-->

piątek, 24 maja 2013

Brzyków

Zajączkowski:
Brzyków-pow. łaski
1) 1393 T. Sir. I f. 48, 51: Brzicow - Jacussius plebanus de B., Nicolaus de B.
2) XVI w. Ł. I, 473-475, 507, 515, 539: Brzycow, Brzykow - villa, wł. szl., par. w m., dek. szadkowski, arch. uniejowski. 3) 1496 P. 170: Brzykow -par. w m., pow. i woj. sieradzkie. 1511-1518 P. 179: Brzykow - jw. 1553-1576 P. 217: Brzikow - jw. 4) XIX w. SG I, 429: Brzykow - wś i folw., par. w m., gm. Dąbrowa Widawska, pow. łaski.

Taryfa Podymnego 1775 r.
Brzyków, wieś, woj. sieradzkie, powiat sieradzki, własność szlachecka, 17 dymów.

Czajkowski 1783-84 r.
Brzykow, parafia brzykow (brzyków), dekanat szadkowski, diecezja gnieźnieńska, województwo sieradzkie, powiat szadkowski, własność: Walewski, kasztelanic. (syn jednego z dwóch: Józefa Walewskiego, kasztelana łęczyckiego lub Stanisława, kasztelana spicymierskiego)

Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827 r.
Brzyków, województwo Kaliskie, obwód Sieradzki, powiat Sieradzki, parafia Brzyków, własność prywatna. Ilość domów 23, ludność 193, odległość od miasta obwodowego 3.

Słownik Geograficzny:  
Brzyków, wś, pow. łaski, ma 29 dm., 318 mk., 632 morg. dwor., 315 włośc. Kościół par. p. w. św. Jana Chrz. istniał tu już na początku w. XV. Z części pierwotnej parafii utworzono par. Rychłocice. Łany km. we wsi dawały dziesięcinę kościołowi gnieźnieńskiemu. Według wizyty z r. 1683 stał tu kościół drewniany konsekrowany r. 1601, W r. 1625 dobudowano kaplice św. Anny. Na początku obecnego wieku runął ze starości i nabożeństwo przez lat 40 odprawiano w kapliczce, dopiero r. 1872 stanął nowy murowany kościół. (Łaski, L. B. I, 473).

Słownik Geograficzny:
Brzyków,   wś i folw., pow. łaski, gm. Dąbrowa widawska, par. Brzyków. Odl. od Widawy 6 w., leży przy trakcie widawsko-wieluńskim. Posiada kościół par. murowany, pokłady wapna i gliny garncarskiej, pocztę ma w Widawie. W 1827 r. B. liczył 13 dm., 193 mk. Parafia B. dek. łaskiego, 1820 dusz liczy, w r. 1521 już istniała.

Słownik Geograficzny:  
Dobrzyków,  pierwotna nazwa wsi Brzyków (ob. Łaski, L. B., I, 536).

Spis 1925:
Brzyków, wś i folw., pow. łaski, gm. Dąbrowa Widawska. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne wś 46, folw. 3. Ludność ogółem: wś 296, folw. 50. Mężczyzn wś 142, folw. 25, kobiet wś 154, folw. 25. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego wś 296, folw. 50. Podało narodowość: polską wś 296, folw. 50.

Wikipedia:
Brzyków-wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie łaskim, w gminie Widawa. W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa sieradzkiego. Wieś znana od 1393 r. W jej sąsiedztwie występują wapienne wzgórza jurajskie z nieczynnymi już wapiennikami. Parafia istniała w poł. XV w. pod wezwaniem św. Jana. Poprzedni drewniany kościół zawalił się ze starości na pocz. XIX w. Obecny kościół pochodzi z lat 1860-1872. Wyposażenie z XVII/XVIII w. Tutejszy proboszcz Kazimierz Jany, kapelan w oddziale Makarego Drohomireckiego, poległ 15 lutego 1863 w lasach lipieńskich pod Pyszkowem.

Elżbieta Halina Nejman Majątki (Szlachta Sieradzka XIX wieku Herbarz)
BRZYKÓW par. Brzyków, p. sieradzki W 1783 kasztelana Józefa Walewskiego. Wieś i folwark, kościół parafialny murowany, pokłady wapna i gliny garncarskiej 13 domów, 193 mieszkańców. Brzyków i Wrońsko w 1928 Adama Trepki, 920 ha. (SGKP t.1, s.429)

1992 r.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kościół św. Jana Chrzciciela z lat 1860 1872 w Brzykowie - front

Fot. Janusz Marszałkowski
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Front

Fot. Janusz Marszałkowski
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Plebania w Brzykowie 

Fot. Janusz Marszałkowski
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Fasada

Fot. Janusz Marszałkowski


Gazeta Korrespondenta Warszawskiego y Zagranicznego 1828 nr 45

OBWIESZCZENIA.
Alexander Nekanda Trepka, były właściciel dóbr Brzykowa w Powiecie Sieradzkim Woiewództwie Kaliskiem sytuowanych, aktem zaręczenia dnia 7 Czerwca 1822 r. urzędownie zeznanym, zapisał za Franciszkiem Lisieckim Notaryuszem i Konserwatorem Hypotek Powiatu Wieluńskiego w summie 13,000 złp. kaucyą, zaręczaiąc odpowiedzialność interessentom z takowey aż do dnia 24 Czerwca 1824 r. za wszelkie nadużycia, iakieby powiedziany urzędnik, w powierzonych tobie urzędach mógł się dopuścić, która so kaucya na rzeczonych dobrach Brzykowie w dziale IV pod Nrem 2 zaintabulowaną została. Późniey dobra te przeszły na własność Leopolda Wiktora dwóch imion Nekanda Trepki; ten więc właściciel, aktem na ten koniec urzędownie dnia 14 Października 1824 r . utworzonym i do hypoteki zaciągniętym, kaucyą w mowie będącą do d. 24 Czerwca 1826 przedłużył. Gdy przeto czas przedłużenia upłynął i zaręczaiący pragnie od ciężaru tey kaucyi dobra swoie oswobodzić, zatem, końcem postarania się o wymazanie takowey , podpisanego swym ustanowił Patronem, a następnie za pośrednictwem tegoż, w stosunku reskryptów Ministeryalnych w dniach 26 Lipca 1812 r. Nro 11,705 i 15 Lipca 1826 Nro 7917 wyszłych , przyszedłszy przed Sąd Prześwietny Trybunału Cywilnego Wdztwa Kaliskiego, uzyskał: że Sąd ten wyrokiem dnia 25 Stycznia 1828 r. na Jllacyą ferowanym , upoważnił go do wydania potrzebnych objaśnień publicznych ku wymazaniu kaucyi o której się mówi, posłużyć maiących tak, iak osnowa wyżey cytowanych reskryptów mieć chce.—Podaiąc przeto to wszystko do wiadomości , ninieyszem publicznem obwieszczeniem, wzywaią się wszyscy interessenci, którzyby iakiebądźkolwiek pretensye do Franciszka Lisieckiego iako Notaryusza i Konserwatora Hypotek Ptu Wieluńskiego, z kaucyi powyżej dotchniętey realizować się mogące, mieć mogli, iżby pretensye te w ciągu trzech miesięcy od daty tego obwieszczenia rachuiąc podali i w drodze właściwey usprawiedliwili; inaczey bowiem po upłynieniu tego czasu , ieżeli się nikt z pretensyami usprawiedliwionemi nie zgłosi, wzywaiący Leopold Wiktor Nekanda Trepka, o nakazanie wymazania z hypoteki dóbr Brzykowa summy 13,000 złp. na kaucyą stawioney, przez wyrok Sądowy postara się. W końcu w miarę osnowy wyżey powołanego reskryptu Ministeryalnego z d. 15 Lipca 1826 r., ostrzega wzywaiący wszystkich w tym interes maiących, że oppozycya przeciw uwolnieniu go od kaucyi i wymazania iey z hypoteki, tylko albo na mocy wyroku pretensye do urzędnika w mowie będącego , za którym kaucya służy zasądzaiącego, albo też na zasadzie pozwu o takowe pretensye wydanego, zaniesiona bydź może; iak równie, że takową w ciągu owych trzech miesięcy reskryptem Ministeryalnym z r. 1812 do zgłoszenia się przeznaczonych, a naypóźniey przed wydaniem wyroku ostatecznego uwolnienia od kaucyi i wymazania tey nakazuiącego, wnieść powinni.
W Kaliszu d. 18 Lutego 1828 r.
Rubach Patron Trybunału.


Kurjer Warszawski 1838 nr 236

Podpisany Dziedzic Dóbr Rychłocice, Brzykowa i Wrońsko, w pow: Wieluńskim i Sieradzkim, Gub: Kaliskiej położonych, uwiadamia chęć maiących kupna DRZEWA, iż w swych lasach na Dobrach Rychłocice i Wrońsko, ma do sprzedania Drzewa grubego Budulcu, Sosien sztuk 4000, i Dębów na klepki lub Bale zdatnych 400, wszytko drzewo iest zdrowe, i to za pomierną cenę każdego czasu aż po dzień 15 Kwiet: 1839 r. sprzedawać będzie; zalecając łatwe iego prowadzenie wodą, ponieważ przez las Rychłocice płynie rzeka spławna Warta, a od lasu Wrońsko najdalej wiorsta iedna. Każdy przeto, chęć maiący kupna, zechce się znosić do podpisanego do wsi Rychłocic, August Trepka.



Kurjer Warszawski 1840 nr 126

Rada Administracyjna zapisy przez Augusta Nehanda Trepkę, dziedzica dóbr Brzykowa w pow: Sieradzkim, dla kościoła paraf: w Brzykowie poczynione: Corocznie 20 siągów drzewa na opał; co 5 lat po 10 fur parokonnych żerdzi na płoty i koły; drzewa budowlowego taką ilość, iaka przez samego Dziedzica, lub też przez Budowniczego za potrzebną uznaną będzie, zatwierdziła; iako teżdla kościoła w Czerwonce zł. 1000, dla kościoła w Pniewie zł. 1000, przez Teressę z de Tillich Madalińską testamentem uczynione.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1851 nr 8

(N. D. 197) Pisarz Kancellaryi Ziemiańskiéj Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Po zgonie Augusta Nekandy Trepki, właściciela dóbr ziemskich Rychłocice, z przyległościami w Okręgu Wieluńskim, oraz dóbr Wrońsko i Brzyków, dwóch ostatnich w Okręgu Sieradzkim położonych, otworzył się spadek, do uregulowania którego wyznacza się termin prekluzyjny na dzień 7 (19) Lipca r. b. przedemną Pisarzem odbyć się mający.
w Kaliszu d. 26 Grud. (7 Stycz.) 1850/1.
Zengteller.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1856 nr 146

(N. D. 3126) Sąd Policyi Prostej Okręgu Sieradzkiego.
Wzywa wszelkie władze aby na Józefa Trzcińskiego z wsi Brzykowa pochodzącego, zarzutem gwałtownej kradzieży obciążonego baczne oko zwracały, i tegoż wrazie dostrzeżenia Sądowi tutejszemu lub najbliższemu odstawiły. Rysopis Trzcińskiego jest następujący, ma lat 66 wzrost dobry, włosy na głowie w połowie siwe, twarz okrągła, pomarszczona, oczy szare, brew wielka siwa, chodzi pochyło, ostatnio ubrany był wstary kożuch chłopski.
Sieradz d. 24 Maja (5 Czerwca) 1856 r.
Podsędek,
Radca Honorowy, Biernacki.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1858 nr 137

(N. D. 2768) Sąd Policyi Poprawczej Wydziału Kaliskiego.
Zapozywa Tomasza Jędrasiewicza lat 36 liczącego ostatnio w gminie Brzyków Powiecie i Okręgu Sieradzkim zamieszkałego, ażeby w ciągu najdalej dni 30, licząc od daty niniejszego ogłoszenia, niezawodnie w Sądzie naszym w celu ogłoszenia mu wyroku Sądu Appellacyjnego Królestwa się stawił, po upływie bowiem czasu tego listami gończemi ścigany będzie.
Tyniec pod Kaliszem d. 29 Maja (10 Czerwca) 1858 r.
Sędzia Prezydujący, Ruprecht.

Dziennik Powszechny 1862 nr 164

(N. D. 3750) W myśl art. 960 K. P. S. zawiadamia: iż stosownie do wyroku Trybunału Cywilnego w Kaliszu z d. 19 Kwietnia (l Maja) b. r. sprzedane będą w drodze działów i w trzech respective Oddziałach, Dobra Ziemskie poniższe: należące prawem własności do SSrów Augusta Trepki, pełnoletnich, Artura, Alfonsa i Elizy, tudzież nieletnich: Leontyny v. Eleonory i Gustawa, rodzeństwa Trepków, ostatnich pod opieką ich matki i głównej opiekunki Julii z Szołowskich pierwszego ślubu Trepka powtórnego Sulimierskiej wdowy, w dobrach Rychłońcach Okręgu Wieluńskim zamieszkałej, i Włodzimierza Trepki przydanego opiekuna dziedzica dóbr Mokrsko tamże w Okręgu Wieluńskim zamieszkałego, zostających, a mianowicie:
1) Oddział I. Dobra Rychłowice z przyległościami w Okręgu i Powiecie Wieluńskim Gubernii Warszawskiej parafii własnej położone, składające się z folwarku, probostwa, i wsi czynszowych Rychłowice i Mała Wieś z Osadą Żabiniec, obejmujące powierzchni ogólnej włók 119 m. 17 pr. kw. 246 miary nowopolskiej.
2) Oddziału II. Dobra Wrońsko z przyległościami w Okręgu i Powiecie Sieradzkim, Gubernii Warszawskiej położone, składające się z folwarku i wsi czynszowej Wrońsko, obejmujące powierzchni ogólnej w. 49. m. 11, pr. kw. 160 takiejże miary.
3) Oddział III. Dobra Brzyków z przyległościami w Okręgu i Powiecie Sieradzkim Gubernii Warszawskiej, parafii własnej położone, składające się z folwarku, probostwa, i wsi czynszowej Brzyków, obejmujące powierzchni ogólnej włók 32, m. 4, pr. kw. 27, takiejże miary. Po odbyciu w d. 23 Czerwca (2 Lipca) b. r. publikacji warunków licytacyjnych, termin do tymczasowego przysądzenia wyznaczony został na d. 7 (19) Sierpnia 1862 r. godzinę 3 z południa na sali posiedzeń Trybunału Cywilnego Gubernii Warszawskiej w Kaliszu przy ulicy Józefiny w pałacu Sądowym przed W. Feliksem Wittman Sędzią Trybunału delegowanym, poczynając licytację: Oddziału I. dóbr Rychłowice od sumy rs. 81293 kop. 40. Oddziału II. dóbr Wrońsko od sumy rs. 50721 kop. 70. Oddziału III. dóbr Brzyków od sumy rs 25705 kop. 40 w monecie srebrnej lub w listach zastawnych, a to jako od wartości ustanowionej Sądową taksą biegłych wyrokiem Trybunału z d. 22 Czerwca (4 Lipca) b. r. potwierdzoną. Zbiór objaśnień i warunków licytacyjnych przejrzanym być może w Kancelarji Pisarza Trybunału Gubernii Warszawskiej w Kaliszu w pałacu Sądowym, i u podpisanego Patrona w Kaliszu zamieszkałego, przedaż tę popierającego. Kalisz d. 27 Czerwca (9 Lipca) 1862 r. I. Wasiłowski, Pat. Tr.  


Przegląd Katolicki 1872 nr 36

Korespondencja Przeglądu Katolickiego
Z dekanatu Łaskiego.

Bóg widocznie pomaga tym, którzy z wiarą w Opatrzność Jego biorą się chętnie do pracy, i czy to w zawodzie duchownym czy świeckim, do szczytnych celów dochodzi się najczęściej użyciem skromnych środków i przy pomocy zwyczajnych przymiotów i zdolności; pilność i wytrwałość wydają najlepsze skutki. W czasach obecnych, przyznajmy sami, niezbyt szczęśliwych ani w dostatki obfitych, czytamy w Przeglądzie, jak tu i owdzie gorliwi kapłani, przy współudziale pracowitego a pobożnego naszego ludu, stare odnawiają i upiększają, albo nowe nieraz wspaniałe lub skromne podług zasobów budują i poświęcają świątynie Pańskie. W dekanacie Łaskim, w osadzie Widawa, ks. kanonik Bukowski, miejscowy proboszcz, własnym kosztem wystawił ołtarz wielki, kazał go pięknie wyzłocić i odmalować, sprowadził do niego dwa nowe obrazy: św. Marcina, biskupa Turoneńskiego i Św. Felixa, a tym sposobem znakomicie przyozdobił swój kościółek parafjalny. Wyreperował także organ, a następnie ma zamiar ze składek dobrowolnych postawić ołtarz św. Anny, którego w tej świątyni brakuje. W Rostaszewie również świątynia skromna, wiejska, staraniem tamtejszego plebana odświeżyła się i jakby odmłodniała. W osadzie Szczerców dotąd jeszcze pracują nad kościołem parafjalnym, by go po pogorzeli do pierwszej doprowadzić świetności. Wspomniawszy powyższe miejscowości pobieżnie tylko, moim zamiarem jest głównie, donieść chrześcijańskiej publiczności i braciom duchownym, o nowo wybudowanym kościele parafijalnym we wsi Brzykowie, powiecie i dekanacie Łaskim.
Początek parafji i starego kościoła w Brzykowie jest niewiadomy, nie ma bowiem żadnego śladu w aktach kościelnych o jego erekcji; jeśli kiedy były jakowe dowody, świadczące o założeniu tej parafji, mogły zaginąć prawdopodobnie w czasie pogorzeli domu plebańskiego, jak świadczy podanie mieszkańców tutejszych. Znalazłem krótką tylko wzmiankę w akcie wizytowym tego kościoła z rozkazu Jaśnie Oświeconego księcia Jegomości Antoniego na Ostrowie Ostrowskiego, arcybiskupa Gnieźnieńskiego, prymasa królestwa, roku 1779 spisanym, w którym powiedziano, że kościół ten był konsekrowany przez JW. ks. Pstrokoniusza (Pstrokońskiego) biskupa Przemyskiego 1601 roku. Uposażenie plebana zaznaczono w opisie przez Jaśnie Oświeconego księcia Jegomości, ks. Jana de Łasko, arcybiskupa Gnieźnieńskiego, 1521 roku sporządzonym, stanowiły grunta łanami zwane, podług dzisiejszej miary około trzech włók wynoszące, jakoteż dziesięciny wytyczne z dworów i zsypy kmiotków. Tytuł tej świątyni, św. Jan Chrzciciel, a patronka św. Anna. Kościół wspomniony bardzo stary, jak się z dat powyższych okazuje, zębem czasu strawiony, przed osiemdziesięciu laty już był tak dalece zrujnowany, iż przez władze duchowne został zakwalifikowany do zapieczętowania, jakoż starzy ludzie w tej parafji powiadają, iż w rzeczy samej trzy razy był pieczętowany, a za staraniem miejscowych plebanów znowu otwierany. Przyszło wreszcie do tej ostateczności, iż ściany jego, by się nie zawaliły, rozebrano, drzewo spalono, a nabożeństwo publiczne przez pół prawie wieku odprawiać się musiało w małej tylko kapliczce św. Anny, pozostałej po starym kościele. Widać że ona późniejszą być musiała od samej świątyni, kiedy przez lat tyle służyła jeszcze parafji za miejsce wspólnego nabożeństwa w niedziele i święta. Smutno patrzeć, a jeszcze smutniej wypowiedzieć jak ta kapliczka wyglądała! Ściany jej pokrzywione, dach i okna podziurawione, wrota czyli brama, jak u lichej stodoły, przepuszczały każdy powiew wiatru, nabawiały kapłana odprawiającego mszą św. kłopotu, by wiatr nie zdmuchnął hostji poświęconej. Co gorsza, kaplica ta w czasie nabożeństwa kiedy wicher przypadł, strachem przejmowała wszystkich, by się nagle nie przewróciła i nienarobiła szkody; mieściła bowiem w sobie zaledwie czterdzieści osób, reszta pobożnych pod gołem niebem, na mrozie, deszczu i słotach słuchała nabożeństwa, albo najczęściej wcale nie chodziła do kościoła, lub też tułała się po obcych sąsiednich kościołach. W takim stanie parafja dłużej w żaden sposób pozostać nie mogła, sama więc konieczna potrzeba zmusiła ś. p. ks. Kazimierza Janego, proboszcza w owym czasie Brzykowa, tudzież dziedzica dóbr Brzyków, Wrońska i Rychłocice, jako też dozór kościoła i wszystkich parafjan, iż rozpoczęto starania około nowego kościoła. Po przeprowadzeniu zatem wszelkich formalności pod tym względem koniecznych, przystąpiono do założenia węgielnego kamienia w miesiącu maju 1860 roku. Ks. Michał Jarnicki proboszcz burzeniński, a dziekan szadkoski, dzisiaj zaś sieradzki, w przytomności wielu kapłanów i licznie zgromadzonego ludu dopełnił tej świętej ceremonji. Fundusz na nowy kościół był wyanszlagowany rs. 2,821 kop. 67, którą to summę obywatele i włościanie parafji obowiązani byli złożyć na zapłacenie majstrów; materjały zaś, jako to drzewo, cegłę i wapno zobowiązał się dostarczyć dziedzic i kollator p. Trepka. Jakoż w przeciągu roku stanęły mury, dano wiązania i belki, lecz niestety! dalszą fabrykę przerwały nieszczęśliwe wypadki; zdawało się nawet, że i te mury, jakoteż wiązania i belki bez dachu z czasem zgniją i bez użytku zmarnieją, a Brzyków kościoła mieć nie będzie. W skutek zupełnego spustoszenia tego probostwa; nie było kościoła, i po dawnemu w lichej kaplicy nabożeństwo się odprawiało; nie było dla księdza domu mieszkalnego, gdyż plebanja zawaleniem groziła. Proboszcz tamtejszy ks. Szulczeski uprosił władzę duchowną, iż go przeniosła do Sędziejowic, a do Brzykowa na administratora przeznaczyła zakonnika Paulina, ks. Gerarda Süssmilch. Po przybyciu swojem do miejsca przeznaczenia w 1869 r. ów zakonnik mieszkać musiał parę tygodni w stodole, następnie przeniósł się do szpitala, gdzie rok cały w nędznej mieścił się z matką i siostrą chałupie. Energiczny ten kapłan w przeciągu roku z pomocą parafjan
wystawił dom mieszkalny, czyli plebanją, nie tak ładny i trwały jakby należało, pośpiech i źli rzemieślnicy przeszkodzili temu, jednakże dosyć wygodnie mieszkać w nim można. Po ukończeniu plebanji wziął się natychmiast do fabryki kościoła. Gorliwe nauki i wykazywanie koniecznej potrzeby wykończenia rozpoczętego dzieła, skłoniły parafjan do składek dobrowolnych na zapłatę robotników i majstrów. Z gorliwości dla chwały Pana Boga, sam on nieraz chodził po wsiach ostiatim, prosząc, zaklinając, już to o składki pieniężne, już o ręczną pomoc w tej pracy. Nieraz spotkała go i nieprzyjemność, powiedziano mu bowiem ze złością w pewnym domu: „nie było tu jeszcze takiego księdza, coby się tak włóczył po chałupach jak jegomość” dla chwały bożej zniósł on to przecież cierpliwie. Powoli, wytrwale i statecznie, przy bardzo małych funduszach, pokrył gontem kościół, wewnątrz kazał go otynkować i wybielić, front musiał wymurować gdyż go nie było, dał sufit z desek, okna nowe wprawił i oszklił; w bieżącym zaś roku uzupełnił resztę, t. j. dał podłogę z desek, zrobiono chór dla organów, których dotąd nie było, urządzono ambonę, wyszykowano zakrystję; przeniesiony z kaplicy ołtarz, stary wprawdzie, ale rozszerzony, wyreperowany i na nowo odmalowany, dosyć nieźle wygląda. Tak więc wytrwałością i pracą dokonawszy najpożądańszego dla parafji dzieła, udał się do JW. Administratora djecezji Kujawsko-Kaliskiej z prośbą, aby raczył zjechać i kościół takowy pobenedykować. Nie mieliśmy szczęścia oglądać naszego dostojnego zwierzchnika; dopełnienie tej ceremonji polecił ks. Maciejowi Ochędalskiemu, dziekanowi łaskiemu. Ponieważ dnia 26 lipca przypada uroczystość św. Anny, patronki, z odpustem w tej parafji, przeto ten dzień najstosowniej obrano na poświęcenie nowego kościoła; zjechał więc do Brzykowa szanowny ks. dziekan, i o godzinie 10 w assystencji 15 kapłanów z sąsiednich parafji przybyłych, w przytomności licznie zgromadzonego ludu dopełnił podług rytuału benedykcji, po skończeniu której udał się processjonalnie do starej kaplicy po Sanctissimum. Tu do ludu przemówił krótką religijną naukę ks. Olympiusz Olkowski, bernardyn z Widawy, następnie rozpoczął się uroczysty pochód z Najświętszym Sakramentem, drogą drzewami tymczasowo wysadzoną troje staj długą, ze śpiewem całej publiczności temu uroczystemu aktowi przytomnej: U drzwi Twoich stoję Panie. Sanctissimum po skończonej processji w nowym kościele na ołtarzu złożono, i naraz rozpoczęła się summa z assystą, w czasie której po Credo, ks. Pniewski Poncjan Bernardyn, wygłosił kazanie stosowne do okoliczności, z przemówieniem o składkę na wykończenie zupełne tego domu bożego.
Miło było patrzeć na poczciwy nasz lud, rozrzewniony z radości i szczęścia, na widok nowego przybytku bożego, na który od tylu lat, jeszcze ich ojcowie z utęsknieniem oczekiwali. Przy tak wielkim upale kapłani niezmordowanie pracowali, słuchając spowiedzi licznych penitentów; kilkuset pobożnych zasilało się Najświętszem Ciałem i Krwią Zbawiciela Chrystusa Pana,
a nawet po odpuście jeszcze przez dwa dni następne, bardzo wielu pobożnych przyszło do spowiedzi, którym zadosyć się stało za posługą trzech kapłanów ze zgromadzenia widawskiego Bernardynów. Z pociechą naszego serca patrzyliśmy, jak kilkudziesięciu chłopków przyszło do proboszcza, ofiarując swoje usługi i mienie, aby tylko kościół mógł być wykończonym zupełnie; jakoż jeden z nich, nazwiskiem Wilczek z Siemiechowa, złożył rs. 30 na organ, inni mniejszą ilość chętnie składali. Bo chociaż nabożeństwo wprowadzone do nowej świątyni, wiele tam rzeczy brakuje jeszcze, a mianowicie nie ma organu, nie ma chrzcielnicy, nie ma ławek, nie ma konfessjonałów; zdałyby się także dwa boczne ołtarze, apparaty kościelne są bardzo liche, kościół jeszcze nieoparkaniony. Wszystko to potrzebuje wiele pracy i nakładu, ale spodziewamy się, że szanowny ks. Gerard Süssmilch, swoją pilnością, pracą i w niej wytrwałością temu wszystkiemu sprostać potrafi. Bóg niechaj go wspiera!
Państwu Trepkom dziedzicom dóbr Brzykowa, Wrońska i Rychłocice, składamy publiczne podziękowanie za materjały na kościół, od początku do końca chętnie udzielane.
Jest w parafji wielu zacnych i poczciwych kmiotków, którzy nie słuchając poduszczeń ludzi złej wiary, zepsutych i obałamuconych, nietylko chętnie i to najpierwsi ofiarowali dobrowolną składkę, ale jeszcze własną pracą przy fabryce byli zbudowaniem dla drugich. Oby wielu wstępowało w ich ślady, a kościół w Brzykowie jakkolwiek pod względem struktury, w kształcie czworoboku podłużnego, z oknami szeroko półokrągłemi, wygląda literalnie na owczarnię, wykończony jednak i zaopatrzony we wszelkie potrzeby może być bardzo wygodnym dla owieczek Chrystusowych. Niechaj wszyscy dobrze myślący, tak duchowni jako i świeccy, gorliwość, pracę i poświęcenie się dla chwały Boga i dobra swych braci, przeciwstawią materjalizmowi, chciwości i rozpuście, tym obrzydłym wadom obecnego czasu; niechaj silna wiara w pomoc Boga wszystkich ożywi i wzmocni w tej pracy, a wtedy spodziewać się możemy, iż położenie i całe życie nasze inną przybierze postać.
Ks. Poncjan Pniewski Bernardyn.



Zorza 1872 nr 39

Kościół w Brzykowie.
Nie było zapewne i niema, nietylko w całym Dekanacie Łaskim, ale i całej Dyecezji Kujawsko-Kaliskiéj, tak nędznego przybytku Pana Zastępów, jak był we wsi Brzykowie, w tejże dyecezji i dekanacie położonej.
Przeszło przez lat pięćdziesiąt, odprawiać się musiała służba Boża, w lichej kapliczce z resztek starego kościoła pozostającej. — Kapliczka ta pokrzywiona, szczupła bo zaledwie czterdzieści osób w sobie mieścić mogąca, starczyła przez tak wiele lat parafji, liczącej przeszło dwa tysiące ludności. — Wiatr świszczał przez wszystkie szpary i okna źle opatrzone, zwiewał obrus z ołtarza, i pokrycie kielicha; nieraz byliśmy w wielkiéj obawie, czy na nasze głowy nie zwali się dziurawy dach kapliczny. Kościół starodawny, jaki tu stał pod wezwaniem św. Anny, do której lud czuje wielkie nabożeństwo, z upływem czasu niszczał, aż nareszcie rozebrano go i została zeń tylko na piasczystem wzgórzu cmentarnem owa niewielka kapliczka Św. Anny. Nie tylko zniszczał sam kościół, ale z nim razem zniszczały pod dziurawym dachem, sprzęty kościelne, apparata, organy, ołtarze, tak, że dziś wszystko prawie nowe wprowadzać potrzeba. Daleką ode mnie jest ta myśl, przypisywania niedbalstwa zarządcom parafji Brzykowskiéj, ale doprawdy, to rzecz niepojęta, jak można było dopuścić do takiego zniszczenia domu Bożego!...
W roku 1857, proboszcz Brzykowa, ksiądz Kazimierz Jany, wyjednał pozwolenie Rządu gubernialnego warszawkiego na zbieranie składek i postarawszy się o wyanszlagowanie funduszu w liczbie rs. 2,821 kop. 75, którą to summę, mieszkańcy parafji Brzyków, obowiązani byli złożyć, przystąpił do założenia węgielnego kamienia na mający budować się kościół opodal od resztek starej świątyni.
Lecz nie księdzu Jany było sądzone, dokończenie zaczętego dzieła, umarł w 1863 roku i budowa kościoła z powodu smutnych wypadków krajowych przerwaną została. W tym to czasie parafija Brzykowska pozostawała bez kapłana, bez kościoła, bez świętej Ofiary, tylko kapłani z pobliskiego klasztoru OO. Bernardynów w Widawie, obsługiwali czasami osieroconą parafiję, wyprowadzone już mury nowego kościoła marniały na słońcu i słocie.
W roku 1869 przeznaczono na administratora tutejszej parafji ks. Gerarda Süssmilch, ze zgromadzenia OO. Paulinów w Częstochowie; i ten dokończył, co rozpoczął jego poprzednik ks. Jany. Lecz łatwo to napisać: dokończył—ale co przejść musiał, zanim cierpliwie grosz do grosza zebrał, to Bogu tylko wiadomo i On nagrodzi trudy tego zacnego kapłana. Jednem słowem, ksiądz Gerard Süssmilch, przez swą pracę i troskliwy zachód, około wystawienia kościoła w Brzykowie,—jest po Bogu prawdziwym fundatorem świeżo wykończonej świątyni, bo nie tylko pracę swoję weń włożył, ale grosz zaoszczędzony ze szczupłych funduszów, i niejednokrotnie różnego rodzaju nieprzyjemności przenieść musiał. Nie tutaj miejsce przypominać je szczegółowo; takie ujemne strony natury ludzkiej lepiej pokryć milczeniem. —I tak jednego razu, gdy wyszedł na obchód parafji z prośbą o składkę i pomoc, jedna z gospodyń tak przywitała proboszcza, wchodzącego do jéj mieszkania: „O! dla Boga! jeszcze też tu takiego jegomości niebyło, by po chałupach jak jaki kwestarz chodził?” i prawdę powiedziała:— był on kwestarzem, bo grosz każdy prośbą i przekładaniem wyżebrał prawie.
Z pomocą proboszczowi pośpieszyli ludzie dobrej woli, z których tu kilku wymienię. Najpierw, kowal Wełna wykonał darmo wszystkie roboty kowalskie i ślusarskie, jakich było potrzeba, potem Mikołaj Siuta, Antoni Warzęcha, Franciszek Malarczyk, Szymon Zygmund, Jan Kozioł, Góra, bezpłatnie, jako pilarze i cieśle przy budującym kościele pracowali. Gospodarz nazwiskiem Witoszek, ze wsi Siemiechów, ofiarował 30 rs. na organy, inny znów gospodarz podjął się, odbywać wszystkie potrzebne przesyłki przy kościele, czy to furmanką, czyli też pieszo; oprócz tego kolejno, ze wszystkich wiosek parafji, szli codzień do roboty przy kościele bez nakazu, li tylko na głos swojego proboszcza. Kollator pan Trepka z Rychłocic, udzielił materjałów, drzewa, cegły, wapna i tak wspólną pracą stanął kościół w Brzykowie ubożuchny, prosty budową lecz wystarczający najzupełniej na potrzeby parafji, która tak długo bez kościoła obywać się musiała. Zbudowany on jest w czworobok z cegły, mała wieżyczka mieści w sobie sygnaturkę, na frontonie kościoła umieszczono statuę Matki Najświęszéj, sześć okien półokrągłych, symbolicznie przypomina owczarnię Chrystusową, a kolorowe szyby gdzieniegdzie umieszczone, miłe dla oka sprawują wrażenie. Wewnątrz tylko jeden wielki ołtarz, z resztek ołtarza kaplicznego postawiony, odpokostowany świeżo; nieźle to jakoś wygląda, ambona, chór, lecz bez organu, na który dopiero składki się zbierają, i oto wszystko—a wiele jeszcze, bardzo wiele rzeczy brakuje.
Dnia 26 lipca, jako w dzień odpustu świętej Anny, odbyło się poświęcenie nowego kościoła.
Rzewny to był bardzo widok; blisko do tysiąca zebranego ludu otoczyło pochyloną wiekiem kaplicę, z której przeniesiono Najświętszy Sakrament: bo odpust Św. Anny licznie tu uczęszczany bywa, a uroczystość poświęcenia powiększyła zebranie. Piaszczysta wydma, na której kaplica stoi, to dawny cmentarz; a każdy podmuch wiatru, wydobywa na wierzch zbielałe kości minionych pokoleń, które się tu na wieczny spoczynek układły;—zgromadzony więc lud deptał prochy swoich współbraci.— Kilkunastu kapłanów, postępowało przed Najświętszym Sakramentem, dziewczęta w bieli, usypywały drogę kwiatami, a pieśń:,, U drzwi Twoich stoję Panie,” z poważnym dźwiękiem dzwonów płynęła daleko ku niebu. Kilkaset kommunikujących naliczyć można było, a wielu jeszcze na sobotę i niedzielę pozostało, księża bowiem nie mogli dla natłoku, dopełnić w dzień odpustowy, obowiązku spowiedzi. W czasie summy przemawiał najlepszy kaznodzieja z okolicy, ksiądz Poncjan Pniewski, ze zgromadzenia OO. Berardynów w Widawie i korzystając ze sposobności, przypomniał parafijanom, że jeszcze wiele pozostaje do zrobienia w nowym kościele; przemowa odniosła skutek dobry, bo po kazaniu liczne posypały się groszaki na tackę kwestującego kapłana.
Lud tutaj nie zły wcale, przynajmniej nie gorszy od ludu w innych miejscowościach kraju; z uwłaszczeniem podniosła się i pracowitość ludu, a za nią idąca zamożność, i ani pijaństwo, ni kłótnie, nie są tu tak powszechne, by je jako rażące przykłady zaznaczać potrzeba było. — Nawet loterje jarmarczne, które od niewielu lat tak zawracają głowę naszemu ludkowi, tutaj wcale go nie kuszą.
Szkółek co prawda, nie ma w całej parafji—szkoda — bo na cóż się zdadzą pisma i usiłowania pojedynczych osób, gdy ogół ludu ciemnym pozostanie? Znajduje się jednak i tutaj dosyć tak nazwanych piśmiennych, czytają oni chętnie i czasami nie zła książka wpadnie im w rękę. — „Ale nie od razu Kraków zbudowano.”

Stanisława.  


Przegląd Katolicki 1874 nr 43

Korespondencja Przeglądu Katolickiego.
Z Dekanatu Łaskiego.

Przed dwoma laty, bo w r. 1872 za pośrednictwem Przeglądu Katolickiego, jedynego u nas perjodycznego pisma treści religijnej, doniosłem szanownym kapłanom, jakoteż pobożnej chrześcijańskiej publiczności, o nowo wybudowanym i poświęconym kościele parafjalnym w Brzykowie, nadmieniając jednocześnie o jego niedostatku, ubóstwie i potrzebach. Nabożeństwo wprowadzono pomiędzy nagie mury, jeden tylko ołtarz był naprędce urządzony; pod nowy dach wprawdzie, lecz niestety! brakowało tu wszystkiego, czego do służby Bożej potrzeba; dzisiaj więc, jakby uzupełniając poprzednią korespondencję, z prawdziwą przyjemnością donieść mogę iż staraniem i gorliwością ks. Sismilcha, administratora brzykowskiej parafii, potrzeby te należycie zostały zaspokojone. Sprawiono nową chrzcielnicę z nowym kociołkiem miedzianym, prostą wprawdzie co do swej struktury, ale odpowiadającą zupełnie przeznaczeniu swemu. Wprowadzono ławki nowe, pomalowane kolorem palisandrowym, i ustawiono rzędami po pięć z jednej i drugiej strony świątyni dla wygody publicznej, a zwłaszcza dla chorych i starców; obywatele zaś własnym kosztem ustawili ławki bliżej wielkiego ołtarza dla siebie i swoich rodzin. Apparata i bielizna kościelna tak były zaniedbane, opuszczone i potargane, iż doprawdy nie było w co ubrać się księdzu dla odprawienia nabożeństwa. Pewna więc pracowita i pobożna panna, dając piękny przykład osobom płci swojej, stare apparata poprzerabiała, nowych parę ornatów i kapę zrobiła, jakoteż bieliznę pięknie odświeżyła, przyrobiwszy parę alb nowych i korporałów kilka.

Dzięki jej za to! niechby nasze panie, zwłaszcza te, co mają bez starania i zachodów chleb powszedni zapewniony, zechciały w ślad jej wstępować, pamiętając, że kto w Bogu i dla Boga pracuje, ten czynem się modli : a uniknęłyby próżnowania, które jest matką wielu grzechów, mniej byłyby próżnemi, a pod cieniem skromności niewieściej, zjednałyby sobie boskie błogosławieństwo! Tak więc w Brzykowie teraz, chociaż ubogo, ale schludnie, czyściutko i przyzwoicie ubrany kapłan, odprawia codziennie służbę Bożą. Wystarał się także ks. Sismilch o sześć lichtarzy i takiż krzyż na ołtarz świętej Anny: jest to dar zgromadzenia Warszawskich kowali. Jest tu i mszał nowy i dywan piękny od kollatorki, którym w dni uroczyste i niedziele pokrywają się stopnie ołtarza — i stacje Męki Pańskiej zawieszone wewnątrz kościoła, a ludek pobożny rozmyślaniem jej w czasie wielkiego postu czci przykładnie swego Zbawcę; i baldachim nowy—i piękny krzyż złocony, w czasie processji przewodniczący ludowi—i wreszcie śliczny katafalek czarny, ku ostatniej posłudze zmarłym w Panu służący. Najznakomitszym jednakże nabytkiem tegorocznym jest organ pięciogłosowy z fabryki zaszczytnie znanego w kraju pana Szymańskiego, który kredytem i przystępną ceną nabycie onego ułatwił.

Harmonijne tony organu nie są nowością w Kościele powszechnym, a zwłaszcza Zachodnim. Muzyka przy obrzędach religijnych używaną była u ludów nawet przedchrześcijańskich. Już Dawid król przygrywał na harfie, ilekroć z Syońskiego zamku w uroczystych pochodach, przy obnoszeniu przybytku Pańskiego śpiewa! chwałę Bogu. W późniejszych wiekach kapłani pogańskich ludów cześć bogom swoim przy muzyce śpiewali.

I Kościół też katolicki wcześnie bardzo w świątyniach swoich zaprowadził muzykę. Jak tylko ustały okrutne prześladowania tyranów, gdy po ciężkich klęskach nastała wolność czczenia publicznie Boga prawdziwego, zaraz też w publicznym nabożeństwa obrzędzie i organ wprowadzono w użycie. Jedni utrzymują iż organu poczęto używać z rozkazu świętego Damazego, który został Papieżem 15 września 367 roku, inni zaś twierdzą, iż ten król instrumentów zabrzmiał swym potężnym głosem pierwszy raz za czasów św. Witaljana Papieża, około r. 660. Bądź co bądź, organ jest bardzo starym instrumentem w Kościele Rzymskim; ale w świątyni brzykowskiej prawdziwą nazwać się może nowością; najstarsi bowiem, bo 80-cio letni ludzie, gdy ich się pytałem, niepamiętają organu w tej parafji; być może, iż go tu nigdy nie było, nie ma bowiem najmniejszego śladu w aktach. To też w odpustową uroczystość św. Anny, patronki kościoła brzykowskiego, wśród publicznego nabożeństwa, któremu ksiądz kanonik Bukowski z Widawy, jako celebrans przewodniczył; gdy zabrzmiał hucznie po raz pierwszy głos organu nowego, drgnęły wszystkich serca, a w oczach wielu gorąca łza zabłysła.

Otóż tyle już zrobił ksiądz Sismilch w Brzykowie; wszystkie zabudowania plebańskie począwszy od plebanji i zabudowań gospodarskich aż do kościoła i jego umeblowania, w przeciągu lat czterech swojem staraniem odbudował i uporządkował; a mamy nadzieję że i resztę uskuteczni wkrótce; materjały bowiem na oparkanienie kościoła, jakoteż. cmentarza grzebalnego już są przygotowane, w następnym roku rozpocznie się fabryka. Dzwonnicę także należałoby przenieść ze starego miejsca na cmentarz nowego kościoła, gdyż ładniej i wygodniej dzwonom przy samym kościele, a wreszcie spruchniała podparta dzwonnica grozi upadkiem i dzwonów potłuczeniem. Ks. P. P.

Kurjer Warszawski 1874 nr 233

W korrespondencji do „Przegl. Katol." z dekanatu Łaskiego, czytamy między innemi:

W roku 1872-m, a więc lat temu dwa, w Brzykowie wybudowany i poświęcony został nowy kościół parafialny, do którego naówczas wprowadzonem zostało zaraz i Nabożeństwo. Mury nowej tej świątyni były jeszcze zupełnie nagie, jeden tylko ołtarz tymczasowo był urządzony, a brakowało jeszcze wszystkich potrzeb do odprawienia Ofiary Mszy Świętej, otóż dzięki staraniom i gorliwości JX. Sismilcha, administratora brzykowskiej parafji, potrzeby te jak na teraz zostały zaspokojone. Sprawiono nową chrzcielnicę, prostą wprawdzie co do swej struktury, ale odpowiadającą zupełnie przeznaczeniu swemu. Wprowadzono ławki nowe dla wygody publicznej, a zwłaszcza dla chorych i starców; aparatom i bieliznie kościelnej, które były w zupełnem zaniedbaniu, zaradziła pewna pracowita i pobożna Panna, przerobiwszy stare aparata, zrobiła obok tego parę nowych ornatów i kapę, bieliznę zaś kościelną pięknie odświeżyła, przyrobiwszy parę alb nowych i kilka korporałów. Tak więc w Brzykowie teraz, chociaż ubogo, jednakże czyściutko i przyzwoicie, miejscowy kapłan odprawia codziennie służbę Bożą. Jest tu i baldachin nowy i piękny krzyż złocony; nie można pominąć również ważnego nabytku jakim jest tegoroczny organ pięciogłosowy, który w kościele Brzykowskim prawdziwą nazwać można nowością, najstarsi bowiem ludzie nie pamiętają tu organu. Wszystko to zrobił ksiądz Sismilch, administrator parafji Brzykowa, jest więc nadzieja, że i resztę potrzeb parafialnych zaspokoi wkrótce.  

Zorza 1876 nr 50

KLĄTEWNICA.
Głośno brzmiały dzwony kościoła w Brzykowie, wzywając na nabożeństwo odpustowe; był to bowiem dzień Świętej Anny, dzień podwójnie uroczysty dla parafijan Brzykowskich, najpierw jako dzień święta ich Patronki, której obraz starożytny, srebrną sukienką przybrany, umieszczony jest w wielkim ołtarzu, potem jako rocznica poświęcenia kościoła, przed rokiem dopełnionego. W taki dzień uroczysty, już to tam nikt w domu nie pozostał, chyba chorzy, przykuci boleścią do łóżka, bo nawet małe dzieci, przy piersi, matki zabrały z sobą do kościoła. Ruch świąteczny panował w całéj parafii. Jedno tylko mieszkanie w Brzykowie nie miało wcale świątecznego pozoru: jakieś szmaty wisiały na płocie, zanieczyszczone garnki, i wanienka walały się u proga, na którym stała kobieta w czepku na bok przekręconym, rozczochrana i brudna. Przechodzące mimo jéj chaty wystrojone sąsiadki, witały ją Bożem pozdrowieniem, a jedna zapytała stojącą w progu:
— A nie pójdziecie to do kościoła, Walentowa?
— A żeby się to miał człek w co ogarnąć! odparła zagadniona i wybuchnęła ciężką klątwą, któréj przez poszanowanie tego pisma i jego czytelników, nie przytoczę tutaj — mój tam już jest od rana, a djabli gospodarstwo biorą.
— O! Walentowa, nie mówcie na przeciw Panu Bogu, przecieżeście nie biedni, nie przeklinajcie tak po próżnicy.
Na te słowa, Walentowa wyrzuciła tyle klątew i brzydkich wyrazów, że przestraszone kobiety odskoczyły od niéj, jak od złego ducha, śpiesząc do kościoła, a za niemi jak łoskot młyński, huczała gniewna mowa rozzłoszczonej kobiety.
— A cóż to, Walentowo, już swoje nabożeństwo rozpoczynacie, ludowina się modli przed kościołem do Swiętéj Anny, a wy tu jakąś litaniję odprawiacie, ale chyba nie do wszystkich Świętych tylko..... Tak zaczepił żartobliwie klątewnicę przechodzący parobczak.
— A tobie co do mego nabożeństwa?— patrzajcie go! a patrzaj ty swego nosa nie mnie!..chyba że cię.....
Parobczak rozśmiał się z pogrożek, nasunął czapkę na bok i poszedł daléj w swoję drogę.
Jakie to życie prowadził mąż z taką kobietą, nie trudno się domyślić; hałas, klątwy, od rana do wieczora, do tego nieporządek i nie ład w domu i co za tem idzie, niedostatek, chociaż gospodarstwo Walentego było jedno z większych we wsi.
Walenty rzadko w domu przesiadywał, wypędzały go krzyki żony, bo sam był bardzo spokojnego charakteru. Walentowa klęła, hałasowała, pieniła się ze złości, kłóciła się z sąsiadkami; Walenty wtedy żegnał się krzyżem Pańskim, wychodził w pole do roboty, lub z cepem do stodoły. Dzieci rosły w zaniedbaniu i brudzie, do tego jeszcze przyuczone złym przykładem matki, nie znały, co to kościół, pacierz, katechizm; lecz umiały za to doskonale kląć i kłócić się z sobą.
Czasami Walenty starał się opamiętać żonę przekładaniem rozsądnem, że gospodarstwo upada, że Bóg nie błogosławi, bo z każdym rokiem coraz to zmniejsza się urodzaj na ich roli; Walentowa wtedy wybuchała gniewem, a Walenty brał czapkę i uciekał z izby.
Najzwyczajniejszą jéj klątwą były: najjaśniejsze pioruny i cholera; skóra cierpła na człowieku, gdy Walentowa zaczęła wzywać tych klęsk na głowę męża, dzieci i sąsiadów. Czem kto wojuje, od tego téż i ginie. Walentowa tak przeklinała długo i wzywała piorunów na głowę swoich bliźnich, aż go wreszcie ściągnęła na głowę swoję; wzywała cholery i ta klęska jéj dom nawiedziła.
Jednego dnia Walentowa stała na podwórku, i kłóciła się z sąsiadką przeklinając piorunami i krzycząc tak, że nie słyszała grzmotu huczącego w czarnej chmurze, która przeciągała właśnie nad jéj mieszkaniem. Właśnie kiedy najmocniej klęła i wykrzykiwała, piorun uderzył w drzewo obok stojące i rozdarł je na dwoje do saméj ziemi; a Walentowa padła martwa na ziemię. Bóg chciał pogrozić gniewem swym zapamiętałej kobiecie: ni burzy, ni grzmotu więcéj nie było, chmura przeszła bokiem. Ogłuszoną kobietę otrzeźwiono wkrótce; lecz nie dosyś na tem, tego samego jeszcze dnia najstarsza córka Walentowéj zachorowała na cholerę. Nic nie pomogły starania, dziewczę umarło po kilkogodzinnem cierpieniu, a nad jéj ciałem matka łamała ręce i rwała sobie włosy z rozpaczy, lecz już nie bluźniła. I na cholerę także nikt we wsi nie umarł, widoczny tu był palec Boży dopust na ukaranie klątewnicy.
Już ona teraz nie przeklina, bo jéj jeszcze huczy w uszach huk piorunu, i do kościoła nawykła chodzić, odkąd tam ciało zmarłego dziecka zaprowadziła; a w domu z opamiętaniem się gospodyni zapanował większy ład i porządek, i Walenty już nie uciekał z domu błogosławiąc sprawiedliwą dłoń karzącego Boga. *)
Stanisława O.

*) Opowieść niniejsza przywodzi nam na myśl szkaradne, obrażające uszy klątwy, wymysły, jakie się rozwielmożniły i w Warszawie tak pomiędzy ludźmi pracującymi ciężko, dorożkarzami, tragażami, przewoźnikami na Wiśle, jak i między rzemieślnikami. Silenie się na pomstujące wy-

razy i przeklinania swojskie i obce tak obrzydliwe, zdzierają z człowieka przymioty, które go od bydląt różnią.

(Red.).


Zorza 1885 nr 12

Garncarstwo wiejskie. W gminie Majaczewice, w powiecie Sieradzkim położona jest osada Burzenin, gdzie przemysł garncarski sięga bardzo dalekiéj przeszłości. Według starych zabytków historycznych, w XVII-m wieku mianowicie przed zniszczeniem Borzenina przez Szwedów, osada ta liczyła około 300-tu garncarzy, którzy zajmowali wszystkie ulice ówczesnego miasta i mieli osobny swój cech. Z postępem lat przemysł ten powoli upadł, a dziś w Burzynie pracuje 24-ch garncarzy, których wyroby jak: garnki, dzbanki, miski, donice, pokrywy i t. p., wartości rocznéj zaledwie 4,780 rs., znajdują odbyt na jarmarkach w sąsiednich miasteczkach najwięcéj zaś w Łodzi i Kaliszu. Garncarze używają do wyrobu glinę w dwóch gatunkach, białą i czerwoną sprowadzoną z Wielkiej Wsi i Brzykowa, w powiecie Łaskim, płacą za furę białej rs. 2 kop. 70, czerwonéj rs. 1 kop. 10. Fura gliny białéj daje zwykle 8 kóp garnków i 2 kopy rondli, fura zaś czerwonéj 3 kopy misek i donic, 6 kóp doniczek, 2 kopy dzbanków i 4 kopy garnków małych i pokrywek. Do polewania naczyń używają gliny, którą sprowadzają z Kalisza i Łodzi.


Kurjer Warszawski 1885 nr 78

= Przemysł wiejski.
W osadzie Burzeninie, w powiecie sieradzkim, ludność zajmuje się garncarstwem i wypalaniem wapna.
Pierwszym przemysłem zatrudnionych jest 24-ch garncarzy, wyrabiających za 4,780 rs. rocznie garnków, rondli, dzbanków, misek, donic itp.
Wyroby te sprzedają garncarze burzenińscy przeważnie w Łodzi i Kaliszu.
Do wyrobów używają garncarze gliny białej czerwonej sprowadzanej z Wielkiej Wsi i Brzykowa, w powiecie łaskim, do polewania zaś naczyń używają glejtu, zakupywanego w Łodzi i Kaliszu.
Produkcją wapna trudni się tylko dziesięć osób, posługując się pięcioma piecami.
Roczna produkcja dochodzi 9,000 rs.
Oba rodzaje przemysłu chylą się ku upadkowi od lat kilkunastu, na co wpływa brak komunikacyj i kosztowne pośrednictwo.

Kurjer Warszawski (dodatek poranny) 1894 nr 129

WYBORY.
Piotrków
10-go maja. (Tel. pr. K. W.)
— W dalszym ciągu odbywających się tu wyborów na prezesa dyrekcji szczegółowej zaproszony został p. Zygmunt Płonczyński, właściciel dóbr Lubiatów i Zakrzew (gł. 115), na radzców tejże dyrekcji wybrani zostali pp.: August Kożuchowski, wł. dóbr Kamostek (gł. 110), Józef Fiszer, wł. dóbr Szydłów (gł.103) i Andrzej Biesiekierski, wł. dóbr Wola Blokowa (gł. 85); na zastępców zaś pp.: Artur Trepka, wł. dóbr Brzyków (gł. 47), Józef Wierzchlejski, wł. dóbr Słobiecko (gł. 80), Witold Marczewski, wł. dóbr Gosławice (gł. 48) i Bolesław Dzierzbicki, wł. dóbr Małusy (gł. 39). Na prezesa przyszłych wyborów zaproszono 74 gł. p. Włodzimierza Plichtę, wł. dóbr Byszewo, i na jego zastępcę p. Kajetana Slewińskiego, wł. dóbr Domaniewice (gł. 43).  

Tydzień Piotrkowski 1896 nr. 29


Zorza 1896 nr 31

— Zpod Widawy donoszą: „Urodzaje w tutejszej okolicy mamy dobre, zwłaszcza oziminy, gdyż owsy i jęczmiona zżółkły i wygniły od ciepłych deszczów, które tu padają od dwóch miesięcy—i przy sprzęcie siana i koniczyny bardzo nam szkodzą. W ostatnich czasach mieliśmy kilka pożarów we wsiach okolicznych. W dniu 5-m naprz. bież. mies., z niewiadomego powodu spaliło się kilka chat we wsi Brzykowie, a w dwa dni później pożar zniszczył całą prawie Wielgą Wieś. W tejże Wielgiej wsi zdarzył się przed kilku dniami szczególny wypadek. Starszy syn właściciela, nabijając dubeltówkę, tak nieostrożnie się bawił, że wypaliła i nabój przeleciawszy szczęśliwie około głowy jego brata młodszego, lekko ugodził psa, który się podówczas znajdował w mieszkaniu.

Kurjer Warszawski (dodatek poranny) 1896 nr 125

Wybory .
(Sprawozdanie specjalne Kurjera. Warszawskiego.)
Piotrków, d. 5-go maja.
Ci, co przybyli na wybory jutrzejsze do Piotrkowa, zapewniają, że zebrania tegoroczne pozbawione są dawnej cechy: są smutne. Ale jakżeż mają być wesołe, skoro po mokrym kwietniu od trzech dni deszcz leje, jak z cebrą, a tymczasem w wielu majątkach jeszcze siewu nie ukończono; a żyto, które tak pięknie prawie wszędzie powschodziło, na dobre rzadkiem się staje. Na domiar złego obawiają się, że kartofli nie będzie można w porę zasądzić, a te, co zasadzone zostały, gnić zaczynają.
Smutną byłaby więc dola robotnika, gdyby nie pocieszał go dobry stan pszenicy, która w r. b. szczególnie dobrze się tutaj udała.
Deszcze fatalne sprawiły, że drogi są złe, a skutkiem tego na dzisiejsze zebranie przedwyborcze stawiło się zaledwie 50 stowarzyszonych, a więc połowa tej liczby, która dawniej w obradach udział brała.
Jak w Łomży, tak i w Piotrkowie stowarzyszeni pracę wyborczą muszą rozpocząć od wyboru prezesa wyborów. Więc też zebranie przedwyborcze zagaił prezes dyrekcji szczegółowej p. Zygmunt Płonczyński. Na przewodniczącego obradom powołano p. Artura Trepkę (wł. dóbr Brzyków i Wrońsko), który na asesorów zaprosił pp. Michała Szwajcera (wł. dóbr Łask i Rzeczyca), oraz Eugenjusza Borakowskiego (wł. dóbr Strzałki).
I w Piotrkowie obrady ześrodkowały się na dawnym a ustawicznie poruszanym projekcie utworzenia wzajemnych ubezpieczeń przy Towarzystwie kredytowem ziemskiem. Poruszył tę sprawę p. Artur Trepka zapytaniem: co stowarzyszeni czynić mają, aby nareszcie projekt ów do skutku doprowadzić?
Odpowiedź na pytanie dał radca Gołembowski, wyjaśniając, że opracowany przez władze projekt ustawy wzajemnych ubezpieczeń uznany został w Petersburgu za wzorowy i że w chwili obecnej znajduje się w biurze JE. Jenerał-Gubernatora.
W sprawie tej przemawiali jeszcze pp. Michał Szwajcer, Biedrzycki i prezes Płonczyński, który to ostatni wyraził przekonanie, że relacja radcy Gołembowskiego powinnaby zadowolnić wszystkich.
Ale sprawa przyjmowania przez radców Towarzystwa posad, w prywatnych towarzystwach ubezpieczeń, tak w Lublinie jak i tutaj, poruszona została energicznie. P. Steinhagen w przemówieniu krótkiem ale stanowczem zażądał, aby radcowie wybierani złożyli deklarację, iż posad owych nie przyjmą. Dodał jednakże p. Steinhagen, że należałoby podnieść płace radców.
Napróżno p. Stanisław Kobierzycki tłumaczył, że radcowie powoływani bywają tylko dla kontroli w interesie ziemian, obecni wyrażali przekonanie, że radcowie powinniby zastosować się do wyraźnego życzenia swoich wyborców. Napróżno p. Artur Trepka zapewniał, że radcowie, przyjmujący posady w towarzystwach prywatnych, mimo to usilnie popierają projekt ubezpieczeń wzajemnych, a wie o tem, ponieważ sam zasiada w komitecie nadzorczym jednego z towarzystw. Napróżno p. Masłowicz z Myśliwcowa dowodził, że radcowie w towarzystwach owych obznajmiają się ze sprawą ubezpieczeń i wiadomości tam nabyte będą mogli później użytkować na korzyść stowarzyszonych. Napróżno nawet radca Gołembowski w dłuższem przemówieniu zapewnił, że wszyscy pracują dla dobra stowarzyszonych, że nikt nie może pomawiać nikogo o niedość gorliwe spełnianie obowiązków. Dodał nadto p. Gołembowski, że żaden radca deklaracji żądanej złożyć nie może, aby kto nie przypuścił, że czyni to dlatego, iż istotnie przyjmowanie posad w towarzystwach prywatnych nie jest zgodne z interesom stowarzyszonych.
Dopiero przemówienie prezesa Płonczyńskiego wyjaśniło, o co właściwie stowarzyszonym chodzi. Wybierają z pośród siebie to, co mają najlepszego, więc wobec tego nie wolno ani przez chwilę jedną podejrzewać działalności wybrańców. A jednakże nie można powiedzieć, by ci, co występują przeciw przyjmowaniu posad prywatnych, nie mieli racji moralnej. Dbają o to, aby nikt nie używał radców za płaszczyk, którym tak często banki i rozmaite przedsiębiorstwa za granicą osłaniały szwindle swoje. Wszak przedsiębiorstwa podobne w Austrji kompromitowały najzacniejsze nazwiska, przy których pomocy wyrabiały sobie dobrą opinję i zaufanie. A chociaż u nas tego rodzaju instytucyj niema, to jednak skoro wybieramy, co mamy najlepszego, nie chcemy, aby nasi radcowie zużywali się w innych towarzystwach. Znaczna część stowarzyszonych podziela to zdanie, należy więc liczyć się z prądem ogólnym.
Przemówienie to przyjęto burzą oklasków.
Druga część wniosku p. Steinhagena co do podwyższenia płac radców przyjętą została sympatycznie. Poparł ją p. Artur Trepka, zaś p. Feliks Trepka zauważył, że uwzględnienie tego wniosku zależy od komitetu. Radca Gołembowski zwrócił uwagę, że etaty zatwierdza ministerjum skarbu, a istnieją już od lat przeszło 30 bez zmiany. Jeden tylko prezes Płonczyński oświadczył się za odroczeniem decyzji w tej sprawie do następnego zebrania za lat dwa.
Dłuższe rozprawy wywołał jeszcze projekt emisji 3 1/2 % listów zastawnych metalicznych, co do którego udzielał objaśnień oraz wystąpił ze swojemi co do niego poglądami radca Józef Jeziorański. W sprawie tej zabierał głos także i usilnie popierał projekt metalizacji p. Stanisław Dzierzbicki.
Po posiedzeniu obecni zgromadzili się w salonach prezesa Płonczyńskiego, znanego ze starodawnej gościnności, ogólnie szanowanego i lubianego.
Jutro wybory rozpoczynają się od nabożeństwa w kościele oo. pijarów.

B. F.  

Kurjer Warszawski (dodatek poranny) 1896 nr 202

+ Pożar.
D. 5-go b. m . we wsi Brzykowie, w okolicy Widawy, zgorzało kilka chat włościańskich.
Przyczyna pożaru niewiadoma.
We Wielgiejwsi, w tejże okolicy, zgorzało w kilka dni później kilkadziesiąt budynków. 

Łowiec Polski 1910 nr 6

W majątku Rychłocice (gub. kaliska), p. A . Trepki odbyły się następujące polowania: Dnia 5 listopada 1909 r. odbyło się polowanie na folwarku Brzyków dóbr Rychłocice kaliskiej gubernii u p. Adama Trepki, na którem przy udziale 4 flint zabito w 3 godziny 45 zajęcy, 12 kuropatw i 3 króliki. — Dnia 15 listopada r. z. odbyło się polowanie na przestrzeni leśnej Borki Rychłockie, gdzie w 5 flint w kilku miotach zabito: 28 zajęcy, 2 kozły, 2 lisy i cietrzewia. — Dnia 20 grudnia r. z. odbyło się doroczne polowanie w lesie i polach majątku Rychłocice, na którem, przy udziale 12 myśliwych zabito: 220 zajęcy, jednego rogacza, 3 lisy, 16 kuropatw i jastrzębia — (ogółem 241 sztuk). Królem polowania byt pan Feliks Murzynowski ze Stolca.
Dodać należy, że przez cały dzień padał deszcz, co, szczególniej w lesie, znacznie obniżyło spodziewany rezultat polowania.

Zorza 1919 nr 15

ODPOWIEDZI ADMINISTRACJI.
Ks. Gruszczyńskiemu w Brzykowie, p. Paskowi w Górze Kalwarji, p. J. Rolczyk w Rawskiem, p. B. Rajkiewiczowi w Bełchatowie: skargi na nieakuratne otrzymywanie pisma skierowaliśmy do Ministerjum poczt i telegrafów.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1926 nr 41


Na zasadzie postanowienia Województwa z dnia 14.9. 1926 r., L. BP. 5857/2 wciągnięto do rejestru stowarzyszeń i związków Nr. 1352 „Kółko Rolnicze" w Brzykowie.
_________________________________________________________________________________

 Ziemia Sieradzka 1926 kwiecień
_________________________________________________________________________________

_________________________________________________________________________________

 Ziemia Sieradzka 1926 maj
_________________________________________________________________________________


Łódzki Dziennik Urzędowy 1927 nr 14

Ogłoszenie.
Wobec odmowy przyjęcia odpisów orzeczenia Okręgowej Komisji Ziemskiej w Piotrkowie z dnia 29 grudnia 1926 r. w sprawie wdrożenia postępowania scaleniowego we wsi Brzyków, gminy Dąbrowa-Widawska, powiatu Łaskiego przez interesowanych w tej sprawie gospodarzy wsi Brzyków i Brzyków-Poduchowny oraz dozór kościelny parafji katolickiej we wsi Brzyków, Okręgowy Urząd Ziemski w Piotrkowie ogłasza i zawiadamia wyżej wymienionych gospodarzy i dozór kościelny, że powyższe odpisy orzeczenia zostały złożone w Urzędzie gminy Dąbrowa-Widawska w dniu 14 marca 1927 r. i wywieszone na widocznem miejscu w lokalu tego urzędu, a to zgodnie z art. 19 ustawy z dnia 11.VIII. 1923 r. (Dz. Ust. R. P. Nr. 90/23 poz. 706) oraz poucza, że orzeczenie to może być przez niezadowolonych zaskarżone do Głównej Komisji za pośrednictwem Okręgowej Komisji Ziemskiej w Piotrkowie w ciągu dni 30, licząc od dnia następującego po dniu ukazania się niniejszego ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym Województwa.
OKRĘGOWY URZĄD ZIEMSKI w PIOTRKOWIE.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1927 nr 17

OGŁOSZENIE
Okręgowy Urząd Ziemski w Piotrkowie podaje do publicznej wiadomości, że Okręgowa Komisja Ziemska w Piotrkowie na posiedzeniu w dniu 29 grudnia 1926 roku postanowiła:
1) wdrożyć z urzędu postępowanie scaleniowe we wsi Brzyków, gminy Dąbrowa Widawska, powiatu Łaskiego,
2) ustalić obszar scalenia w składzie: a) około 158,63 gruntów ukazowych, wykazanych w tabeli likwidacyjnej wsi Brzyków, b) około 15.93 ha gruntów, wykazanych w akcie nadawczym wsi Brzyków-Poduchowny, c) 246.69 ha gruntów zaserwitutowych wsi Brzyków, d) 3,5 ha gruntów parafji katolickiej Brzyków, e) 4 ha gruntów hipotecznych majątku Brzyków-Wrońsko,
3) zarządzić wykonanie meljoracji na przestrzeni około 100 ha obszaru scalenia.
Orzeczenie to uprawomocniło się dnia 5 maja 1927 roku.
Okręgowy Urząd Ziemski w Piotrkowie.

Rozwój 1927 nr 322

Nowa Droga
ŁASK—WIDAWA—RYCHŁOCICE
Onegdaj rano przybył do starostwa w Łasku pan wojewoda Jaszczołt w towarzystwie osobistego sekretarza p. Rosickiego; naczelniku wydziału samorządowego p. Zakrzewskiego; naczelnika oddziału drogowego Adolpha; w celu dokonania otwarcia nowej drogi bitej Łask—Widawa—Rychłocice — wybudowanej przez sejmik łaski.
We wsi Brzyków oczekiwały p. wojewodę władze miejscowe; państwowe i samorządowe; oraz okoliczna ludność przy specjalnie wzniesionej bramie.
P. Wojewodę powitał przemówieniem starosta łaski p: Wallas, zaś w imieniu ludności proboszcz ks. Dziuda; który też dokonał poświęcenia drogi. W imieniu wydziału powiatowego przewodniczący sejmikowej komisji drogowej inż. Leopold dziękował p. wojewodzie za przybycie na otwarcie drogi i skreślił historję budowy nowych dróg w powiecie. P. wojewoda w przemówieniu swym dziękował staroście p: Wallasowi, wydziałowi powiatowemu, inż. powiatowemu p. Teodorowi Gałąsce władzom gminnym oraz ludności miejscowej, poczem przeciął symboliczną wstęgę i przekazał drogę do użytku publicznego.
Po przejechaniu drogi do granic powiatu łaskiego i wieluńskiego p. wojewoda udał się na krótki odpoczynek do proboszcza Dziudy, poczem owacyjnie żegnany powrócił do Łodzi.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1928 nr 2

Ogłoszenie.
Niniejszem zawiadamiam, że na linji Brzyków— Widawa — Łask kursuje autobus marki „Chevrolet", a mianowicie:
Odjazd z Brzykowa o godz. 6, 10.30 i 14-tej
Odjazd z Łasku o godz. 9, 15.45 i 19.50
Opłata — 15 groszy za kilometr... .
Abram Działowski Widawa, Poniatowskiego Nr. 3.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1928 nr 2

KOMUNIKACJA SAMOCHODOWA
Autobusów m. fabr. Chevrolet ŁD. 1477 lub ŁD. 80230
pomiędzy miastami:
1) Łask — Widawa—Brzyków
2) Widawa—Zduńska Wola
Komunikacja odbywać się będzie codziennie podług rozkładu jazdy;
1) z Brzykowa do Łasku w dnie parzyste miesiąca o godz. 6.15, 10.45, i 15.45, a w dnie nieparzyste o godz. 6, 10.30 i 15.30; z Łasku do Brzykowa stale o 9, 14 i 19,50.
2) z Widawy do Zduńskiej Woli o godz. 6.50, 11 i 16.30; ze Zduńskiej Woli do Widawy o godz. 9, 14.15 i 19.50.
Taryfa przewozowa: po 12 groszy od osoby za 1 kilometr; dzieci do lat 2 bezpłatnie, do 10 lat połowę; bagaż do 10 kg. na osobę bezpłatnie, inny po 1 1/2 gr. od 10 kg. za 1 kmtr., ładunki pocztowe ponad 50 kg. z konwojem — połowę.
Gałdecki i Rosenberg
Widawa, pow. Łaski.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1929 nr 14

Ogłoszenie.
Okręgowy Urząd Ziemski w Piotrkowie podaje do publicznej wiadomości, że orzeczeniem z dnia 18 maja 1929 r.
postanowił:
1. wniosek Powiatowego Urzędu Ziemskiego w Łasku z dnia 18 kwietnia 1929 r. Nr. 717
-zatwierdzić, oraz
2. zwiększyć obszar scalenia wsi Brzyków, gminy Dąbrowa - Widawska, powiatu łaskiego przez włączenie gospodarstwa sukc. Wojciecha Raszewskiego, o powierzchni 1,3937 ha,
a zapisanego w akcie nadawczym wsi Brzyków
-Poparafjalny pod Nr. 4.
Orzeczenie to uprawomocniło się dnia 13 czerwca 1929 r."
Z p. Prezesa: (—) Lipski
Naczelnik Wydziału.

Z Otchłani Wieków 1931 nr 1

Przegląd ostatnich odkryć i wykopalisk, dokonanych z ramienia Państw. Muzeum Archeologicznego w Warszawie.
(...)W Brzykowie odkryto lateńskie cment. gr. skrzynkowych. Urnę wykopaną na tem cment. i dwie przystawki ofiarował do P. M. A. p. M. Koźmiński, kierownik miejscowej szkoły. (...)

Łódzki Dziennik Urzędowy 1933 nr 20

ROZPORZĄDZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dnia 28 września 1933 r. L. SA. II. 12/13/33.
o podziale obszaru gmin wiejskich powiatu łaskiego na gromady.
Po wysłuchaniu opinij rad gminnych i wydziału powiatowego zgodnie z uchwałą Wydziału Wojewódzkiego z dnia 15 września 1933 r. na podstawie art. 107 ustawy z dnia 23 marca 1933 r. o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorjalnego (Dz. U. R. P. Nr. 35, poz. 294) postanawiam co następuje:
§ 1.
XIII. Obszar gminy wiejskiej Widawa dzieli się na gromady:
2. Brzyków, obejmującą: wieś Brzyków, Brzyków-Poduchowny, folwark Brzyków.
8. Kocina, obejmującą: wieś Kocina. kolonję Kocina, Brzyków-Poduchowny, kolonję (Sterna).
§ 2.

Wykonanie niniejszego rozporządzenia powierza się Staroście Powiatowemu Łaskiemu.
§ 3.
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
(—) Hauke-Nowak
Wojewoda.

 Echo Łódzkie 1935 luty

14 lat więzienia za napad
Zduszony krzyk „ratun..." zdradził bandytów.
Wieluń, 27, 2. W Małej Wsi dokonano zuchwałego napadu rabunkowego na mieszkanie Piotra Krzywani. Sprawcy których było trzech dostali się do mieszkania przez okno zasłonięte kotarą. Rabusie dopadłszy do zbudzonej szmerami gospodyni domu zaczęli ją dusić żądając wydania pieniędzy.
Na szczęście zduszony okrzyk —„ratun..."— jaki zdołała wydać Krzywaniowa usłyszała reszta domowników i spłoszyła bandytów którzy nic nie zrabowawszy zbiegli.
Zawiadomiona o powyższem policja z Wielunia w krótkim czasie ujęła sprawców tego napadu i osadziła w więzieniu. W tych dniach przed Sądem Okręgowym na sesji w Wieluniu—stanęli sprawcy powyższego napadu:
Brzozowski Franciszek, zam. w Widawskiej - Dąbrowie. Wiśniewski ...* lat 22. zam. we wsi Karsznica. Wacław Łaziński, lat 27 zam. w Małej Wsi i Wacław Olszacki, zam. w Bzkowie.Wymienieni prócz Łazińskiego karani byli kilkakrotnie za różne przestępstwa.
Sąd po zbadaniu sprawy i przesłuchaniu świadków skazał Brzozowskiego i Wiśniewskiego po 4 lata więzienia, Łazińskiego i Olszackiego po 3 lata więzienia — za współdziałanie i za podżeganie do tegoż napadu.
Wszystkich oskarżonycpo wyroku osadzono w więzieniu.

*nieczytelne

 Orędownik 1937 nr. 223


Łódzki Dziennik Urzędowy 1939 nr 7

Dział nieurzędowy.
OBWIESZCZENIE.
Wydział Hipoteczny Sądu Grodzkiego w Łasku obwieszcza, że na żądanie Urzędu Wojewódzkiego Łódzkiego wywołuje się do pierwiastkowej regulacji hipotecznej niżej wyszczególnione grunty ukazowe scalonych wsi, w terminach następujących:
na dzień 21 lipca 1939 roku:
17) grunty ukazowe scalonej wsi Brzyków, gminy Widawa o obszarze 448 ha 822 m. kw., podzielone na 64 gospodarstwa rolne oraz na dwie działki gruntu, należące do Gromady wsi Brzyków i na przestrzeń, znajdującą się pod szosą,
Osoby interesowane winny zgłosić się w terminach powyższych do kancelarii Wydziału Hipotecznego w Łasku z prawami swoimi, pod skutkami prekluzji.
Łask, dnia 4 kwietnia 1939 r.
Pisarz Hipoteczny:
(—) Jan Niewiadomski.


1 komentarz:

  1. Witam,szkoda że tak mało materiałów o Brzykowie ,bardzo fajnie się czyta historię wsi z której pochodzę,pomimo to serdecznie dziękuję i pozdrawiam.E.G.

    OdpowiedzUsuń