-->

wtorek, 28 maja 2013

Kąty

Czajkowski 1783-84 r.
Kąty, parafia czarnozyły (czarnożyły), dekanat rudzki, diecezja gnieźnieńska, województwo sieradzkie, powiat wieluński, własność: (Adam) Brzostowski, były kasztelan połocki.

Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827r.
Kąty, województwo Kaliskie, obwód Wieluński, powiat Wieluński, parafia Czarnożyły, własność prywatna.
Ilość domów 15, ludność 98, odległość od miasta obwodowego 1.

Słownik Geograficzny:  
Kąty, wś, pow. wieluński, gm. Wydrzyn, par. Czarnożyły, odl. od Wielunia w. 10; ma dm. 22, mk. 150. W 1827 r. było 15 dm., 98 mk. Ob. Czarnożyły.

Spis 1925:
Kąty, wś, pow. wieluń, gm. Wydrzyn. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne 31 (inne zamieszkałe 1). Ludność ogółem: 203. Mężczyzn 95, kobiet 108. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego 203. Podało narodowość: polską 203.

Wikipedia:
Kąty – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie wieluńskim, w gminie Czarnożyły.
W latach 1975-1998 miejscowość należała administracyjnie do województwa sieradzkiego.

1992 r.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1848 nr 283

(N. D. 6277) Pisarz Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Do ukończenia postępowań spadkowych.
1, Po Auguście Nieszkowskim w dniu 17 Marca r. b. zmarłym, właścicielu dóbr ziemskich: a) Walichnowy; b) Chotów; i c) Konty z przyległościami, w Okręgu Wieluńskim; (…) wyznaczam termin na dzień 13 (25) Czerwca 1849 r., przedemną Pisarzem Kancellaryi Ziemiańskiéj Kaliskiej.
w Kaliszu dnia 3 (15) Grudnia 1848 r.
J. N. Zengteller.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1858 nr 103

(N. D. 2115) Rejent Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Po śmierci: a) Gerszona Dreher:
4. rs. 1500 na dobrach Konty z Ogu Wieluńskiego w dz. IV pod N. 15;  
(…) otworzyły się spadki do uregulowania których termin na dzień 12 (24) Listopada 1858 r. przed sobą wyznaczam.
Kalisz d. 23 Kwiet. (5 Maja) 1858 r.
Stanisław Rościszewski.

Dziennik Powszechny 1861 nr 17

LICYTACJE I SPRZEDAŻE РUBLICZNE. (N. D. 4624) Dyrekcja Szczegółowa Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego Gubernii Warszawskiej w Kaliszu. Podaje do powszechnej wiadomości, iż na zasadzie art. 7 Postanowienia Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego z dnia 28 Czerwca (10 Lipca) 1860 r. i upoważnień przez Dyrekcję Główną Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego udzielonych, następujące dobra ziemskie, za zaległość w ratach Towarzystwu należnych, wystawione są na sprzedaż przymusową przez licytację publiczną, w mieście Kaliszu w pałacu sądowym przy ulicy Józefiny, w Kancelarjach hypotecznych poniżej wymienionych. Termin sprzedaży 22 Maja (3 Czerwca) 1862 r.    
12. Kąty z wszystkiemi przyległościami i przynależytościami, w Okręgu Wieluńskim położone, raty zaległe w chwili zarządzenia sprzedaży wynoszą rs. 226 kop. 33 1/2, vadium do licytacji rs. 817, licytacja rozpocznie się od sumy rs. 5167, przed Rejentem Kancelarji Ziemiańskiej Edwardem Milewskim.
Sprzedaże wzmiankowane odbędą się w terminach powyżej oznaczonych, poczynając od godziny 10 z rana w obec delegowanego Radcy Dyrekcji Szczegółowej, gdyby zaś Rejent, przed którym sprzedaż ma się odbywać był przeszkodzony, licytacja odbędzie się w jego Kancelarji przed innym Rejentem, który go zastąpi. Warunki licytacyjne są do przejrzejnia w właściwych księgach wieczystych i w biurze Dyrekcji Szczegółowej.
Ostrzeżenie. Wrazie nie dojścia do skutku powyższej sprzedaży dla braku licytantów, druga i ostateczna sprzedaż od zniżonego szacunku odbytą będzie, bez dalszych nowych doręczeń w terminach jakie Dyrekcja Szczegółowa, oznaczy i w pismach publicznych raz jeden ogłosi. (Art. 25 postanowienia Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego zd. 28 Czerwca (10 Lipca) 1860 roku.) Kalisz d. 23 Wrześ, (4 Paźdz.) 1861 r. Prezes, Szymanowski. Pisarz, Janczewski.


Dziennik Powszechny 1861 nr 42

(N. D. 5141) Dyrekcja Szczegółowa Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego Gubernii Warszawskiej w Kaliszu. Do niewiadomych z imion, nazwisk i pobytu SSrów niegdy: 1. Edmunda Nieszkowskiego b. właściciela dóbr Kąty. 2. Podobnież SSrów niegdy Tytusa Nieszkowskiego z tytułu praw w dziale 3 pod Nr. 7 i wierzytelności w dziale 4 pod Nr. 19 na dobrach Kąty na rzecz tegoż zahypotekowanych. 3. Podobnież SSrów Majera Laskiera wierzyciela sumy w działo IV. pod Nr. 29 na rzecz tegoż na dobrach Kąty zahypotekowanych. 4. Niewiadomej z pobytu Melanii z Potworowskich po Edmundzie Nieszkowskim pozostałej wdowy, jako wierzycielki sumy w dziale IV. pod Nr. 16, na dobrach Kąty zahypotekowanej. Na zasadzie art. 7 postanowienia Rady Admistracyjnej Królestwa Polskiego z dnia 28 Czerwca (10 Lipca) 1860 r. zawiadamia wszystkich interesowanych a głównie powyżej wymienionych iż dobra ziemskie Kąty z wszystkimi przyległościami i przynależytościami w Ogu i Pcie Wieluńskim Gubernii Warszawskiej położone, jako zalegające w ratach Towarzystwu Kredytowemu Ziemskiemu należnych sumę rs.226 k 33 1/2 z mocy upoważnienia Dyrekcji Głównej z d. 26 Lipca (7 Sierpnia) 1861 r. Nr. 11746 są wystawione na przymusową sprzedaż przez licytacją publiczną, która odbywać się będzie w obec delegowanego Radcy Dyrekcji Szczegółowej Kaliskiej w dniu 24 Maja (5 Czerwca) 1862 r. poczynając od godziny 10-tej z rana w kancelarji hypotecznej przed Edwardem Milewskim Rejentem miejscowej Kancelarji Ziemiańskiej lub jego prawnym zastępcą w mieście Kaliszu przy ulicy Józefiny w gmachu Sądowym. Vadium do licytacji oznaczone jest w kwocie rs. 817 w gotowiznie lub w listach zastawnych z właściwemi kuponami. Licytacja rozpocznie się od sumy rsr 5167. Warunki tej sprzedaży są do przejrzenia w właściwej księdze wieczystej i w biurze Dyrekcji Szczegółowej Kaliskiej. Ostrzeżenie: W razie niedojścia do skutku powyższej sprzedaży dla braku licytantów druga i ostateczna sprzedaż od zniżonego szacunku odbytą będzie bez dalszych nowych doręczeń w terminie jaki Dyrekcja Szczegółowa oznaczy i w pismach publicznych raz jeden ogłosi wedle art.25 powołanego na początku postanowienia Rady Administracyjnej. Kalisz dnia 19 (81) Października 1861 r. Prezes, Szymanowski.

Dziennik Powszechny 1863 nr 224

OBWIESZCZENIA SPADKOWE
(N. D. 470l) Pisarz Kancelarji Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Po śmierci:
3. Edmunda Nieszkowskiego, właściciela dóbr Konty, w Okręgu Wieluńskim.  
Otworzyły się spadki, do regulacji których wyznaczam termin ostateczny, na d. 2 (14) Kwietnia 1864 r. w tutejszej Kancelarji Ziemiańskiej pod prekluzją.
Kalisz d. 16 (28) Września 1863 r.
J. Ziemięcki.

Zorza 1866 nr 1

LIST
z Czarnożył, w Grudniu 1865 r.

Piszę o jednej z najporządniejszych wiosek w Wieluńskiém.
Wyjeżdżając z Wielunia, widzisz o milę drogi na wzgórzu ładny kościołek murowany, bielące się zabudowania dworskie i liczne drzewiny, latem zagajające wieś całą, ciągnącą się w rzędzie. Miejscowi mieszkańcy opowiadają, że wieś ta przed laty nazywała się Czarne-Żółny, a to z tego powodu: że kiedy królowa Bona polowała w tutejszych ogromnych niegdyś lasach, to mnóstwo czarnych żółn napotkała, i od nazwy tych ptaków lasy i miejsca te nazwała CzarneZółny, co później zamieniono na Czarnożyły, bo to się łatwiej wymawia. Rzeczywiście téż w miejscowych aktach tak wieś tę pisano jeszcze do roku 1810.
W opisie naszym zaczynamy od kościoła i od cmentarza; bo kościół porządny daje wiedzieć, że lud miejscowy pamięta o Bogu, a cmentarz starannie utrzymywany, świadczy, że lud ma dobre serce, bo pamięta o zmarłych swych braciach. Otóż na pochwałę parafii powiedzieć można, że do nowego ogrodzenia cmentarza w miejsce zniszczonego zabierają się czynnie tak proboszcz jak i gromada; a kościół tu jest bardzo ładny, tak zewnątrz jak i wewnątrz; mury wielkiej grubości, na wieży zegar bije godziny, a wnętrze najwięcej zdobi piękny ołtarz Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia. W ołtarzu tym znajduje się krzyż srebrny pięknej roboty z relikwią drzewa Krzyża Świętego w kryształ oprawny, a ściany zdobią się półfilarami. Kościół ten, pod którym w grobach spoczywają szczątki zmarłych z kolei właścicieli Czarnożył hrabiów Brzostowskich, został wystawiony przez Joannę Barbarę z Leszczyńskich hrabinę Brzostowską, 141 lat temu. Wprzódy jednak stał na tém miejscu kościół drewniany już blisko 300 lat temu, bo w roku 1522, pod wezwaniem Śgo Bartłomieja, za czasów dziedzica Zaremby, a przy kościele tym była i kaplica Pana Jezusa. Z tych téż jeszcze czasów dotrwały do dziś dnia przy kościele dwie lipy stare, grube i wewnątrz wypróchniałe tak, że dwóch ludzi bezpiecznie mogłoby się w każdej z nich zmieścić. Są jeszcze podania miejscowe, że pod kościołem starym spoczywają ciała, między któremi są i proboszczów, razem czterdziestu zmarłych, i między którymi mają leżeć ludzie innego wyznania (podobno Aryanie), a których lud błędnie Francuzami nazywa. Powiadają téż, że w Czarnożyłach gościł niejakiś czas książę Radziwiłł, zwany Panie-kochanku, jak wracał z kuracyi z Paryża.
Przy kościele znajduje się jeszcze dawny zabytek, to jest framuga w murze przy drzwiach wchodowych, w niéj siedzenie wykute i żelazna klamra; jest to kuna, dawna kara; zasadzano tam obwinionego, jakiego bluźniercę, bezbożnika lub złodzieja: tam skarany siedząc z przycłapioną ręką przez tę klamrę, zamykaną na kłódkę, wstydzić się musiał, gdy go wszyscy oglądali, jak wchodzili i wychodzili z kościoła.
Parafia tutejsza ma ludności 1,600 osób i składa się z wsi i kolonij: Czarnożyły, Nietuszyna, Huta, Chopry, Kąty i Leniszki.
Dwór tutejszy jest stary, modrzewiowy z kopułkami (bizantyjskiemi) na przystawkach; domki do dworu należące biało pobielone i bardzo ładne. Teraz właścicielem jest Hippolit hrabia Brzostowski, wnuk ś. p. Franciszka Xawerego, który 80 lat temu, wystawił tu, istniejący i teraz, szpital na sześć osób, z prawem przyjmowania tam tylko gospodarzy takich, którzy przez wiek i pracę stargali siły; mocniejsi powinni byli usługiwać słabszym, a wszyscy razem śpiewać godzinki. Na dobroczynny ten zakład zmarły hrabia zapisał dziesięć tysięcy złotych. Z wdzięcznością także ludność wspomina jakby o swym aniele dobroczynnym, o córce tegoż hrabiego, która jest w Galicyi w Iwonicach za hrabią Załuskim; ale źle tu mówią o dawnym rządcy, który był nadto porywczym. Dwór utrzymywał tu także i stałych doktorów, a z nich ostatni niemiec Porsz, był głośnym w okolicy, że chorobę miał odgadywać z przesłanych mu włosów chorego.
W samych Czarnożyłach jest 53 gospodarzy i komorników, z tych uwłaszczonych jest przeszło czterdziestu. Będąc właścicielami, czuć muszą popęd do gospodarstwa i większej dbałości o swoje domy, nie mając się już na kogo spuszczać. Między gospodarzami starymi, wzorowymi, wstrzemięźliwemi, pobożnemi i pracowitymi wymienić tu można: Jana Lemańskiego, Wojciecha Hutnika w Czarnożyłach, lub Stanisława Wojewódkę, bardzo zamożnego i bardzo porządnego gospodarza, zamieszkałego w kolonii Leniszkach; ani on, ani cała jego rodzina wcale nie piją wódki; bo dzieci wzięły przykład z dobrego ojca. W ogródku swoim chowa on pszczoły, a że umie się z niemi obchodzić, więc mu téż nie spadają. W ogóle nałogowych pijaków nie ma, i rzecz szczególna, że kobiety więcej tu piją wódki aniżeli mężczyzni; ale z drugiej strony kobiety tutejsze prawie wszystkie odznaczają się nadzwyI czajną czystością w ubiorach, kołnierzyki jak j śnieg białe wykładają na swe gorsety lub kaftany, a na głowach noszą chustki fularowe. W ogóle, prócz zachodów około domowego gospodarstwa, kobiety trudnią się przędzeniem.
Szkółka, która teraz nie istnieje, ma być wznowioną i uznaną przez Rząd. Czytających na książce ze starych gospodarzy jest przeszło 30, dziewcząt i chłopców przeszło 40tu, a początkująch 18, w téj liczbie przez zeszłą zimę wyuczyło się czytać 40tu. Pomiędzy uczącymi się pisać zasługują na pochwałę wielką: Konstanty Pirecki, gospodarz w wieku lat 24, żonaty; drugi Jakób Pilniak, syn gospodarza, dwudziestoletni, i Piotr Skupniewski syn gospodarza i mularza zarazem. Uczyli się oni śród pracy nawet wielkiej codziennie, wieczorami u miejscowego proboszcza, od którego i książki dostawali do nauki, lub w domu przy łuczywie i świetle otrzymaném z darów; umieją téż już i dobrze czytać i pisać i unikają karczem w Niedziele i Święta tak jak i inni uczący się, z pośród których sześciu chłopców sługuje dziś z kolei do Mszy Świętej. Pomiędzy dzieciakami, Seliga Maciej, mający lat 10, nauczył się przez jedną zimę czytać; jest to chłopczyna wielce pobożny, służy codziennie do Mszy Śtéj; bardzo zdolny i pamięć ma niezwykłą; a teraz uczy się pisać. Dziewcząt jest 3 umiejących pisać. Młodemu temu pokoleniu pomagali jeszcze w nauce to organista, to kobieta wiejska chętnie ucząca drugich. Na Kątach téż, w wiosce téj saméj parafii, gospodarz Mróżek ma dwoje dzieci, które to w Czarnożyłach, to od komornika Ostrycharza w kolonii nauczyły się czytać.

Ku uzupełnieniu tego obrazka, można jeszcze wspomnieć, że chałupy w Czarnożyłach latem pięknie się stroją i drzewinami i ogródkami przy każdej z nich, bo lud tutejszy szanuje drzewiny i sam szczepi sobie drzewka. Lud ten w ogóle jest dosyć zamożny, inwentarz mu wystarcza, a przytem odznacza się pobożnością. Był tylko niedawno jeden bluźnierca, nieuczynny, pijak wielki, nie szanujący ani Kościoła ani ludzi, aż się téż powiesił: Boże odpuść mu winy! F. W.  

Dziennik Warszawski 1874 nr 90

N. D. 2616. Rejent Kancelarji Ziemiańskiej w Kaliszu.
Po śmierci:
2. Seweryna Tymowskiego, właściciela dóbr Konty z o gu Wieluńskiego. (…) otworzyły się spadki, do uregulowania których termin na dzień 28 Października (9 Listopada) 1874 r. przed sobą wyznaczam.
Kalisz d. 22 Kwietnia (4 Maja) 1874 r.
Zenon Łopuski
 
Kaliszanin 1877 nr 13

W dniu 5 t. m. we wsi Kąty, powiecie wieluńskim, w skutek podpalenia wynikł pożar, który zniszczył dom, stodołę i dwie obory, należące do włościanina Sobczaka, ubezpieczone na rs. 130. W czasie pożaru spalił się 5 letni syn Sobczaka Franciszek.
 
Goniec Sieradzki 1930 nr 136 

Znów krwawa bójka na wsi, tym razem na weselu.
(w) Niema tygodnia ażeby gdzieś na wsi, podczas odbywających się majówek lub w zamkniętych lokalach zabaw nie przyszło do krwawych bójek kończących się zazwyczaj śmiertelnymi obrażeniami, często nawet osób zupełnie ubocznych.
Ostatnio z 10 na 11 maja we wsi Kąty—Czarnożylskie w czasie odbywającej się zabawy weselnej, weszło do mieszkania kilku osobników i zaczęli się gospodarzyć po swojemu.
Po steroryzowaniu gospodarza domu i gości weselnych, rozpoczęli zabawę na dobre zniewalając przytem w brutalny sposób znajdujące się kobiety do tańca, gdy za jedną z nich ujął się jeden z odważniejszych gości weselnych 24 letni Jaźdzyk Ant. wtedy napastnicy rzucili się na wyżej wspomnianego i gdyby nie ojciec tegoż, który bitemu w straszny sposób synowi przyszedł z pomocą, to kto wie, czy szlachetny młodzieniec stający w obronie nej sprawie zachodzą rzeczywiście takie ważne i wyjątkowe okoliczności, któreby przemawiały za uwzględnieniem danej prośby.
W sprawach „prawa łaski" poleca się branie przedewszystkiem pod uwagę stosunki zarobkowe i majątkowe obwinionych, jak również względy celowości.

Echo Łódzkie 1930 kwiecień

8 morgów zagajnika spłonęło pod Wieluniem, Łódź, 4. 4. W dniu wczorajszym, w godzinach popołudniowych w majątku Kąty, pod Wieluniem wybuchł pożar w lesie. Kilkanaście oddziałów straży ogniowej oraz miejscowa ludność wszczęła energiczną akcję i w wyniku parugodzinnych wysiłków pożar zlokalizowano. Spłonęło ogółem 8 morgów 16 letniego zagajnika. Straty sięgają wysokości około 50.000 złotych. Pożar powstał prawdopodobnie skutkiem zaprószenia ognia przez przechodniów. Dochodzenie w tym kierunku prowadzi komenda policji powiatowej w Wieluniu.


Echo Łódzkie 1930 czerwiec

Nieznajomi tancerze na weselu. Ponura zabawa na wsi. Łódź, 19. 6. W dniu wczorajszym wieś Kąty-Czarnożylskie pod Wieluniem, była terenem krwawo zakończonego wesela. Mianowicie w godzinach wieczornych do mieszkania w którem odbywało się wesele, wpadło kilku nieznajomych osobników. Po steroryzowaniu gospodarza domu i gości weselnych awanturnicy zaczęli gospodarować po swojemu zmuszając kobiety do tańca. W obronie stanął 24-letni Antoni Jażdryk wówczas napastnicy rzucili się na niego i dotkliwie poranili nożami. Po dokonanej zbrodni awanturnicy zbiegli grożąc ojcu Jażdryka by nie ważył się wieźć syna do szpitala bo w drodze zabiją zarówno syna jak i jego. Stary wieśniak przejęty tą groźbą ani myślał o przewiezieniu syna do szpitala i dopiero interwencja sasiadów, którzy zgłosili gotowość eskortowania wozu z rannym skłoniła Jażdryka do wyjazdu. Jażdryka przewieziono zatem do szpitala w Wieluniu. Stan rannego. któremu napastnicy uszkodzili kręgosłup, jest beznadziejny. Sprawców krwawej awantury poszukuje komenda policji powiatowej w Wieluniu.

  Echo Sieradzkie 1931 lipiec

POD KOŁAMI TAJEMNICZEGO SAMOCHODU. Na szosie sieradzkiej, w pobliżu wsi Wydrzyn, najechany został przez pędzący samochód Giełzak Fr. ze wsi Kąty gm. Wydrzyn, który wracał własną furmanką z Wielunia. Giełzak prócz silnych okaleczeń głowy i ogólnego potłuczenia, narażony został na duże straty materialne z powodu rozbicia wozu oraz okaleczenia konia. Szofer zdołał wraz z samochodem umknąć.

Echo Łódzkie 1932 lipiec

"Zagwarantowane dożywocie". Omdlały starzec na ulicach Sieradza. Sieradz, 29 lipca. Józef Chudy, właściciel 30-morgowego gospodarstwa we wsi Kąty, gminy Wydrzyn, powiatu wieluńskiego, przywiózł wczoraj do Sieradza teścia swego Józefa Urbanka, 87-letniego, osłabionego i zniedołężniałego starca, którego pozostawił na ulicy, w nadziei, że Urbankiem zaopiekuje się miasto i odda go do przytułku. Czyn Chudego zyskał aprobatę żony jego, a córki Urbanka mimo to że Chudy po otrzymaniu od teścia wspomnianej gospodarki winien był wypłacać, zagwarantowane rejentalnie dożywocie. Plan zwyrodniałego zięcia nie udał się jednak. Policja odnalazłszy omdlałego starca odwiozła go do miejsca zamieszkania, zaś Józefa Chudego i jego żonę pociągnięto do odpowiedzialności sądowej.

Echo Sieradzkie 1933 27 maj

NAGŁY ZGON PRZY PRACY...

W lesie majątku Czarnożyły zmarł przy pracy robotnik leśny Mar[...] Wąsik lat 65 zam. w Kątach gm. Wydrzyn.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1933 nr 19

ROZPORZĄDZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dnia 16 września 1933 r. L. SA. II. 12/15/33
o podziale obszaru gmin wiejskich powiatu Wieluńskiego na gromady.
Po zasiągnięciu opinij rad gminnych i wydziału powiatowego zgodnie z uchwałą Wydziału Wojewódzkiego z dnia 15 września 1933 r. na podstawie art. 107 ustawy o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorjalnego z dnia 23. III. 1933 r. (Dz. U. R. P. Nr. 35, poz. 294) postanawiam co następuje:
§ 1.
XXV. Obszar gminy wiejskiej Wydrzyn dzieli się na gromady:
4. Kąty, obejmującą: wieś Kąty, kol. Tadeuszów.
§2.
Wykonanie niniejszego rozporządzenia powierza się Staroście Powiatowemu Wieluńskiemu.
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
(-) Hauke - Nowak
Wojewoda.

Gazeta Świąteczna 1935 nr 2840

Ś. p. Piotr Sobczak, stały czytelnik Gazety Świątecznej opatrzony św. sakramentami zmarł w dniu 12 kwietnia 1935 roku we wsi Kątach pod Wieluniem. Żył lat 71. Zmarły cieszył się w swej wiosce i okolicy szczerem i głębokiem poważaniem, to też pamięć po nim długo będzie trwała. J. Wąsik.

Łowiec Polski 1936 nr 33

(-zet-) W lasach maj. Czarnożyły pod Sieradzem, gajowy Stanisław Olesiński natknął się na wnykarza, zastawiającego sidła na zwierzynę. Gdy zdemaskowany wnykarz rzucił się do ucieczki, Olesiński pogonił za nim, niestety jednak przestępca zdołał ukryć się w zaroślach tak dobrze, że go gajowy nie zdołał odnaleźć i zmuszony był wreszcie zaniechać poszukiwań.
Gdy Olesiński. wracał do domu, nieujawniony osobnik, ukryty w krzakach, dał w kierunku niego strzał z dubeltówki, którym gajowy został ciężko ranny i upadł na ziemię, brocząc krwią i wzywając pomocy,.
Na krzyk o ratunek, pośpieszyli przechodzący opodal włościanie, którzy następnie wezwali lekarza i zaalarmowali policję.
Olesińskiego odwieziono w stanie ciężkim do szpitala, za zbrodniarzem zaś zarządzono pościg. W rezultacie zatrzymano niejakiego Franciszka Sobczaka, zamieszkałego we wsi Kąty, którego osadzono w areszcie śledczym.

Echo Łódzkie 1938 grudzień

Maszyna urwała staruszkowi ramię. Straszny wypadek podczas młocki zboża. WIELUŃ 2. XII. We wsi Kąty, gm. Wydrzyn pod Wieluniem, w czasie młocki zboża maszyną, uległ śmiertelnemu wypadkowi tamtejszy mieszkaniec 79-letni Wojciech Pełzak. Starzec, będąc już niezdolny do pracy, ubrawszy się w długi kożuch poszedł do stodoły, przyglądać się młócce zboża prowadzonej przez swego syna. — W pewnej chwili Pełzak stanąwszy zbyt blisko wirującego prętu od kieratu został pochwycony, a następnie rzucony w t. zw. druty transmisyjne młockarni. Nim zdołano zatrzymać maszynę, nieszczęśliwy starzec uległ już dosłownie urwaniu całego ramienia i innym śmiertelnym obrażeniom, na skutek czego w kilka chwil po tym zmarł. Wypadek ten, który wywołał zrozumiałe wrażenie wśród tamtejszej ludności — będzie niewątpliwie przestrogą dla włościan, którzy w karygodny wprost sposób lekceważą sobie wszelkie niebezpieczeństwa przy tego rodzaju pracach.

Dziennik Łódzki 1968 nr 104


W Kątach Czarnożylskich pow. Wieluń spaliła się stodoła i częściowo obora. Straty oblicza się na 50 tys. zł.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz