-->

wtorek, 14 maja 2013

Tur

Zajączkowski: 
Tur -pow. poddębicki .
1) 1136 kop. naśl., Łaszcz. 15; KDW 7: Tvr (Łaszcz.), Thur (KDW) -w bulli gnieźnieńskiej, w opisie uposażenia arcbpstwa, wym.: Item Nir (v.) per totum inter T. et Cholm (v.)... tantum archiepiscopo pertinet. 2) 1377 kop. XV w., KDW 1733: Thur - Pełka Ade z Byszewa (v.) i Pietrasz z T. dziedzice, wraz ze swoim rodem Janina zawierają ugodę z arcbpem Janem i tegoż rodem Grzymałą. 3) 1392 PKŁ I, 2526: Thur - Pelca de T. 4) 1397 PKŁ II, 5539, 5547: Thur - Pełka de T., Petrus iudex de T. 5) 1399 PKŁ II, 2121: Tur - Petrus de T. iudex.
6) XVI w. Ł. II, 365-367, 371: Thur - villa, wł. szl., par. w m., dek. szczawiński, arch. łęczycki. 7) 1576 P. 68, 125: Thur, Tur - wł. szl., par. w m., pow. i woj. łęczyckie. 8) XIX w. SG XII, 628: Tur -wś, os. i folw. nad rz. Ner, par. w m., gm. Gostków, pow. jw.
Uwagi: poza tym występuje nazwa T. w falsyfikacie lądzkim Mieszka Starego z 1145 r.: tria fora cum tabernis, videlicet Glev, Thur et Sobotka (KDW 393, por. Kozł.-Budk. 40); odnoszenie tej nazwy do Turu nad Nerem jest wątpliwe (por. uwagi ad Sobótka nad Rgilówką). Natomiast odnoszenie nazwy T. dok. z 1377 r. do T. nad Nerem nie może ulegać wątpliwości. Współwystawcą tego dok. jest bowiem, obok Pietrasza z Turu, Pełka z Byszewa, a śwd. dziedzice Umienia (v.), Śliwnik (v.) i Krzyżanowa (v.), a więc miejscowości leżących w Łęczyckiem.  

Taryfa Podymnego 1775 r.
Tur, wieś, woj. łęczyckie, powiat łęczycki, własność szlachecka, 12 dymów.

Czajkowski 1783-84 r.
Tur, parafia tur, dekanat łęczycki, diecezja gnieźnieńska, województwo łęczyckie, powiat łęczycki, własność: Dąbrowwski.

Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827 r.
Tur, województwo Mazowieckie, obwód Łęczycki, powiat Zgierski, parafia Tur, własność prywatna. Ilość domów 8, ludność 110, odległość od miasta obwodowego 2.

Słownik Geograficzny:  
Tur, wś, os., folw. i os. prob. nad rz. Ner, pow. łęczycki, gm. Gostków, par. Tur, odl. od Łęczycy 181 w., posiada kościół par. drewniany. Wś z os. ma 10 dm., 163 mk.; folw. 6 dm., 57 mk.; os. prob. 2 dm., 16 mk. W 1827 r. było 8 dm., 110 mk. Wspomniany w potwierdzeniu posiadłości arcyb. gnieźnieńskich z r. 1136 (Kod. Wielkp.). Nadany klasztorowi w Lądzie w r. 1145 przez Mieczysława Starego (Kod. dypl. pol., I, 4). Jest to targowisko z karczmami. W akcie Przemysława II, ks. polskiego, z r. 1280, wymieniono w liczbie posiadłości klasztoru w Lądzie, jako targowisko z karczmami. Kościół i par. powstały tu zapewne w XIV w. Już za arcyb. Wojciecha Jastrzębca (1422-36) funduje przy tym kościele altaryę Adam z T., sędzia generalny ziemi łęczyckiej. Obecny wzniesiony został na miejscu starego w 1754 r. kosztem Jana Dąbrowskiego, chorążego smoleńskiego. Ponieważ pierwotnie dziesięcina z Poddębic należała, do plebana w T., przeto następnie po utworzeniu parafii w Poddębicach, obowiązany był dawać kościołowi w T. po pół grzywny. Na początku XVI w. łany kmiece i folw. w T. dawały dziesięcinę plebanowi a kmiecie i kolędę jeszcze. Pleban posiadał dwa pola odrębne, sadzawkę (Dół plebana) i 1 zagrodnika (Łaski, L. B., II, 365). Zdaje się, że pierwotne targowisko, własność klasztoru lędzkiego, wcześnie upadło wobec rozwoju okolicznych osad miejskich. Wieś, która powstała na obszarze leśnym przy targowisku, była własnością rodziny Turów h. Kownia, którzy następnie od różnych siedzib rozmaite pobrali nazwiska. Piotr Tur, sędzia łęczycki, w r. 1413 podpisał akt w Horodle. R. 1419 Adam „de Tur", podsędek łęczycki, robi zapis na rzecz żony swojej „Peckny"; tenże w r. 1434 występuje jako sędzia łęczycki (Helcel, II, 232, 392). W r. 1576 Wincenty Przerębski płaci tu od 51 łan., karczmy, młyna dziedzicznego o 3 kołach i 10 osadników (Pawiński, Wielkp., II, 68). T. par., dek. łęczycki, 1918 dusz.

Spis 1925:
Tur, wś i kol., pow. łęczycki, gm. Gostków. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne wś i kol. 18, inne zamieszkałe 1. Ludność ogółem: wś i kol. 128. Mężczyzn wś i kol. 66, kobiet wś i kol. 62. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego wś i kol. 128. Podało narodowość: polską wś i kol. 128.

Wikipedia:
Tur-wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie poddębickim, w gminie Wartkowice. W latach 1975-1998 miejscowość położona była w województwie sieradzkim. Wieś położona nad Nerem, wspomniana w potwierdzeniu posiadłości arcybiskupa gnieźnieńskiego w 1136 r. W 1145 r. książę Mieszko Stary nadał ją klasztorowi w Lądzie. W 1230 r. wzmiankowana wśród posiadłości tegoż klasztoru jako targowisko z karczmami. Gniazdo rodowe Turów herbu Kownia, z których Piotr Tur, sędzia łęczycki w 1413 r. podpisał przywilej horodelski (Horodło). Parafia istniała już w XIV w. Obecny kościół św. Piotra i Pawła został wzniesiony w 1754 r. nakładem Jakuba Dąbrowskiego, chorążego smoleńskiego. Drewniany, oszalowany, konstrukcji zrębowej, z węższym, wielobocznie zamkniętym prezbiterium. Z obu stron nawy prostokątne kaplice. Dach dwuspadowy z sygnaturką. Ołtarze barokowe z rzeźbami z XVIII w. Chrzcielnica kamienna, późnogotycka, z drewnianą pokrywą klasycystyczną. Na cmentarzu symboliczny grób poległych w powstaniu styczniowym i w II wojnie światowej. Według rejestru zabytków KOBiDZ na listę zabytków wpisany jest obiekt: kościół parafialny pw. św. św. Piotra i Pawła, drewniany, 1754, nr rej.: 713 z 21.10.1967

1992 r.  

Gazeta Warszawska 1801 nr 35

List Gończy. Bywszy Karczmarz i Exekutor Radke inaczey Kamińskim nazywany, ktory z powodu popełnioney kradzieży, pociągnięty był do Jnkwizycyi Kryminalney w Bydgoszczy; przytrzymany został wprawdzie w Wiosce Tur przy Łęczycy : iednak znowu umknął powtórnie z więzienia, przebrawszy się za rzeke Nirr. Ze zaś wiele zależy nazabeśpieczeniu tego chytrego i zuchwałego łotra : rekwiruią się przeto Zwierzchności i Urzędy mieysc, gdzieby tenże Kamiński był przydybany i odbieraią zalecenie: aby maiąc czuyne na niego oko, pod konwoiem bespiecznym odesłać go kazały do Magistratu Miasta Słupcy w Departamencie Kamery Poznańskiey , który im zrządzone z tego powodu koszta bonifikowac będzie.—Tenże Kamienski ma około lat 36. wzrost iego wynosi łokci 3. cali 8. włosów czarnych obciętych, a czarnych brwi: postać iego iest czerstwa i zuchwała: pospolicie ma na sobie krotką suknią zwierzchnią koloru szarego: i nosi płaszcz takiż krotki: mowi wiele i prędko tak w Polskim, jako i Niemieckim ięzyku. Dan w Warszawie; dnia 25. Marca 1801. — Kamera J. K. Mci Pruss Południowych Woienno Ekonomiczna.

Gazeta Warszawska 1822 nr 83

Pisarz Trybunału Cywilnego I. lnstancyi Woiewództwa Mazowieckiego.
Wiadomo czyni komu o tem wiedzieć należy, że Dobra Ziemskie dziedziczne, składaiące się z iedney wsi folwarczney i parafiialney Tur zwaney, w Powiecie Zgierskim, Obwodzie Łęczyckim, WoiewództwieMazowieckiem, Gminie Poddembickiey, pod okręgiem Sądu Pokoiu Powiatu Zgierskiego położone, budową drewnianą zabudowane, w possessyi dzierżawney Antoniego Dzierzbickiego, byłego Majora woysk Polskich zostaiąca, aktem Marcina Ciechanowskiego Komornika przy Sądzie Appellacyynym Królestwa Polskiego, w Mieście Warszawie przy ulicy Rymarskiey w domu Nro 743 mieszkającego, w całey swey rozległości szczegółowo opisane, w exekucyi na żądanie Banku głównego Berlińskiego, czyli Dyrektorów tegoż Banku, to iest, Jana Jerzego Reychardt i Krzysztofa Frederyka Hundt w Mieście Berlinie, stolicy Króletwa Pruskiego mieszkaiących, a zamieszkanie prawne w Mieście Warszawie stolicy Królestwa Polskiego, iedno przy ulicy Podwale Nro 497 u Pełnomocnika swego jeneralnego Konsula Juliusza Schmidt, a drugie zamieszkanie przy ulicy Nowy-Świat Nro 1260 u Franciszka Wołowskiego Mecenasa Sądu Naywyższey Instancyi Królestwa Polskiego, ninieyszą subhastacyią dyryguiącego, i w tey subhastacyi stawać maiącego, tamże mieszkaiącego, obrane maiących; przeciwko Janowi Dąbrowskiemu wsi Tur w Powiecie Zgierskim, Woiewództwie Mazowieckiem leżącey Dziedzicowi, w teyże wsi mieszkaiącemu dłużnikowi popieraney, przez tegoż Komornika Marcina Ciechanowskiego w celu sądowey sprzedaży i koniecznego wywłaszczenia aktem d. 3 Grudnia r. z. 1821 sporządzonym, w całości zaięte i zaaresztowane zostały, a po takowem zaaresztowaniu, kopiie wspomnionego aktu wręczone były, iedna Adamowi Poll, Pisarzowi Sądu Pokoiu Powiatu Zgierskiego, na ręce Józefa Znaiewskiego Protokólisty tegoż Sądu, druga Józefowi Kłobukowskiemu, Kommissarzowi do Obwodu Łęczyckiego Delegowanemu, obiedwie w iednym dniu 18 Mca Grudnia r. z. 1821, i wreszcie trzecia kopiia wręczoną była Janowi Tabaćkiewiczowi Wóytowi Gminy Poddembickiey w dniu 19 m. i r. tychże. Następnie zaięcie takowe wpisanem zostało, tak do xięgi zaaresztowań tychże Dóbr Tur tyczącey się w Kancellaryi Hypoteczney Ziemiańskiey Woiewództwa Mazowieckiego, przez Eustachiego Fórmankiewicza Pisarza teyze Kancellaryi Hypoteczney dnia 28 Stycznia r. b. 1822, iako i do xięgi zaaresztowań niżey podpisanego Pisarza Trybunału d. 31 Mca Stycznia roku 1822. — Pierwsza publikacyia zbioru obiaśnień i warunków sprzedaży, odbywać się będzia na publiczney audyencyi Trybunału Cywilnego I. Instancyi Woiewództwa Mazowieckiego Wydziału pierwszego, w mieyscu posiedzeń Sądu tego, w mieście Warszawie przy ulicy Długiey w officynie pałacu Rządowego Nro 549 d. 19 Mca Marca roku 1822 zrana po godzinie 9tey. — Dan w Warszawie w Kancellaryi Trybunału Cywilnego I. Instancyi Woiewództwa Mazowieckiego d. 1 Lutego r. 1822. Zmichowski, Pisarz.
Wywieszono ninieysze obwieszczenie na Tablicy w Sali audyencyonalney Trybunału dnia 1 Mca Lutego 1822 r. Zmichowski, Pisarz.
Następnie wyrokiem Trybunału Cywilnego I Instancyi Woiew: Mazowieckiego pod dniem 18 Kwietnia r. b. 1822 na obytym terminie trzeciey publikacyi zbioru obiaśnień i warunków sprzedaży zapadłym, przygotowawcze przysądzenie na dzień 11 Czerwca r. b. 1822 przeznaczone zostało, a za szacunek tychże subhastowanych dóbr summę zł: Pol: 63,120 W. Franciszek Wołowski Mecenas podał. Zaczem tak o summie zł: Pol: 63,120 za szacunek zaofiarowaney, iako i o przygotowawczym przysądzeniu dnia 11 Czerwca r. b. zrana po godzinie 9tey na publiczney audyencyi Trybunału Cywilnego I. Instancyi Woiew: Mazowieckiego, w mieyscu zwykłych posiedzeń w Warszawie Nro 549 iak wyżey odbyć się maiącem, wiadomo się czyni. — Dan w Warszawie dnia 10 Maia 1822 roka.
Zmichowski, Pisarz.

Dziennik Urzędowy Województwa Mazowieckiego 1827 nr 605


Nro 50831/19087 — WYDZIAŁ SKARBOWY. SEKCYA SKARBOWA.
KOMMISSYA WOIEWODZTWA MAZOWIECKIEGO.
Umieszczaiąc poniżéy wykaz osób z mieysca teraźnieyszego pobytu niewiadomych; Poleca Wóytom, Prezydentom i Burmistrzom, ażeby tych w Gminach swych śledzili, i od wyśledzonych należność tymże wykazem obiętą ściągnąwszy, Kontrolli Skarbowej przy Sądach Woiewództwa Kaliskiego kosztem dłużnych odsyłali, o skutku zaś rapporta Kommissarzom Obwodów właściwych w dniach 30. złożyli, wrazie bowiem nie otrzymania wtem terminie rapportów, będzie tem samem uważane, że osoby śledzone w Gminach nieznayduią się ; gdyby zaś pobyt ich był tamże późniey wyśledzonym, Urzędnik Gminny będzie za to odpowiedzialnym.
Działo się w Warszawie dnia 31. Mca Sierpnia 1827 roku.
Za Radcę Stanu, Prezesa
Referendarz Stanu, Kommis: Wdzki KOŻUCHOWSKI. Komierowski Za Sekr: Jlnego
Wykaz za kwartał Iszy roku 1827. Osób zalegaiących w opłacie Stępla wpisowego a zpobytu niewiadomych.
33. Jan Holanka i Jan Suńsiak, zamieszkali w Turach, wpisu Złłp: 10.

Powszechny Dziennik Krajowy 1830 nr 328

Kommissja Woiewództwa Mazowieckiego. Podaie do publiczney wiadomości, iż na dniu 6 grudnia r. b. w biurze Kommisarza obwodu Łęczyckiego, przed Kommissarzem w obwód rzeczony delegowanym, o godzinie 10 z rana odbywać się będzie minus licytacya na entrepryzę obaryerowania kościoła parafialnego we wsi Turze, którego to obaryerowania koszta anszlagiem obrachowane summę ogólną złp. 1462 gr. 24 wynoszą. Każdy zatem chęć maiący podięcia się takowey entrepryzy, w terminie iako wyżey przeznaczonym zgłosić się zechce do biura Kommissarza obwodu pomienionego, za poprzedniem zaopatrzeniem się w vadium w gotowiznie w kwocie złp. 200, lub w inną iaką porękę żadnemu powątpiewaniu nieulegaiącą, gdzie zarazem anszlag kosztów i warunki licytacyyne przeyrzeć będzie mógł. w Warszawie d. 30 października 1830 r. za Radcę Stanu Prezesa Referendarz Stanu Kom. W. Kozuchowski. Sekretarz Jeneralny Filipecki.

Dziennik Powszechny 1834 nr 19

Gdy przez śmierć Wojciecha Prądzyńskiego, właściciela dóbr Tur w Powiecie Zgierskim leżących, w d. 2 Sierpnia 1833 r. nastąpioną, spadek się otworzył; przeto stosownie do prawa hypotecznego względem przepisania tytułu własności rzeczonych dóbr, i wszelkich innych praw realnych, w Wdztwie Mazowieckiem hypotekowanych, wyznacza się termin na d. 8 Kwietnia 1834 r. na godzinę 10 z rana, w Kancellaryi hypoteczney Wdztwa Mazowieckiego. w Warszawie d. 2 Października 1833 r. Ostrowski, R. W. M.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1839 nr 38

(Ν. D. 768) Rząd Gubernialny Mazowiecki. Podaje do publicznej wiadomości iż w d. 16 (28) Lutego r. b. o godzinie10 z rana w biórze Kommissarza Obwodu Łęczyckiego w Łęczycy odbywać się będzie głośna in minus licytacya na okopanie cmentarza do chowania ciał zmarłych we wsi Turze który to entrepryzy koszt anszlagami przez Kommissyą Rządową Spraw Wewnętrznych Duchownych i Oświecenia Publicznego potwierdzonym na summę 1595 gr. 11 jest ustanowioną, każdy zatem chęć podjęcia się tej entrepryzy mający zechce się w miejscu i czasie powyżej oznaczonym stawić po poprzedniem jednakże zaopatrzeniu się w vadium 1/10 części summy anszlagowej wyrównywające czyli w kwotę zł. 160 gdzie zarazem warunki przed licytacyjne i anszlagi w gotowiznach do służby przepisanych są do przejrzenia. Wreście nadmienia się iż starozakonni w myśl istniejących przepisów i rozporządzeń, do tej licytacyi przypuszczeni nie będą. w Warszawie dnia 19 (31) Stycz: 1839 r.
Członek Rady Stanu Gubernator Cywilny Hrabia Potocki.
Sekretarz Jlny, Maliszewski.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1848 nr 86

(N. D. 2020) Kommissya Rządowa Sprawiedliwości.
Ogłasza, iż Rada Administracyjna postanowieniem z d. 2 (14) Marca 1848 r. Nr. 20,338, zapis rs. 150 rzecz Karola Kossobudzkiego na reparacyą Kościoła Parafialnego w Turze, a gdyby tu nadal przestał istnieć, na takiż sam cel dla Kościoła w Domaniewie testamentem urzędowym na dniu 25 Paźdz. 1825 r. sporządzonym uczyniony w duchu art. 910 K. С. z zachowaniem praw trzecich osób zatwierdziła.
w Warszawie d. 22 Marca (3 Kwiet.) 1848.
Z polecenia: Dyrektor Kancellaryi,
W. Konopka.

Kurjer Warszawski 1848 nr 104

Rada Administracyjna zatwierdziła Zapis rs. 150, przez Karola Kossobudzkiego, na reparację Kościoła Parafjalnego w Turze; a gdyby ten nadal przestał istnieć, na takiż sam cel dla Kościoła w Domaniewie uczyniony.

Warszawska Gazeta Policyjna 1848 nr 107


Rada administracyjna postanowieniem z dnia 2(14) marca 1848 r. zapis rs. 150 przez Karola Kossobudzkiego, na reparację kościoła parafjalnego w Turze, a gdyby ten nadal przestał istnieć, na takiż sam cel dla kościoła w Domaniewie testamentem urzędowym na dniu 25 października 1825 roku sporządzonym uczyniony, zatwierdziła.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1849 nr 262

(N. D. 4971) Sąd Policyi Prostej Okręgu Zgierskiego.
W dniu 27 Września (9 Paźd.) r. b. Rybaсу z wsi Turu do Okręgu tutejszego należącej w rzece Ner łowiąc ryby wynaleźli na miałczyznie przypłynioną kobietę jak wnosić można żebractwem trudniącą się, lat około 80, wieku swego mieć mogącą, w zrostu szredniego, twarzy ściągłéj, nosa podłużnego cokolwiek spłaszczonego, ust i brody małéj włosów na głowie siwych rzadkich dość dużych, przybrane były w spancerek watowy płócienkowy, różnemi kawałkami łatany, spódnicę z dwoma fartuchami i koszule perkalową, zaś na głowie miała chustkę starą kolorową, na nogach pończochy niebiesko farbowane, i trzewiki skórzanne w dobrym stanie, ktoby posiadał wiadomość o imieniu i nazwisku, oraz z pochodzeniu tejże kobiety, aby takową udzielić zechciał wprost Sądowi Policyi Poprawczéj Wydziału Łęczyckiego.
Zgierz d. 1 (13) Października 1849 roku.
Laskowski, Podsędek.

Dziennik Warszawski 1864 nr 282

(N. D. 6083) Naczelnik Powiatu Łęczyckiego.
Podaje do powszechnej wiadomości, że w biurze Naczelnika powiatu Łęczyckiego w dniu 18 (30) Grudnia r. b. o godzinie 11 z rana odbywać się będzie przez opieczętowane deklaracje licytacja in minus na entrepryzę wystawienia domu dla sług kościelnych w Turze, poczynając od sumy rs. 903 kop. 50 3/4 zatwierdzonym anszlagiem obliczonej.
Przystępujący do licytacji obowiązany jest złożyć deklaracją podług domieszczonego wzoru tudzież kwit na złożone do jednej z kas Skarbowych vadjum w ilości rs. 91. Warunki oraz kosztorys i rysunek, mogą być przejrzane w biórze Powiatu każdodziennie w godzinach biurowych z wyjątkiem dni uroczystych.
Łęczyca d. 25 Paźdz. (6 Listopada) 1864 r.
Radca Kolegialny, Adamski.
Wzór do deklaracji.
W skutek ogłoszenia Naczelnika Powiatu Łęczyckiego z dnia 25 Października (6 Listopada) r. b. N. 21869, składam niniejszą deklarację, iż obowiązuję się wystawić dom dla sług kościelnych we wsi Turze za sumę rs. N. (wypisać wyraźnie liczbą i literami) poddając się wszelkim warunkom licytacyjnym. Kwit Kasy N na złożone vadjum w ilości rs. 91 załączam, które wrazie nieutrzymania się przy licytacji sam odbiorę. Stałe moje zamieszkanie jest w N dnia mca roku N. (podpis wyraźny).

Zorza 1875 nr 24

LIST Z ŁĘCZYCKIEGO.
Czytelnicy Zorzy po większej części do ludu należą, nie obojętną więc dla nich będzie wszelka wiadomość o mieszkańcach wiosek i miasteczek którejkolwiek okolicy kraju. O wieśniakach stron Łęczyckich, niechże przyjmą łaskawie słów kilka.
Ani tu wszystko chwalić, ani mi wszystko i ganić należy. Jest złe i dobre jak wszędzie. Dobrego wiele, może złego jeszcze więcéj, ale gdzież inaczej się dzieje? Wszakże wybitniejsze cechy dobrego, pokaźniejsze wydarzenia, pochwalić się godzi dla przykładu. Więc zaczynam.
Czy téż w Łęczyckiem wieśniacy czytają? czy znają Zorzę? czy pracując w roli o pokarm ducha się troszczą? Tak! odpowiadam, ale dołączam domyślnik, że chętka do nauki i czytania powszechną nie jest. Stronami to jakoś idzie. Naprzykład, maleńka parafia Błonie aż trzy egzemplarze Zorzy płaci i odbiera. Po kilku gospodarzy składa się na jeden egzemplarz. Czytają kolejno, i co rok inny staje się posiadaczem kompletu. Trzy egzemplarze trzymają także w parafii Geczno, podobnie dzieje się w parafii Topola a w Soleckiej zaczynają się pod tym względem krzątania. Zatem tu i owdzie w Łęczyckiem Zorza jest znana ludowi i za jego własne pieniądze sprowadzana. Inne właściwe dla ludu książeczki łatwiej tu mają przystęp. Niech się coś ludowego ukaże w obiegu, już każdy wieśniak z radością to chwyta w swe ręce, Parafia Solecka szczególniej za każdem pojawieniem się ludowej książeczki, po kilkadziesiąt egzemplarzy takowej natychmiat zakupuje; by tylko była dla nich stosowna. Lekkiej treści piśmideł lud czytać nie lubi. Najmilsze mu są opisy z życia starej wiary jego, historye cudownych miejsc, żywoty świętych pańskich, i wszelkie religijne lub moralne a pouczające książki. Na takowe grosza nie żałuje, takowe z przyjemnością czyta.
Tu mi o bardzo pocieszającej chętce do nauki w naszych stronach wspomnieć nie będzie bez korzyści. Silną wolą i chęcią, bez przewodnika nawet, wielu się tu uczy czytać. Czyż nie podziwu i pochwały godna żona Wojciecha Kowalczyka z Sladkowa Rozlazłego, która wiekiem obarczona, bo w czterdziestym piątym roku życia, przy ciężarach opieki macierzyńskiej nad liczną rodziną, nauczyła się czytać od swego pasierba i dziś z przyjemnością w swych modłach książką się posługuje? Czyż Sladków Podleśny pod tym względem nie zasługuje także na pochwałę, gdy około piętnastu dzieci z téj wsi od starszych dzieci, które miały sposobność korzystania ze szkoły, także nauczyły się czytać? W parafii Geczno nie ma prawie wsi bez samouczków. Podobnie i w parafii Solca. Tu wiele dziewcząt ćwiczą się w kościelnych śpiewach i aby módz się posługiwać książką przy różańcu, godzinkach i innych śpiewach, same uczą się czytać. Wiem o czterech takich już dorosłych dziewczętach z Pałczysk, dwóch z Solcy, trzech z Parzyc i jeszcze wielu innych. O! jakże takim dziewczętom do twarzy z tą nauką i tą poczciwą ochotą do książki, jakże daleko im piękniej z książeczką w ręku, aniżeli gdyby z parobczakiem, w karczmie pląsały przy niezdarnej kapeli!
Łęczyckich stron wieśniacy w dobrych, szlachetnych i miłosiernych uczynkach czynny brać lubią udział. Dowodem tego ostatnia na korzyść szpitala loterya fantowa w Łęczycy. Znaczna liczba biletów zakupioną została przez mieszkańców wsi, a nawet kilka pokaźniejszych wygranych na wsie się dostały. I tak kozę wygrała włościanka z gminy Sobótka, krowę wójt z Grabowa.
Ale przedewszystkiem chętność i ofiarność ludu odbija świetnie we wszystkich kościołach naszych okolic. Wszystkie one stroją się w cudne barwy i odnawiają kosztownie, i to po największej części groszem samego ludu. Kto znał kościoły w Łęczyckiem przed paru laty, ten prawie żadnegoby dziś nie poznał. Jakiż to wdzięczny zrobił się przybytek z drewnianego i lichego kościołka w Solcy! Ołtarze wyzłocone, ściany olejno pomalowane, każdy sprzęt nowy, że aż się miło i słodko na sercu robi za wejściem do wnętrza! Jakże ze smakiem i kosztownie podobnież odświeżony drewniany kościół w Gecznie! A Siela, Leźniczka, Pieczew, jakże dziś strojne i piękne mają domy boże! Maleńkie Błonie obmurowało swój kościołek i piękny urządziło cmętarz, Topola wysławiła murowaną dla proboszcza plebanię i dom dla służby, nareszcie Witonia, Tur i Modlna mają dopełnić ostatnich w powiecie restauracyi. I wszędzie grosz płynie szczodry, ofiary, chętne wszędzie spracowane przy pługu ręce przynoszą datki na te domów bożych ozdoby! Należy tu zanotować przykłady szczególnej w tym względzie chojności włościan.
We wsi Ustronie, parafii Parzęczew, mieszka na pół włóki ziemi gospodarz, Jan Slebocki. W młodych latach różne przechodził koleje, krwawą pracą dorabiał się chleba, odraabiał pańszczyznę a później brał od dziedziców pieńki po sprzedanych i wyciętych lasach, rudował, uprawiał, i zwolna przy błogosławieństwie bożem doszedł do kilku tysięcy majątku. Chudobę półwłókową kupił, synowi gospodarkę urządził, i dziś nie jest bogaczem, ale ma się, jak to mówią, nie źle. Ten Slebocki podczas restauracyi Parzęczewskiego kościoła objawia swą chęć odnowienia i urządzenia własnym kosztem jednego ołtarza. Oddano mu ołtarz stary, drewniany, snycerskiej niezłéj kiedyś roboty. Slebocki kazał go odnowić, odlakierować i odzłocić kosztem 130 rubli, za nowe do niego zrobione w Warszawie obrazy zapłacił 50 rubli, kupił kanony i krzyżyk za 13 rubli, platerowane lichtarze za 50 rubli, i jeszcze zadeklarował sprawić lichtarze na wielki ołtarz. Cóż na to czytelnicy Zorzy!... czyż to nie piękna ubogiego kmiotka ofiara? czyż nie godna wspomnienia w tem piśmie dla swego budującego przykładu? Dodam jeszcze, że Slebocki należy do ludzi przykładnych, pobożnych, trunku nie pije, a tylko czystéj herbatki używa, wesołego jest usposobienia i z swą babinką, która lubi tabaczkę i tabaczką każdego częstuje, wesołe zawsze mają oczy i śmiałe na każdego wejrzenie.
Niechaj z Bogiem żyją w najdłuższe lata, by przed swym pięknie odnowionym ołtarzem złotego doczekali się ślubu!
Ale krom Slebockiego, więcéj jest w naszych stronach przykładów podobnej szczodrości. I tak: do tegoż w Parzęczewie kościoła Antoni Matuszewski, gospodarz ze wsi Konstancya pod Ozorkowem zakupił i zaofiarował ozdobny żyrandol o 24 lichtarzach za 60 rubli. Ten znany jest także z miłosierdzia dla sierot, a sam bezdzietny sieroty wychowuje rodzicielskiem sercem. Włościanka pewna na odnowienie ołtarza w Modlny zadeklarowała rs. 150, a Stanisław Swiątczak, gospodarz wsi Sypina, ofiarował 100 rubli na ołtarz swego patrona w Gecznie. I ten z pańszczyznianych początków pracą do skromnego ale dostatecznego doszedł bytu, a wszyscy ci ofiarnicy do nieprzyjaciół pijaństwa i miłośników trzeźwości należą.
Tu mi wspomnieć należy ze wszystkich miar godnego ofiarodawcę i dobrodzieja kościoła w Gecznie, co nie tylko obfitym groszem, ale zabiegami, wpływem, przykładem, i wszelką najchętniejszą pomocą przy odnawianiu i zdobieniu téj wiejskiej świątyni, nieocenione położył zasługi. Tym szanownym człowiekiem jest mieszkaniec wsi Kwilno, a wójt gminy Rogoźno, Józef Fryszka. Zamożny to dziś gospodarz, kilka włók ziemi posiadłość jego stanowi, obfite dary boże dają mu sposobność kształcenia swych dzieci i wywiązania się ze stanowiska swego. Ale początki jego skromne i nie pocieszne były. Pietnaście morgów ziemi było spadkiem dlań po śmierci rodziców, które podczas małoletności jego w dzierżawę wypuszczone, dość przykry przedstawiały widok. Mały Józio zaledwie za życia rodziców dwie zimy uczęszczał do szkoły! Ale czegóż nie dokaże silna wola i dobra chęć człowieka. Młody Fryszka doszedłszy lat sam gospodarzyć zaczyna, pracuje ciężko, opuszczone w dzierżawie grunta doprowadza do dobrego stanu, sam się liczy, krwawym się nieraz potem zlewa, prosząc pana Boga wyraźne odczuwa błogosławieństwo boskie. Mienie mu rośnie, szacunek u ludzi się zdobywa, gromada młodziutkiego, jeszcze obiera sołtysem, zaufaniem go całem darzy, a przy tworzeniu nowoorganizowanych zarządów Gminnych, wójtem go obierają, który to urząd od samych początków aż po dziś dzień sprawuje z powszechnem zadowolnieniem. Przy takim wójcie, przy jego uczciwości i poświęceniu nie dziw, że i służba idzie dobrze, i przy kościele tak wiele zrobiono, jest błoga nadzieja, że i cmętarz grzebalny do porządku i przyzwoitego dojdzie ogrodzenia, co jest konieczne i niezbędne tam, gdzie tak piękny posiadają kościołek.
Daj Boże więcej takich wójtów, i takich ludzi na świecie!
Mikołaj Gruda.

Kurjer Warszawski (dodatek poranny) 1892 nr 5

Ś. † P.
Ksiądz Rafał Stachowicz
proboszcz parafji Tur, powiatu łęczyckiego, zmarł w Warszawie dnia 4 stycznia 1892 r. Wyprowadzenie zwłok z kościoła św. Krzyża na cmentarz powązkowski nastąpi dnia 7 stycznia, o godz. 2 -ej po południu.


Kurjer Warszawski 1895 nr 255

Kolonje letnie.
Wczoraj o godzinie 8-ej m. 25 wieczorem, powróciła ostatnia wiejska kolonja tegoroczna.
Powrócili mianowicie chłopcy w liczbie 40-tu z Psar.
Jak wiadomo, gościnę w Psarach ofiaruje od lat 4-ch Towarzystwo przemysłowe Leśmierz.
Pomieszczenie to wyborne, udogodnienia gospodarskie wszelakie, kolonja przez chłopców ulubiona.
W świeżo otrzymanych sprawozdaniach tygodniowych od panów dozorców z psarskiej kolonji czytamy:
„Chłopcy z małemi tylko wyjątkami żyją w zgodzie i przyjaźni, są posłuszni, wdzięczni za okazyną im życzliwość; ci nawet, którzy w pierwszych tygodniach sezonu nie chcieli znać porządku, którzy o byle co niecierpliwili się i uciekali się do pięści, porzucają swoje brzydkie przyzwyczajenia i starają się iść za przykładem kolegów, nie pozostawiających prawie nic do życzenia pod względem sprawowania się.
„Dosyć teraz powiedzieć: nie rób tak, bo nie będę cię lubił, albo: popraw się, bo będę cię pamiętał, — aby wykroczeniom zapobiedz.
„Chłopcy bardzo lubią kąpiele i zbieranie jeżyn, to też dla wprowadzenia porządku dość mi powiedzieć: chłopcy bądźcie grzeczni, to pójdziemy do kąpieli lub na jeżyny.
„Zbliża się dzień wyjazdu z kolonji; słyszeć się dają rozmowy chłopców: mój Boże! już niedługo pojedziemy; żeby to tak można na przyszły rok wrócić do Psar. A ty chciałbyś tu jeszcze przyjechać? Ba! pytasz jeszcze!  
„A pytaniom: czy można będzie jeszcze przyjechać, i prośbom o wstawienie się za tym lub owym na przyszły rok końca niema.
„To też przykro patrzeć, jak się smucą, kiedy im się powie, że jest jeszcze wielu takich, którzy dotąd wcale nie wyjeżdżali, chociaż tego bardzo potrzebują, i że tamci mają pierwszeństwo.
„Wtedy niejeden się odzywa:
„Dlaczego niema tylu kolonij, żeby dla wszystkich wystarczyło?
„Chłopcy obecnie bardzo chętnie śpiewają i robią plecionkę ze słomy.
„W ogóle, wszyscy chłopcy w ostatnim tygodniu starają się wszelkiemi siłami zasłużyć sobie na dobre sprawowanie w kajecie i na odznaczenie naszywką na ubraniu, aby tym sposobem wyjednać sobie wyjazd na wieś w roku przyszłym.
„W ciągu sezonu mieliśmy odwiedziny księdza proboszcza Jabłońskiego z Domaniewa, t. j. z naszej parafji, i księdza Słomczyńskiego z Turu.
„Oglądali szczegółowo kolonję, przysłuchiwali się śpiewom chłopców, które się nadspodziewanie udały.
„Chłopcy byli uszczęśliwieni podziękowaniem i pochwałą szanownych gości."    

Gazeta Kaliska 1897 nr. 15

Kradzieże koni i kłusownictwo. Z pod Poddębic piszą do „Kur. War.": „ Kradzieże koni w okolicy naszej nieustannie niepokoją wszystkich i nie ustają ani na chwilę. Przed kilku tygodniami donieśliście już o szeregu kradzieży koni w różnych majątkach, obecnie mógłbym przytoczyć nowy ich szereg: W dniu 31 stycznia, we wsi Turze, usiłowano uprowadzić konie miejscowego księdza proboszcza; już przed godziną 7 wieczorem zuchwali złodzieje rozbili drzwi stajni, lecz spłoszyło ich nadejście służącego z psami. Niezrażeni tem niepowodzeniem złodzieje, powrócili w kilka godzin później i zagrozili służącemu śmiercią, jeżeli koni nie wyda dobrowolnie. Na szczęście, parobek zamknął się w stajni, więc rabusie nie mogli dostać się do wnętrza. Rozpaczliwe wołanie o pomoc sprowadziło nareszcie sąsiadów, którzy opryszków odpędzili. Ta ustawiczna groza bezkarnie uchodzących kradzieży wpływa na ludność tutejszą demoralizująco. Włościanie, obawiają się zemsty złodziejów, w czasie śledztwa, tają nazwiska zbrodniarzy i ich sprawki, skutkiem czego niejedna kradzież nawet na jaw nie wychodzi. Do tej pory nie wykryto sprawców ani jednej kradzieży, a złodzieje kradną dalej i coraz bardziej się rozzuchwalają. Znikło już kilkanaście koni droższych, zaliczonych do remontu i, jak mówią, wyprowadzono je za granicę. Cóż więc wobec tego mają czynić hodowcy koni, właściciele stajen zarodowych? Wypadnie im chyba zrzec się tej hodowli tak, jak ja to uczyniłem. Hodowla koni dawała mi pewne dochody, ale zaniechałem jej, ponieważ niepodobna żyć w ustawicznej obawie o straty , spowodowane przez kradzieże.
W ten to sposób kradzieże koni doprowadzają do upadku hodowlę koni w całej okolicy. Może nareszcie skłoni to do obmyślenia środków energicznych, zdolnych zapobiedz bezkarnemu grasowaniu koniokradów. (…)”


Kurjer Warszawski (dodatek poranny) 1897 nr 13

Kradzieże koni.
Piszą do nas:
W obrębie gminy Gostków, na pograniczu powiatów łęczyckiego i tureckiego, kradzieże koni są na porządku dziennym skutkiem czego mieszkańcy są w ustawicznej obawie o całość swojego mienia.
W przeciągu ostatnich trzech miesięcy w obrębie tej gminy skradziono: dwa konie p. Skrzyńskiemu z Nowejwsi, dwa konie p. Bogusławskiemu z Wilkowic, dwa konie p. Juszyńskiemu z Tura, dwa konie p. Radoszawskiemu z Nera, dwa konie p. Dzierzbickiemu z Biernacic i dwa konie z Upala.
Były to konie powozowe, a więc drogie.
Prócz tego w owym czasie usiłowano dopuścić się kradzieży koni: u p. Łaszczyńskiego w Spendorzynie, u p. Dąbrowskiego w Kraskach, u p. Wehra w Golicach i u innych ziemian.

Obszar terenu działalności zuchwałych koniokradów nie jest większy od dwóch mil kwadratowych,a jednak dotąd na ślad rabusiów nie wpadnięto.”  

Kurjer Warszawski (dodatek poranny) 1897 nr 44

Kradzieże koni i kłusownictwo.
Z pod Poddębic pisze do nas p. S. W.:
Kradzieże koni w okolicy naszej nieustannie niepokoją wszystkich i nie ustają ani na chwilę.
Przed kilku tygodniami donieśliście już o szeregu kradzieży koni w różnych majątkach, obecnie mógłbym przytoczyć nowy ich szereg.
W dniu 31 stycznia we wsi Turze usiłowano uprowadzić konie miejscowego ks. proboszcza; już przed godz. 7-mą wieczorem zuchwali złodzieje rozbili drzwi stajni, lecz spłoszyło ich nadejście służącego z psami.
Niezrażeni tem niepowodzeniem złodzieje, powrócili w kilka godzin później i zagrozili służącemu śmiercią, jeżeli koni nie wyda dobrowolnie. Na szczęście, parobek zamknął się w stajni, więc rabusie nie mogli dostać się do wnętrza. Rozpaczliwe wołanie o pomoc sprowadziło nareszcie sąsiadów, którzy opryszków odpędzili.
Ta ustawiczna groza bezkarnie uchodzących kradzieży wpływa na ludność tutejszą demoralizująco.
Włościanie, obawiając się zemsty złodziejów, w czasie śledztwa, tają nazwiska zbrodniarzy i ich sprawki, skutkiem czego niejedna kradzież nawet na jaw nie wychodzi.
Do tej pory nie wykryto sprawców ani jednej kradzieży, a złodzieje kradną dalej i coraz bardziej się rozzuchwalają.
Znikło już kilkanaście koni droższych zaliczonych do remontu i jak mówią, wyprowadzono je zagranicę. Cóż więc wobec tego mają czynić hodowcy koni, właściciele stajen zarodowych?
Wypadnie im chyba zrzec się tej hodowli, tak jak ja to uczyniłem. Hodowla koni dawała mi pewne dochody, ale zaniechałem jej, ponieważ niepodobna żyć w ustawicznej obawie o straty, spowodowane przez kradzieże. W ten to sposób kradzieże koni doprowadzają do upadku hodowlę koni w całej okolicy.
Może nareszcie skłoni to do obmyślenia środków energicznych, zdolnych zapobiedz bezkarnemu grasowaniu koniokradów.
Oprócz kradzieży koni plagą okolicy jest kłusownictwo. Bez przesady oświadczyć mogę, że większość mieszkańców posiada broń palną nieprawnie i korzysta z niej nieustannie. Za przykład, jak rozwinęło się u nas kłusownictwo, niechaj posłuży fakt, że w jednym tylko majątku Gostków, mającym czterdzieści kilka włók obszaru, kłusownicy zabili 10 sarn samic, nie licząc zabitych i złowionych w sidła kuropatw i zajęcy. Przykładów podobnych można przytoczyć wiele.
Pocieszam się nadzieją, że list mój zwróci uwagę Towarzystwa racjonalnego polowania, które zechce może zająć się sprawą wytępienia kłusownictwa w naszej okolicy.”

Kurjer Warszawski ( z dodatkiem porannym) 1899 nr 74

Ś. † P.
Józef Lochman,
obywatel ziemski,
zmarł w 80-ym roku życia w majątku
swoim Wilkowice, w pow. łęczyckim.

Odprowadzenie zwłok na wieczny spoczynek z kościoła parafjalnogo w Turze odbędzie się w d. 17-ym b. m., na które pozostała rodzina krewnych i przyjaciół zaprasza. 

Gazeta Kaliska 1900 nr. 172

Przed kilkunastu dniami przez majątek Tur w gminie Gostków, przechodziła trąba powietrzna, która na trakcie do Poddębic powywracała lub połamała kilkadziesiąt sztuk topoli.

Goniec Łódzki 1903 nr 342

Zbliska i zdaleka
§ Łęczyca. Przed rejentem Balickim podpisany został akt pierwszej w pow. łęczyckim spółki włościańskiej, którą zakłada trzydziestu włościan z proboszczem par. Tur, w gm. Poddębice, ks. Burakowskim i właścicielem majątku Grajówka p. Stanisławem Wehrem na czele. Włościanie wnieśli udziały po 20 rb. Celem spółki jest zakup maszyn i narzędzi rolniczych, nawozów sztucznych, nasion i hodowla inwentarza. Do spółki należy też trzech obywateli ziemskich z okolicy pp. Gabryel Skrzyński z Nowej Wsi, Stanisław Gorzeński z Turu i Stanisław Bogusławski z Wilkowic.

Tydzień Piotrkowski 1904 nr. 1

W Łęczycy sporządzono w ostatnich czasach akt spółki włościańskiej do której przystąpiło trzydziestu włościan z proboszczem parafii Tur ks. Burakowskim i właścicielem Gajówka p. Weterem na czele. Prócz p. W. przystąpiło do spółki jeszcze trzech okolicznych ziemian.

Gazeta Kaliska 1904 nr 341

Z Łęczyckiego. (Kor. wł.). Cicha, skromna wieś Tur, bogata w przymioty duszy i serca parafian, bo kierownikiem ich jest czcigodny ks. Burakowski, który siedm lat temu przybywszy do parafji, zajął się restauracją chylącego się kościoła, postawił mur na około niego, bramę żelazną, a u wejścia takowej dwie piękne figury, wyobrażające św. Antoniego i św. Franciszka. Wspaniałą swoją wymową i podniosłemi myślami porywa słuchaczy, napełnia ich serca miłością Boga, oraz pragnieniem służenia Mu wiernie. Zajął się dobrobytem Swoich parafian, a mając ich miłość i wiarę, założył spółkę gospodarczą, chroniąc ich od wyzyskiwaczy. Gdy to ukończył, zabłysła mu znów nowa myśl, ale zawsze pełna zalet umysłu i serca, wybudował przytułek dla starców, pierwszy to w gubernji Kaliskiej myślał o cierpiących zapomnianych, dla których tylko torba i kij żebraczy. Wieniec Ci zacny Kapłanie dusz ludzkich, karmionych Twojem słowem zdrowem i pięknem, wieniec chwały i zasługi za Twoją pracę i trudy nad dobrem Swoich parafian.


Gazeta Świąteczna 1904 nr 1200

Spółka w powiecie łęczyckim. Za namową i staraniem pana Stanisława Wera, właściciela majątku Golic, powstała spółka gospodarsko-handlowa w okolicy Poddębic w powiecie łęczyckim, guberńji kaliskiej. Oprócz pana Wera należą do niej: ksiądz Burakowski, proboszcz w Turze, trzej właściciele majątków: Gabrjel Skrzyński z Nowej Wsi, Stanisław Gorzeński z Turu i Stanisław Bogusławski z Wilkowic, i trzydziestu włościan. Udział w spółce wynosi 20 rubli. Umowę spólnicy zawarli 17 grudnia u rejenta w Łęczycy.

Zorza 1905 nr 19

Z listów do „Zorzy”.
Zpod Poddębic (w gub. kaliskiej).
Przemysł domowy w naszej okolicy smutno się przedstawia; wyroby domowe w zaniedbaniu, a stąd pochodzi, że i ubrania swojej roboty nie noszą tu. Dopiero w ciągu ostatnich dwóch lat podjęto usiłowania, zmierzające do wskrzeszenia dawnych ubiorów ludowych, a co zatem idzie wyrobu tkanin wełnianych i lnianych.
Hodowla owiec także u nas upadła, a jeżeli dziś robi kto coś z wełny, to przeważnie z kupnej, którą zwożą na jarmarki.
Że włościanie tutejsi nie trzymają owiec, to tłumaczą to brakiem odpowiednich pastwisk choć to nie jest wymówka słuszna, przyczyną główną jest niechęć do strojów domowych.
W parafji naszej Tur, za namową proboszcza ks. Burakowskiego wiele starszych kobiet, a także i młodsze, z pomiędzy nich pościągały z kołków barwne wełniaki i okrywki i przywdziewają je coraz częściej, jak na rozumne wieśniaczki przystało. Temi dniami zdarzyło mi się rozmawiać o tej sprawie z licznem gronem gospodyń ze wsi okolicznych. Mówiły mi one, że w ubraniu swojej roboty chodziły do 20-tu lat i ubranie takie kosztowało dwadzieścia rubli, kiedy dziś kupowana tandeta kosztuje wprawdzie tylko dziesięć rubli, ale wystarcza zaledwie na jeden rok, a w dodatku po kilkurazowem użyciu wygląda to szkaradnie, bo i barwę traci i rozłazi się prędko. Nie potrzeba więc tęgiej głowy do rachunków, żeby sobie obliczyć, ile się ponosi straty na zaniedbaniu samodziałów.
Lnu także mało u nas siewają; tyle tylko, żeby wystarczyło na płótno na swój użytek. To też włościanie płótno mają swoje i kupują go bardzo mało. Na sprzedaż jednak prawie go nie mają. Powiadają, że nie opłaci się tkać płótna na sprzedaż. A ciekawość, ile nie jedna z takich kobiet zarobi, gdy—przez zimę zwłaszcza—naprawdę nic nie robi?
Na skutek otrzymanej w tych dniach odezwy Sekcji przemysłu domowego, zarząd spółki „Nadnerskiej” w Golicach z przykrością pisze o braku w naszych stronach jakiegokolwiek przemysłu domowego. Szczęście tylko, że budzi się tu pewna ochota do dawnych ubiorów; daje to nadzieję, że wkrótce wrócimy i do wełniarstwa i do tkactwa.
A teraz przechodzę do tego, co się dzieje w naszej spółce, która już cały rok istnieje.
Rok istnieje nasza spółka, a już nauczyliśmy się wiele, powiększyliśmy nasz fundusz dość znacznie, byliśmy zachętą dla dalszych sąsiadów, którzy potworzyli u siebie spółki, a nam przybyło w ciągu roku ledwie dwóch wspólników tylko! Jest nas obecnie 32-ch z udziałowym kapitałem sześćset czterdzieści rubli.
Z tej sumy 363 rubli wydatkowaliśmy na: młocarnię, wialnię, kultywatorek i na książki rolnicze. Resztującą sumę obróciliśmy kilka razy na kupno ziarna siewnego, żelaza, nafty i soli. Z tych obrotów i za wynajem maszyny i narzędzi otrzymaliśmy 102 ruble i 47 kopiejek, co stanowi nasz czysty zysk, czyli że udział każdego uczestnika powiększyły się o trzy ruble i 20 kopiejek. Zebrań miesięcznych odbyło się u nas 12, na których załatwione zostały pilniejsze interesa spółki. Omawialiśmy na nich przedewszystkiem te prace gospodarcze, które w porze naszych zebrań przypadały; wzajemnie pouczaliśmy się również w chodzeniu koło roli i inwentarza; mówiliśmy o płodozmianach, nawozach sztucznych, o postępowaniu z obornikiem, o zmianie ziarna siewnego, o postępowaniu z narzędziami i maszynami rolniczemi, o zakładaniu sadów, o pszczelnictwie itd. Rozbudziła się też wśród naszych członków ochota do lepszej gospodarki, do zakładania sadów i do wielu pożytecznych rzeczy.
W nauce o pszczelnictwie dopomaga nam sz. ksiądz Padkowski z sąsiedniej parafji. Będziemy też mieli z wiosną ul wzorowy z pszczołami, na którym będziemy się uczyli praktycznie, a zysk ze sprzedaży miodu z tego ula, pójdzie na dobro spółki.
Kilku włościan naszej spółki robiło próby ze sztucznymi nawozami a to pod dozorem zarządu i kierownika stacji doświadczalnej w Łęczycy. Tej stacji właśnie spółka nasza jest członkiem i od czasu do czasu włościanie spólnicy biorą udział w zebraniach stacji łęczyckiej.
Zawsze w każdą pierwszą niedzielę w miesiącu od godz. 5-ej do 9-ej, szybko nam upływa czas na ciekawych naradach i pogadankach, a co mówimy i co robimy to sobie spisujemy w książce naszych czynności. Na jednem z zebrań, upamiętniliśmy w książce sprawozdań rozumne przemówienie spólnika naszego Józefa Króla z Turu. Przemówił on w te słowa: „My co należymy do spółki, zróbmy przyrzeczenie, że nie będziemy palili tytuniu, a przekonamy się wkrótce, ile dobrego z tego będzie!”
Król mówił: „Według mego obliczenia, z naszej parafji rozchodzi się 3 tysiące rubli ze śmierdzącym dymem tytuniowym. Gdyby więc zaoszczędzić te pieniądze, możnaby założyć kasę pożyczkowo-oszczędnościową, urządzić ochronę i nawet stałą pomoc lekarską, której nam bardzo na wsi potrzeba... Nie myślcie —mówił dalej — że nie można się odzwyczaić od tego szkodliwego nałogu; niedawno był u mnie wielki palacz, taki, co nie dojadł, ale popalić machorki musiał. A kiedym się z nim rozmówił i kiedym go przekonał, ile sobie i swej rodzinie szkody robi, zrozumiał to i rzucił przebrzydłą machorkę, więcej nie pali i dobrze mu z tem. Tam, gdzie jest dużo biedy, nieuctwa, gdzie brak wielu dobrych urządzeń, gdzie zaniedbane są gospodarki, gdzie brak ogrodów, a drogi i mosty są złe, gdzie ludzie żałują wydać parę złotych na pouczające książki i pisma, tam się wydaje aż trzy tysiące rubli rocznie na marny tytuń! A ile razy to się zdarza, że nierozważny człowiek pali w stodole, w oborze i przez to puszcza swój i sąsiadów dobytek z ogniem? — A kiedy już większość w naszej parafji wyrzekła się wódki, za wpływem naszego Proboszcza, to dlaczego nie możemy się wyrzec i palenia tytuniu?!” Dodaję teraz od siebie, że ów gospodarz Król ma sklep swój w Turze i sprzedaje także wyroby tytuniowe; oświadcza jednak, że chętnie zrzeknie się dochodu z tej sprzedaży, byle tylko ludzie przestali palić. Widocznie dobro ogółu przeważa u niego nad dobrem osobistego interesu.
Nie mogę jeszcze przemilczeć, o jednym skutku naszej pracy w spółce, a tym jest, że kilku z naszych spólników postanowiło wysłać swoich synów na naukę do Pszczelina, a jeden z nich, Gulikowski z Truskowca, chciałby to uczynić niezwłocznie; ze smutkiem jednak odkłada to do jesieni, ponieważ syn jego nie ma jeszcze lat 16-tu a młodszych w Pszczelinie nie przyjmują.
Tyle dobrego lub złego mam do podania w Zorzy z naszej okolicy. Niech i to będzie na pożytek ogólny.
St. Wehr.


Gazeta Kaliska 1906 nr 176

Z Łęczyckiego. (Kor. wł.) Dzień 10-ty b. m. był dniem smutku i żałoby w parafji Tur, która żegnała swego opiekuna i godnego przewodnika ks. Burakowskiego, opuszczającego parafję dla objęcia nowego stanowiska w Sokołowie. Dziesięć lat pobytu swego pracował czcigodny proboszcz nad dobrem swojej parafji, odbudował kościół, Jego dziełem jest schronienie sierot i starców oraz ochronka gdzie 80 dziatek mają opiekę. To też parafjanie gorąco i serdecznie żegnali swojego kapłana, życząc mu wszelkich pomyślności na dalszą drogę żywota.


Rozwój 1906 nr 228

Szkoły polskiej Macierzy szkolnej.
Zarząd główny polskiej Macierzy szkolnej złożył d. 4 b. m. kuratorowi warsz. okręgu naukowego podanie o otwarcie w roku bieżącym (oprócz poprzednio podanych) następujących szkół Macierzy:
(...) W ziemi kaliskiej w osadach: Pyzdrach, Turze, Poddębicach; we wsiach: (...) Pełczyskach, (...) — po jednej.


Rozwój 1906 nr 244

MACIERZ SZKOLNA.
Nowe Koła. (...) Ziemia kaliska.
Koło w Turze, pow. Łęczycki: pr. Stanisław Wer, sekr. Stanisław Gorzeński.

Obwieszczenia Publiczne 1921 nr 74

Notarjusz przy wydziale hipotecznym sądu okręgowego w Kaliszu, Józef Dzierzbicki, niniejszem obwieszcza, że zostały otwarte postępowania spadkowe po:
2) Feliksie Jaszczura, właśc. 1 mórg 76 pręt. gruntu Nr. 9, zapis, pod Nr. 24, działu II wykazu hipot. dóbr Tur, pow. Łęczyckiego;

Termin do zamknięcia wyżej wymienionych postępowań spadkowych wyznaczony zostaje na d. 30 marca 1922 r., w kancelarji notarjusza Józefa Dzierzbickiego w Kaliszu.

Obwieszczenia Publiczne 1924 nr 69

Regulacje hipoteczne.
Na skutek żądania Melanji-Janiny Warawąsowskiej, właśc. części wska­zanych niżej nieruchomości, wydział hipoteczny w Łęczycy obwieszcza, że na d. 1 grudnia 1924 roku (godz. 10 rano), wyznaczony został termin pier­wiastkowej regulacji hipotecznej dla:
a) nieruchomości w osadzie Poddębice przy ulicy Kościelnej obok Rynku pod Nr 77 położonej, składającej się z placu, ogrodu i budynków;
b) działki ziemi ornej w miejscowości „Rudunek", mającej przestrzeni jeden mórg i działki łąki, mającej przestrzeni pół morgi, pochodzących z osady rolnej w Poddębicach pod tabeli Nr 56;
c) dwóch połączonych z sobą działek gruntu o przestrzeni 2 1/2 morgi, oznaczonych na planieNr Nr 18 i 71 B. 2 i 25 B. 4, w obrębie gruntów osady Poddębice przy żydowskim cmentarzu — i
d) działki ziemi we wsi Tur, przestrzeni 2 morgi 201 prętów, zapisanej w tab. nadaw. pod Nr 9 i pochodzącej z gruntów poduchownych.

Osoby interesowane winny zgłosić w wyznaczonym terminie swoje prawa w kancelarji wydziału hipotecznego w Łęczycy, pod skutkami prekluzji. Decyzja zapadnie na pierwszem po terminie regulacji posiedzeniu wy­działu hipotecznego.


Rozwój 1927 nr 168

Zlot młodzieży katolickiej w Poddębicach
Odbył się onegdaj przy udziale licznej rzeszy młodzieży
dekanatu poddębickiego
Młody ruch katolicki, oparty o system religijno-narodowego wychowania przyszłych pokoleń, z każdym dniem zatacza szersze kręgi docierając do najdalszych osiedli wiejskich. W ubiegłą niedzielę odbył się zlot Stowarzyszeń Młodzieży Polskiej w Poddębicach, który był przeglądem poczętych prac wśród młodzieży dekanatu tamtejszego. Już wczesnym rankiem poczęła napływać młodzież z Poddębic, Wartkowic, Dalikowa, Domaniewa, Idzikowic Turu Bałdrzychowa na czele z Patronatami, pod znakiem sztandarów, na których widniały godła religijne i państwowe. Uroczystą mszę św. zlotową odprawił ks. patron Laskowski, proboszcz z Turu. Po nabożeństwie młodzież, uszeregowana, przy dźwiękach dwuch orkiestr. wyruszyła do nowowzniesionego gmachu straży ogniowej, gdzie odbyły się obiady. Zebraną młodzież powitał, jako gospodarz w serdecznych słowach ks. dziekan Rozwadowski, poczem ks. Stanisław Nowicki Sekr. Generalny Związku Młodzieży Polskiej przedstawił cele zlotu, nakreślając przytem program pracy, letniej w organizacji. Zebranych na zlocie witali: imieniem młodzieży łódzkiej, p. Kuzan, imieniem senjorów Związku p. Kacperski, imieniem prowincjonalnej młodzieży D-chna G. Szwiliżanka. Po powitalnych przemówieniach młodzież zgłosiła wniosek wysłania depeszy do J. E. Ks. Biskupa W. Tymienieckiego jak przyjaciela i protektora ruchu organizacyjnego młodzieży katolickiej. Dłuższy referat o ideologji Stowarzyszeń Młodzieży Polskiej wygłosił instruktor związkowy p. prof. J. Garbala, Po zgłoszeniu rezolucyj zamknięto urzędowo zlot, poczem przybyłą młodzież druchny Stow. Poddębickiego przyjmowały herbatką. W obradach zlotowych brali udział: ks. proboszcz Oskierko, z Wartkowic, ks. O. Witkowski z Domaniowic, p. hr. Skrzyńska z Gostkowa, prof. Zuchowicz z Poddębic, p. Bąkowska z Poddębic oraz grono inteligencji miejscowej. W podniosłym nastroju o godzinie 18-ej zakończono zlot.


Obwieszczenia Publiczne 1929 nr 56

Postępowania spadkowe.
Wydział hipoteczny przy sądzie okręgowym w Kaliszu obwieszcza, że otwarte zostały postępowania spadkowe po zmarłych:
5) Karolinie Ignarowej, współwł. 6 m. z maj. Tur, pow. łęczyckiego;
Termin zamknięcia tych postępowań spadkowych wyznaczony zo­stał na dzień 24 stycznia 1930 r., w którym to dniu osoby interesowane winny zgłosić swoje prawa w tymże wydziale hipotecznym, pod skutka­mi prekluzji.


Łódzki Dziennik Urzędowy 1930 nr 5

WYKAZ STOWARZYSZEŃ I ZWIĄZKÓW,
które decyzją Wojewody łódzkiego w dniach i przy liczbach niżej wyszczególnionych zarejestrowane zostały.
L. p. rej. 2218 T-wo Ochotn. Straży Pożarnej w Turze, pow. Łęczyca z dn. 18. 11. 29. L. II. Zw. 8377.


Obwieszczenia Publiczne 1932 nr 14

Komornik sądu grodzkiego w Łodzi, do spraw nieruchomości, urzędujący w m. Łodzi, przy ul. Mielczarskiego Nr. 14, obwieszcza, że w dniu 18 kwietnia 1932 roku, od godziny 10 rano, odbędzie się w sali posiedzeń sądu okręgowego w Łodzi, przy Placu Dąbrowskiego Nr. 5, na żądanie firmy „J. A. Baczewski", sprzedaż z publicznej licytacji ma­jątku nieruchomego, położonego we wsi Tur, powiatu łęczyckiego, wo­jewództwa łódzkiego, stanowiącego własność Józefa Gierlińskiego.
Nieruchomość ta składa się z północnych części działek, bez za­budowań, z gruntów poproboszczowskich, oznaczonych w tabeli na­dawczej liczbami 6, 7, 10, 11, 13, 14, 16, 17 i 18, obejmujących przypu­szczalnie 7 ha 2783 mtr. kw. ziemi ornej i zagajnika, przyczem zagajnik brzozowo - sosnowy rośnie na powierzchni jednego morga.
Powyższa nieruchomość w zastawie nie znajduje się, zostanie sprzedana w całości, podług opisu z dnia 23 listopada 1931 roku, nie posiada księgi hipotecznej.
Sprzedaż rozpocznie się od ceny szacunkowej 10.000 zł., a zamie­rzający wziąć udział w licytacji obowiązany jest złożyć wadjum w kwo­cie 1.000 złotych.

Akta sprawy licytacyjnej mogą być przejrzane w kancelarji II wy­działu cywilnego sądu okręgowego w Łodzi.


Łódzki Dziennik Urzędowy 1933 nr 18

ROZPORZĄDZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dnia 18 sierpnia 1933 r. Nr. SA. II. 12/9/33.
o podziale obszaru gmin wiejskich powiatu Łęczyckiego na gromady.
Po wysłuchaniu opinji rad gminnych i wydziału powiatowego zgodnie z uchwałą Wydziału Wojewódzkiego z dnia 14 sierpnia 1933 r. na podstawie art. 107 ustawy o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorjalnego z dnia 23 III. 1933 r. (Dz. U. R. P. Nr. 35, poz. 294) postanawiam co następuje:
§ 1.
III. Obszar gminy wiejskiej Gostków dzieli się na gromady:
21. Tur, obejmującą: wieś Tur, wieś Tur- Poduch., kol. Tur, os. Tur, wieś Wilkowice, os. Wilkowice, folw. Wilkowice, os. Feliksów.
§ 2.
Wykonanie niniejszego rozporządzenia powierza się Staroście Powiatowemu Łęczyckiemu.
§ 3.
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia go w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
Wojewoda:
w z. (—) A. Potocki
Wicewojewoda.

Obwieszczenia Publiczne 1933 nr 36

Komornik sądu grodzkiego w Łodzi, 21-go rewiru, Ignacy Hermanowski, urzędujący w m. Łodzi, przy ul. 11-go Listopada Nr. 37-a, ob­wieszcza, że w dniu 5 października 1933 roku, od godz. 10 rano, odbę­dzie się w sali posiedzeń sądu okręgowego w Łodzi, przy Placu Dą­browskiego Nr. 5, na żądanie Romana i Bronisławy małż. Nowak, sprze­daż z publicznej licytacji nieruchomego majątku, położonego w okolicy wsi Tur, gminy Gostków, powiatu łęczyckiego, stanowiącego własność Kazimierza i Leokadji małż. Sztybrych,
Nieruchomość ta składa się z 2-ch działek ziemi, osobno leżących, oznaczonych Nr. Nr. 8 i 15, wydzielonych z majątku ziemskiego „Tur", pow. łęczyckiego, o ogólnej powierzchni 3 morgi, w tem 1 morga łąki i 2 morgi ziemi ornej, niedrenowanej, bez żadnych zabudowań i zadrze­wienia, szczegółowo wymienionych w opisie z dnia 27 marca 1933 roku.
Powyższa nieruchomość w zastawie nie znajduje się, posiada księgę hipoteczną w wydziale hipotecznym w Kaliszu, zostanie sprze­dana w całości, oraz obciążona jest: 1) długami w kwocie złotych w zło­cie 9.800 z % % i kosztami, 2) kaucjami w kwocie złotych w złocie 980 i 3) ostrzeżeniem w kwocie zł. 800 z %% i kosztami.
Według oświadczenia dłużniczki Leokadji Sztybrych, nierucho­mość powyższa wydzierżawioną jest Leonowi Patorze do dnia 1 marca 1935 r.
Sprzedaż rozpocznie się od ceny szacunkowej zł. 2.000, a zamie­rzający wziąć udział w licytacji obowiązany jest złożyć wadjum w kwo­cie zł. 200.

Akta sprawy licytacyjnej mogą być przejrzane w kancelarji ko­mornika do czasu złożenia akt do sądu (art. 248 Tymcz. Instr. Og. dla sądów — Dz. Ust. 2/17 r.), a od tej chwili w kancelarji II wydziału cy­wilnego sądu okręgowego w Łodzi. (Do akt Nr. 423/33).


Gazeta Świąteczna 1933 nr 2752

Z parafji Turskiej w powiecie łęczyckim pisze jeden czytelnik: Hej, bracia druhowie, jak wam się powodzi? Wszak się o pomyślność zawsze spytać godzi. Ciekawym, co u was i wszędzie na świecie słychać. A co w Turze, zaraz się dowiecie: kościół nasz, jak inne, został pokrzywdzony; w czasie wojny Niemcy zabrali nam dzwony. Lecz, gdy do parafji naszej cichej wioski, przybył nowy proboszcz, ksiądz Ludwik Laskowski,—chociaż czasy ciężkie, on złemu zaradza, wkrótce do parafji nowy dzwon sprowadza. Kościół kryje blachą żelazno-cynkową, a także buduje i oborę nową i kryje ją blachą; także i dzwonnice, a piorunochrony stawia na wieżyce. Prawie jedenaście lat wśród nas pracował, każdy do dziś wdzięczność dlań w sercu zachował. Po nim mamy jego rodzonego brata. Oby został z nami jak najdłuższe lata! Są w parafji naszej dziś różne zrzeszenia, więc młodzieży polskiej trzy Stowarzyszenia, są straże ogniowe cztery ochotnicze, także cztery szkoły i kółko rolnicze. Chociaż wszyscy biedy dzisiaj doświadczamy, jednak nie zaszkodzi, gdy coś przeczytamy. Szczególniej „Świąteczną”. Ona zawsze, wszędzie naszą przyjaciółką była, jest i będzie. A jej czytelnicy, to dobrzy Polacy, takich dziś nam właśnie potrzeba do pracy. Muszę już zakończyć, bardzo mi się śpieszy, ale jeszcze wspomnę, iż mię bardzo cieszy, że mieć będziem „ptaka”, który wzmocni siłę, naszego lotnictwa. A wspomnienia miłe pozostaną w sercu i zadowolenie, iż spełnione będzie to nasze marzenie; wdzięczność dla Redakcji za to, że podjęła trudy dokończenia zaczętego dzieła. Więc cześć niechaj będzie tej naszej „Świątecznej” i w słowie, i w czynie wszystkim pożytecznej. Moje słowa niechaj idą do Warszawy, ztamtąd w świat szeroki. Felek ze Sworawy.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1937 nr 9

PLAN ODDŁUŻENIA
gminy wiejskiej Gostków, pow. Łęczyckiego.
Komisja Oszczędnościowo-Oddłużeniowa dla samorządu przy Urzędzie Wojewódzkim Łódzkim na posiedzeniu w dniu 31 marca 1937 r. W składzie:
przewodniczący: — p. Z. Chudzyński,
Członkowie: — p. Inż. J Jellinek,
— p. Inż. S Leopold,
— p. J. Nawrocki,
— p. Dr. H. Sand,
— p. Inż. W. Wojewódzki
po wysłuchaniu stron oraz po zapoznaniu się ze stanem gospodarczym i finansowym gminy wiejskiej Gostków i stwierdzeniu, że sytuacja gospodarcza gminy jest bardzo trudna, na podstawie 18 Rozporządzenia Prezydenta Rzplitej z dnia 24. X. 1934 r. w brzmieniu Dekretu Prezydenta Rzplitej z dnia 14. XI. 1935 r. (Dz. U. R. P. Nr. 82, poz. 506) postanawia do niżej wymienionych zobowiązań gm. w. Gostków powstałych przed dniem 1 kwietnia 1934 r. i wynoszących kwotę zł. 4.363,96 według zapodania zainteresowanej gminy, a kwotę zł. 4.091,36 według zapodania wierzycieli — zastosować następujące ulgi:
w stosunku do zobowiązań gminy wiejskiej Gostków wobec:
1) nauczycielstwa szkół publicznych z tytułu zaległych ryczałtów gospodarczych, a mianowicie:
Kmiecikowej Leokadii —
w wysokości zł. 382.—
Zróbkówny Heleny —
w wysokości zł. 280.—
Husarzówny Bronisławy —
w wysokości zł. 115.—
Michalskiego Bolesława —
w wysokości zł. 413.— zł. 1.190.—
umorzyć 50% należności, pozostały dług, wynoszący w sumie zł. 595.— rozłożyć na 3 równe raty roczne, płatne od 1. VII. 1937 r. przy oprocentowaniu w wysokości 3% rocznie, licząc od dnia 1. IV. 1937 r.,
2) Gertycha Czesława w wysokości zł. 272,60 za dostarczone druki
umorzyć całkowicie, ponieważ według oświadczenia wierzyciela należność do dnia 31. III. 1934 roku jest całkowicie uregulowana;
3) z tytułu czynszów komornianych, a mianowicie:Boruckiego Bolesława w
Łęczycy zł. 801,91
Gerlińskiego Czesława w
Łęczycy zł. 557,45
Pawłowskiego Stanisława
w Drwalewie zł. 200,—
Domu Gromadzkiego w zł. 160,—
Powodowie
Kołata J. w Turze zł. 275,—
Modrzejewskiego Stefana
w Wartkowicach zł. 670,—
Urbana Antoniego zł. 237,— zł. 2.901,36
umorzyć 50% wszystkich zobowiązań tych, natomiast spłatę pozostałego długu rozłożyć na 3 raty roczne, płatne od 1. VII. 1937 r. przy oprocentowaniu w wysokości 3% w stosunku rocznym, poczynając od 1. IV. 1937 r.
Od powyższego planu oddłużenia na podstawie art. 20 Rozporządzenia Prezydenta Rzplitej z dnia 24. X. 1934 r. w brzmieniu Dekretu Prezydenta Rzplitej z dnia 14. XI. 1935 r. oraz § 15 Rozporządzenia Ministrów: Spraw Wewnętrznych, Skarbu oraz Przemysłu i Handlu z dnia 16. IV. 1935 r. (Dz. U. R. P. Nr. 31 poz. 231) przysługuje wierzycielom wciągu 4 tygodni od daty ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim prawo odwołania się do Centralnej Komisji Oszczędnościowo-Oddłużeniowej dla samorządu przy Ministrze Skarbu za pośrednictwem Komisji Wojewódzkiej.
Przewodniczący Komisji:
(—) Z. Chudzyński
Sekretarz Komisji:
w/z. (—) J. Komorowski

Obwieszczenia Publiczne 1937 nr 25

Wydział I Cywilny, Sądu Okręgowego w Łodzi, na zasadzie art. 1777-3 U. P. C., oraz zgodnie z decyzją z dnia 29 stycznia 1937 r., ogłasza, że na skutek podania Ludwika Kaczmarka, zamieszkałego w Łodzi, Murarska nr 36, wszczęte zostało postępowanie celem uznania Antoniego Kaczmarka za zmarłego i, z mocy art. 1777-8 U. P. C., wzywa tegoż Anto­niego Kaczmarka, krewnego petenta, syna (ojca niezn.) i Antoniny Kacz­marek, urodzonego we wsi Turze, pow. łęczyckiego w dniu 10 czerwca 1871 roku, który mieszkał w Łodzi, przy ul. Wólczańskiej nr 161, w roku 1914 powołanego na wojnę światową, niewiadomego z miejsca pobytu, aby w terminie 6 miesięcznym, od daty opublikowania niniejszego, stawił się w kancelarii Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Łodzi, przy Placu Dąbrowskiego nr 5, albowiem po tym czasie nastąpi uznanie go za zmarłego.

Nadto I Wydział Cywilny, Sądu Okręgowego w Łodzi wzywa wszystkich, którzy o życiu lub śmierci pomienionego Antoniego Kacz­marka posiadają wiadomości, by o znanych sobie faktach zawiadomili Sąd najpóźniej w oznaczonym wyżej terminie do sprawy nr Co. 1098/36.

Dziennik Łódzki 1972 nr 136


W miejscowości Tur pow. Poddębice jadący motocyklem 70-letni Stefan G. spowodował zderzenie z autobusem ponosząc śmierć.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza