-->

piątek, 19 kwietnia 2013

Stoczki

Taryfa Podymnego 1775 r.
Stoczki, wieś, woj. sieradzkie, powiat sieradzki, własność szlachecka, 8 dymów.

Czajkowski 1783-84 r.
Stoczki, parafia choyne (chojne), dekanat warcki, diecezja gnieźnieńska, województwo sieradzkie, powiat sieradzki, własność: Bągowski, woyszczyc. (syn Walentego Pągowskiego, wojskiego sieradzkiego)

Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827 r.
Stoczki, województwo Kaliskie, obwód Sieradzki, powiat Sieradzki, parafia Choyne, własność prywatna. Ilość domów 10, ludność 77, odległość od miasta obwodowego 1.

Słownik Geograficzny
Stoczki, wś i fol., pow. sieradzki, gm. Bogumiłów, par. Chojne, odl. od Sieradza 9 w.; wś ma 25 dm., 305 mk., 27 os., 381 mr.; folw. 3 dm., 7 mk., 445 mr. W 1827 r. 10 dm., 77 mk. Fol. S. należy do dóbr Chojne. Na początku XVI w. wś należała do par. Strońsko, dziesięciny z łanów kmiecych dawane były, zdawna, kanonii gnieźnień., z ról folwarcz. pleb. w Strońsku (Łaski, L. B., I, 477).

Spis 1925:
Stoczki, wś, pow. sieradzki, gm. Bogumiłów. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne 56. Ludność ogółem: 352. Mężczyzn 181, kobiet 171. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego 332, ewangelickiego 20. Podało narodowość: polską 352.

Spis 1925:
Stoczki-Cyrklina, kol., pow. sieradzki, gm. Bogumiłów. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne 6. Ludność ogółem: 31. Mężczyzn 14, kobiet 17. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego 26, ewangelickiego 5. Podało narodowość: polską 31.

Wikipedia:
Stoczki – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie sieradzkim, w gminie Sieradz. W latach 1975-1998 miejscowość należała administracyjnie do województwa sieradzkiego.

1992 r.

Gazeta Korrespondenta Warszawskiego y Zagranicznego 1817 nr 30

Delegacya Administracyyna w zastępstwie Rady Stanu Królestwa Polskiego.
Zawiadomia ninieyszem strony interessowane, iż w dalszym ciągu działań swoich w sprawach pod iey ostateczne rozsądzenie oddanych, zapadłe wyroki do następnych władz przesłanemi zostały, iako to:
wyroki w sprawach allewiiacyynych:
Do Kommissyi Województwa Kaliskiego w sprawie Skarbu publicznego przeciwko Państwu, Probostwu i gromadom dóbr Bobrowniki i Stoczki.
— Dziedzicowi Koloniy Zamłynie, Annopole i Zborowsko.  

Gazeta Warszawska 1819 nr 51

Kommissyia Rządowa Sprawiedliwości Stosownie do przepisu Art: 118 Kodexu Cywilnego podaie do wiadomości powszechney, iż Trybunał Cywilny Woiewództwa Kaliskiego wyrokiem swym na powództwo Izabelli z Bobskich i Stanisława Kaczkowskich małżonków, w dniu 18 Kwie: r. b. stanowczo wydanym, uznał za nieprzytomną Katarz: z Gomulińskich primo Pągowską, secundo voto Plehn, przeszło od lat 23 z ostatniego zamieszkania, to iest: ze wsi Stoczek oddaloną, i żadney dotąd ani o życiu, ani mieyscu swego pobytu wiadomości niedaiącą. W Warszawie d. 8 Czerwca 1819 r. Minister Prezyduiący W. Sobolewski. Za Sekretarza Jeneralnego, Krzywicki.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1859 nr 246

(N. D. 6131) Pisarz Trybunału Cywilnego I. Instancyi Gubernii Warszawskiej w Kaliszu. Stosownie do art. 682 K. P. S., podaje do wiadomości, że na żądanie: 1. Ludwika Kaczkowskiego, właściciela dóbr miasta Bełchatowa, tamże w Bełchatowie O-gu Piotrkowskim zamieszkałego 2. Józefy z Kaczkowskich Edmunda Stawiskiego, właściciela dóbr Podłężyce małżonki, w assystencyi i za upoważnieniem tegoż męża czyniącej, czyli obojga małżonków Stawiskich, w Podłężycach O-gu Sieradzkim zamieszkałych. 3. Wojciecha Puławskiego, właściciela dóbr Grzymiszewa i innych, temże w Grzymiszewie O-gu Konińskim zamieszkałego, wszystkich zamieszkanie prawne do tego interesu w m. Kaliszu u Karola Rozdejczer i Stanislawa Zawadzkiego, Patronów Trybunału Cywilnego Gubernii Warszawskiej w Kaliszu w temże mieście zamieszkałych, obrane mających, od których ciż Patronowie stawają i subhastacyą dóbr Chojne z przyległościami popierają; z mocy kontraktu kupna i przedaży o dobra Chojne, przed Rejentem Janem Niwińskim w Kaliszu d. 16 (28) Lipca 1858 r. zeznanego, w poszukiwaniu summ: rs. 7191 k. 75, rs. 9526 k. 21 1j2 i rs. 3000, z procentami od dnia 12 (24) Czerwca 1859 r. przypadającemi, aktem zajęcia przez Felixa Chodyńskiego Komornika przy Trybunale Cywilnym Gubernii Warszawskiej w Kaliszu, w tymże mieście zamieszkałego na gruncie dóbr rzeczonych w d. 2 (14) Września 1859 r. rozpoczętym, a w d. 14 (26) t. m. i r. ukończonym, zajęte zostały na przedaż w drodze przymuszonego wywłaszczenia:
Dobra Ziemskie Chojne,
z przyległościami, składające się z folwarku i wsi zarobnej Chojne, z folwarku i wsi zarobnej Bobrowniki, z folwarku i wsi zarobnej Stoczki i folwarku Wiechutki, z wszelkiemi użytkami i bez żadnego wyłączenia, w gminie i parafii Chojne, w O-gu i Pcie Sieradzkim, Gub. Warszawskiej położone, pod jurysdykcyą Tryb. Cyw. Gub Warszawskiej zostające, a będące własnością Józefy z Zachertów Tomasza Barona Dangel małżonki w dobrach Chojne O-gu Sieradzkim wraz z mężem zamieszkałej i zamieszkanie prawne w tychże dobrach obrane mającej.
Oprócz powyższych przyległości, należy do dóbr Chojne prawem wieczystej dzierżawy i łącznie z dobrami zajętą została łąka Babiną zwana, obejmująca przestrzeni około mórg 9 prętów kwadratowych 200.
Wprawdzie wydzierżawione zostały dobra te za kontraktem urzędowym z dnia 9 (21) Czerwca 1859 r. Henrykowi Szmidt na 3chletni przeciąg czasu, poczynając od d. 12 (24) Czerwca 1859 r. do tegoż dnia w r. 1862, za opłatą czynszu po rs. 4875 rocznie lecz o unieważnienie tego kontraktu dzierżawnego, zastrzega się wystąpienie w drodze prawnej.
W dobrach tych w wsi Chojne jest kościół parafialny murowany, którego dziedzic kolatorem, szkółki wiejskiej, szpitala i innych zakładów duchownych nie ma. Kościół o którym wyżej mowa, jak równie budowle plebańskie, jako sprzedaży nie ulegające, z pod zajęcia wyłączone. Zabudowania folwarczne i wiejskie, wyszczególnione i opisane są w akcie zajęcia.
Ogólna rozległość dóbr Chojne z przyległościami powyżej wymienionemi, oprócz wyżej wzmiankowanej łąki Babiną zwanej, wynosi podług mappy i rejestru pomiarowego, przez Jeometrę Pełzuskiego w r. 1857 dopełnionego, morgów 4664 prętów kwadratowych 127, czyli włók 155 mórg 14 prętów kwadratowych 127 miary nowo-polskiej, albo licząc na miarę rossyjską dziesiatyn 2390 sażeni kwadr. 1141 i stóp kwadr. 45 1j2, w szczególności:
a) folwarku Chojne ogółem mórg 1188 pr. kw. 209, b) folwarku Bobrowniki ogółem m. 641 pr. kw. 169, c) folwarku Stoczki ogółem m. 206, d) folwarku Wiechutki ogółem m. 271 pr. kw. 179, e) wsi Chojne ogółem m. 287 pr. kw. 203, f) wsi Bobrowniki ogółem m. 364 pręt. kw. 175, g) wsi Stoczki ogółem m. 77 pr. kw. 50, h) gruntów czynszowych ogółem m. 25 pr. kw. 44, i) granic z wsiami ogółem m. 89 pr. kw. 34.
Gatunek ziemi należy do I. (żytniej), II, III i IV klassy.
Granice dóbr opisane są w protokóle zajęcia.
Przez dobra płynie spławna rzeka Warta.
Lasy dzielą się na dwa obręby; 1 Obręb Borzysko, las sosnowy wysokopienny, podzielony na 50 porębów, obejmuje morgów 676 pr. kw. 214. 2. Obręb Stoczki, las dębowy, mięszany z sośniną, brzeziną, świerczyną, olszyną i innem drzewem, podzielony na 49 porębów, obejmujący m. 743 pr. kw. 242. Tym sposobem wynosi ogólna rozległość lasów m. 1420 pr. kw. 156, lecz w ilość tę wchodzą role, łąki, zarośla, piaski, nieużytki, rowy, drogi i wody, ogólnej przestrzeni morg 32 pr. kw. 218, tak, iż przestrzeń lasu drzewnego wynosi ogółem morg 1387 pr. kw. 238.
Probostwo zajmuje w ogrodach owocowych, gruntach ornych, łąkach, wodach, drogach, rowach, piaskach, wygonach i pod zabudowaniami, ogólną przestrzeń morg 92 pr. kw. 108.
We wsi Chojnem gospodarzy pańszczyznę sprzężajem dwa dni w tydzień odrabiających i załogę dworską posiadających, jest 15, a robiących 1 dzień sprzężajem w tygodniu, bez załogi dworskiej i drugi ręczno, jest 2; gospodarzy ręczną pańszczyznę po 2 dni w tydzień odrabiających, jest 11stu; wszyscy zaś 28 obowiązani są dawać dworowi corocznie każdy po 16cie garncy owsa, po pół gęsi, po 1 kapłonie, po 15 jaj i prząść po pół sztuki z lnu dworskiego. Komorników pańszczyznę ręczną dzień jeden w tydzień robiących i tłukę w żniwa 4 dni, jest szesnastu.
W wsi Bobrownikach jest 7 gospodarzy robiących po dwa dni sprzężajem i po dwa dni ręczno w tygodniu; gospodarzy pańszczyznę po dwa dni w tydzień sprzężajem robiących, jest 4; gospodarzy pańszczyznę ręczno po dwa dni w tydzień robiących, jest 16; komorników dzień w tydzień ręczno robiących, jest 5; wszyscy gospodarze czterodniowi, winni oddawać dworowi corocznie po jednym korcu owsa, po jednej gęsi, po 2 kapłony, po 30 jaj, prząść po jednej sztuce z lnu dworskiego i odbywać w żniwa tłuki po 4 dni, zaś gospodarze dwudniowi, winni oddawać i odrabiać o połowę mniej.
We wsi Stoczkach jest gospodarzy 7miu, z których jeden robi w tydzień dwa dni sprzężajem, a jeden ręczno, drugi robi trzy dni w tydzień, a pięciu po cztery dni w tydzień ręczno, jest takie komornik jeden, robiący w tydzień ręczno dzień jeden.
Obszerniejsze objaśnienia co do włościan zamieszczone są w akcie zajęcia.
Czynszowników stałych niemasz:
Czynszownicy niestali są: karczmarzy w dobrach jest czterech: Piotr Człapiński płaci rs. 30, Nepomucen Wieruszewski rs. 30, Wojciech Jasiewicz rs. 45, Adam Hypszer rs. 34 kop. 50, Roch Wroński młynarz, płaci rocznie z wiatraku rs. 60, miele bezpłatnie zboże do dworu, gorzelni i browaru, Franciszek Stempiński stelmach, z mieszkania i ogrodu płaci rs. 7 kop. 50, Jan Bylecki kowal, robi do dworu wszelką robotę, za to dwór daje rs. 18 i ordynarją, Jan Pietrzyk smolarz, na wypalenie smoły bierze łuczywo, za każdy sążeń płaci kop. 90 i daje tyle smoły, ile dworowi potrzeba, Lajzer Kurand, z pachtu, obecnie 46 krów obejmującego, płaci z każdej krowy po rs. 12 kop. 50 rocznie.
W territorjum wsi Chojnę i Bobrowniki są trzy mosty z drzewa budowane, żadnego dochodu nieprzynoszące. Obecnie budowany jest prom, lecz dotąd nie wykończony.
Fabryk ani zakładów, prócz wypalania smoły w Stoczkach niemasz.
Zajęty łącznie z dobrami inwentarz żywy, składa się: z klaczy cugowych trzech, ogierów dwóch z uprzęgiem, klaczy wierzchowych dwóch, koni fornalskich z ubiorem 32, stadniny 44, wołów ratajskich 40, buchai 2, krów 58, jałowizny rogatej 74, owiec włącznie z trykami skopami i jagniętami sztuk 1300, trzody chlewnej 63, pszczół żywych pni 19 i 2 próżne, gołębi par 12. Zajęty inwentarz martwy opisany i wyszczególniony jest w akcie zajęcią.
Z materjału drzewnego zajęto między innemi tarcic 1 i 1j2 calowych sztuk 247, drzewa belkowego sztuk 3, bali cztero-calowych sztuk 60 gontów osicowych kóp 575, sążni ubitych sosnowych 2750, a olszowych 250.
Dobra zajęte płacą w ogóle podatków rs. 542 kop. 38, prócz podatku osobistego od służących i od wypalania wódki.
Proboszcz pobiera od dominium dziesięcinę w zbożu, zaś od włościan wsiów Chojne i Bobrowniki w pieniądzach.
Dozorcą nad ogólnemi dobrami i lasami, ustanowiony Tomasz Baron Dangel, mąż właścicielki dóbr.
Inne szczegóły opisane w akcie zajęcia.
Akt zajęcia Tomaszowi Baronowi Dangel, ustanowionemu dozorcy, Janowi Nepomucenowi Konarzewskiemu, Wójtowi Gminy Chojne, do rąk własnych, Pisarzowi Sądu Pokoju Okręgu Sieradzkiego Janowi Mizger, na ręce Ludwika Henrych Podpisarza tegoż Sądu, w d. 14 (26) Września 1859 r. doręczony został, następnie w księdze wieczystej dóbr Chojne w Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w dnia 8 (20) Paźdiernika 1859 r., a do księgi zaregestrowań Tryb. tutejszego w d. 14 (26) t. m. i r. zaregestrowany i wpisany został.
Sprzedaż dóbr niniejszych odbywać się będzie na audyencyi publicznej Trybunału Cywilnego Gubernii Warszawskiej w Kaliszu, w temże mieście, w Pałacu Rządowym, przy ulicy Józefiny, posiedzenia swe odbywającego.
Warunki licytacyi, oraz zbiór objaśnień, przejrzane być mogą w biórze Pisarza Trybunału w Kaliszu i u Patronów sprzedaż tę popierających.
Pierwsze ogłoszenie warunków licytacyi na audyencyi publicznej Trybunału Kaliskiego w d. 25 Listopada (7 Grudnia) 1859 r. o godzinie 10ej z rana nastąpi.
Kalisz d. 22 Paźd. (3 Listop.) 1859 r.
Assesor Kollegialny, Józef Migórski.

Kaliszanin 1876 nr 88

Folwark Stoczki

złożony z czysto gruntów ornych włók 18, z do­konanym zasiewem żyta korcy 230 po cenie rs. 1200 za włókę, jest do sprzedania, 3/4 części sza­cunku pozostać mogą na lat 10, towarzystwo kre­dytowe nie odnowiane. Wiadomość bliższą powziąść można w Chojnem pod Sieradzem od wła­ściciela. Dangel.

Kurjer Warszawski 1885 nr 168

† Dnia 5-go czerwca 1885 roku miasteczko Bereza poniosło dotkliwą stratę w osobie aptekarza Marcelego Kobzy, którego Bóg przedwcześnie, bo w zupełnej wiośnie życia do swojej powołał wieczności.
Ś. p. Marceli urodził się w powiecie sieradzkim, we wsi Stoczkach dnia 22-go lipca 1849 roku. Szkoły ukończył w mieście Sieradza 1863 r., poświęciwszy się wyłącznie zawodowi farmacji, takowy w 1874 r. ukończył, czem właśnie urzeczywistnił swoje marzenia.
Ś. p . Marceli Kobza z całem poświęceniem spełniał zadanie, jakie mu los w życiu naznaczył, przez co zjednał sobie szczerych i życzliwych przyjaciół. Ożeniwszy się, w 1882 r. objął na własność aptekę w miasteczku Berezie gubernji grodzieńskiej, po byłym aptekarzu Czajkowskim, gdzie przez 2 1/3 roku (półtrzecia) ciesząc się szczęściem domowem wśród serdecznego żalu bliskich i tych z któremi ś. p . Kobza miał do czynienia, przygnębiony ciężkiemi chorobami zapalenia płuc i tyfusu, dnia 5-go czerwca 1885 roku rozstał się ze światem.
Pokój jego popiołom.  

Gazeta Świąteczna 1891 nr. 553

(...)Jednocześnie z tą wiadomością, nadesłaną przez jednego z czytelników naszych, słyszymy o tak wielkiej liczbie podobnych wypadków, że nie sposób tu pisać o wszystkich. Zobaczmy, ile to niebożątek zginęło taką śmiercią choćby w dwóch tylko guberńjach: Kaliskiej i Piotrkowskiej. W powiecie Sieradzkim: Kasia Wychówna we wsi Stoczkach.

Tydzień Piotrkowski 1895 nr. 13

Sprzedano przy udziale banku włościańskiego, przed notaryuszem K. Filipskim, następujące majątki ziemskie:
2) 30 marca część dóbr Stoczki, pow. sieradzki, Maryi Lipskiej, morg. 384 prent. 280, z pożyczką banku r. 9950 za r. 11585

Kurjer Warszawski 1895 nr 109

Bank włościański.
Przy pomocy Banku włościańskiego włościanie zakupili w r. b. w celach parcelacyjnych następujące majątki w gub.: piotrkowskiej, kaliskiej i kieleckiej:
cześć dóbr Stoczki, w pow. sieradzkim, od p. Marji Lipskiej, 384 morgów, za 11,585 rs., pożyczka Banku 9,950 rs.

Gazeta Świąteczna 1895 nr. 747

Rozkup ziemi. Przy pomocy oddziału banku włościańskiego w Piotrkowie włościanie rozkupili już po Nowym Roku następujące majątki: W guberńji Kaliskiej: Stoczki, 384 m., za 11585 r. z pożyczką około 10 tysięcy.

Gazeta Kaliska 1903 nr 276

Przesiedlenie. Zarząd gminy Bogumiłów ogłasza, że stały mieszkaniec wsi Stoczki, powiatu sieradzkiego. Mikołaj Rumowicz, zamierza przesiedlić się do Chersonia, ktoby więc miał jaką pretensję do wymienionego, winien powiadomić zarząd gminny w ciągu miesiąca.


Gazeta Świąteczna 1913 nr 1692

Sprzedam 58 morgów ziemi żytniej, dobrej, z budynkami w średnim stanie, ogrodom owocowym, lasem 3-morgowym 20-letnim i zasiewami. Cena 8500 rubli, bez zasiewów 6500 r. Od miasta Sieradza 8 wiorst. Wiadomość na miejscu. Szafarz, wieś Stoczki, poczta Sieradz, w guberńji kaliskiej.

Ziemia Sieradzka 1920 lipiec

Na sprzedaż, tylko natychmiast jest gospodarstwo 56 mórg ziemi, w tem 50 mr. ornej i 6 mr. lasku, dworek, obora, stajnia i dwie stodoły. Cena przystępna, lecz za gotówkę.-Bliższa wiadomość na miejscu u Szafarza w Stoczkach przy projektowanej szosie z Burzenina na 8-ej wiorście od Sieradza.

Ziemia Sieradzka 1920 wrzesień

Obwieszczenie

Komornik przy Sądzie Okręgowym w Kaliszu Bronisław Jakubowski, zamieszkały w m. Sieradzu, przy ul. Wartskiej w domu pod Nr 254, na zasadzie art. 1141, 1148, 1149 i 1570 U. P. C. podaje do publicznej wiadomości, że dnia 1 grudnia 1920 r. od godziny 10 z rana w sali posiedzeń Sądu Pokoju w Sieradzu, rozpocznie się sprzedaż z publicznej licytacji praw Józefa Kałuziaka do połowy osady włościańskiej położonej we wsi Stoczki, gm. Bogumiłów, pow. Sieradzkiego, zapisanej w tabeli likwidacyjnej pod Nr 27, przestrzeni 15 morgów. Druga połowa tejże osady należy do Leokadji Kałuziakowej.
Na wymienionej osadzie znajdują się następujące budynki: dom z gliny o jednym pokoju i kuchni pod słomą, obora z gliny pod słomą i stodoła w regle obita deskami pod słomą. Następnie znajduje się na niej 26 sztuk drzew owocowych, 9 sztuk drzew brzozowych, 4 sztuki drzew wierzbowych, 1 drzewo akacjowe i studnia.

Obwieszczenia Publiczne 1921 nr 21


Wydział hipoteczny przy sądzie okręgowym w Kaliszu obwieszcza, że otwarte zostały postępowania spadkowe po zmarłych:
6) Grzegorzu Woźniaku, właśc. działki Nr. 11, przestrzeni 2 dzies. 1350 sąż. gruntu z majątku Stoczki, pow. Sieradzkiego.

Termin zamknięcia tych postępowań spadkowych wyznaczony został w kancelarji hipotecznej w Kaliszu, na dzień 3 października 1921 r.

Ziemia Sieradzka 1921 lipiec

Do sprzedania majątek 56 mórg ziemi, 2 morgi lasu, 1-a morga ogrodu z budynkami. Wiadomość: Stoczki, p. Szafarz.


Obwieszczenia Publiczne 1923 nr 37

Notarjusz przy wydziale hipotecznym sądu okręgowego w Kaliszu, Stanisław Bzowski, niniejszem obwieszcza, iż zostały otwarte postępowa­nia spadkowe po zmarłych:
7) Rochu Kędzierskim, właśc. działki gruntu, przestrzeni 9 dzies. 530 sąż. z majątku folw. Stoczki, pow. Sieradzkiego;
Termin zamknięcia tych postępowań spadkowych wyznaczony został na d. 28 listopada 1923 r. w kancelarji notarjusza Stanisława Bzowskiego w Kaliszu.


 Ziemia Sieradzka 1924 listopad

Wypadki. Dnia 5 listopada 1924 roku w lesie państwowym w rewirze Tyczyn, podczas wycinania drzewa w porębię zabity został spadającym drzewem robotnik Stanisław Czekalik, mieszkaniec wsi Stoczki gm. Bogumiłów.


Obwieszczenia Publiczne 1927 nr 83

Komornik przy sądzie okręgowym w Kaliszu, Roman Grzesik, zamieszkały w Sieradzu przy ul. Wartckiej 5, na zasadzie art. 1141, 1148, 1149, 1570 U. P. C. niniejszem obwieszcza, że w d. 16 grudnia 1927 r., o godzinie 10 rano, w sali posiedzeń sądu pokoju w Sieradzu,
odbędzie się sprzedaż z publicznej licytacji osady włościańskiej, nale­żącej do Urszuli Rajowej, żony Franciszka Raja, położonej we wsi Stocz­ki, gm. Bogumiłów, star. sieradzkim, zapisanej pod Nr. 12 tabeli likwi­dacyjnej, położonej w dwóch działkach ogólnej przestrzeni 15 mórg zie­mi, w tejże liczbie około morgi łąki.
Na osadzie tej znajdują się następujące zabudowania: 1) dom drew­niany, obity deskami, pod słomą, długości 10, szerokości 8 i wysokości 3 metrów, 2) stodoła drewniana z dwoma szopami, pod słomą, długo­ści 12, szerokości 10 i wysokości 5 metrów; 3) chlewy z cegły, surowej i kamieni, z szopą drewnianą pod słomą, długości 8, szerokości 6 i wyso­kości 3 metrów, 4) studnia drewniana. Zabudowania te zaasekurowane są na sumę 1.630 zł. Prócz tego na osadzie tej znajdują się: płoty szta­chetowe, 17 owocowych drzew, 4 topole i kilka olszyn, oraz żywy i mar­twy inwentarz: 3 krowy, byczek, 1 koń, kierat, sieczkarnia, wóz kolejniak z drabinami, brona i pług.
Wymieniona osada niema urządzonej księgi hipotecznej, nie ob­ciążona długami ani ciężarami, stanowi wyłączną własność Urszuli Rajowej, nabyta od Juljusza Smolnego za sumę 5,555 zł, na mocy aktu, sporządzonego przed notariuszem Tymienieckim w Sieradzu z dnia 10 maja 1924 r. za Nr. 342, wyznaczona do sprzedaży z publicznej licy­tacji na pokrycie należności Juljusza Smolnego w sumie 5.174 zł. 55 gr. z procentami i kosztami, z mocy wyroku sądu okręgowego w Kaliszu z dn. 26 kwietnia 1927 r. za Nr. C. I, 96/27.
Licytacja rozpocznie się od sumy szacunkowej 10.000 zł. Osoby zamierzające wziąć udział w licytacji obowiązane są zło­żyć 10% vadium od sumy szacunkowej czyli 1.000 zł., osoba zaś utrzy­mująca się przy kupnie obowiązana jest złożyć przed upływem dni 7 opłaty aljenacyjne, resztę zaś szacunku przed upływem dni 14.
Warunki licytacji, oraz dokumenty odnoszące się do powyższej sprzedaży są dla osób interesowanych do przejrzenia w kancelarji ko­mornika, a w dzień licytacji w sali posiedzeń sądu pokoju w Sieradzu.

Obwieszczenia Publiczne 1928 nr 37a

Wpisy do rejestru handlowego.

Do rejestru handlowego, Działu A, sądu okręgowego w Kaliszu, wciągnięto następujące firmy pod Nr. Nr.:

W dniu 31 grudnia 1927 r.
8776. „Stanisław Skałecki" — sklep kolonjalno-spożywczy i wyro­by tytoniowe we wsi Stoczki, gm. Bogumiłów, pow. sieradzkiego. Istnie­je od 1926 r. Właśc. Stanisław Skałecki, zam. we wsi Stoczki.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1929 nr 4

WYKAZ STOWARZYSZEŃ I ZWIĄZKÓW zarejestrowanych przez Wojewodę Łódzkiego.
L. p. 2039 d. 4. XII. 1928 r. L. II Zw. 8662 Kółko Rolnicze „Jedność" w Stoczkach" pow. Sieradzkiego.


Łódzki Dziennik Urzędowy 1933 nr 21

ROZPORZĄDZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dn. 19 październ. 1933 r. L. SA. II. 12/14/33
o podziale obszaru gmin wiejskich powiatu sieradzkiego na gromady.
Po wysłuchaniu opinji rad gminnych i wydziału powiatowego, zgodnie z uchwałą Wydziału Wojewódzkiego z dnia 18 października 1933 r. na podstawie art. 107 ustawy z dnia 23. III. 1933 r. o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorjalnego (Dz. U. R. P. Nr. 35, poz. 294) postanawiam co następuje:
§ 1.
III. Obszar gminy wiejskiej Bogumiłów dzieli się na gromady:
10. Stoczki, obejmującą: wieś Dębina, kolonję Dębina, wieś Stoczki, kolonję Stoczki Nr. 1, kolonję Stoczki-Cerklin, kolonję Stoczki Nr. 2.
§ 2.
Wykonanie niniejszego rozporządzenia powierza się Staroście Powiatowemu Sieradzkiemu.
§ 3.
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
Wojewoda:
wz. (—) A. Potocki
Wicewojewoda

Echo Sieradzkie i Zduńskowolskie 1934 13 kwiecień

TAJNA GORZELNIA W ZAGRODZIE GOSPODARSKIEJ.
Na terenie powiatu wieluńskiego i sieradzkiego funkcjonarjusze Straży Granicznej Insp. Wieluń - zauważyli wzmożony handel samogonką, którego źródło trudno było wykryć. -
Po dłuższem śledztwie ustalone zostało, że tajna gorzelnia znajduje się we wsi Stoczki w zagrodzie Webera Gustawa.
Przeprowadzona w nocy niespodziewana rewizja, dała pożądane rezultaty, gdyż całą „fabryczkę" znaleziono w pełnym biegu z obsługą wszystkich domowników na czele z Weberem.
Prócz różnych skonfiskowanych "aparatów" znaleziono również kilkanaście butelek gotowej "wódki".

Echo Sieradzkie i Zduńskowolskie 1934 21 maj

KONKURENT "MONOPOLÓWKI"
W tych dniach zmarł August Waber ze wsi Stoczki gm. Bogumiłów, swego czasu właściciel potajemnej gorzelni, którą wykryła komisja lotna.


Dziennik Łódzki 1951 nr 51

Biedni chłopi coraz lepiej potrafią demaskować bogaczy
Czy Bakowicz nie miał ziarna?
-Aktywiści z Bogumiłowa umieli odpowiedzieć na to pytanie.
W wielkiej socjalistycznej bitwie o zapasy chlebowego ziarna współzawodniczą ze sobą województwa, powiaty, gminy, gromady. I rosną rezultaty. W walce z kułactwem krzepnie aktyw wiejski. Na zebraniach gromadzkich, bądź w rozmowach z aktywistami demaskują biedniacy i uczciwi średniacy nie tylko kułaków, lecz również i tych spośród siebie mało i średniorolnych chłopów, którzy pozwolili się omotać przez bogaczy wiejskich.
(...)
W powiecie sieradzkim najbardziej oporną gminą jest Bogumiłów, gdzie kułacka, perfidna propaganda wywiera szkodliwy wpływ na otoczenie.
Kułacy np. trąbią po całej gminie: „Skąd się ma brać zboże, jeśli były ziąby, była posucha, był nieurodzaj?
Przecież do przednówka nie starczy. — Ani nam bogatszym gospodarzom ani średniakom. Dokupić by, a nie sprzedawać. A jak będzie wojna? Teraz, ludzie kochani, coraz mniej będzie cukru, nie będzie zapałek, ani mydła". Rozszerzają jak mogą kłamliwe wiadomości i wykupują w GS wszystko co się da, stwarzając sztuczny brak niektórych artykułów oraz niezdrową atmosferę w gminie.
W gromadzie Stoczki 30 hektarowy kułak Józef Bakowicz, który fikcyjnie oddał połowę gospodarstwa zięciowi Józefowi Jurczakowi, miał odstawić 68 kwintali nadwyżek zbożowych a odstawił tylko 34.
— Nic, ani ziarenka więcej nie oddam, bo nie mam! — zaklinał się Bakowicz. Kto chce niech sprawdzi.
I sprawdzono. Na żądanie kilku biedniaków u Bakowicza zjawili się 16 lutego ob. Wolasik, instruktor ZSCH oraz ob. Knop, aktywista z gminy Bogumiłów i zabrali się do przeglądania zakamarków gospodarskich. I oto w stodole pod warstwą siana wykryli 10 kwintali żyta w workach i 20 kwintali w niemłóconych snopach. Snopy te Bakowicz zużywał na sieczkę dla koni i krów. Wkrótce potem w innych schowkach wykryto 450 kg mąki żytniej i 150 kg pszennej. Na strychu pod plewami znaleziono kwintal pszenicy, a w innym kącie 7 kwintali owsa pomieszanego z plewami.
Lecz jeszcze nie koniec tej listy zapasów.
Biadoląca żona Bakowicza aż osłupiała, gdy aktywiści wydobyli z różnych schowków w mieszkaniu: 35 kg cukru, 5 kg mydła, 170 paczek zapałek oraz 11 m płótna.
Kułaczka zaczęła się jąkać, tłumaczyć, wreszcie przymilnie uśmiechać, biegać od stołu do kredensu, stawiać kieliszki, butelkę z wódką, zakąski i... zapraszać „czym chata bogata".
Bakowiczowie nie zdołali przekupić aktywistów. A nad tym, aby nadwyżki zbożowe wykryte u kułaka Bakowicza znalazły się w GS, czuwają wszyscy biedniacy gromady Stoczki.(...)
Tak więc. ukryte nadwyżki zbożo
we wydobywane są na jaw i wraz z dobrowolnie odstawianymi do GS płyną nieprzerwaną rzeką do państwowych elewatorów stając się rezerwą, żelazną porcją całego społeczeństwa.
Chleba więc nie zabraknie! I żaden spekulant nie podbije jego ceny!
(cm)

Dziennik Łódzki 1961 nr 260

Łuna
nad pow. sieradzkim
W nocy z 1 na 2 listopada br. przez wiele godzin 13 oddziałów straży ogniowej ze Zduńskiej Woli i okolicznych miejscowości ratowało przed ogniem mienie mieszkańców wsi Stoczki w pow. Sieradz.

Mimo wielkiej ofiarności strażaków i miejscowej ludności pożar, który wybuchł z nie wyjaśnionych przyczyn w obejściu rolnika Józefa Bartnika strawił prawie pół wsi. Spaliły się zabudowania należące do 16 gospodarzy, w tym 8 stodół z tegorocznymi zbiorami.  

Dziennik Łódzki 1964 nr 262

Śmierć pod podającym drzewem
Podczas wyrębu, prowadzonego w lesie państwowym Chojne pow. Sieradz, ścięte drzewo przewróciło się na drugie i złamało je. Oba drzewa padając przygniotły stojących tu: gajowego Jana Ostapienko, zamieszkałego w pobliskich Stoczkach oraz leśniczego Antoniego Grzelewskiego. Pierwszy z mężczyzn poniósł śmierć na miejscu, drugi natomiast walczy ze śmiercią w szpitalu. (kl)

Dziennik Łódzki 1968 nr 246

W Stoczkach, pow. Sieradz, na skutek zaprószenia ognia przez dziecko, spaliła się stodoła, wartości 40 tys. złotych.


Dziennik Łódzki 1969 nr 257

We wsi Stocko pow. Sieradz 6-letni chłopiec bawiąc się w tamtejszej gajówce ogniem, spowodował pożar, w wyniku którego spaliły się zabudowania gospodarcze. Straty wynoszą około 90 tys. zł.

Dziennik Łódzki 1972 nr 110

W Stoczkach, pow. Sieradz spaliła się stodoła. Przyczyną pożaru były wady urządzeń elektrycznych. Straty szacuje się na 60 tys. zł. (kl)

Dziennik Łódzki 1972 nr 305

Podróż w krainę folkloru
SKĄD SIĘ WZION STARY WOWRO NIKT NIE WI — NIKT NIE WI — ANI GO DĄB PAMIĘTO ANI LAS MODRZEWI..."
Te strofy i wiele innych poświęcił Beskidzkiemu Powsinodze, legendarnemu dziś ludowemu artyście, jego opiekun — Emil Zegadłowicz.
Choć artystów ludowych mamy jeszcze i to niezgorszych, ale atmosfera nie ta. Wszystko zinstytucjonalizowane, uporządkowane: artysta — Cepelia — odbiorca. Przepadł gdzieś romantyzm ludowych twórców, tych co to swe cudeńka z czystej potrzeby ducha czynili — uskarżam się kustoszowi sieradzkiego muzeum — p. Neumanowej.

Cepelia przyszła potem, a od ducha zaczynała się każda twórczość ludowa — słyszę na pocieszenie. — Czy pani wie, ze my tutaj mamy swojego Wowro? Mieszka nie opodal, w Stoczkach. — Dziwne to może, ale prawdziwe. O plagiaty posądzić go nie sposób. Nigdy nie widział żadnej pracy Powsinogi, bo i nosa za swą wieś do niedawna nie wytykał.
Ruszyliśmy w drogę. Czekalika nie było. Teściowa powiedziała, że przy młócce robi: traficie, z daleka słychać. Rzeczywiście. Od słowa do słowa, udaje nam się wreszcie pokonać wzajemne skrępowanie i powoli rozsnuwa się opowieść o tym, jak do rzeźbienia drewnianych figurek doszło. To historia jakich wiele.
Już za krowami chodząc brałem kozik i dłubałem w drzewie, coby nie zasnąć i zajęcie mieć jakie. Potem zacząłem robić rzeczy, które sobie najpierw umyśliłem: ptaszki, zdobione wiatraki na dachy sąsiadów, zwierzęta, ludzi. Kiedy poznałem p. Neumanową, ona zachęciła mnie do większych rzeczy. Tak i powstały herody, szopki...
Od szopki jesteśmy już o krok do świąt Bożego Narodzenia.
Pyta pani jak dawniej na wsi obchodzono święte? Ano, ano, wieś nasza była niebogata to i wieczerza skromna: ziemniaki, grzyby, kapusta z grochem, śledź, ciasto i wszystko.
W wigilię obowiązkowo chodzili przebierance, „wiliożami" zwani. Sam jako chłopak co roku chodziłem, to i co nieco pamiętam. Zwykle był taki skład: 5 pasterzy, Matuchna, święty Józef i dwóch aniołów. Czterech pasterzy kładło się przy progu, postawiwszy przedtem krzesło, na którym siadała Matuchna, Józef stawał za nią, a anioły po bokach. Zza drzwi wchodził piąty pasterz, budził innych i zaczynał przedstawienie słowami:
Szymek, Tomek, Walek, Kuba, jak pornęci twardo śpicie, ja już dawno wrzeszczę, cóż wy nie słyszycie?
Jak już się pasterze pobudzili, każdy swoje powiedział i anioł obwieścił nowinę, tośmy przed żłobem dary składali. Na koniec śpiewaliśmy: „Mości gospodarzu, domowy szafarzu nie okazuj nędzy, koż nam dać pieniędzy. Mości gospodyni, domowa mistrzyni, okaż nam swą łaskę, koż nam dać kiełbaskę".
Dawali nam, a to parę groszy, a to placek, a to kiełbasę i tak od chaty do chaty idąc zbieraliśmy zapłatę za swe występy, którą potem sprawiedliwie dzieliliśmy.
Spisawszy te wspominki żegnamy gospodarzy. Zabieramy się w drogę powrotną z przystankiem w Monicach, u Stanisławy Kubikowej, która w ubiegłym roku otrzymała nagrodę ministra kultury i sztuki za wieloletnie pielęgnowanie folkloru swego regionu. Słowo — starowinka — doprawdy jakoś do niej nie pasuje, choć jak sama mówi, na Wielkanoc 81 roków kończy. Drobna, ruchliwa, oczy takie, co najmniejsze ucho igielne dowidzą. Właśnie gotuje obiad. Do kuchni prosi, bo w izbie też rozpoczęto porządki i łóżka rozwleczone.

Jak pamiętam, od małego lubiłam robić różne takie zdobienia: ze słomy, pierza, bibuły, drzewa, z tego co miałam, co pod ręce podeszło. Dawniej ludzie po domach ustawiali takie różne rzeczy, to i cieszyło: pająki u sufitu nieraz po cztery, pasyjki i talerze na ścianach, bukiety w wazonach. Dziś nie chcą tego i nawet córka moja wybrzydza.
Takie różne — mówi Kubikowa o bogatych, grających kolorami pająkach: kantowych, okrągłych, w formie wielkiej i zwieszającej się donicy, o pięknych, delikatnych wycinankach, o misternie układanych bukietach. Serce boli na myśl, że to tylko w muzeach się ogląda, a jak w prywatnych mieszkaniach, to przeważnie w mieście, u ludzi co to lubią „ludowe". Po wsiach królują foliowe czeskie firanki, miastowe tandetne szkło, seryjne meble itp. Niby to nie szkoda, ale żal kiedy się pomyśli, że i Kubikowa i Czekalik, choć tak różni wiekiem, to rasa na wymarciu, że niedługo prawdziwy folklor pozostanie tylko w muzeach i na fotografiach w albumach.
Przypomnieć więc chyba warto na koniec tej naszej podróży w krainę folkloru, co pisał może nie najlepszy z autorów powieści, ale pierwszy Polak, który zainteresował się plastyką ludową — Józef Ignacy Kraszewski, w wydanej w 1860 r. pracy pt. Sztuka u Słowian: — „nie szukajmy świątyń greckich, gdzie ich nie było i być nie mogło (...), ale starajmy się poznać charakter budownictwa ziemi naszej wyczytać wdzięk jego i odrębne piętna".

LUCYNA HOSZOWSKA


Na Sieradzkich Szlakach 2001/3

Andrzej Ruszkowski
Kapliczka „Na Mogiełach" w Stoczkach koło Sieradza
Stoczki to niewielka wieś, położona na skraju sporego obszaru lasu, w odległości 8 km od Sieradza w kierunku Burzenina. Lasy te, bardzo dobrze utrzymane, składające się niemal wyłącznie z sosny, obfitują w grzyby i z tego powodu są licznie odwiedzane przez okolicznych mieszkańców.
W lesie, na prawym skraju szosy, w niewielkiej odległości od wsi, stał od dawna duży drewniany krzyż. W roku 1996 krzyż ten został zastąpiony podobnym, ale nowym, a obok niego pojawiła się kapliczka z napisem świadczącym, iż została poświęcona Matce Boskiej Częstochowskiej. Wewnątrz kapliczki umieszczono kopię obrazu Patronki. Z tablic wmurowanych w fasadę kapliczki wynika, iż fundatorem tej małej leśnej świątyńki jest biskup warszawski Zbigniew Józef Kraszewski, a uroczyste poświęcenie tego miejsca kultu nastąpiło we wrześniu 1996 r. przez biskupa diecezji włocławskiej - Bronisława Dembowskiego w obecności biskupa fundatora i księży prałatów: Jerzego Kwiatkowskiego z Chojnego i Józefa Frątczaka z Sieradza.
Rodzi się pytanie: dlaczego powstała ta kapliczka i dlaczego jej fundatorem został biskup warszawski?
W tym miejscu celowa jest następująca dygresja. Zwyczaj stawiania kapliczek, „świętych figur" i krzyży, zwanych dawniej „Bożą Męką", sięga w Polsce czasów bardzo odległych. Stawiano je na rozdrożach, krańcach wsi i miasteczek. Często wznoszone były na miejscach zbrodni i nieszczęść, np. wypadków śmiertelnych. Wierzono, iż miały one pomóc zmarłym w zbawieniu, a żywych chronić przed błąkającymi się po śmierci duszami...(1)
Po powstaniu styczniowym 1863-1864 r. pojawiły się również krzyże i kapliczki na miejscach stracenia powstańców lub w miejscach ich pochowania, bowiem Rosjanie zabraniali czcić pamięć zabitych w walce lub straconych powstańców w tradycyjny sposób - poprzez urządzanie im mogił. Starano się więc omijać ten zakaz poprzez stawianie „Bożej Męki" - figury Chrystusa na krzyżu. O skali tego zjawiska świadczy fakt, iż M.N. Murawiew zwany Wieszatielem (1794-1866), rosyjski gubernator Litwy w latach 1863- 1865, wydał specjalny ukaz zabraniający stawiania nowych kapliczek oraz remontowania starych.(2)
Ustalone okoliczności zdają się wskazywać na to, iż powodów, dla których postawiono krzyż, a następnie kapliczkę w lesie koło wsi Stoczki, należy szukać w okresie rosyjskiego terroru po powstaniu styczniowym, a więc w końcu XIX wieku. Inicjatorem i fundatorem kapliczki był biskup Zbigniew Józef Maria Kraszewski, obecnie na emeryturze, w latach 1970-1992 wikariusz generalny warszawski, od 1992 r. do 1997 - wikariusz generalny nowo erygowanej diecezji warszawsko-praskiej i dziekan warszawsko-praskiej kapituły katedralnej.
Ksiądz biskup Kraszewski urodził się w Warszawie w 1922 r. W czasie okupacji niemieckiej wstąpił do tajnego seminarium, które ukończył w 1949 r., uzyskując również magisterium na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Warszawskiego. Jako kleryk był kapelanem Armii Krajowej i uczestniczył w powstaniu
warszawskim. W 1954 r. uzyskał doktorat z teologii dogmatycznej na Uniwersytecie Warszawskim, od 1956 r. był profesorem w Warszawskim Seminarium Duchownym, a w latach 1969-1970 sprawował funkcje rektora seminarium. Sakrę biskupią otrzymał 5 listopada 1970 r. z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego. Od 1989 r. - ogólnopolski pasterz kombatantów. Posiada liczne odznaczenia. Wśród nich: Krzyż Armii Krajowej, Krzyż Narodowych Sił Zbrojnych, Krzyż Walecznych. Autor licznych publikacji teologicznych (głównie mariologicznych) oraz poezji.
Ksiądz biskup Kraszewski ma silny sentyment do Ziemi Sieradzkiej. Skąd to się wzięło? Otóż matka biskupa - Olimpia Maria pochodziła z rodziny Szafarzów. Wprawdzie urodziła się w Warszawie w 1891 r. z rodziców Andrzeja i Marianny z Olasików, ale wkrótce po jej urodzeniu rodzice kupili niewielki folwark we wsi Stoczki i tam się osiedlili. W skład tego majątku wchodził obszar wówczas bezleśny, zwany przez okoliczną ludność „Mogieły".
Rodzina Szafarzów nie zerwała zupełnie kontaktów z Warszawą zapewne ich córka Olimpia pobierała tam nauki i zdobyła w Warszawie dyplom pielęgniarki położnej. W roku 1917 wyszła w Warszawie za mąż za Józefa Kraszewskiego - legionistę, później oficera Wojska Polskiego, urodzonego w 1890 r. w Podhorcach, z zawodu leśniczego. To z tego małżeństwa urodził się przyszły biskup, który jako dziecko, potem młodzieniec i kleryk prawie każde wakacje spędzał u rodziców swej matki w Stoczkach, chłonąc różne opowiadania z przeszłości wsi, położonej w samym centrum znanej z przywiązania do tradycji narodowych, bogatej w zwyczaje folklorystyczne, prastarej Ziemi Sieradzkiej. Ze wsi Stoczki właśnie w 1937 r., zapewne w składzie tradycyjnej pielgrzymki sieradzkiej, wraz z matką udał się na pieszą pielgrzymką do Częstochowy.(3)
O tym, jak silne było przywiązanie księdza biskupa do młodzieńczych wspomnień, świadczą fragmenty wiersza pt. „Stoczki koło Chojnego", umieszczonego w wydanej nakładem własnym książce „Wśród przygód XX wieku" (t. II, Warszawa 1998):
„Było to lat temu wiele, gdy mój dziadek postanowił, że opuści wnet Warszawą. Wiele nocy nad tym strawił, jak przekonać swą rodzinę --babkę moją, matkę moją oraz krągły dzieci wieniec. Lecz już wkrótce wszyscy stoją gotowi do tej podróży i na Stoczki wyjeżdżają. Folwark kupił tam nieduży,
co „Mogiła" się nazywał. Tak przerobił warszawiaków
na rodzinę sieradzaków. [...]
Stoczki to wieś malownicza, co turystów wciąż zachwyca. Tam z Warszawy oraz z Łodzi wielu wczasowiczów chodzi. Obok Chojnę jest nad Wartą, które zwiedzić również warto, bo tam z pięknych dwóch ołtarzy -Matka Boska łaską darzy. Kościół w Chojnem, świętej Anny, jest więc sanktuarium znanym i ze względu na łask wiele często dzisiaj odwiedzanym."
Polska wsi, co żywisz ludy, Polska wsi, co dajesz życie, kto oceni twoje trudy i oceni należycie ? Polak z polem jest związany, Polak ze wsią jedno tworzy. Niech więc na te polskie łany wreszcie zstąpi pokój Boży.
Wśród różnych "gadek" i opowieści powtarzanych w Stoczkach chętnie - zwłaszcza w zimowe wieczory przy tradycyjnym darciu pierza - opowiadano o wymordowaniu przez kozaków pielgrzymki, która bez rosyjskiego zezwolenia udawała się na Jasną Górę. Ksiądz biskup Kraszewski, pod wpływem tych utrwalonych w jego pamięci wspomnień, postanowił ocalić od zapomnienia tragiczne wydarzenia sprzed lat poprzez wybudowanie kapliczki. W uzasadnieniu jego prośby o zgodę na budowy kapliczki czytamy:
"Biskup dr ZBIGNIEW JÓZEF KRASZEWSKI Proboszcz parafii Bożego Ciała w Warszawie przy konkatedrze Matki Boskiej Zwycięskiej 03-822 Warszawa, ul. Grochowska 365 Jego Ekscelencja Najdostojniejszy Ksiądz Biskup Prof. dr Bronisław Dembowski ul Gdańska 2/4 87-800 Włocławek
W związku z naszą rozmową - przeprowadzoną swego czasu na temat wybudowania kapliczki murowanej w lesie koło wsi Stoczki, parafia Chojnę k. Sieradza diecezji włocławskiej, proszę uprzejmie o formalne pozwolenie na wybudowanie tejże kapliczki.
Kilkanaście lat temu moja Matka Olimpia Maria Kraszewska z d. Szafarz ufundowała w tym miejscu wysoki drewniany krzyż, ja zaś pragnę wybudować taką kapliczkę, gdzie będzie obraz Matki Boskiej Częstochowskiej i można by nieraz odprawić Msze święte. Wieś Stoczki w par. Chojnę należy do diecezji włocławskiej, proszę więc o formalne pozwolenie na wybudowanie tej kapliczki.
Moja Matka Olimpia spędziła na wsi Stoczki par. Chojnę swoje dzieciństwo, ja zaś spędzałem tam moje wakacje w latach dziecięcych.
Folwark, który kupili moi dziadkowie, Szafarzowie, nazywał się "Mogiły". Rzeczywiście były tam mogiły pod lasem, obecnie w lesie, gdzie pochowano podobno pątników idących na Jasną Górę, których napadli bez powodu i zamordowali kozacy.
Liczę na to, że kapliczka w lesie będzie właściwą pamiątką tego wydarzenia.
Pozostaję z wyrazami czci, servus in Christa et Maria. "
Swoją wiedzę o wydarzeniach, które skłoniły go do wybudowania kapliczki, ubrał ksiądz biskup w formę wiersza, opublikowanego w cytowanej już książce na str. 256:

Kapliczka na Stoczkach 12 VII 1996 r.
Na miejscu, gdzie wiele lat temu polegli pątnicy idący na Jasną Górę ze swoimi księżmi razem, buduję kapliczkę wotywną w leśnej okolicy z Matki Boskiej Częstochowskiej wotywnym obrazem. Folwark moich dziadków zwał się słusznie „Mogiły", bo tam pogrzebano ongiś jasnogórskich pątników i złe szatańskie, kozackie siły chciały zniszczyć moc anielskich szyków. Aniołowie prowadzili pielgrzymów przez wieś Stoczki a diabli zasadzili się na nich w lesie. Zaatakował księży i pielgrzymów bezbronnych kozacki oddział konny.
Strzelali do nich, choć ci się wcale nie bronili, pikami i szablami wreszcie dobili, jak unitów na Podlasiu mordowali, a potem mieszkańcom tutejszym zwłoki pochować kazali. Oto są męczennicy sieradzkiej ziemi -od dziś będą oni upamiętnieni. Przez tę kapliczkę zbudowaną w borze. Błogosław tej ziemi sieradzkiej, Boże! Błogosław nam: Szafarzom i Kraszewskim i daj nam osiągnąć wieniec niebieski.
Amen.

Autor tego artykułu postanowił sprawdzić, czy w Stoczkach zachowano jeszcze w pamięci opisywane tu wydarzenia. W rozmowach z proboszczem parafii Chojnę - ks. prałatem Jerzym Kwiatkowskim, członkami zamieszkałej w dalszym ciągu w Stoczkach rodziny Szafarzów, najstarszymi mieszkańcami wsi -Józefem Zydorczykiem i Misiakiem, nie udało się potwierdzić podawanych przez księdza biskupa faktów. Jednocześnie wszyscy rozmówcy zgodnie potwierdzają, iż miejsce, na którym wybudowano kapliczkę, jest nazywane w gwarze sieradzkiej słowem „mogieły". Las otaczający kapliczkę został posadzony dopiero po ostatniej wojnie, należy do rodziny Szafarzów i mimo braku jakiegokolwiek potwierdzenia opisywanych tu wydarzeń mieszkańcom Stoczek kojarzy się z tragicznymi losami zmierzającej tędy na Jasną Górę pielgrzymki. Przypisy:
1. Vide: Ruszkowski A., Kapliczki i krzyże przydrożne Ziemi Sieradzkiej, (w:) „Na sieradzkich szlakach" nr 2/1990, s. 6-14, 11 rysunków
2. Według: Seweryn T., Kapliczki i krzyże w Polsce. Warszawa 1958, s.ll
3. Sieradz chlubił się bardzo starą tradycją pieszych pielgrzymek na Jasną Górę, odbywających się tradycyjnie w terminie 23-29 sierpnia. Ks. W. Kujawski w książce „Kościelne dzieje Sieradza" (Włocławek 1998, s. 259) podaje, iż według zachowanych w Częstochowie zapisków pierwsza piesza pielgrzymka z Sieradza dotarła do Częstochowy w 1611 roku.

LISTY LISTY
Moje wspomnienia ze Stoczek koło Sieradza
Jako dziecko bywałem w Stoczkach pod Sieradzem co roku w czasie wakacji. Dlaczego tak się działo? Otóż trzeba wrócić aż do XIX stulecia. Mój dziadek ze strony mamy, Andrzej Szafarz, miał sklep na ulicy Kopernika w Warszawie. Dobrze mu się powodziło, jak również jego żonie Mariannie z domu Olasik. Pobożnie wychowali pięcioro dzieci, z których jedno, córka Helena, została nawet zakonnicą w Zgromadzeniu Sióstr Miłosierdzia czyli Szarytek, gdzie pracowała ofiarnie przez całe swoje świątobliwe życie.
Pewnego dnia mój dziadek Andrzej poważnie zachorował na serce, a kiedy poszedł do lekarza, ten mu nie tylko zaordynował lekarstwa, ale poradził, żeby dla podtrzymania zdrowia wyprowadził się z Warszawy. I to na wieś.
Dziadek kupił w latach 1890-1895 folwark „Mogiły " w Stoczkach pod Sieradzem. Na ogół ludzie uciekają ze wsi do miasta, a dziadek mój zrobił odwrotnie: uciekł z miasta Warszawy na wieś. Posłużyło mu to na zdrowie, bo dożył wieku lat 85 (a babka lat 95).
Skąd nazwa "Mogiły"? Najprawdopodobniej stąd, że tak jak na trasie pielgrzymki warszawskiej są mogiły pątników zamordowanych przez kozaków, tak również i tu w Stoczkach są mogiły pomordowanych pielgrzymów.
Tak więc rodzina Szafarzów przeniosła się z Warszawy do Stoczek. A wieś Stoczki należała do parafii Chojnę, gdzie są w kościele dwa cudowne obrazy Matki Bożej. W Chojnem moja Matka Olimpia przystąpiła do pierwszej Komunii świętej i sakramentu bierzmowania.
Życie moich dziadków i ich dzieci było więc rozdzielone między Warszawą a Stoczkami. Były to czasy wielkiego ucisku religijnego i narodowego ze strony Rosjan. Dość powiedzieć, że moja Matka Olimpia, urodzona w Warszawie, ochrzczona była w parafii św. Barbary. Akt jej chrztu pisany był w języku rosyjskim i tak do dzisiaj jest przechowywany w aktach parafii św. Barbary w Warszawie.
Nie było żadnych prawie szkół polskich, nie było żadnych możliwości kształcenia się w języku polskim. A jednak dziadkowie moi w Warszawie zadbali o to, aby ich dzieci uczyły się po polsku, a nie tylko po rosyjsku. Było to połączone z wielkim trudem, prześladowaniem, zawsze w zamkniętych pomieszczeniach z obawy przed żandarmami rosyjskimi. A jednak moja Matka Olimpia na tyle się nauczyła języka polskiego i historii Polski, że kiedy znalazła siew Stoczkach, uczyła inne dzieci ze wsi. Po wielu latach, kiedy jako biskup znalazłem się na Stoczkach, dorośli ludzie dziękowali mi za tę naukę, którą otrzymali swego czasu od mojej Matki.
Moja Matka zadbała wówczas o to, żeby w lesie na miejscu mogił postawiono wysoki krzyż. Przyczynił się do tego mój brat cioteczny Wiesław i jego żona Marianna, mieszkający do dziś dnia we wsi Stoczki.
Marzeniem mojej Matki było, aby na miejscu mogił wybudowano jakąś kaplicę. To było za czasów komunistycznych niemożliwe, dopiero teraz, gdy komuniści odeszli od władzy, kaplicę mogłem postawić. Pomagał mi w tym miejscowy proboszcz, ksiądz prałat Jerzy Kwiatkowski, pozwolił ksiądz biskup włocławski Bronisław Dembowski, finansował częściowo profesor Jan Nowacki z Warszawy, sławny z tego, że wynalazł lek przeciw rakowi, a urodzony w roku 1904 w Błaszkach koło Sieradza.
Dnia 2 września 1996 r. razem z księdzem biskupem Bronisławem Dembowskim poświęciłem o godz. 16 tę kapliczkę. Wiem o tym, że pielgrzymi, idący tędy na Jasną Górę z Sieradza i innych miast oraz wsi, zatrzymują się przy tej kapliczce i modlą się pobożnie. Bogu niech będą dzięki!
Zbigniew Józef Kraszewski

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza