-->

środa, 24 kwietnia 2013

Zawady

Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827 r.
Zawady, województwo Kaliskie, obwód Kaliski, powiat Wartski, parafia Błaszki, własność prywatna. Ilość domów 12, ludność 99, odległość od miasta obwodowego 3.

Słownik Geograficzny:  
Zawady,  wś i fol., pow. kaliski, gm. i par. Błaszki, odl. od Kalisza w. 30; wś ma 6 dm., 93 mk.; fol. 4 dm., 34 mk. W r. 1827 było 12 dm., 99mk. W r. 1890 fol. Z. rozl. mr. 390: gr. or. i ogr. mr. 329, łąk mr. 33, pastw. mr. 9, nieuż. mr. 19: bud. mur. 5, drew. 8, pokłady torfu.Wś Z. os. 13, mr. 29. W r. 1496 wś ma 21 łan. Mieszka tu drobna szlachta.

Spis 1925:
Zawady, wś i folw., pow. kaliski, gm. Błaszki. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne wś 11, folw. 4. Ludność ogółem: wś 79, folw. 79. Mężczyzn wś 37, folw. 40, kobiet wś 42, folw. 39. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego wś 79, folw. 74, ewangelickiego folw. 5. Podało narodowość: polską wś 79, folw. 79.

Wikipedia: 
Zawady-wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie sieradzkim, w gminie Błaszki.,W latach 1975-1998 miejscowość należała administracyjnie do województwa sieradzkiego.Urodził się tu Adam Nałęcz Nieniewski (1886-1947), płk. WP, dowódca w wojnie 1920 r. m.in. 7 Pułku Strzelców Konnych i 4 Brygady Jazdy. W pobliżu wsi, przy drodze odchodzącej z kierunku Sieradza do Błaszek stoi krzyż. W miejscu tym w 1863 r. Rosjanie zabili nieznanego emisariusza powstańczego. Obecnie jest to teren typowo rolniczy. Przeważają gospodarstwa nastawione na produkcję rośliną (ziemniaki, kapusty, zboża). Największym producentem kapust i ziemniaków jest Gospodarstwo rolne K&M.

1992 r.

Kurjer Warszawski 1824 nr 301

Wojciech Chudzicki lat 27 liczący, stanu gminnego, wyrobkiem trudniący się, rodem ze wsi Bliźniewa w Powiecie Wartskim położonej, przyszedłszy d, 7 Stycznia r:b: wieczorem do miasta Błaszek nastręczał Star: Dawid'wi Fałkowi, kupno Wołów u znaiomego onemuż Gospodarza Kaspra we wsi Zawadach mieszkaiącego, a to iedynie w zamyśle wywabienia Fałka tegoż wieczora z mieszkania, odięcia mu w drodze życia i zabrania onemuż tym sposobem pieniędzy na kupnoWołów przeznaczonych. Kiedy zaś Fałek naleganiom iego zadosyć nie uczynił, oświadczaiąc że dopiero nazaiutrz uda się celem nabycia Wołów, obwiniony ciągle w niegodziwym trwaiąc zamyśle nocował w stodole położonej przy drodze do wsi Zawad wiodącej, w chęci czuwania na Star: Fałka tąż samą drogą po kupno Wołów nazaiutrz przechodzić maiącego. Jakoż nad świtaniem d, 8 Stycznia r: b: przeszedł około tejże stodoły Dawid Fałek i gdy iuż ze staie uszedł, doścignął go obiwiniony i szedł znim razem ku Zawadom. Uszedłszy zatem łącznie około 7 lub 8 staj do miasta, obwiniony Chudzicki maiąc przy sobie cepy iako młocką wyrabiaiący, wstrzymał się dla oddalenia się od Fałka, a potem dochodząc go znowu, po trzykroć cepami z całym zamachem w głowę tak ugodził, iż Fałek od zadanych sobie razów życia pozbawiony został, a zabrawszy mu Talarów 10, w dalszą puścił się drogę. Za podobny czyn morder— twa rozbójniczego, z głębokim namysłem i zupełną rozwagą dokonanego,obwiniony Wojciech Chudzicki własnym wyznaniem zgodnie okolicznościami Jnkwizją wykrytemi, Wyrokiem Sądu Kryminalnego Wtw Mazowieckiego i Kaliskiego na dniu 11 b:m: wydanym., stosownie do Artykułu 113, 114 Nr2 i 29 Kodexu karnego Polskiego na karę śmierci przez powieszenie go na Szubienicy wykonać się maiącą skazany został.

Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1855 nr 146

(N. D. 2030) Pisarz Kancellaryi Ziemiańskiej Gubernii Warszawskiej w Kaliszu.
Po śmierci:
3. Stanisława Walderowicza (…) oraz wierzyciela summ: (…) rs. 3000 na dobrach Gać z Ogu Wartskiego pod N. 8 wraz z prawem zastawy tychże dóbr, rsr. 1918 k. 73 1j2 i rs. 8400 na dobrach Zawady z Ogu Wartskiego pod N. 17(...) otworzyły się spadki, do regulacyi których wyznacza się termin prekluzyjny przedemną Pisarzem na dzień 28 Września (10 Października ) r. b.
Kalisz d. 19 (31) Marca 1855 r.
J. N. Zengteller.

Kurjer Warszawski 1866 nr 267

Komisja Likwidacyjna w Królestwie Polskiem, podaje do powszechnej wiadomości, iż wynagrodzenia likwidacyjne: w ilości rs. 555 kop. 81, przypadające na mocy rozporządzenia Komisji z dnia 7 (19) Listopada) r. b., Antoniemu i Julji Wojakowskim, właścicielom dóbr Zawady, położonych w Gubernji Warszawskiej, Powiecie Kaliskim, Gminie Kalinowo, wysłane zostało do Kassy Ptu Kaliskiego, celem wypłaty komu należy.

Dziennik Warszawski 1867 nr 274

W dniu 21 Maja (2 Czerwca) r. b. we wsi Zawadach Okręgu Kaliskim, z kałuży trzoda chlewna wywlokła dziecko nowonarodzone płci żeńskiej, nieżywe. Pada podejrzenie iż dziecko to porodziła i życie przez uduszenie pozbawiła kobieta która na parę dni przedtem. nocowała we wsi Zawadach i niewiadomo dokąd się udała, mogła mieć około lat 30. wzrostu średniego, po miejsku dość porządnie ubrana, miała chustką głowę związaną, z tłomoczkiem na plecach, niemowa czy też udawała niemowę, miała żęby duże z ust nieco wystające.
Wzywa więc każdego ktoby o obecnym, przypadku lub też o nazwisku i pochodzeniu rzeczonej kobiety posiadał wiadomość ażeby o tem Sądowi tutejszemu jak najspiesznie doniósł.
Тынецъ, Ноября 4 (16) дня 1867 г..
Предсвдательствуюшый Судья.
Бромiрскiй.

Kaliszanin 1871 nr 48

(Art. nad.) — Każdy kraj, każda gubernja, każdy powiat, każda wieś nareszcie, mają jak Egipt swoją Deltę. Posiada ją również i okolica Kalisza, co do formy, zbliżoną do egipskiej po­łową, między miastem Wartą, Sieradzem i Bła­szkami.
Delta ta w której osiadło około 60 wiosek od 10—30 włók rozległości mających, posiada prze­ważnie grunta pszenne, łatwe po większej części do uprawy. Przy starannem i pilnem, choć nie­zbyt postępowem, ale praktycznem gospodarstwie, znakomite tam widzieć można rezultaty z rolnic­twa. Znaleźć można wioski o 15 włókach produ­kujące do 700 korcy pszenicy. Powiadają nawet, iż razu pewnego zając ścigany przez charta, sko­ro uderzył głową na brzeg silnej pszenicy, padł nieżywy. Nie wiem czy to prawda;—relata refero. Włościanie po większej części już dawno ure­gulowani przez właścicieli, zajmują ledwie 1/10 część ogólnej przestrzeni, i w pomyślnym znajdu­ją się stanie. Służebności prawie wcale tam nie ma, a jeżeli jeszcze miejscami pozostały, to są te­go rodzaju, że nie tamują postępu rolnictwa.
Z tych więc powodów, do których nie mało się przyczynia szossa fabryczna, wartość ziemi zna­komicie ciągle się wznosi.
W przeszłym roku wieś Kwasków (16 włók) zapłaconą została po 3300 rs. za włókę. Obecnie zaś dobra Łabędzie (13 włók) kupione przez osta­tniego właściciela przed 12-stu laty po rs. 900 za włókę, sprzedane zostały po 1800 rs. dobra zaś Zawady (14 włók) kupione przed 10 laty po 1500 rs. za włókę, sprzedane zostały po rs. 2000.
Z tych dwóch transakcji widzieć można, iż dobra w tamtej stronie przecięciowo od lat jedenastu zy­skały na wartości 50%. Nakłady dla podniesienia rolnictwa w obu tych majątkach wyżej wy­cenionych w ciągu posiadania ich przez ostatnich właścicieli, ograniczały się jedynie na podniesieniu kultury ziemi, i czerpane były tylko z dochodów.
W ogóle jedyny zarzut tej okolicy zrobić by można, iż tani cokolwiek brak przemysłowego go­spodarstwa i że budynki są w ogóle zaniedbane. Trzymają się tam jeszcze starej naszej zasady, która mówi, że:
Kto się buduje —to się rujnuje,
Kto podpiera—to zbiera."
Może to i po części prawda; ale zawsze nie bardzo to musi być przyjemnym dla gospodarza, niespokojnie wyglądać przez okno podczas gwał­townego wiatru i oczekiwać z obawą, czy ten lub ów budynek nie runie, przygniatając swym ciężarem inwentarze.

W każdym razie, za przykład okolica ta posłu­żyć może, iż dobrze pracując w ziemi, zyskać mo­żna nie tylko przyzwoite i niezależne utrzymanie, Możność kształcenia dzieci, ale i znakomite pod­wyższenia majątku. Aby zatem to wszystko osią­gnąć, trzeba pracy, a nie szalonych spekulacji go­spodarskich, które już tyle, i to znacznych mająt­ków pochłonęły.

Kaliszanin 1871 nr 51

Ogłoszenia.
W dniu czwartem lipca 1871 r. od­będzie się we wsi Zawadach pod Błaszkami od godziny 10-tej z rana licytacja, na wszelkie inwentarze żywe i martwe jako to: ko­nie, woły, krowy, jałowiznę, owce, i wszelkie gospodarskie porządki.

Dziennik Warszawski 1871 nr 126

Wiadomości krajowe.
Piszą do Kaliszanina: Każdy kraj, każda gubernja, każdy powiat, każda wieś nareszcie, mają jak Egipt swoją Deltę. Okolica Kalisza posiada Deltę, co do formy zbliżoną do egipskiej połową, między miastem Wartą, Sieradzem i Błaszkami. Delta ta, w której osiadło około 60 wiosek, od 10 do 30 włók rozległości mających, posiada przeważmie grunta pszenne, łatwe po większej części do uprawy. Przy starannem i pilnem, choć niezbyt postępowem ale praktycznem gospodarstwie, znakomite tam widzieć można rezultaty z rolnictwa. Znaleźć można wioski o 15 włókach, produkujące do 700 korcy pszenicy. Powiadają nawet, iż razu pewnego zając ścigany przez charta, skoro uderzył głową na brzeg silnej pszenicy, padł nieżywy. Nie wiem czy to prawda;—relata refero. Włościanie po większej części już dawno uregulowani, zajmują ledwie 1/10 część ogólnej przestrzeni, i w pomyślnym znajdują się stanie. Służebności prawie wcale tam niema, a jeżeli jeszcze miejscami pozostały, to są tego rodzaju, że nie tamują postępu rolnictwa. Z tych więc powodów, do których nie mało się przyczynia szosa fabryczna, wartość ziemi znakomicie ciągle się wznosi. W przeszłym roku wieś Kwasków (16 włók), zapłaconą została po 3,300 rs. za włókę. Obecnie zaś dobra Łabędzie (13 włók), kupione przez ostatniego właściciela przed 12-tu laty po rs. 900 za włókę, sprzedane zostały po 1,800 rs.; dobra zaś Zawady (14 włók), kupione przed 10-ciu laty po 1,500 rs. za włókę, sprzedane zostały po rs. 2,000. Z tych dwóch tranzakcij widzieć można, iż dobra w tamtej stronie przecięciowo od lat jedenastu, zyskały na wartości 50%. Nakłady dla podniesienia rolnictwa, w obu tych majątkach wyżej wymienionych, w ciągu posiadania ich przez ostatnich właścicieli, ograniczały się jedynie na podniesieniu kultury ziemi, i czerpane były tylko z dochodów. W ogóle jedyny zarzut tej okolicy zrobićby można, iż tam cokolwiek brak przemysłowego gospodarstwa, i że budynki są w ogóle zaniedbane. Trzymają się tam jeszcze starej zasady.

Kurjer Warszawski 1871 nr 257

Z tego samego Nru tegoż dziennika dowiadujemy się, iż dobra Maciszewice i Domaniew, w pow. kaliszskim, a ogólnej rozległości wówczas mające 47 1/2 włók magd., były wydzierżawione za 2,600 złp. rocznie! Dobra zaś Zawady pod Błaszkami (15 włók nowo-polskich), które w bieżącym roku sprzedane zostały na 150,000 złp. bez inwentarzy, przynosiły dochodu z czynszu dzierżawnego złp. 1,200. Dziś z pierwszych dzierżawy zapłacićby trzeba przynajmniej rsr. 3,000,
a z drugich rs. 2,000.

Kaliszanin 1873 nr 44

Katalog kościołów i duchowieństwa djecezji Kujawsko-Kaliskiej na r. b. podaje, że w dekana­cie kaliskim jest 34 parafij, mianowicie:
3) Błaszki miasto, kościół p. w. Św. Anny, wymurowany w. r. 1779 przez Ignacego Lipskiego; na cmentarzu jest kaplica p. w. Śgo Jana Ewang. Parafja ta liczy 4350 dusz. Do niej należą: m. Błaszki, wsie: Żelisław, Bukowina, Bronczyn (z kaplicą N. M. P.), Gzików, Chrzanowice, Borysławice, Kokoszki, Wójcice, Kołdów, Woleń, Domaniew, Maciszewice, Kociołki, Jadamki, Kwa­sków, Kostrzewice, Zawady, Smaszków. Probo­szczem tej parafji od r. 1853 jest Wjks. Tomasz. Piskorski (ur. r. 1817, kapłan od r. 1840), wika­rym od r. 1872 ks. Mikołaj Karwaciński, refor­mat (ur. r. 1834, kapłan od r. 1861. 


Kaliszanin 1874 nr 24

Dobra Zawady

położone w powiecie Kaliskim, odległe od miasta Błaszek wiorst 3, od Sieradza wiorst 15, przez terytorjum których przechodzi szosa, mające obszerności włók 13, grunta pszenne, siana zbiera się wozów 60, wysiewy: pszenicy 60 korcy, żyta 45; są do sprzedania z wolnej ręki każdego czasu lub od S-go Jana r. b. z inwentarzem żywym i martwym. Wartość ogólna wynosi rs. 30000, pozostanie na gruncie około rs. 15000 t. j. Towarzystwa Kredytowego rs. 12000, resztująca zaś summa niewymagalna.


Kaliszanin 1875 nr 50

Straszna klęska gradobicia, połączona z uraganem, niszczącym drzewa, wiatraki, stodoły i t. d., przeszła w okolicy błaszkowsko-sieradzkiej w niedzielę d. 20 b. m. rano. Podług wiarogodnych, a tylko dotychczasowych wiadomości, ze szczętem oziminy zniszczone we wsiach: Wrzący, Kliczkowie małym, Gruszczycach, Wągłczewie, je­dnej części Łubny, Wróblewie, Noskach, Smardzewie, Kłocku, Lubanowie (folwark do Błaszek na­leżący), Smażkowie, Adamkach, Kociołkach, Kostrzewicach, Zawadach, Kwaskowie, Orzeżynie, Równy, Inczewie, Tubądzinie, w części Gaci Wartskiej, Łabędziach, jednym z folwarków Kalinowy, Chabierowie, w części Bartochowa, Małkowie, Bi­skupicach, Charłupi małej, Dzierlinie, Kościerzy­nie, Łosińcu, Zapuście, Wólce, Susze, w części Kobierzycka, Kawęczynku, Raczkowie, Zagajewie, Brudzewie, w części Głaniszewa i w Gołuchach. Od Kłocka burza ta miała zwrócić się szero­kim szlakiem ku Prażce, lecz bliższych wiadomo­ści nie posiadamy dotąd. Wiele z wymienionych dóbr nie było ubezpieczonych od gradobicia. W obec tak rozległej klęski, jakże smutno przypomnieć, że z wielkim trudem u nas zaszczepiać się daje kwestja stowarzyszeń zabezpieczających. Dotychczas wiemy o czterdziestu i jednym mająt­kach, w których znając miejscową produkcję, napewno przecięciowo liczyć możemy pojedynczą przeciętną stratę na 4 do 5 tysięcy rubli; repre­zentuje to kapitał przeszło 150,000 rs. w oziminach, a gdzież łąki zamulone, uniesione przez wo­dę trawy, kartofle, jarzyny? budynki, wiatraki, dachy poruinowane? Daje to wiele do myślenia, jeżeli zwrócimy uwagę na ciężary, powstające z ma­jących się wnosić podatków skarbowych, gmin­nych i t. d. Sądzimy, że Wyższa Władza zwróci uwagę na tak smutny stan obywateli, w skutek tej katastrofy, robiąc możebne ulgi w poborze podatków; zaś pp. obywatele ze swej strony zwró­cą szczególną pieczołowitość na biednych włościan, którzy do ostatniej ruiny tym nagłym ciosem klęski przywiedzionymi zostali, już to dając im możliwy zarobek, już to ułatwiając sposobność do niego, choćby czasowo, w dalszych stronach, ku czemu stosunki obywatelskie dopomódz mogą. Przeszkadzając działaniu wyzyskiwaczy z jednej strony, a dając możność pracy, z drugiej uchronią ich od rozwinięcia się złodziejstwa i rozboju, które zakrze­wiać się już potrafiły przed niedawnym czasem, jak tego smutne już doświadczenie dowiodło w Sie­radzkiem i Kaliskiem, w niektórych bliżej szossy położonych miejscowościach. Myśleć więc i rato­wać się wspólnemi siłami. Q

Kaliszanin 1875 nr 50

W innej, gradobicia, o którem mowa, dotyczącej korrespondencji, podają nam następną alfabetycznym ułożoną porządkiem, listę dotknię­tych tą klęską majątków Adamki, Bartochow, Biskupice, Bliźniew, Błaszki, Borzysławice (stodo­ła dworska obalona), Brudzew, Brzeźno, Bukowina, Chabierow, Charłupia Wielka i Mała, Dąbro­wa, Domaniewo (tu oprócz zupełnego zniszczenia zasiewów przez grad, ogień w skutek uderzenia piorunu, spalił wszystkie budynki, z wyjątkiem do­mu mieszkalnego), Dzierlin, Gać Wartska, Głaniszew, Gołuchy, Gruszczyce, Gzików, Inczew, Kalinowa, Kawęczynek, Kliczków Wielki i Mały (w pierwszym ośm budynków włościańskich oba­lonych), Kłock (dwadzieścia dwa budynki włościań­skie obalone), Kobierzycko, Kociołki, Kostrzewice, Kwasków, Lubanow, Łabędzie, Łosiniec, Łubna, Małków, Młocin, Noski, Orzeżyn, Raczków, Rakowice, Równa, Swardzew, Smaszków, Stok, Susza, Tubalczew, Tubądzin, Wągłczew, Wojków, Wólka, Wróblew, Wrząca, Zagajew, Zawady, Zapust, Żelisław.

Słychać o zabitych od pioruna ludziach, o dzie­ciach niesionych trąbą powietrzną i przerzuca­nych w niewiarogodne odległości i t. p.

Kaliszanin 1886 nr. 11

Dla polepszenia sobie bytu poszukuje posady od Św. Jana jako RZĄDZCA GOSPODARCZY posiadający jaknajlepsze świadectwa z praktyki i teorji gospod. Dziedzic mój JW. St. Nieniewski będzie łaskaw zdać o mnie świadectwo. Zawady pod Błaszkami. MAŁECKI Rządzca.

Kaliszanin 1886 nr. 52

We wsi Zawadach, pow. kaliskim, od powstałego z niewiadomej przyczyny pożaru spaliła się drewniana obora i wozownia, ubezpieczone na 680 rs. Straty zaś w nieubezpieczonych ruchomościach obliczają na 12,000 rubli.


Kurjer Warszawski (dodatek poranny) 1894 nr 38

Przemysł mleczarski.
W d. 15-ym z. m. w urzędzie gminnym w Błaszkach odbyła się narada okolicznych ziemian.
Przedmiotem obrad był projekt założenia wielkiej mleczarni w dobrach Borysławice.
Właściciel tego majątku, p. Stefan Arnold, zbuduje wielką centryfugę parową pod kierunkiem specjalisty z Oldenburga.
Roboty około jej budowy mają być ukończone już w maju r. b., obok centryfugi założony będzie chlew na 100 wieprzy do tuczenia.
Do centryfugi tej całą produkcję mleka dostarczać mają dominia: Bronczyn, Stok, Gzików, Główczyn, Suliszewice, Maciszewice, Woleń, Smaszków, Zawady, Dziebendów, Słomków, Łubna, Gruszczyce, Żelisław, Emiljanów, Równa, Kobierzysko, Smardzew, Nacesławice, Świnice, Trzebiny, Stace i Szczytniki, które wszystkie razem posiadają około 600 krów.
Kontrakt ma podpisać także p. Greve z Biskupic, posiadający około 100 krów.
Cena mleka, dostarczanego do mleczarni, ustanowiona została na lat sześć w miesiącach: maju, czerwcu, lipcu i sierpniu po 12 kop. za garniec czterolitrowy: we wrześniu, październiku, marcu i kwietniu po 14 kop.; w listopadzie, grudniu, styczniu i lutym po 16 kop.
Dostawcy mleka do każdych 100 rs., wziętych na dostarczone mleko, mają dodać po 1 1/2 korca kartofli dla wieprzów.  

Gazeta Kaliska 1894 nr. 102

Z Błaszek piszą do „Kur. Por." Przed kilku dniami w Zawadach, majątku p. Kreczunowicza przytrafił się straszny wypadek. Podczas omłotu zboża, dziewczyna, napełniwszy zbożem worek, takowy zarzuciła sobie na plecy, straciła jednak przy tym ruchu równowagę i przechyliła się w tył na drąg, poruszający młockarnię. Zanim spostrzeżono wypadek, spódnica okręciła się około drąga pociągając dziewczynę. Przerażenie ogarnęło obecnych, wstrzymanomaszynę, lecz już zapóźno. Dziewczyna miała roztrzaskaną głowę, tak że mózg wyleciał w powietrze. 


Gazeta Kaliska 1895 nr. 1

Dnia 17/29 listopada na fol. Zawady, pow. kaliskiego, Stanisława Witczak, 16 lat, z powodu własnej nieostrożności, została rozszarpaną przez młockarnię.

Sport 1900 nr 14

Jarmark i wystawa koni w Kaliszu.
Po nader uciążliwej podróży karetką pocztową z Kutna, i opóźnieniu się skutkiem złej bardzo drogi aż o siedem godzin, stanęłem nareszcie w Kaliszu, i tu, pomimo wcześniejszego zamówienia, nie znalazłem numeru w hotelach, z powodu niezwykle licznego zjazdu ziemian,oraz chętnych do kupna koni. Nareszcie, dzięki interwencji kolegi z „Gazety Kaliskiej", zostałem przyjęty na sublokatora u jednego z nieznajomych mi dotąd ziemian. Dzięki i zato, groził mi bowiem albo nocleg we wspaniałym parku miejskim, gdzie dotąd, niestety, słowiki milczą jeszcze, albo też podróż natychmiastowa z powrotem do Warszawy, i spędzenie drugiej z rzędu nocy w arcy niewygodnej karetce. Trzeba było przecierpieć wiele, zwalczywszy niespodziewane przeszkody, stanąć na placu wystawowym i zarazem jarmarcznym, aby zdać sumienne sprawozdanie łaskawym czytelnikom „Sportu". Plac kaliski bardzo ładny, stajnie naokoło obszerne i ciepłe dosyć, ale utrzymanie tego placu zupełnie zaniedbane, a opłata za stajnę od konia wyciągnięta do maksimum. Że zaś na placu jaki taki porządek dało się utrzymać, jest to bez zaprzeczenia zasługą szanownego radcy p. Wojciecha Wyganowskiego, członka komitetu wystawowego, który sam za wszystkich pracował uciążliwie i dokonał ciężkiego zadania, jakie czekało go na placu jarmarcznym. Przegląd koni zebranych dał dość dodatni rezultat, bo widzieć można było okazy bardzo piękne, chlubnie świadczące o staraniach i znajomości rzeczy niektórych hodowców. Ogółem koni w obrębie placu zgromadzono przeszło 700, do konkursu zaś na wystawie zapisano koni ziemiańskich 100 i włościańskich 150. Jak wszędzie tak i tutaj przeważał typ pół krwi angielskiej, czy to u zaprzęgowych, czy też u wierzchowych koni, nie wszędzie jednak typ ten odznaczał się jednolitością, a przedewszystkiem czystością spodów. Nieraz z przykrością patrzyło się na wspaniały kloc konia, ulokowany na słabym i wadliwym spodzie; dodaję jednak, że nie wszystkie konie nosiły ujemne te cechy, były bardzo piękne i normalanie zbudowane, pozbawione tych wielu niepotrzebnych dodatków na nogach, obniżających naturalnie cenę i wartość konia. Oprócz pół krwi, znajdowały się anglo-araby, ardeny pół perszerony, pół-rysaki, węgierskie i pół suffolki. Wobec wystawy i nagród rozdanych, wszelka z naszej strony krytyka ustać musi, dodać jednak muszę, że nagrody rozdane zostały najzupełniej sprawiedliwie, dowodząc tem, że grono sędziów składało się z prawdziwych znawców, szkoda tylko, że skromne fundusze, przeznaczone na nagrody, nie pozwoliły odpowiednio wynagrodzić niektórych hodowców za ich starania i pracę. Kupców przybyło dość na plac jarmarczny, a z zagranicznych kręcili się: bracia Kazimierscy z Krotoszyna, Friedman z Poznania, Banasz z Kempna, Landau z Wrocławia, Kranz z Krakowa, i Szpagat z Berlina. W stajniach jarmarcznych pomieścili konie hodowcy: pp. Maringe ze Smoliny 4 konie, Krzeczunowicz z Cielc 4, Weigt z Noskowa 4, Bronikowski ze Szczypiosnej 4, Jarociński z Kamionacza 8, Garczyński ze Zborowa 5, Krzymuski z Wierzbia 7, hr. Toll z Uniejowa 8, Pawłowski z Mniszek 4, Skórzewski z Dobry 5, Sokolnicki z Janiszewa 5, Niemojowski z Marchwacza 4, Rogawski z Zapolic 6, Ramser z Potworowa 10, Weigt z Morawina 5, Kisielnicki z Radliczyc 2, Łączyński ze Złotnik 5, dr. Rüdiger z Gór 2, Kurcewski z Zakrzewa 3, Modelski z Rajska 2, Chełkowski z Borkowa 4, Pstrokoński z Markowa 3, Kuczbowski ze Smardzewa 4, hr. Kwilecki z Grodżca 5, Kowalski z Koła 1, Murzynowski z Kalinowy 4, Goliński z Kalisza 16, Putjatycki z Częstochowy 9, Romocki z Kamienia 8, hr. Załuski z Czarnożył 1, Ciesielski z Dąbroszyna 12, Kochanowski z Miłonic 7, Chrząszczewski z Ziemięcina 7, Walewski z Rzegocina 2, Milkę z Chojnego 4; Leśniewski z Wilanowa 8, Kozanecki z Zimotek 2, Ratt z Olszówki 6, Kośmiński z Miszowic 6, Szaniawski ze Zduńskiej Woli 4, Weil ze Skęczniewa 3, Kręski z Masłowic 4, Kołodziejski z Krąkowa 3, Miech ze Skibic 9, Magnuski z Naramnic 5, Kornikowski z Mogłożewa 7, porucznik Clondin z Konina 6, Szamowski z Mchówka 6, Moraczewski z Osin 6, Orzechowski z Karszewa 3, Heb z Browna 6, Strzeszewski z Pstrokonia 4, Kreczunowicza z Zawad 5, Nikand Trepka z Poprężnik 2, Tarnowski z Kluczkowa 4, Siemiątkowski z Męckiej Woli 5, Szumski z Rusowa 1, Jedwab z Błaszek 10, Mielęcki z Koźminka 5, Nieniewski z Sędzic 2, Kadłubski z Bylic i Mikorski ze Stobna 6, Prądzyński z Kościeszyna 4, Grewe z Biskupic 2, Dutkowski z Kask 3, Jezierski z Przystani 2, Kurnatowski z Poklękowa 1, Bule z Łodzi 2, Waliszewski z Brzeźna 2, Zaborowskiego z Kożenicy 2 i Grodzicki z Równej 1.
Oprócz wyżej wymienionych, wprowadzono do okólnika 150 koni włościańskich i innych drobnych właścicieli. Tranzakcji zawarto na pokaźną sumę około 40,000 rbl., mianowicie: p. Młodecki z Gozdowa nabył od p. Zaborowskiego klacz anglo-arabską za 220 rb., Szpagat z Berlina kupił 15 koni w cenie od 180 do 250 rbl., Kranz z Krakowa kupił 9 koni w cenie od 150 do 200 rbl., p. Juljan Milkę z Chojnego sprzedał p. Olszyńskiemu wałacha za 150 rbl., p. Ramzer z Potworowa sprzedał parę klaczy za 350 rbl., oraz wałacha za 150 rbl., p. Kurcewski z Zakrzewa sprzedał wałacha za 400 rbl., p. Konopnicki z Warszawy zakupił powozowych i karecianych koni 16, z których niektóre bardzo ładne i wartościowe, a płacił za konia od 200 do 550 rubli, p. Rattel z Olszówki sprzedał trzy konie w cenie od 250 do 3oo rubli, p. Wojciech Wyganowski sprzedał p. Putjatyckiemu parę koni za 500 rbl., p. Alfred Hantke z Rakowa kupił od p. Putjatyckiego parę wałachów gniadych za 300 rbl., p. Henryk Łączyński sprzedał p. Konopnickiemu parę kasztanowatych powozowych koni za 450 rbl., ogiera trakena za 500 rbl. i klacz dwuletnią za 250 rbl., pan Niemojowski sprzedał parę wałachów gniadych trakeńskich za 1,050 rbl., dr. Rüdiger sprzedał ogiera za 475 rbl., p. Tupiński kupił od p. Krzymuskiego klacz karą Martę 3/4 krwi angielskiej po Monopolu i Warszawiance 5-letnią bardzo ładną za 570 rbl., p. Rattel sprzedał siwe węgierskie wałachy za 350 rbl., parę dobrych wałachów za 500 rbl. od p. Szamowskiego nabył pełnomocnik p. Rodokanakiego z Kuźnicy Grabowskiej oraz ogiera stadnego za 450 rbl., p. Sokolnicki z Janiszewa sprzedał dwa wałachy zaprzęgowe za 600 rbl., p. Krzymuski z Wierzbia wałacha pół krwi za rub. 300. p. Weigt z Morawina wałacha za 250 rbl., p. Tarnowski z Kluczkowa ogiera za 300 rbl., p. Stanisław Suchorski z Chwalenic wałacha do Prus za 300 marek p. Unrug z Sulmowa wałacha za 250 rbl. i Kochanowski z Miłonic 3 wałachy za 900 rbl.
Oprócz tych tranzakcji dopełniono inne po za obrębem kontroli komitetę jarmarcznego. We wtorek zaraz po południu komitet wystawy, pod przewodnictwem p. Adama Michalskiego, jako przedstawiciela głównego zarządu stad państwowych, a także Towarzystwa wyścigów konnych w Królestwie Polskiem, w towarzystwie członków komitetu pp. Wojciecha Wyganowskiego, Stefana Bronikowskiego, Kazimierze hr. Kwileckiego, Zygmunta Chełmskiego, pułk. Langego, prezydenta miasta Kalisza, Opielińskiego i weterynarza gubernjalnego p. Krajewskiego, w obecności pana wicegubernatora kaliskiego r. st. Stremouchowa, przystąpili do rozdania nagród, następującym hodowcom-ziemianom:
Medale Srebrne: pp. Leśniewski z Wilamowa za klacz pół krwi angielskiej „Kasztelankę", p. Bolesław Magnuski z Parcic za klacz pół-krwi Kokietkę, p. Nepomucen Chełkowski z Borkowa za ogiera gniadego angielskiego i p. Stefan Bronikowski za klacz karą pół krwi.
Medale bromowe: pp. Antoni Chrząszczewski z Ziemięcina za klacz Kujawiankę, Wacław Szanowski z Mchówka za klacz pół-krwi „Iskę", Karol Weigt z Murawina za klacz gniadą pół krwi, i hr. Kazimierz Kwiluk z Gredżca za klacz karę Małkę pół krwi.
Listy pochwalne: pp. Stanisław Prądzyński z Kaścierzyna za klacz pół krwi Eunice, Jan Krzymuski z Wierzbia za kl. karą pół-krwi Martę, Witold Szanowski za ogiera pół-krwi Van-Dyka, Józef Leopold z Rzepiszewa za ogiera kaszt., Wincenty Jarociński z Kamionacza za kl. kaszt, pół-krwi Skikę, hr. Kwilecki za kl. pół-krwi Lalkę, ksiądz Paweł Patocki z Opatówka za klacz poprawną Łysę, Bronisław Pawłowski z Mniszek za ogiera bardzo ładnego pół krwi Mazura, Jan Tarnowski z Tyńca za ogiera kasztanowatego. Ponieważ oprócz tych nagród Towarzystwo Wyścigów Konnych w Królestwie Polskiem, przeznaczyło pieniężne nagrody, które przyznano naztępującym hodowcom: pp. Wincentemu Jarocińskiemu, za klacze stadne, rzeczywiście bez zarzutu, złoto kasztanowate bardzo dobrze złożone, pół-krwi i za jednolity typ wysoce uszlachetnionych koni wierzchowych rubli 100, Bolesławowi Magnuskiemu, za parę doskonałych klaczy pół krwi doskolane przytem zebranych rubli 100, Leśniewskiemu dodatkowo rbl. 60, Antoniemu Chrząsuwskiemu dodatkowo rbl. 50, Wacławowi Szamowskiemu dodatkowo rubli 50 za klacz Iskrę i rbl. 50 za klacz Skaczkę, Karolowi Weigt z Morawina dodatkowo rbl. 50: z funduszów, włościanom rozdano za konie ich własnego chowu, rzeczywiście wyróżniające się, przeważnie po ogierach półkrwi angielskiej, następujące nagrody.
Za ogiery roczne:Warzyńcowi Gregorkowi rbl. 20, Józefowi Benckiemu rbl. 20, Walentemu Szumińskiemu rbl. 15, Antoniemu Frankiewiczowi rubli 10.
Za klacze roczne; Marcinowi Kuczy rbl. 40, Ludwikowi Wyprzyckiemu rbl. 30, Pawłowi Lisowi rbl. 25, Józefowi Kurkowi rbl. 15, Franciszkowi Kranczykowi rbl. 15, Stanisławi Brodowskiemu rbl. 10.
Za klacze od 3 do 5 lat. Andrzejowi Góreckiemu 22 rbl., Janowi Witerakowi 20 rbl., Janowi Kolanskiemu 22 rbl., Józefowi Kilberowi 15 rbl. Pawłowi Lisowi 15 rbl., Tomaszowi Bakowi 14 rbl. Wojciechowski Moszczyńskiemu 10 rbl., Pawłowi Danikowskiemu 10 rbl., Pawłowi Mani 8 rbl. Józefowi Koniecznemu 8 rbl., Józefofi Wdowczykowi 8 rbl. Adamowi Kałuży 8 rbl. Andrzejowi Gołce 7 rbl., Piotrowi Tomczykowi 7 rbl., Marcinowi Kliberowi 6 rbl., Michałowi Olekowi 5 rbl. Franciszkowi Bemkiemu 5 rbl. Mikołajowi Miołkowi 5 rbl. i Stanisławowi Janiakowi 5 rbl.
Za ogiery starsze:
Walentemu Mazurkowi 18 rbl. i Franciszkowi Ugornemu 12 rbl.
Odnośnie do koni ziemiańskich, jarmark i wystawa w Kaliszu zniewalają do zaznaczenia, że kaliscy hodowcy nieżałują starań i pracy w tym kierunku i tu rzeczywiście widzieć można o wiele więcej pięknych i normalnych typów, aniżeli gdzieindziej; że próby nieraz wypadną niezbyt udatnie, niezawsze można winić hodowcę, ale w każdym razie oddać potrzeba sprawiedliwe uznanie dobrym chęciom, i uciążliwej, bądź co bądź, pracy. Stan. Kom.

Kurjer Warszawski ( z dodatkiem porannym) 1900 nr 97

Jarmark i wystawa w Kaliszu.
(Korespondencja własna Kurjera warszawskiego.)
II.
Kalisz, 4-go kwietnia.
Tegoroczny komitet jarmarczny stanowią pp. Wojciech Wyganowski, Stefan Bronikowski, Kazimierz hr. Kwilecki, Zygmunt Chełmski; z urzędu zaś zasiadają: pułkownik Lange, urzędnik do szczególnych poleceń przy gubernatorze, prezydent m. m. Kalisza, p. Opieliński, i weterynarz gubernjalny, p. Krajewski. Do składu komisji wystawowej, przysądzającej nagrody za okazy, przedstawione do premjowania, należą: jako przewodniczący p. Adam Michalski, skarbnik warszawskiego Towarzystwa wyścigów konnych, a urzędowy delegat zarządu stadnin państwowych na gub. kaliską i piotrkowską, pułkownik Lange jako przedstawiciel władzy gubernatorskiej, prezydent miasta p. Opieliński, oraz pp. Wojciech Wyganowski, Stefan Bronikowski, Kazimierz hr. Kwilecki, Zygmunt Chełmski i lekarz weterynarji p. Krajewski, czyli że skład komitetu jarmarcznego i wystawowego jest ten sam z małą różnicą.
Następujący hodowcy i ziemianie zadeklarowali okazy do premjowania, która to czynność poprzedza tranzakcje jarmarczne, oczywiście bowiem okazy wyróżnione inaczej są cenione, i przed premjowaniem nikt traktować nie będzie o sprzedaż. Pan Jarociński z Kamionacza dał trzy klacze trakeńskie, parę kasztanowatych trzyletnich, gniadą czteroletnią i takiegoż ogiera, p. Chełkowski z Borkowa ogiera rasy holsztyńskiej, Pawłowski z Mniszek 4-letniego ogiera anglo-arabskiego, Weicht z Noskowa dwie klacze trakeńskie trzy- i czteroletnie, Mikorski ze Stobna klacz hanowerską, klacz trakeńską i dwa źrebaki trakeńskie, Szumski z Rusowa ogiera trakeńskiego, Leśniewski z Wilamowa klacz półkrwi, Chrząszczewski z Ziemięcina klacz półkrwi hanowerskiej, Bronikowski ze Szczypiorna klacz czteroletnią trakeńską, Kowalski z Kola klacz anglo-arabską, takąż klacz dał p. Tarnowski z Kluczkowa, a p. Krzymuski z Wierzbia przyprowadził pięcioletnią klacz półkrwi angielskiej.
Jak widzimy z powyższego spisu okazów, przyprowadzonych do premiowania, większość koni to trakeny, a więc słuszne bylo nasze spostrzeżenie, wyrażone w pierwszej korespondencji, iż blizkie sąsiedztwo Wielkiego Księstwa Poznańskiego wywarło swój wpływ na kierunek hodowlany w Kaliskiem, a stado królewsko-pruskie w Trakenach, które stanowi dla królestwa pruskiego depo główne rozpłodowe, zasiliło swą krwią stadniny kaliskie, przekazując wybitny typ trakeński w większości przedstawionych na wystawie i jarmarku okazów. Że zaś stado trakeńskie ma ustaloną zasłużoną opinję najracjonalniejszego stada półkrwi z użytkowym kierunkiem i do wierzchu i do zaprzęgu, ponieważ stado to wydaje konie o potężnej muskulaturze o przepysznych estetycznie kształtach, przeto nic dziwnego, że na jarmarku kaliskim znaleźliśmy takie typy koni, jakie trudno napotkać choćby w oddzielnych okazach na innych jarmarkach Królestwa.
A oto spis stadnin i stajen, przyprowadzonych na jarmark kaliski: Kreczunowicz z Cielc sztuk 4, Bronikowski ze Szczypiorny 4, Garczyński ze Zborowa 5, hr. Toll z Uniejowa 8, Skórzewski z Dobrej 5, Niemojewski z Marchwacza 4, Ramser z Potworowa 10, Kisielnicki z Radliczyc 2, Rüdiger z Gór 2, Modelski z Rajska 2, Pstrokońska z Małkowa 3, hr. Kwilecki z Grodźca 5, Murzynowski z Kalinowy 4, Putjatycki z Częstochowy 9, hr. Załuski z Czarnożył 1, Kochanowski z Miłonic 7, Walewski z Rzegocina 2, Leśniewski z Wilamowa 8, Ratel z Olszówki sztuk 6, Szaniawski ze Zduńskiej Woli sztuk 4, Kręski z Masłowic 4, Miech z Skibic sztuk 9, Kornikowski z Mozgarzewa sztuk 7, Szamowski z Mchówka sztuk 6, Orzechowski z Karszewa sztuk 3, Strzeszewski z Pstrokonia 3, Trepka z Poprężnik 2, Siemiątkowski z Męckiej Woli 5, Jedwab z Błaszek (handlarz) 10, Nieniewski z Sędzic 2, Mikorski ze Stobna 6, Maringe ze Smolicy 4, Weicht z Noskowa 4, Jarociński z Kamionacza 8, Krzymuski z Wierzbia 7, Pawłowski z Mniszek 4, Sokolnicki z Janiszewa 5, Rogowski z Zapolic 6, Weicht z Morawina 5, Łączyński ze Złotnik 5, Kurcewski z Zakrzewa 3, Chełkowski z Borkowa 4, Kuczborski ze Smardzewa 4, Kowalski z Koła 1, Goliński z Kalisza 16, Romocki z Kamienia 8, Ciesielski z Dąbroszyna 12, Chrząszczewski z Ziemięcina 7, Milke z Chojnego 4, Kozanecki z Zimotek 2, Kosmiński z Miszowie, Weil ze Skęczniewa, Kołodziejski z Krąkowa 3, Magnuski z Naranmic 5, Clondin (konie wojskowe) z Koła, Moraczewski z Osin 6, Hebel z Browna 6, Kreczunowicz z Zawad 5, Tarnowski z Kluczkowa 4, Szumski z Rusowa, Mielecki z Koźminka, Kadłubski z Bylic 6, Suchorski z Chwalenic, Unrug z Sulmowa, Prądzyński z Kościerzyna 4, Dutkowski z Kask 3, Kurnatowski z Poklękowa 1. Waliszewski z Brzeźna 2, Grodzicki z Równej 1, Groeve z Biskupic 2, Jezierski z Przystajni, Bulle z Łodzi 2, Zaborowski z Korzenicy 2 i wielu innych. Zaznaczamy, iż oddzielne konie wprowadzano na okólnik jarmarczny z pośród znajdujących się na stajniach wmieście 140, należących do różnych właścicieli, a powozów z miasta, zaprzężonych w konie na sprzedaż, wjechało 10.
Każdy koń, znajdujący się na jarmarku, ma przypięty do uzdy bilet od weterynarza na dowód rewizji stanu zdrowia.
Gdy po południu nieco się rozpogodziło i przy dźwiękach orkiestry na okólnik wjechały ekwipaże, powszechną uwagę zwracała dobra para klaczy p. Magnuskiego, za którą dawano już w jarmarku 2,600 rubli, lecz właściciel nie zdecydował się ich sprzedać. Śliczna jest takie para kasztanowatych klaczy p. Jarocińskiego, dobra czwórka siwoszów p. Chrzanowskiego, doskonały zaprząg w czwórkę p. Kijeńskiego; zwracały także uwagę klacze oldenburskie ze Zborowa, doskonale ujeżdżona a dobrana maścią czwórka p. Karłowskiego z Zawad, piękne dwa ogiery p. Modelskiego, czwórka p. Topińskiego, wreszcie konie p. Trzcińskiego z Lubelskiego, który aż do Kalisza przysłał swe konie na jarmark. Wogóle corso powozów i zaprzęgów na okólniku jarmarcznym było bardzo efektowne, a ogół zaprzęgów odznaczał się dobrym gustem. Popis koni wierzchowych, bądź pod służbą stajenną, bądź pod właścicielami także wypadł niezgorzej, słowem amator i znawca miał się na co patrzeć. Cóż z tego, kiedy błoto odstraszyło publiczność, która na popis ekwipaży zwykle tłumnie ściąga z całego miasta.
Ulice Kalisza do wieczora za to przepełniały tłumy publiczności, przypatrujące się przejazdowi ekwipaży z hotelów na plac jarmarczny i odwrotnie, a podwórka hotelowe także zapełniały garstki ciekawych, gdyż co chwila okazywano tam trzymane konie. Hotelarze potroili ceny, w restauracjach służba potraciła głowy, korki szampana wciąż strzelały na rachunek dokonanych lub spodziewanych tranzakcji, a maskaradowe kostjumy braci szlachty, która, wybierając się na jarmark, wdziewa na siebie najdziwaczniejsze stroje żokiejów, groomów, forysiów, jakie w starych karykaturach podziwiać można, były przedmiotem szczególnego podziwu i troski niezliczonego zastępu faktorów i faktorek, upędzających się po mieście.
W. Z.
 
Gazeta Kaliska 1902 nr. 214

Korepetytor potrzebny zaraz na wyjazd na cały rok dla przygotowania chłopczyka do 1-szej klasy gimnazjum. Oferty składać: Zawady, poczta Błaszki, Bolesław Zaborowski.

Gazeta Łódzka 1914.09.22 wydanie drugie

2 utarczka pod Sieradzem. (a) O wczorajszej potyczce forpoczt rosyjskich z podjazdem niemieckim pod Sieradzem otrzymaliśmy dziś od świadków naocznych, przybyłych z Sieradza następujące szczegóły: Wczoraj o godz. 4 rano ...... przednie oddziału kawalerji rosyjskiej zauważyły na drodze, wiodącej do Sieradza od Błaszek, kawalerzystów niemieckich, a w pewnem oddaleniu za nimi forpocztę podjazdu nieprzyjacielskiego. Dowódca forpoczty rosyjskiej postanowił użyć podstępu wojennego i w tym celu rozdzielił swój oddział na dwie części. Pewną liczbę kawalerzystów ukryto w lasku przydrożnym, zaś reszta w liczbie 10 koni, pojechała na spotkanie nieprzyjaciela. Dowódca podjazdu, młody hrabia Czarnecki, znany sportsmen, dowodząc oddziałem dragonów pruskich w liczbie trzydziestu kilku koni, skusiwszy się liczebną przewagą po swej stronie dał rozkaz do ataku. Niemcy wypuścili konie "en carriere" z furją atakując rosjan, którzy zawrócili konie, podając tył i cofając się ku laskowi. Niemcy, zagrzani łatwem zwycięstwem, parli konie, by doścignąć rosjan, gdy wtem z obydwu stron z lasu wysunęli się kawalerzyści rosyjscy, okrążając niemców, zaś uciekający żołnierze rosyjscy zawrócili nagle, przyjmując na szable dragonów niemieckich. Dwóch rannych niemców przywieziono do Sieradza. Cała potyczka odbyła się bez wystrzału. W pościg za uciekającym dowódcą udało się kilku żołnierzy rosyjskich i po krwawym tropie żołnierze rosyjscy dogonili hrabiego we wsi Zawadach. Hr. Czarnecki ukrył się w piwnicy sklepikarza, który usiłował go ukryć, lecz bezskutecznie. Żołnierze rosyjscy wyciągnęli go z piwnicy i wzięli do niewoli. Hr. Czarnecki jest ranny w rękę i bok.


Godzina Polski 1916 nr 106

Z Sieradzkiego.
(Korespondencya własna „Godz. Pol.").
Działalność obywatelstwa. — Opieka nad majątkami opuszczonemi. — Przedstawienie amatorskie.— Schroniska—Pomoc dla żon robotników łódzkich.— Ludność Błaszek i Warty.
Obywatele z okolic Warty i Błaszek opodatkowali się po rublu z morga na rzecz Komitetu niesienia pomocy biednym, którego główna siedziba znajduje się w Kaliszu, oddziały zaś m. in. w Błaszkach i maj. Chabirów. Na czele tego Komitetu stoją pp.: Walewski z Jenczewa, Krzyżanowski z Grabowa, pp. Kreczunowicz z Zawad, Gutowscy, Gątkiewicz, Radoński i in.
Zebrano 100.000 rb. na uporządkowanie i zasiewy w opuszczonych przez właścicieli majątkach, położonych w ziemi Lubelskiej. Administracyę powierzono p. Wojciechowi Wyganowskiemu ze Złotnik Wielkich. Obywatele z Sieradzkiego przypuszczają, że ziemianie lubelscy po powrocie zwrócą wyłożony nakład, a przewyżkę dochodów ofiarują na rzecz głodnych.
W maj. Chabirów i w Błaszkach urządzono przedstawienia amatorskie, w wykonaniu obywatelstwa okolicznego, czem zajęli się głównie pp.: Walewski i Krzyżanowski. Między innemi wykonano sztukę, oryginalnie napisaną przez p. Janinie Miłkowską p. t. „Zaklęty królewicz". W części deklamacyjnej wystąpił 5-letni Kazio Walewski, który z fantazyą wygłosił „Redutę Ordona". Szereg pieśni Żeleńskiego odśpiewała panna Marya Taczanowska. Przedstawienia te dały pokaźny dochód, bo aż 4,000 rb., które ofiarowano Komitetowi kaliskiemu.
Państwo Węgierscy z Brochiczyna, pp. Arnoldowie, oraz Tadeusz Grodzicki z Wrzącej niosą czynną pomoc materyalną ludności Błaszek i okolicy. W samych zaś Błaszkach zawiązał się komitet z p. Rudnicką, jej córką Zofią i Maryą Żelisławską na czele. Komitet ten zorganizował kuchnię, która wydaje 100 obiadów dziennie bezpłatnie.
We wsi parafialnej Wojków, staraniem p. Erazma Załuskowskiego, Natalii i Hanny Paciorkowskich z Gruszczyc zawiązał się komitet, którego celem jest wydawanie zapomóg w naturze żonom robotników łódzkich, przebywającym w okolicy Wojkowa, Wrzącej, Jasionnej i Gruszczyc.
Błaszki liczą obecnie 3,000 mieszkańców. Warta — 4 tys.
W tej ostatniej ucierpieli znacznie żydzi, których zrujnowali ustępujący kozacy.
Ludności ubyło bardzo niewiele; głównie wyjechali urzędnicy.
Handel prawie zupełnie ustał. Ceny żywności podniosły się. Daje się odczuwać brak produktów pierwszej potrzeby.
Zasiewy idą normalnie, brak tylko nawozów sztucznych. Starzy doświadczeni ziemianie obiecują sobie dobry urodzaj.

 Echo Sieradzkie 1931 czerwiec

Autobus w rowie. Kalisz, 30 maja. W dniu wczorajszym około godziny 2 po południu na szosie kaliskiej wydarzyła się katastrofa autobusowa. Pod wsią Zawady, gminy Błaszki autobus pasażerski kursujący na linii Kalisz-Łódź prowadzony przez szofera Grzegorza Karita, wpadł do przydrożnego, dość głębokiego rowu. Na pomoc ofiarom katastrofy pośpieszy okoliczni mieszkańcy W wyniku wypadku trzy osoby zostały ciężko ranne. Musiano przewieźć je do szpitala w Kaliszu. Nadto kilka osób odniosło lekkie obrażenia ciała. Przyczyną katastrofy był defekt kierownicy.


Łódzki Dziennik Urzędowy 1933 nr 19

ROZPORZĄDZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dnia 16 września 1933 r. L. SA. II. 12/17/33
o podziale obszaru gmin wiejskich powiatu Kaliskiego na gromady.
Po wysłuchaniu opinji rad gminnych i wydziału powiatowego, zgodnie z uchwałą Wydziału Wojewódzkiego z dnia 15 września 1933 r. na podstawie art. 107 ustawy o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorjalnego z dnia 23. III. 1933 r. (Dz. U. R. P. Nr. 35, poz. 294) postanawiam co następuje:
II. Obszar gminy wiejskiej Błaszki dzieli
się na gromady:
16. Zawady, obejmującą: wieś Zawady, kol. Zawady, folw. Zawady, kol. Bugaj.
 § 2.
Wykonanie niniejszego rozporządzenia powierza się Staroście Powiatowemu Kaliskiemu.
§ 3.
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
(—) Hauke-Nowak Wojewoda.


Obwieszczenia Publiczne 1933 nr 45

Wydział hipoteczny przy sądzie okręgowym w Kaliszu, I sekcja, obwieszcza, że otwarte zostały postępowania spadkowe po zmarłych:
5) Adamie Wołowcu, właścicielu 5738 mtr. kw. z kol. Zawady Nr. 3, pow. kaliskiego;

Termin zamknięcia tych postępowań spadkowych wyznaczony zo­stał na dzień 25 września 1933 roku. W powołanym terminie osoby zainteresowane, winne zgłosić swoje prawa w powyżej wskazanym wy­dziale hipotecznym, pod skutkami prekluzji.


Echo Sieradzkie 1933 17 listopad

KTO ZABIŁ STAN. JARUGĘ POZOSTAJE NADAL TAJEMNICĄ.
Stanisław Jaruga zam. we wsi Inczew gm Bartochów na zmierzchu 30 sierpnia udał się do stogu po słomę oddalonego około 300 met. od zagrody.
Po kilkunastu minutach auto prowadzone przez szofera Władysława Bogaczyka. należące do dra Kurnatowskiego, dóbr Lututów, w którym siedział Kurnatowski, jadąc z Kalisza po drodze wstąpił po swą żonę, która bawiła w maj. Inczew u państwa Walewskich. Po zabraniu pań, zauważył przy drodze leżącego nieznanego mężczyznę. Przybyli zawiadomieni chłopi rozpoznali w leżącym Stan. Jarugę.
Jaruga, który dawał słabe oznaki życia został przeniesiony do izby, gdzie natychmiast zmarł nie odzyskawszy przytomności.
Po zaalarmowaniu posterunku w Warcie, wyruszył natychmiast na dochodzeniu komendant posterunku Zamoroko. Po dłuższem prowadzeniu dochodzenia został zatrzymany Wacław Kwiatkowski ze wsi Zawady, który jak zostało ustalone przejeżdżając wówczas rowerem nożem w serce pozbawił życia Jarugę. Zostało również stwierdzone że przedtem kilka razy oskarżony odgrażał się Jarudze spowodu odebrania mu rewolweru i oddania policji.
Sprawę powyższą rozpatrywał Sąd Okręgowy w Kaliszu na sesji wyjazdowej w Sieradzu.
Na rozprawie oskarżony nie przyznał się do winy, twierdząc, że tegoż wieczora tą drogę nie jechał a okólną; również i część świadków twierdziła, że jechał tą drogą.
Na przewodzie sądowym zostało stwierdzone, że latem b. r. oskarżony z Rossoszycy strzelił 6 razy do kaprala wojsk polskich niejakiego Ubycha i ostatnim strzałem zranił rękę. Ponieważ kapral nie meldował policji, więc dochodzenia prowadzonego nie było.
Obecnie, po zebraniu danych, odesłano akta do Warszawy w celu przesłuchania poszkodowanego i skierowania sprawy do Sądu.
Sąd po zbadaniu świadków i mowie prokuratora, wydał wyrok uniewinniający.
A zatempowstaje pytanie: "Kto zabił Stanisława Jarugę?"

Echo Kaliskie Ilustrowane  1935 r.

Drugi pożar miał miejsce we wsi Zawady, gm. Błaszki, w zagrodzie J. Wołowicza. Pastwą płomieni padła stodoła oraz maszyna do sieczki. Straty wynoszą około 1.700 złotych. Ogień powstał wskutek nieostrożności.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza