Młyn Pęczniewski, osada (?) w gminie Pęczniew. Zaznaczona na mapie z 1839 r.
_______________________________________________________________________________
Justynów 1839 r.
1965 r.
1790
Źródło:
Agad, Księgi ziemskie i grodzkie sieradzkie, Libri relationum, sygn. 56-183, karty 213-214.
Dokument streścił Piotr Tameczka.
Dokument sporządzony 30 czerwca 1790 roku zawiera oficjalną, złożoną pod przysięgą relację Melchiora Kamyka[?] ze wsi Rudniki, urzędnika sądowego, który w towarzystwie dwóch świadków szlacheckich – Stanisława Ruszkowskiego[?] i Wojciecha Dąbrowskiego – dokonał 28 czerwca 1790 roku wizji lokalnej na gruncie dóbr Pęczniew na żądanie wielmożnego Józefa z Głogowy Kossowskiego, dziedzica Pęczniewa. Urzędnik szczegółowo opisuje trzy bezprawne naruszenia i szkody wyrządzone przez poddanych z sąsiednich dóbr Popów: po pierwsze, stwierdził istnienie potajemnie wykopanego przez Popowskich chłopów rowu (strugi) biegnącego od młyna Pęczniewskiego do młyna Popowskiego, którego długość zmierzono na ponad trzy staj, a który zaczynał się od łąki należącej do proboszcza Pęczniewskiego – chłopi ci bezprawnie przywłaszczyli sobie użytkowanie i posiadanie tego terenu, mimo że rów wykonano w obrębie prywatnych i od dawna prawnie posiadanych gruntów Pęczniewskich. Po drugie, na gruncie dezerty Kraczynek, należącej do Pęczniewa, na wschód od wielkiego kopca granicznego, pomiędzy drogami wiodącymi z Popowa do Kraczynek oraz z Popowa do Suchorzyna, urzędnik doliczył się ponad 40 fur nielegalnie wyciętych dębów, przy czym wycinka ta miała nastąpić na bezpośredni rozkaz dworu Popowskiego. Po trzecie, przybywszy na nadwodne łąki (w łęgu) stanowiące odwieczną własność Pęczniewa, blisko brodów "Silna" zwanych, urzędnik zastał doszczętnie wypasione pastwiska, ustalając na podstawie zebranych świadectw, że inwentarz żywy z Popowa jest tam z rozmysłem i celowo naganiany oraz zapędzany z nakazu tamtejszego dworu w celu darmowego wypasu, o czym to wszystkim urzędnik składa niniejsze oficjalne sprawozdanie do akt.
1792
Źródło:
Agad, Księgi ziemskie i grodzkie sieradzkie, Libri relationum, sygn. 56-189, karta 402.
Dokument streścił Piotr Tameczka.
Dokument stanowi urzędowe poświadczenie obdukcji sporządzone przez Urząd Konfederacji Województwa zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Przedmiotem badania był Jan Tomalczyk, chłop z wsi Siedlątkowo, będący poddanym Kunegundy z Mączyńskich Jabłkowskiej (wdowy po Janie Jabłkowskim).
Podczas oględzin urzędnicy stwierdzili u poszkodowanego liczne i dotkliwe obrażenia ciała.
Zdarta skóra na lewym policzku w okolicach ucha, co spowodowało opuchliznę całej twarzy. Wyraźne ślady bicia w postaci znacznego zasinienia obu łopatek oraz wielkie sińce powyżej karku. Na ręce zasinienie umiejscowione bezpośrednio w stawie łokciowym.
Z relacji Jana Tomalczyka wynika, że powyższe potłuczenia zostały mu zadane przez Grzegorza i Macieja Pawlaczyków, chłopów z wsi Popowa (poddanych Jadwigi z Łaszewskich Bardzińskiej i jej syna Józefa). Do incydentu doszło 18 marca na drodze publicznej w Popowie, gdy poszkodowany wracał z młyna Pęczniewskiego i otrzymał obrażenia zadane kołem. Dokument kończy się stwierdzeniem, że Tomalczyk oficjalnie okazał swoje rany urzędowi, wniósł skargę przeciwko napastnikom i zażądał wpisania sprawy do akt.
Agad, Księgi ziemskie i grodzkie sieradzkie, Libri relationum, sygn. 56-189, karta 402.
Dokument streścił Piotr Tameczka.
Dokument stanowi urzędowe poświadczenie obdukcji sporządzone przez Urząd Konfederacji Województwa zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Przedmiotem badania był Jan Tomalczyk, chłop z wsi Siedlątkowo, będący poddanym Kunegundy z Mączyńskich Jabłkowskiej (wdowy po Janie Jabłkowskim).
Podczas oględzin urzędnicy stwierdzili u poszkodowanego liczne i dotkliwe obrażenia ciała.
Zdarta skóra na lewym policzku w okolicach ucha, co spowodowało opuchliznę całej twarzy. Wyraźne ślady bicia w postaci znacznego zasinienia obu łopatek oraz wielkie sińce powyżej karku. Na ręce zasinienie umiejscowione bezpośrednio w stawie łokciowym.
Z relacji Jana Tomalczyka wynika, że powyższe potłuczenia zostały mu zadane przez Grzegorza i Macieja Pawlaczyków, chłopów z wsi Popowa (poddanych Jadwigi z Łaszewskich Bardzińskiej i jej syna Józefa). Do incydentu doszło 18 marca na drodze publicznej w Popowie, gdy poszkodowany wracał z młyna Pęczniewskiego i otrzymał obrażenia zadane kołem. Dokument kończy się stwierdzeniem, że Tomalczyk oficjalnie okazał swoje rany urzędowi, wniósł skargę przeciwko napastnikom i zażądał wpisania sprawy do akt.
1792
Źródło:
Agad, Księgi ziemskie i grodzkie sieradzkie, Libri relationum, sygn. 56-189, karty 562-563.
Dokument streścił Piotr Tameczka.
Dokument wystawiony 23 marca 1793 roku przez Jacka Leszczyca Siemińskiego, Marszałka Konfederacji Województwa Sieradzkiego, stanowi oficjalny pozew sądowy skierowany do wielmożnych Jadwigi (matka) i Józefa (syn) Bardzyńskich, dziedziców wsi Popowa, nakazujący im osobiste i prawne stawiennictwo przed Sądem Konfederackim Sieradzkim w terminie dwóch niedziel od daty doręczenia. Sprawa została wniesiona z instancji instygatora sądowego na wniosek Kunegundy z Mączyńskich Jabłkowskiej (wdowy po Janie Jabłkowskim, Cześniku Szadkowskim i dożywotniej dysponentki dóbr Siedlątków) oraz Józefa Kiedrzyńskiego, aktualnego posesora tychże dóbr. Powodowie oskarżają braci Bardzyńskich o brak nadzoru nad swoimi poddanymi i żądają wyciągnięcia surowych konsekwencji oraz ukarania karami cielesnymi wskazanych z nazwiska chłopów z Popowa (Grzegorza i Macieja Pawlaczyków, Macieja i Jakuba Owczarków, Antoniego i Walentego[?] Rybaczyków oraz Wojciecha i Mikołaja Augustyniaków) za serię brutalnych i bezprawnych napaści. Wśród zarzutów wymieniono nocną napaść na drodze publicznej na Jana Tomalczyka i innego poddanego z Siedlątkowa wracających z młyna Pęczniewskiego, co doprowadziło do ich dotkliwego pobicia i posiniaczenia potwierdzonego oficjalną obdukcją, a także zorganizowanie zasadzki w gościńcu wsi Krajkowice oraz przygotowanie w Suchorzynie napadu z kijami na procesję religijną („kompanię”) powracającą z odpustu w Drużbinie wraz ze świętymi obrazami. Dodatkowo sami dziedzice Bardzyńscy zostali oskarżeni o przyzwolenie na te rozboje oraz o podżeganie swoich poddanych do pobicia dyspozytora dóbr Siedlątkowskich, co uznano za jawne i celowe znieważenie dworu. Pozew domaga się niezwłocznego przeprowadzenia dowodu ze świadków, ukarania winnych według prawa, zwrotu kosztów procesu oraz wydania sprawiedliwego wyroku, przy czym na odwrocie dokumentu znajduje się relacja woźnego przysięgłego Tomasza Łyszkiewicza z Siedlątkowa, który zaświadcza, że skutecznie doręczył pozew, pozostawiając go w dworze w Popowie zgodnie z obowiązującym zwyczajem prawnym.
Agad, Księgi ziemskie i grodzkie sieradzkie, Libri relationum, sygn. 56-189, karty 562-563.
Dokument streścił Piotr Tameczka.
Dokument wystawiony 23 marca 1793 roku przez Jacka Leszczyca Siemińskiego, Marszałka Konfederacji Województwa Sieradzkiego, stanowi oficjalny pozew sądowy skierowany do wielmożnych Jadwigi (matka) i Józefa (syn) Bardzyńskich, dziedziców wsi Popowa, nakazujący im osobiste i prawne stawiennictwo przed Sądem Konfederackim Sieradzkim w terminie dwóch niedziel od daty doręczenia. Sprawa została wniesiona z instancji instygatora sądowego na wniosek Kunegundy z Mączyńskich Jabłkowskiej (wdowy po Janie Jabłkowskim, Cześniku Szadkowskim i dożywotniej dysponentki dóbr Siedlątków) oraz Józefa Kiedrzyńskiego, aktualnego posesora tychże dóbr. Powodowie oskarżają braci Bardzyńskich o brak nadzoru nad swoimi poddanymi i żądają wyciągnięcia surowych konsekwencji oraz ukarania karami cielesnymi wskazanych z nazwiska chłopów z Popowa (Grzegorza i Macieja Pawlaczyków, Macieja i Jakuba Owczarków, Antoniego i Walentego[?] Rybaczyków oraz Wojciecha i Mikołaja Augustyniaków) za serię brutalnych i bezprawnych napaści. Wśród zarzutów wymieniono nocną napaść na drodze publicznej na Jana Tomalczyka i innego poddanego z Siedlątkowa wracających z młyna Pęczniewskiego, co doprowadziło do ich dotkliwego pobicia i posiniaczenia potwierdzonego oficjalną obdukcją, a także zorganizowanie zasadzki w gościńcu wsi Krajkowice oraz przygotowanie w Suchorzynie napadu z kijami na procesję religijną („kompanię”) powracającą z odpustu w Drużbinie wraz ze świętymi obrazami. Dodatkowo sami dziedzice Bardzyńscy zostali oskarżeni o przyzwolenie na te rozboje oraz o podżeganie swoich poddanych do pobicia dyspozytora dóbr Siedlątkowskich, co uznano za jawne i celowe znieważenie dworu. Pozew domaga się niezwłocznego przeprowadzenia dowodu ze świadków, ukarania winnych według prawa, zwrotu kosztów procesu oraz wydania sprawiedliwego wyroku, przy czym na odwrocie dokumentu znajduje się relacja woźnego przysięgłego Tomasza Łyszkiewicza z Siedlątkowa, który zaświadcza, że skutecznie doręczył pozew, pozostawiając go w dworze w Popowie zgodnie z obowiązującym zwyczajem prawnym.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz