-->

wtorek, 30 kwietnia 2013

Adamów

Słownik Geograficzny:  
Adamów, kol., pow. łęczycki, gm. Poddębice, par. Kałów, odl. 27 w. od Łęczycy, ma 7 dm., 77 mk.

Spis 1925:
Adamów, wś, pow. łęczycki, gm. Poddębice. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne 10, inne zamieszkałe 1. Ludność ogółem: 78. Mężczyzn 43, kobiet 35. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego 78. Podało narodowość: polską 78.

Wikipedia:
Adamów-wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie poddębickim, w gminie Poddębice. W latach 1975–1998 miejscowość należała administracyjnie do województwa sieradzkiego.

1992 r.

Tydzień Piotrkowski 1897 nr. 39

Rozbój. We wsi Adamów w pow. łęczyckim do mieszkania sołtysa Piotra Filipiaka wdarli się nieznani złoczyńcy i przyłożywszy rozbudzonemu ze snu gospodarzowi rewolwer do piersi, zażądali pieniędzy. Żona Filipiaka Florentyna chciała wybiedz z chaty aby zawezwać pomocy sąsiadów, lecz ugodzona dwoma kulami rewolwerowemi padła na progu izby, poniósłszy śmierć natychmiastową. Rozbójnicy nie ustając grozić rewolwerami sołtysowi i jego domownikom, obszukali wszystkie kąty i, zabrawszy 72 rs., trochę bielizny i broń, oddalili się. Uchodząc, jeden z rozbójników wystrzelił do synowej Filipiaka, lecz na szczęście chybił. Nazajutrz policyja miejscowa energicznie wzięła się do dzieła i aresztowała włościan ze wsi sąsiedniej: Franciszka Kurowskiego, Tomasza Trojanowskiego i Józefa Konopkę, przeciw którym walczą silne poszlaki.

Gazeta Kaliska 1897 nr. 82

Rabunek u sołtysa. Piotr Filipiak, sołtys wsi Adamowa w pow. łęczyckim, obudziwszy się którejś nocy, spostrzegł kilku nie znajomych drabów, wchodzących ze światłem do izby. Nim zdążył wyskoczy z łóżka, rabusie otoczyli go i grożąc śmiercią, zażądali pieniędzy. Żona sołtysa, Florentyna, zbudziwszy się też przy wejściu rabusiów, rzuciła sią do drzwi, chcąc woła o ratunek . W tem huknęły dwa strzały i kobieta padła martw a na ziemię. Odgłos strzałów zbudził resztę domowników, lecz zbóje zapowiedzieli, że kto się ruszy z miejsca, do stanie w łeb kulą. Potem przetrzęśli wszystkie składy, zabrali 72 ruble gotowizną, strzelbę gospodarza i coś z odzieży. W czasie rabunku, jeden ze zbójów strzelił jeszcze w synowę sołtysa, ale szczęściem, chybił. Korzystając z przerażenia gospodarza i domowników , łotry zemknęli bezkarnie, ale nazajutrz  aresztowano trzech mieszkańców wsi sąsiedniej, na których pada podejrzenie, że brali udział w napadzie.



Kurjer Warszawski ( z dodatkiem porannym) 1897 nr 271

Napad zbrodniczy. Przed kilku dniami, we wsi Adamowie, w pow. łęczyckim, w porze nocnej, do domu sołtysa, Piotra Filipiaka, wdarło się kilku złoczyńców i, przyłożywszy do piersi gospodarza zaspanego rewolwer, zażądali wydania pieniędzy. Żona Filipiaka usiłowała wybiedz z mieszkania, wzywając pomocy sąsiadów, lecz ugodzona dwoma wystrzałami, padła na miejscu bez życia. Rabusie, nie przestając grozić rewolwerem sołtysowi, przetrząsnęli całe mieszkanie i zabrali 72 rs. oraz różne przedmioty, a między innemi dubeltówkę. Dawszy jeszcze na odchodnem chybiony strzał do siostrzenicy sołtysa, rabusie zniknęli w ciemnościach nocy. Zarządzone śledztwo trafiło na ślad zbrodniarzy; trzech podejrzanych włościan ze wsi sąsiedniej uwięziono.
  
Gazeta Świąteczna 1897 nr. 874

Rabunek u sołtysa. Piotr Filipiak, sołtys wsi Adamowa w powiecie łęczyckim, guberńji kaliskiéj, obudziwszy się któréjś nocy, spostrzegł kilku nieznajomych drabów wchodzących ze światłem do izby. Nim zdążył wyskoczyć z łóżka, rabusie otoczyli go i grożąc śmiercią zażądali pieniędzy. Żona sołtysa, Florentyna, zbudziwszy się też przy wejściu rabusiów, rzuciła się do drzwi chcąc wołać o ratunek. Wtém huknęły dwa strzały i kobiéta padła martwa na ziemię. Odgłos strzałów zbudził resztę domowników, lecz zbóje zapowiedzieli, że kto się ruszy z miejsca, dostanie w łeb kulą. Potém przetrzęśli wszystkie składy, zabrali 72 ruble gotowizną, strzelbę gospodarza i coś z odzieży. W czasie rabunku jeden ze zbójów strzelił jeszcze w synowę sołtysa, ale szczęściem chybił. Korzystając z przerażenia gospodarza i domowników łotry zemknęli bezkarnie, ale nazajutrz aresztowano trzech mieszkańców wsi sąsiedniéj, na których pada posądzenie, że brali udział w napadzie. a.

Gazeta Kaliska 1899 nr. 31
 
Z sali sądowej. Sąd okręgowy kaliski na kadencji styczniowej w Łęczycy osądził 2 sprawy w d. 24 i 26 z. m.; nie pozbawione szerszego interesu ze względu niedawnej epoki grasowania band złoczyńców i energicznego ich ścigania. Przedmiotem pierwszej sprawy był rozbój. Przed kratką widzimy 4 młodych ludzi w kajdanach, najstarszy ma lat. 44, najmłodszy-23; obok nich młoda kobieta o rysach regularnych, choć niesympatycznych. Badania pierwiastkowe śledcze, streszczone w długim akcie oskarżenia i zeznania świadków przed sądem dały, następujący materjał faktyczny: D. 7 września 1897 r. przyszli do wsi Panaszewa trzej ludzie i zatrzymali się w domu Stachurskiego, niecieszącego się dobrą opinją w okolicy, z córką gospodarza, Jadwigą, poszli następnie na odpust do poblizkich Poddębic, wrócili razem i wieczór spędzili wesoło a gwarnie u Stachurskich, w towarzystwie przyjaciółki domu Józefy Konopczanki i 2 młodych kawalerów z sąsiedniej wioski Józefki, Jana i Franciszka Kurowskich, z których ostatni znalazł się na ławie oskarżonych w kajdanach, a pierwszy jest świadkiem, wezwanym do sprawy. Towarzystwo rozeszło się późnym wieczorem; trzej przybysze wyszli razem z Franciszkiem Kurowskim, z którym też gawędzili w osobnej izbie. Cała kompanja widocznie obcą sobie nie była.W nocy we wsi Adamowie, leżącej o jaką wiorstę od Panaszewa i Józefki, dokonano rozboju w domu zamożnego sołtysa Piotra Filipiaka. Dwaj złoczyńcy weszli do izby przez otwarte okno, zabrali pościel, ubranie i 72 rb. gotowizną, podając trzeciemu rzeczy te przez okno i fuzję, którą w szafie wskazał im sam sołtys, gdy mu zbrodniarz przyłożył rewolwer do piersi. Obudzili się śpiący w izbie: żona Filipiaka, syn i synowa, zerwali się z łóżek, a Filipiakowa jęła wołać ratunku; wtedy tenże strzelił do niej z rewolweru, trafił w głowę i zabił na miejscu; strzelał do syna i synowej, lecz chybił; młody Filipiak upadł i udał nieżywego, a żona jego zdołała ujść do kuchni. Złoczyńcy szybko uciekli, jeden zaś z nich rzekł nad leżącym po strzale synem sołtysa: „Napolowałeś się dosyć, więcej polować nie będziesz”. Od domu Filipiaka zauważono rankiem ślad czterech bosych ludzi w kierunku lasu sworawskiego (o pół wiorsty), gdzie nazajutrz znaleziono zrabowaną Filipiakom książkę do nabożeństwa, w parę zaś dni w lesie aleksandrowskim przylegającym do Adamowa,-ubranie sołtysa, zakopane w ziemi. Filipiakowie odrazu podejrzywali Franciszka Kurowskiego o naprowadzenie zbrodniarzy, gdyż z nim miał spór o tę samą zrabowaną fuzję młody Filipiak, a Jan Kurowski ostrzegał go przed pogróżkami brata. Policja poszukiwała Franciszka Szczerbickiego, poszlakowanego o szereg kradzieży i rozbojów. Na trop naprowadził policję śledczą towarzysz poszkodowanego, Edward Buczyński. Aresztowany Szczerbicki, powodując się zemstą i prawdopodobnie mając niewiele do stracenia, opowiedział agentom łódzkim z najdrobniejszemi szczegółami przebieg rozboju u Filipiaków w Adamowie, którego dokonał wspólnie z tym samym Buczyńskim i trzecim towarzyszem Franciszkiem Sobiepańskim; projekt napadu powstał 8-go września (dzień Narodzenia Matki Boskiej) w Panaszewie u Stachurskich, gdzie Sobiepański proponował „robotę" w okolicach Poddębic ze względu na zamożność włościan, a Franciszek Kurowski wskazał Szczerbickiemu jako kandydata do okradzenia sołtysa z Adamowa, za co atoli żądał zabrania fuzji ze szafy i oddania, jako własnej. Buczyński, badany oddzielnie i skonfrontowany ze Szczerbickim, powtórzył dokładnie to samo, jedynie strzelanie spędzali jeden na drugiego, aż w końcu przyznał się do tego Szczerbicki. Po takiem odkryciu żwawo i z powodzeniem przeprowadzono śledztwo. Opowieść Szczerbickiego, którą kilkakrotnie powtarzał bez najlżejszego przymusu, wypadła ściśle zgodnie z zeznaniami Filipiaków. Część rzeczy zrabowanych, które z Sobiepańskim miał sprzedać za 5 rb. „pani“ Kriegerowej we wsi Brudnówku, istotnie znaleziono u Kriegerowej, a ta po pewnem wahaniu powiedziała sama, że je kupiła za 5 rb., 50 kop. Od Szczerbickiego, którego znała dawno i Sobiepańskiego lub kogoś podobnego do niego. Rzeczy, znalezione w lesie sworawskim i pod lasem aleksandrowskim (książka i ubranie) leżały akurat na drodze, którą po rozboju, według Szczerbickiego, wracali z wyprawy. Nie mógł tylko trafić Szczerbicki do osady w Adamowie, gdzie zaraz w nocy po napadzie sprzedał zrabowaną fuzję; odszukano ją w obcej wsi u Kowalczyka, który dowiódł, że ją nabył od znajomego, Murzyniaka; Murzyniak twierdził, że ją nabył od Matysa, a Matys tymczasem umarł. Jan Kurowski, brat Franciszka, opowiedział o bytności trzech obcych, z których jeden miał rewolwer, u Stachurskiego w dniu rozboju, o nieznanej mu z treści rozmowie jednego z nich, w którym następnie poznał Szczerbickiego, z bratem i ich przyjaznem przywitaniu, jak wieczorem razem brat z nimi wyszedł i późno wrócił do domu. Zeznanie to stwierdzili częściowo Stachurski i obie kobiety z tegoż towarzystwa, poznały Szczerbickiego Jako jednego z całodziennych gości i jedna z nich widziała rewolwer. Teraz Franciszek Kurowski tłomaczył się nieco inaczej. Był wieczorem u Stachurskich, widział tam 3 obcych i na zapytanie, gdzie mieszka sołtys z Adamowa, u którego chcą nocować, pokazał im dom Filipiaka; przed agentem policji śledczej przyznał się jednak, że u Stachurskich nieznani 3 ludzie pytali go, gdzie można „dobry połów mieć"; wtedy wskazał im Filipiaka, jako pieniężnego człowieka i prosił o odebranie fuzji, gdyż ta jest jego własnością. Strzały u Filipiaków słyszał. Godnem było uwagi, jak wszyscy towarzysze wieczoru u Stachurskiego zgodnie cofnęli dane poprzednio zeznania: przyszli trzej ludzie, powiedzieli że idą z odpustu z Poddębic, żądali wody, napili się, poszli i już nic więcej, a przed sędzią śledczym musieli kłamać, bo się bali, bo ich straszył, niewiadomo kto i niewiadomo czem; żadnego z oskarżonych nie poznają, prócz Fr. Kurowskiego i bodaj, że nigdy ich nie widzieli. Trzej z oskarżonych mają bardzo wyraźną przeszłość: Szczerbicki 5 razy karany za kradzieże, Buczyński 3 razy za to samo i raz za ucieczkę z więzienia, Sobiepański 2 razy za kradzież. Ostatni wyrok zapadł przeciwko nim w sądzie okręgowym piotrkowskim 10 października 1898 r.: Szczerbicki skazany na Syberję, Buczyński do rot aresztanckich, Sobiepański uniewinniony. Oskarżał podprokurator Głagolew, obrony wnosili za trzema adw. przys. Chrempiński (z urzędu), za Kurowskim adw. przys. Łaganowski (z wyboru). Sąd okręgowy odrzuciwszy zeznania świadków, podanych przez Buczyńskiego i Sobiepańskiego na udowodnienie alibi, jako nie zasługujące na zaufanie, uznał wszystkich podsądnych za winnych rozboju połączonego z morderstwem, a Kriegerową za winną nabywania rzeczy kradzionych i skazał, po pozbawieniu wszelkich praw stanu: Kurowskiego na 8 lat do ciężkich robót, resztę po lat 12, z dożywotniem osiedleniem na Syberji; Kriegerową na 1 1/2 miesiąca do aresztu. Charakterystycznem jest, że jeden ze skazańców zamierza wstąpić w związki małżeńskie, a inny pragnie zabrać ze sobą żonę i 5 dzieci. Chyba nam żaden z tej czwórki spokoju nie zamąci. M.



Goniec Łódzki 1899 nr 98

= Napad.
Jadący z Łodzi dnia 23 b. m. do Poddębic Ferdynand Rimpel ze wsi Adamów nowy gminy Poddębic, łęczyckiego powiatu, został napadnięty przez mieszkańców miasta Łodzi Mateusza Chibińskiego i Walentego Janusiaka, któremu zadali dwie ciężkie rany nożem.
Poranionemu udzielił pierwszej pomocy wolno praktykujący lekarz z Aleksandrowa p. Chylewski.

Winnych osadzono w tutejszem więzieniu i sprawę skierowano na drogę sądową.

Gazeta Kaliska 1901 nr. 193

Z Poddembic pisze nasz korespondent, iż w dniu 20 b. m. straż poddembicką zawezwano do pożaru, wynikłego skutkiem piorunu, we wsi Adamów, o dwie wiorsty odległej od Poddembic. Szybko przybywszy na miejsce, straż doznała niemiłego zawodu, oprócz bowiem walki z ogniem, musiała walczyć z przesądem, panującym wśród ludu miejscowego, utrzymującego, iż ognia od pioruna gasić nie należy. Skutkiem tego przesądu, tamującego dostawcę wody dla straży, czynność tej ostatniej polegała jedynie na wyratowaniu niektórych rzeczy z palącego się domu i umiejscowieniu pożaru.

Gazeta Świąteczna 1923 nr 2218

Zgubiłem tymczasowe zaświadczenie zwolnienia z wojska, wydane przez 2 p. p. Leg. w Pińczowie. Józef Jaszczura w Adamowie, poczta Poddębice w pow. łęczyckim.

Obwieszczenia Publiczne 1927 nr 76

Wydział cywilny sądu okręgowego w Łodzi, na zasadzie art. 1777-3 U. P, C., oraz zgodnie z decyzją z dn. 26 lipca 1927 r. niniejszem ob­wieszcza, że na skutek podania Antoniny Stępień, zamieszkałej w Poddębicach, pow. łęczyckim, wdrożone zostało postępowanie celem uzna­nia Rocha Stępienia za zmarłego i z mocy art. 1777-8 U. P. C., wzywa te­goż Rocha Stępienia, męża petentki, a syna Tomasza i Marjanny z Kuź­niaków, urodzonego w dn. 20 lipca 1885 r., w Mianowie, ostatnio za­mieszkałego we wsi Adamów, gm. Poddębice, pow. łęczyckim, obecnie, po zaciągnięciu w 1914 r. do wojska rosyjskiego, niewiadomego z miej­sca pobytu, aby w terminie 6-miesięcznym, od daty opublikowania ni­niejszego, stawił się w kancelarji wydziału cywilnego sądu okręgowego w Łodzi, przy ul. Stef. Żeromskiego 115, albowiem po tym czasie nastąpi uznanie go za zmarłego.
Nadto wydział cywilny wzywa wszystkich, którzy o życiu lub śmier­ci pomienionego Rocha Stępienia posiadają wiadomości, by o znanych sobie faktach zawiadomili sąd, najpóźniej w oznaczonym wyżej terminie do sprawy Z. 602/27.

Obwieszczenia Publiczne 1932 nr 18

Wydział hipoteczny przy sądzie okręgowym w Kaliszu, sekcji I, obwieszcza, że otwarte zostały postępowania spadkowe po zmarłych:
4) Franciszku i Stefanji małż. Frątczakach, właścicielach 18 m. z maj. Adamów, pow. łęczyckiego;

Termin zamknięcia tych postępowań spadkowych wyznaczony został na dzień 19 września 1932 roku. W powołanym terminie osoby zainteresowane winny zgłosić swoje prawa w powyżej wskazanym wy­dziale hipotecznym, pod skutkami prekluzji.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1933 nr 18

ROZPORZĄDZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dnia 18 sierpnia 1933 r. Nr. SA. II. 12/9/33.
o podziale obszaru gmin wiejskich powiatu Łęczyckiego na gromady.
Po wysłuchaniu opinji rad gminnych i wydziału powiatowego zgodnie z uchwałą Wydziału Wojewódzkiego z dnia 14 sierpnia 1933 r. na podstawie art. 107 ustawy o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorjalnego z dnia 23 III. 1933 r. (Dz. U. R. P. Nr. 35, poz. 294) postanawiam co następuje:
§ 1.
IX. Obszar gminy wiejskiej Poddębice dzieli się na gromady:
1. Adamów, obejmującą: kol. Szczyty W, wieś Adamów, wieś Ciężków, os. Ciężków, kol. Szczyty B. kol. Łężki, wieś Łężki, folw. Łężki, lasek Łężki.
§ 2.
Wykonanie niniejszego rozporządzenia powierza się Staroście Powiatowemu Łęczyckiemu.
§ 3.
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia go w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
Wojewoda:
w z. (—) A. Potocki
Wicewojewoda.

Obwieszczenia Publiczne 1935 nr 33

Wydział hipoteczny sądu okręgowego w Łodzi, sekcja ziemska, niniejszem obwieszcza, że po niżej wymienionych zmarłych toczą się po­stępowania spadkowe:
15) Leonie Filipiaku, zmarłym w dn. 29 czerwca 1932 r. w Ada­mowie, pow. łęczyckiego, właścicielu reszty działki Nr. 16 uregulowanej w dz. II pod Nr. 6 księgi Kol. Łęzki, pow. łęczyckiego, rep. 380;
Termin zamknięcia powyższych postępowań spadkowych wyznaczo­ny został na dzień 31 października 1935 roku w tutejszym wydziale hi­potecznym.

We wskazanym terminie osoby zainteresowane osobiście lub przez pełnomocników winne zgłosić swoje prawa pod skutkami prekluzji.

Łódzki Dziennik Urzędowy 1937 nr 27

ROZPORZĄDZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dnia 25 listopada 1937 r. L. SA. II. 15/10/36.
o dokonaniu zmian granic gromad: Wólka, Zagórzyce i Adamów gminy Poddębice powiatu łęczyckiego.
Zgodnie z uchwałą Wydziału Wojewódzkiego z dnia 22. XI. 1937 r. na podstawie art. 16 ust. 1 ustawy z dn. 23. III. 1933 r. o częściowej zmianie ustr. sam. teryt. (Dz. U. R. P. Nr. 35 poz. 294), na wniosek Wydziału Powiatowego Łęczyckiego i po wysłuchaniu opinii Rad Gromadzkich gromad: Wólka, Adamów i Zagórzyce oraz Rady Gminnej gm. Poddębice postanawiam co następuje:
§ 1.
Z obszaru gromady Wólka gm. Poddębice wyłącza się miejscowość p. n. kolonia Szczyty A i włącza się ją do obszaru gromady Adamów tejże gminy.
§ 2.
Do obszaru gromady Zagórzyce włącza się miejscowość p. n. folwark Byczyna.
§3.
Wykonanie niniejszego rozporządzenia porucza się Staroście Powiatowemu Łęczyckiemu.
§ 4.
Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem ogłoszenia w Łódzkim Dzienniku Wojewódzkim.
Wojewoda:
(—) Al. Hauke-Nowak.


Echo Łódzkie 1937 październik

LUDZIE CZY HIENY?
Obrabowane trupy w rozkopanych grobach.
PODDĘBICE, 26. 10. — We wsi Kałów, gminy Poddębice, w powiecie łęczyckim, nieznani sprawcy dopuścili się zbrodni zbezczeszczenia miejscowego cmentarza i zwłok trzech osób, przez rozkopanie mogił i obrabowanie nieboszczyków.
W dniu 20 bm. odbyły się na miejscowym cmentarzu trzy pogrzeby. Pochowani zostali: niejaka Janiakowa ze wsi Wilczycy, Joachimiak ze Zdzychowa oraz Filipiak z Adamowa.
Następnego dnia na cmentarzu bawił 16-letni Marian Solarski, syn włościański z Kałowa. Chłopiec zauważył rozkopany grób i odarte z odzieży zwłoki. Okropnie przerażony uciekł z cmentarza i pobiegł do domu, gdzie matce swej opowiedział o swym strasznym odkryciu. Matka początkowo nie wierzyła chłopcu, lecz powodowana ciekawością poszła na cmentarz i stwierdziła, że chłopiec mówił prawdę.
Zaalarmowano całą wieś. Na cmentarz pobiegli wszyscy mieszkańcy, porzuciwszy swe zajęcia.
Tuż koło bramy cmentarza ujrzano rozkopany grób śp. Janiakowej i rzucone na piasek zwłoki, które zbrodniarz odarł doszczętnie z odzieży, pozostawiając jedynie na nogach nieboszczki obuwie.
W kącie cmentarza zauważono drugą mogiłę rozkopaną, a na jej dnie odarte z odzieży zwłoki śp. Joachimiaka oraz porzuconą czapkę i buty zmarłego.
Grób Filipiaka był częściowo rozkopany, lecz zwłoki nie były wydobyte na wierzch. Zbrodniarz rozłamał jedynie wieko trumny i usiłował zedrzeć ze zwłok ubranie. Widocznie został przez kogoś prze płoszony, gdyż swej zbrodniczej roboty nie zdołał dokończyć.
Włościanie natychmiast ustawili wartę u bramy cmentarza a sołtys powiadomił o zbrodni posterunek policyjny w Poddębicach. Funkcjonariusze policji zjechali na miejsce i wszczęli dochodzenie.
W pierwszej chwili trudno się zorientować, czy zbrodniarz (lub też zbrodniarze, bo może było ich paru) miał na celu jedynie obrabowanie zwłok z ubrań?
Zbezczeszczone zwłoki zostały ponownie pochowane.
O zbrodni powiadomiono Łódzki Urząd śledczy. Dochodzenie policyjne w toku.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza