-->

wtorek, 30 kwietnia 2013

Lubola

Taryfa Podymnego 1775 r.
Lubola, wieś, woj. sieradzkie, powiat szadkowski, własność królewska, 38 dymów.

Czajkowski 1783-84 r.
Lubola krol., parafia brodnia, dekanat uniejowski, diecezja gnieźnieńska, województwo sieradzkie, powiat szadkowski, własność: Mączynski, star. (Wojciech Mączyński, starosta lubolski)

Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827 r.
Lubolla, województwo Kaliskie, obwód Kaliski, powiat Wartski, parafia Pięczniew, własność prywatna. Ilość domów 49, ludność 370, odległość od miasta obwodowego 5.

Słownik Geograficzny:  
Lubola,  wś nad strum. Stawisko i folw., pow. turecki, gm. Lubola, par. Brodnia, odl. od Turku 35 w. Wś ma dm. 52, wraz z kol. Ferdynandów i Dąbrowa 547 mk.; folw dm. 9, mk. 117. W 1827 r. par. Pięczniew, 49 dm., 370 mk. Łaski Lib. ben I, 394, wymienia L. w par. Glinno. Według Tow. Kred. Ziems. folw. L. (z wsiami L. i Dąbrowa) rozl. mr. 1311: grunta orne i ogrody mr. 638, łąk mr. 174, pastwisk mr. 466, nieużytki i place mr. 33, bud. mur. 18, z drzewa 7, płodozmian 6-polowy; gorzelnia, wiatrak, pokłady torfu. W r. 1878 od dóbr tych oddzielone zostały folw. Ferdynandów i os. pustkowie Józefów z rozległością mr. 375. Wś L. os. 79, z grun. mr. 597; wś Dąbrowa os. 6, z gruntem mr. 89.

Spis 1925:
Lubola, wś i kol., pow. turecki, gm. Lubola. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne wś 63, kol. 7. Ludność ogółem: wś 402, kol. 56. Mężczyzn wś 202, kol. 31, kobiet wś 200, kol. 25. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego wś 402, kol. 54, mojżeszowego kol. 2. Podało narodowość: polską wś 402, kol. 56.

Wikipedia:
Lubola-wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie poddębickim, w gminie Pęczniew. Pierwsza pisana wzmianka o wsi pochodzi z 1406 r. Do XVI w. była własnością szlachecką, później - do II rozbioru Polski stanowiła królewszczyznę. Na pocz. XIX w. była własnością Ferdynanda z Sienna Potworowskiego. W pobliżu dawne folwarki założone przez Potworowskiego: Ferdynandów, Józefka i Jadwichna. Do 1937 roku siedziba gminy Lubola. W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa sieradzkiego.

Elżbieta Halina Nejman Majątki (Szlachta Sieradzka XIX wieku Herbarz)
LUBOLA par. Brodnia, p. poddębicki i Zagórki, nad strumieniem Stawisko, wieś królewska, w 1783 r. Wojciecha Mączyńskiego starosty lubolskiego. Darowana przez króla pruskiego. Kupiona od Antoniego Siemiątkowskiego w 1805 za 281 tys. zł własność Joanny z Kossowskich Potworowskiej. W 1818 ma 10 ogrodników, 39 zagrodników, 5 komornic, jest młyn. Dwór masiv murowany na wsch. słońca postawiony, ganek na 4 murowanych filarach. W końcu 19 wieku z kolonią Ferdynandów i Dąbrowa liczy 547 mieszkańców. W 1912 r. wieś i kolonia po byłym folwarku należy do uwłaszczonych włościan i spółki bankowej. (SGP t.5, s.443, Pstrokoński 1820 k.137-157, Lustr. I str.218-29, Strachowski 1818 k. 318-23)
1992 r.
_______________________________________________________________________________
Kapliczka na skrzyżowaniu do Brodni w Luboli  

Fot. Janusz Marszałkowski
_______________________________________________________________________________
Kapliczka z 1946 r. w Luboli 

Fot. Janusz Marszałkowski

REMIZA



Lustracja 1789 r.


INWENTARZ WSI KRÓLEWSKIEJ LUBOLI
pobudynków, tudzież i osiadłości poddanych i ich powinności w czasie odprawującej się lustracji dn. 5 m. sierpnia r. 1789 przez ur. Antoniego Chmielewskiego dóbr tych arendownego
posesora spisany

1-mo. Dwór stary, dobry od facyjaty z przodku ku wschodowi i tył na sam wschód gontami pobity. Od zachodu zaś wzdłuż na zachód słońca ku facyjacie tył snopkami poszyty z kominem jednym, do połowy cegłą murowany, do połowy gliną lepiony, do którego wchodzą drzwi na żelaznych zawiasach trzech z hakami dwiema i klamką żelazną wrzeciądzem, szkoblami, z sienią, z której na prawą stronę wchodząc do izby drzwi pojedyncze na zawiasach dwóch żelaznych z zamkiem ordynaryjnym, antabą. W tej izbie podłoga z tarcic stara naddezelowana, okien 3 dobrych w drzewo oprawnych, piec mały, niski z kafli starych, białych, ordynaryjnych wraz z alkierzem grzejącym, sufit dobry z tarcic układany. Z tej izby wchodząc do alkierza drzwi na zawiasach i hakach żelaznych z zamkiem antabowym i haczykiem. W tym alkierzu podłoga stara naddezelowana, sufit z tarcic ułożony, okna 2 dobre w drzewo oprawne. Z alkierza wchodząc do sionki drzwi na zawiasach i hakach żelaznych z haczykiem. Z tej sionki do sadu wychodząc także drzwi na zawiasach i hakach żelaznych z skoblem i haczykiem żelaznym. Izba druga czeladna, wchodząc po lewej stronie drzwi na zawiasach i hakach żelaznych z zamkiem starym dobrym, skoblem i wrzeciądzem. W tej izbie podłoga stara zdezolowana, okien 3 dobrych w drzewo oprawnych. Piec stary prosty z kafli, połowa z zielonych, połowa z glinianych starych. W tej izbie kominek zrujnowany, z tej izby wchodząc do izdebki drzwi na zawiasach i hakach żelaznych z skoblem i wrzeciądzem, z zamkiem antabowym. W tej izdebce okno jedno w drzewo oprawne dobre, zamiast podłogi posadzka z gliny, z tej izbedki wchodząc do komory drzwi na zawiasach i hakach żelaznych z skoblem i wrzeciądzem. Z tej izbedki wychodząc do sionki drzwi stare złe od innego budynku przybrane i te tylko wokoło zabite. W środku tego budynku kuchnia, w tej kuchni kotlina z gliny wymurowana, do której wchodząc drzwi na zawiasach i hakach żelaznych z klamką. Na górę wchodząc po lewej stronie jest alkierzyk, czyli schowanie z pruska wyporządzone na łokci 7 wszerz i wzdłuż, do którego wchodząc drzwi na zawiasach i hakach żelaznych z skoblem, wrzeciądzem, okno jedno w drzewo oprawne, dobre, w izbie wielkiej kominek, czyli kaptur do komina zły i reperacyji potrzebuje, to jest gdzie gotują dla czeladzi.
2-do. Browar pomiędzy sadami stary, dobry, snopkami poszyty, do którego wchodząc drzwi na biegunach z zaporą drewnianą, z skoblem żelaznym. W tym browarze kadzi 2 okrągłe do piwa robione, jedna nowa, druga stara ale dobra, beczek starych 3, zlewka 1, kosz do chmielu 1, wy lewka 1, cale te wszystkie statki nie są gruntowe. Wchodząc do izby drzwi także na biegunach drewnianych z wrzeciądzem, w tej izbie posadzka z gliny, połap z tarcic, okien 2, jedno małe, drugie większe dobre w drzewo oprawne. Przy tym browarze studnia stara, cembrowana z dylów dartych z ryną. Za browarem suszarnia nowa z pruska budowana, u drzwi skobel żelazny, snopkami poszyta. Na podwórzu stajnia z oborą i w jednym zabudowaniu to wszystko z gruntu złe oprócz dachu, który dobry przy stajni. Owczarnia stara w zamek pobudowana, wyreperowana i przyciesie nowe dane, w tej owczarni wrót dwoje na tyle z wydawką. Przy tej owczarni na lewej stronie stajnia cugowa snopkami poszyta z gościńca starego w słupy nowe przestawiona, a tej stajni drzwi dwoje na biegunach drewnianych, podłoga z delów dartych z żłobami i drabinami. Na boku stodół za ogrodem dworskim owczarnia nowa z dylów dartych w słupy wybudowana snopkami pokryta, fortka na biegunach z wrzeciądzem. Stodoła stara z delów w słupy pobudowana o bojowiskach dwóch, przy której wrót czworo, jedne z zamkiem starym i kluczem, inne zaś z skoblami i wrzeciądzem. Stodoła pojedyncza stara, także z dylów w słupy pobudowana, przy której wrota i w jednych wrotach zamek i klucz do zamknięcia, w połowie zaś stodoły spichrz i sieczkarnia z zamknięciem skoblem i wrzeciądzem. Karmnik mały na czterech słupach wystawiony, szorem jednym gontami pobity, wierzchem snopkami poszyty. Gorzelnia nowad snopkami poszyta, zaś na sieni i izbie dranicami pobita, w tyle snopkami. W tej gorzelni drzwi dwoje na biegunach, okno nowe, stalków gruntowych nie masz. Chlewy nowe, wystawione w słupy, pokrycie dobre, na jednej stronie 2 chlewiki dla kur i gęsi, na drugiej stronie dla świni, w tym budynku drzwi czworo na biegunach. Okolica podwórza dworskiego wokoło płotami dartymi w słupy ogrodzona, jako i ogrody znajdujące się w tym podwórzu. Te z gruntu wyrudowano i wychędożono de novo w podwórzu dworskim. Studnia z delów cembrowana [z] żurawiem i kąsioreme, żłobem do pojenia inwentarza. W sadzie lamus snopkami poszyty. Piwnica drzewniana snopkami poszyta, wchodząc do niej drzwi na biegunach z wrzeciądzem, do drugiej piwnicy drzwi na biegunach z wrzeciądzem, cały budynek nowy. Sady i inne ogrody nowo ogrodzone w słupy, koły dębowe. Stodoła o jednym sąsieku w dyle łupane, nowo postawiona, przy aktórej stajenka przystawiona, snopkami poszyta.

Osiadłość poddaństwa z wyrażeniem ich robocizny następuje takowa

Półrolnicy 

Franciszek Tulak, Antoni Bomba, Woyciech Dominiak, Jędrzey Wasinski, Jan Walczak, Jan Zydorak, Sebastyjan Deka, Jan Konopka, Paweł Wronski, Sebastian Wronski, Jakub Krawczyk, Jędrzey Peiek, Grzegorz Jozwik, Grzegorz Perek, Franciszek Moskal, Kazimierz Kaczmarz, Paweł Cichorz, Wawrzyn Pałasz, Jędrzey Kubel, Piotr Kcilek, Antoni Komięga, Roch Walczak, Jozef Juzwik, Stanisław Osuia, Wiotacha Młody

Zagrodnicy

Piotr Labusinski, Mikołaj Gonsak, Ludwik Pastucha, Urban Kowal, Blaszczyk Michał, Kasper Dydata, Kotacha, Szymańska, Macieyka, Roch Siewść, Pastuszyna, Maciej Pałasz 


Punkta pokrzywdzonych nas gromady ze wsi Luboli królewszczyzny r. 1789 spisane, do rąk JWW Lustratorom podane

26-mo. Zaskarżamy się także, że mamy krzywdę od wsi królewskiej, której wsi gromada w grunta poworywali się, bór rąbią, łąki wypasają. Mamy także krzywdę od wsi szlacheckiej Zagurki, albowiem ta wieś w grunta królewskie wkopuje się, nowin na boru naszym dobywa, łąki odbierają, siana na łąkach posieczone zabierają to wsi Zagurek przywłaszczenie dopiero się wszczęło od lat 5, tudzież wieś królewska Brzeg łąkę zwaną Gozdek, którejśmy przedtym używali przywłaszcza. Te wszystkie punkta jak najrzetelniej spisane JWW Lustratorom podajemy żądając od was JWWPP okazania miłosierdzia i sprawiedliwości w uciemiężeniu naszym, które rękami własnymi podpisujemy. Działo się to w Luboli dn. 5 m. sierpnia r. 1789.
Maciej Wroński,
Michał Błaszczyk,
Norbert Perek,
Moskal Wita,
Sebastyjan Wawroski,
imieniem całej gromady podpisujemy się rękami trzymanemi + + +



Gazeta Warszawska 1827 nr 141

O nadzwyczayney burzy wydarzoney w Obwodzie Sieradzkim, o którey w wczorayszey Gazecie wspomnieliśmy, takie są dokładnieysze wiadomości:
W Obwodzie Sieradzkim dnia 13 b. m. między godziną 7 a 8 wieczorem w kierunku od zachodu ku wschodowi przechodziła nadzwyczayna burza z ulewnym deszczem i gradem wielkości orzechów Włoskich. — Szkody w samem mieście Sieradzu i okolicach zrządzone były następujące:
Grad zniszczył zupełnie zasiewy, powyibiiał w mieście wszystkie okna od strony zachodniey będące, między innemi w fabryce sukienney Harrera szyb 511, w mieszkaniu Kommissarza Obwodowego szyb 56. — Woda wszędzie wezbrawszy, pozrywała groble i mosty. —Wicher obalił we wsi Woźnikach trzy stodoły dworskie, obory, staynie, gorzelnią; suszarnią; szkoda ma wynosić do 30,000 zł: Pol. — W teyże wsi nadto 12 domów włościańskich 15 stodół, 10 staien i obor, zgoła cała wieś prawie iest zniszczona.
Na Wóytostwie pod Sieradzem zruynował oborę.— We wsi Boleniu stodołę dworską i 7 włościańskich. We wsi Wola Męcka wszystkie zabudowania dworskie i owczarnią, przyczem 1200 sztuk owiec zabitych zostało. Burza ta trwała do godziny 10tey wieczorem.
Tegoż samego dnia, taż sama burza w Obwodzie Kaliskim w okolicach miasta Warty i Unieiowa, podobnież nadzwyczayne zrządziła szkody, a mianowicie: w territorium miasta Warty i Unieiowa, tudzież we wsiach Zagórki, Lubolla, dobrach Rudniki i Lipnice, we wsi Borzewisko, Piekary, Niemysłowie, Xiężey Wólce, Lubiszewicach, Xiężych młynach, Woli Przedmieyskiey, Szarowie Xiężym, Kościelnicy, Ostrowsku, Człopach, Spicimierzu, Kolonii Brzeziny, Ubysławiec i Zielinic, grad zniszczył zasiewy oziminy, iarzyny i ogrodowizny; łąki i ogrody, iako też pola w nizinach położone, z powodu gwałtownie z mieysc wyższych spływaiącey wody, ziemią i piaskiem zasypane zostały. — Wiatr wiele drzew w lasach i ogrodach owcowych zniszczył.



Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1839 nr 33

(Nr. Dz. 691.) — Pisarz Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Kaliskiej.
Po śmierci;   
2. Karola Błeszyńskiego właściciela summ 10,000 złp. na dobrach Luboli w Powiecie Wartskim, w Dziale IV, pod Nrem 9, i 3000 złp. na dobrach Wierzchlasie lit. B. w Powiecie Wieluńskim, w tymże Dziale, pod Nrem 10 ostatniej sposobem ostrzeżenia hypotekowanych.
(...) ogłasza się wiadomość otwarcia spadków, z wyznaczeniem terminu do regulacyi takowych spadków na dzień 28 Lipca (9 Sierpnia) 1839 r. przed podpisanym Pisarzem i z wezwaniem na tenże termin stron interessowanych pod prekluzyą. Kalisz d. 20 Stycznia (1 Lutego) 1839 r.  
A. Korzeniowski.

Akta metrykalne (Parafia Brodnia) 1840

 Akt 64. Brodnia
16.05.1840
Świadek: Urodzony Erazm Pstrokoński, lat 34, aktuariusz dóbr donacyjnych Brodni
Chrzestni: Wielmożny Jść ksiądz Ignacy Szymański, komentarz parafii Brodni i Glinna i Wielmożna Jść panna Hortensja Hendel z Luboli

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1851 nr 36

(N. D. 687) Komornik Okręgu Wartskiego.
W dniach 2 (14) i 3 (15) Kwietnia r. b. godzinie 10 rano dwie osady rolne czynszowe z zabudowaniami w dobrach prywatnych Lubolli Okr. Wartskim Powiecie Kaliskim położone do Jana Wawroskiego, i Jana Wrońskiego należące na lat trzy, poczynając od dnia 11 (23) Kwietnia r. b. przed Rejentem Karolem Trzaskowskim lub zastępcą jego w mieście Warcie wydzierżawionemi będą, cena rocznie każdej osady około rs. 36 wynosić może, warunki u tegoż Rejenta są do przejrzenia.
Warta d. 18 (30) Stycznia 1851 r.
J. Medyński.

Roczniki Gospodarstwa Krajowego 1859 tom 36 zeszyt 1

Czł. Korrespondent z Wartskiego, zwracając uwagę że mleczność zależy od gatunku krów, a nadewszystko od ich utrzymania, które w tym roku rzadko gdzie może być dobrem, bo zapasów paszy nie ma, a trawy na pastwiskach nawet sztucznych w wielu miejscach zawiodły, a to tak skutkiem przeszłorocznej suszy, jako i teraźniejszych upałów, twierdzi, że w r. b. mleczność krów jest zaledwie średnia, krowy bowiem dają od l-ej do 2-ch kwart przecięciowo. Nareszcie znajdujemy w tymże rapporcie wzmiankę, iż pośród ogólnie tak niepomyślnych rezultatów, obora w folwarku Luboli, jest znakomitym wyjątkiem, albowiem tu krowy dają po 3 garnce mleka dziennie. Jest to najwyższa cyfra, jaką z pośród podanych nam dotąd napotykamy, i jaka wnajmleczniejszych oborach za granicznych jest otrzymywaną; - dlatego też najmocniej Sz. Czł. Korrespondenta prosimy, aby o tym nadzwyczajnym fakcie bliższe udzielił nam szczegóły, mianowicie o rasie i sposobie utrzymania bydła w Luboli, skoro, jak słusznie sam twierdzi, te właśnie okoliczności, najprzeważniej na mleczność krów oddziaływają.

Roczniki Gospodarstwa Krajowego 1859 tom 36 zeszyt 3

O MLECZNOŚCI KRÓW W LUBOLI. Odpowiedź na zapytanie, umieszczone w Rocznikach za m. Lipiec 1859 r., na stronnicy 189. Zamieszczając przecięciową cyfrę mleczności krów w raporcie za m. Czerwiec r. b. z wiadomości zebranych w okręgu, około połowy Czerwca, nadmieniłem w uwagach, o krańcowych wypadkach w tej kategoryi gospodarstwa, to jest: że jeśli są, miejsca gdzie od jednej krowy ledwo kwartę mleka dziennie się udoi, są i takie zdarzenia, że krowa po 3 garnce na dzień daje, a za przykład przytoczyłem folwark Lubolę. Ta ostatnia cyfra zadziwiła Redakcyą Roczników, i stała się powodem do zażądania, abym fakt w uwagach przytoczony, który Redakcya za nadzwyczajny uważa, bliżej objaśnił. Czyniąc tedy zadosyć wezwaniu, mam honor powtórzyć to, co w uwagach do raportu za m. Czerwiec napomknąłem, mianowicie, że na folwarku Lubola są krowy, które około połowy Czerwca, po 3 garnce mleka dziennie wydawały, a przy tem i tej jeszcze uwagi pominąć nie mogę, że, nawet u nas w Polsce, nie jest żadną nadzwyczajnością, gdy krowa dobrze utrzymywana, wydaje w niektórych epokach roku po 3 garnce mleka na dzień. Dowód o możliwości takiej produkcyi mleka, znajduje się w Roczniku za m. Lipiec na stronnicy 189, gdzie powiedziano, że w lepszych oborach pod Warszawą, otrzymują przecięciowo po 360 garncy rocznie od krowy: bo nie dałaby się wyliczyć taka z rocznego przecięcia na jednę krowę ilość, gdyby krowy w pewnych epokach po 3 garnce mleka dziennie nie dawały. Być może, iż to, co w uwagach zamieściłem o krowach w Luboli, jako fakt poznany w danym czasie, to jest około połowy Czerwca, wzięte zostało przez Redakcyą za cyfrę przecięciową z upłynionego kwartału, i dało powód do wątpliwości i zapytania, w Roczniku za m. Lipiec do mnie wystosowanego. Co się tyczy rasy i sposobu utrzymania bydła w Luboli, w tej mierze na zasadzie dobrej znajomości miejsca, donieść mogę Redakcyi co następuje; Na folwarku Lubola, gospodarstwo bydlane, od lat trzydziestu starannie prowadzone, wydało już właścicielowi takie rezultata, że wszystkie woły robocze i wszystkie krowy dojne ma z własnego wychowu, a jest takich wołów sztuk 40 i 25 krów, oprócz kilkadziesiąt sztuk różnoletniej jałowizny. Rasy bydła w Luboli możeby trudno było udeterminować: jest to mieszanina po krowach szlązkich i miejscowych ze stadnikami pochodzenia szwajcarskiego, nabywanemi w Szlązku, ale przez dobre utrzymanie i staranne dobieranie sztuk rozpłodowych, wykształciło się bydło rosłe, z kością średnio-okrągłą, dostarczające właścicielowi silne woły do roboty i krowy mleczne, bo z licznej jałowizny, wybierają się najlepsze sztuki na domową potrzebę, to jest najsilniejsze woły i najmleczniejsze krowy, a pośledniejszych przymiotów exemplarze, zbywają się na. zewnątrz, bądź na rzeź, bądź na chów dla mniejszych gospodarstw, Sposób utrzymywania bydła w Luboli, jest bardzo prosty. Nasamprzód jest tam przekonanie, że aby bydło, pod wszelkiemi wymaganemi od niego warunkami było dobre, trzeba żeby było dobrze i odpowiednio żywione. Otóż w Luboli jest właściwa staranność o paszą dla bydła na lato i na zimę. Oprócz obfitości siana, zbieranego z łąk bardzo troskliwie utrzymywanych, oprócz ziemniaków nietylko na gorzelnią, ale i dla bydła sadzonych, plantują się dla krów buraki, marchew, kukurydza, sieją się koniczyny białe i czerwone, rajgrasy różne i t. d. Że zaś ogół gospodarstwa rolnego w Luboli, prowadzony jest oddawna z dążeniami roztropnie ulepszającemi, gospodarstwo tamtejsze przedstawia się już dzisiaj w całości dobrze zaokrąglonej i z zapasami pod każdym względem tak dostatecznemi, że utrzymywanie inwentarza użytkowego i roboczego w stanie jak tylko pragnąć można najlepszym, jest tam jedynie wynikłością z ogółu położenia, a nie żadnym ciężarem, zniewalającym często do różnych niby oszczędności, wymyślanych z potrzeby, a ostatecznie nie wiele pożytecznych. Upraszam w końcu, aby powyższe objaśnienie raczyła Redakcya uważać za odpowiedź dla niej samej, na zapytanie położone w Rocznikach za m. Lipiec na stronnicy 189, bo właściciela Luboli niemasz nateraz w domu, nie wiem więc czy nie zrobiłoby mu przykrości, publiczne ogłaszanie o jego gospodarstwie, i poddawanie go niejako pod pręgierz, tak łatwego u nas powątpiewania. Kaznów, dnia 27 Lipca 1859 roku. Antoni Skupieński.

Dziennik Powszechny 1861 nr 30

OBWIESZCZENIA SPADKOWE. (N. D. 4903) Rejent Kancelarji Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w Kaliszu. Zawiadamia, iż po Ferdynandzie Potworowskim właścicielu dóbr Luboli z przyległościami i przynależytościami w Okręgu Wartskim położonych, oraz wierzycielu kapitału rs. 9000 na dobrach Pięczniewie w tymże Okręgu leżących, w dziale IV. wykazu pod N. 39 lokowanego; toczy się postępowanie spadkowe, oraz że do regulacji tegoż spadku oznaczony jest termin na dzień 2 (14) Maja 1862 r. w kancelarji podpisanego Rejenta. Kalisz d. 16 (28) Października 1861 r. Edward Milewski.

Kurjer Warszawski 1861 nr 250

Doszła tu bolesna dla Rodziny i Przyjaciół wiadomość, że Ferdynand Potworowski, właściciel dóbr Lubola, w Powiecie Kaliskim, zostający w Meran w Tyrolu na kuracji, w dniu 12 b. m. życie tam zakończył.

Dziennik Powszechny 1862 nr 5

(N. D. 117) Sąd Policji Poprawczej Wydziału Kaliskiego. We wsi Luboli Okręgu Wartskim w roku bieżącym w domu owcarzy, wynaleziono rzeczy kościelne stare i zużyte, mianowicie: ornat biały w kwiaty żółte, trzy stuły z których dwie białe i czerwona z podbiciem orzechowym, dwa manipularze białe, dwie patek i biały korporał, których pochodzenie nie jest wiadome. Sąd przeto wzywa niniejszem, aby jeśli ktokolwiek uzna się właścicielem lub o pochodzeniu ich ma wiadomość, aby do Sądu tutejszego w dniach 30 zgłosił się. Tyniec pod Kaliszem d. 5 (17) Grudnia 1861 r. Sędzia Prezydujący, Ruprecht.

Kaliszanin 1874 nr 32


W dniu 21 kwietnia r. b., w dobrach Lubola, powiecie turekskim, zeszła z tego świata po krótkiej chorobie Joanna z Kossowskich Potworowska. Zmarła oprócz dalszej rodziny, pozostawiła w ciężkim żalu jedyną córkę zamężną, zięcia i siedmioro wnucząt.

Kurjer Warszawski 1874 nr 71

— Minister Spraw Wenętrznych upoważnił otwarcie kas pożyczkowych i oszczędności: 20 lutego; 2) w gminach: Wichertowie, Skotnikach, Ostrowie-Wartskim, Kościelnicy, Goszczanowie, Piekarach, Luboli i Bartochewie, w powiecie Turekskim, w gubernji Kaliskiej; (...)
(D. W.).  

Kurjer Warszawski 1874 nr 164

Jutro o godzinie 10-tej z rana w kościele Ś go Marcina przy ulicy Piwnej odprawi się Nabożeństwo żałobne za spokój duszy ś. p. Anny Myszkowskiej, zmarłej w dniu 15 czerwca we wsi Luboli pod Wartą na którą pozostała siostra wraz z braćmi zaprasza Krewnych, Przyjaciół i Znajomych.

Kaliszanin 1875 nr 70

(Nadesł.) — W dniu 23 b. m. przejeżdżając przez terrytorjum wsi Brodni nad Wartą, byłem przypadkowo świadkiem pogrzebu zgasłej przedwcześnie dzieciny (synek gorzelanego z Luboli) Orszak pogrzebowy, przy zgodnym śpiewie licznie zgromadzonego ludu, wiedziony przez parafijalnego kapłana, stanowił widok rozrzewniający, a świadczący o pobożności i poczciwości serc mieszkańców tej parafji, na których twarzach dobitnie dostrzedz było można smutek i współubolewanie jak gdyby ta ofiara śmierci była wszystkich udziałem. Nie mogę także nie wspomnieć o zacnej familji Państwa Królikowskich, właścicieli dóbr Luboli, którzy nietylko, że raczyli towarzyszyć temu smutnemu obrządkowi, ale na każdym kroku nieśli ulgę i pomoc stroskanym rodzicom, biorąc nawet udział przy wynoszeniu z miejsca wiecznego spoczynku zemdlonej tam nieszczęśliwej matki, i przywracając ją własnem staraniem do życia.

O godni! o zacni! o szlachetni Państwo! Bóg Najwyższy patrzył na te zabiegi pełne poświęcenia! On to wynagrodzi, gdyż żadne podzięki nie mogą iść w porównanie z udzieloną opieką i pieczołowitością macierzyńską. Tl.

Kaliszanin 1878 nr 74

W dobrach Lubola pod Wartą jest do sprzedania, razem lub częściowo 200 sztuk drzewek jabłoni letnich, jesiennych i zimowych, od 30 do 40 kopiejek za sztukę.

Kaliszanin 1881 nr. 57

Korespondencja Kaliszanina.
Z Warty w lipcu.
W dniu 13 b. m. o godzinie 3-ej po południu, konny posłaniec z majętności Lubola o 10 wiorst bocznej drogi od m. Warty odległej, przybył z wiadomością o groźnym pożarze tamże wynikłym i z prośbą o przysłanie dotkniętym klęską ognia mieszkańcom pomocy od tutejszej straży ogniowej. Jakkolwiek wraz z posłańcem nie przysłano z Luboli koni pod sikawki ani podwód pod straż ogniową, jednakże dzięki uczynności ludzi dobrej woli, znalazły się konie i w niespełna kwandrans czasu wyruszył do miejsca pożaru oddział straży z 40 ludzi złożony, z jedną sikawką i niezbędnemi pożarnemi rekwizytami.
Wynikły we wsi Lubola ogień z wnętrza gospodarskiej obory, z szaloną szybkością przeniósł się na mieszkalne zabudowania i rozpostarł się tak nagle, że mieszkańcy onych nie myśląc już o ratunku swych ruchomości, salwowali się aby z życiem, pozostając przy tem obojętnemi widzami trawionego ogniem ich dobytku długą i ciężką nabytego pracą. Doraźnym ratunkiem ogarniętych płomieniami budynków, kierował p. Ferdynand Królikowski (syn właściciela Luboli), energji którego należy się zupełne uznanie, jak również i miejscowemu proboszczowi szanownemu ks. Rusinowi, który leniących się do gaszenia pożaru włościan, kapłańskiem słowem do udziału w ratunku nakłaniał.
Przybyła z Warty straż ogniowa zastała 21 domów z gospodarskiemi zabudowaniami na poły już spalonych, działanie więc swoje ograniczyła na umiejscowieniu ognia i częściowem gaszeniu płonących budynków. Ogień trwał do wieczora, poczem zatrąbiono na odwrót, lecz strudzonym strażakom włościanie bez względu, że konie były na miejscu, odmówili podwód do Warty, zatem nolens-volens postanowiono 1 1/2 milową przestrzeń przebyć per pedes; do tej jednak ostateczności W. Królikowski nie dopuścił ofiarując swoje konie do sikawki i pod straż czterokonne fornalki. (Na Luboli sprawdziło się przysłowie, że smaruj chłopu gębę miodem...!) Straty zrządzone pożarem przypuszczalnie do dziesięciu tysięcy rubli obliczają, wszakże budynki nie były wysoko asekurowane, utrzymują również, że zamożnym włościanom w Luboli spaliło się kilka tysięcy rubli w gotowiźnie duszonej w komorach bezużytecznie! Pod czas ogólnego zamieszania zapomniano o biednej sierocie-niemowie, która gdzieś pod węgłem palącego się domu smaliła się nieszczęsna, poparzonej okropnie, udzieloną została pomoc lekarska przez służbę zdrowia przy straży ogniowej znajdującą się. Przyczyna pożaru niewiadoma.

Kurjer Warszawski 1881 nr 165

W dniu 13 b. m. wybuchnął pożar we wsi Lubola, pow. tureckim, gub. kaliskiej.
Ogień wszczął się o godzinie 1 po południu w gospodarskiej oborze wewnątrz, poczem z szaloną szybkością przeniósł się na mieszkalne zabudowania.
Mieszkańcy nie myśleli o ratunku ruchomości, chodziło tu bowiem o własne życie.
Na ratunek udał się oddział straży z miasta Warty, odległego o 10 wiorst od miejsca pożaru, złożony z 40 ludzi, z jedną sikawką i niezbędnemi ogniowemi narzędziami.
Gdy straż przybyła, zastała już 21 domów z gospodarskiemi zabudowaniami na poły spalonych.
Działanie więc swoje ograniczyła na umiejscowieniu ognia i częściowem gaszeniu płonących budynków.
Ogień trwał do wieczora.
Straty zrządzone przez ten pożar obliczają na sumę około 10,000 rs.
Utrzymują, iż kilku zamożnym włościanom spaliło się kilka tysięcy rubli gotówką.
Ofiarą płomieni padła biedna sierota niemowa.
Przyczyna pożaru niewiadoma.

Kurjer Warszawski 1883 nr 107

= Do naśladowania!
Zebranie gminne we wsi Luboli pod Wartą uchwaliło bardzo ważne postanowienia, które podajemy tu w streszczeniu, jako wzór do uchwał gminnych w innych okolicach kraju.
Gmina postanowiła utrzymywać w porządku drogi wiejskie, okopywać je rowami, urządzać mosty, obsadzać drogi drzewami, ściągać kary za nadużycia przepisów drogowych.
Co do karczem gmina w Luboli uchwaliła, ażeby takowe były urządzone stosownie ile potrzeb ludności, tj. miały stajnie, izby noclegowe, nie stały zbyt blizko od kościołów, ażeby nie przyjmowały rzeczy na zastaw, były zamykane o zmierzchu i t. d.
Winnej znowu gminie pod Szczuczynem, w gubernji łomżyńskiej, włościanie ustanowili składkę roczną na dwie szkoły i zarząd gminny, zaprosili proboszcza do wykładów religji, uchwalili konserwację dróg szarwarkiem i wybrali pełnomocników.
Gdyby więcej gmin podobnych znajdowało się w kraju, jakże inaczej wyglądałyby wsie nasze i gospodarstwo włościańskie!  

Gazeta Świąteczna 1883 nr. 120

Z SAMORZĄDU GMINNEGO. Uchwała gminna w Luboli. Dwóch gospodarzy z gminy Luboli, leżącéj w powiecie Tureckim, guberńji Kaliskiej,-Tomasz Rusiecki i Szymon Wawrowski-nadesłało nam wiadomość o uchwale, jaka tam na Zebraniu gminném w tym roku zapadła, i o całej historji téj uchwały. Wiadomość ta powinna być dla czytelników naszych bardzo ciekawa, a więc w całości prawie ją tu podajemy. Oto co piszą ci dwaj gospodarze: ,,W gminie naszéj mamy 13 egzemplarzy „Gazety Świątecznéj", i jedną „Zorzę", więc dzielimy się temi pismami jak można. Czytając gazety przekonywamy się, że są w świecie ludzie, co myślą nietylko o sobie, ale i o dobru wszystkich razem. I my też chcielibyśmy iść za przykładem tych ludzi, więc dłużéj niźli pół roku łamaliśmy sobie głowy, żeby ułożyć jakiś dobry projekt do uchwały gminnéj i przedstawić go ogółowi naszemu na Zebraniu. Co prawda," szło" nam trudno, bośmy przyzwyczajeni do pługa i cepów, a nie do pisaniai to jeszcze projektów do uchwał; ale jakoś Pan Bóg nam dopomagał i nie odstąpiliśmy od naszego zamiaru, dopókiśmy nie uczynili wszystkiego, co od nas zależało: W gminie Luboli jest 333 takich gospodarzy, co mają prawo bywać na Zebraniach gminnych i głosować. W dniu 15 stycznia zebrało się nas 167 osób, samych włościan, bo z trzech panów dziedziców do gminy należących jakoś żaden nie przybyłi my sami między sobą, jak umieliśmy, takeśmy radzili. Najpierw pokończyliśmy rachunki roczne, a potém kilku nas przedstawiło swój projekt całemu Zebraniu, i wszyscy głosowali za nim. To też postanowiliśmy jednozgodnie, ażeby uchwała podług tego projektu była wpisana do księgi uchwał. Cały ten nasz projekt z wyjątkiem jednego artykułu, który przez zebranych nie został przyjęty, przesyłamy panu Pisarzowi Gazety Świątecznéj, bo wiemy, że go takie wiadomości obchodzą i że lubi dzielić się niemi ze swymi czy telnikami. „Działo się w kancelarji Wójta gminy Luboli dnia 15 stycznia 1883 roku. Mieszkańcy gminy Luboli mający prawo głosu na Zebraniach gminnych, razem 167 osób, przybyli w dniu dzisiejszym na Zebranie Gminne i na zasadzie artykułu 16 prawa Najwyższego z dnia 3 marca (19 lutego) 1864 r. postanowili następującą uchwałę: I. Aby nasza uchwała była łatwa do przeczytania każdemu człowiekowi i dla każdego zrozumiała, postanawiamy: 1) Żeby była zapisana w księdze uchwał w języku rosyjskim oraz w języku polskim. 2) Żeby kopja uchwały była wywieszona na drzwiach w kancelarji wójta, w kościele, i znajdywała się u sołtysów we wszystkich wioskach. 3) Aby dla większego naszego pożytku wszystkie odtąd uchwały były pisane w wyżéj wymienionych językach. II. O drogach. 1) Obok dróg powinny być wszędzie rowy pokopane i mosty utrzymane w porządku. 2) Też drogi mają być obsadzone drzewami dzikiemi. 3) Nabycie drzew należy do tych właścicieli, których grunta dotykają do dróg. 4) Posadzenie drzewek ma się odbyć za pomocą szarwarku gminnego. -Gdyby który właściciel gruntów nie przygotował odpowiedniéj ilości drzewek, to na koszt tegoż właściciela wójt ma drzewka zakupić i należność za nie przez egzekucję ściągnąć. 5) Przy każdém cienkiem drzewku ma być wbity palik. 6) Za każde złamanie drzewka lub też wyjęcie palika postanawiamy karę pieniężną rubli 10. III. O karczmach i karczmarzach. Mając na uwadze dobro naszego zdrowia, jako też dogodność przejezdnych, a także dbając o to, aby dzieci nie uciekały nam od książek do karczmy, nie uczyły się złego życia ze złych przykładów, abyśmy je mogli wychować przy pomocy Pana Boga na dobrych i uczciwych ludzi, postanawiamy: 1) Aby domy karczemne były zdatne do zamieszkania, miały okna całe oszklone, zimą były opalane, a przy nich żeby były stajnie mogące pomieścić najmniej trzy pary koni z wozami. 2) Aby przy każdéj karczmie była studnia z kubełkiem i żłoby w stajniach. 3) Aby wójt z sołtysem przekonali się naocznie, czy w karczmie jest wszystko w takim porządku, o jakim wyżéj powiedziano. Jeżeli czego brakuje, wójt winien zawiadomić o tém utrzymującego propinację i zawezwać go do naprawy karczmy; jeżeli zaś ta jest zupełnie zniszczona-to do postawienia nowéj, zaopatrzonéj w powyższe dogodności. Do naprawy karczmy wójt wyznaczy termin trzy-tygodniowy, a do postawienia nowéj-trzy-miesięczny. W razie niespełnienia tego nakazu, wójt zamknie karczmę na czas nieograniczony. 4) Karczem w innych miejscach, jak są obecnie, to jest w domach gospodarskich lub jakkolwiek inaczéj zwanych, pod żadnym pozorem zakładać nawet czasowo niewolno, a to pod karą 25 rubli i utracenia prawa szynkowania gminie na zawsze. 5) Karczmę we wsi Brodni, jako za blisko od kościoła stojącą, bo tylko o 28 łokci, co jest przeciwne prawu, przenieść na miejsce stosowniejsze, odleglejsze od kościoła i to w przeciągu trzech miesięcy. W razie niespełnienia tego przez utrzymującego propinację, karczma ta ma być zamknięta przez wójta gminy. 6) Zabrania się karczmarzom w jakiejkolwiek porze dnia, a tém więcéj wieczorem, przetrzymywać w karczmie młodzież, która nieskończyła jeszcze 21 lat życia. 7) Zabrania się karczmarzom sprzedawać komukolwiek (na miejscu) trunków tyle, żeby się człowiek upił. 8) Zabrania się karczmarzom sprzedawać trunki za jakiekolwiek bądź wiktuały, lub też przyjmować rzeczy w zastaw. (To samo zabrania artykuł 294 przepisów o akcyzie od trunków wydanych d. 19 czerwca 1866 roku. - Pisarz Gaz. Świąt.). 9) Karczmy winny być zamykane dla miejscowéj ludności wsi i okolicy w każdy dzień o zmierzchu. 10) W razie przybycia do karczmy wieczorem ludzi nieznajomych, zwracających na siebie jakieś podejrzenie, karczmarz powinien natychmiast zawiadomić o tém sołtysa, aby ten przekonał się, czy podróżni mają paszporta i aby miał nad nimi baczność. 11) Aby świadectwa na sprzedaż trunków wydawane były przez wójta (?) osobom trzeźwym, pracowitym, niepodejrzanym o kradzież i nie pijakom. Za wykroczenia przeciw temu wójt płacić ma karę w ilości 10 rubli. 12) Muzyka w karczmie pod jakimkolwiek bądź pozorem we wszystkie dnie zabrania się. 13) W razie wykroczenia przeciw któremukolwiek z powyższych przepisów lub też niestosowania się do nich, ustanawiamy na karczmarzy karę: za pierwszy raz 5 rubli, za drugi 10 r., za trzeci zaś raz-25 r. z odebraniem na zawsze prawa szynkowania w gminie. 14) Zabraniają się wszelkie schadzki zbiorowe młodzieży z muzyką bez zaproszeń i bez obecności rodziców. Przyjmujący takie zebranie ulegnie karze rubli trzech, a grający czy to w karczmie, czy na schadzkach wzbronionych- rubla 1 kop. 50. Kara za każdém powtórzeniem tego wykroczenia podwaja się. 15) Na chrzcinach, weselach i wszelkich zabawach mogą znajdować się tylko proszeni. Przybyli zaś sami pociągnięci będą do kary 15 kopiejek od osoby. IV. O pijaństwie i pijakach. 1) Gdyby kto przebywał w karczmie w czasie wzbronionym lub w święto podczas nabożeństwa, i wyjść z niéj nie chciał, to karczmarz winien o tém donieść sołtysowi. Uporny ulegnie karze rubla 1 i kopiejek 50. 2) Rodzicom i opiekunom zakazuje się przyprowadzać z sobą dzieci do karczmy. Nie stosujący się do tego zakazu ulegną karze od każdego dziecka kop. 15 -Za każdym razem powtórzonym kara ta powiększa się o drugie tyle. 3) Pijanemu ma się dać opieka do czasu wytrzeźwienia na jego koszt. W któréj zaś karczmie upił się-karczmarz zapłaci karę 5 rubli. Karę płaci także i upity w ilości 1 rubla. Za każdém powtórzeniem upicia się kara będzie się zdwajała. Prócz tego powinien być zawsze spisany w kancelarji wójta protokół o popełnioném pijaństwie, a gdy to powtórzy się do trzeciego razu, niepoprawny pijak traci prawo głosu na zebraniach gromadzkich i gminnych. Może to prawo odzyskać, jeżeli przez lat trzy zupełnie powstrzyma się od picia trunków, i jeżeli przyjęcie go napowrót do Zebrań gromadzkich i gminnych zostanie zapisane w protokóle. 4) Przed każdém zebraniem gminném niewolno idącemu na to zebranie wstępować do karczmy, a to pod karą 15 kopiejek. {Dokończenie podamy za tydzień). 1) Sprawiedliwiej byłoby rozłożyć ten obowiązek na wszystkich mieszkańców gminy w stosunku do ich zamożności.-Pisarz Gaz. Świąt. 2) Kubełek przy studni powinien służyć tylko do naciągania wody, do pojenia zaś koni każdy powinien wozić z sobą naczynie swoje i do tego należałoby wszystkich w gminie gospodarzy zobowiązać. Warunek taki jest potrzebny dla zachowania koni od zarażenia się nosacizną lub innemi chorobami. -Pisarz Gaz. Świąt. 3) Podług prawa-szynki po wsiach, a więc i karczmy powinny być oddalone przynajmniéj o 40 sążni od ogrodzeń kościelnych, lub o 80 sążni od samego kościoła. Niestosuje się to jednak do karczem (domów zajezdnych) i do szynków pobudowanych przed wydaniem tego prawa w roku 1866. -Pisarz Gaz. Świąt, 4) Podług przepisów o akcyzie, pragnącemu trudnić się handlem trunków, wójt wydaje tylko świadectwo udowadniająoe, jak się on nazywa, gdzie mieszka, jakiego jest wyznania; patentów zaś na sprzedaż napojów udziela władza akcyzna. Szynkarzami wogóle nie mogą być tylko ludzie zostający pod sądem albo śledztwem, a po wsiach-osoby wyznania żydowskiego. - Pis. Gas. Świąt. 5) Podług prawa akcyznego nie wolne urządzać muzyki w karczmach tylko w dnie powszednie, i to z wyjątkiem zabaw weselnych. - Pis. Gaz. Świąt. 6) Warto też przypomnieć przy téj sposobności przepis ustawy akcyznéj pod liczbą 292, gdzie powiedziano, że we wsi, w któréj odbywa się Zebranie wiejskie lub gminne, nie wolno sprzedawać trunków do wypicia w szynku, dopóki to Zebranie się nie skończy. Pod liczbą znowu 291 w tejże ustawie umieszczony jest zakaz szynkowania w niedziele i święta podczas nabożeństwa we wsiach kościelnych oraz w miastach. Nareszcie pod liczbą 293 stoji wyraźnie napisano: „Zabrania się sprzedawać wódkę i inne trunki małoletnim do wypicia." Otóż te trzy bardzo ważne przepisy powinny być przestrzegane zawsze i bez żadnych uchwał, a każdy wójt, każdy sołtys i wreszcie każdy uczciwy człowiek ma obowiązek baczyć na to, aby się wszyscy do nich stosowali. -Pisarz Gaz. Świąt.

Gazeta Świąteczna 1883 nr. 121

Z SAMORZĄDU GMINNEGO. Uchwała gminna w Luboli. (Ciąg drugi). V. O handlarzach po wsiach i o złodziejach. Aby uchronić czeladź i młodzież od uczenia się kradzieży, stanowimy: 1) Zabrania się kupcom wyznania żydowskiego, zamieszkałym w gminie lub też przybywającym z miasta, nabywać zboże od następujących osób: a) od nieposiadających gruntów; b) od osób posiadających gruntu mało, a mimo to często sprzedających zboże; c) od osób przy rodzicach, na ich utrzymaniu będących; d) od osób pozostających na służbie. 2) Mieszkaniec wsi chcący sprzedać zboże i kupiec, który pragnie je nabyć, powinni obaj, albo jeden z nich, zawiadomić o tém sołtysa wsi; sołtys sprawdzi, czy zboże nie jest kradzione, i w razie podejrzenia o kradzież, doniesie o tém wójtowi. 3) Gdyby gospodarz był wynajęty z furmanką dla przewiezienia zboża do miasta, albo proszony o zabranie jakiego zboża przez osoby wymienione w tym rozdziale pod liczbą 1, powinien o tém zawiadomić sołtysa, a ten postąpi tak samo, jak powiedziano pod liczbą 2. 4) Od osób wykraczających przeciw powyższym przepisom zboże się odbiera, aby oddać takowe pokrzywdzonemu. Jeśli pokrzywdzony nie zostanie wykryty, to zboże sprzedaje się przez wójta, a pieniądze ztąd otrzymane zachowują się do rozporządzenia Zebrania gminnego. Nadto kupujący i zabierający zboże do miasta (jeśli się nie będzie stosował do przepisu pod liczbą 2) zapłaci 10 rubli kary. Za każdém powtórzeniem wykroczenia kara zdwaja się, a kupiec mieszkający na wsi traci na zawsze prawo do mieszkania w gminie. 5) Zabrania się kupcom wyznania żydowskiego przyjmować od dzieci: jaja, mąkę, kaszę lub inne wiktuały jako zapłatę za sprzedawane tymże dzieciom rzeczy. Kupcy wykraczający przeciw temu płacą 3 ruble kary, a na powtarzających wykroczenie kara coraz się podwaja. Karany w ten sposób trzy razy traci na zawsze prawo mieszkać w gminie. 6) Gdyby który gospodarz oddawał się złodziejstwu i był za kradzież po raz trzeci skazany sądownie na więzienie, lub też gdyby ogół w gminie uznał go za niepoprawnego złodzieja, to wójt gminy sprzeda przez licytację jego gospodarstwo, otrzymanemi z téj sprzedaży pieniędzmi wynagrodzi szkody zrządzone i udowodnione, potrąci koszta licytacji, resztę zaś odda byłemu właścicielowi sprzedanej gospodarki. Tenże były właściciel zostanie wydalony z gminy i przesiedlony do Syberji. Takiemuż wydaleniu i przesiedleniu podlegnie każdy inny złodziej nieposiadający własności w gminie. 7) Kto przyjmie do swego domu na komorne złodzieja karanego kryminalnie, albo człowieka uznanego przez ogół za niepoprawnego złodzieja, ten, w razie dopuszczenia się przez niego nowéj kradzieży, ma być pociągnięty do wspólnej z nim odpowiedzialności. VI. O ludziach niespokojnych. Ludzie kłótliwi, plotkarze i pijacy, za takich powszechnie uznawani, wyłączają się od wszelkich zabaw, a opierający się temu podlegną karze od 1 do 3 rubli. VII. Przeciw paleniu tytoniu. 1) Nie wolno palić papierosów, cygar (i fajek) we wsi wieczorem lub w nocy, ani też we dnie w podwórzach i w budynkach gospodarczych. 2) Wszelkie palenie tytoniu zabrania się zupełnie każdemu do czasu dojścia do pełnoletności. 3) Utrzymującym tytoń, cygara i papierosy zabrania się sprzedawać takowe niepełnoletnim. 4) Za przekraczanie powyższych przepisów stanowimy karę na sprzedających i palących w ilości kopiejek 30. Kara ta za każde powtórzenie przekroczenia zostanie podwojona. VIII. O dniach świątecznych. 1) W dnie świąteczne zabrania się odbywać wszelkie wywózki i wynajmować się z furmankami, a to pod karą 1 rubla od fury. W razie wynajęcia się w te dnie z furmankami żydom, kara zwiększa się do wysokości półtora lub trzech rubli. 2) Zboże zwożone w dnie świąteczne do wiatraków i młynów, jako też mąka ztamtąd zabierana, będą odebrane właścicielowi przez urząd gminny i rozdane między ubogich wstydzących się żebrać. 3) Niewolno jeździć ani chodzić bez nadzwyczajnéj potrzeby do miasta w święta przed południem, a to pod karą kopiejek 50 od fury lub kop. 15 od osoby pieszej. Sprawunki o téj porze w mieście czynione powinny być odebrane na korzyść czytelni wiejskiej. 4) a) Żydom mieszkającym w gminie zabrania się prowadzić w święta chrześcijańskie handel wszelkiego rodzaju, a to pod karą 2 rubli. b) Rybacy łowiący w te dnie ryby siecią podlegną karze rubla 1. c) Młynarze mielący w święto podczas nabożeństwa zapłacą kop. 50. IX. O koniach pozostawianych bez opieki. Na gospodarzy powracających kiedykolwiek i zkądkolwiek, którzy przesiadują w karczmie, a konie pozostawiają przed karczmą bez opieki, ustanawiamy karę po kopiejek 50 od fury. X. Kto ma należeć do składek gminnych. Do składek na utrzymanie nauczycieli, wójta gminy i sędziego-oprócz gospodarzy, mają należeć: wszyscy żydzi w gminie zamieszkali, karczmarze, młynarze, rzemieślnicy, rękodzielnicy, a to w stosunku do swéj zamożności. XI. Co do sołtysów i wójta. Gdyby sołtysi albo wójt gminy obowiązków w téj uchwale wskazanych nie spełniali, ulegną karze od kopiejek 30 do rubli 10. XII. Utracają prawo głosu na Zebraniach gromadzkich i gminnych: 1) Nieodbywający spowiedzi wielkanocnéj. Dlatego wójt ma rok-rocznie najpóźniéj w miesiącu czerwcu żądać od miejscowego księdza proboszcza wykazu osób nieodbywających spowiedzi wielkanocnéj. 2) Pijacy upominani a niepoprawni, i oskarżani przytém trzy razy przed urzędem gminnym. 3) Karani jako złodzieje wyrokiem sądu. 4) Znani jako złodzieje, upominani a niepoprawni. 5) Przybywający na Zebranie w stanie pijanym. Każdy taki na pierwszy raz otrzyma upomnienie, a na drugibędzie pozbawiony głosu, o czém zapisze się do protokółu. XIII. O użyciu pieniędzy karnych i o zamianie kary pieniężnej. 1) Pieniądze z kar winny być zapisywane przez wójta do książki sznurowéj, która ma pozostawać w kancelarji gminnéj. 2) Fundusz z kar zebrany ma być użyty na zakupienie książek ludowych polskich dla utworzenia czytelni gminnéj. 3) Fundusz ten ma być obliczany co kwartał i zaraz po każdém obliczeniu będzie użyty na cel wskazany. 4) Czytelnią będą się zajmowały osoby wybrane do tego przez Zebranie gminne. 5) Kary od niepełnoletnich będą opłacane przez rodziców. Za zgodą jednak rodziców kara pieniężna na ich dzieci nałożona może być zamieniona na chłostę, licząc po 5 chłost za każdego rubla. 6) Pełnoletni niemogący zapłacić kary, mają być wysyłani przez wójta na najem, dopóki nie zarobią tyle, co kara wynosi. Z zarobku tego będzie się strącała codziennie połowa na ich utrzymanie. Kara pieniężna na niezamożnych pełnoletnich może też być zamieniana na areszt o chlebie i wodzie, licząc po dwa dnie za jednego rubla.- Od mogących zapłacić wójt gminy winien zawsze ściągnąć karę pieniężną. 7) Dzieci nie mogą być karane aresztem. Uchwała niniejsza została przez nas zebranych większością głosów przyjęta i przez umiejących pisać podpisana. Przytém upraszamy Wójta Gminy, aby tę uchwałę jak najśpieszniéj przesłał właściwej władzy do zatwierdzenia, którego spodziewamy się ze względu na dobro nasze i na dobro Wysokiego Rządu. (Opis dalszego przebiegu sprawy z tą uchwalą, oraz wyjaśnienie, od Pisarza Gazety Świątecznéj nastąpią w przyszłym tygodniu).

Gazeta Świąteczna 1883 nr. 122

Z SAMORZĄDU GMINNEGO. Uchwała gminna w Luboli. (Dokończenie). Taki więc projekt do uchwały przedstawiliśmy na Zebraniu gminném. Wszystkim on przypadł do serca i głosowali za nim jednogłośnie, oraz postanowili wpisać go do księgi. Wszystko było dobrze, póki nie przyszło do pisania. Kiedyśmy tego zażądali od pana pisarza gminnego, ten odpowiedział, że dzisiaj jest już zmęczony i że dzień się kończy, więc nie zdąży wpisać wszystkiego, lecz napisze później, a nam da znać o tém. My zgodziliśmy się na to i zobowiązaliśmy się, że wszyscy, jak tu jesteśmy, z każdéj wsi przyjdziemy ze swym sołtysem podpisać. Ale stało się to, czego nikt z nas się niespodziewał. Kiedy pan pisarz zobaczył się potém z tymi trzema członkami gminy, o których na początku wspominaliśmy, a którzy na Zebrania gminne nieprzyjeżdżają wcale,-kiedy naradził się z nimi, to zaraz co innego zaczął nam gadać. Nawet wyraźnie nam powiedział, strasząc nas, że on pisać nie będzie, bo nie chce odpowiadać za naszą uchwałę, „gdyż tak mu radzą panowie". Wójt nasz też jak malowany, zamiast pilnować tego, żeby w księdze tak a nieinaczéj było napisano, jakeśmy uradzili, to on słuchał pisarza, który go straszył w rozmaity sposób.- My sami zastanawiamy się nad tém, cośmy postanowili i nic złego dopatrzyć się nie możemy. Jesteśmy w takiém położeniu, że nie mamy do kogo udać się po dobrą radę, a więc zwracamy się do Ciebie, panie Pisarzu Gazety Świątecznéj z prośbą, abyś raczył nas objaśnić, w czém zbłądziliśmy i co takiego złego znajduje się w téj naszéj uchwale, że trzej członkowie gminy są jéj przeciwni, a wójt i pisarz nie chcą nam jéj wpisać do księgi? Tomasz Rusiecki Szymon Wawrowski. Odpowiedź Pisarza Gazety Świątecznéj. Że nie stało się po Waszéj myśli i że uchwała stanęła w zawieszeniu, złożyło się na to kilka przyczyn, które postaram się wyjaśnić, a zarazem dać na nie radę. Oto najpierw jest widocznie w gminie waszéj któś taki, komu uchwała ta wypada, jak to mówią, nie na rękę, bo mogłaby mu wyrządzić szkodę w zyskach. Ten któś chciałby pewnie, aby z uchwały nic nie było, albo żeby ją przynajmniéj zmienić całkowicie,-to też przed pisarzem musiał wygadywać na nią. Pisarz znowu, usłuchawszy tego głosu, jął się tłumaczyć prawo gminne w ten sposób, żeby i uchwały nie wpisać do księgi, i jeszcze was wszystkich razem z panem wójtem od téj uchwały odstraszyć. Wyczytał on może artykuł 9 ustawy gminnej, w którym powiedziano, że jeśliby Zebranie naradzało się nad tém, do czego nie ma prawa, to uchwała z takiéj narady nie jest ważna, a osoby, któreby ją postanowiły, ulegną karze... Pisarz to wyczytał i pomyślał sobie, że te słowa wystarczą za wszystko. Ale tymczasem bardzo się pomylił. Prawda, że nie możecie na Zebraniu radzić o tém i uchwalać cóś takiego, do czego prawa nie macie. Ale wyście o niczém takiem nie radzili. Naradzaliście się tylko o różnych sprawach społecznych, obchodzących całą waszą gminę; a ustawa gminna w artykule 16 pod literą b powiada najwyraźniej: Do Zebrań gminnych należą: „uchwały we wszelkich wogóle rzeczach dotyczących gospodarskich i społecznych spraw całéj gminy. *) *) Tłumaczenie tego punktu na polski w „Dzienniku Praw" mniéj jest dokładne. - P. G. Ś Wyście więc układając projekt uchwały, naradzając się nad nim na Zebraniu, głosując za nim i żądając wpisania do księgi- postępowaliście zupełnie prawnie i nikt za to na najmniejszą nieprzyjemność nie może być narażony. Tylko pisarz niewłaściwie się zachował, odmawiając wpisania uchwały i podlegając niby jakiéjś tam obawie. Do narad o podobnych rzeczach, jakie są w waszéj uchwale, mają prawo nietylko Zebrania gminne, ale nawet i Zebrania gromadzkie, jak o tém wyraźnie stoji w artykule 104 ustawy gminnej, pod literą e. Ale co innego naradzać się i uchwalać, a co innego postanowienia w życie wprowadzić i zmusić wszystkich, aby się do nich stosowali. Niezawsze i niekażda rzecz uchwalona może wejść w życie, przynajmniéj z niektóremi wiele bywa kłopotów, zanim wykonane zostaną. Ot i niejeden kawałek waszego projektu dużo trudności napotkać może, bo są między niemi i takie żądania, że wykonanie ich zależy aż od najwyższéj władzy. Nie wiem, czyście wy mieli to na względzie, ale widzę, że nie przyszła wam na myśl jedna rzecz bardzo ważna. Chcieliście, żeby wójt zajął się staraniem około zatwierdzenia uchwały waszéj; aleć wójtowi waszemu ani czasu, ani głowy na to nie starczy, kiedy go pisarz tale łatwo swoją radą zbił z tropu. Do wprowadzenia w życie uchwał ważniejszych potrzeba zawsze oprócz wójta, jeszcze kogoś innego. Jak tylko Zebranie gminne lub gromadzkie zagłosuje jakąś rzecz taką, że dla niéj potrzeba zatwierdzenia władzy wyższej, to odrazu należy też wybrać pełnomocnika czyli plenipotenta jednego albo kilku, aby się tą sprawą gorliwie zajęli (jak o tém napisano w ustawie pod liczbą 16, literą g i pod liczbą 104, literą i). Taki pełnomocnik-powinien to być człek uczciwy, chętny, pracowity i z otwartą głową, aby potrafił z ludźmi gadać i nie lenił się pójść tam, gdzie trzeba. Przytém powinien on naradzić się dokładnie z dobrymi znawcami prawa, naprzykład ze zdolnymi a znanymi z prawości adwokatami, którzy objaśnić potrafią, co w uchwale trzeba poprawić lub zmienić, jak się wziąć do rzeczy i do kogo się udać. Co zaś do waszéj uchwały w szczególności, to trzeba wam było tak postąpić: Kiedy już Zebranie zgodziło się na ten projekt i głosowało za nim, wtenczas należało wybrać przez głosowanie jednego, dwóch lub więcéj pełnomocników, aby ci zajęli się dalszym losem uchwały. Następnie w protokóle Zebrania pisarz powinien byłby tak mniéj-więcej w księdze uchwał napisać: „Zebranie naradzało się nad projektem, który jest zapisany poniżéj i zgodziło się na ten projekt tylu a tylu glosami; - przytém wybrało także na pełnomocnika (lub na pełnomocników) do rozpoczęcia starań, aby uchwała ta została wprowadzona w życie, następujące osoby: (tu wymienić nazwiska obranych). Treść projektu jest oto taka: "....w tem miejscu na końcu cała uchwała musiałaby być wpisana, a pod protokółem Zebrania, mieszczącym w sobie tę uchwałę, gospodarze umieściliby swe podpisy. Wybrani pełnomocnicy udaliby się z kopją uchwały po radę do rozumnych i znanych prawników, których można znaleźć w większych miastach lub w Warszawie, a po takiéj radzie wiedzieliby, co już daléj czynić potrzeba i czego mniéj-więcéj można się spodziewać. Pisarz Gaz. Świąt.


Kaliszanin 1885 nr. 56

= Z nad Warty. Burze w ostatnich dniach panujące niemałe w naszej okolicy porobiły spustoszenia; najwięcej ucierpiała gmina Lubola, mianowicie wsie: Brzeg, Brodnia, Lubola i Zagórki. Pola obiecujące wyborny plon dla rolnika, dziś zbite gradem i deszczem przedstawiają massę, dobrą tylko na nawóz. Ulewa była tak wielką, że potworzyły się strumienie, z prądem których płynął drób, zwierzyna i inne przedmioty. Skutkiem uderzenia piorunu zgorzał dom wójta gminy. W wielu miejscach przepadło zupełnie zboże, tatarkę prawie wszędzie zaorano, groch leży zbity i gnije od wilgoci, owsy i jęczmiona ogromnie przerzedzone,— słowem spotkała nas klęska bardzo dotkliwa, którą nie lada co skompensować może.
Do tych wszystkich bied naszych dołącza się wysokie cło graniczne na nasze zboże, które utrudnia jego zbyt, a więc i na ceny oddziaływa niekorzystnie.
Dziś. t. j. w dniu 11 b. m. burza z gradem znowu się powtórzyła. J. P.

Kurjer Warszawski ( z dodatkiem porannym) 1891 nr 24

+ Powrót z Brazylji.
W szpitalu kaliskim umieszczono w tych dniach niejakiego Luboimskiego z gm. Lubola, pow. tureckiego.
Sprzedawszy całe mienie swoje, wyjechał on był w lecie z żoną i kilkorgiem dzieci do Brazylji.
Na okręcie wskutek niewygody i chorób zmarło mu dwoje dzieci.
Gdy stanął u celu podróży, rozczarowanie było jeszcze większe: klimat nieznośny, inne pożywienie, warunki z gruntu zmienione .— jednem słowem, zupełnie nie to, co mu obiecywali ajenci.
Dano mu robotę przy budowie dróg i w plantacjach kawy, lecz zarobek starczył zaledwie na utrzymanie.
Luboimski stracił wkrótce żonę i trzecie dziecko, co doprowadziło go do takiej rozpaczy, że bądźcobądź postanowił powrócić do tak lekkomyślnie opuszczonego kraju.
Pozostawiwszy ostatnie dziecko na opiece znajomych, ze składek, zebranych pomiędzy znajomymi, zakupił bilet do Bremy i opuścił kraj zabójczy.
W Bremie brakło mu pieniędzy, więc, jak donosi Kaliszanin, o proszonym chlebie puścił się pieszo w dalszą drogę,
Wskutek mrozu i znużenia stracił siły do tego stopnia, że rozchorował się mocno i przybywszy do Kalisza, poszedł do szpitala.  

Kurjer Warszawski 1891 nr 190

+ Sprzedaż dóbr.
W sądzie okręgowym kaliskim na licytacji publicznej sprzedane zostały dobra Lubola, w pow. tureckim, obejmujące około 300 wiorst.
Nabył je za rs. 41,000 adwokat p. Antoni Zgleczewski, podczas gdy poprzedni właściciel przed laty kilkunastu zapłacił za nie rs. 120,000.  

Gazeta Kaliska 1895 nr. 31

W dominium Lubola jest do sprzedania: 200 sztuk skopów i 90 macior, młodych, zdatnych do chowu, rasy negretti, a także nowa wialnia tryumf, do czyszczenia zboża, fabryki Cegielskiego. Odbiór owiec po strzyży.

Kurjer Warszawski (dodatek poranny) 1898 nr 250

Ochrona lasów.
Jak już donosiliśmy, w d. 5-ym b. m., w Kaliszu odbyło się pierwsze posiedzenie organizacyjne komitetu gubernjalnego ochrony leśnej. Przewodniczył gubernator, r. t. Daragan, obecni byli pp.: wiceprezes sądu okręgowego, rz. r. st. N. Naumow, wicegubernator Stremouchow, prezes komisji włościańskiej, rz. r. st. Bazia, starszy rewizor leśny Antonikowski i obywatel ziemski, Emil Repphan.
Po odczytaniu okólnika J. E. Głównego Naczelnika kraju, p. gubernator zawiadomił, że na stałych członków komitetu ze strony właścicieli lasów przedstawił pp. Romockiego i Repphana.
Komitet zatwierdził podział gmin pomiędzy naczelników straży ziemskiej, zaś starszy rewizor leśny przedstawił spis lasów, w których w gub. kaliskiej prowadzony jest wyrąb pustoszący. Komitet postanowił przedsięwziąć kroki, celem wstrzymania wyrębu w tych lasach.
Komitet rozesłał do właścicieli lasów okólnik, w którym zawiadamia, że na zasadzie nowego prawa zabrania się: 1) prowadzenia pustoszących cięć lasu, niezgodnych z planem gospodarstwa leśnego;
2) karczowania samowolnego gruntów podleśnych i zmiany ich przeznaczenia; 3) pasania bydła w porębach i zagajnikach, nieistniejących lat co najmniej piętnaście.
Nadzór nad lasami, nieobciążonemi serwitutami leśnemi, ustanowiono, jak następuje:

W pow. tureckim w gminach: Wichertów, Kowale Pańskie, Niewiesz, Pęcherzew, Piekary i Piętno pomocnika leśniczego Borowieckiego; w gminach: Biernacice, Wola Swiniecka, Goszczanów, Grzybki, Wielgoszcz, Lubola, Malanów, Ostrów Wartski, Skotniki, Skarżyn, Strzałków i Tokary naczelnika straży ziemskiej. 

Gazeta Kaliska 1899 nr 217

Przed niedawnym czasem spaliły się 2 sterty pszenicy i stodoła w majątku Lubola p. Zgleczewskiego; w d. 5 b. m. we wsi Brzeg doszczętnie zgorzał dom wraz z oborą i całym dobytkiem nieruchomym, Szymona Mikołajczyka.
Gazeta Kaliska 1899 nr 242


(…). Jeden z piękniejszych majątków ziemskich w naszej okolicy, Lubola, parceluje się obecnie w cenie po 3,600 rb. za włókę. Towarzystwo „Jakor“ za energiczny ratunek przy ogniu w majątku Lubola, wyasygnowało rb. 50 jako nagrodę do rozdania tym z miejscowej czeladzi i włościan, którzy się odznaczyli w niesieniu pomocy podczas pożaru. Ładnie to ze strony towarzystwa, które tym sposobem najskuteczniej zachęci włościan, do niesienia pomocy podczas pożarów. J. K.


Zorza 1900 nr 17

Złe schowanie pieniędzy. We wsi Luboli, pod miastem Wartą, w guberni kaliskiej, gospodyni Zofja Piąstkowa otrzymała z mocy testamentu w spadku po zmarłym bezdzietnie w roku zeszłym pierwszym swym mężu, Walentym Warowskim, 20-a morgów dobrego gruntu, oraz przeszło 1800 rubli gotówki. Nie wiedziała sama, gdzie dla tych pieniędzy obrać bezpieczne schowanie. Do kasy oddać nie chciała, bo żal jej było z niemi się rozstawać, pożyczyć tymbardziej nie rada była z obawy, żeby nie przepadły. Chowała więc je dziś tu, jutro owdzie, aż wreszcie obrała dla nich kryjówkę w komorze pod przyciesią i pokryjomu zakopała je tam w pudełeczku; sądziła że tam będą najbezpieczniejsze. Po pewnym czasie idzie po swoje pieniądze, a tu ich ani śladu; złodziej jakiś podkopał się pod przycieś i ukradł je. Pomimo usilnych poszukiwań nie znalazła ich, bo zniknęły jak kamień w wodzie. Teraz dopiero strapiona kobieta po niewczasie wyrzeka, bo żal jej tak znacznej straty. A nie byłoby tego, gdyby pieniądze złożyła w kasie oszczędności. Byłaby o pieniądze spokojna i jeszczeby jej corocznie choć mały procent przyrastał. Niechże ten wypadek będzie przestrogą dla innych. Podpisany niżej uprasza Sz. redakcję o przyjęcie i wydrukowanie niniejszego listu w gazecie „Zorzy” dla przestrogi wszystkich, w krótkim czasie.
Marcin K.


Gazeta Świąteczna 1900 nr. 1014

Pieniądze źle schowane. Zofja Wawrowska we wsi Luboli pod miastem Wartą, w guberńji kaliskiéj, otrzymawszy w spadku po mężu, prócz gospodarki, zgórą dwa tysiące rubli gotowizną, nie wiedziała sama, gdzie pieniądze te schować. Nie chciała oddać ich z domu, żeby nie przepadły, jéno chowała po kątach, ciągle z miejsca na miejsce przenosząc, aż wreszcie włożyła w garnek i zakopała w ziemi w komorze pod przyciesią. Ale któregoś dnia spostrzegła, że ziemia w kącie rozkopana, a garnka z pieniędzmi niéma. Jakiś złodziej podkopał się pod przycieś i ukradł skarb. Strapiona kobiéta po niewczasie wyrzeka, płacze i nie wie, kto mógł jéj taką krzywdę wyrządzić. Nie opłakiwałaby teraz straty, gdyby złożyła była pieniądze w jakiéj kasie oszczędności. Byłaby o nie spokojna i z czasem odebrałaby je nietylko w całości, ale jeszcze z procentem. Przedpłatnik.

Gazeta Kaliska 1903 nr 166

Sprzedaż przez bank włościański. Majątek Lubola, pow. tureckiego, przestrzeni włók 30, własność ss. Zgleczewskich, sprzedany został przed rejentem Kucharskim za pośrednictwem banku włościańskiego siedmiu grupom, około 80 włościanom, przeciętnie po 3000 rb. za włókę.


Gazeta Kaliska 1903 nr 358

Znalezienie ciała. Na łące we wsi Pęczniew, pow. tureckiego, w rowie znaleziono ciało mieszkańca wsi Lubola, Stanisława Człapy, 40 lat, który utonął w rowie.


Rozwój 1906 nr 65


Kalisz, 20 marca. W gminie Lubola zebranie gromadzkie zrzekło się wyborów, żądając, żeby w zebraniu wzięli udział wszyscy mieszkańcy gminy, i aby wybór członka Dumy nastąpił bezpośrednio. Przekonać włościan nie udało się.


Rozwój 1909 nr 78


Kara administracyjna. Na mocy postanowienia czasowego generał-gubernatora wojennego — mieszkaniec gm. Lubola, powiatu tureckiego — Maksymilian Chudzik skazany został na wysłanie z granic Królestwa Polskiego na cały czas trwania stanów wyjątkowych, Władysław Patura za przetrzymywanie bez zameldowania małżonków Dospiałow na 2 tygodnie aresztu.


Godzina Polski 1917 nr 155

Z Sieradzkiego.
Donoszą nam, że wybrani zostali następujący
delegaci z powiatu sieradzkiego do Rady Narodowej: Kaz. Jarociński (Zadzim), Kaz. Walewski (Tubądzin), dr. Wiktor Łuniewski (Warta). Zastępca Wojciech Matuszewski (Lubola).

Obwieszczenia Publiczne 1918 nr 21

Sąd pokoju w Zadzimiu, pow. Sieradzkiego, poszukuje stałego mieszkańca wsi Lubola, tejże gminy, pow. Tureckiego, Józefa Łabuzy, syna Józefa i Jadwigi z Nastarowiczów, urodzonego d. 19 maja 1879 r. we wsi Prusinowice, gm. Zadzim, u Władysława Lisa.
Oskarżony z art. 581 K. K. Łabuza jest wyrobnikiem; nocami przebywa u żony we wsi Grzybów.

Osoby wiedzące cośkolwiek o miejscu pobytu Łabuzy, winny natychmiast powiadomić o tem miejscowe władze policyjne i sąd pokoju w Zadzimiu, do akt Nr K 125/17.

Obwieszczenia Publiczne 1918 nr 33

K. P. sąd pokoju w Niemysłowie, pow. Tureckiego, na mocy art. 846 i 847 U. P. K., poszukuje Zofji Dzietkowskiej, stałej mieszkanki m. Łodzi, ostatnio zamieszkałej we wsi Lubola, tejże gminy, oskarżonej o kradzież.
Rysopis i znaki szczególne poszukiwanej nieznane.
Osoby, którym jest znane miejsce zamieszkania Dzietkowskiej, winny je wskazać temuż sądowi do akt K. 81/18.

Obwieszczenia Publiczne 1918 nr 36

K. P. sąd pokoju w Niemysłowie, pow. Tureckiego, na mocy art. 846 i 847 U. P. K., poszukuje Tekli Hoffmańskiej, lat 22, stałej mieszkanki m. Łodzi, ostatnio zamieszkałej we wsi Lubola, pow. Tureckiego, oskarżonej z art. 490 K. K.
Rysopis i znaki szczególne poszukiwanej nieznane.
Osoby, którym jest znane miejsce zamieszkania Hoffmańskiej, winny je wskazać sądowi pomienionemu do akt K. Nr 43/1917 r.

Obwieszczenia Publiczne 1920 nr 5

REJESTRY HANDLOWE.
Do rejestru handlowego, działu A sądu okręgowego w Kaliszu wciągnięto następujące firmy: ,
d. 30 września 1919 r.
pod numerem 1724 Cezary Niemira", sklep kolonjalny we wsi Lubola, pow. Tureckiego; właściciel Cezary Niemira w Luboli;

Obwieszczenia Publiczne 1920 nr 34

Notarjusz Zygmunt Świerczewski w Kaliszu, mający kancelarję w gmachu sądu okręgowego, obwieszcza, że otwarte zostały postępowania spadkowe po zmarłych:
5) Antonim i Marjannie małż. Piąstka, właścicielach działki gruntu 15 mórg z dóbr Lubola, — i po samym Antonim Piąstce, właścicielu reszty działki gruntu Nr 1 w kol. Lubola cz. II, pow. Tureckiego;
Termin regulacji tych spadków wyznaczony został na d. 3 listopada 1920 r. w kancelarji notarjusza Świerczewskiego w Kaliszu, dokąd winny stawić się osoby interesowane, pod skutkami prekluzji.

Echo Tureckie 1924 nr 8

Komisje Szacunkowe do podatku majątkowego na pow. turecki.
W okręgu wymiarowym pow. tureckie­go będą czynne dwie Komisje Szacunko­we do podatku majątkowego, a mia­nowicie:
Komisja l., obejmująca obszar miasta Turka i gm.: Pęcherzew, Piętno i Skar­żyn.— W skład komisji wchodzą członkowie: (...)
Komisja II., obejmująca obszar miast: Dobry i Uniejowa, oraz gm. Biernacice, Goszczanów, Grzybki, Kościelnica, Kowale Pańskie, Lubola, Malanów, Niewiesz, Niemysłów, Ostrów-Wartski, Piekary, Skotniki, Tokary, Wichertów, Wola-Świniecka i Zelgoszcz. W skład komisji wchodzą CZŁONKOWIE:
1. Rutka Andrzej z wsi i gminy Pieka­ry 2. Moszczyński Józef z Dobry, 3. Szy­mański Bolesław z Uniejowa, 4. Boczek Ignacy z Dobry, 5. Skrzyński Ignacy z Krask gm. Zelgoszcz, 6. Golcz Marjusz z Głaniszewa gm. Grzybki, 7. Zgoda Stanis­ław z Kobylnik gm. Biernacice, 8. Mazur Michał z Grzybek, 9. Czyżo Ignacy z Ost­roska gm. Kościelnica, 10. Jóźwiak Fran­ciszek z Luboli, 11. Szafarz Wojciech z Wielenina gm. Kościelnica 12. Pawiak Jan z Goszczanowa 13. Doniak Józef z Drozdowa gm. Wola-Świniecka, 14. Adamczyk Władysław z Feliksowa gm. Malanów, 15. Zdrojewski Adam z Lipnicy gm. Niewiesz.
Zastępcy członków.
1.Bednarek Stanisław z Piekar 2. Sera­fin Piotr z Klonowa gm. Ostrów Wartski, 3. Płóciennik Jan z Malanowa 4. Olszew­ski Mikołaj z Pęgowa gm. Zelgoszcz, 5. Warych Tomasz z Orzeszkowa gm. Kościelnica 6. Napieraj Piotr z Popowa gm. Niemysłów 7. Kociurski Stanisław z Kik gm. Wola-Świniecka 8. Miniszewski Ignacy z Kozanek Podleśnych gm, Zelgoszcz 9. Szkop Sine z Dobry, Szklarek Wawrzyniec z Ziemięcina gm. Tokary, 11. Opas Mie­czysław z Chorzepinka gm. Zelgoszcz, 12 Ścibior Szczepan z Uniejowa, 13 Gaw­roński Henryk z Uniejowa, 14. Stefankiewicz Bolesław z Uniejowa, 15. Rutecki Jó­zef z Goszczanowa.
Obie powyższe Komisje Szacunkowe urzędować będą w siedzibie Urzędu Skar­bowego podatków i opłat skarbowych w Turku.

Echo Tureckie 1924 nr 12

Tragiczne zdarzenie we wsi Lubola.
Kilka dni temu zmarł w szpitalu Sieradzkim Cezary Niemira, delegat na Sejmik Po­wiatowy we wsi Lubola, mający tamże restaurację, od postrzałów rewolwerowych otrzymanych z ręki swego syna 24—ro letniego Tadeusza Niemiry.
Zabójstwo ojca przez syna zostało do­konane jakoby wskutek niepoprawnego pro­wadzenia się Cezarego Niemiry, który mar­notrawił majątek, dokuczał żonie swojej i rodzinie, prowadząc romans z innemi ko­bietami, w Maszewie, gdzie zarządzał ma­jątkiem państwowym, jako administrator sądowy. Tadeusz Niemira naogół spokojny chłopak, od kilku miesięcy prowadził z oj­cem bardzo ostrą walkę i już raz jeden za­mierzał zastrzelić ojca, lecz zamiarowi pier­wotnemu ojcobójcy przeszkodzono w porę, nie na długo jednak.
Zdarzenie to wstrząsnęło całą okolicą. Ojcobójca został osadzony w areszcie w Turku.

Echo Tureckie 1924 nr 19

POŻARY: —
W powyższym dniu [22 czerwca] we wsi Lubola spa­liły się trzy stodoły a to: Józefowi Domżalskiemu, Józefce Wawrówskiej i Józefowi Karasińskiemu. Oprócz stodół spaliły się również narzędzia rolnicze oraz nie młóco­ne żyto, większa ilość słomy i siana. Szko­da wynosi około 5000 złp.
W. F.

Echo Tureckie 1924 nr 22

Kronika.
Nowi delegaci Sejmiku pow. Tureckiego.
Rady gminne 3-ch gmin dokonały wy­borów, uzupełniających delegatów do Sej­miku powiatowego, a mianowicie: 17 lipca w gminie Kościelnica, wybrano na miejsce p. Janusza Skrzyńskiego, który zrezygno­wał ze swego mandatu wskutek wyjazdu z pow. Tureckiego, gospodarza Antoniego Klestę.
Tegoż dnia dokonano wyborów w gm. Zelgoszcz na miejsce p. Tomasza Poręczewskiego z powodu jego rezygnacji, Ra­da gminna w Zelgoszczy ponownie wybra­ła do Sejmiku p. Poręczewskiego przez aklamację. P. Poręczewski wybór przyjął.
Wreszcie dnia 22-go lipca wybrano, większością głosów za pomocą kartek de­legata Sejmikowego w gm. Lubola w oso­bie gospodarza, Antoniego Wesołowskiego, na miejsce zmarłego Cezarego Niemiry.
Z ramienia władzy nadzorczej uczestni­czył na wszystkich wyborach p. inspektor samorządowy.
Nowo wybrani delegaci Sejmikowi, na mocy obowiązującej ordynacji wyborczej do Sejmików, będą urzędować do czasu trwania kadencji obecnych rad gminnych.

Echo Tureckie 1924 nr 30

Subsydjum dla Straży Ogniowych Ochotn. pow. Tureckiego.
Dnia 4 sierpnia 1924 r., na zasadzie uch­wały Wydziału Powiatowego specjalna Ko­misja w osobach p. p. Insp. Ubezp. Łętowskiego i Insp. Sam. Glądały, dokonała podziału subsydjum Sejmiku Powiatowego dla Straży ogniowych pow. Tureckiego 1500 zł. a mianowicie: Związkowi Florjańskiemu w Warszawie 120 zł., Redakcji „Przegląd Pożarniczy" 50 zł., Strażom Ogniowym: w Turku 200 zł. Szadowie 100; po 50 zł. w Uniejowie, Do­brej, Orzeszkowie, Poniatowie, Miłkowicach, po 30 zł. Grodzisku, Drozdowie Chwalborzycaeh, Czepowie, Świnicach, Wilamowie, Wieleninie, Witowie, Niewieszu, Niemysłowie, Pęczniewie, Socha, Cielcach, Ustkowie, Kowale-Pańskie, Wietchininie, Mikulicach, Tokarach, Milejewie, Goszcza­nowie, Jeziorsku, Skęczniewie, Piekarach, Boleszczynie, Psarach i Luboli.
Straży w Kaczkach, jako nie funkcjonu­jącej zapomogi nie przyznano. Straży dwor­skiej w Malanowie, nie wykazującej żadnej działalności, która 1923 r. otrzymała 126 milj. mk. z ubezpieczeń na kupno węży, z tych względów subsydjum nie przyznano.
Straży w Słodkowie nie funkcjonującej, która również otrzymała z ubezpieczeń w naturze węża i od p. Sznerra sikawkę, dla tego również nie subsydjowano.
Powyższy podział został zaaprobowany przez Wydział Powiatowy, na posiedzeniu dnia 5 września r.b. Przeto straże, którym przyznano subsydjum, mogą je otrzymać z Kasy Pow. Zw. Komunalnego, w każdym czasie, w godz. urzędowych, przez osoby pisemnie upoważnione, od odnośnych Zarządów Straży.
T. O.

Echo Tureckie 1924 nr 40

Wyrok w sprawie zabójcy Niemiry.
Głośna w swoim czasie w powiecie spra­wa, o zastrzelenie Cezarego Niemiry, we wsi Lubola, przez własnego syna Tadeusza znalazła w tych dniach swój epilog w Są­dzie Okręgowym Kaliskim. Tadeusz Niemi­ra został skazany na rok więzienia, z zali­czeniem mu prewencyjnego więzienia do wyroku. Wobec czego skazany opuści, za kilka dni, mury więzienne. Na złagodzenie wyroku wpłynęło wiele okoliczności, które przemawiały że nieboszczyk sprowokował swojem postępowaniem zbrodniczy wystę­pek syna.

Echo Tureckie 1924 nr 42

Sadzenie drzewek
Święto sadzenia drzewek przez dziatwą szkolną ma się odbywać z zarządzenia władz szkolnych dwa razy do roku t. j. wiosną i jesienią.
O ile w porze wiosennej zarządzenie to jest ściślej przestrzegane przez nauczyciel­stwo, o tyle w jesieni, jako w porze mniej odpowiedniej na święto sadzenia drzewek, niektóre tylko szkoły je wykonują, pomimo stałej kontroli ze strony p. Inspektora Szkol­nego. To też z uznaniem można podkreś­lić święto sadzenia drzewek urządzone w całej okazałości dnia 4 b. m. w osadzie Pęczniew przez kierownika tamtejszej szko­ły p. Winciora.
Dzieci w liczbie około 200 posadziły ja­kieś 150 sztuk ładnych dzewek, po uprzed­nim poświęceniu ich przez Ks. Proboszcza Wysokowskiego i odpowiedniem przemów­ieniu do dzieci na drodze, prowadzącej od osady Pęczniew do wsi Rudniki, która to droga przedtem gruntownie poprawiona za pomocą szarwarku, wykonanego przez mie­szkańców dwóch gmin—Lubolę i Nimysłów.
W święcie wzięły udział władze gminne obydwóch gmin, członek rady gminnej i geledat na Sejmik p. Włodarski, nauczyciel­stwo, Policja, kilku obywateli pęczniewskich i będących na wizytacji w gminie inspektor samorządu gminnego p. Glądała.
Drzewka sadzono pod fachowym kierow­nikiem i przy pomocy starszych, a więc nie będzie obawy, że się nie przyjmą.
Z czasem z marnej, krętej i wyboistej drogi, stanie się piękna aleja.
Gdyby więcej takiej obywatelskiej pracy a nasz krajobraz zmieni się do niepoznania. Uczestnik


Echo Tureckie 1925 nr 13

Zjazd dozorów szkolnych.
W dniu 20 marca r. b. o godz. 11 rano w sali Sądu Pokoju w Turku, rozpoczął się Zjazd Dozorów Szkolnych i przedstawi­cieli Rad gminnych, na który zebrało się przeszło 70 osób.
Zagaił Zjazd przewodniczący powiatowej Rady Szkolnej ks. kan. Majewski, wygło­siwszy zarazem referat p. t. Cel i zakres działania dozorów Szkolnych. Drugi referat wypowiedział Inspektor Samorządowy p. Glądała p. t. Sprawy finansowe Szkolnict­wa. Prelegent wskazał, na 3-y główne przy­czyny wywołujące kłopoty finansowe w szkolnictwie powszechnem, 1) niedostatecz­ne zrozumienie przez ciała, uchwałodawcze rady i zebrania gminne, potrzeby i znacze­nia oświaty powszechnej, 2) ograniczenia ustawowe samorządów, wypływające z usta­wy z dn. 11 sierpnia 1923 r. o uregulowa­niu finansów, 3) niezdolność płatni­czą podatników w obecnym trudnym okre­sie. To powoduje krytyczny stan finanso­wy w Dozorach Szkolnych. W miastach sy­tuacja finansowa jest lepsza. Rady Miejskie w Turku, Dobrej i Uniejowie wywiązują się dobrze w sprawach szkolnictwa: Turek buduje szkołę okazałą. Dobra nabyła, duży, ładny dom na szkoły powszechne. Nato­miast niektóre gminy po macoszemu trak­tują te sprawy, np. Kościelnica gdzie rada gminna zupełnie i literalnie nic nie uch­waliła na szkolnictwo, a gmina Skarżyn za­miast 5 tys. zł. potrzebnych na szkolnict­wo uchwaliła 400 zł. wówczas gdy na sa­mo zapłacenie komornego za lokale wy­maga się 600 zł. Referat wywołał ożywioną dyskusję w której przyjęli udział p.p. Juszkiewicz z Czepowa, b. poseł Krysztoforski, Rutka z Piekar, Zając z Piętna, Pajeski, Rybak z Luboli, Ścibior z Kościelnicy, Rajska z Goszczanowa, Sieczko z Uniejowa, Głąbowski, Ks. Zieliński z Jeziorska, Inspektor Bartel, Kolska z Wrzący. Na wszystkie zapytania referent dał wyczerpu­jące wyjaśnienia.
Trzeci referat wygłosił Inspektor Szkolny p. Bartel, p. t. Obowiązek szkolny. Prelegent wspomniał, że w kraju 1 i pół miljona dzieci bez nauki: 50 % analfabetów, że 3 klasy szkoły powszechnej przysposobić mają ucznia do 4 klasy gimnazjalnej, że tendencją jest, aby pierwszą klasę w gim­nazjach zamknąć już w niedalekiej przysz­łości. W dyskusji przyjmowali udział p.p. Rybak, Soszyńska, Warych, Górowski, Rut­ka, Juszkiewicz, Benedyczak.
Czwarty referat wygłosił p. Głębowski p. t. Święto Sadzenia drzew. W dyskusji przyjmowali udział p.p. Wyganowski, Rutka, Krysztoforski. Dążeniem jest aby drogi w Polsce były wysadzone drzewami owocowemi, tym emblematem kultury widocznej, a także pożytku.
Piąty referat p. t. Hygjena Szkolna wyg­łosili dwaj prelegenci p.p. Dr. Wójcikow­ski i kierownik szkoły w Turku Żuchowski, pierwszy fachowo, drugi o utrzymaniu czystości w szkole.
Dyskutował p. Krysztoforski i inni.
Następnie w wolnych wnioskach podno­szono kwestję szczepienia ospy, potrzebie zwoływania zjazdów przynajmniej 2 razy do roku. Dyskutowali ks. proboszcz z Malano­wa, Krysztoforski, Rajski i inn.
Zjazd ten odznaczał się wielkiem zaintere­sowaniem, ożywieniem, treściwemi kwestjami i wyniósł kilka dodatnich uchwał, któremi mają się kierować członkowie Rad Szkolnych i Rad gminnych.

Zakończył się Zjazd zwiedzeniem in cor­pore placu na którym wznoszą się mury budującego się gmachu Szkoły Powszech­nej w Turku.

Echo Tureckie 1925 nr 31

Przykładna uchwała rady gminy
Lubola z dn. 21—VII r.b. Na pismo Wydziału Powiatowego w Turku, postanowiono, aby wójt gminy polecił sołtysom zebrać z mieszkańców gminy do­browolne ofiary na cel uczczenia uroczystości ekshumacji i przewiezienia zwłok Nieznanego Żołnierza do Warszawy. Zebra­ne pieniądze przesłać do Biura Lwowskie­go Komitetu Obywatelskiego. Równocześ­nie rada gm. prosiła X. proboszcza parafji Brodnia o odprawienie Mszy św. celem ucz­czenia tej chwili i zawiadomienie lud­ności gminy, aby jaknajliczniej zebrała się na Msze św.

Echo Tureckie 1925 nr 36

Obwieszczenie
W myśl Ustawy z dnia 23-1 1925 r. o nadzorze państwowym nad ogierami i rejest­racji klaczy zarodowych (Dz. U. R. P. Nr. 17 poz. 113) oraz rozporządzenia Ministra rolnictwa i D. P. z dnia 10-VII. 1925 r. o wykonywaniu nadzoru państwowego nad ogierami (Dz. U. R. P. Nr. 73 poz. 511) i rozporządzenia Urzędu Wojewódzkiego z dnia 18 sierpnia r. b. L. R. d. 1196 v|2 po­daję do wiadomości publicznej plan funkcjonowania Wojewódzkiej Komisji Kwalifika­cyjnej dla licencji ogierów na terenie powia­tu tureckiego przyczem zaznaczam, że obo­wiązkowemu przeglądowi podlegają wszyst­kie ogiery w wieku, poczynając od 2 lat ukończonych na wiosnę r. b.
Plan funkcjonowania W. K. K.

Termin przeglądów
Wykaz gmin i miast z których ogiery doprowadzić należy
Dnia
od godz.
w punkcie

6
paźdz. 1925 r.
10 rano
Uniejów
Z gminy Biernacice, Kościelnica, Skotni­ki, Wola Świniecka Zelgoszcz, Niemysłów, Niewiesz, Unie­jów.
7 - X.
10 rano
Turek
m. Turek, m. Dobra gm. Kowale Pańskie, Malanów, Skarżyn, Piętno, Pęcherzew, Wichertów.
14- X.
9 rano
Jeziorsko
Z gm. Ostrów Wartski, Piekary, Tokary Lubola, Goszczanów, Grzybki.

Właścicieli ogierów przestrzega się by
we własnym interesie przedstawiali Komisji ścisłe dane o pochodzeniu ogierów kwalifi­kowanych (rodowody i t. p.). W razie przy­prowadzenia ogierów spisem nie objętych posiadacz winien o tem zawiadomić przewodniczącego.
Wszystkie ogiery winny być doprowadzo­ne na godzinę przed rozpoczęciem przeglą­du, bez uprzęży lub siodeł, jedynie w trenzlach lub uździenicach z powodami (sznura­mi lub rzemieniami czyli łańcuchami).
Po zakończeniu przeglądu, wydane zos­taną dla ogierów zakwalifikowanych świa­dectwa uznania.
Turek, dnia 27 sierpnia 1925 r.
Starosta L. BORYSŁAWSKI.

Echo Tureckie 1925 nr 40

Wypadki:
Wścieklizna u psów.
Dnia 21 b.m. wściekły pies należący do gospodarza Wojciecha Ramięgi mieszkańca kolonji Lubola gminy Lubola pokąsał 5 osób które dnia 26 b.m. zostały wysłane do szpitala w Turku celem zastosowania środków leczniczych.
Jedna z osób pokąsanych przez psa wściekłego, a mianowicie chłopak Wacław Wołoszyński lat 9 przywieziony do szpitala po­drapał do krwi zakonnicę która rozbierając chciała położyć go do łóżka.

Echo Tureckie 1925 nr 44

Ogłoszenia drobne.
Bukowski Marcin z gm. Lubola roczn. 1901 zagu­bił książeczkę wojskową.
Stanisław Wawrzyniak z gm. Lubola rocznik 1901 zagubił książeczkę wojskową.
Unieważnia się.

Echo Tureckie 1925 nr 46

Zmiany personelu w samorządach gminnych.
W tych dniach zostali zwolnieni wójci gmin: Biernacice Galoch, na własną prośbę, Piekary Błaszczyk wskutek choroby, Wola-Świnecka Doniak z powodu nadużyć pienię­żnych. Urządy wójtowskie w tych gminach oddano wobec władz nadzorczych zastęp­com wójtów.
Na wakujące stanowisko sekretarza do gminy Skarżyn został przeniesiony sekretarz gminy Biernacice Ligwiński Jan, do Bier­nacic zaś naznaczono czasowo p. o. sekre­tarza pomocnika sekr. gm. Lubola Florczaka Kazimierza.

Echo Tureckie 1925 nr 46

Nowe bruki wiejskie.
Może niejeden siedząc stale w mieście nic nie wie że i wieś nasza idzie także naprzód. Pomijając nara­zie inne sprawy, zwrócę tu uwagę na bruki, nie mó­wiąc nic o drogach gruntowych które w niektórych gminach jak Goszczanów, Piekary poczęści i Niemysłów doprowadzane są planowo i systematycznie do należytego stanu. Ale bruki robione z własnej ini­cjatywy sumptem gmin wiejskich to przecież inowacja zasługująca bardzo na uznanie.
Pierwszy bruk w naszym powiecie zrobiono 4 lata temu w kościelnej wsi Brodni gminy Lubola, cią­gnącej się na przestrzeni jakichś 3 do 4 kilometrów. Było tam wielkie i niedoprzebycia błoto, zwłaszcza podczas roztopów. I oto gospodarz Piąstka, jakby dla żartu zrobił na przestrzeni swojej osady bruk z kamie­nia polnego, wyzbieranego z pola, za nim jeden dru­gi sąsiad, a gdy już został zrobiony taki dobry po­czątek, zajął się tą sprawą Urząd Gminy na czele z wójtem Jóźwiakiem, a więcej jeszcze oddanym se­kretarzem gminnym p. Janem Pomykalskim i już zu­pełnie planowo przeprowadził bruk przez całą wieś stosując nawet przymus niechętnych, lub nie dość uświadomionych gospodarzy. Dziś wszyscy chwalą swoje dzieło i szczycą się nim, zapomniawszy daw­no u mozole poniesionym w czasie zakładania no­wych bruków.
W ślad za Brodnią poszła druga wieś Lubola, w któ­rej znajduje się Urząd Gminny. Kto znał tą wieś to wie, jak się tam ludzie topili w błocie, dziś przez całą wieś jest zrobiony ładny bruk, a po bokach urządzone wygodne chodniki z drobnego brukowca i wysadzono je drzewkami. (...)
Najwięcej jednak zasługi (zabrukowanie dróg wiejskich) położył sekretarz gminy Goszczanów p. Wł. Pomykalski, który przy pomocy wójta p. Pawlaka spowodował zabrukowanie dwóch ulic, szerokie ulice we wsi Goszczanów na znacznej przestrzeni pozostałe dwie mają być zabrukowane wiosną.
Koszt bruku w Goszczanowie oprócz wykona­nych w naturze wynosił kilka tysięcy i został po­kryty w całości z budżetu gminnego. Teraz cały Goszczanów ta zamożna i zdradzająca miasteczko ludna i wielka wieś, tak bardzo niedawno tonąca w błocie nie do przebycia, dziś przybrała zupełnie in­ny wygląd ku zadowoleniu i wygodzie przedewszystkiem mieszkańców tej wsi a następnie tych wszy­stkich który związani częstemi interesami z Gosz­czanowem przybywają do Urzędu Gminnego, skle­pów i tp. Najwięcej są wdzięczni mieszkańcy Go­szczanowa i okolicy inicjatorom bruków a w pierwszym rzędzie sekretarzowi gminnemu p. Pomykalskiemu.
T. G.


Łódzki Dziennik Urzędowy 1926 nr 3

WYKAZ

wydanych przez Starostwo Sieradzkie odpisów kart ewidencyjnych na konie niezdatne do służby w wojsku.
Karta ewidencyjna za Nr. 7848. wyst. mieszk. gm. Lubola, Wrońskiemu Andrzejowi.


Echo Tureckie 1926 nr 39

Zmiany na stanowiskach sekretarzy gminnych.
W obecności p. inspektora samorządu gminnego odbyły się instalacje na nowe miejsca 4 sekretarzy gminnych: 22-go b. m. w gminie Lubola instalowa­no p. Antoniego Kaczyńskiego, sekretarza magistra­tu miasta Uniejowa, który objął stanowisko sekreta­rza gminy Lubola na miejsce p. Jana Pomykalskiego, przeniesionego do gminy Niewiesz 23-go pan Pomykalski przyjął urzędowanie od P. Stanisława Podczaskiego przeniesionego z gm. Niewiesz do Biernacic, 24-go p. Bolesław Porulski oddawał kancelarję urzędu gminnego Biernacice p. Podczaskiemu, a w dniu wczorajszym p. Porzelski został zainstalo­wany w magistracie Uniejowskim.


Echo Tureckie 1926 nr 43

Starosta słupecki

Starosta słupecki p. Mech mianowany wo­jewodą wołyńskim, a jego miejsce ob­jął p. Zenon Łopuski, syn znanego adwo­kata i b. właściciela Luboli, Zenona Łopuskiego.


Echo Tureckie 1926 nr 43

Podział subsydjum Sejmiko­wego na Straże pożarne w powiecie Tureckim.
Zarząd Okręgowego Związku Straży Po­żarnych pow. Tureckiego, na posiedzeniu odbytem 18 wszęśnia r. b., dokonał podzia­łu subsydjum uchwalonego przez Sejmik Powiatowy na cele pożarnictwa. Przyzna­no zasiłki następującym strażom; Tureckiej 1.000 zł., jako zaczątek kapitału na budowę remizy; Dobrskiej, Uniejowskiej, w Brodni, Orzeszkowskiej, Popowskiej, (przy szkole rolniczej) Szadowskiej i w Kowalach—Pańskich po 300 zł. z zaznaczeniem dla tej os­tatniej straży, że subsydjum ma być użyte wyłącznie na spłatę długu zaciągniętego na budową remizy; Jeziorskiej i Słodkowskiej po 250 zł., Cisewskiej, Chorzepińskiej, Milejewskiej, Psarskiej i w Rzymsku—Jelni po 200 zł. Lipnickiej; i Zielęcińskiej po 150 zł. oraz Czepowskiej takąż sumę specjalnie na kupno wozu rekwizytowego i węży. Niemysłowskiej, Wilamowskiej i Witowskiej po 100 zł.
Pozatem przyznano 15 strażom od 100 do 300 zł., z warunkiem wypłacenia subsydjum o ile straże te dopełnią formalności żą­danych okólnikiem Zarządu Związku Okrę­gowego z dn. 16 lipca r. b. za Nr. 2. Wykaz tych straży jest następujący: straż w Brodni i Luboli po 300 zł; w Grzybkach, Goszczanowie i Wieleninie po 200 zł.; w Piekarach i Tokarach po 150 zł.; Boleszczyńskiej Grodziskiej, Miłkowickiej, Mikulickiej, Niewieskiej, Pęczniewskiej, Ponia­towskiej, Świnickiej i w Sosze po 100 zł. Osobnie rozdzielono 7450 złotych.
Odmówiono zasiłku 6 strażom, a mianowicie: w Cielcach, Chwalborzycach, Mala­nowie, Sendowie i Wietchininie z powodu bądź bezczynności tych straży, bądź też z braku należytej organizacji.
Po odbiór zasiłków Zarządy Straży zgło­szą się do Pow. Kasy Komunalnej w mie­siącu grudniu 1926 r. z należytemi upo­ważnieniami.
Tomasz Glądała.


Echo Tureckie 1926 nr 47

Zapoczątkowanie Spółek dro­gowych w powiecie Tureckim.
Na podstawie ustawy o spółkach drogo­wych z dn. 8 października 1921 r. (Dzien­nik Ustaw Nr 5 22 r.) Wydział powiatowy przystępuje do zorganizowania spółek dro­gowych narazie trzech, a mianowicie.
1) Miłkowice (przez rzekę Wartę) Popów Niemysłów—Popów—Pęczniew—Rudniki — Zadzim i Pęczniew—Lubola—Glinno celem połączenia z szosami od Niemysłowa na Poddębice, Aleksandrów do Łodzi i od Za­dzimia przez Aleksandrów do Łodzi, oraz do szosy w gm. Wierzchy, pow. Sieradz­kiego.
3) Świnice —Saków—Kiki—Dzierżawy— Zawady w kierunku szosy Wartkowice— Ozorków—Zgierz—Łódź.
W niektórych punktach już przystąpiono do robót przedwstępnych, jako to: od Mił­kowic przez Popów do Niemysłowa, po do­konaniu zdjęć technicznych całej trasy, prze­prowadzają się obecnie roboty niwelacyjne. Na drodze Świnice—Zawady dokonywane jest zdjęcie przez Wydział Drogowy w Tur­ku. Również poczyniono pewne kroki celem założenia formalnych spółek drogowych. Wsie i folwarki przyległe do drogi Świnice Zawady w kierunku Wartkowic zadeklaro­wały już znaczne świadczenia na rzecz ws­pomnianej spółki. Adjacenci projektowanej szosy uważają ją za bardzo ważną z nastę­pujących względów: najkrótsze połączenie z urzędami wojewódzkimi i ośrodkiem prze­mysłowym, jakim jest Łódź; odciążenie in­nych szos dla ładnika kierowanego od Koła Dąbia i t. d. i najkrótsze połączenie Łódź- Poznań; brak większych mostów na całej projektowanej przestrzeni i odpowiednie piaszczyste podglebie, a więc ułatwienie bu­dowy i t. p. warunki, które przemawiają za budową wspomnianej szosy.
Dnia 10 b. m. przybyli do urzędu gminy Niemysłów p. p. Starosta, inżynier drogowy i inspektor samorządu gminnego na wspól­ne posiedzenie połączonych rad gminnych gmin Niemysłów i Lubola, przy udziale zainteresowanych osób, dla zapoczątkowania spółki drogowej budującej się drogi Miłko­wice—Popów—Niemysłów. Na tem to zebraniu, obecni popierając projekt Wydziału Drogowego wysunęli żądania budowy jesz­cze innych odcinków za pomocą spółek drogowych, a mianowicie: Popów-Pęczniew Rudniki—Zadzim i Pęczniew—Lubola-Glinno. Pan Starosta przyrzekł poparcie tych projektów. Naturalnie będzie wiele zależała od ofiarności zainteresowanej ludności. W każdym razie chęci są i coś się zaczyna robić w kierunku powiększenia naszego do­robku drogowego w powiecie. T. Glądała.


Echo Tureckie 1926 nr 47

Dwa Posiedzenia Wydziału Powiatowego w Turku.
Z dnia 31 sierpnia 1926 roku
(...) Jednocześnie postanowiono wystąpić pow­tórnie do Dyrekcji Poczt. i Telegrafów w Warszawie o zniesienie opłat za rozmowy telefoniczne prowadzone przez gminy Grzyb­ki, Lubola, Ostrów—Wartski i Niemysłów, uznając te rozmowy za lokalne gdyż połą­czenie tych miejscowości przez Wartę za­miast przez Dobrę dokonane zostało nie z winy Wydziału Pow. (...).


Echo Tureckie 1927 nr 13

Z Sejmiku Powiatowego.
W dnia 21 marca r. b., w sali posiedzeń Sądu Pokoju w Turku, odbyło się budżeto­we posiedzenie Sejmiku Powiatowego, pod przewodnictwem Starosty p. Borysławskiego. Obecnych było około 70 osób, w tem Członków Sejmiku 40.
P. Starosta po zagajeniu posiedzenia po­dał do wiadomości, dla orjentacji, Człon­ków Sejmiku, wysokość budżetów sąsied­nich powiatów, a mianowicie: Kaliskiego 1,149000 zł., 2) Kolskiego 954,000 zł. 3) Konińskiego 832,000 zł.
Budżet powiatu Tureckiego sporządzony jest na 747,000 zł.
Z pośród wielu spraw rozpatrywanych więcej zainteresowania wzbudziła sprawa szosowa. W ożywionej dyskusji przyjmowa­li udział pp. Starosta, Poręczewski, Jabłoń­ski, Inż. Czerkaski, Kociurski, Golcz, Włodarski, Rutecki, Sękalski. Dużo czasu poświęcono dyskusji dwóm kierunkom szos, a mianowicie Czepów—Parski i Wartkowice- Łódż. Również Cielce—Warta—Cielce—Ko­ciołki. Jak wnioskować można najuboższą okolicą pod względem kamieni jest gmina Grzybki. Jak wywnioskowaliśmy z konkluzji Pana Starosty, wieś Goczczanów wiele zro­biła pod względem drogi we wsi. Najbo­gatsze pod względem obfitości kamienia są gminy: Niemysłów i Lubola.
W sprawie oświaty przyjmowali w dys­kusji udział: pp. Starosta, Poręczewski, In­spektor Bartel, Prałat Majewski i Cybocki. Mówiono o walce z analfabetyzmem, o oś­wiacie pozaszkolnej, o bibljotekach w szkołach powszechnych, o sieci latających bibljotek, o bibljotekach w gminach. Przeszedł wniosek 5 tys. złotych na bibljoteki przy gminach.
W sprawie popierania rolnictwa w dyskusji przyjmowali udział pp. Starosta, Porę­czewski, Kociurski, Sękalski, Rutkowski, Anczak, Cybocki, Wilk. Referat o szkołach rolniczych odczytał p. Rutkowski, o którym bliższe szczegóły podamy w „Kwartalniku Rolniczym" przy "Echu Tureckiem".
W sprawie zalesienia nieużytków, w dys­kusji przyjmował udział p. Komisarz Och­rony Lasów z Konina.
Lotne piaski nie tylko zajmują przestrze­nie zbytecznie, lecz przedostawszy się na pola urodzajne niszczą dochód.
W powiecie Tureckim takie lotne piaski znajdują się w gminach: Niemysłów, Kościelnica, Lubola, Tokary, Niewiesz.
Sejmik akceptował 4.000 zł. na zalesienie nieużytków. Przemawiał także kierownik Ogniska Kultury Rolnej z Kościelca p. Ba­raniecki, zapraszając członków Sejmiku Tu­reckiego o zwiedzenie Ogniska, przyczem p. Starosta Borysławski wspomniał o bro­szurce wydanej w języku francuskim to znaczy, że francuzi interesują się tą sprawą naszą tem bardziej i nasi rolnicy powinni interesować się.
Przemawiał także p. dyrektor Szkoły Rol­niczej w Popowie, wskazując, że w szkole jest obecnie 2 uczni z Pomorza i 9 ze Ślą­ska, iluż więc powinno być uczni z tutej­szego zakątka.
Do Komisji Drogowej powołano p. Czyźo. Do Komisji Rewizyjnej p. Kociurskiego. Po przedyskutowaniu jeszcze wolnych wnio­sków, do których stanęło szereg mówców pp: Cybocki, Czyźo, Rutkowski, Kupczyk, Jabłońsi, Klata, Gruchot, Wesołowski, Krotoski. Posiedzenie zakończono późnym wieczorem.
Budżet, po wniesionych poprawkach i do­pełnieniach powiatu Tureckiego wynosi su­mę 776,000 zł.
Protokułował p. Osiński, sekretarz Wy­działu Powiatowego.

Echo Tureckie 1927 nr 34

Kredyty na zasiewy rolne
Powiat Turecki uzyskał na zasiewy rolne 80000 złotych kredytu na warunkach ulgo­wych od Państwowego Banku Rolnego ce­lem rozdzielenia tej kwoty pomiędzy drob­nych rolników, którzy ucierpieli wskutek klęsk żywiołowych. Na dwuch posiedzeniach powiatowego komitetu pomocy rolnej przy udziale delegatów rad gminnych postano­wiono udzielić powyższy kredyt pomiędzy zakwalifikowanych przez komitet rolników za pośrednictwem istniejących w powiecie kas gminnych pożyczkowo—oszczędnościo­wych, a mianowicie:
1) Kasie Gminnej Pożyczkowo—Oszczędnościowej w Zelgoszczy łączną kwotę 24.000 zł. dla gmin:
a) gm. Zelgoszcz—8000 zł., b) gm. Wola Świniecka—8000 zł. i c) gm. Skotniki-8000 złotych.
2) Kasie Gminnej Poż. Oszczędnościowej w Niewieszu łączną kwotę 13.000 zł. dla gmin:
a) gm. Niewiesz—3000 zł. b) gm. Kościelnica—5000 zł. i c) gm. Biernacice—5000 zł.
3) Kasie Gminnej Poż. oszczędnościowej w Grzybkach łączną kwotę 6000 zł. dla gmin;
a) gm. Grzybki 3000 zł. b) gm. Niemysłów 3000 zł.
4) Kasie Gminnej Pożyczkowo—Oszczęd­nościowej w Ostrowie—Wartskim łączną kwotę 13000 zł. dla gmin:
a) Ostrów—Wartski—5000 zł., b) gm. Pie­kary—5000 zł. i c) gm. Lubola—3000 zł.
5) Kasie Gminnej Pożyczkowo Oszczęd­nościowej w Pęcherzewie łączną kwotą 9000 zł. dla gmin:
a) gm. Pęcherzew—3000 zł., b; gm. Ma­lanów—3000 zł. c) gm. Piętno—3000 zł.
6) Kasie Gminnej Pożyczkowo—Oszczęd­nościowej w Goszczanowie łączną kwotę 9000 zł. dla gmin:
a) gm. Goszczanów—3000 zł., b) gm.Skarżyn—3000 zł. i c) gm. Tokary—3000 zł. i
7) Kasie Pożyczkowo—Oszczędnościowej w Wichertowie łączną kwotę 6000 zł. dla gmin:
a) gm. Wichertów—3000 zł. i b) gm. Ko­wale Pańskie—3000 zł.
Kasy gminne pośredniczące w udziale kredytu mogą pobrać na swoją korzyść 2 i pół procent za operacje kasowe. Gminy nie posiadające kas nie tylko strącą te procenty, lecz mieszkańcy ich zmuszeni są udawać się do sąsiednich gmin często dość odległych od swoich siedzib, aby otrzymać pieniądze.
Te i tym podobne powody przemawiają bardzo za tem, aby kasy gminne pożycz­kowo oszczędnościowe powstały we wszyst­kich gminach i to w jaknajktótszym czasie gdyż trudności kredytowe w dalszym ciągu istnieją a to z kolei ujemnie się odbija na rolnictwie.
T. Glądała.

Echo Tureckie 1927 nr 50

Z gminy LUBOLA.
Część gminy Niemysłów i gminy Lubola najbardziej chyba ze wszystkich zakątków pow. Tureckiego pod względem komunika­cyjnym odcięte są od szerszego świata, z tych też względów zarówno ciemnota jak i inne złe nałogi najłatwiejszy tu mają dostęp, prędzej się przyjmują, jak też i trudniej je stąd wykorzenić.
W dzisiejszych czasach roznamiętnienia po­litycznego, głos rozsądku i rozwagi wśród mas nie znajduje należytego zrozumienia, gdyż z łatwością głuszą go nierealne fraze­sy i tania demagogja.
W tych jednak trudnych nadzwyczaj okolicznościach, dzięki wytężonej pracy jed­nostek, w takim "zapadłym" zdawałoby się kącie, buduje się, wznosi, egzystuje i pro­wadzi coś niecoś, godne zaznaczenia, a mia­nowicie:
a) istnieją 3 straże ogniowe we wsiach Brodnia i Lubola oraz nowoorganizująca się we wsi Brzeg.
b) w r. b. zorganizowane Koło Rolnicze C. T. R. w Luboli dość dobrze jak na po­czątek prosperuje.
c) buduje się dwa murowane budynki strażackie. Jedna remiza bardzo ładna i du­ża rozmiarami, a mianowicie w Brodni, w którym to budynku prócz szopy do narzę­dzi, mieścić się będzie sala teatralna ze sceną oraz 1—3 pokojowy lokal nadający się na sklep, a prócz tego na górze przewi­dziana jest sala szkolna. Budynek ten jest już na ukończeniu.
W Luboli, doprowadzono budynek już pod dach. Choć znacznie mniejszy od po­przedniego, będzie w nim jednak szopa dla narzędzi i sala zebrań wraz z prowizoryczną sceną teatralną.
Z ostatnich wydarzeń zasługuje na wzmian­kę fakt, iż w parafji Brodnia w czasie od 7 do 12 listopada r. b. odbyły się rekolekcje misyjne odprawione przez ks. Janiaka pro­wincjała Zakonu O. O. Marjanów z Warszawy. Wygłaszane codziennie 4 nauki religijne, w tem oddzielnie po jednej nauce stanowej, gromadziły do kościoła masy wier­nych, co niewątpliwie dodatnio wpłynie na podniesienie stanu religijnego nietylko tej parafji ale i okolicy. Zakończenie tych uro­czystości dopełniono aktem ustawienia przy kościele pamiątkowego krzyża misyjnego.
Urządzenie takiej pociechy religijnej parafjanie zawdzięczają swemu Czcigodnemu Proboszczowi ks. J. Winiarskiemu, który jako pasterz sprawił swoim owieczkom, nad­zwyczaj głębokie zadowolenie, czem niewątpliwie zaskarbił sobie u parafjan gorą­ce uznanie i należną cześć.
Zaznaczyć przytem wypada że w parafji Brodnia nigdy jeszcze dotąd podobnych misyj nie było.
Parafjanin.


Łódzki Dziennik Urzędowy 1928 nr 1

Ogłoszenie.
Wydział Powiatowy Sejmiku Tureckiego
ogłasza, iż na posiedzeniu tegoż Wydziału odbytem 21 listopada 1927 roku zatwierdził uchwały zgromadzeń gminnych siedmiu gmin. pow. Tureckiego, powziętych na zasadzie rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej o organizacji i ustaleniu statutów gminnych kas wiejskich pożyczkowo-oszczędnościowych z dnia 30.XII 1924 roku (Dz. U. R. P. Nr. 118/24 poz. 1069) i rozporządzenia Ministra Spraw Wewn. w porozumieniu z. Ministrem Skarbu z dnia 13 marca 192 r. o statucie normalnym gminnych kas pożyczkowo-oszczędnościowych (Dz. U. R. P. Nr. 35/25 poz. 239), a mianowicie:
4) Na zgromadzeniu gminnem gm. Lubola odbytem dnia 17 września 1927 r., prot. Nr. 4 — została uchwalona gminna kasa poż.-oszcz. z siedzibą w Luboli, Kapitał zakładowy kasy ustalono w sumie 2400 zł. Kasa może zaciągać zobowiązania do 20-krotnej wysokości kapitału zakładowego i zasobowego kasy.


Echo Tureckie 1928 nr 1

Zakończenie roku szkolnego w szkole rolniczej w Popowie.
19 go ubiegłego miesiąca szkoła rolnicza w Popowie uroczyście zakończyła rok szkolny. Kurs ukończyło trzydziestu kilku wy­chowanków. Rok rocznie przybywa kandy­datów i frekwencja w szkole stale się zwiększa. Na następny rok zgłosiło się ponad sto kandydatów. Dyrekcja szkoły nie będzie w stanie uwzględnić wszystkich zgłoszeń, gdyż szkoła i internat może pomieścić zaledwie połowę chłopców.
Na uroczystość zakończenia roku szkolnego przybyło sporo osób i przedstawicieli instytucji. Był również obecny pan Starosta Borysławski. Po odpowiedniem przemówie­niu i sprawozdaniu o szkole złożonem przez pana Dyrektora Staszyńskiego, oraz rozdaniu absolwentom zaświadczeń z ukończone­go kursu, przemawiali również do wycho­wanków szkoły ks. prefekt Wysokowski z Pęczniewa, pan Starosta, p. Kaczyński z Luboli imieniem Kółka Rolniczego i pan Glądała, inspektor samorządowy. Absolwenci szkoły wygłosili referaty i dziękowali ser­decznie uczelni i nauczycielom za wszystko co dobrego wynieśli ze szkoły, obiecując wyzyskać zdobytą wiedzę fachową na poży­tek społeczeństwa i kraju.

Uczestnik.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1928 nr 2


Na zasadzie postanowienia Województwa z dnia 21. 11. 1927 r. L. BP. 2291-2 wciągnięto do rejestru Stowarzyszeń i Związków Nr; 1676 Kółko Rolnicze w Luboli, pow. Turek.


Zorza 1928 nr 2

Listy z kraju.
Echo Listu Pasterskiego.
Celem podjęcia pracy wyborczej do Sejmu i Senatu w mieście Uniejowie utworzył się Narodowy Komitet Wyborczy dla ośmiu gmin pow. Tureckiego, położonych na prawym brzegu Warty. Pierwszym czynem komitetu było zwołanie ze wszystkich tych gmin na dzień 18 grudnia r. u. przedstawicieli ugrupowań politycznych, stojących na gruncie katolicko-narodowym. Pomimo silnego mrozu punktualnie o wyznaczonej godzinie sala domu ludowego zapełniła się zaproszonymi delegatami. Nie brakło przedstawicieli z najodleglejszych gmin, jak Lubola i Wola-Świniecka, nie mówiąc już o pobliskich gminach i wsiach, które miały na tern zebraniu swoich przedstawicieli. Zebranie zagaił prezes komitetu p. Dr. Bojakowski, wyjaśniając cel zebrania i uwydatniając istotę i potrzebę rządów parlamentarnych o zdrowym programie, opartym na wierze katolickiej.
Następnie przemawiał ks. prefekt Zaborowicz, który, jako pobudkę swego przemówienia obrał list Pasterski Biskupów, wzywając wszystkich wiernych katolików do zjednoczenia się pod jeden sztandar Komitetu Katolicko Narodowego.— Przemówienie to doskonałe w swej treści i formie wywarło na słuchaczach olbrzymie wrażenie i zapał do pracy. Po tem przemówieniu p. Morawski odczytał broszurę, czem są stronnictwa: Wyzwolenie i Stronnictwo Chłopskie, jednocześnie zwrócił uwagę, że włościaństwo, mając jedne potrzeby, rozbite jest na wiele różnorakich partyj, w wyniku czego największa grupa narodu zamiast mieć wpływy rozstrzygające jest najwięcej upośledzoną.
Następnie wywiązała się pogadanka tchnąca powagą chwili i zrozumieniem sprawy. W pogadance tej między innemi zabierali głos i włościanie, a mianowicie p. Majewski ze wsi Człopy, wyjaśniając, że włościaństwo nigdy nie było tak uciskane przez urzędy jak obecnie, a gospodarz p. Czyżo Antoni z Ostroska, nawiązując do tego, wezwał wszystkich obecnych do pracy nad łączeniem się całego włościaństwa, aby wszyscy, idąc do swych zagród, byli tymi wiechami, wskazującymi prostą drogę, prowadzącą do polepszenia bytu całego włościaństwa, a drogą tą jest zjednoczenie Katolicko-Narodowe. Po zakończeniu pogadanki odśpiewano Rotę, a zebrani rozeszli się do swych domostw, unosząc z sobą zapał do pracy nad zgrupowaniem całego włościaństwa w Zjednoczeniu Katolicko Narodowem i z mocną wiarą, że praca ta odniesie zwycięstwo nad ugrupowaniami, jak Wyzwolenie i Stronnictwo Chłopskie, które sieją tylko zamęt i rozbicie między ludem włościańskim
L. M.

Echo Tureckie 1928 nr 4

Ogłoszenia drobne
W miesiącu grudniu 1927 roku nauczyciel z Brodni B. Lewandowski zagubił trzy weksle po 500. zł. razem na sumę 1500. zł. Powyższe weksle, podpisa­ne przez Adama Jarugę i syna jego Artura, miesz­kańców wsi Lubola pow. Tureckiego unieważnia się.


Echo Tureckie 1928 nr 10

Z Posiedzenia Wydziału Powiatowego.
Na posiedzeniu odbytem 28-11 r.b. zała­twiono następujące sprawy: (...) Zatwierdzono plan inspekcyj inspektora samorządowego na cały rok bieżący. Roz­dzielono 1650.000 własnych sadzonek sosny dla zalesienia nieużytków jeszcze w bieżą­cym roku w gminach: Biernacice, Kościelnica, Kowale Pańskie, Lubola, Pęcherzew i Tokary. Oprócz tego Wydział zamierza za­kupić pewną ilość sadzonek w Nadleśnictwie lasów państwowych w Uniejowie celem dalszego zalesiania nieużytków w pozo­stałych gminach. (...).


Tomasz Glądała.


Echo Tureckie 1928 nr 14

Dalsze budżety gminne.
Poczynając od 22 ub. miesiąca prelimino­wano w dalszym ciągu w gminach wiejskich budżety na rok 1928/29; 22 marca obradowała nad budżetem Rada gminy Skotniki, 23-go gm. Wola—Swinecka, 24-go gm. Zelgoszcz, 26-go gm. Lubola, 27-go gm. Niemysłów, 29-go gm. Piekary i 31-go gm. Goszczanów.
Budżety poszczególnych gmin wahają się od 20-tu do 30-tu tysięcy złotych.
Wszystkim wymienionym gminom braku­je po 2—3 i więcej tysięcy złotych na pokrycie budżetów z własnych źródeł dochodu pomimo wyzyskania ich w całości.
O pokrycie niedoborów gminy występują do Pow. Związku Komunalnego. Gmina Niemysłów zamierza nabyć od pana Greszko w Pęczniewie dom, dla urzędu gminnego za cenę kilkunastu tysięcy złotych, które zostały preliminowane w budżecie. Tranzakcja kupna dojdzie prawdopodobnie do skutku w bardzo krótkim czasie, co jest dla gminy bardzo korzystnem i pożądanem, gdyż dotychczas urząd gminny mieści się w wynajętym lokalu nie zupełnie nadającym się na ten cel. (...).
Gmina Zelgoszcz przystępuje w roku bie­żącym do budowy nowego domu dla urzędu gminnego. Mając już zakupiony plac, część materjału budowlanego, oraz kilka tysięcy złotych w rezerwie, gmina łatwo dojdzie do nowego budynku, który jest niezbędny, gdyż stary dom wali się, a przytem jest za ciasny, bowiem w urzędzie gminnym, oprócz kasy gminnej pożyczkowo—oszczędnościo­wej rozwijającej się bardzo dobrze, mieści się także agencja pocztowo—telegraficzna.
Rady gminne z małemi wyjątkami wykazują znaczne zrozumienie dla spraw które im zos­tały powierzone przez ogół.

Rada gminy Niemysłów, do której także wybrano kobietę—radną p. Hynasińską ży­wo interesuje się gospodarką gminną, sta­rając się wnosić postęp i udoskonalenie w gminie, czy to pod względem ulepszenia dróg, czy utrzymania w porządku budynków własnych, czy wreszcie podniesienia oświaty w Gminie. Radna, p. Hynasińska dzielnie doradza i w swoich projektach wcale nie ustępuje mężczyznom, a nawet czasami ich przewyższa. Na każdym kroku stają na przeszkodzie do rozwoju i postę­pu w gospodarce gminnej niedostateczne środki finansowe gmin zakreślone ustawowo. Zastrzeżone maximum tych dochodów niestety, niewystarcza na pokrycie niezbęd­nych wydatków bieżących, nie mówiąc już o jakichkolwiek inwestycjach. Reforma fi­nansów gminnych staje się z każdym ro­kiem sprawą naglejszą. Ustawa tymczaso­wa z roku 1923 o uregulowaniu finansów komunalnych przestaje być realną i życiową. T. G.


Echo Tureckie 1928 nr 17

Z gminy Lubola
Sw. sadzenia drzewek.
W dn. 2 kwietnia r. b. w gm. Lubola po raz pierwszy na szerszą skalę urządzone zostało „S-to Sadzenia drzew".
Na drodze wiodącej od Luboli do Brodni posadzono 180 sztuk jabłoni 2-ch od­mian „renety". Sadzenie poprzedzone zos­tało nabożeństwem w kościele parafjalnym w Brodni, bezinteresownie odprawianem przez zacnego proboszcza Ks. Winiarskiego. Na nabożeństwie i następnie w sa­dzeniu udział wzięły prócz publiczności po­mimo usilnej pracy w polu, wszystkie na terenie gminy istniejące korporacje, a więc: dziatwa szkolna z nauczycielstwem, straże pożarne (jedna tylko straż z Brodni nie przybyła), Dozór Szkolny, przedstawiciele Rady gminnej, Komisji drogowej i zadrze­wiania oraz Kółka Rolniczego w Luboli. Z kościoła udano się na miejsce sadzenia, gdzie ks. proboszcz serdecznie przemówił do zgromadzonych nawołując do szanowa­nia i opiekowania się drzewkami, poświę­ciwszy je następnie, Ks. proboszcz sam za­sadził pierwsze drzewka, poczem prace prowadzono dalej i całkowicie ukończono dopiero następnego dnia.
Posadzone drzewka zakupiono kosztem gminy w szkółce w Glinnem, należącej do Sejmiku powiat. w Sieradzu. Sadzenia dokonano pod fachowym kierownictwem og­rodnika z tej szkółki w której drzewka zakupiono, przymocowywując każde drzewko do odpowiedniego palika.
W doprowadzeniu powyższego dzieła do skutku, zasługę ponosi przedewszystkiem miejscowy Wójt p. M. Ratajczyk który jest niezmordowanym rzecznikiem upiększenia i naprawy złego stanu dróg jaki w okolicy tutejszej istnieje. P. Ratajczyk chociaż na stanowisku wójta znajduje się dopiero od zeszłorocznych wyborów samorządowych, to jednak postępy w pracy odnośnie ulep­szenia stanu dróg w gminie poczynił już kolosalne i śmiało rzec można, że żaden z Wójtów w pow. Tureckim nie dorównał mu dotąd pracą w tej dziedzinie. Jeszcze w roku 1927 na najbardziej zapadłych błot­nistych drogach, gdzie nietylko przejechać lecz normalnie przejść nie było można, właśnie te najgorsze dawniej drogj, dziś są doprowadzone do najlepszego stanu w gminie.
W ciągu zimy 1927 | 28 r., gdy rolnicy mają najwięcej wolnego czasu, wójt Rataj­czyk nie pozwolił, swym gminiarzom, jak się sam wyraża — zasypać gruszek w po­piele, lecz w tym właśnie okresie zimowym po 3—4 dni w tygodniu prowadził szarwarki, nawożąc żwirem drogi od Luboli do Brodni i od Brodni do Brzegu na łącznej przestrzeni, do 5—6 kilometrów. Na przed­nówku ma być w dalszym ciągu kontynuowana robota nad wyżwirowaniem główne­go traktu od Pęczniewa dLuboli.


Wynika z powyższego że odpowiedni wójt w gminie, może i zrobi wiele dobre­go jeżeli tylko umie i chce się do pracy zabrać. Gminiak.


Echo Tureckie 1928 nr 29

Nowy rewir sądowo— egzekucyjny.
Z dniem 1-go lipca r.b. został utworzony nowy rewir egzekucyjny z siedzibą w War­cie obejmujący gminy: Tokary, Ostrów— Wartski, Goszczanów, Grzybki, Lubolę i Niemysłów. Osoby zainteresowane, posiadające wyroki sądowe przeciwko dłużni­kom zamieszkałym w powyższych gminach powinny zgłaszać się do p. Dorabialskiego Komornika Sądowego w Warcie.


Echo Tureckie 1928 nr 31

Dodatnia działalność wójtów gmin nad uporządkowaniem dróg Gminnych.
Podczas inspekcji generalnych, przepro­wadzonych w czerwcu roku bieżącego przez powiatowego Inspektora Samorządu Gmin­nego, tu i ówdzie zauważono znaczny po­stęp w pracach nad uporządkowaniem za­niedbanych dróg gminnych. Pracę te podjęli energicznie niektórzy p. p. wójci, sekretarze gminni, oraz Komisje Drogowe.
W protokułach, inspekcyjnych w dziedzi­nie drogowej zaznaczono: O gminie Niemysłów.
Sprawdziwszy osobiście stan dróg gmin­nych, stwierdziłem intensywną prace wójta Wacława Włodarskiego w dziedzinie drogo­wej.
Droga Pęczniew - Kraczynki - Wólka - Nie­mysłów na przestrzeni 4 kilometry od Pę­czniewa do Kraczynek została doprowadzo­na do należytej kultury. Wyprostowano ją wykopano rowy, wyrównano i wyżwirowano, a także obsadzono z obydwuch stron drzewkami owocowemi w ilości 324 sztuk. Koszt doprowadzenia do tego poziomu dro­gi jest znaczny i nakład pracy duży.
W kierunku naprawy dróg widać duże zainteresowanie się wójta i sekretarza, oraz komisji drogowej.
Drogę wyżej opisaną należy wziąć za przy­kład dla licznych dróg będących jeszcze w stanie pierwotnym i zaniedbanym.
O gminie Lubola gdzie wójtem jest p. Ratajczyk, a sekretarzem p. Kaczyński:

Z działalności Wójta zasługuje na wyróż­nienie praca nad uporządkowaniem dróg gminnych i obsadzenie ich drzewkami owocowemi. Specjalnie podkreślić należy porzą­dek na drogach od Brodni do Luboli i od Brodni do Brzega, a także zapoczątkowanie traktu głównego od Pęczniewa do Luboli. Inne gminy, jak Ostrów - Wartski, Piekary, Grzybki i Goszczanów także posunęły się ostatniemi czasy znacznie naprzód w dziale drogowym, doprowadziły do stanu należy­tego wiele dróg gminnych tak bardzo do niedawna zaniedbanych, a dzisiaj nadają­cych się nawet do jazdy samochodowej. Gdy i w przyszłości Zarządy Gmin nie będą ustanawiać w tej dziedzinie obowiązków gminnych, to można mieć nadzieję, ze po kilku latach skończą się narzekania na złe drogi i pod tym względem nie będziemy wychwalać ustawicznie obcych, a siebie stale ganić jak dotychczas. Do ideału dobrych dróg gminnych dojdziemy ostatecznie wtenczas, gdy gminy otrzymują ustawową moc uchwalenia potrzebnych środków na utrzymanie i konserwowanie dróg mostów, bruków i t. d. T. G.

Echo Tureckie 1928 nr 31

Rozpoczęcie budowy mostu na rzece Warcie w Miłko­wicach.
W tych dniach przystąpiono już przez Pow. Zwiążek Komunalny do budowy mo­stu na rzece Warcie w Miłkowicach. Most ten dawno oczekiwany, zwłaszcza przez 2 gminy Lubolę i Niemysłów, położone za rzeką udogodni przeprawę przez nią miesz­kańcom tych gmin, którzy w porze zimo­wej, chcąc się dostać na drugą stronę War­ty i wyruszyć np. do powiatowego miasta Turku, zmuszeni byli objeżdżać naokoło, kierując się na Uniejów, a przez to powięk­szając każdorazowo przestrzeń o kilkadzie­siąt kilometrów. Robotami przy budowie mostu kieruje Inżynier Powiatowy p. AI. Czerkaski. T. G.

Echo Tureckie 1928 nr 32

Ponura zbrodnia we wsi Lubola pod Wartą.
Wieś Lubola w powiecie tutejszym, wstrząśnięta została ponurą zbrodnią dokonaną na tle porachunków majątkowych.
Przed niespełna rokiem mieszkaniec tej­że wsi 26 letni Feliks Spychała ożenił się z urodziwą 22 letnią Antoniną Krawczykówną córką zamożnego gospodarza. Małżonko­wie żyli z sobą nader szczęśliwie. Pomiędzy Spychałą a rodziną żony panował sto­sunek wprost idealny. Serdecznym przyja­cielem Spychały był 25 letni Stefan Kraw­czyk, brat jegu żony. Spychała pomagał ró­wnież w gospodarstwie teściowi swemu, czem zaskarbił sobie jego wdzięczność i życzliwość "Każdemu z was życzyłbym takiego zięcia" — mawiał stary Krawczyk do sąsiadów. Nie­stety, okazało się, iż Spychała w niezwykle zręczny sposób grał komedję żywiąc nadzie­ję, iż po śmierci Krawczyka żonie jego przy­padnie w spadku grunt i zagroda.
I oto pewnego dnia stary Krawczyk zanie­mógł ciężko, a czując zbliżającą się śmierć sporządził testament, w którym grunt i za­grodę zapisał synowi swemu Stefanowi, zaś gotówkę w kwocie 1500 zł.— córce. Wściekłość ogarnęła Spychałę, gdy zawiódł się w swych nadziejach. Pozorna przyjaźń dla szwagra ustąpiła miejsca zupełnie jawnej nienawiści. Jak tylko mógł dokuczał Krawczy­kowi, zaś przed kilku dniami zaślepiony wściekłością rzucił się na niego, usiłując zbić, został jednak sromotnie obity przez sil­niejszego odeń szwagra. Wówczas zaprzy­siągł mu zemstę. "Zamorduję go" — odgrażał się wobec sąsiadów. W zamiarze zamor­dowania szwagra utwierdziło go przekona­nie, że po śmierci tegoż zagroda i grunt przypadną w udziale jego żonie, a więc je­mu. Straszliwego czynu dokonał w dniu 27 b.r.
O godz. 11 wieczorem kłoś zapukał do okna mieszkania Stefana Krawczyka. Gdy zbudzony otworzył drzwi ujrzał przed sobą Feliksa Spychałę, który oświadczył mu, iż ma niezwłocznie udać się do jego domu gdzie, odbędzie się ważna narada rodzinna w której weźmie również udział siostra je­go, Antonina Spychałowa. Nie przeczuwa­jąc nic złego Krawczyk ubrał się i podą­żył za Spychałą. Gdy obaj znaleźli się w sadzie leżącym w obrębie zagrody Spychałów, Feliks Spychała dobył rewolwera i trzema strzałami położył szwagra na miejscu trupem. Na odgłos strzałów wybiegła Spy­chałowa, a widząc trupa brata, zaczęła wzy­wać pomocy. Mąż jednak groźnie nakazał jej milczenie, poczem wytłumaczył powody, dla których zamordował jej brata. Jedno­cześnie wezwał ją by pomogła mu w upo­zorowaniu napadu dokonanego na niego przez Krawczyka w celu zamordowania. Polecił żonie przynieść ze stodoły cep, który wcisnął w rękę zamordowanemu. Zbrodniarz łudził się, że tym manewrem zdoła zrzucić z siebie odpowiedzialność karną za zabójstwo, ponieważ władze uznają, iż działał on w obronie koniecznej.
Żona w obawie, że uzbrojony w rewol­wer mąż gotów jest tak samo jak i brata zamordować ją w razie oporu, z pozornem po­słuszeństwem wypełniła jego zlecenie i przy­rzekła, że policji będzie zeznawać tak, jak on ją pouczył.
Spychała zaprzągł konie i wraz z żoną udał się na posterunek policji, gdzie zamel­dował o zabójstwie, którego dokonał rzekomo w obronie koniecznej. Żona potwierdziła jego zeznania, w chwili jednak, gdy ode­brano mu rewolwer, krzyknęła: "On kła­mie, zamordował z nienawiści mego brata".
Następnie opowiedziała policjantom o fa­ktycznym przebiegu zajścia.
Zeznanie Spychałowej uczyniło na funkcjonarjuszach policji piorunujące wrażenie.
Wściekły Spychała usiłował rzucić się na nią, pochwycony jednak został przez trzy pary silnych rąk i zakuty w kajdany.
Po przeprowadzeniu wstępnego dochodzenia ohydnego zbrodniarza pod silnym kon­wojem odstawiono do więzienia w Turku.

Echo Tureckie 1928 nr 34

Z gm. Lubola.
Sprostowanie niezgodnie z prawdą po­danych wiadomości dotyczących popełnionej zbrodni w Luboli.
Artykuł „Ponura zbrodnia we wsi Lubo­la pod Wartą" umieszczony w "Echu" z dn. 5 sierpnia r. b. Nr. 32 zawiera za wy­jątkiem samego faktu dokonanej zbrodni, w pozostałej części prawie że wszystkie opisa­ne dane nieprawdziwe i dlatego wymaga­jące należytego sprostowania. Autorowi cho­dziło prawdopodobnie o sensację, a nie o istotną treść tragicznego wypadku, nie li­cząc się z tem zupełnie, że czytelników wprowadza w błąd, a i pismu w którem się drukują błędne informacje nie przysparza sławy.
Jako bliski sąsiad zagrody, w której do­konano zbrodni, znający zbrodniarza i zabitego, oraz okoliczności towarzyszące zabój­stwu, tudzież jako obecny przy pierwiastkowem dochodzeniu, prowadzonem przez policję, poczuwam się do obowiązku sprostowania nieścisłości, zawartych we wzmian­kowanym artykule.
Przedewszystkiem więc zaznaczyc należy, że zabójcą jest Feliks Spychała, a zamor­dowanym Stefan Krawczyk, czyli akurat od­wrotnie jak opisano we wspomnianym arty­kule. Ożenił się zatem Krawczyk zamiesz­kały przedtem w Warcie z zawodu rzeźnik z 35 letnią Marjanną Spychałówną w Luboli, córką wdowy Józefy Spychałówny, właścicielki 10 morgowego gospodarstwa (wielka zamożność, co ?). Ślub Krawczyka ze Spychałówną odbył się 9 | IV. r. b. Oj­ciec nowożeńcowej stary Piotr Spychała nie doczekał się już zięcia Krawczyka, albo­wiem umarł wcześniej bo 26/III. 1928 r., nie mógł się też chyba życzliwie wyrażać do sąsiadów o swoim zięciu Krawczyku. Krawczyk w pracy szwagrowi nie pomagał, podobno go bowiem do roboty w gospo­darstwie nie dopuszczano.
Jeżeli chodzi o okoliczności towarzyszące zbrodni, to zarówno dochodzenie pierwiast­kowe jak i miejscowe wiadomości stwier­dzają tylko jedno, że Krawczyk istotnie do­pominał się posagu za żoną i z tego tytu­łu były w domu swary i kłótnie, lecz kry­tycznego wieczoru powrócił on dość wcześ­nie z Warty i nieprawdą jest aby miał pu­kać do okna i rzekomo wywoływać szwag­ra Spychałę z domu na naradę rodzinną. Zeznanie Spychałów natomiast potwierdziło (a innego dowodu brak), że Krawczyk wszedłszy do domu wieczorem z siekierą i sztyletem, oświadczył będącym w mieszka­niu kobietom (szwagier Spychała w izbie nie był obecny), że wszystkich dziś wyszlachtuję i w tym momencie powstała awantura w następstwie której zamordowany został Stefan Krawczyk przez szwagra swe­go, czyli brata żony tego ostatniego — Fe­liksa Spychałę, który jak zeznał — działał w obronie własnej, gdyż Krawczyk rzekomo spostrzegłszy Spychałę przy oknie domu w podwórzu, pobiegł za nim z sztyletem w stronę stodoły aż wreszcie Spychała w obawie że go Krawczyk dopędzi i zasztyletuje odwrócił się momentalnie i strzelił z rewol­weru do goniącego go Krawczyka.
Zarówno sam Spychała jak i ludzie któ­rych wielu strzał słyszało, potwierdzają, że jeden tylko był dany strzał, (skąd autor artykułu wziął aż 3 strzały ?).
Dalekie są również od rzeczywistości i dalsze szczegóły opisane w artykule, a dotyczące rzekomego zmuszania przez męża swej żony do upozorowania napadu, albowiem jak z wyżej przytoczonego sprostowania wynika, właśnie mąż Marjanny z domu Spychałówny—Stefan Krawczyk pozostał zabity, a brat jej Feliks Spychała był za­bójcą. Gdyby nawet przyjąć, że siostra po­magała bratu przy zamordowaniu męża i w jakikolwiek sposób zostałoby to choć w przybliżeniu potwierdzone, niewątpliwie i ją by aresztowano, a tymczasem znajduje się na wolności. O cepach wciśniętych rze­komo po śmierci do rąk zamordowanego Krawczyka nikt nie słyszał ani widział i śledztwo tego również nie ujawniło, natomiast faktem jest że przy trupie leżał obna­żony sztylet czy bagnet.
Zbrodniarz istotnie sam bez niczyjego towarzystwa, pojechał nad ranem do Pęcz­niewa zameldować policji o fakcie i po­czątkowo próbował nie przyznać się, lecz poszlaki jakie policja skonstatowała, spo­wodowały całkowite się jego przyznanie, do popełnionej zbrodni w tych okolicznoś­ciach jakie mniej więcej powyżej skreśliłem.
O rzucaniu się Spychały na siostrę za rzekome obciążające go zeznania dopiero pierwszy raz ludność jak i władze śledcze zapewne się z artykułu dowiadują, nic bo­wiem podobnego nie miało miejsca. Pod­kreślić tu wypada, że wszyscy Spychałowie w zeznaniach swoich nie wyłączając żony zabitego Krawczyka byli jednomyślni na ko­rzyść swego syna i brata.
Mieszkaniec Luboli.
(PRZYP. RED.) W kronice wypadków umieściliśmy w Nr. 32 naszego pisma za „Gazetą Kaliską", jako przedruk z niej ko­respondencję pod tyt. „Ponura Zbrodnia we wsi Lubola pod Wartą", która to korespondencja jak wyjaśnia nasz stały korespon­dent niezgodna była zupełnie z przebie­giem zbrodni. Dziękując Sz. Autorowi po­prawki za sprostowanie, chętnie ją umieszczamy, gdyż pismo nasze nie goni za sensacją lecz stara się umieszczać tylko fakta, a w tym wypadku zostało wprowadzone w błąd przez inne pismo.

Echo Tureckie 1928 nr 44

Z gminy Lubola.
W sprawie pomocy pogorzelcom.
Rada gminy Lubola na posiedzeniu swem odbytem 18-go września r. b. powzięła następującą uchwałę.
Uznając konieczność przyjścia z pomocą finansową 8-miu gospodarzom rolnikom, których w r. b. nawiedził niszczycielski po­żar i strawił im nietylko zabudowania, lecz i wiele innego żywego i martwego inwentarza nigdzie nieubezpieczonego, otrzymane zaś wynagrodzenie pogorzelowe z P. Z. U. Wzajemnych pokrywa zaledwie część tylko kosztów niezbędnych na odbudowę, prze[to] Rada gminna jednomyślnie upoważniła Zarząd Kasy gminnej pożyczkowo—oszczędnościowej do zaciągnięcia w Banku Rolnym przynajmniej kwoty 5000 zł. w celu udzie­lenia pomocy kredytowej wzmiankowanym wyżej pogorzelcom. G.

Echo Tureckie 1928 nr 44

Poświęcenie i otwarcie mostu na rzece Warcie w Miłkowicach.
Po długich wyczekiwaniach licznych po­koleń znacznego odłamu społeczeństwa powiatu Tureckiego, a zwłaszcza dwóch gmin — Luboli i Niemysłów, wchodzących do powiatu Tureckiego została zrealizowa­na jedna z ważnych kwestji, trapiące ustawicznie tysiące ludzi. Oto most, który nie znikał z ust ludności oddzielonej od miasta powiatowego i reszty powiatu rzeką Wartą nareszcie stanął i po poświęceniu go przez proboszcza parafji Miłkowice ks. Piotrowskiego został oddany do użytku publiczne­go w dniu 20 października r. b.
Na poświęcenie i otwarcie mostu, budo­wa którego pod kierunkiem pow. inżyniera p. Czerkaskiego trwała zaledwie trzy mie­siące, udał się Sejmik i Wydział Powiato­wy in gremio pod przewodnictwem pana Starosty Borysławskiego, oraz naczelnicy urzędów z Turku i zaproszeni goście przy bardzo licznym udziale miejscowego spo­łeczeństwa.
Wstęgę w imieniu Pana Wojewody Jaszczołta przeciął po odpowiedniem przemó­wieniu Pan inż. Stawiski, dyrektor Dyrek­cji Robót Publicznych wojew. Łódzkiego.
Z licznych przemówień wyróżniały się: piękna mowa Ks. Kan. Cyranowskiego— członka Wydziału Powiatowego charakteryzującego twórczość samorządu, pana Sta­rostę Borysławskiego, który podkreślił solidarność i zgodną i pożyteczną pracę członków Sejmiku, oraz delegatów gmin zawarciańskich nie szczędzących słów pochwały dla naszych władz, które nie frazesami, lecz od podstaw budują Państwowość Polską, ma­jąc na względzie w pierwszym rzędzie eko­nomiczne podniesienie kraju i sprawy rolne.

Od tej pory nie będziemy się już topili po najrozmaitszych bezdrożach, łęgach i bagniskach, nie będziemy używali do prze­prawy przez rzekę przedpotopowych środ­ków komunikacji w postaci dziurawego i niepewnego promu i niebędziemy nadrabia­li o kilka mil drogi, jadąc do Turku w porze zimowej na Uniejów i t. d. Obecnie mamy wygodny most, który przyczynił się do ogólnego wzmożenia ruchu ożywienia okolicy i podniesienia stanu ekonomiczne­go najbliższych adjacentów. T. G.

Echo Tureckie 1928 nr 47

Dodatkowe budżety gminne.
Rada Gminy Lubola na posiedzeniu swo­im w dniu 3 b. m. zapreliminowała budżet dodatkowy na sumę 1693 zł. 93 gr. a Ra­da Gminy Kowale Pańskie w dniu 27 X. r. b. na sumę 1242 zł. 27 gr. Ta ostatnia uchwała została zatwierdzona przez zebranie gminne.
Na pokrycie obydwóch budżetów użyto pozostałości kasowe z roku 1927 | 28. T.G

Echo Tureckie 1928 nr 47

Stanowisko Rady Gminy Lubola w sprawie rozmieszczenia Sądów.
Ze względu na okoliczność, że gmina Lubola odległą jest od miasta Warty na przestrzeni 12 klm. w przeciwieństwie do tego, że Uniejów od Gminy Lubola położony jest na odległości 24 klm., a m. Turek jeszcze dalej bo aż 35 klm., przeto siedziba Sądu Pokoju dla mieszkańców gm. Lubola najodpowiedniejsza bo najbliższa jest jak to ma miejsce dotąd w m. Warcie.
Rada gminna zdecydowała zatem prosić właściwe władze Sądowe o pozostawienia nadal dla tutejszej okolicy, Sądu Pokoju z siedzibą w Warcie. T. G.

Echo Tureckie 1928 nr 52

Z gminy Lubola,
10 cio lecie Niepodległości obchodziliśmy tu dość uroczyście z urozmaiceniami. W dniu bowiem 11—XI. odbyła się jak i wszędzie główna uroczystość obchodu w kościel­nej wsi Brodni, połączona z nabożeństwem i pochodem, a wieczorem akademja w Luboli. Na uwagę zasługuje fakt, że uroczys­tości 10-cio lecia przeciągnęły się w gm. Lubola aż do 9 | XII, urządzano bowiem dalsze akademje w poszczególnych miejscowościach, a mianowicie: 18—XI w re­mizie w Brodni, 25—Xl. w szkole w Jadwichnie—Nowej i wreszcie 9 | XII. w szko­le w Brzegu.
Z inicjatywy miejscowego Kółka Rolni­czego w czasie od 2go do 6 go grudnia r. b. włącznie odbywały się w Luboli 4-ro dniowe kursy gospodarcze dla gospodyń wiejskich. W kursie tym wzięło udział 25 gospodyń mężatek i 6 dorosłych dziewcząt razem 31 osoba. Nauka praktyczna gotowa­nia i pieczenia trwała codziennie. Gospody­nie nauczyły się gotować 7 obiadów czyli na cały tydzień oraz pieczenia różnych ciast, ciastek i wyrabiania cukierków.
Po praktycznych zajęciach codziennie w godzinach od 18 tej do 21-ej wygłaszane były pogadanki przez wytrawne pp. Kiero­wniczkę R. Łukaszewiczową i Instruktorkę I. Kiellerównę, delegatki Wydziału Kół Gos
podyń Wiejskich przy C. T. Rolniczym w Warszawie. Pogadanki te cieszyły się wielkiem powodzeniem wśród słuchaczów oboj­ga płci i obejmowały tematy: a) rola i za­dania gospodyni domu, b) odżywianie lu­dzi, a zwłaszcza dzieci, c) hodowla cieląt i drobiu, d) hygjena i stan sanitarny na wsi i e) szkodliwość używania alkoholu i t.p.
Kurs upamiętniony został ogólną fotografją uczestniczek zatrudnionych przy pracy i zakończony 6 | XII. wspólnym podwieczor­kiem urządzonym z potraw i ciast wyłącznie przez kursistki przygotowanych. W podwie­czorku wzięło udział do 113 osób albowiem każda z kursistek miała prawo wprowadzić 2 osoby i prócz tego zaproszono jeszcze przedstawicieli instytucji jak duchowieństwa, nauczycielstwa, urzędu gminnego, Kółka Rolniczego i straży ogniowej. Podczas kon­sumowania smacznych potraw, wygłoszono kilka okolicznościowych przemówień, oraz wypowiedziano wiersze i deklamacje, a tak­że wykonano śpiewy chóralne, których również na kursie uczono. Na zakończenie dos­tało się do 1 kil. każdej tych smakołyków.
Na podkreślenie zasługuje ta okoliczność że alkohol wyłączony był zupełnie z menu podwieczorkowego i dlatego to wielu męż­czyznom trudno się było z tem pogodzić, lecz nie było na to żadnej rady, gdyż wy­dano stanowczy zakaz picia „mocnej".

Naogół urządzony kurs dla gospodyń wywarł w tutejszej okolicy nadzwyczaj do­datnie wrażenie i zadowolenie. Szczególną wprost sympatję i przywiązanie wśród kursistek i tutejszego społeczeństwa wogóle zdobyły sobie pp. Instruktorki za umiejętną, wzorową i przykładną pracę jaką tu prowa­dziły codziennie bez wytchnienia od 9 do 21 godz. To też rozstanie się było wzru­szające bowiem gospodynie tak się rozczu­liły że łzy roniły przy pożegnaniu A. K.

Echo Tureckie 1928 nr 52

Działalność Instruktorjatu O.T.R. w roku 1928.
Okres zimowy—Styczeń, Luty zużytkowa­no na opracowanie preliminarza, oraz pogadanki w kółkach, zresztą instruktor nowy musiał zapoznać się z terenem i nawiązać kontakt z instytucjami współpracującemi.
Na kółkach propagowano stosowanie usz­lachetnionych nasion i uprawę buraków pastewnych, zebrano zamówień na 800 kg. lnu Łotewskiego i len ten O. T. R. sprowadzi­ło i rozdzieliło wśród 120 rolników, mamy obecnie podziękowania za to nasienie.
Zorganizowano 3 sekcje maszynowe. W kwietniu przeniesiono biuro do Uniejo­wa. Przeprowadzono zakup, sądzenie i wy­jednanie kredytu, przez kasę Stefczyka w Niemysłowie na 2300 drzewek w kwocie 7500 zł. Sady handlowe założone na 45 morgach u 29 gospodarzy. Jednocześnie przy akcji sadowniczej organizowano Rolnika, którego zebranie organi­zacyjne odbyło się 26 maja, początkowo zapisało się członków 29, na udział wpłaci­li 700 zł. dzisiaj jest 219 członków, a kwo­ta udziałów przekracza 5500 zł.
W maju założono 10 pólek z potasowa­niem ziemniaków. Działalność w okresie przednówkowym skierowaliśmy na tworze­nie sekcji maszynowych przy kółkach, powstało ich 31. Instruktorjat udzielał informacji i pomocy w szczepieniu świń gdyż jeden pracownik ma w tym względzie praktykę.
Z chwilą uruchomienia Rolnika i umiesz­czenia go w lokalu O. T. R. wszystkie sprawy natury handlowej mogły być znacz­nie lepiej i w szerszym zakresie uwzględ­nione, a Instruktorjat ograniczył się do na­dawania kierunku.
Szczególne życzenia O. T. R. uwzględ­nione przez Rolnika: sprowadzenie na za­mówienie kółek 45 kg. rzepy ścierniskowej, 17 ctm. wyki ozimej, 120 ctm. zbóż siew­nych w tem 70 z Kościelca.
W okresie przedżniwnym zorganizowano dobrze udane wycieczki do Kościelca. O. T. R. wzięło udział w dożynkach w Spale, złożyliśmy wieniec P. Prezydentowi.
Na ten czas p. Prezes zakupił dla O. T. R. piękny sztandar, wycieczka nasza składa­jąca się z 65 osób, pojechała do Spały z orkiestrą Strzelca, uczestnicy jej są zado­woleni.
Zorganizowano nowych Kółek 5: w Dzierzążnie, Karnicach, Niewieszu, Grzybkach i Spićmierzu. Tylko dzięki posiadaniu brat­niej organizacji Rolnik, O. T. R. jesienią było w stanie zakupić i rozdzielić na kre­dyt z P. B, R. 12500 drzewek, tworząc liczne sady handlowe, gęsto rozmieszczone w okolicy Uniejowa, lecz dotarliśmy z tą pracą i do reszty gmin (Grzybki 600 drzew) 11 listopada O. T. R. wzięło udział ze sztandarem w Uniejowie. W b. okr. odb. tyg. kursy gospodarstwa kobiecego obejmujące naukę gotowania, hygjenę i uspołecznienie odby­ły się już w Świnicach, Popowie, Luboli, a teraz są w Karnicach, wszędzie z dużem powodzeniem. Instruktor Jan Małecki w tym roku brał często udział w różnych zebraniach, konferencjach i dużo razy w spra­wach O. T. R. wyjeżdżał do Warszawy i Łodzi. Personel O. T. R. składa się z in­struktora, pomocnika, sekretarza oraz na okres 3 m-cy zaangażowanego instruktora— ogrodnika. Środki lokomocji: koń i brycz­ka, rower własny pomocnika i motocykl oddany do użytku O. T. R. przez spółdzielnię „Rolnik" Kółek należy do O. T. R. 33.
Działalnością swą celujemy: w organi­zacji sekcji maszynowych jest 31 narzędzi zakupiły za sumę powyżej 65000 zł.
Utworzenie "Rolnika" też nie jest pow­szednim plonem pracy O. T. R., a posa­dzenie w jednym roku u włościan około 15000 drzewek owocowych i to racjonalne uważamy za rezultat, wątpliwe, czy gdziekolwiek w innym powiecie w Polsce
osiągnięty.
Obecnie przygotowujemy, też tylko dzięki współpracy z „Rolnikiem " plantacje ce­buli na 65 morgach, na które wydamy rol­nikom nasiona, nawozy, narzędzia, sami im zasiejemy, gotówkę na pielonkę oraz gwarantujemy im zbyt, za wszystko to za­płacą po sprzęcie.
Działalność ta jest wywołana żądaniem Min. Roln. rozwijania hodowli cebuli. Upowszechniamy myśl i energicznie zmie­rzamy do tego aby w Uniejowie powstała spółdzielcza przetwórnia warzyw i owoców.
Okręgowe Towarzystwo Rolnicze
w TURKU.
Jan Małecki.

Echo Tureckie 1929 nr 1

Echa z powiatu Tureckiego.
Cztery tygodnie spędzone przy pracy wy­tężonej na kursach lotnych w powiecie Tu­reckim, te cztery lotne chwile spółżycia z naszym ludem wiejskim. Miłe to chwile, a nigdy nie zapomniane, bowiem obok pracy łączyła nas gorąca miłość, wdzięczność za posiane ziarno wiedzy i ta prawdziwa starosłowiańska gościnność, jakiej doznałyśmy zarówno przy dworach, plebanjach, jako też pod strzechą wieśniaczą.
Już pierwszym krokom naszej pracy błogosławił Patron Młodzieży, Polskiej, Św.
Stanisław Kostka, gdyż niespodzianie tra­filiśmy na wieczornicę, urządzoną ku czci Jego przez Stow. Mł. Pol. pod kierownic­twem ks. prob. Linowieckiego i prezeski K. G. W. p. Wieczorklewiczówny w Świni­cach Wartskich w dniu 18 | XI r. b. Cho­ciaż kurs wypadł o tydzień wcześniej, jed­nak członkinie koła, które już od 3-ch lat istnieje, zakrzątnęły się dzielnie wraz ze swą przewodniczącą p. M. W. i kurs odbył się b. pomyślnie. Grzeczne zachowanie się młodzieży oraz dorosłych słuchaczy podczas pogadanek i na popisie—zasługuje na szczególną pochwałę: znać tu wyrobienie ludu. Następnie kurs odbył się w Popowie pod gościnną strzechą p. Michała Cicheckiego. Czynny też udział brała szkoła Roln. Męska, gdzie się też odbył podwieczorek i zabawa taneczna przy licznym udziale goś­ci. Organizatorką kursu była p. Helena Michałowska, wychowanka Kościelca. Cześć tej młodej działaczce—Kościelance, która zdobyte „perły wiedzy" nie zakopała do ziemi, lecz hojną dłonią rozsiewa pośród swych sióstr wiejskich.
Miłe też chwile spędziłam w Szkole Roln. Męsk. dnia 5 | XII, udzielając na prośbę p. Dyrektora Staszyńskiego oraz delegacji uczniowskiej, wykładów „etyki spółczesnej i towarzyskiej". Większej uwagi, jak u tych 30-u "synów wiejskich" nie spotkałam za całą swą długoletnią praktykę pedagogiczną. Miła, droga Młodzieży! Ty mi uwięziłaś serce !....
Trzeci kurs, najliczniejszy wypadł we wsi Lubola. Tu pod względem etyki towarzys­kiej i zachowania się, jeszcze mrok gęsty panuje i chmury waśni partyjnej zaciemnia­ją umysły ludu wieśniaczego. Lecz mrów­cza praca „ludzi dobrej woli" z tych pier­wszeństwo należy się p. Kaczyńskiemu dzielnemu sekretarzowi gminy, już wielkie kroki poczyniła.
Ostatni 4 kurs w Wilczkowie, małej skomasowanej wiosce, liczącej zaledwie 29 chat, zostawił najmilsze, niezatarte wraże­nie. Kościół, szkoła i Kółko Roln. są poło­żone o 3—4 klm., pomimo to takiej zgody, miłości i współpracy nie spotkałam w żad­nej większej wsi polskiej. Cześć siermiędze polskiej, cześć mieszkańcom osady Wilcz­ków! Oby więcej takich wiosek w Polsce, wtedy błogosławieństwo Boże zapanuje nad naszą Ojczyzną.
Za doznaną pomoc przy pracy i za ser­deczną gościnność p.p.; Skrzyńskim z maj. Kraski, Stefankiewiczom z Uniejowa, ks. prob. Linowieckiemu ze Świnic Wartskich, ks. prob. Moszczeńskiemu z Pęczniewa, Cichockiemu i Szkołę Roln. Męsk. w Po­powie, Kaczyńskim, Świtaczom, Ramiengom, ks. prob. Winiawskiemu z Luboli, Dudkiewiczom, Powłoka Ludw., Janiakowi, Cnotalskim, oraz panu instruktorowi Małeckie­mu i wszystkim, kto się przyczynił do pomyślnego przeprowadzenia 4-ch lotnych kur­sów dla Gospodyń Wiejskich w powiecie Tureckim, wkładając tą pierwszą cegiełkę do budowy przyszłej Polski—rolniczej— składamy staropolskie „Bóg zapłać".
H. Łukaszewiczowa Kierowniczka kursów gospodarczo— oświatowych przy C. T. R. w Warszawie

Echo Tureckie 1929 nr 15

Z Luboli.
W tutejszem Kółku Rolniczem o ostatnich zwłaszcza czasach wzmaga się oży­wiona praca i sądzić należy, że bliski już dzień nadchodzi ostatecznego przełamania wstrzemięźliwości i śpiączki tutejszych rol­ników, do postępu w dziedzinie poprawy i podniesienia wydajności produkcji rolni­czej. Do szerzenia właśnie nowoczesnych zdobyczy kultury rolniczej głównie do nie­dawna okolicy, przyczynia się najwięcej Popowska Szkoła Rolnicza, w której rolni­cy w pobliżu zamieszkali szczególnie mają możność obserwowania i oglądania osobi­ście całe gospodarstwo przez Szkołę prowa­dzone, a prócz tego personel wyjeżdża w wolnych chwilach w okolicy na zaproszenia Kołek Rolniczych z odczytami lub poga­dankami. Lubolskie Kółko właśnie poważ­nie wykorzystuje tę sposobność i często do siebie pp. prelegentów z Popowa za­prasza. Nie mówiąc o dawniejszych zazna­czyć tylko pragnę, że w dn. 13 stycznia r.b. Nauczyciele szkoły pp. Szeląg i Ciechański wygłosili pogadanki, pierwszy o hodowli inwentarza i drugi o sądownictwie a ostatnio 7 marca p. Dyrektor Staszyński o używalności i stosowaniu nawozów sztu­cznych na wiosnę. Także i p. Instuktor O. T-wa R. od czasu do czasu nas odwiedza wygłaszając odpowiednie referaty. Przytem dziwnym zbiegiem okoliczności często i dalszy jakiś fachowiec z tej czy innej dzie­dziny rolnictwa tu zabłądzi dzieląc się z nami tem co gotuje rolnikowi znośniejszą dolę i lepszą przyszłość. Dziś także był p. Instruktor C. T-wa Rolniczego, który propagował zakładanie gospodarstw przodują­cych czyli wzorowych, a których osobiście będzie tu doglądał i prowadzeniem ich w ciągu całego lata kierował. Zapisało się 10 gospodarzy.
Oby jaknajrychlej cała Polska, wszyscy rolnicy przejęli się potrzebą wzmożenia wy­dajności ziemi, a przy dobrych chęciach, oddaniu się pracy każdy na swoim war­sztacie rolniczym, przy pomocy organizacji rolniczych, szkół zawodowych rolniczych, instruktorów i fachowych ludzi, szybciej niż się to wydawać nam może — dojdzie rol­nik do znośniejszych warunków egzystencji.
A.

Echo Tureckie 1929 nr 26

Ogłoszenie.
Powiatowa Kasa Chorych w Turku ni­niejszym podaje do wiadomości osóza­interesowanych, iż powiat Turecki zostaje podzielony na nastepujące 4 okręgi Kaso­we:
1) TUREK, 2) UNIEJÓW, 3) DOBRA, CIELCE obejmujące swą działalnością kategorje osób podlegające obowiązkowi ubezpieczenia na wypadek choroby, w myśl art. 3 Ustawy z dnia 19-5-1920 r. (Dz. Ust, R. P. Nr, 44 poz. 272), uprawnione do świad­czeń Kasy, zależnie od miejsca zamieszka­nia, względnie zatrudnienie w oznaczonym dla danego Okręgu Ambulatorium Kasy. (...)
Okręg 4-ty AMBULATORJUM KA­SY CHORYCH w CIELCACH obejmuje swą działalnością:
osada fabryczna CIELCE, i gminy GOSZ­CZANÓW, GRZYBKI, LUBOLA, i OSTRÓW— WARTSKI.
Przyjęcia lekarskie- we wtorki od godz- 10 do 12 w poł., w czasie kampanji we wtorki i piątki od go­dziny 10 do 12-ej
FELCZER jest czynny codziennie od godz. 8 do 13 i od 16 do 18-ej, AKUSZERKI: Auerbach Anastazja w War­cie udziela pomocy położnicy na zasadzie przedłożonych dowodów w Ambulatorjum. BIURO ODDZIAŁU czynne codziennie od godz. 9-ej do 13-ej.
Uwagi: 1) Wzywać lekarzy do domu chorego, jak i zgłaszać się do prywatnego gabinetu lekarza wolno tylko w wypadkach nagłych i ciężkich zasłabnięć, pod rygorem zwrotu Kasie kosżtów lekarza i furmanki (§ 37 Regulaminu dla chorych). Niezależnie od zwrotu powyższych kosztów, Zarząd Ka­sy będzie nakładał kary pieniężne do wysokości (5-ciokrotnego zasiłku chorobowego w myśl art. 94 Ustawy z dn. 19-S- 20 i § 44 Regulaminu dla chorych.
2) Ubezpieczonym zamieszkałym lub zatrudnionym na terenie działalności poszczególnych Ambulatorjów Kasy w razie zgłoszenia się o pomoc lekarską bezpośrednio do Centrali Kasy Chorych w Turku lub do nie właściwego Ambulatorjum żadne świadczenia udzielane nie będą.

Echo Tureckie 1929 nr 52

Z niwy pożarniczej.
Dzięki staraniom p. Inspektora Łętow­skiego, Straż Pożarna w Turku, otrzymała od Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń Wza­jemnych, tytułem zasiłku złotych 1500.
Ponadto licząc od końca 1928 roku, po dzień dzisiejszy p. Łętowski wyjednał w Powszechnym Zakładzie Ubezpieczeń Wza­jemnych, zasiłki w różnej formie, dla nastę­pujących Straży Pożarnych istniejących na terenie powiatu Tureckiego:
ROK 1929.
Straż w Luboli 4 topory, 4 póchwy, 4 pasy 1 beczka żelazna 2 kołowe.

Echo Tureckie 1930 nr 2

PROTOKÓŁ
Ćwiczeń straży pożarnej Rejonu Nr. 3 powiatu tureckiego, odbytych w Szkole Rolniczej w Popowie w dniu 10 li­stopada 1929 roku.
(Dokończenie)
Do konkursów rejonowych stawiło się pięć straży, a mianowicie;
1) Brodnia w ilości 14 strażaków
2) Lubola w ilości 13 strażaków
3) Pęczniew w ilości 13 strażaków
4) Siedlątków w ilości 11 strażaków
b) Popów w ilości 25 strażaków
Razem 76 strażaków
Niezależnie od tych byli obecni lecz w zawodach nie brali udziału;
1) Orkiestra Straży Pożarnej w Pęcznie­wie 8 strażaków,
2) Delegacja Str. Poż. w Brzegu 4 stra­żaków;
3) Delegacja Str. Poż w Niemysłowie 7 strażaków,
4) Reszta pozostała Straży Poż. w Szkole Rolniczej w Popowie 20 strażaków.
Ogółem obecnych na zawodach było 115 strażaków.
Zupełnego udziału w ćwiczeniach rejono­wych nie wzięła jedynie Straż Pożarna w Księżej-Wólce, mimo wydanego rozkazu i z tego nie wytłomaczyła się.
Sąd zawodów strażackich stanowili dru­howie; Kaszyński—Naczelnik Rejonu Nr. 6 Uniejów, 2) Tuszyński—przedstawiciel Ok. Zw. Straży Poż. w Turku, 3) Kantor—Na­czelnik Rejonu Nr. 1, Dobra.
Zawody unormowane były, wydaną przed konkursem instrukcją i wszystkie straże biorące w nich udział, obowiązane były do ta­kowej dostosować się.
Po przeprowadzeniu zawodów sąd kon­kursowy ogłosił wyniki tychże i według sprawności wyznaczył zdobyte miejsca, jak następuje: pierwsze—Straż Poż. w Szkole Rolniczej w Popowie, drugie—Straż Poż. w Brodni, trzecie—Straż Poż. w Luboli, czwar­te—Straż Poż. w Pęczniewie, piąte—Straż Poż. w Siedlątkowie, nadmieniając, iż pierw­sze trzy miejsca będą nagrodzone. Co zaś dotyczy samych nagród, to druh Szeląg zo­bowiązał się w najbliższej przyszłości dorę­czyć je strażom. —Zawody zakończono wspólną fotografją oraz uroczystem zamk­nięciem zjazdu przez zdjęcie z masztu cho­rągwi państwowej i odegranie hymnu narodowego i podziękowanie strażom przez druha Tuszyńskiego za udział w ćwiczeniach. Następny punkt zlotu straży wypełniły za­wody strażackie drużyn gier sportowych.— Czynności sędziego sportowego pełnił pan Bułaszenko z Jeziorska. Do zawodów w siatkówkę wystąpiły drużyny ze straży ogniowych w Siedlątkowie, w Pęczniewie i w Szkole Rolniczej w Popowie. Wyniki były następujące; Pęczniew—Siedlątków 30:8 (na korzyść Pęczniewa], Pęczniew—Szkoła Rol­nicza Popów 30:5 (na korzyść Popowa).— W Koszykówkę drużyny ze straży ognio­wych w Pęczniewie i w Szkole Rolniczej w Popowie. Wyniki były następujące: Pę­czniew—Popów 52:4 (na korzyść Popowa) Niezależnie od zawodów sportowych część strażaków w gmachu szkolnym spożywała obiad.—
Punktu ostatniego, który zawierał odczyt o zdobyciu niepodległości nie wypełniono z powodu spóźnionej pory, odkładając go na dzień następny, jako termin bardziej wła­ściwy do tej uroczystości.
Na tem zlot straży pożarnych Rejonu Nr. 3 zakończono.
Sędzia sportowy: BUŁASZENKO
Komisja Sędziowska Konkursów Str.
J. Kaszyński, S. Kantor, Tuszyński
Naczelnik Rejonu: St. SZELĄG.

Echo Tureckie 1930 nr 6

Ogłoszenia drobne
Marcin Chałupnik roczn. 1896, z gm. Lubola, za­gubił książeczkę wojskową.


Echo Tureckie 1931 nr 2

Ogłoszenie
Komornik przy Sądzie Powiatowym w Sieradzu, zamieszkały w Warcie na zasadzie art. 1030 ust. post. cyw. niniejszem ogłasza, że w dniu 24 go stycznia 1931 r. od godz. 10-ej z rana, we wsi i gminie Lubola, będzie sprzedawany przez licytację, mają­tek ruchomy należący do Andrzeja Jurka składający się z maszyny do młocki i t.p. oszacowany do sprzedaży na sumę 1295 zł. którego opis i szacunek przejrzane być mo­gą na miejscu sprzedaży w dniu licytacji.

Nr. spr. E. 539 | 30

Echo Tureckie 1931 nr 10

Ogłoszenie
Komornik przy Sądzie Powiatowym w Sieradzu, zamieszkały w Warcie, na zasadzie art. 1030 ust. post. cyw., obwieszcza że w dniu 14 marca 1931 r. o godz.. 10-ej rano we wsi i gminie Lubola, będzie sprzedawany przez licytację, majątek ruchomy, należący do Piotra Świtacza, składający się z krowy i t.p. oszacowany do sprzedaży na sumę 1095 zł., którego opis i szacunek przejrza­ny być mogą na miejscu sprzedaży w dniu licytacji.
Nr. spr. E. 171 | 31

Echo Tureckie 1932 nr 10

Z gminy Lubola
W dn. 27 stycznia r. b. we wsi Lubola odbyło się ogólne zebranie członków gmin­nego Koła Ligi Obrony Powietrznej i Prze­ciwgazowej. Zebranie to urządzone zostało z inicjatywy instruktora pow. p. Baranieckiego. Przewodniczył zebraniu Prezes gminne­go Koła Ks. Adam Fijałkowski proboszcz z Brodni.
Po wygłoszeniu odpowiednich przemó­wień przez Przewodniczącego, oraz p. Ba­ranieckiego, rozwinęła się szersza dyskusja dotycząca dziedziny walk i obrony przeciw­gazowej na wypadek wojny, poczem licz­nie zebrani dotychczasowi członkowie uznali za pożądane ożywienie pracy i działalności tej placówki.
Do Koła w charakterze członków zapisa­ło się kilka nowych osób.
Złożone przez dotychczasowy Zarząd sprawozdanie z działalności oraz dokona­nych wpływów i wpłat do Powiatowego Koła LOPP za ostatnie ubiegłe 3 lata, przy­jęto do wiadomości.
Jednocześnie powołano nowy Zarząd Koła z dotychczasowym Prezesem Ks. A. Fi­jałkowskim na czele.

Echo Tureckie 1932 nr 44

Zebranie w gminie Lubola.
W dniu 2 października rb., we wsi Rud­niki, gm. Lubola, odbyło się zebranie człon­ków i sympatyków Wiejskiego Koła B. B. W. R., na którym obecnych było 25 osób.
Ze względu na nieprzybycie z powodów od niego niezależnych, delegata Pow. Rady B.B.W.R. p. Zaborowicza, odpowiednie przemówienie wygłosił p Kaczyński, sekre. gm. Lubola, który w sposób bardzo przy­stępny omówił wyczerpująco sprawy poli­tyczno—gospodarcze. Między innemi mów­ca specjalnie uwypuklił usiłowania Rządu, zmierzające w kierunku jaknajszybszego ob­niżenia cen artykułów pierwszej potrzeby. Na dowód tego podał zebranym do wia­domości, że akcja Rządu już częściowo osiągnęła w swych zamierzeniach pozytyw­ne wyniki, gdyż ceny niektórych artykułów zostały już obniżone. Zebrani z uwagą i w skupieniu wysłuchali przemówienia prelegenta, które wywarło na nich bardzo dobre wrażenie i usposobiło sympatycznie wzglę­dem poczynań Rządu.
W wolnych wnioskach zebrani jednogło­śnie opowiedzieli się za poruszeniem u czyn­ników miarodajnych sprawy dalszej obniżki cen niezbędnych artykułów, oraz wyrazili prośbę, aby na podobne zebrania władze B. B. częściej delegowały swoich przed­stawicieli.

Echo Tureckie 1932 nr 48

Dzień 11 listopada na terenie powiaty Tureckiego.
Sprawozdania napływają z wielu miejscowości i gmin powiatu. Uroczyste obchody w trudnym okresie kryzysu świadczą o wzroście patrjotyzmu. Młodzież Strzelecka, Związki Młodzieży Ludowej, Szkolna, Straże Pożarne oraz Koła i Komitety B. B. W. R., a szczególnie młodzież, wykazały największą inicjatywę.(...). W Luboli.
Wobec niesprzyjających miejscowych warunków ku urządzeniu obchodu 11 listopada w dzień powszedni i opóźnionego otrzyma­nia instrukcji dotyczącej powyższej uroczy­stości Zarząd tutejszego Komitetu postanowił obchód ten w gminie Lubola odbyć 13 listopada r.b. w niedzielę.
Przebieg uroczystości był następujący:
W nabożeństwie w kościele parafjalnym w Brodni wzięły udział wszystkie szkoły powszechne, Straż Pożarna z Luboli i Koło Młodzieży Ludowej z Brzegu.
Tegoż dnia o godzinie 6-ej wieczorem w lokalu szkoły powszechnej w Luboli do licz­nie zebranej publiczności przemawiał nau­czyciel p. Lewandowski na temat wysiłków jakie zostały podjęte dla odzyskania wolno­ści i ciążących obecnie obowiązkach na każ­dym obywatelu.
Na zakończenie zebrania wznieśli okrzyk na cześć Niepodległej Ojczyzny.(...).

Echo Sieradzkie 1932 4 wrzesień

TUREK.
OKRĘGOWY ZWIĄZEK STRAŻY POŻARNYCH POWIATU
TURECKIEGO.
Staraniem Związku Straży Pożarnych województwa łódzkiego, odbędzie się w miastach i gminach powiatu tureckiego „Tydzień przeciwpożarowy" w czasie od 3 do 10 września 1932 roku. Imprezy i zabawy w czasie „Strażackiego Tygodnia Przeciwpożarowego"' pozwolą na umocnienie bezpieczeństwa pożarowego, walki z klęską pożarów i t. p. Nie o jałmużnę, nie o datki przygodne będziemy się zwracać do społeczeństwa, lecz o spełnienie przez ogół miejscowy obowiązku względem swych bezinteresownych obrońców, pod których opieką pozostaje ich życie i mienie.
W dniu 25 września 1932 roku urządzony zostaje w Turku, Zjazd Okręgowy Straży Pożarnych.
Program Zjazdu następujący: 1) zbiórka drużyn, 2) powitanie komendanta Zjazdu. 3) raport przed władzami związku, 4) wymarsz na msze Św., 5) defilada i przemarsz na ćwiczenia, 6) przerwa obiadowa, 7) zawody konkursowe, 8) zakończenie Zjazdu.
Wyznaczone zostały 3 nagrody. Do zawodów staje 11 straży pożarnych: Turek, Uniejów, Dobra, Świnice, Grzybki, Lubola, Spićmierz, Biernacice, Kobylnik, Szadów, Skarzyn.
Na ostatniem posiedzeniu Zarządu Związku Straży Pożarnych. członek Zarządu p. Sieczko zaznajomił obecnych, z postanowieniami i przebiegiem Zjazdu Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej, odbytego w dniu 14 i 15 sierpnia w Warszawie a członkowie pp. Szeląg z Popowa i Wyganowski z Brzegu z bolączkami i potrzebami miejscowych Straży Pożarnych.


Łódzki Dziennik Urzędowy 1933 nr 18

ROZPORZĄDZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dnia 17 sierpnia 1933 r. Nr. SA. II. 12/8/33
o podziale obszaru gmin wiejskich powiatu Tureckiego na gromady.
Po wysłuchaniu opinji rad gminnych i wydziału powiatowego zgodnie z uchwałą Wydziału Wojewódzkiego z dnia 14 sierpnia 1933 r. na podstawie art. 107 ustawy z dnia 23. III. 1933 r. o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorjalnego (Dz. U. R. P. Nr. 35, poz. 294) — postanawiam co następuje:
§ 1.
VI. Obszar gminy wiejskiej Lubola dzieli się na gromady:
1. Lubola, obejmującą: wieś Lubola i kol. Lubola.
§ 2.
Wykonanie niniejszego rozporządzenia powierza się Staroście Powiatowemu Tureckiemu.
§ 3.
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia go w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.

Wojewoda:

w z. (—) A. Potocki

Wicewojewoda.


Echo Tureckie 1933 nr 31

Pożary w powiecie tureckim.

W dniu 11 lipca r.b. o godz. 19-ej we wsi i gminie Lubola, w posesji Wojciecha Deki, wynikł pożar, od którego spaliła się stodoła i szopa z drzewa kryta słomą oraz maszyny i narzędzia rolnicze, zboże i pasza łącznej wartości 1700 zł. Pożar powstał wskutek uderzenia pioruna.


Echo Tureckie 1934 nr 15

Ogólne zebrania członków B.B.W.R.
Dnia 15. IV. 34r. o godz. 2 popołudniu odbędzie się zebranie członków i sympaty­ków Komitetu Gminnego BBWR. w Ostro­wie Wartskim w lokalu Remizy Straży Po­żarnej w Jeziorsku — przy udziale prezesa Rady Powiatowej BBWR. p. posła Ciepla­ka Marjana.

Dnia 15.IV. 34r. o godz. 5 popołudniu odbędzie się zebranie członków i sympaty­ków Komitetu Gminnego w Luboli w Re­mizie Straży Pożarnej — przy udziale pre­zesa Rady Powiatowej B.B.W.R. p. posła Cieplaka.


Echo Tureckie 1934 nr 30

WYKAZ IMIENNY
Członków Zarządów Komitetów: powiatowego, wiejskich i gminnych Niesienia Pomocy Ofiarom Powodzi utworzonych w pow. tureckim.
(...) Komitet Gminny w Luboli.
Przewodniczący — J. Przedpełski—Mikroski, właśc. maj. Rudniki — V. Prze­wodniczący Ks. A. Radkowski, proboszcz par. Brodnia. Sekretarz J. Ziele­niewski, pom. sekr. Zarządu gm. Skarbnik — M. Ratajczyk, wójt gminy. Członko­wie: — J. Sobczak, K. Jagieła, J. Dworczak, B. Wyganowski, F. Jóźwik, J. Risiecki, I. Bajewska, S. Krawczyk. Akcje zbiórkową przeprowadzą sołtysi.(...).


Echo Tureckie 1934 nr 38

Zebrania.
W Niedzielę, dnia 16 września r.b o godz. 5 po poł. odbędzie się w gminie Luboli, wyłącznie dla członków i sympatyków B. B. W. R., zebranie, na którem przemawiać będzie dyr. poseł M. Cieplak.
Również w tymże samym dniu odbędzie się podobne zebranie w Pęczniewie, o go­dzinie 3 po południu. Przemawiać będzie również poseł M. Cieplak.


Echo Tureckie 1934 nr 50

Zjazd B. B. W. R. w Jeziorsku.
Dnia 25 listopada 1934 r. odbył się Zjazd członków BBWR. w Jeziorsku gm. Ostrów- Wartski. Na Zjazd przybyli członkowie BBWR. z gminy Lubola, Goszczanów, Grzybki i Ostrów Wartski w liczbie ponad 400 osób.
Na przewodniczącego powołano Serafina Piotra, sekretarzował Adamus Edward.
Senator Rutkowski Stefan omówił oszczegółowo zasady sprawozdawcze sejmowe, na­stępnie viceprezes Rady Powiatowej BBWR. Jan Zarębski obszernie objaśnił o polityce zagranicznej obecnego Rządu oraz o de­kretach i ustawach oddłużeniowych.
Liczne przybycie członków świadczyło o zainteresowaniu się sprawami omawianemi gości, w skupieniu wysłuchali obu przemó­wień, przerywanych hucznemi oklaskami, prosząc o częstsze urządzanie podobnych zebrań.
Zebranie zakończono okrzykiem na cześć Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, Prezydenta Mościckiego i Marszałka Piłsudskiego.

Echo Tureckie 1935 nr 3

Ogłoszenia drobne.
Józef Jóźwik ze wsi Lubola gm. Lubola zagubił weksle in blanco na sumę 100 zł. który się unie­ważnia.

Echo Tureckie 1935 nr 27

Nowe placówki Zw. Strzeleckiego.
W ubiegłym tygodniu w Luboli i Zagórkach zostały zorganizowane nowe dwa pod­oddziały Związku Strzeleckiego, z siedzibą oddziału w Luboli. Zebranie organizacyjne prowadzili i przemawiali: Prezes Zarządu Powiatowego L. Kristjan, Komendant Po­wiatowy J. Czarniawski i Komendant P.W. por. Szczepański. Prezesem Zarządu Oddzia­łu został wybrany ob. Bartkiewicz.

Echo Tureckie 1935 nr 32

Zebranie Strzeleckie w Luboli.
Związek Strzelecki w powiecie tureckim z każdym dniem wzrasta w liczbę i potęgę. Z pośród wszystkich organizacyj Strzelec stał się najwięcej żywotny i czynny, zyskując sobie liczne koła zwolenników i sympatyków. Powiew wielkiej idei rzucamy w du­szę polskiego narodu przez Twórcę Niepo­dległości Józefa Piłsudskiego przynosi ob­fity plon. Przełamana została do reszty nie­wiara i obojętność względem Zw. Strzel., a w ich miejsce wstąpiły zapał i duma oby­wateli, doceniających siłę i znaczenie od­działów strzeleckich, które spełniają zasz­czytną służbę w obronie całości i honoru Rzplitej. Rozmach jaki organizacja strzelca w swym pochodzie naprzód okazuje—pory­wa najgłębsze i najoporniejsze warstwy i wiedzie je zwycięsko ku lepszej przyszłości. Szereg zebrań poszczególnych oddziałów Strzeleckich, odbytych w atmosferze niezwykłego entuzjazmu świadczy dobitnie o tem jaki dzielny i zdrowy duch ożywia brać strzelecką oraz jak przychylnie i z uz­naniem odnosi się ludność do tej organi­zacji. Tym razem podajemy przebieg jed­nego z tych zebrań jakie miało miejsce w Luboli dnia 27 czerwca r.b. Było to zebra­nie organizacyjne, na które przybyli rów­nież Ob. Prezes Pow. Zw. Strzel. Kristjan, Pow. Komendant Zw. Strzel. Ob. Czarniawski, oraz Pow. Kom. P.W. i W F. ob. por. Szczepański. Po zagajeniu przez ob. A. Ka­czyńskiego, przewodnictwo objął ob. Bartkiewicz i udzielił głosu Pow. Kom. Czarniawskiemu, który w mocnych i gorących słowach przedstawił najpierw dzieje Związ­ku Strzel. od chwili założenia go przez Mar­szałka Józefa Piłsudskiego oraz uwypuklił wagę i znaczenie idei, jaką Zw. Strzel. re­prezentował dawniej i dziś, mówca oświetlił rolę Zw. Strzel. w obecnej, niepodległej Polsce, polegającą na twórczej pracy dla Państwa, obywatelskim wychowaniu mło­dzieży i utrzymania jej w ciągłej gotowości do służenia Ojczyźnie w każdej potrzebie, a przedewszystkiem w obronie jej granic. Następnie zabrał głos ob. prezes Kristjan, który w dłuższem przemówieniu zaznajomił obecnych z zagadnieniem pracy Strzelca wraz ze sprawami organizacyjnemi, mówca określił zakres pracy z podziałem na wy­chowanie fizyczne i sportowe a ponadto wskazał na dalszy bardzo ważny dział wysz­kolenie fachowe, rolnicze przy pomocy za­kładaniu ogródków, poletek i t.p.
Przemówienie prezesa Kristjana wywarło silne wrażenie, wywołując burzę oklasków. Z kolei kom. przysp. wojsk. omówił dodat­nie wyniki i ulgi osiągnięty przez członków Strzelca, które dla nowowstępujących będą wielką zasługą. Potem ob. Prezes objaśnił sposób zaciągu do Oddz. Strzel. wspomi­nając o okresie próby, poprzedzającym złożenie przysięgi strzeleckiej. Po zgłoszeniu się nowych kandydatów i wciągnięciu na listę członków, nastąpił wybór do Zarządu. Wybrani zostali: Prezes ob. T. Bartkiewicz Kmdt oddziału ob. T. Nowacki, nadto ob. ob. K. Robak, J. Zieleniewski i Stefan Justyński. Wybrano również skład Komisji rewizyjnej. Na wezwanie ob. prezesa Kri­stjana obecni złożyli hołd pamięci Pierw­szego Marszałka Polski przez zachowanie minutowej ciszy. Tok obrad, postawa i na­strój uczestników zebrania znamionowały tężyznę duchową i niezłomną wolę do dal­szej wspólnej, a wytrwałej i wzmożonej pracy dla urzeczywistnienia wzniosłych ce­lów Strzelca.


Echo Tureckie 1936 nr 29

Strażactwo polskie-armji polskiej.
Zarząd Główny Związku Straży Pażarnych
R. P. na posiedzeniu 25 kwietnia r.b. pow­ziął uchwałę zakupienia dla wojska autopogotowia, względnie 5 motopomp. W tym celu obciążył budżety wszystkich komórek Związku równomiernie, a straże w miarę posiadanych datków mają składać dobro­wolne ofiary.
Straże Pożarne pow. Tureckiego nie zo­stały na szarym końcu i już padły pierw­sze ofiary z następujących straży:
Uniejów-50 zł., Turek-10 zł. Witów— 5 zł, Słodków — 5 zł. Siedlątków —5 zł., Lubola—5 zł, Chorzepin — 5 zł., Brzeg — 2.50 zł., Bądków—2.50 zł., Zimotki— 2.50 zł. Skarżyn—2 zł.
W miarę wpływania składek będziemy podawać sprawozdania.


Echo Tureckie 1936 nr 40

Zjazd Straży w Turku.
Już w niedzielę 4 października b. r. Tu­rek będzie gościł u siebie wszystkie Straże Pożarne z powiatu, które wykazać mają swoje wyszkolenie bojowe.
Już odbyły się eliminacje w rejonach, na podstawie których zostały dopuszczone do zawodów powiatowych następujące Straże:
Grupa I: Kobylniki, Świnice Wartskie, Jeziorsko, Milejew, Malanów, Żeronice i Lu­bola.—
Grupa II: Spicmierz, Chorzepin, Wola Tłomakowa, Skarzyn, Niemysłów, Wielenin, Słodków i Czepów Dolny.
Poza konkursem. Zarząd Oddziału Po­wiatowego dopuścił następ. Straże: Ostrow­sko, Niewiesz, Wielanin, Biernacice, Ponia­tów, Pęczniew, Boleszczyn, Szadów Pańs­ki i Tokary.
Najlepiej w wyszkoleniu spisał się rejon Uniejów, gdzie wszystkie Straże weszły do poszczególnych grup.

Nagrody w pierwszej grupie: 1) nagroda P. Premiera Składkowskiego koń dla najlep­szego Naczelnika Straży plus 200 złot. dla Straży i 2) 100 zł. dla Straży. W drugiej grupie: 1) 150 zł. dla Straży i 2) 75 złot. dla Straży. Poza konkursem. 1) 100 złotych i 2) 50 zł.

Echo Tureckie 1936 nr 49

Plan rozbudowy szkół w pow. Tureckim.
W czwartek ubiegły odbyło się pod przewodnictwem ks. prałata dra J. Florczaka oraz p. Borzęckiego, inspektora szkolnego z Kalisza, posiedzenie Rady Szkolnej Powiatowej powiatu tureckiego. Na posiedzeniu tym omówiono cały szereg spraw związa­nych ze stanem i położeniem szkolnictwa powszechnego na terenie naszego powiatu. Do najbardziej interesujących zagadnień należała bezsprzecznie poruszona przez p. ins. Borzęckiego sprawa rozbudowy szkolnictwa, plan podniesienia stopnia organizacyjnego pewnych szkół powiatu oraz plan wykończenia i budowy nowych szkół w powiecie. — Najważniejszym powodem tych zmian na lepsze, awansu, jest stanowczo za duża (zdaniem p. inspektora i wszystkich obecnych) ilość dzieci po klasach wiejskich szkółek. Gdy najwyższa norma na jednego nauczy­ciela (i tak zresztą za wysoka) winna wy­nosić 80 dzieci, szkoły w wielu miejsco­wościach naszego powiatu, urągające nieraz często, jeśli o pomieszczenie chodzi, naka­zom higieny i dbałości o zdrowie dzieci i nauczyciela, przekraczają ją przeszło w dwójnasób i co ważniejsza, nie mieszczą wszystkich dzieci, objętych obowiązkiem nauczania. Stan ten jest niedopuszczalny i musi się poprawić. Dużą winę ponoszą nieraz gminy. Nie wszystkie zresztą. Są bowiem takie, które ostatni grosz łożą na budowę i utrzymanie szkół, wychodząc z najsłuszniejszego stanowiska, że największym dobrem dzieci, rodziców, gminy i państwa jest oświata.— Do takich, które wypełniły najpiękniej swój obywatelski obowiązek, należą: Kowale Pańskie (które bez żadnej subwencji zaczęły budowę szkoły i doprowadziły pod dach, aż uzyskały subwencję Pana Premiera w kwo­cie 5 tys.) Tokary (które budową szkoły w Lipiczach zasłużyły na pochwałę), Zelgoszcz - Świnice, które wykazują ogromną prężność i pęd do oświaty. Obywatelskie stanowisko tych gmin, godne naśladowania przez inne, nawet sam Turek (sprawa budowy gimnazjum i liceum) pozwala stwierdzić poziom wyrobienia obywatelskiego wsi dzisiejszej, jej pęd żywiołowy do nauki i przez to do awansu społecznego, który ogarnia po Małopolsce Polskę całą, oraz pozwala dobrze wróżyć o naszej przyszłości. Ten pęd wsi do oświaty i szkoły musi być dla dobra ogólnego zaspokojony. —W imieniu władz szkolnych pan inspektor Borzęcki przyrzeka w bieżącym roku 1936-37 pod­nieść przez dodanie nowych etatów (razem 15-tu a więc o siedem więcej niż w powiecie kaliskim), stopień organizacyjny 13-tu szkołom naszego powiatu, stworzyć dwa nowe rejony wokół dwóch szkół zbiorczych, oraz dokończyć budowy 4 szkół a rozpo­cząć od nowa też czterech w tureckim po­wiecie, z tym jednak, że społeczeństwo po­prze wysiłki władz, jak należy, i wspólnym trudem podniesie wieś podturecką na wyż­szy, kulturalny poziom, tak zwłaszcza dzisiaj potrzebny Polsce.
Podwyższenie stopnia organizacyjnego winny otrzymać szkoły; w Ustkowie gminy Grzybki (nie przyjętych 40 dzieci!), w Brodni gm. Lubola, w Luboli, w Dziadowicach, gm. Piętno (45 dzieci nie przyjętych!), w Cisewiu, tej samej gminy Piętno, w Słodkowie, gm. Piętno (180 dzieci na 2 nauczycieli), w Woli Świnieckiej, w Lipiczach (150 dzieci na 2 naucz.), w Gawłowicach, gm. Goszczanów (228 dzieci na 3 naucz.) w Kawęczynie gm. Kowale Pańskie, w Malano­wie (264 dzieci na 4 naucz.), gdzie winna powstać na cały ten okręg szkoła III stopnia organ., w Tokarach i w Świnicach gminy Zelgoszcz (340 dzieci na 4 siły) — (gmina chce mieć szkołę 7-mio klasową). Z pod­wyższeniem stopnia łączy się zwiększenie etatów, na co gminy powinny dać warunki. Dodanie etatu nastąpi także w Uniejowie i Turku (zamiana praktyki).
Jest to bardzo dużo, ale gdy chodzi o potrzeby naszego powiatu, któremu potrzeba z 50 nowych sił, nawet mało. Drugim ważnym punktem realizacji programu w ro­ku bieżącym będzie sprawa ukończenia bu­dowy 4 szkół—w Ustkowie, Niewieszu, Ko­walach Pańskich i w Chlebowie (w Lipiczach została uroczyście otwarta w ub. nie­dzielę) i budowa czterech nowych: w Ostrowsku, w Dąbrowicach, gm. Piekary (poży­czka 2 tys. zł. z Tow. Pop. B. P.S. P.), w Brzegu, gm. Lubola (7-mio klasowa) oraz w Świnicach gm. Zelgoszcz, 7-o klasowa z kamienia i cegły. Do tego dojdzie utwo­rzenie dwóch rejonów ze szkołami zbior­czymi III st. dla okolicznych wiosek — w Ostrowsku (dla Ostrowska i O. Kolonii, Orzeszkowa wsi i ośrodka i I, II i III kolonii Orzeszków) i w Świnicach (dla wszyst­kich Świnic, Krasek, Olesina i Głogowca). Zebrani przyjęli z aplauzem plan rozbudowy szkolnictwa powszechnego w powiecie i wyrazili podziękowanie p. insp. Borzęckiemu za pracę oraz gminom Kowale Pań­skie, Tokary i Zelgoszcz za obywatelską postawę. Na tym, po uchwaleniu budżetu Rady Szkolnej Powiatowej—posiedzenie Rady zamknięto. Oby Turek swym zagadnie­niem gmachu nowego dla gimnazjum i li­ceum zechciał pójść śladem wyróżnionych gmin. Dla tak rozbudowanego szkolnictwa powszechnego w powiecie tureckim, Turek musi mieć szkołę średnią i liceum. Wieś woła o oświatę i garnie się do gimnazjum (dziś 25% uczniów, to synowie wsi).— W Turku musi powstać wiejskie gimnazjum. To jest prawdziwa misja Turku.


Echo Tureckie 1936 nr 50

Oświata pozaszkolna w powiecie tureckim.
W piątek ubiegły (4 b.m.) w sali posie­dzeń Rady Miejskiej w Turku odbyło się pod przewodnictwem p. Borzęckiego, inspektora szkolnego z Kalisza, doroczne po­siedzenie Powiatowej Rady Oświaty Pozaszkolnej z udziałem p. Starosty Nożyńskiego, ks. prałata dra Florczaka, oraz p. p.— por. Donaja Powiatowego Komendanta Z.S., insp. Głębowskiego, prezesa Związku Mło­dej Wsi, Hofmana, instruktora okręgowego Oświaty Pozaszkolnej i sekr. Kristiana pre­zesa powiatowego Zw. Strzeleckiego, prof. Robakiewicza, referenta Oświaty Pozaszkol­nej, p. Sieczki reprezentanta Zw. Nauczyc. Polskiego, oraz dra Skowrońskiego dyrek­tora gimnazjum i delegata Koła T. N. S. W. w Turku.—
Na posiedzeniu omówiono działalność i formy oświaty pozaszkolnej na terenie tu­reckiego powiatu oraz ustalono plan pracy na rok przyszły. W roku 1935/36 oświata pozaszkolna zatoczyła duże kręgi i ogarnę­ła tysiące ludzi. Formami jej, używanymi w terenie, były świetlice, biblioteki ruchome i gminne, uniwersytety niedzielne i lu­dowe, kursy systematycznego kształcenia i samokształcenie.— Świetlic czynnych było sto, z tego 75% po szkołach, trzy uniwersytety niedzielne, jeden ludowy w (Piekarach) pięć kursów systematycznego kształcenia, bibliotek działało w terenie 20, ruchomych 19 i i 1 gminna (w Grzybkach). Najwięk­szymi rezultatami poszczycić się mogą bibljoteki z cyfrą 540 wypożyczających (czytelników ze cztery razy tyle) i liczbą 14 ty­sięcy wypożyczonych książek. Działały w następujących miejscowościach — biblioteki gminne w Grzybkach (obsługująca 6 punk­tów) i Tokarach, ruchome; w Brodni, Czepowie, Cielcach, Goszczanowie, Jeziorsku, Kikach, Klonowie, Kowalach Pańskich i Księ­żych, Lipiczach, Malanowie, Miłaczewie, Niemysłowie, Niewieszu, Piekarach, Przykonie, Słodkowie, Szarowie i Wieleninie. W pra­cach oświatowych w powiecie brało udział w porozumieniu z Radą Oświaty Pozaszkolnej pozostając, 178 osób (z tego 80% nauczycielstwo) w tym 40 z inteligencji m. Tur­ka. Fundusze na biblioteki i uniwersytet Rada czerpała z 3 dotacji Pana Premiera 800 zł. na uniwersytet w Piekarach i po 300 zł. na księgozbiory dla organizacji.
Jeśli idzie o rok 1936/37, Powiatowa Ra­da Oświaty Pozaszkolnej uchwaliła stosować wszystkie możliwe formy z położeniem głównego nacisku na biblioteki i czytelnict­wo. Nadal czynne będą biblioteki gminne w Grzybkach i Tokarach, do których przy­będą wykupione księgozbiory w Dobrej (po Tow. im. Mickiewicza) i Skęczniewie. Bibliotek ruchomych działać będzie 20-ca w punktach: Czepów, Felicjanów, Kiki, Konopnica, Kowale Pańskie i Księże, Lipicze, Lubola, Malanów, Miłaczew, Niewiesz, Przy­kona (dostosowana do potrzeb uniwersyte­tu ludowego), Siedlątków, Skarżyn, Strachanów, Wielenin, Zbylczyce i Żeronice. Uniwersytet ludowy czynny już jest w Przy­konie, świetlice w przeszło 100 punktach, przyczym dużą pomocą są szkoły, lokale Z. S. i Związku Młodej Wsi w powiecie. W r. 1937 urządzony zostanie, dla wzmożenia kultu pieśni i ożywienia świetlic, konkurs śpiewaczy dla zespołów jednogłosowych obwodu kaliskiego oraz konkursy głośnego czytania. Na te bowiem działy pracy spe­cjalny należy położyć nacisk, zwłaszcza na czytelnictwo. - Wieś nasza garnie się do książki (w Grzybkach 112 wypożyczających) i prosi o nią (z 50 wsi prośby o bibliote­ki). Trzeba ją dać wsi. Dużą pomoc mo­gą tu okazać same gminy. Powinny zna­leźć choć 100 zł. rocznie w swych budże­tach na kupno własnych bibliotek gminnych, raz na rok kompletu. Najpierw dla punk­tów oświatowych (wioski, gdzie są szkoły), potem dla wszystkich gromad po nich na­leżących. Tylko w ten sposób zostanie roz­wiązana pozytywnie ta kwestia, głód książ­ki na wsi zostanie choć w części zaspoko­jony. Dla wzmożenia akcji oświatowej Ra­da postanowiła tworzyć Gminne i Rejono­we (przy szkołach) Komisje Oświaty Poza­szkolnej, do których powołani będą ludzie światlejsi, ci, którym poziom kultury wsi le­ży na sercu.
Na zakończenie p. Starosta wyraził gorą­ce podziękowanie wszystkim pracującym na tym polu w powiecie, szczególnie nauczy­cielstwu, które mimo złe warunki kroczy w pierwszym szeregu działaczy oświatowych, poczym zebrani postanowili wszelką drogą zaapelować do ogółu o poparcie akcji oś­wiaty pozaszkolnej, która jest apolityczną (gdziekolwiek się odbywa)—i najważniejszą w tej chwili dla nas i kraju naszego.


Echo Tureckie 1938 nr 11

Pożary

W dniu 7 bm. o godz. 10.30 we wsi Lubola, gm. Pęczniew, powstał pożar, który strawił dwie zagrody gospodarskie: Kra­wczyka Stanisława i Antoniaka Władysława, wraz ze zbożem, paszą i narzędziami rolniczymi. Na szkodę Krawczyka spaliły się 2 świnie wagi około 120 klg. Łączne straty obu poszkodowanych wynoszą około 5000 złotych. Pożar wynikł skutkiem zapalenia się sadzy w kominie Antoniaka. W akcji ratunkowej brały udział straże pożarne z Luboli z Brodni, i z Glinny.


Echo Tureckie 1938 nr 23

Dary Pana Premiera.
Dnia 13 maja br. wpłynęły dla powiatu tureckiego następujące dary od Pana Pre­miera. Na budowę domów strażackich w Kowalach Pańskich, w Drozdowie, w Chwalbicach po 300 zł. radioodbiorniki: dla gos­podyń wiejskich w Luboli i Goszczanowie oraz dla jednego kółka rolniczego.


Echo Tureckie 1938 nr 26

Pożary
Najbliższe dni po Bożym Ciele przynio­sły nowe pożary we wsi podtureckiej.
W sam piątek (17 bm.) w nocy czerwo­ny kur grasował (...) w Luboli, gm. Pęczniew ogień strawił wiatrak sukcesorów p. Jurge wyrządzając szkód na 5 tys. złotych, w akcji ratunkowej wzięły udział straże pożar­ne z Luboli, Brodni, Brzegu, Pęczniewa a nawet z Glinnego, sieradzkiego powiatu; we wsi Przywidz, tejże gminy, spalił się dach na zagrodzie braci Sobandów Józefa i Ignacego. Straty wynoszą około 1500.


Echo Tureckie 1938 nr 26

Z Obozy Zjednoczenia Narodowego w TURKU.
Przewodniczący Okręgu Poznańskiego Obozu Zjednoczenia narodowego poseł dr. Leon Surzyński za aprobatą Szefa Obo­zu gen. St. Skwarczynńkiego mianował przewodniczącym Obwodu Tureckiego p. senatora Tomasza Szymańskiego, który zkolei przedstawił do zatwierdzenia Władzom O.Z.N. skład Prezydium Obwodu Ra­dy Obwodowej i poszczególnych Prezy­diów Obwodu Tureckiego.
Jak się dowiadujemy składy te in ex­tenso zostały przez Władze Obozu zatwier­dzone, wobec czego podajemy je poniżej:
PREZYDIUM
Przewodniczący: Szymański Tomasz, no­tariusz, b. senator, Turek, l' Vice-przewodniczący: Bagiński Bronisław, notariusz, Uniejów, II Vice-przewodniczący Ks Dr Portych Teodor, proboszcz, Grodzisko, III Vice- przewodniczący Kawecki Antoni, burmistrz m. Turku, Sekretarz Czarniawski Jan, nau­czyciel, Żuki pow. Turek Skarbnik Budkie­wicz Kazimierz, pracownik umysłowy, Tu­rek.
RADA OBWODOWA
Poseł Felicjan Sławoj-Skladkowski, War­szawa, Poseł Feliks Karśnicki Warszawa, Cieślak Stanisław, rolnik, Bibianna, Mło­dzianowski Tomasz, ziemianin, Kawęczyn, Czyżo Józef, rolnik, Smólsko, Stefaniak Piotr, rolnik, Strachocice, Grzybowski Ma­teusz, rolnik, Orzeszków, Bętkowski Zy­gmunt, rolnik, Kossew, Bednarek Józef, rol­nik, Lubola, Jędrzejczak Walenty, rolnik, Karnice, Szewczyk Józef, rolnik, Wroniawy, Formański Józef, rolnik, kol. Tomisławice, Kawecki Antoni, burmistrz, Turek, Ks. Dr. Portych Teodor, proboszcz, Grodzisko, Mu­szyński Tomasz, burmistrz, Dobra, Stach Franciszek, dyrektor, Gimnazjum, Turek, Szeffel Roman, przemysłowiec, Turek, Opitz Roman, tkacz, Turek, Orzechowska Krystyna, ziemianka, Zbylczyce, Swierczyński Aleksander, inżynier rolnik, Turek, Szy­mańska Zofia, prezeska Zw. Strzeleckiego Żeńskiego Turek, Ks.Dr. Florczak Józef, prałat, Turek, Bauerowa Weronika, nauczy­cielka, Uniejów, Gębicka Cecylia, gospody­ni wiejska, Strachanów, Łaziński Aleksan­der, nauczyciel, Dobra, Dzierzbicki Włady­sław, ziemianin, Biernacice, Walerych An­toni, rolnik, Tomisławice, Szewczyk Józef, nauczyciel, Przykona, Marczyńska Rozalia, gospodyni wiejska, Jakóbka, Scibior Józef, nauczyciel, Bibianna, Puławski Józef, rol­nik, Strachanów, Bartosik Leonard, rolnik, Zdzenice, Scbior Ignacy, prezes Związku Rzem. Chrze. Turek, Kolska Kazimiera b. ziemianka, Turek.
ZARZĄDODDZIAŁÓW
(...) Gm. Pęczniew przewodniczący Bednarek Józef rolnik, Lubola zast. przewodn. Dworczak Jan, rolnik, Brzeg sekretarz Greszko Ludwik, rolnik, Pęczniew skarbnik Rekus Cezary, aptekarz, Pęczniew członkowie za­rządu 1) Gołąb Janusz, nauczyciel, Popów Francala Andrzej, rolnik, Popów (...).


Echo Tureckie 1938 nr 29

Ze Związku Rezerwistów
W dniu 17 lipca r.b o godz. 13 odbę­dzie się w Świnicach zebranie organizacyj­ne rezerwistów w celu założenia Koła Zw. Rezerwistów.— W tymże samym dniu o godz 15 odbędzie się takie zebranie w Luboli. W powyższych zebraniach orga­nizacyjnych udział wezmą prezes Zarządu Pow. Z.R. wice-starosta p. Florczak, ko­mendant p. Kruszyński oraz referent wy­chowania obywatelskiego p. Skorupski.(...)

Z pojawiających się stale w prasie na­szej sprawozdań widzimy, że Związek Re­zerwistów w powiecie tureckim przejawia bardzo żywotną działalność, bowiem sy­stematycznie lustruje dotychczas istnieją­ce Koła, organizuje w gminach nowe pla­cówki, a w szczególności zajął się zbiera­niem funduszów na zakupienie mundurów dla rezerwistów, którzy nie posiadają pie­niędzy i nie byliby w stanie zaopatrzyć się w niezbędne podczas ćwiczeń mundu­ry wojskowe.


Echo Tureckie 1939 nr 2

Nr. akt Km. 1106/34.
OBWIESZCZENIE
Komornik Sądu Grodzkiego w Turku Aleksander Downar mający kancelarią w Turku ul. Kaliska Nr. 34 na podstawie art. 602 k. p. c. podaje do publicznej wiadomości, że dnia 18 stycznia 1939 r. o godz. 13 w Luboli, gminy Pęczniewie odbędzie się 1-sza licytacja ruchomości należących do Andrzeja i Bronisławy małz. Perek składających się z 1 źrebaka- klaczy jasnej kasztanki dobrze utrzymanej mającej około 7 miesięcy i 3 świń mających wagi około 80 klg. Każda oszacowanych na łączną sumę 540 zł.
Ruchomości można oglądać w dniu licytacji w miejscu i czasie wyżej oznaczonym.

Komornik A. Downar.

Echo Tureckie 1939 nr 17

Apel Powiatowego Związku Straży Pożarnych powiatu tureckiego został przez straże całkowicie zrozumiany i wykonany, gdyż na poszczególnych konferencjach dru­hów prezesów i Naczelników ustalono już subskrybowaną lub przystąpienie do na­tychmiastowej subskrypcji, w wysokości:
OSP Kuny, Turek i Uniejów po 200 zł. OSP Chylin, Cielce, Czepów, Dobra, Go­szczanów, Grodzisko, Jeziorsko, Malanów, Ostrowsko, Piekary, Świnice i Wielenin po 100 zł., OSP Brudzew, Słodków, Wyszyna po 60 zł., OSP Biernacice, Brzeg, Grzybki, Krwony, Kuczki, Kotwasice, Lipnica, Niemysłów, Przykona, Spićmierz, Szadów Pań­ski, Tuliszków i Władysławów po 40 zł.
OSP Brodnia, Cisew, Bąbrowica, Kalino­wa, Kobylniki, Kowale Pańskie, Lubola, Mikulice, Milejów, Niewiesz, Ogorzelczyn, Orzeszków, Pęczniew, Różniatów, Sendów, Siedlątków, Skarżyn, Skęczniew, Socha, Tokary, Wietchinin, Księża Wólka, Zabo­rów i Żaronice po 20 zł. Razem Zarządy Straży subskrybowały z kas strażackich 2980 zł. Brak jeszcze danych od 38 stra­ży, które napewno będą pożyczkę sub­skrybowały.
Oprócz pożyczki złożono ofiary na FON OSP, Dobra 20 zł, OSP Milejów 50 zł. (Pożyczka Narodowa) OSP Lubola i Śpićmierz po 10 zł.
Na wszystkich konferencjach zapadła uchwała, aby w czasie subskrybowania po­życzki wszystkie imprezy były urządzane wyłącznie na ten cel.

Echo Tureckie 1939 nr 20

Z Jeziorska
Niedziela 23 kwietnia upłynąła w Jeziorsku pod znakiem ożywionej działalno­ści miejscowych organizacji społecznych, stowarzyszeń i tak:
Zaraz po nabożeństwie odbyła się nad­zwyczajna odprawa Związku Peowiaków Placówki Lubola, na której złożono dora­źnie skromną sumkę na Poż. Obr. Przeciwl. i powzięto rezolucje odpowiadającą powadze położenia w świecie i określają­cą stanowisko Peowiaków pokrywające się w zasadzie ze stanowiskiem całego Naro­du.
O godz. 16-ej doroczne walne zebranie Koła Polskiego Czerwonego Krzyża, na którym uproszony p. Instruktor Powiato­wy LOPP Goszczyński wygłosił okoliczno­ściowy referat na temat co to jest lotni­ctwo i jakie ma ono znaczenie w czasie wojny. W zebraniu wzięli udział również i członkowie LOPP oraz zaproszeni goście. Zebranie zakończone zostało przyjęciem sprawozdania z działalności za rok 1938 wyborem władz Zarządu PCK jak również przyjęciem aktualnej rezolucji o gotowo­ści członków do wszelkich ofiar na rzecz obronności Państwa.
O godzinie zaś 18-ej w świetlicy Kat. Stow. Młodzieży Ż i M w Zakrzewie od­była się miła uroczystość "Świeconego Jajka" zorganizowana przez Parafialną Akcję Katolicką. Świetnie i z humorem wykonała Młodzież wiele piosenek, mono­logów i wesołych atrakcji, które rozweseliły starszych, wprowadzając wśród zebranych przy jajku i herbatce miły nastrój i głę­bokie zadowolenie. Uroczystość powyższą zakończono przyjęciem również odpowied­niej rezolucji i uchwaleniem zakupienia przez organizacje jednego bonu 20 zł. Poz. Obr. Przeciwl. Tu nadmienić należy, że Kat. Stow. jedno z pierwszych w Jeziorsku zainicjowało zbiórką na FON podczas bowiem akademji w Zakrzewie już w dn. 26 marca r.b. zebrano zł. 18 które zaraz przesłano na ręce p. Starosty.
Codzienna normalna praca w okolicy przeplatana była stale dążeniem do jak najlepszego wyniku subskrypcji POP który zdaje się że będzie nie najgorszy. W dn. 5 b. m. wiadomem było, że mieszkańcy gminy subskrybowali ponad 25.000 zł. pożyczki. W ofiarności i zapale na rzecz POP w dalszym ciągu, przede wszystkim postępują naprzód ludzie ubożsi i robot­nicy. Służba folwarczna z maj. Ustków, Cielcach, Woli-Zadąbrowskiej, Krąkowie jak również sezonowi robotnicy rolni ofiarnością swoją dają przykład niektórym zamożniejszym gospodarzom. Sezonowcy z maj. Mikołajewice ofiarowali na FON je­den dzień pracy co uczyniło w gotówce 50 zł. w całości wpłacone już do kasy.
Mamy również i tym razem do zanoto­wania jeden nowy wyróżniający się z po­śród wielu innych przykład ofiarności biednej wdowy Marianny Pietrzakowej, robo­tnicy folwarcznej z maj. Zakrzew, która sama zgłosiła się 4 bm do Zarządu gmin­nego i zakupiła jeden bon 20-to zł. Pożyczki. Jakże wymownym staje się taki postępek biednej wdowy, która całe utrzy­manie dla siebie i rodziny czerpie z za­robku 2-ch synów pracujących w charakte­rze dniówkowych robotników w tym ma­jątku.
Uroczystości 3-cio majowe odbyły się u nas ładnie i urozmaicenie zakończone przedstawieniem amatorskim zorganizowa­nym przez miejscowy Oddział Strzelecki.
Dodać należy, że Rada gminna w dniu 2/V zadokumentowała również swoje wy­sokie zrozumienie i obywatelskie stanowi­sko uchwalając z funduszów gminnych 600 zł. gotówką na POP i 200 zł. oblig. na FON oraz z Gm. Kasy poż. oszczędn. 200 zł. gotówką na pożyczkę i 1400 zł. oblig. na FON.


Dziennik Łódzki 1957 nr 179

Z ostatniej chwili
Ostatnie, długotrwałe deszcze spowodowały wylew rzek i strumieni w naszym województwie. Mieszkańcy wiosek położonych nad Nerem, Wartą i Pichną twierdzą, że już na przestrzeni kilkunastu lat nie było takiej powodzi w okresie letnim. Sytuacja powodziowa jest nadal poważna, aczkolwiek wezbrane wody powoli już ustępują.

A oto nasze zdjęcia z niektórych miejscowości pow. poddębickiego, zagrożonych powodzią.



Dziennik Łódzki 1969 nr 166

Dwa pożary — pół miliona strat
Wczoraj na terenie województwa łódzkiego zanotowano dwa olbrzymie pożary, w wyniku których powstałe straty oblicza się na sumę około pół miliona złotych. Pierwszy pożar wybuchł we wsi Lubola w powiecie poddębickim, a jego przyczyną była iskra z komina. Spłonęło 6 stodół, i obora, i szopa, 2 dachy na budynkach mieszkalnych, dach na oborze oraz 14 owiec. W akcji gaszenia pożaru brało udział 30 jednostek OSP.

Dziennik Łódzki 1973 nr 64

Kronika wypadków
Wczoraj około godz. 1 w nocy wybuchł pożar w gospodarstwie Zygmunta N. w miejscowości Lubola pow. Poddębice. Spłonęła stodoła. Straty ok. 30 tys. zł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz