Wzgórze Zamkowe, wzgórze w gminie Sieradz. Wysokość ?
1992 r.
Fot. Piotr Tameczka
1792
Źródło:
Agad, Księgi ziemskie i grodzkie sieradzkie, Libri relationum, sygn. 56-187, karta 247.
Dokument streścił Piotr Tameczka.
Józef
Wojciechowski z Sieradza, woźny przysięgły, będąc w pełni władz
fizycznych i umysłowych, złożył przed urzędem dobrowolne zeznanie, w
którym zaświadczył, że na oficjalne wezwanie Pułkownika Wojsk Koronnych
Kazimierza Albina Lenartowicza udał się na teren zamku sieradzkiego
(gdzie "dawnemi czasy" znajdowała się wieża) w towarzystwie dwóch
szlachciców, Ignacego Chlebowskiego i Tomasza Kobylańskiego, powołanych
jako naoczni świadkowie w tej sprawie, i po przybyciu na miejsce
mężczyźni wspólnie stwierdzili, że zamek jest całkowicie zrujnowany i
pusty, nie ma w nim jakichkolwiek warunków do przebywania czy
mieszkania, brakuje wszelkich pomieszczeń nadających się do użytku,
zarówno zamek, jak i wieża są całkowicie pozbawione okien i drzwi, a
samo dojście do ruin tego obiektu jest niezwykle utrudnione i stwarza
fizyczne niebezpieczeństwo.
1792
Źródło:
Agad, Księgi ziemskie i grodzkie sieradzkie, Libri relationum, sygn. 56-187, karta 247.
Dokument streścił Piotr Tameczka.
Dokument sporządzony 14 sierpnia 1792 roku stanowi oficjalne, dobrowolne doniesienie złożone przez będącego w pełni władz umysłowych i fizycznych Józefa Wojciechowskiego, woźnego przysięgłego z Sieradza, który oświadczył przed urzędem, że w asyście dwóch świadków ze stanu szlacheckiego, Marcina Tyminieckiego oraz Marcina Zelżańskiego, doprowadził Wielmożnego Kazimierza Albina Lenartowicza, Pułkownika Wojsk Koronnych, do odbycia nakazanej prawem kary uwięzienia ("do wieży", a w zasadzie do pomieszczeń kancelarii z racji braku fizycznej wieży w tym miejscu, co zostało potwierdzone przeprowadzoną tego samego dnia wizją), a czynność ta była bezpośrednim wykonaniem prawomocnego wyroku Trybunału Koronnego wydanego 22 maja bieżącego roku w procesie toczącym się pomiędzy wspomnianym pułkownikiem Lenartowiczem z jednej strony, a Jaśnie Wielmożnym Stawiskim, Sędzią Ziemskim Sieradzkim oraz innymi osobami z drugiej strony, o czym woźny wiernie i zgodnie z procedurą zaraportował władzom.
1792
Źródło:
Agad, Księgi ziemskie i grodzkie sieradzkie, Libri relationum, sygn. 56-187, karta 249.
Dokument streścił Piotr Tameczka.
Dokument stanowi urzędowe oświadczenie dobrowolnie złożone przez opatrznego Tomasza Bugajskiego z Dąbrowy Wielkiej, pełniącego funkcję woźnego przysięgłego, w którym zeznaje on w pełni władz umysłowych i fizycznych, iż w dniu dzisiejszym formalnie wyprowadził z wieży (czyli tutejszej kancelarii) Wielmożnego Kazimierza Albina z Giezgiezłowca Lenartowicza, Pułkownika Wojsk Koronnych. Wyprowadzenie to oznaczało zakończenie kary jednego tygodnia osadzenia, która rozpoczęła się 14 sierpnia i dobiegła końca ściśle według wytycznych wyroku Najjaśniejszego Trybunału Koronnego Piotrkowskiego z dnia 11 maja bieżącego roku, wydanego w sprawie pomiędzy ukaranym pułkownikiem Lenartowiczem a Jaśnie Wielmożnym Stanisławem Stawiskiem, Sędzią Komisariatu Granicznego Województwa Sieradzkiego, oraz innymi stronami, przy czym cała procedura zakończenia kary i uwolnienia została przeprowadzona w obecności wskazanych świadków – Urodzonych Andrzeja Skąpskiego oraz Jana Chylkowskiego, o czym woźny dokonał stosownego, oficjalnego doniesienia urzędowego.
Wisła 1901 tom 15 zeszyt 2
Sieradz był dawniej
taki ogromny, że było w nim 75 kościołów; jest tu Tatarski
rynek, a miejsce „Krasawy" pod
miastem jest nazwane tak na pamiątkę, że się krew krasna tak
lała, jak teraz rzeka. Tatarzy strzelali do wojsk naszych, ale Bóg
uczynił cud, że w miejscach, gdzie wojsko naszego nie było,
słyszeli strzały, i Tatarzy bili sami siebie. Wołali: „świtaj,
Boże!" — bo nie było widać jasności dziennej od dymu, a
ciemność panowała taka, że zasłoniła blask słońca, i przez
dwie doby panowała noc.
Na zamku
sieradzkim, to jest na pagórku, gdzie niegdyś stał ów zamek, w
czasie napadów tatarskich zakopano skarby, a opowieść ludu dodaje,
że złoto to przetapiają djabli w korycie i mieszają je o północy,
rozpalając ognie.
Od tatarskich
napadów po dawnych fosach przechadza się kobieta w bieli,
olbrzymiego wzrostu, a widząc żywego, brząka kluczami; wówczas
strach taki ogarnia człowieka, iż włosy na głowie dębem mu
stają. Razu jednego o zmierzchu szła kobieta i ujrzała coś
siedzącego na
zamkowym wzgórzu; sądząc, że ją ktoś chce przestraszyć,
zbliżyła się i chciała figlarza z tyłu uchwycić za głowę, ale
z przestrachem uczuła, że postać, której dotknęła, była zimna
jak lód i rozwiała się w jednej chwili.
Obok zamku była studnia,
i w nią w czasie najazdu tatarskiego rzucano złoto i kosztowności;
djabeł tych skarbów pilnuje, ukazując się często w postaci
dzikiego Tatara.(...)
Ignacja Piątkowska.
Dziennik Łódzki 1971 nr
224
KULTURA I OKOLICE * KULTURA
Owocne lato łódzkich archeologów
Lato to nie tylko czas
żniw dla rolników, lecz również wytężonej aktywności
archeologów. Na terenie ziemi łódzkiej przeprowadzono też wiele
interesujących badań archeologicznych, którym warto poświęcić
teraz „dożynkowe" podsumowanie.
Obiektem badań były
nie tylko stanowiska zupełnie nowe, lecz również takie, które
penetrowano już dawniej. I tak na przykład prof. dr Konrad
Jażdżewski prowadził dalsze poszukiwania w Przywozie (pow.
Wieluń), gdzie istniało stanowisko z okresu rzymskiego i gdzie
prof. Jażdżewski dokonał już wielu ciekawych odkryć, m. in.
rozszyfrował tajemnice „mogiły
książęcej".
Do ciekawszych badań
tegorocznych należą te, które prowadził mgr B. Abramek w
Strobinie (pow. Wieluń). Natrafiono tu na osadę obronną z okresu
rzymskiego. Wykopano wiele przedmiotów
codziennego użytku jak narzędzia, ozdoby, fragmenty naczyń, co
sprawiło, że dalsze badania kontynuowane będą w Strobinie w roku
przyszłym.
(...) Archeologowie nasi
prowadzili badania na terenie przyszłego Zalewu Sulejowskiego, na interesującym
stanowisku paleolitycznym w Osiakowie, w starożytnym grodzisku w
Rękoraju, w Stobnicy (.pow. Piotrków), na Górze Zamkowej w
Sieradzu itd. (...)
M. JAGOSZEWSKI