyć, aby z pracy ich był pożytek dla narodu i dla nich samych".

Zorza 1912 nr 17

= Piotrkowska komisya gubernialna do spraw stowarzyszeń i związków zatwierdziła ustawy Tow. śpiewaczego w Pabianicach i Kółka rolniczego w Woli Wiązowej w pow. Łaskim.

Rozwój 1912 nr 87

Nowe Stowarzyszenia. Piotrkowska komisya gubernialna do spraw Stowarzyszeń i związków zarejestrowała ustawy Towarzystwa śpiewaczego pod godłem Św. Florjana w Pabianicach i kółka rolniczego w Woli Wiązowej.

Gazeta Świąteczna 1912 nr 1661

Z parafji Woli-Wiązowej w powiecie łaskim, guberńji piotrkowskiej, pisze do nas jeden czytelnik: Parafja nasza ma zaledwie około 1800 dusz. Leży daleko od miast; do Piotrkowa mamy 8 mil, do Łasku, gdzie jest najbliższa stacja koleji, 5 mil, a w tem 12 wiorst boczną drogą. Mimo to przychodzi tu 8 egzemplarzy Gazety Świątecznej i kilka innych gazet. — W kwietniu zawiązało się w parafji naszej kółko rolnicze, co zawdzięczamy usilnym zabiegom i staraniom księdza proboszcza Wł. Kochanowskiego. Za jego staraniem również otwieramy sklep spółkowy „Jedność”, a także tworzy się drużyna straży ogniowej-ochotniczej. W początkach grudnia odbędą się tu rekolekcje dla utrwalenia parafjan w wierze i nakłonienia do życia bogobojnego. Bo chociaż parafja nasza jest niewielka, znajduje się w niej kilkudziesięciu szkodników, którzy dla zysku chcą ludzi rozpajać i sieją niezgodę między proboszczem a parafjanami. Jest ich wprawdzie sporo, ale my, którzy rozumiemy i pragniemy dobra naszego i oświaty, nie pozwolimy wraz z proboszczem naszym, żeby ludzie w parafji naszej szli do upadku duchowego i cielesnego. Wszelkiemi siłami zwalczać będziemy robaka, który toczy parafję. Zaczęliśmy pracę mozolną i trudną, ale musimy wytrwać do końca. A wy, bracia, którzy daliście się pociągnąć wichrzycielom, ocknijcie się i stańcie do pracy przy naszym boku. Parafjanin Adrjan.

Gazeta Świąteczna 1912 nr 1663

Misje. Z parafji Woli-Wiązowej, w powiecie łaskim, guberńji piotrkowskiej, pisze do nas jeden czytelnik: Przedewszystkiem muszę zaprzeczyć temu, co pisał w Gazecie 1661-ej o parafji naszej nieznany nam z nazwiska „parafjanin Adrjan”. Nie widzimy pomiędzy sobą owych szkodników, których on tak wielu tu naliczył. Parafjanie zupełnie ich nie znają i dziwią się, gdzie ich znalazł p. „Adrjan”. — Co do misyj, to odbyły się one tak, jak było zapowiedziane. Rozpoczęły się w dniu 29-ym listopada o godzinie 4-ej wieczorem, a skończyły się dnia 4 grudnia przed południem. O tych misjach właśnie chcę tu napisać, bo odbyły się one bardzo uroczyście. W piątek odprawione zostały pierwsze nieszpory z wystawieniem Najśw. Sakramentu i nauka; w sobotę była o godzinie 7 rano msza, również z wystawieniem Najśw. Sakramentu, i nauka bardzo pouczająca; o godz. 10 suma i nauka; po południu zaś nauka, rachunek sumienia, znowu nauka i błogosławieństwo Najśw. Sakramentem. Następnych dni był też podobny rozkład nabożeństwa, we wtorek zaś popołudniu rozpoczęła się spowiedź, której słuchało kilku księży. We środę były dwie msze Św., nauka i komuńja Św., której udzielano na całym kościele, potem znowu nauka pożegnalna, następnie ksiądz proboszcz dziękował księżom misjonarzom i parafjanom. Wkońcu odbyła się procesja z Najśw. Sakramentem i odśpiewano „Ciebie, Boga, chwalimy”. W poniedziałek księża misjonarze święcili szkaplerze, koronki i obrazy, i przyjmowali przysięgę od tych, którzy wyrzekli się wódki. Za te piękne, zbawienne misje składamy naszemu księdzu proboszczowi księżom misjonarzom serdeczne „Bóg zapłać!” G. P.

Zorza 1913 nr 9

Listy czytelników.
Z Janowa, z Piotrkowskiego.
Naszych stron jakoś nikt w Zorzy nie opisuje, przeto teraz, przy długich wieczorach zimowych, ręką ciężką od cepów, coś niecoś o swoich stronach donoszę. Parafia nasza, Wola-Wiązowa, położona w pow. Łaskim, w gub. Piotrkowskiej, w ciągu ostatnich kilkunastu lat zmieniła się zupełnie. Były tu ongi duże dobra pańskie z kilkoma folwarkami, gorzelnią i młynem. Dziś pozostał 20 włókowy folwarczek. Z dawnych budynków dworskich śladu prawie nie zostało. Miejsce dworu zajęli gospodarze-kmiecie, osiadło ich tu przeszło 100. Gospodarze zaś na starych wsiach powiększyli znacznie swe gospodarstwa przez dokupno ziemi dworskiej. Ziemia wszystka dostała się w ręce polskie, nikt tu jej żadnemu cudzoziemcowi nie sprzeda. W ostatnich czasach ziemia znacznie zdrożała; gdy przed dziesięciu laty z łatwością można było kupić po rb. 60 do 100 za morgę, dziś już trzeba płacić od rb. 200 do 300. Ziemie mamy dosyć dobre, tylko uprawa jest jeszcze bardzo zaniedbana — chociaż w ostatnich czasach bierzemy się już do lepszej uprawy roli. Parafia nasza liczy około 1,800 ludności, składa się z 5 wsi większych i kilku mniejszych. Gospodarstwa mamy przeważnie kilkunastomorgowe; większych nad 30 morgów niema zupełnie.
Kościół mamy drewniany, wybudowany w roku 1787. Do Prus wychodzi corocznie prawie wszystka młodzież, a także i dużo starszych, wypuszczając gospodarstwo w dzierżawę. Często sąsiad podejmuje się sprzątać, siać i orać za odpowiednie wynagrodzenie. Tacy wychodźcy niewiele zarobią, a tylko ziemie ich co raz gorzej rodzą. Zarobki w Prusach mają rozmaite, zależy to od dworu i zapłaty. Rzadko przynoszą do domu od rb. 80 do 120. Sporo jest takich, przeważnie chłopaków, co to lubią sobie hulać. Taki nietylko grosza nie zarobi, ale jeszcze i na drogę z powrotem niema. Często, wstydząc się przyjechać do domu goły, pozostaje w Prusach i tam się przeważnie marnuje.
Czytelnictwo mało jest jeszcze u nas rozwinięte. Wina w tem jest trochę poczty, oddalona jest od nas przeszło 2 mile. Z pism ludowych przychodzi do parafii 5 egz. „Gazety Świątecznej”, 3 egz. „Przewodnika kółek i spółek rolniczych”. 2 egz. „Zarania”. 2 egz. „Zorzy”, kilkanaście egz. „Głosu Wiary” i parę pism codziennych. W ostatnim roku parafia nasza ruszyła się na dobre pod względem społecznym.
W styczniu r. z. założone zostało Kółko rolnicze, do którego się zapisało przeszło 120 członków, płacąc rocznie po kop. 30. Na Wiosnę sprowadziło kółko kilkanaście worków nawozów sztucznych, siewnik 13 rzęd. Pracnera, za który płacimy rb. 2 na dzień, bronę sprężynową; jesienią znów przeszło 300 worków nawozów sztucznych. Co parę tygodni odbywają się zebrania kółka, na nich są wygłaszane rozmaite wykłady treści rolniczej. Przy kółku mamy czytelnię, w niej kilkadziesiąt książek i kilka pism.
W końcu grudnia otworzyliśmy sklep spółkowy, do którego się zapisało przeszło 60 udziałowców, z wkładami 10-rublowymi, sklep ten jest otwarty niedawno, a już cieszy się zasłużonem poparciem ogółu, z powodu nizkich cen, dobrych towarów i wagi rzetelnej.
Proboszcz nasz, ks. Kochanowski, w pięknych słowach zachęca nas do brania udziałów do popierania swego sklepu. Sklep, naturalnie, jest solą w oku miejscowych sklepikarzy-żydów, których w Woli Wiązowej mamy 13 rodzin, w 5 sklepach. Starają się oni wszelkimi sposobami odciągnąć kupujących i udziałowców spółki, rozpuszczając brednie, którym nikt wiary nie daje. Prócz tego mamy w Woli-Wiązowej 5 sklepów rzeźniczych polskich, jedną piekarnię polską i także sklep z wódką-za tę truciznę sklep targuje rocznie około rb. 14 tysięcy. Ostatnio po naukach misyjnych w początku grudnia, wielu mniej wódki pije, a do bractwa wstrzemięźliwości zapisało się przeszło 50 osób, co zawdzięczamy naszemu proboszczowi, który napomina i prosi, aby tej trucizny i zguby ciała i duszy, a także i kieszeni, zupełnie nie używać. Szerzeniu pijaństwa winni są bardzo miejscowi sklepikarze, a głównie w niedziele i święta, kiedy sklep z wódką jest zamknięty, prawie we wszystkich sklepikach, o każdej porze dnia, można dostać wódki i piwa.
Organizuje się u nas także straż ogniowa-tylko, że z zatwierdzeniem robią nam trudności. Już dwa razy podanie od gubernatora wracało. Myślimy też i o kasie pożyczkowo-oszczędnościowej. Słowem, parafia nasza, choć późno, ale zaczyna garnąć się do pracy społecznej, a jest u nas już sporo takich gospodarzy, co zrozumieli, że tylko we wspólnej pracy możemy zdobyć lepszą dolę w tem naszem smutnem położeniu. 3-ci rok mamy szkołę we Woli-Wiązowej — ale zaledwie piąta część dzieci korzysta z nauki, dla więcej miejsca niema. Stały czytelnik Zorzy,
Zygmunt Jasiński.


Zaranie 1913 nr 39

Listy do „Zarania". Zpod Szczercowa. „Napiszesz zaraz list do redakcji „Zarania", żeby ci wstrzymali wysyłanie pisma, pomimo, że masz je opłacone do Nowego Roku. A gdyby dalej przysyłali, to przyniesiesz mi przysłane ci numery tego pisma do mnie, a ja będę już wiedział, jaki zrobić z tego użytek. Do tego niewolno ci mówić i pisać dlaczego zaprzestajesz czytać „Zaranie", boby oni tam w całym obozie bezwyznaniowym narobili wielkiego hałasu". Bez złożenia mi tego przyrzeczenia, niedostaniesz rozgrzeszenia, a także i ślubu". Taki usłyszałem wyrok w dniu 14-ym lipca r. b. od ks. Władysława Kochanowskiego w parafji mojej Wola-Wiązowa, gdy zajechałem z narzeczoną moją i zaproszonemi gośćmi do kościoła, do ślubu... Przy konfesjonale przeszło godzinę wytrzymał mnie ksiądz, a cały czas mordował, żebym nie czytał tego „bezbożnego" pisma; kazał mi palić przysłane numera w piecu i t. d ., aż w końcu wydał ostateczny taki wyrok jak go wyżej podałem, to jest: nie dostaniesz rozgrzeszenia i ślubu, jeżeli nie zgodzisz się na zaniechanie czytania „Zarania". Po długim bardzo namyśle, choć miałem już odejść od konfesjonału bez rozgrzeszenia i ślubu, tylko przez wzgląd na narzeczoną i jej ojców, a także i swoje położenie, wydatek bowiem po kilkadziesiąt rubli na zabawę weselną stanowi dla nas dużo, a do tego w gospodarce bez żony obejść się nie można, a trzymać gospodynie, jak księża, nie stać mnie, więc zgodziłem się w końcu na to, co żądał ksiądz. Dzisiaj po kilku tygodniach doszedłem do przekonania, że ksiądz nie miał prawa wtrącać się do tego, jakie ja pismo czytam, tylko wysłuchać moich grzechów i o grzechach jedynie mówić i upominać. A czytanie gazety, która szczerze, po Bożemu ludowi służy, nie może być grzechem, tymbardziej, że w „Zaraniu" niema żeby kraść, zabijać, pić, krzywdzić kogokolwiek, lub coś innego złego lub obłudnego czynić; ono to tylko uczy, żeby żyć uczciwie i żebyśmy my, chłopi, przez tyle wieków gnębieni i prześladowani przez rozmaitych panów i księży, dziś nareszcie zrzucili to jarzmo i pozbyli się dusz pańszczyźnianych i sami sobie byli gospodarzami w swoim kraju, tembardziej, że panowie i księża kiepsko krajem rządzili, bośmy dziś w niedoli. Niedość tego jeszcze, chcąc mi narobić wstydu i nauczyć posłuchu innych, moją narzeczony zaczął przeciw mnie burzyć przy spowiedzi, mówiąc do niej: „jakby ludzi na świecie nie było że idziesz za takiego... całe życie twoje będziesz płakać i żałować, żeś za niego wyszła"... Dodać muszę, że za czytanie „Zarania" już mnie niejedna spotkała przykrość od księdza, a ja nic sobie z tego nie robię i „Zaranie" czytać będę tak długo, jak długo będzie ono wiernie służyć ludowi a z takich zakazów nic sobie nie robię, i różnych opiekunów co to dziś tu, rok, najwyżej dwa posiedzi i już szuka więcej dusz i rubli—słuchać nie myślę. Proszę Szanowną Redakcję o umieszczenie tego listu w „Zaraniu". Niech wiedzą wszyscy, kto kogo prześladuje-czy „Zaranie" księży, czy też przeciwnie. Proszę zarazem o radę: po polach naszych ciągle się kręcą jakieś panki i urzędniki po polowaniu, a w tym roku z powodu opóżnionych żniw jeszcze są zboża na polu, oni nie zważają na nic, ale po zbożach tych chodzą. Proszę o radę, jak postąpić z nimi, bo nieraz się zdarza, gdy gospodarz zwróci uwagę, to zostanie od chamów zezwany, a czasem to i pogrożą strzelaniem. Zygmunt Jasiński, Janów, pocz. Szczerców, gub. Piotrk.

Zaranie 1913 nr 51

Z Woli Wiązowej (list). Dzięki staraniom ludzi dobrej woli na wiosnę r. b . powstała u nas we wsi straż ogniowa. Ogół nasz do składek na cele społeczne jest obojętny, rozważano też „że straż to rzecz dobra, ale w mieście, a wieś to za biedna jest aby straż utrzymać". To też złożono zaledwie kilkadziesiąt rubli na narzędzia ogniowe. Że ogół był przeciwny straży, to zasługa proboszcza ks. Władysława Kochanowskiego, który choć sam do powstania żadnej placówki rozwoju się nie przyczynił, ale gdy założenie kółka rolniczego i sklepu spółkowego stało się faktem dokonanym, to cały zarząd zagarnął do spółki jeno z dwoma osobnikami, i nikomu więcej niewolno się wtrącać bo wszak chłopu to wolno tylku płacić i milczeć. Po zatwierdzeniu straży odbyło się zebranie dla wyboru zarządu, na prezesa zausznicy księdza okrzyknęli jego, chociaż reszta wiedziała że taki wybór będzie fatalny dla straży; jednak nikt nie zaprotestował. Innych członków zarządu dobrał sobie proboszcz, bo kogo chcieliśmy wybrać, to ksiądz nie chciał, tylko sam wybrał swoich lizusów. Po wyborze oznajmił, że sprowadził dla straży sikawkę, ale dopóki nie będzie mu zapłacona co do grosza, to jak będzie chciał to da do ognia, a jak nie, to nie. I rzeczywiście było potem parę razy tak, że jak zlecieliśmy się na trąbkę alarmową, to ksiądz, chcąc pokazać, że jesteśmy od niego zależni i chcąc nas trzymać w pańszczyźnianem posłuszeństwie, sikawki odmówił, choć ogień swobodnie niszczył mienie ludzkie. No, ale wszystko ma swój koniec;—odbyło się ponowne zebranie i został wybrany nowy zarząd; na nieszczeście prezes jednak pozostał ten sam i utrudnia zarządowi pracę, choć mówi, że „teraz jest malowanym prezesem, bo cały zarząd jest zamądry". — Jeden ze strażaków, Józef Uryszek, z Woli Wiązowej pożyczył w kasie gminnej dla straży 300 rubli i zapłaciliśmy księdzu za sikawkę i gdy dawniej, choć już kilkadziesiąt rubli było spłacone ze składek, jednak trzeba było za drzwiami dowiadywać się, czy dostaniemy sikawkę, to dziś marny swoją i prędko jedziemy do ognia. Nowy zarząd „bez prezesa" jakoś się krząta, aby dług zaciągnięty spłacić a i więcej narzędzi najpotrzebniejszych sprowadzić, w tym celu projektowane jest urządzenie „Jasełek". Co do samych druchów strażaków to jest nas wszystkich z naczelnikiem 24 z 8 u wsi, (z jednej wsi 9, z drugiej 5, z trzeciej 3, z dwóch po 2 i reszta po jednym). Jest to liczba zamała, no, ale może z czasem się powiększy. Prawie wszyscy koledzy strażacy chętnie i prędko spieszą do ognia i ratują bliźniego w nieszczęściu. Strażak, Zygmunt Jasiński.

Rozwój 1913 nr 69

Nowa straż ogniowa. Gubernator piotrkowski wydał pozwolenie na utworzenie we wsi Wola Wiązowa, w pow. łaskim straży ogniowej ochotniczej p. n. „Wola — Wiązowska straż ogniowa ochotnicza".

Rozwój 1913 nr 277

Bractwa religijne w gub. piotrkowskiej.
Istniejące przy kościołach katolickich bractwa religijne zapoczątkowane zostały w XII stuleciu, w którem dawne stowarzyszenia opieki nad chorymi i nieszczęśliwymi, powstałe w początku IX stulecia, przekształciły się w bractwa religijne.
W Polsce bractwa poczęły powstawać w XIII stuleciu. Wówczas Kraków liczył ich 36. Największy rozwój bractw nastąpił w XVII stuleciu; to też większość istniejących obecnie bractw religijnych przy kościołach w Królestwie Polskiem datuje się z tych czasów.
W gub. piotrkowskiej istnieje, wszystkich bractw religijnych, zalegalizowanych przez władzę, 85, w tej liczbie 17 w okręgu łódzkim, o których pisaliśmy już w nr. 270 „Rozwoju".
Bractwa te, istniejące w gub. piotrkowskiej pod różnemi wezwaniami, założone zostały w latach następujących:
(...) Bractwo św. Rocha z XIII wieku w Woli-Wiązowej. (...).
Działalność tych Bractw ogranicza się jedynie na dopełnianiu modłów w kościele, bez wszelkiej działalności poza kościołem.

Według świeżo wydanego rozporządzenia gubernatora nad Bractwami rozciągnięty zostaje nadzór władz miejscowych, by żadne oprócz wyżej wymienionych Bractw zalegalizowanych nie egzystowały. Eug. W.

Zaranie 1914 nr 6

Z Woli-Wiązowej (list). W tych dniach, „sami sobie" zorganizowaliśmy kasę oszczędnościowo-pożyczkową; na założycieli zapisało się 22-u członków, udziały oznaczono na 20 rubli, wszelkie dowody i podpisy odesłaliśmy właściwym władzom do zatwierdzenia, druki i wskazówki otrzymaliśmy z Komisji Współdzielczej. O kasie tej dziwne rozpuszczane są pogłoski, że jest zaraniarska, staszicowska, że służyć będzie nie ludowi, a tylko popierać będzie „Zaranie" i tym podobne głupie brednie, co dowodzi wielkiej głupoty tych, co to głoszą. W ostatnim numerze „Gazety Świątecznej" z dnia 25-go stycznia tyd. 4 jakiś nibyto „parafjanin Adrjan" w liście pełnym krętactwa i łgarstwa, napada na mnie. Na to odpowiadam, że wszystko, co pisałem i pisać będę, jest prawdą (patrz Nr. 89 i 51 „Zarania"). Odpowiednie wyjaśnienie wysłałem do „Gazety Świątecznej" w dniu 29-ym stycznia w liście poleconym, wartoby abyście czytelnicy przeczytali list „Adrjana" no i moje wyjaśnienie, jeżeli je redakcja „Gazety Świątecznej" wydrukuje, a zapewne to uczyni w najbliższym numerze. Zygmunt Jasiński, Janów, poczta Szczerców, gub. Piotrkowska.


Gazeta Świąteczna 1914 nr 1721

Z Woli-Wiązowej pod Szczercowem w guberńji piotrkowskiej. Dawno już nikt z naszych stron nic pisał do Gazety, ale za to Zygmunt Jasiński, zaraniarz, dużo pisał do swego pisma o parafji naszej i o księdzu Władysławie Kochanowskim, naszym proboszczu. Jakby kto przeczytał to jego pisanie, to mógłby pomyśleć, że niema na świecie gorszego księdza niż nasz proboszcz. Tylko że w owem pisaniu prawdy jest bardzo mało, a kłamstwa i złości wiele. To też chcę tę sprawę wyjaśnić prawdziwie i rzetelnie. Najprzód opisuje Jasiński swoją spowiedź przedślubną. Gdyby napisał, z czego się spowiadał, toby mu było wolno; on jednak o tem wcale nie wspomina, tylko przeciwko księdzu powstaje i uczy go, jak powinien spowiadać. Każdy katolik wie o tem, że księdzu ze spowiedzi niewolno robić żadnego użytku; więc też łatwo nakłamać chce, bo wiadomo, że nic nie zdradzi. Jasiński pisze, że miał już odejść od spowiednicy, ale nie odszedł przez wzgląd na wydatek, jaki miał na wesele, oraz na rodziców narzeczonej (o swoich nie piszę wcale, bo chociaż jest jedynakiem.., ani ojciec, ani matka wcale na ślubie nie byli). Pisze, że niejedna go już przykrość od księdza spotkała za czytanie „Zarania” i że z takich zakazów i opiekunów nic sobie nie robi, a pismo swe czytać będzie, bo ono jakoby wiernie, po Bożemu ludowi służy. Zapomniał napisać o tem, ile to razy on księdzu ubliżył i przykrości robił, a jeżeli takiego opiekuna, jak ksiądz, nie potrzebuje, to czemu sam się nim tak opiekuje i tak bardzo stara się oto, żeby księdzu dobre imię psuć jak najbardziej? wszyscy o tem dobrze wiedzą, że przeciwko Zaraniu nietylko biskupi, księża i gazety katolickie powstają, ale i każdy, kto ma Boga w sercu, czy więc ono po Bożemu ludowi służy? Dziwne też jest, że Jasiński tak koniecznie „chłopem” się nazywa, bo wiemy tu o tem, że ojciec jego był rządcą, matka podobno ze szlachty pochodzi, a siostry też nie wiejskie dziewczyny, bo w kapeluszach chodzą. Ale znać Jasiński w owem piśmie, które niby najwięcej z „chłopami” trzyma, chce się jako prawdziwy „chłop” pokazać, a czy to prawda, o to mniejsza; przecie, jak mówią, papier cierpliwy — tak samo prawdę, jak i, kłamstwo można napisać. Ale mało widać było jeszcze tego wszystkiego; trzeba było znaleźć jeszcze inne zarzuty przeciw naszemu proboszczowi. Dzięki staraniom ludzi dobrej woli powstała u nas straż ogniowa. Jasiński pisze: to, że ogół był przeciwny straży, jest „zasługą” proboszcza, księdza Wł. Kochanowskiego. Tutaj, co słowo, to kłamstwo. Najpierw, ogół przeciwny straży nie był i nie jest, ksiądz proboszcz zaś pierwszy podał myśl założenia straży wtedy, kiedy się o tem nikomu jeszcze nie śniło; on też na sikawkę i inne narzędzia z własnej kieszeni pożyczył około 300 rubli, które wprawdzie po blizko półrocznem czekaniu zostały mu zwrócone, ale nie wszystkie, bo przeszło 30 rubli ksiądz proboszcz na straż darował. A dlaczego to o tem niema wcale wzmianki? Przecie to prawda, o tem wie cała parafja, a prawdę trzeba pisać, nie świadomie ukrywać. Jest u nas kółko rolnicze, straż ogniowa i sklep spółkowy. Należało napisać, czyja to zasługa. Ale o tem cicho, a natomiast pisze się, że ksiądz nic dobrego nie robi. Był tu wprawdzie u nas ktoś, co dużo księdzu proboszczowi pomagał; ale go już przeszło pół roku niema. Że to jednak był „pan”, nie „chłop”, więc się też o nim milczy. Że ksiądz cały zarząd zagarnął,—to także lała, bo wszyscy należący do zarządu sklepu mogą świadczyć, że często bywają wzywani na radę, i bez porady i rozmówienia się z nimi ksiądz niczem nie rozporządza. Kłamstwem jest, że „chłopu” wolno tylko milczeć i płacić. A przecież ten, kto z tym zarzutem występuje, nie milczy, bo ustawicznie między ludźmi i w piśmie swem podburza; a co do płacenia, to gdy na kółko dał raz i drugi po 50 k., to odebrał jedne i drugie; ale kółko i bez tego idzie jak szło, i 50 rubli w Piotrkowie zapłacone. Co zaś do sklepu, to udział był dobrowolnie wpłacony, a skoro jednemu już udział zwrócono, to może i Jasińskiemu, gdy będzie chciał, też oddadzą. Co do wyboru zarządu straży ogniowej, to ksiądz proboszcz wzbraniał się przyjąć stanowisko zarządzającego, bo mówił, i słusznie, że ma tyle zajęcia ze sklepem, w którym jest przewodniczącym, pisarzem i gospodarzem, iż na straż nie będzie miał czasu. Ileż w tem prawdy, że przewodniczący taki „nieszczęściem jest dla straży, bo utrudnia pracę zarządowi”? Dla zaraniarza, to oczywiście, że każdy ksiądz jest nieszczęściem, ale w czem to tę pracę ksiądz proboszcz utrudnia, to bardzo ciekawe. Na wyborach, ulegając życzeniu i prośbie prawie wszystkich zgromadzonych, — z wyjątkiem, rozumie się, Jasińskiego i tych, o których powiada, że wiedzieli, iż wybór jest jak najgorszy, ale mu się nie opierali,— ksiądz proboszcz powiedział, że może być przewodniczącym „malowanym”, bo wybrany naczelnik, obrotny i ruchliwy, sam da radę. I pokazało się, że prawdę powiedział, bo naczelnik jest staranny i zabiegliwy, co wszyscy widzą. Że naczelnikowi temu Jasiński był przeciwny, że mówił, iż naczelnik powinien być na miejscu, nie zaś o dwie wiorsty, o tem również w pisaniu swem nie wspomina, bo naczelnik straży nie jest teraz pisarzem, tylko wójtem. Co do zarzutu, że „ksiądz sikawki odmówił”, to trzeba wiedzieć, że albo do wytoczonej z podwórza na drogę sikawki nikt, nawet Jasiński, nie chciał dać koni, albo też wcale się nie śpiesząc, mieli jechać wśród ciemnej nocy i okropnej drogi daleko do pożaru, który już wygasł, więc ksiądz proboszcz odradził. Chwali Jasiński Józefa Uryszka, że pożyczył 300 rubli; prawda, że dobrze zrobił, ale jest on pewien, że pieniądze i procent odbierze, a ksiądz proboszcz, gdy sikawkę kupował, nie wiedział, czy pieniądze zbiorą i oddadzą mu, czy też nie. Dosyć już o tem wszystkiem napisałem w obronie nie proboszcza, ale sprawiedliwości i prawdy. Parafjanie nasi, którzy przeszło trzy lata patrzą na to, jak ksiądz proboszcz u nas pracuje i zabiega o nasze dobro, a nadewszystko jak dba o sklep spółkowy i ile w nim ma zajęcia, tem bardziej powinni swego pasterza słuchać i szanować, a kłamstwem i oszczerstwem gardzić. Imię i nazwisko moje podaję dla wiadomości Redakcji, ale w Gazecie proszę podpisać mój list tylko imieniem Adrjan.

Gazeta Łódzka 1914 nr. 134

Nowe Tow. poź.-oszczędnościowe zalegalizowane zostało w Woli Wązowskiej, gm. Dąbrowa Rusiecka, w pow. łaskim. Działalność tego Tow. rozciąga się na 24 wioski. Kapital zakładowy, wynoszący tysiąc rb., tworzy się z 20-rublowych udziałów. Wysokość pożyczki wynosi 800 rubli, a pod zastaw zboża lub maszyn —500 rubli. (c)

Zorza 1920 nr 15

Lud przeciw heretyckiej uchwale.
Wola Wiązowa, pow. łaski.
Dnia 19 marca b. r. zebrana w liczbie 1500 osób ludność Woli Wiązowej w gorących słowach dała wyraz swemu oburzeniu i założyła protest przeciwko wnioskowi ludowca, p. Krężla, w sprawie patronatu. Zebrani traktują wniosek ów jako wystąpienie przeciwko Kościołowi Katolickiemu, wystąpienie bezowocne, bo Kościół nie takie zamachy przetrzymał, świadczy ono jednak smutnie o ludowcach. Tak mogli postąpić tylko jawni wrogowie kościoła. Niech posłowie thugutowcy i ludowcy pamiętają, że dostali się do sejmu przez oszukaństwo, bo wybrani zostali przez lud obałamucony obietnicami, które nie mogły się ziścić. Lud zawsze będzie stał w obronie Kościoła i nie dopuści, by w sprawach religji katolickiej głos zabierali niekatolicy i żydzi. W końcu uchwalono: „Kościół, Papieża i Biskupów zawsze kochać chcemy, a niezgodne z duchem Kościoła św. prawa potępiamy i na nie nigdy się nie zgodzimy”.
Przeprowadzona przez ludowców w dn. 4 marca uchwała w sprawie patronatu wywołuje protesty w całym kraju. Jednobrzmiące uchwały, potępiające ludowców opatrzone setkami podpisów nadeszły z następujących miejscowości: ze Złakowa Kościelnego, pow. łowickiego, z Kamiennej, ze wsi Boćki, z miasta Nasielska i okolic, z parafji Ręczno pow. piotrkowskiego i ze Spicimierza, pow. tureckiego.

Zorza 1920 nr 23

Oświadczenie włościan. Zgromadzeni w liczbie 1200 włościanie Woli Wiązowej i szerokiej okolicy z powiatów łaskiego i wieluńskiego—oświadczyli zgodnie, iż pragną i żądają, aby, wobec wielkich zwycięstw oręża polskiego,—nie zawierano lekkomyślnie układów ani z Ukraińcami, ani bolszewikami, którzy tyle krwi polskiej przelali. Żądanie, wyrażone na wiecu, stwierdzono licznemi podpisami.

Gazeta Świąteczna 1920 nr 2080

Z Woli-Więzowej, wsi kościelnej w powiecie łaskim, niedaleko od rzeki Warty, otrzymaliśmy z prośbą o wydrukowanie odezwę, podpisaną własnoręcznie przez 154 osoby. Odezwa pisana, jak widać, ręką nienawykłą do pióra, zawiera, co następne: My, niżej podpisani, dowiedziawszy się o lidze katolickiej w Poznaniu, uznajemy wielką potrzebę, aby jak najrychlej wszędzie były założone takie związki. Sami u siebie założyliśmy ligę katolicką i pragniemy, i żądamy, i ze wszystkich sił domagać się będziemy, aby w Ojczyźnie naszej Polak i katolik miał należne sobie prawa. Żądamy, żeby żydzi pilnowali swych bóżnic i rabinów, a socjaliści i niedowiarki swego brzucha, a wara im od Kościoła św. katolickiego i kapłanów naszych! Żądamy, aby obok Sejmu był u nas i Senat, który już został przez Sejm uchwalony, jako to jest we Francji, Ameryce, Anglji i innych państwach, które porządnie u siebie się rządzą. Żądamy rychłego uchwalenia konstytucji z Senatem. Żądamy, aby Sejm zniósł nietykalność posłów. Niektórzy posłowie są, niestety, wyraźnie zdrajcami Ojczyzny, grube pieniądze biorą z ciężkiej ludzkiej pracy i awantury wyprawiają w Sejmie. To też nie w Sejmie, ale w więzieniu dla nich miejsce. Żydowscy posłowie zdradziecko występują, a posłowie socjaliści i tugutowcy z nimi się łączą na szkodę kraju. Żądamy, aby w Polsce na urzędach byli Polacy katolicy, nie chcemy urzędników żydów. Żądamy szkoły katolickiej, a nauczycielami mają być katolicy, i to nie z imienia tylko. Nauczycielstwo ma nie gorszyć naszych dzieci. Szkół bez Boga, szkół gdzieby się dzieci uczyły tylko czytać, pisać, rachować, a nie uczyły się poznawać i kochać Boga, nie chcemy. Żądamy, aby Rząd nasz zmniejszył liczbę urzędników, bo po urzędach roji się od urzędników, a gdy mamy jaką sprawę w urzędzie, to od Annasza do Kajfasza człeka odsyłają, a ludzi do roboty brak; niech będzie urzędników mniej, ale niech będą umiejętni, dobrze płatni i uczciwi. Żądamy uchwalenia kar na podżegaczy do strajków; dosyć próżniactwa! Socjalistyczne najemniki zmuszają do strajków. Żądamy prawdziwej wolności; niech Sejm i Rząd ukrócą swawolę i nadużycia namawiaczy i pod klucz ich zamkną, aby ich unieszkodliwić. Żądamy, aby krzyż na pierwszem miejscu w Sejmie zawieszono, wzywamy do tego wszystkich uczciwych posłów; niech wyje piekło, szatani, żydzi i socjaliści, a krzyż niech zajmuje pierwszorzędne miejsce. A także obraz Najświętszej Maryji Panny, Królowej Korony Polskiej, powinien być w Sejmie na naczelnem miejscu. Dziwi nas i smuci obojętność pod tym względem niektórych posłów. Żądamy, aby władza Naczelnika Państwa i Naczelnego wodza były rozdzielone. Niech żyje Polska katolicka — katolicka w Sejmie, katolicka w szkole, katolicka w sądzie, katolicka w całem życiu narodowem! Nasze żądania stwierdzamy własnoręcznemi podpisami. Wola-Wiązowa, dnia 21 listopada 1920 r. K. Węgrowska, F. Pluciński, F. Staśkiewicz, Krajewski, A. Walaszczyk, F. Markowski, Józef Stanek, T. Bartosik, F. Płóciennik, I. Bartosik, I. Koźmiński, A. Koźmiński, Kazimiera Pietrzyk, Walenty Uryszek i jeszcze 140 innych podpisów.

Gazeta Świąteczna 1921 nr 2120

Włościanie o zmianę rządu. Otrzymaliśmy z prośbą o umieszczenie w Gazecie następujący list zbiorowy z Woli-Wiązowej do naczelnego ministra Witosa. List ten napisany został jeszcze w pierwszych dniach sierpnia, a więc zgórą na miesiąc przed ustąpieniem Witosa i jego rządu. „My, włościanie z Woli-Wiązowej w powiecie łaskim, zgromadzeni na wiecu w liczbie 1560 osób, odzywamy się przez Gazetę z mocnym sprzeciwem przeciwko złym rządom Witosa. Gniewają się ludowcy, gdy kto co złego mówi o Witosie. A oto teraz nowe niebezpieczeństwo nam grozi: Witos przyjmuje do Polski żydów z Rossji. Ci żydzi rossyjscy to bolszewicy; poznali się na nich wreszcie Moskale i mszczą się na nich za swą krzywdę, a oni uciekają pod opiekę naszego rządu, jakby ich tu mało było. Czy nasza Polska „ludowa” ma być tym śmietnikiem, na który wszystko łajdactwo z całego świata i czerwonych bolszewików żydowskich z Rossji się przyjmuje? Nieopatrznie postąpił niegdyś król Kazimierz Wielki, że żydów do Polski wpuścił, gdy ich zewsząd wyganiano, a Witos, włościanin na najwyższym urzędzie, przyjmuje znanych ze zdrady żydów z całego świata. Witos myśli chyba, że nie umrze, na sądzie Bożym nie stanie, tylko że go ci żydzi i ich opiekunowie na urzędzie ciągle trzymać będą. Ale lud wiejski niezadowolony jest z rządów Witosa i zaczyna się niecierpliwić. Bracia włościanie! Źle w Polsce za rządów Witosa! Co nam z tego, że kmieć krajem rządzi? My, włościanie, rozumiemy już, że Witosa nie lud wiejski trzyma; jego pocichu trzymają na wysokim urzędzie ci ciemni Polacy, którzy są jeszcze przez żydowskich wojtków obałamuceni. A Witos za to popiera wywrotowców i żydów-bolszewików, co z Rossji uciekają, do Polski przyjmuje, nie bacząc na to, że nas objedzą, zaleją i zaduszą. Bracia włościanie! Przejrzyjmy na oczy i żądajmy, żeby Witos nie gubił nam Ojczyzny, bo on nie samodzierżca rossyjski, nie car moskiewski, a my nie bydło ani cara, ani Witosa. Dosyć mamy tych złych rządów partyjnych! Precz z rządami socjalistycznemi! Precz z rządami napół żydowskiemi w Polsce! Niech żyje w jedności i zgodzie cały Naród Polski! Mateusz Skrzydlewski, Maciej Bednarek, Wincenty Gajda, Franciszek Skrzydlewski, F. Staśkiewicz, Kazimierz Pietrzyk, Józef Pirkoś, Wojciech Florczak, Walenty Łyczewski, Mateusz Parus, Michał Kuropatwa, F. Markowski, Kazimierz Binek, Franciszek Wodarczyk (?), Fr. Płóciennik, Błażej Koźmiński, Franciszek Pancerski, Wojciech Bednarczyk, Stanisław Mielczarek, Paweł Roszczyk, Michał Krowniak, Antoni Kowalczyk, Jan Skupiński, Andrzej Kaczmarek, Wojciech Kamieniak, Szymon Wójcieszek, J. Płóciennik, Józef Wojtaszczyk, L. Mikuś (i jeszcze 42 osoby).”

Gazeta Świąteczna 1922 nr 2160

Listy do Gazety Świątecznej. Z parafji Woli-Wiązowej w powiecie łaskim, województwie Łódzkiem. Szanowny Panie Pisarzu Gazety Świątecznej! W jednej gazecie „ludowej” znany nam człowiek w ohydny sposób opisał naszego zacnego proboszcza, gorliwego kapłana i gorącego miłośnika Ojczyzny, powołując się na kłamliwe dowody, żeby mu lepiej wierzono. Nadto dnia 28 maja urządził ten ludowiec u nas wiec „piastowców”, który wcale im się nie udał, a o kapłanach (choć tak nam proboszcza opisano) na onym wiecu piastowcy nie mogli ruszyć ani słowa, bo w tej chwili należytą odprawę otrzymali. Opiszemy później ten wiec oszukańczy a nieudany ku wiadomości i pożytkowi ogółu, a także wykażemy kłamstwa ludowca Czarnojana, popisane w „Piaście” na Gazetę Świąteczną. Tymczasem prosimy, aby pan pisarz załączony list od całej parafji (z wyjątkiem kilku ludzi) w całości wydrukował. List ten podpisało 97 osób piśmiennych, a setki też niepiśmiennych żądało, żeby ich podpisać, ale krzyżyków nie przyjmowaliśmy, tylko własnoręczne podpisy. Wyczytaliśmy w n-rze 19 „Ludowca-Gazety Ludowej” długie pisanie, w którem niejaki Zygmunt Jasiński odsądza od czci i wiary naszego proboszcza, księdza Węgrowskiego. Pisze tam, że ksiądz Wągrowski jest wielki „endek”, to znaczy niby „pańską politykę” uprawia, a przytem, że jest jakoby wielki zdzierca i chciwiec. Idzie Jasińskiemu o to, żeby ludzie wyrozumieli, że wszyscy, co przez ludowców są nazywani „endekami”, to są nieprzyjaciele włościan. Aby mu ludzie bardziej wierzyli, kilka razy pisze, że mówi prawdę, i niby dowody na to przytacza; Ale tu Jasiński postępuje, jak ten nieuczciwy handlarz, co przysięga się: Na moje sumienie, jak tu żywy stoję, to jest prawda! — a wtedy kłamie jak najęty. Bo nieuczciwy handlarz wyzbył się sumienia, a ten Jasiński wyzbył się i rozumu i sumienia, jeżeli je kiedykolwiek miał, i jak wściekły pies rzuca się na naszego proboszcza, chociaż go użreć nie potrafi. Smutno nam się zrobiło, gdyśmy te napaści na proboszcza naszego wyczytali, aleśmy sobie zarazem pomyśleli: Choć my i nasza okolica wie, że to kłamstwa, to jednak to kłamliwe pisanie w owej gazecie „ludowej” może niejednego łatwowiernego gdzieś w innej okolicy kraju zgorszyć, więc trzeba opisać prawdę; tego wymaga sprawiedliwość; idzie nam o cześć naszego kochanego proboszcza i o to, aby wykazać kłamstwa ludowców. Kto jest ksiądz Wągrowski, ten „endek”? To prawy Polak i gorliwy kapłan. Pracuje nad siły dla Kościoła Św., dla Ojczyzny i dla dobra ludu wiejskiego, a ma nas w swej parafji samych włościan. Nietylko pracuje i naucza, ale też ostrzega przed wysłańcami piekła. Sprowadza dziesiątkami pożyteczne gazety i książki i szeroko się one rozchodzą, a ciągle ostrzega przed czytaniem głupich, bezbożnych i szkodliwych książek i gazet. A taki jest przystępny, że nawet każde dziecko jak do ojca lub matki idzie do niego. Jako gorliwy kapłan, urządził u nas misje św., które prowadzili z wielkim pożytkiem Ojcowie Jezuici. Nie poprzestawał na tem, że wszystkich z kazalnicy zachęcał, żeby bywali na naukach, ale jeździł z zachętą przed misjami po parafji i obszedł domy kilku najgorszych nawet niedowiarków, prosząc ich na Boga, żeby na nauki misyjne chodzili. To też byliśmy wszyscy na misjach i cała okolica wiele skorzystała. Nasz kochany proboszcz często nam straszny Sąd Boży przypomina i do dobrego życia nakłania i przez to właśnie naraża się na kły wilków, bo nie ogląda się na nikogo, tylko śmiało złe gromi i po imieniu nazywa. A kiedy źli i bezbożni o to się gniewają, to ksiądz proboszcz powiada: „Ludzie kochani! Nie na to mnie Bóg i biskup tu do was przysłał, żebym się wam podobał, ale na to, żebym wolę Bożą pełnił, jak i każdy z was pełnić ją powinien.” Tak mówi i tak postępuje. Nieraz też mówi z kazalnicy: „Potrzeba nam chleba i nieba.” I wskazując drogę do nieba, a tłómacząc, jak słodko iść tą drogą, służy nam wszelkiemi radami, aby również i to doczesne życie lżejszem nam uczynić. Pisze ludowiec Jasiński, że ksiądz Wągrowski jest zdzierca. Kłamie, jak djabeł w raju, bo ksiądz Wągrowski za wszystko pobiera mniej, niż kto inny, dla uboższych jest bardzo wyrozumiały, a od ubogich nawet żadnych opłat nie bierze. Parafja nasza jest nieduża, ksiądz Wągrowski jest u nas dopiero dwa lata, a przypominamy sobie już siedem pogrzebów darmo załatwionych, przytem nieraz ksiądz Wągrowski był i na cmentarzu grzebalnym. Nie pisalibyśmy o tem, bo nas proboszcz nie robi tego dla ludzkich pochwał; ale musimy napisać, aby wykazać kłamstwa ludowca i niedowiarka Jasińskiego. Śmiało możemy powiedzieć, że mamy bardzo dobrego kapłana, to też zdobył sobie serca parafjan. Niestety, jest u nas w parafji kilka parszywych owiec, naprawdę bez czci i wiary, a przywódcą ich jest ów Zygmunt Jasiński, zapamiętały ludowiec, członek okręgowego zarządu stronnictwa „Piasta” w Łasku. Jest to człowiek sprytny, ale zły. Sam o sobie myśli, że jest bardzo mądry, ale to pyszałek, co słucha głupich plotek i bajd i opisuje to do swej gazety ku uciesze ludowców. Jest wyraźnym niedowiarkiem; do kościoła wcale nie chodzi; do Sakramentów św. nie przystępuje; szydzi z nauki Pana Jezusa, i to nie od dzisiaj. Jest synem rządcy szlacheckiego, też niedowiarka i szydercy ze wszystkiego, co piękne, szlachetne, dobre i święte dla nas, Polaków i katolików. Jasiński, co wyżarł nam już dwóch księży, jest wściekły też na dzisiejszego proboszcza za to, że mu się jego robota partyjna wcale nie udaje, bośmy zrozumieli, dzięki Bogu, gdzie prawda, a gdzie fałsz. I gdy przy zeszłych wyborach połowa naszej parafji poszła za tym burzycielem, to dziś chcemy słuchać swego proboszcza, czytamy Gazetę Świąteczną i inne dobre gazety, chętnie chodzimy na zgromadzenia, które nam często nas Pasterz urządza, a gdy nowe wybory do sejmu będą, to z Bogiem, całym Narodem i w jedności z kapłanami pójdziemy, a nie z ludowcami, partyjnikami i oszustami. Tych kilku ludowców i ludzi złej woli, co są w naszej parafji, nie chcąc walczyć ze złem w sobie, wypowiedzieli walkę naszemu proboszczowi. I rozumiemy dobrze słowa księdza Wągrowskiego, które do nas mówił: „Nie daj, Boże, abym się miał kiedy podobać ludziom złym i przewrotnym, bo musiałbym wtedy do nich być podobnym.” Opisując tu szczerą prawdę, prosimy was, bracia w Chrystusie, gdy sami to przeczytacie, powiedzcie ślepym ludowcom, że ich gazeta „ludowa” opisuje fałsze i kłamstwa; lepiej nie bałamuciłaby i nie burzyła ludu wiejskiego, lecz niech zrobi rachunek sumienia z Dojlidami, bo tam starszyzna ludowców ciężko skrzywdziła lud wiejski. My dzięki składamy najprzód Panu Bogu, a potem księdzu biskupowi, że nam tak gorliwego kapłana dać raczył, i upominamy was, bracia Polacy, bądźcie ostrożni i nie wierzcie wszystkiemu, co gazety „ludowe”, przewrotnym duchem napojone, piszą, bo tam niedowiarki na kapłanów napadają bardzo często niesłusznie po to tylko, aby nas od kapłanów oderwać, potem wiarę św. z serc naszych wyrwać, a wkońcu oglądania Boga na wieki pozbawić. Ale, jak to mówią, wolno i psu na Pana Boga szczekać; jednak ani to szczekanie, ani żadne zabiegi wrogów wiary Św., ani nawet bramy piekielne Kościoła katolickiego nie zwyciężą. Parafjanie: P. Markowski, Franciszek Mielczarek, Maciej Pędziwiatr, Wojciech Ruda, Tomasz Nowak, F. Bogusławski, Jan Koźmiński, F. Płóciennik, M. Parus, Łukasz Banasiak, Jan Skupiński, A. Modrak, Antoni Mikuś, S. Banasiak, Franciszek Owczarek, K . Pietrzyk, Tomasz Bartosik, Brzozowski, Jan Żarecki, Stan. Banasiak, Wł. Banasiak, Piotr Wiluś, Michał Kuropatwa. I. Bartosik, A. Banasiak, F. Uryszek, M. Rosiak. Franciszek Łopata, M. Bąk, Józef Kryczka, A. Kowalczyk, Jan Włodarczyk, J. Mikuś, L. Roszczyk, J. Migała, Józef Płóciennik, M. Sowa, J. Bednarczyk, St. Rojek, J. Gulczyński, A. Owczarek, W. Sukiennik, W. Szymańczyk, J. Bryszowska (?), M. Banasiak, J. Banasiak, St. Markowski, Józef Uryszek, M. Bartosik, M. Kałużny, A. Dzik, J. Brzowski, S. Płóciennik, J. Moszyński, S. Mielczarek, Z. Uryszek, St. Stanisławska, M. Lipiński, J. Koźmińska, Wojciech Matusiak, M. Karbowiak, Jan Wleźlak, I. Płucnik, J. Roszczyk, A. Góra, Marjanna Płóciennik., A. Ropara, A. Trojnowska, Trojanczewska, A. Nowak, J. Gajda, A. Hadrysiak, W. Skalecka, Z. Śmiałkowska, Marjanna Uryszkowa, Józefa Paczesiówna (córka Walentego), Józefa Paczesiówna (c. Stanisława), Antonina Dzik., W. Żurawska, Jan Płóciennik, H. Perdek, I. Modrak,. Franciszek Włodarczyk, S. Wleźlak, Marcin Uryszek, Antoni Płóciennik, F. Andrzejak, Z. Gruszczyńska i kilka jeszcze podpisów nieczytelnych.

 Łódź w Ilustracji 1928 nr 33 


Łódzki Dziennik Urzędowy 1929 nr 1

WYKAZ STOWARZYSZEŃ I ZWIĄZKÓW, ZAREJESTROWANYCH PRZEZ WOJEWODĘ
ŁÓDZKIEGO,
L. p. 1971 d. 20.8 1928 r. L. B. P. 5753 Kółko Rolnicze „Jedność" w Woli Więzowej, pow. Łask.


Łódzki Dziennik Urzędowy 1929 nr 1

WYKAZ STOWARZYSZEŃ I ZWIĄZKÓW, ZAREJESTROWANYCH PRZEZ WOJEWODĘ
ŁÓDZKIEGO,
L. p. 2014 d. 10.11 1928 r. L. B. P. 8021 Towarzystwo Ochotniczej Straży Pożarnej w Woli Więżowej, pow. Łask.


Łódzki Dziennik Urzędowy 1931 nr 7

OBWIESZCZENIE STAROSTY POWIATOWEGO ŁASKIEGO
z dnia 28. II. 1931 r. L. APH. 13
o kolejności osób obowiązanych do dostarczenia samochodów i motocykli.
Na podstawie §§ 4 i 8 Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Ministra Spraw Wojskowych z dnia 29.VII. 1930 r. wydanego w porozumieniu z Ministrami Skarbu i Robót Publicznych o obowiązku dostarczenia jako środków przewozowych na rzecz wojska w czasie pokoju samochodów, motocykli i rowerów (Dz. Ust. R. P. Nr. 58, poz. 470), podaję poniżej do powszechnej wiadomości, celem zapewnienia kolejności i równomierności przy powoływaniu do świadczeń listę kolejności osób powiatu łaskiego, obowiązanych do dostarczenia samochodów i motocykli w roku 1931.
149. Uryszek Marcin, m. zam. i postoju pojazdu: wieś Wola Wiązowa, gm. Dąbrowa Rusiecka, autobus 16-osobowy, ŁD. 80112, Nr. ewid, 104.
150. Bracia Poznańscy, m. zam. Łódź, ulica Piotrkowska 144, m. postoju pojazdu: Wola Wiązowa, gm.Dąbrowa Rusiecka, autobus 18- osobowy, ŁD. 81632. Nr. ewid. 112.
W ciągu dwóch tygodni od chwili ogłoszenia listy kolejności w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim osoby zainteresowane mogą wnosić do Starostwa Powiatowego Łaskiego uzasadnione reklamacje, w razie uwzględnienia której poprawiona zostanie odpowiednio lista kolejności, co jednak nie wstrzymuje wejścia w życie tejże listy kolejności z dniem ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.

Starosta Powiatowy:


(-) Wallas Jan.


Łódzki Dziennik Urzędowy 1933 nr 4

OBWIESZCZENIE Powiatowego Urzędu Ziemskiego w Łasku z dnia 6 lutego 1933 Nr. 9a/43/32 o wdrożeniu postępowania scaleniowego we wsi Sięganów.
Powiatowy Urząd Ziemski w Łasku na podstawie art. 18 ustawy z dnia 31 lipca 1923 roku o scalaniu gruntów (Dz. U. R. P. z 1927 r. Nr. 92, poz. 833) w brzmieniu ustalonem rozporządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 11. VII. 1932 r. (Dz. U. R. P. Nr. 67, poz. 622) podaje do publicznej wiadomości, że w dniu 27 grudnia 1932 roku uprawomocniło się podlegające wykonaniu orzeczenie Powiatowego Urzędu Ziemskiego w Łasku z dnia 12 października 1932 r. dotyczące wdrożenia postępowania scaleniowego i ustalenia obszaru scalenia na gruntach wsi poduchownej Woli Wiązowej, gminy Dąbrowa Rusiecka, powiatu Łaskiego".
(-) J. Walisiak
Komisarz Ziemski.


Łódzki Dziennik Urzędowy 1933 nr 20

ROZPORZĄDZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dnia 28 września 1933 r. L. SA. II. 12/13/33.
o podziale obszaru gmin wiejskich powiatu łaskiego na gromady.
Po wysłuchaniu opinij rad gminnych i wydziału powiatowego zgodnie z uchwałą Wydziału Wojewódzkiego z dnia 15 września 1933 r. na podstawie art. 107 ustawy z dnia 23 marca 1933 r. o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorjalnego (Dz. U. R. P. Nr. 35, poz. 294) postanawiam co następuje:
§ 1.
IV. Obszar gminy wiejskiej Dąbrowa-Rusiecka dzieli się na gromady:
17. Wola - Wiązowa, obejmującą: wieś Wola Wiązowa, wieś Bolesławów, kolonję Janów.
§ 2.
Wykonanie niniejszego rozporządzenia powierza się Staroście Powiatowemu Łaskiemu.
§ 3.
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
(—) Hauke-Nowa
Wojewoda.




Łódzki Dziennik Urzędowy 1938 nr 23

OBWIESZCZENIE URZĘDU WOJEWÓDZKIEGO ŁÓDZKIEGO
z dn. 24 października 38 r. Nr. RU. VII. 1/3/167/38
o dokonanym scaleniu gruntów.
Na podstawie art. 1 i 2 ustawy z dnia 21 marca 1931 roku o dowodach prawa własności do gruntów scalonych (Dz. U. R. P. Nr. 39, poz. 340) niniejszym obwieszczam, że w wyniku przeprowadzonego scalenia gruntów:
2) wsi Ochle i Kurówek, gm. Dąbrowa Rusiecka, pow. łaskiego,
4) wsi Zieleńcice, gm. Pruszków, pow. łaskiego,
5) wsi Ruda, gminy Chociw, pow. łaskiego,
6) wsi Poduchowna Wola Wiązowa, gm. Dąbrowa Rusiecka, pow. łaskiego, nowoutworzone kolonie, wykazane w dowodach pomiarowych, sporządzonych dla wyżej wymienionych obszarów scalenia, zostały zapisane na rzecz osób niżej wymienionych.
Jednocześnie zawiadamiam, że jeżeli w ciągu 3 miesięcy od dnia następnego po dniu opublikowania niniejszego obwieszczenia w Dzienniku Urzędowym Ministerstwa Sprawiedliwości nie wpłyną do Urzędu Wojewódzkiego pretensje poparte dowodami wytoczenia sporu sądowego o prawo własności do gruntów scalonych, to — zgodnie z art. 3 powołanej na wstępie ustawy — prawomocne orzeczenia zatwierdzające projekty scalenia łącznie z dowodami pomiarowymi będą podstawą do pierwiastkowej regulacji hipotecznej scalonych gruntów na rzecz osób wymienionych w niniejszym obwieszczeniu.
VI. Obszar scalenia wsi Poduchowna Wola Wiązowa, gm. Dąbrowa Rusiecka, pow. łaskiego.
1) Wojciech i Marianna małż. Cybułkowie posiadają 1/2 cz., Stanisław Szymańczyk 8/20 cz., Roch Szymańczyk 1/20 cz., Franciszek Szymańczyk 1/20 cz. N-ry działek 3, 13, 19, 24, 25, o pow. w ha 1.0453, 0.1941, 0.2371, 4.0957, 1.2035.
2) Roch i Katarzyna małż. Kamyk posiadają 1/2 cz. i Spadk. po Tomaszu i Mariannie małż. Szymańczyk: Szczepan Szymańczyk posiada 86/576, Stanisław Szymańczyk posiada 29/576, Władysław Szymańczyk posiada 29/576 cz., Wincenty Szymańczyk posiada 29/576 cz., Jadwiga z Szymańczyków Włodarczykowa posiada 115/576 cz., N-ry działek 4, 10, 16, o pow. w ha 1.3842, 4.7669, 0.3143, 0.3210.
3) Józef Pietrzyk posiada 1/4 cz., Józef i Antonina małż. Frysiak 1/2 cz., i Spadk. po Annie Pietrzyk: Natalia Pietrzyk posiada 1/12 c., Czesław Pietrzyk posiada 1/12 cz., Kazimierz Pietrzyk posiada 1/12 cz. N-ry działek 6, 7, 14, 17, o pow. w ha 0.8117, 4.7199, 0.2164, 0.2035.
4) Fidyka Marianna posiada 1/2 cz. i Spadk. po Józefie Fidyka: Tadeusz Fidyka posiada 1/8 cz., Stanisława Fidyka posiada 1/8 cz., Kazimierz Fidyka 1/8 cz., Anna Fidyka posiada 1/8 cz., N-ry działek 5, 8, 11, o pow. w ha 1.0270, 4.6329, 0.4018.
5) Waleria Kłys posiada 1/2 cz., Cecylia Owczarek 1/2 cz. N-ry działek 2, 18, 20, 23, 26, o pow. w ha 0.7991, 0.1751, 0.1814, 4.1222, 1.1639.
6) Katarzyna Włodarczyk, Stanisława Włodarczyk II voto Wójcikowska, Antoni Wójcikowski i spadk. po Józefie Włodarczyku: Stefan, Julian, Tadeusz i Cecylia Włodarczykowie. N-ry działek 1, 12, 15, 21, 22, 27, o pow. w ha 0.6453, 0.2083, 0.0857, 0.1290, 4.1499, 1.1628.
Za Wojewodę
(—) Ignacy Krupa
Kierownik Oddz. Urządz. Roln.

 Łódź w Ilustracji 1938 nr 42

 
Obwieszczenia Publiczne 1938 nr 52

Wydział Hipoteczny Sądu Okręgowego w Łodzi, Sekcja III Ziem­ska, niniejszym obwieszcza, że po niżej wymienionych zmarłych toczą się postępowania spadkowe:
19) Mikołaju Ograbek, zmarłym w dniu 3/16 lipca 1912 roku, wła­ścicielu działki nr 18, o pow, 10 dziesięcin, uregulowanej w dziale II pod nr 26 wykazu hipotecznego dóbr Wola Wiązowa, pow. łaskiego, rep, hip. nr 43;
Termin zamknięcia powyższych postępowań spadkowych wyzna­czony został na dzień 4 października 1938 roku w tutejszym Wydziale Hipotecznym.

We wskazanym terminie osoby zainteresowane osobiście lub przez pełnomocników winny zgłosić swoje prawa, pod skutkami prekluzji. 321/38.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1939 nr 7

Dział nieurzędowy.
OBWIESZCZENIE.
Wydział Hipoteczny Sądu Grodzkiego w Łasku obwieszcza, że na żądanie Urzędu Wojewódzkiego Łódzkiego wywołuje się do pierwiastkowej regulacji hipotecznej niżej wyszczególnione grunty ukazowe scalonych wsi, w terminach następujących:
na dzień 19 lipca 1939 roku:
7) grunty ukazowe scalonej wsi Wola-Wiązowa, gminy Dąbrowa Rusiecka o obszarze 38 ha 3980 m. kw., podzielone na 6 gospodarstw rolnych,
Osoby interesowane winny zgłosić się w terminach powyższych do kancelarii Wydziału Hipotecznego w Łasku z prawami swoimi, pod skutkami prekluzji.
Łask, dnia 4 kwietnia 1939 r.
Pisarz Hipoteczny:
(—) Jan Niewiadomski.

Dziennik Łódzki 1946 nr 282


Dziennik Łódzki 1946 nr 288


Dziennik Łódzki 1947 nr 205

Spłonął kościół
w Woli Wiązowej
W woli Wiązowej w pow. Łaskim wybuchł pożar. Z przyczyn nieustalonych zapalił się dach drewnianego kościoła. Na ratunek pośpieszył miejscowy ksiądz z mieszkańcami osiedla.
Przy gaszeniu ognia pracowały również oddziały straży ogniowej z pobliskich miejscowości. Niestety, mimo heroicznych wysiłków, nie udało się pożaru zlokalizować.
Kościół spłonął całkowicie, a ogień rozszerzył się jeszcze na pobliski dom, kryty słomą.

Dziennik Łódzki 1948 nr 341

Opieka nad najsłabszymi.
Jak się przedstawia ta sprawa w woj. łódzkim.
Po wojnie wzrosły niewspółmiernie szeregi klientów Opieki Społecznej: inwalidów, zniedołężniałych i schorzałych. Z repatriacji napłynął częściowo duży kontyngent elementu starczego i niedołężnego, niekwalifikujący się do pracy. Siłą rzeczy skierowany został do instytucji opiekuńczych. Duży wysiłek organizacyjny i finansowy w akcję opieki społecznej włożyły powiatowe związki samorządowe oraz miasta wydzielone województwa łódzkiego.
Co się w tej dziedzinie inwestuje?
Z odpowiedzi, jaką otrzymaliśmy z Wydziału Opieki Społecznej Urzędu Wojewódzkiego okazuje się, że w toku budowy w końcowym etapie jest 11 obiektów w różnych powiatach, a 6 uległo w rb. gruntownemu odnowieniu i poszerzeniu.
(...) W SKRZYNNEJ
pow. wieluńskiego został już otworzony nowo-wzniesiony Dom Starców, w którym zamieszka 60 osób. Dotychczasowe 3 małe domy w powiecie uległy likwidacji. (...)
10 STACJI OPIEKI NAD MATKĄ I DZIECKIEM
Przekazane z woj. szczecińskiego 10 baraków przez Min. Odbudowy — po gruntownym przerobieniu — zostały zużytkowane jako stacje opieki nad Matką i Dzieckiem oraz jako kuchnie. W ten sposób powstały w powiecie łaskim dwie stacje — w Zapolicach i Woli Wiązowej, w pow. sieradzkim 3 stacje — w Piaskach, Barczewie i Burzeninie, w wieluńskim 3 stacje Osjaków, Bolesławiec i Czajków oraz w radomszczańskim — 2 stacje Wielgomłyny i Brzeźnica
Jak wynika z powyższych danych, na obszarze woj. łódzkiego sieć zakładów opiekuńczych wzbogaciła się w 1948 r.
Co się zrobi w 1949 r.?
Otwarty będzie Dom dla Kobiet upośledzonych moralnie (w Żeraniu). Poza tym ma powstać 5 żłobków w
Łowiczu, Radomsku, Sieradzu, Pabianicach i Opocznie. Przewidziano na to dotację w kwocie 1,5 miln. zł oraz otwarto kredyty na sumę 5,5 miln. zł w celu przystąpienia do budowy nowego Domu Starców w Warcie, a kosztem 3 miln. zł Specjalnego Zakładu (dla niewidomych) w Radomsku
(Z)


Dziennik Łódzki 1965 nr 213

Wypadki motocyklowe

W Woli Wiązowej, jadący nocą motocyklem Zygmunt Korzeniewski z Woli Rusieckiej potrącił 16-letniego Jerzego Bobińskiego (Prądzew, pow. Pajęczno), który zmarł po przewiezieniu do szpitala.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza