-->

środa, 24 kwietnia 2013

Sudoły / Sudoły Jakusy / Sudoły Jarosłaj

Czajkowski 1783-84 r.
Sudoły młyny 2, parafia warta, dekanat warcki, diecezja gnieźnieńska, województwo sieradzkie, powiat sieradzki, własność: (Piotr) Komorowski, pułkow. (wojsk koronnych).

Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827 r.
Sudoły, województwo Kaliskie, obwód Kaliski, powiat Wartski, parafia Wągłczew, własność prywatna. Ilość domów 4, ludność 42, odległość od miasta obwodowego 3.

Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827 r.
Sudoły, województwo Kaliskie, obwód Kaliski, powiat Wartski, parafia Wągłczew, własność prywatna. Ilość domów 2, ludność 11, odległość od miasta obwodowego 3.

Słownik Geograficzny:
Sudoły  Jarosłaj, folw. i wś, i S. Jakusy, pustka, pow. sieradzki, gm. Gruszczyce, par. Wągłczew, odl. 16 w. od Sieradza; folw. ma 2 dm., wś 4 dm. (co do ludności ob. Łubna). W 1827 r. S. Jarosłaj 7 dm., 42 mk.; S. Jakusy 2 dm., 11 mk. W 1881 r. fol. S., oddzielony od dóbr Łubna Jarosłaj, rozl. mr. 280; bud. mur. 1, drewn. 5; płodozm. 7-pol., pokłady torfu.

Spis 1925:
Sudoły-Jakusy, wś, pow. sieradzki, gm. Gruszczyce. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne 30, inne zamieszkałe 1. Ludność ogółem: 199. Mężczyzn 92, kobiet 107. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego 199. Podało narodowość: polską 199. Spisano łącznie z wsią i kol. Sudoły Jarosłaj.

Spis 1925:
Sudoły-Jarosłaj, wś i kol., pow. sieradzki, gm. Gruszczyce. Spisano łącznie z wsią Sudoły Jakusy.

Wikipedia:
Sudoły-wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie sieradzkim, w gminie Błaszki. W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa sieradzkiego.

1992 r.

1791

Źródło:
Agad, Księgi ziemskie i grodzkie sieradzkie, Libri relationum, sygn. 56-185, karta 29.
Dokument streścił Piotr Tameczka.


Dokument stanowi oficjalną relację sądową (zeznanie) złożoną przez Jana Kozłowskiego, woźnego przysięgłego zamieszkałego w miejscowości Łubna-Jakusy, który oświadczył, że działając na formalny wniosek i żądanie urodzonego Jana Walewskiego, dziedzica dóbr Łubna-Jakusy, dokonał w dniu 22 marca bieżącego roku osobistej wizji lokalnej na gruncie wspomnianego majątku w asyście dwóch zaprzysiężonych szlachciców, Jakuba Wężyka oraz Walentego Morawickiego. Podczas tej obdukcji woźny naocznie stwierdził i prawnie udokumentował fakt bezprawnego wykopania dwóch dołów na nowinach (nowo zaoranych gruntach) w uprawie żyta stanowiącej prywatną własność wspomnianego Jana Walewskiego, przy czym szkody te i zniszczenia zostały dokonane przez Jakuba Balcera, zwanego również Bajakiem Sudołów, będącego poddanym jaśnie wielmożnego Komorowskiego, Pułkownika Wojsk Koronnych oraz Komisarza Cywilno-Wojskowego Województwa Sieradzkiego, a zarazem dziedzica dóbr Łubna-Jarosław; w wyniku tego najścia wspomniane doły zostały wykopane, a rosnące w tym miejscu żyto zostało doszczętnie stratowane i obrócone wniwecz. 
 
1791

Źródło:
Agad, Księgi ziemskie i grodzkie sieradzkie, Libri relationum, sygn. 56-185, karta 279-280.
Dokument streścił Piotr Tameczka.


Dokument stanowi oficjalny manifest i zaskarżenie prawne wniesione w 1791 roku do Ksiąg Grodzkich Sieradzkich przez Urodzonego Władysława Wojciechowskiego, posesora dóbr Łubna Jakusy, wymierzone przeciwko Jaśnie Wielmożnemu Franciszkowi Komorowskiemu, Pułkownikowi Wojsk Koronnych, Komisarzowi Komisji Cywilno-Wojskowej Województwa Sieradzkiego oraz dziedzicowi dóbr Łubna Jarosłaj i Sudoły. Manifestant podnosi skargę, iż pułkownik Komorowski nie dotrzymuje publicznie zadeklarowanego przez siebie w osobnych manifestach obowiązku zakazu wzajemnego wypasania bydła na cudzych gruntach, borach i łąkach, w wyniku czego poddani Komorowskiego bezkarnie pasą inwentarz nie tylko na pastwiskach dóbr Łubna Jakusy, ale nawet w tamtejszych uprawach zboża, wyrządzając dotkliwe szkody publiczne. Wojciechowski zaznacza, że choć wcześniejsze przypadki zajęcia cudzego bydła z dóbr pozwanego były rozwiązywane ugodowo i bez formalnych kroków prawnych poprzez odsyłanie zwierząt właścicielowi, to ostatnie wydarzenia zmusiły go do interwencji, kiedy to ponownie schwytano bydło niszczące zasiewy i zamknięto je na krótki czas. W odpowiedzi na to zatrzymanie, Józef Sołtych podwładny Komorowskiego dokonał gwałtownego i zuchwałego wtargnięcia na prywatny grunt Wojciechowskiego z zamiarem siłowego odbicia zamkniętych zwierząt, a napotkawszy opór ze strony człowieka pilnującego miejsca zamknięcia, dotkliwie go pobił, co zmusiło małżonkę powoda – w celu uniknięcia dalszych aktów przemocy oraz zniewag – do ustąpienia i wydania bydła celem odesłania go bezpośrednio do Komorowskiego. Ponieważ pozwany dziedzic wykazuje całkowite lekceważenie zaistniałego problemu i w dalszym ciągu nakazuje swoim poddanym dokonywanie bezprawnych szkód, Wojciechowski, nie mogąc dłużej tolerować narastających krzywd, uroczyście zaskarża te działania przed Urzędem Grodzkim, zapowiadając pełne dochodzenie swoich praw drogą sądową (inkwizycję) w celu wyegzekwowania kar oraz zadośćuczynienia, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do ewentualnego poprawienia bądź rozszerzenia treści niniejszego manifestu w przyszłości. 
 
1791

Źródło:
Agad, Księgi ziemskie i grodzkie sieradzkie, Libri relationum, sygn. 56-185, karty 306-307.
Dokument streścił Piotr Tameczka.


Dokument sporządzony 24 marca 1791 roku przed Urzędem i Księgami Grodzkimi Starościńskimi Sieradzkimi stanowi oficjalną skargę i manifest prawny wniesiony osobiście przez Jana Kolumnę Walewskiego, Sędziego Ziemskiego Sieradzkiego oraz dziedzica dóbr Łubna-Jakusy, skierowany przeciwko Stanisławowi Komorowskiemu, Pułkownikowi Wojsk Koronnych, Komisarzowi Cywilno-Wojskowemu Województwa Sieradzkiego oraz właścicielowi sąsiednich dóbr Łubna-Jarosłaj. Skarżący Walewski oświadcza na wstępie, że w celu ochrony swojego majątku i inwentarza zmuszony jest przerwać dotychczasowe milczenie, bowiem choć dla zachowania spokoju sąsiedzkiego przez długi czas cierpliwie znosił liczne krzywdy wyrządzane przez Komorowskiego i jego ludzi, to najnowsze zuchwałe incydenty zmusiły go do oficjalnego wystąpienia na drogę prawną. Wśród szczegółowych zarzutów Walewski wymienia bezprawne wkroczenie parobka młynarza Józefa Balceraka z Sudołów oraz Wojciecha Ciechomsczaka z Pustkowia na grunt należący do woźnego Tomasza Prasalika (będącego poddanym skarżącego) i kradzież jęczmienia. Kolejny, poważny incydent dotyczył poddanego Komorowskiego, gospodarza imieniem Wojciech, który bezprawnie zajął konia Walewskiego; kiedy ludzie skarżącego wystosowali oficjalne żądanie (rekwizycję) i doprowadzili do uwolnienia zwierzęcia, poddany Walewskiego imieniem Wawrzyn Mucha wsiadł na niego, by odjechać przed dwór, lecz wówczas Jakub, syn wspomnianego Wojciecha, z wielką gwałtownością napadł na Wawrzyńca, zrzucił go z konia i ponownie bezprawnie uwięził zwierzę, ignorując próby polubownego załatwienia sprawy i pokrycia ewentualnych szkód. Ponadto ten sam Jakub wykazał się skrajną zawziętością, wielokrotnie wchodząc w szkodę w zasiewach żyta Walewskiego, gdzie kopał doły, stawiał w nich budy i potajemnie się ukrywał czyhając na cietrzewie, przez co dewastował uprawy, zasypując je ziemią oraz piaskiem. Jakub dopuścił się również przepędzenia pasterza pilnującego owiec Walewskiego, a samo stado bezprawnie zagnał na grunty Komorowskiego, powodując tym samym dotkliwe straty w dochodach skarżącego. Walewski zaznacza przy tym, że osobiście oraz przez wspólnych przyjaciół wielokrotnie monitował pułkownika Komorowskiego, prosząc o opamiętanie i zaprzestanie wrogich działań, lecz jego apele nie przyniosły skutku, a zuchwalstwo ludzi pułkownika wręcz wzrosło – poddani Komorowskiego zaczęli bezprawnie zajmować bydło na poczet rzekomych szkód, dokonywać grabieży plonów, a także napadać i odzierać poddanych Walewskiego na publicznych drogach. Skarżący podkreśla swoją dotychczasową dobrą wolę i lojalność sąsiedzką, wskazując, że sam nigdy nie pozwalał na zganianie czy zajmowanie zwierząt Komorowskiego, nawet gdy te wchodziły w jego szkody i tratowały żyto (wspomina przy tym, że stado owiec Komorowskiego liczyło 400 sztuk). Podsumowując manifest, sędzia Jan Walewski formalnie protestuje przeciwko wszystkim opisanym aktom przemocy i bezprawia, zastrzegając sobie pełne prawo do ścigania sprawców przed sądem, żądania całkowitego naprawienia szkód oraz zachowując moc prawną niniejszego zażalenia do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sporu i uregulowania wzajemnych interesów. 
 
1791

Źródło:
Agad, Księgi ziemskie i grodzkie sieradzkie, Libri relationum, sygn. 56-185, karty 310-312.
Dokument streścił Piotr Tameczka.


Dokument stanowi oficjalny manifest i uroczyste zaskarżenie wniesione do Ksiąg Grodzkich Sieradzkich 28 marca 1791 roku przez Franciszka Komorowskiego, Pułkownika Wojsk Koronnych i Komisarza Komisji Cywilno-Wojskowej Województwa Sieradzkiego, dziedzica dóbr Łubna Jarosłaj i Sudołów, skierowane przeciwko Janowi i Tekli z Walewskich Walewskim (Sędziostwu Ziemskiemu Sieradzkiemu, dziedzicom sąsiedniej wsi Łubna Jakusy) oraz Władysławowi Wojciechowskiemu (arendarzowi tychże dóbr), będące bezpośrednią odpowiedzią na wcześniejszy, nieuzasadniony manifest sędziego Walewskiego z 24 marca tego samego roku. Komorowski ostro protestuje przeciwko tamtejszym oskarżeniom o rzekome polowanie na cietrzewie (oryg. "trzetrzewie") na gruntach sąsiada oraz zakłócanie spokoju, wyjaśniając, że sędzia Walewski unikał osobistego spotkania i bez żadnej wcześniejszej rekwizycji czy polubownej próby wyjaśnienia sprawy wpisał skargę do Ksiąg Grodzkich, godząc tym samym w jego pański honor. Skarżący przechodzi do kontrataku, wyliczając szereg krzywd doznanych od sędziostwa Walewskich i ich ludzi, wskazując na wieloletnie, bezprawne wypasanie pańskich i wiejskich inwentarzy Walewskiego na gruntach, łąkach i borach należących do Komorowskiego, a także żądając dowodów na bezpodstawne oskarżenia o kradzież wysunięte wobec jego poddanych, Balceraka i Wojciecha Ciechomszczaka. Kluczowym punktem sporu staje się sprawa zajęcia stada owiec: Walewscy, wzniósłszy swoje zabudowania na pustkowiu tuż obok młyna Komorowskiego, regularnie niszczyli tamtejsze zasiewy i ogrody swoimi zwierzętami puszczanymi bez pasterza, a sama pani sędziowa Walewska osobiście napadła i pobiła na publicznej drodze dziewkę Ewę (gospodynię rzeczonego młyna po zmarłej matce), podarła na niej suknię i uwięziła ją u siebie na kilka dni, grożąc ponadto ludziom Komorowskiego plagą stu batów. Wobec permanentnych strat i braku reakcji sędziostwa na prośby, młynarz zajechał niszczące młynarskie uprawy stado owiec Walewskiego (43 starsze sztuki i 27 młodych jagniąt) i przypędził je do dworu Komorowskiego; ten próbował niezwłocznie i polubownie zwrócić zwierzęta, lecz sędzia Walewski odmówił ich odebrania i złożył skargę o ich ekstradycję, co zmusiło Komorowskiego do formalnego przekazania sprawy do Urzędu Grodzkiego w Sieradzu, gdzie z powodu uporu sąsiada i braku paszy niszczejące i zmizerowane owce zaczęły zdychać podczas urzędowej taksacji. Komorowski oskarża również stronę przeciwną o najście Kazimierza Bobroszczaka na jego grunt i pobicie poddanej Szewcowej z Łubnej Jarosłaj, a synów Icka Mańki o łapanie i zabijanie drobiu i gęsi na strugach, kradzież kłód kapuśnych z jego podwórza przez starozakonnego gorzelnika (poddanego arendatora Wojciechowskiego), permanentne wycinanie borów, zabieranie inwentarzy, bezprawne wymuszanie opłat od poddanych oraz jawne, siłowe wkraczanie w sporne granice gruntów, których sprawa własnościowa oczekuje obecnie na ostateczny wyrok przed Trybunałem Koronnym. Podsumowując, pułkownik Komorowski deklaruje gotowość do natychmiastowego wydania pozostałych owiec przed ostateczną taksacją, uwiadamia sąd o permanentnych aktach przemocy, których nie chce dłużej opisywać piórem, i wobec całkowitego braku satysfakcji ze strony sędziego oraz arendatora Wojciechowskiego żąda przeprowadzenia oficjalnej inkwizycji i wizji lokalnej dla dowiedzenia prawdy, rezerwując sobie prawo do uzupełnienia lub poprawienia niniejszego manifestu w przyszłości. 
 
 
Dziennik Powszechny 1862 nr 66

(N. D. 1422) Dyrekcja Szczegółowa Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego Gubernii Warszawskiej w Kaliszu. Podając do powszechnej wiadomości, iż na zasadzie art. 7 Postanowienia Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego z dnia 28 Czerwca (10 Lipca) 1860 r. i upoważnień przez Dyrekcją Główną Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego udzielonych następująco dobra ziemskie, za zaległość w ratach Towarzystwu należnych wystawione są na pierwszą sprzedaż przymusową przez licytacją publiczną w mieście Kaliszu w pałacu sądowym przy ulicy Józefiny w Kancelarjach hypotecznych poniżej wymienionych. Termin sprzedaży d. 12 (24) Listopada 1862 r.  
16. Łubna Jarosłaj do których należą Gajbok i Sudoły z wszystkiemi przyległościami i przynależytościami w Okręgu Wartskim położone, raty zaległe w chwili zarządzenia sprzedaży wynoszą rs. 237 k. 49, vadium rs. 1145, licytacja rozpocznie się od sumy rs. 6000, przed Rejentem Kancelarji Ziemiańskiej Janem Niwińskim. 
Sprzedaże wzmiankowanе odbędą się w terminach powyżej oznaczonych poczynając od godziny 10 z rаnа w obec delegowanego Radcy Dyrekcji Szczegółowej, gdyby zaś Rejent przed którym sprzedaż ma się odbywać był przeszkodzony licytacja odbędzie się w jego Kancelarji przed innym Rejentem który go zastąpi. Warunki licytacyjne są do przejrzenia w właściwych księgach wieczystych i w biurze Dyrekcji Szczegółowej.
Ostrzeżenie: Wrazie nie dojścia do skutku powyższych sprzedaży dla braku licytantów, druga i ostateczna przedaż od zniżonego szacunku odbytą będzie bez dalszych nowych doręczeń w terminach jakie Dyrekcja Szczegółowa oznaczy i w pismach publicznych raz jeden ogłosi (art. 25 роstanowieniа Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego z dnia 28 Czerwca (10 Lipca) 1860 r.) Kalisz dnia 3 (15) Marca 1862 r. Prezes, Szymanowski, Pisarz, Janczewski.

Dziennik Warszawski 1875 nr 45

N. D. 1235. Pisarz Trybunału Cywilnego w Kaliszu.
Stosownie do art. 682 K. P. S. wiadomo czyni iż na żądanie Jana Nepomucena Psarskiego właściciela nieruchomości w mieście gubernialnem Petrokowie zamieszkałego, a zamieszkanie prawne do całego postępowania subhastacyjnego u Walerjana Oborskiego Patrona Trybunału w Kaliszu sobie obierającego w poszukiwaniu sumy rs. 12,289 kop. 61 z procentami zaległemi i bieżącemi od Władysława Dehnel właściciela dóbr Łubna Jarosłaj, tamże w o-gu Wartskim zamieszkałego, protokółem Komornika Trybunału Kaliskiego dnia 14 (26) 15 (27) Sierpnia i 28 Sierpnia (9 Września) 1873 r. sporządzonym zajęte i zaaresztowane zostały
DOBRA ZIEMSKIE
Łubna Jarosłaj, składające się z folwarku Łubna Jarosłaj i Sudoły, w gminie Gruszczyce, p-cie Sieradzkim, o-gu Wartskim, gubernji Kaliskiej, w jurisdykcji Trybunału Kaliskiego, odległe od miasta Błaszek wiorst 7, a od Warty wiorst 18, od Sieradza wiorst 21, od szosy wiorst 5, obejmujące rozległości gruntów dworskich bez włościan mórg 600 pr. 235 miary nowopolskiej, czyli diesiatyn 307, obciążone służebnością wolnego pastwiska na ugorach razem z dworem, którym znów służy prawo pastwiska w lasach dóbr Łubna Jakusy, zakładania stawów i budowania młynów po nad jeziorem Wągłczewskim. Hypoteka tych dóbr uregulowana na Władysława Denhal.
Z dóbr tych folwark Łubna Jarosłaj jest wypuszczony w dzierżawę na lat 6 Józefowi Hegner do r. 1879 za czynsz roczny rs. 1600. Zabudowania na tem folwarku: dom, ogród owocowy, dziki i warzywny, kloaka, chlew, owczarnia, stajnie, obory, dwie stodoły, szopa spichrz, chlewy, dwie studnie, drugi ogród owocowy, i warzywny, z 4 stawami zarybionemi, sklep, dwojak, i dwa domy dla ludzi, dwór stary, kaplica, w jednym domu uwłaszczonym, dwie stancje należą do dworu i karczma.
Osada młynarska z domem mieszkalnym i wiatrakiem oraz 5 morgów gruntu w wieczystej dzierżawie Walentego Sulwińskiego z której czynsz roczny rs. 18 i wolne mlewo 100 wierteli, tenże Sulwiński od rs. 420 ma w zastawie 7 morgów gruntu i dopłaca rocznie rs. 3. Folwark Łubna gruntu ornego 277 1/2 ogrodu 12 łąk 15 m. a resztę stawy i wody. Inwentarz w tym folwarku dzierżawcy własny, folwark Łubna Jarosłaj graniczy z Gajbokiem, Wągłczewem, Łubna Jakusy, Gruszczyce, Cienia Wielka.
Folwark Sudoły w posiadaniu Władysława Dehnel ma zabudowania: dom mieszkalny dla służby, obory, stodołę, stajnię, fundamenta pod dwór, owczarnie, studnię, podwórze, gruntu ornego 232 1/2 ogrodu 1 lasku 4 z gaju 37 morgów, inwentarz zajęty właściciela na tym folwarku koni 9, krów 3, owiec 155, wozów 2, pługów 4, radeł 2, bron 8, maszyna młockarnia konna. Budynki w obu folwarkach w części murowane, w części drewniane. Folwark Sudoły graniczy z Wągłczewem, Jasionową, Łubną Jakusy i Łubną Jarosłaj. Podatków opłacają folwark Łubna Jarosłaj rs. 243 kop. 7, a Sudoły rs. 46 kop. 21 rocznie. Dozór oddany dzierżawcy Łubny Jarosłaj, a Sudoły dziedzicowi. Obszerniejszy opis znajduje się w protokóle zajęcia u Patrona Oborskiego popierającego sprzedaż i w biórze Pisarza Trybunału w Kaliszu, gdzie również zbiór objaśnień i warunków przejrzeć można.
Akt zajęcia doręczony Pisarzowi Sądu Pokoju w Warcie Ludwikowi Henrych d.31 Sierpnia (12 Września) a Wójtowi Gminy Gruszczyce Ignacemu Gierlach na ręce Pisarza Ignacego Przybylskiego d. 4 (16) Września 1873 r. wniesiony do Księgi wieczystej dóbr Łubna Jarosłaj d. 15 (27) Września r. b., a do Księgi zaregestrowań u Pisarza Trybunału w Kaliszu d. 28 Września (10 Października) 1873 r.
Sprzedaż zajętych dóbr odbywać się będzie na audjencji Trybunału Cywilnego w Kaliszu przy ulicy Józefina.
Po odbyciu trzech publikacji warunków i przygotowawczego przysądzenia w d. 8 (20) Stycznia 1874 r. na którym dobra te Patronowi Oborskiemu za rs. 15000 przysądzone zostały, gdy wyznaczony termin do stanowczej sprzedaży na d. 20 Lutego (4 Marca) 1874 r. z powodu wyniesionych sporów spełzł bezskutecznie i gdy spory te ostatecznie wyrokiem Rządzącego Senatu z d. 15 (27) Sierpnia 1874 r. oddalone zostały, nadto po upływie terminu prekluzyjnego do sporządzenia taksy, nakazanej wyrokiem Trybunału Cywilnego w Kaliszu z d. 7 (19) Lutego, potwierdzonego wyrokiem Sądu Apelacyjnego z d. 19 (31) Października 1874 r. Trybunał Kaliski wyrokiem illacyjnym z d. 18 Lutego (2 Marca) 1875 r. nowy termin do stanowczej sprzedaży na d. 1(13) Kwietnia 1875 r. godz. 10 z rana wyznaczył w którym licytacja rozpocznie się od rs. 15000 bo nakazana taksa dóbr tych sporządzoną nie została.
Kalisz d. 18 Lutego (2 Marca) 1875 r.
Skoczyński.
Gazeta Kaliska 1899 nr. 78

Sprzedaże. W d. 5 kwietnia r. b. w Sądzie okręgowym kaliskim, w drodze publicznej licytacji, sprzedane zostały następujące nieruchomości: 5) folwark Sudoły-Jakusy, powiatu sieradzkiego, kupił Stefan Boratyński za 410 rb.


Kurjer Warszawski (dodatek poranny) 1899 nr 99

+ Sprzedaż dóbr.
Na licytacji w sądzie okręgowym kaliskim w d. 5-ym b. m. sprzedano nieruchomości:

(…) folwark Sudoły-Jakusy, w pow. sieradzkim, kupił p. Stefan Boratyński za 410 rb., (…)


Rozwój 1910 nr 36

O ziemię. W nocy z 18 na 19 stycznia r. b. spłonął dom mieszkalny i zabudowania p. Jana Mierzewskiego w Sudołach, pow. sieradzkiego. Było to podpalenie, mające na celu zgładzenie ze świata właściciela majątku; krótko mówiąc, chciano go żywcem spalić.
Podajemy w streszczeniu za „Gaz. Kaliską" wyniki śledztwa w tej sprawie.
P. Mierzewski nabył Sudoły, by je rozparcelować między okolicznych włościan. Kandydatów zgłosiło się wielu. Trzej z nich mając bardzo szczupłe środki, obmyślili sztucznie obniżyć cenę gruntu, co pozwoliłoby im nabyć dużo ziemi. Razu jednego p. M., ostrzeżony niby to z życzliwości przez jednego z nich, że go chłopi nabywcy zabiją, zwołał całą gromadę i zapytał o powód niechęci ku sobie; lecz włościanie, zdumieni jego wyjaśnieniem, wyrazili mu zupełnie szczerze swoje przyjazne uczucia. Widząc, że te zabiegi nie odnoszą skutku, zbrodniarze zdecydowali się zgładzić właściciela.
Tegoż dnia wieczorem, gdy p. M. udał się już na spoczynek, piesek pokojowczyk zaczął szczekać i warczeć; zaniepokojony p. M. wstał, otworzył drzwi i wypuścił pieska, lecz ten siłą niemal cofnął się. Pies do polowania, będący na dworze, nie szczekał, przypuszczał przeto p. M., że musi tam być ktoś z fuzyą, co psa rasowego zupełnie uspokoiło.
Jak się następnie okazało, istotnie zacna trójka czyhała uzbrojona w fuzye i rewolwery, na wyjście p. M., by go zgładzić. Gdy jednak p. M przezornie nie wychodził, cichaczem podkradli się pod dom i zabudowania, pooblewali drzwi i okna naftą i podpalili. Zaskoczony z nienacka pożarem, p. M. ledwie z życiem uiść zdołał, o ratunku nawet mowy być nie mogło.

Następnego dnia wdrożono dochodzenie sądowe. Jeden ze złoczyńców, Paweł Pujor, do wszystkiego się przyznał, i wskazał dwóch pozostałych członków zacnej trójki, Wojciecha Gajewskiego Godyńskiego, których aresztowano.

Obwieszczenia Publiczne 1920 nr 47

Notarjusz przy wydziale hipot. sądu okręgowego w Kaliszu, Stanisław Bzowski, niniejszem obwieszcza, że zostały otwarte postępowania spadkowe po zmarłych:
19) Józefie Szkolnej, współwłaścicielce 2 działek gruntu, przestrzeni Nr 16—5 dzies. 299 saż. i Nr 17—4 dzies. 770 saż., — zapisanych w II dziale wykazu hipot. dóbr Sudoły, pow. Sieradzkiego, pod Nr 9, — i
Termin zamknięcia tych postępowań spadkowych wyznaczony został na d. 20 grudnia 1920 r. w kancelarji notarjusza Stanisława Bzowskiego w Kaliszu, dokąd osoby interesowane winny się stawić z dowodami, usprawiedliwiającemi ich prawa do spadków, pod skutkami prekluzji. 
 
Gazeta Kaliska 1922 nr 52

LIST OTWARTY.
Podczas mojego pobytu w Rosji (gub. tambowskiej), Stefan Boratyński, ze wsi Góra, dopuścił do licytacji, bez powiadomienia mnie, moją własność—folwark około 120 morgów i sam takowy nabył za 410 rubli, jeżeli ten pan postąpił uczciwie, niech się wylegitymuje przed sądem honorowym obywateli ziemskich. Czas już ku temu wielki, czeka bowiem, dotąd jeszcze, na uregulowanie doznanej również krzywdy, w sędziwym już wieku będący, brat mój Jan Boratyński. Może list ten podany do wiadomości publicznej, wywrze skutek pożądany dla uniknięcia dalszych konsekwencji.
Adam Boratyński. 
 
Gazeta Kaliska 1922 nr 65

- NADESŁANE.
Tymczasowa odpowiedź na List otwarty p. Boratyńskiego z dn. 4 marca 1922 r.
Wobec tego, że p. Adam Borytyński rzuca na mnie ogólnikowe oskarżenie bez podania szczegółów i dat, przeto zmuszony jestem dać niniejsze wyjaśnienie i sprostowanie.
P. Adam Borytyński ma zapewne, na myśli sprzedaż folwarku Sudoły-Jakusy pow. Sieradzkiego. Właścielem tego folwarku był ś. p. nasz Ojciec, Józef Boratyński, który za aktem Wartskiego Rejenta Łuniewskiego z dn. 30 września 1892 r. za Nr. 466 podarował współstawającemu do aktu Adamowi Borytyńskiemu powyższy folwark wraz z zabudowaniami, martwymi inwentarzami zapasami i innymi przynależnoścjami w sumie 3400 rubli, którą to sumę rozdzielił pomiędzy swoje dzieci i wnuki, przyczem na rzecz Adama Boratyńskiego wydzielił 600 rubli jako szczególną część 300 rb., Helenie Borytyńskiej i Janowi Boratyńskiemu po 600 rubli jako szczególną część po 250 rb., na rzecz moją było wydzielone tylko 600 rb. i na rzecz wnuczek tylko po 100 rb. Ta moja suma 600 rubli sumy wnuczek zostały zahypotekowane bez mojego udziału i wiadomości, gdyż wtedy byłem w wojsku, na hypotece tegoż folwarku Sudoły-Jakusy wraz z 6 proc. od dn. 30 wrzaśnia 1892 r. z tem, że suma ta płatną będzie 30 września 1894 roku.
Folwark powyższy był rzeczywiście sprzedany z pulblicznej licytacji dwadzieścia trzy lata temu, bo w 1899 r., ale jest to już wina ówczesnego właściciela tego folwarku p. Adama Borytyńskiego, że dopuścił on do tej licytacji.
Zwykle właściciel majątku gospodaruje na nabytym przez siebie kawałku ziemi, ale p. Adam Borytyński wolał niegospodarować, sprzedał wszystkie budynki, wszystkie inwetarze, drzewa i wyjechał w świat, pozostawiając ziemię na opiece losu.
W dokumentach dołączonych do książki hypotecznej folwarku Sudoły-Jakusy, znajduje się wyrok adjudykacyjny wydany przez Sąd Okręgowy w Kaliszu w dn. 8 maja st. st. 1899 roku. Wyrokiem tym została zatwierdzona publiczna licytacja tego folwarku Sudoły-Jakusy.
Z tego wyroku widać, że folwark ten był wystawiony na licytację nie przezemnie jako wierzyciela hypotecznego, a przez Sekwestratora Sieradzkiego Pow. Urzędu za niezapłacone podatki, przyczem jest napisane, że folwark ten znajdował się w dzierżawie sołtysa wsi Łubna Jakusy, Wojciecha Płonki, który płacił czynszu dzierżawnego 59 rb. Następnie powiedziane jest, że na folwarku Jakusy nie ma żadnych budynków, żadnych żywych ani martwych inwentarzy, że opisany przez Komornika Nagajewskiego folwark został oddany pod dozór dzierżawcy Wojciechowi Płonce. Zaznaczone jest także, że folwark ten ma przestrzeni 118 mórg 296 pr., w czem ornej ziemi wszystkiego 37 mórg 175 pr., pastwiska 1 morga 25 ppr., pod drogami 6 mórg 225 pr., zagajnika 5 mórg i pod zaroślami 68 mórg 171 pr.
W tym wyroku adjudykacyjnym wyraźnie jest powiedziane, że Adama Boratyńskiego wtedy nie było ani przy opisie, ani przy licytacji.
Jeżeli więc pomimo to Sąd Okręgowy w Kaliszu licytację tę zatwierdził, to musiało być wszystko w porządku.
Nie jest więc zgodne z prawdą, że ja wystawiłem na licytację, gdyż sprzedał go ten folwark Sekwestrator za zaległe podatki.
Ja ten folwark na licytacji kupiłem, gdyż nikt inny nie chciał go kupić, a musiałem ratować swoją sumę hypoteczną, którą dostałem od Ojca, nie był mi zaś obowiązany darować tę, sumę p. Adamowi Boratyńskiemu.
Jeżeli wziąść pod uwagę, że w chwili nabycia z licytacji należało mi się sumy wraz z procentami 834 rb., że musiałem pokryć wszelkie złączone z licytacją koszta, opłacić zaległe podatki, że nie mogłem gospodarować na ziemi bez budynków, inwentarzy, drzew, to suma, za jaką nabyłem była bez znaczenia, gdyż właściwą sumą nabycia były sumy hypoteczne i wszytkie poniesione przeze mnie koszta—a było to lat temu 23. Jeżeli jednak wycofałem wszystkie swoje sumy, to tylko dlatego, że udało mi się pod koniec 1899 r. ziemię tę rozparcelować.
P. Adam Borytyński występuje obecnie z listami otwartymi, a wprowadza w błąd czytających słowami, podczas mojego pobytu w Rosji tak, że Czytający sądzi, iż on powrócił dopiero z Rosji i dopiero obecnie ma możność upominania się o majątek. Otóż tak nie jest. P. Adam Borytyński już w 1910 r. był w kraju i już wtedy zamiast się udać do mnie po wyjaśnienie i po obrachunek, jeżeli Mu się coś podług Niego należało, pomieścił w Warszawskiej gazecie Wiarus z dn. 8 stycznia 1911 r. oszczerczy artykuł, za co został skazany przez Sąd Okręgowy w Warszawie.
Stawiam pytanie, czy może żądać honorowego sądu ten co pisuje oszczercze artykuły i w dodatku podpisane nie im. i nazwiskiem a pseudonimem "Wyrwicz" kto opatruje ten oszczerczy artykuł podobizną tego, przeciwko komu ten artykuł jest wymierzony ? Jestem przekonania, że w tych warunkach o sądzie honorowym mowy być nie może.
P. Adam Boratyński opiekuje się i bratem Boratyńskim. Na jakie zasadzie nie wiem.
Muszę jednak zaznaczyć, że świadomie się myli i co do rzekomej krzywdy p. Jana Boratyńskiego. Folwark Kawenczynek-Poduchowny własność Szmidtów, był dzierżawiony przez Ojca mego Józefa Boratyńskiego, który odstąpił dzierżawę Janowi i Bogumilę z Trzebuchowskich małż.
Boratyńskim, a Ci ostatni za aktem Wartskiego Rejenta Łuniewskiego z dn. 9/22 lutego 1900 r. za Nr. 101 odstąpili tę dzierżawę mnie.
W czem więc być może jakaś krzywda Jana Boratyńskiego, jeżeli ten dobrowolnie u Rejenta odstępuje swoje prawa dzierżawne?
To jest tymczasowa odpowiedź, a reszta, z konieczności rzeczy, musi być przed kratkami sądowemi.   
Góra, dn. 14 marca 1922 roku.
STEFAN BORATYŃSKI.

Gazeta Kaliska 1922 nr 261

- POŻARY.
Skutkiem nieostrożnego obchodzenia się z ogniem wybuchł pożar we wsi Sadoły gm. Gruszczyce w zabudowaniach należących do Szczepana Bednarka.
Pastwą płomieni padło, dom mieszkalny, stodoła ze zbożem obora oraz różne drobiazgi. Straty wynoszą miljon marek.    

Gazeta Kaliska 1923 nr 39 

- GROŹNY POŻAR.
Dn. 7 b.m. około godziny 22 z niewiadomej przyczyny wybuchł pożar w zabudowaniach gospodarza Michała Kasprzykowskicgo we wsi Sudoły, gminy Gruszczyce, pow. Sieradzkiego. Pastwą ognia padły: dom mieszkalny, stodoła oraz wiele narzędzi rolniczych i sprzętów gospodarskich. Poszkodowany oblicza straty na sumę 6.000.000 mk. Istnieją poszlaki, że pożar wynikł skutkiem podpalenia. Dochodzenie w toku.

Obwieszczenia Publiczne 1929 nr 49


Sąd okręgowy w Kaliszu, na mocy art. 1776 U.P.C. niniejszem za­wiadamia Stanisława Cichowicza w kraju nieobecnego i z miejsca po­bytu niewiadomego, ostatnio zamieszkałego we wsi Sudoły, gm. Gruszczyce, iż decyzją sądu z dn. 27 kwietnia 1929 r. dla obrony praw, oraz zarządu jego majątkiem została mianowana kuratorką, Katarzyna Cichowiczowa zamieszkała we wsi Sudoły, gm. Gruszczyce. (Nr. spra­wy I. Z. j. 109/29.

Echo Sieradzkie 1933 16 styczeń

LISTA UKARANYCH
ZA NIEPRAWNE POSIADANIE BRONI.
Przez wydział karny starostwa sieradzkiego zostały ukarane następujące osoby: (...)
Krzemiński Jan Sudoły gm. Gruszczyce na 20 złot.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1933 nr 21

ROZPORZĄDZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dn. 19 październ. 1933 r. L. SA. II. 12/14/33
o podziale obszaru gmin wiejskich powiatu sieradzkiego na gromady.
Po wysłuchaniu opinji rad gminnych i wydziału powiatowego, zgodnie z uchwałą Wydziału Wojewódzkiego z dnia 18 października 1933 r. na podstawie art. 107 ustawy z dnia 23. III. 1933 r. o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorjalnego (Dz. U. R. P. Nr. 35, poz. 294) postanawiam co następuje:
§ 1.
VII. Obszar gminy wiejskiej Gruszczyce dzieli się na gromady:
13. Sudoły, obejmującą: wieś Sudoły, kolonję Sudoły-Jakusy, kolonję Sudoły-Jarosłaj, wieś Wyrębiniec.
§ 2.
Wykonanie niniejszego rozporządzenia powierza się Staroście Powiatowemu Sieradzkiemu.
§ 3.
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
Wojewoda:
wz. (—) A. Potocki
Wicewojewoda

Dziennik Łódzki 1965 nr 70


We wsi Sudoły, pow. Sieradz spłonęła stodoła należąca do F. Plajzera. Straty oblicza się na 30 tys. zł.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz